Dodaj do ulubionych

nie zawsze jest źle

13.05.09, 12:58
Chciałabym podzielić się moim doświadczeniem, bo pamiętam, że jak
urodził się mój synek, to takich wypowiedzi brakowało mi na forum.
Wiem, że miałam dużo szczęścia, ale pamiętam też jaka byłam
przerażona po porodzie i lekturze tego forum. Miałam wtedy wizję
wieloletniej rehabilitacji dziecka i przeróżnych związanych z
wcześniactwem problemów. Martwiłam się bardzo i nie potrafiłam do
końca cieszyć, a z perspektywy czasu widzę, że niepotrzebnie. Chyba
nie warto zamartwiać się na zapas, jeśli od początku nic nie
wskazuje na problemy. Na pewno trzeba obserwować, ale jak dotąd 1,5
roku po porodzie nie widzę żadnych powikłań i znam kilka innych
podobnych przypadków dużo starszych już dzieci. Urodziłam w 35
tygodniu ciąży, 2380g, 45cm. Synek nie miał problemów zdrowotnych,
choć był dosyć ospały i trudno było nauczyć mu się ssać (szybko się
męczył i zaraz zasypiał), dodatkowo dokarmianie butelką w szpitalu
skomplikowało sprawę. Po trzech dniach miał być wypisany ze szpitala
(w tym trochę czasu spędził w inkubatorze celem ogrzania), ale z
powodu żółtaczki został jeszcze dodatkowe trzy dni. Przez pierwszy
miesiąc nie wychodziliśmy z nim w domu i według "przepisu"
trzymaliśmy w cieple, tym bardziej, ze był to początek zimy. Później
stopniowo zaczynaliśmy "wietrzyć". Po dwóch miesiącach codziennie
chodziliśmy już na długie spaceru nawet mimo mrozu. Z różnych
przypaddłości, na które wczesniaki sa bardziej narażone, oprócz
żółtaczki, mieliśmy jeszcze przepuklinę pępkową (zniknęła po 3
miesiacach bez szczególnych interwencji) i wodniaka obydwu jąder
(tez nie ma już śladu). Synek jeszcze nie miał żadnej "prawdziwej"
choroby, nie licząc ze dwa czy trzy razy nieuciążliwego kataru,
który znikał bez leczenia. Nigdy nie miał gorączki. Jak miał 10
miesięcy i 2 dni zrobił swoje pierwsze 3 samodzielne kroki "bez
trzymanki", w wieku 7 miesięcy udawało mu się samodzielnie
podciągnąć za szczebelki w łóżeczku i stanąć. Przez pierwsze 3
miesiace urósł 21 cm, czyli tyle ile inne dzieci czasem przez rok,
po 4 miesiacach był w 50 centylu wagowym dzieci urodzonych o czasie,
co okupiłam strasznym zmęczeniem, bo praktycznie nie odczepiał się
od piersi w dzień i w nocy. Choć jak zaczał się bardziej ruszać to
spadł do 25 centyla i tak jest do tej pory, ale to po chudych
rodzicach. Ogólnie jest bardzo ruchliwym, inteligentnym dzieckiem.
Być może jakieś następstwa wcześniejszego porodu jeszcze się
ujawnią, ale wcale tak być nie musi. Moja siostra cioteczna
urodziła chłopca 2 kg i tez nigdy nie miała z nim żadnych problemów
zdrowotnych, jest dużo odporniejszy, niż jego urodzony o czasie
brat, teraz jest w trzeciej klasie podstawówki najlepszym uczniem.
