Miesiąc temu wylądowaliśmy z powodu jadłowstrętu, wymiotów i niedożywienia w
CZD. Zdiagnozowali późny refluks. Po lekach (5mg/dobę polprazolu) synek zaczął
jeść, więcej, chętniej i nawet czasami część porcji na trzeźwo. Od kilku dni
znów koszmar - płacz z głodu, ale nie chce jeść bo boli, płacz ze zmęczenia,
ale nie chce zasnąć bo wie, ze będzie karmiony przez sen

Przez sen też już
nie da karmić, a jak coś mu wcisnę to i tak budzi sie przy odbiciu, przelewa
mu się strasznie w brzuszku i płacze potem bardzo długo. Właściwie kilka
ostatnich dni to próba karmienia 24h na dobę i ciągły płacz dziecka. Już nie
mam siły psychicznie patrzeć jak dziecko się męczy

(((
Lekarze nas zbywają. Teraz bierzemy podwójną dawkę Polprazolu 10mg/dobę,
pediatra dopisała nam jeszcze debridat. W szpitalu mówili, że debridat nie
dają, bo ma poprawną pracę jelit. Z kolei refluks jest późny - występował w
badaniu nawet 4 h po jedzeniu. Na pytanie lekarza czy moze właczyć gasprid,
powiedział że może ale to i tak nic nie pomoże. Zwariować można. na własną
rękę zrobiłam mu wczoraj ekg i chyba poprosze o recepte na ten gasprid.
W głowie się nie mieści, żebym ja sama wynajdowała mu na tym forum lekarstwa,
a lekarze mają to gdzieś, każą czekać - nie wiem na co, bo lada dzień znowu
przestanie jeść zupełnie. Albo mówią o operacji.A ja wiem, ze ta operacja ma
mnóstwo powikłań, więc pytam się, czy on ma szansę wyrosnąć, czy może zmienić,
dodać mu jakieś leki. I słyszę, że może i można mu dodać, ale przecież i tak
pewnie nie pomoże. Normalnie ręce opadają. Naprawdę nie mam już sił

(((
Bez ładu i składu ten mój post, wiem, ale jestem załamana, mam totalną
depresję i sama nie wiem jak pomóc dziecku, gdzie szukać jakiegoś dobrego
lekarza

((