Położna, która przychodziła do mnie po porodzie powiedziała, że jej
córka była wcześniakiem i teraz po 18 latach tez jej niczego nie
brakuje. Dlatego drogie mamy głowy do góry, mimo początkowych
trudności wszystko może jeszcze być dobrze. Myslę, że na forach dużo
aktywniejsze są mamy, które doświadczają różnorodnych problemów, co
jest naturalne. Pamiętajcie jednak, że są też wcześniaki rozwijające
się bez zarzutu i takie może być też Wasze dziecko, czego wszystkim
mamom wcześniaków życzę i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • mobilis Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 14:24
      Zapomniałam dodać jeszcze dodać jedną rzecz dla otuchy. W internecie
      znalazłam listę sławnych wcześniaków. Nie wiem na ile jest ona
      wiarygodna, ale chyba coś w tym jest, bo nazwiska te przewijają się
      na różnych stronach:

      Pablo Picasso
      Thomas Hardy
      Franklin Roosevelt
      John Keats
      Mark Twain
      Napoleon Bonaparte
      Renoir
      Sir Winston Churchill
      Johann Goethe
      Stevie Wonder
      D H Lawrence
      Thomas Hobbes
      Victor Hugo
      Voltaire
      Jean-Jacques Rousseau
      Anna Pavlova
      Carol and Mark Thatcher
      Issac Newton
      Charles Darwin
      Albert Einstein
    • fantastic.mama Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 14:39
      Ja niepotrafie nie martwic sie na zapas. Moze z perspektywy czasu(
      tak jak napisałaś) kiedyś spojrze na to inaczej, ale teraz strach
      ciągle mi towarzyszy;
      -każdej nocy gdy włączam monitor oddechu...
      -przy każdym karmieniu i każdym łyku mleka...

      Kiedyś napewno napiszę tak jak Ty, że niepotrzebnie sie
      zamartwiałam, ale jeszcze nie teraz.
      • kicius_85 Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 14:58
        ciesze sie ze Twój synek ominął praktycZnie wszystkie wcześniakowe dolegliwosci
        i ze jest taki jakby urodził się o czasie
        ale wiesz trudno nie martwic sie gdy sie ma skrajnego wczesniaka prawda??
        no ale z czasem to sie mysli troche inaczej...najgorzej jest zawsze na poczatku
        tej drogi..
        • tolka11 Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 16:07
          Cieszę się, ze u twojej córeczki wszystko dobrze sie skonczyło.
          Fajnie, ze jest w tak dobrym stanie.
          tylko nie wiem jak to zrobić - nie martwić się na zapas?
          Też mam córeczkę 2,5 letnią z 33/34 tygodnia, bez żadnych problemów.
          ale mam też synka 6ścio letniego ze skrajnej ciąży z 28 tygodnia i
          tu juz o nie martwieniu się trudno mówić. bo było dobrze, ale jest
          źle.
          I marzę, że planowana 4 ciążę zakończę w 24 tygodniu, nawet nie
          marzę o 35 tygodniu. Wystarczy mi 34.
          powodzenia.
          • tolka11 Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 16:09
            Przepraszam: miało być; u twojego synka. Przemęczenie wiosennesmile
            • tolka11 Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 16:10
              Boszsz, jakie mi wyszły cuda. marzę o zakończeniu planowanej ciąży
              w 34 tygodniu, niech mnie los obroni przed rodzeniem w 24Hbd.
              • fantastic.mama Re: Tolka11... 13.05.09, 16:20
                Chyba Cie naprawde te przemeczenie wiosenne dopadło...wink
    • gruchotka Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 16:31
      mobilis napisała:
      > Wiem, że miałam dużo szczęścia, ale pamiętam też jaka byłam
      > przerażona po porodzie i lekturze tego forum. Miałam wtedy wizję
      > wieloletniej rehabilitacji dziecka i przeróżnych związanych z
      > wcześniactwem problemów. Martwiłam się bardzo i nie potrafiłam do
      > końca cieszyć, a z perspektywy czasu widzę, że niepotrzebnie.

      Cieszę się, ze twój synek nie ma problemów. Ale nie można porównać dziecka z 35 tyg. i dziecka z 25 tyg. mimo, ze oboje są wcześniakami. I pisanie ' drogie mamy głowy do góry, jest trochę na wyrost. Wcześniaki, to są dzieci urodzone przed 37 tyg., a Twoje dziecko było duże i prawie w normie, 2380g i 45cm, więc porównywanie sie do 'wcześniaka' i krtykowanie mam dzieci z problemami jest nie na miejscu.
      Bo mimo tego, co piszesz, na forum nie przeważają opowieści o wieloletniej rehabilitacji:[ I wierz mi. Nie chiałbyś mieć dziecka (wcześniaka) z problemami, dlatego łatwo Ci pisać...
      • tartulina Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 17:27
        Jasne,ze nie zawsze jest źle i oby zawsze było dobrze!Cieszę się,że z Twoim synkiem wszystko ok.Mam syna z 36tc i też szybko szedł do przodu,a teraz osiąga sukcesy w szkole.Z córką było trudniej,bo urodziła się pod koniec 22tc i ciężko było się nie martwić:najpierw o jej życie,a potem o rozwój.Młoda ma teraz 3 lata i ma się dobrze,ale kilkanaście miesięcy jej zycia to był ciagły strach,czy wszystko będzie w porządku.
        Rozumiem co chciałaś napisać, bo o syna tez się martwiłam,a potem tez uznałam,ze niepotrzebnie i gdyby nie córka to nadal tak bym myślała.Ciesz się swoim szczęściem,a ja cieszę się razem z Tobą.Dużo radości i samych pogodnych dni dla Ciebie i Twojego syneczka.Pozdrawiam cieplutko.
        Agnieszka
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,tartulina.html
        • marta_i_koty Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 19:30
          Kurczę, draznią mnie takie posty.. Cała masa piszących tu dziewczyn marzyłaby,
          aby ich dzieci urodziły sie w 35 tc.. Ja także, bo moje przyszło na swiat w 27
          tc i nie ominęły go żadne wczesniacze "atrakcje".. Wierzę, ze martwiłas sie o
          swoje dziecko, ale czy jakikolwiek lekarz powiedział Ci, abys załatwiła sobie
          dom opieki, bo Twoje dziecko będzie warzywem, a macierzyństwo stanie się pasmem
          udręki? Bo mnie powiedział...
          • karro80 Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 19:43
            Niby racja Marta, ale czasem te z 35 tyg mają więcej problemów, niż
            nasze "skrajniaczki". Tj nie mówię na początku drogi, bo to w ogóle
            jest kosmos - dziecko z dwudziestego któregoś.
            Tak samo donosznone dzieciaki mają różne problemu, choroby...

            I pewnie gdybym urodziła w tym 35, a nie w 25 to może bym nawet
            bardziej panikowała, kto wie...po prostu zmienia się postrzeganie
            rzeczywistości i już nie jesteś ta sama osobą co wcześniej...

            A gdybym miała donoszone to bym panikowała przy byle zielonej
            kupie...no na bank by tak byłowink

            Co nie znaczy, że nie wolałabym urodzić "normalnie" w cywilizowanym
            terminie.
    • mobilis Re: nie zawsze jest źle 13.05.09, 23:34
      Drogie mamy, Przepraszam te, które uraziłam, bo wiem, że sytuacja
      dzieci urodzonych kilka tygodni wcześniej niż mój synek jest
      diametralnie inna (choć jak czytam tu na forum też często kończy się
      szczęśliwie, ale rzadko bywa bezproblemowa). W moim przypadku
      faktycznie żaden lekarz nawet nie zasugerował, że w przyszłości
      mogłoby być coś nie tak. A ja mimo to cały czas pamiętam te pierwsze
      tygodnie, kiedy bałam się o zdrowie swojego dziecka po przeczytaniu
      najprzeróżniejszych artykułów w internecie opisujących różnorodne
      komplikacje po wcześniejszym porodzie. Ciążę miałam bez żadnych
      problemów, ten wcześniejszy poród był całkowitym zaskoczeniem, więc
      wcześniej nie interesowałam się tematem, a tu po tygodniu wróciłam z
      dzieckiem do domu, włączyłam internet i włos mi się zjeżył na
      głowie. Bo choć teraz wiem, że mojemu dziecku nic poważnego się nie
      stało, to wtedy tak nie myślałam. Siłą rzeczy porównywałam go do
      dzieci urodzonych o czasie moich koleżanek i jednak się od nich
      różnił: był znacznie mniejszy, bardziej ospały, przy piersi zaraz
      zasypiał, nie umiał dobrze ssać, mruczał przez sen, miał jakieś
      mimowolne drgawki kończyn (niedojrzałość układu nerwowego), od razu
      myślałam o porażeniu nerwowym. Potem zauważyłam też wyśledzony w
      internecie "efekt zachodzącego słońca" (synek nie panował wtedy
      jeszcze nad gałkami ocznymi), co miało być oznaką min. wodogłowia.
      Potem doszły jeszcze ta przepuklina i wodniak, czego dzieci
      znajomych nie miały. Na palcach jednaj ręki mogę policzyć znalezione
      informacje (najczęściej mam bliźniaków)typu: "urodziłam kilka
      tygodni wczesniej i moje dzieci sa zupełnie zdrowe, nie wymagały
      żadnej rehabilitacji". Moi lekarze do których chodziłam zawsze mnie
      uspokajali, ale czytając o róznych USG przezciemiączkowych i innych
      badaniach, których u nas na prowincji nie zrobiono (być może nie
      było potrzeby), zawsze jednak pozostawał strach. Dlatego chciałam
      trochę podnieść na duchu mamy, które są właśnie po porodzie w
      podobnej sytuacji. Myslę, że dobrze, żeby taki post jak mój, czy te
      przyszpilone na początku w "dobre wieści" częściej przewijały się w
      internecie. Bo mamy, które nie mają później problemów rzadko piszą
      na forum, ja sama nie wracałam tu ponad rok czasu, trafiłam trochę
      przypadkowo i wróciły do mnie tamte, już zapomniane, emocje. Jeszcze
      raz pozdrawiam.
      • traganek Re: nie zawsze jest źle 14.05.09, 08:35
        Chciałaś pocieszyć ale nie wyszło bo skierowałaś do wszystkich
        a powinnaś napisać: "Mamy dzieci z 35 tc nie martwcie się bo nie
        zawsze jest źle". Wtedy inaczej by to brzmiało.
        Nie wiem jakich informacji szukałaś po porodzie, że tak się
        wystraszyłaś. Gdybyś w wyszukiwarce wpisała "dziecko z 35 tc" uwierz
        mi, że znalazłabyć 90% pozytywnych wątków (o ile nie więcej). W
        ŻADEN sposób nie można porównać wcześniaka poniżej 32 tc do
        wcześniaka z 35 tc, któremu do niebycia wcześniakiem zabrakło 2
        tygodnie.
        A martwić się na zapas nigdy nie zaszkodzi, można wychwycić przy
        okazji nieprawidłowości.
        Moja koleżanka urodziła dziecko o czasie i kiedy jej mówiłam, że
        mały ma wg mnie problemy z napięciem mięśniowym śmiała się mówiąc,
        że to nie wcześniak. Teraz mały ma 22 mce i jeszcze nie chodzi a
        rodzice dopiero zaczęli się martwić.
        • szalicja Re: nie zawsze jest źle 14.05.09, 09:11
          Ja dodam jeszcze, że tak naprawdę można przestac się martwic, kiedy dziecko
          pójdzie do szkoły i zaliczy np. pierwszy rok w miarę bez problemów. Jak już
          pisałam w innym wątku, radośc, że jest ok w wieku parunastu miesięcy, jest
          przedwczesna. Zawsze jeszcze niestety mogą pojawic kię komplikacje związane z
          wcześniactwem. Mój syn, urodzony w 32 to przecież szcześciaż! W zasadzie
          wszystko go omineło! Wszystko? Tylko jakoś ok. drugiego roku życia przestało by
          różowo. Bo choc fizycznie zdrowy, to intelektualnie jest gorzej. Teraz ma prawie
          cztery lata i nie wiem jaka będzie jego przyszłośc. I takich przykładów jak mój
          jest napewno wiele, nie jeden też na tym forum. Dlatego ja ostrzegam, nie
          wznośmy toastów zbyt szybko, bo możemy się potem bardzo rozczarowac. No i też
          nie porównujmy dzieci z 35 z tymi z 30 czy 25. NIE MA PORÓWNANIA.
          p.s. Sorki za brak "ci" bo mi coś klawiatura strajkuje.
          • tartulina Szalicja! 14.05.09, 09:17
            Zgadzam się z Tobą w 100%!Pisałaś kiedyś,ze Matys idzie od września do przedszkola integracyjnego.Możesz napisać do którego?Pytam, bo moja młoda też zaczyna edukację od wrzesnia już w Warszawce,więc moze to ta sama placówka?
            Pozdrawiam cieplutko Ciebie i Matyśka!
            • szalicja Re: Szalicja! 14.05.09, 16:06
              tartulina napisała:

              > Zgadzam się z Tobą w 100%!Pisałaś kiedyś,ze Matys idzie od września do przedszk
              > ola integracyjnego.Możesz napisać do którego?Pytam, bo moja młoda też zaczyna e
              > dukację od wrzesnia już w Warszawce,więc moze to ta sama placówka?
              > Pozdrawiam cieplutko Ciebie i Matyśka!

              Tartulina, o ile pamiętam (bo chyba kiedyś wymieniałyśmy korespondencję, lata
              całe temu) to jesteśmy z innych dzielnic. My mieszkamy w Dąbrówce, tj.
              Białołęka. Stąd zresztą ja pochodzę, jak jeszcze krowy się pasły tam, gdzie
              teraz stoją eleganckie apartamentowce wink
              Mati będzie chodził do przedszkola z oddziałami integracyjnymi nr. 226, Mały
              Europejczyk. Ogromne nadzieje pokładam w tym przedszkolu. Mam nadzieję, że się
              nie rozczarujemy i nasze bąki jeszcze wszystkim pokażą, na co je stac wink NU,
              PAGADI! hehe
              • tartulina Re: Szalicja! 14.05.09, 16:26
                Widzisz,ja właśnie nie kojarzyłam z jakiej dzielnicy Jesteście.Z przedszkola na pewno bedziecie zadowoleni-tego zyczę.My przez przypadek idziemy do integracyjnego, bo jest najblizej domu.Syn tam chodził i byliśmy bardzo zadowoleni.Powodzenia!
    • sabcia_z Re: nie zawsze jest źle 14.05.09, 09:17
      Wiecie co? Trafilam na to forum jak juz Kuba byl wypisany ze
      szpitala i byl w domu. Po przeczytaniu wielu watkow doszlam do
      wniosku, ze bardzo dobrze sie stalo ze nie trafilam tutaj zaraz po
      porodzie. Gdybym od poczatku wiedziala, co sie moze przytrafic
      wczesniakowi z 31tyg z 1000g wagi to bym chyba caly ten miesiac
      tylko przeryczala. Wogole nie zdawalam sobie sprawy jakie moga byc
      konsekwencje wczesniactwa, myslalam ze polezy troszke i go podtucza
      i wszystko bedzie ok. W Kuby przypadku wlasnie tak sie stalo, nic
      kompletnie mu sie nie przytrafilo. Lezal i sie paslsmile. Bez
      rehabilitacji rozwija sie prawidlowo.Wiem ze mielismy szalenie
      duuuuzo szczescia, ze moglo sie skonczyc inaczej.
      Nie wiem jak duzo jest przypadkow wczesniaczkow bez powazniejszych
      komplikacji, ale gdybym miala trafic zaraz po porodzie na forum
      wczesniacze , to watek <nie zawsze jest zle>, z opisami takich
      wlasnie przypadkow bylby baaardzo pomocny zeby nie popasc w czarna
      rozpacz( mowie o sobie).
      • blaszka0662 Re: nie zawsze jest źle 14.05.09, 11:08
        Ja zaczęłam czytać forum jak Karol miał ok 3 miesiące. Byłam
        przerażona bo czytałam post po poście bez filtrowania. Ryczałam jak
        bóbr przyy historiach najmniejszych kruszynek. Mój synek jest z 33
        tyg (1450g,43cm, wszystkie funkcje życiowe podjął sam, nie miał
        wylewów, walczyliśmy Vojtą z asymetrią). Pierwszy rok był dla mnie
        strasznym przeżyciem. Mieszanką niepewności i strachu przy każdej
        wizycie u specialisty. Mieliśmy dużo szczęścia, bo większość lekarzy
        wypisała nas ok. roczku urodzeniowego ze swoich gabinetów z
        pieczątką "zdrowy". Jednak pomimo, że teraz ma skończone 2 latka to
        i tak boję się powiedzieć głośno, że wszystko jest ok. Może za kilka
        lat się odważę jak jeszcze bardziej upewnię się, że mam zdrowe
        dziecko.
        Może tytuł posta jest nietrafiony, ale myślę, że przesłanie było by
        dać nowym mamom nadzieję, że może być dobrze, bo jest w śród naszych
        dzieci wielu zwycięzców. Są to nie tylko "późne" wcześniaczki ale i
        te bardzo wcześnie urodzone.
        Ja cały czas poszukuję dorosłych wcześniaków, którzy są
        potwierdzeniem, że pomimo wczesnego startu radzą sobie bardzo dobrze
        fizycznie i psychicznie w życiu. I znalazłam. Koleżanka w pracy
        urodzona prawie 30 lat temu 2 miesiące wcześniej (skończone studia,
        zna 3 języki w tym jeden biegle, 2 komunikatywnie), jeden z
        dyrektorów urodzony 30-kilka lat temu z wagą 1kg (super mądry facet -
        kilka studiów, 2 języki obce), koleżanka siostrzenicy urodzona
        miesiąc wcześniej (obecnie na studiach). Znajomy ma 8 dzieci. Prawie
        wszystkie są wcześniakami z różnych tygodni ciązy. Niestety ostatnie
        dziecko ma duże problemy ze zdrowiem. Rodzeństwo wyszło z
        wcześniactwa obronną ręką.
    • paulina822only Re: nie zawsze jest źle 14.05.09, 10:33
      Ja podobnie jak Sabcia mogę powiedzieć że po prostu mielismy duuuużo
      szczęścia.Mój synek jest z 31 tyg.-1200gr i również nie miał i niema
      żadnych powikłań wcześniaczych.Też jego pobyt w szpitalu polegał na
      tuczeniu.Pozdrawiam
      • szalicja Re: nie zawsze jest źle 14.05.09, 16:00
        Tak dziewczyny, tak. Można mnie kupę szczęścia i ja mimo wszystko wiem, że my
        też je mieliśmy, pomimo teraz tych zaburzeń. Mimo wszystko. Ja jednak żałuję, że
        nie trafiłam tu wcześniej. Może świadomośc jednak, co może acz nie musi się
        zdażyc, jest ważna. Trzeba byc przygotowanym na różne ewentualności. Wtedy
        zejście na ziemię i podjęcie działań nie będzie takie trudne. Fajnie, że wielu
        dzieciom się udaje, bo jest to nadzieją dla rodziców, którzy są świeżo po
        narodzinach wcześniaka. Jednak lepiej wiedziec i trzymac rękę na pulsie.
    • marek.k72 35 tydz.- a jak ładnie wyszedł! 14.05.09, 16:57
      I niech to bedzie otuchą dla rodziców dzieci z 24 -28 tygodnia
      ciąży. Trzymajcie się...
      • mama_janka007 Re: 35 tydz.- a jak ładnie wyszedł! 14.05.09, 17:50
        ????????
        • marek.k72 Re: 35 tydz.- a jak ładnie wyszedł! 14.05.09, 17:54
          wink
          • szalicja Re: 35 tydz.- a jak ładnie wyszedł! 14.05.09, 19:44
            Marek, Twoje przesłanie jest głęboko ukryte... Zastanawiam się i nie jarzę, jak
            wyjście bez powikłań dziecka z 35 tygodnia może by otuchą dla tych z 25 t.c.
            Możesz rozwinąc?
            • marek.k72 Re: 35 tydz.- a jak ładnie wyszedł! 14.05.09, 19:57
              po prostu troszkę ironizowałem. Nie chodzi o licytowanie się kto ma
              wcześniejszego wcześniaka, ale przyznaję rację jak bodaj jakaś mama napisała
              chyba na tym forum, że jak się jej urodziło dziecko w 20-tym którymś tygodniu,
              to dopiero zobaczyła co to wcześniak.
              Jak lekarz z naszym kolejnym powiedział, że jest szansa na 32 tydz. z kolejnym
              to się ucieszyliśmy. Udało się w 37...
              • szalicja Re: 35 tydz.- a jak ładnie wyszedł! 15.05.09, 09:13
                A no właśnie.. Rany, 37 tydzień. To normalnie jak dla nas donoszona
                ciaża. Szczyt marzeń.
                • cclaudia4 Re: 35 tydz.- a jak ładnie wyszedł! 15.05.09, 23:14
                  no wlasnie 37tyg szczyt marzen tym bardziej,ze gdzie nie pojdziemy z synkiem to
                  wszyscy lekarze licza ciaze donoszona jako 38tyg i tak odejmuja mu tyg
                  korygowane, wlasnie od 38tyg.
                  Moja kuzynka urodzila w 36tyg jakies 25 lat temu i nikt nie wpisal,ze to
                  wczesniak i nikt go tak nie traktowal.
              • zorrgula Re: 35 tydz.- a jak ładnie wyszedł! 15.05.09, 23:49
                Ironizowanie w tym temacie........
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka