Dodaj do ulubionych

pierwsza zima

IP: *.blue-net.com.pl 08.01.10, 18:41
...autko zakupiłam dwa tygodnie temu, niedawno zrobiłam prawko, szczęśliwa
byłam przez chwile a teraz sam stres... boję się jeździć w takie zaspy śnieżne
i ślizgawice więc autko stoi pod domem i się zaśnieża;-(( więc dalej korzystam
z MPK;-(( chcę jeździć jak najwięcej, wiem że długa droga od prawka do
umiejętności jeżdżenia ...ale jak tu jeździć jak taka zima;-((( może macie
jakieś wskazówki????
Obserwuj wątek
    • luna333 Re: pierwsza zima 08.01.10, 18:54
      poczytaj moje wątki ;)
      A tak serio to autko Ci nie ruszy w mróz, bo Ci akumulator
      padnie ;), jeśli stoi pod chmurką i jest stary. A jeśli to jeszcze
      disel na "letnim" paliwie to czekaj do odwilży ;)
      A tak serio, jak baardzo musisz to jedziesz i nie ma zlituj, jak nie
      musisz, to wymyślasz ale, dlaczego nie pojedziesz. Ale mądra jesteś,
      nie czujesz się na siłach, to nie jedziesz, byle nie za długo. Bo, w
      najbliższym czasie mają znów być mrozy po -20/ może to Ciebie
      zmotywuje??? Przymus jest najlepszym motywatorem. Ty sama wiesz, na
      ile zdałaś egzamin przez farta, na ile zaś potrafisz faktycznie
      jechać. Jeśli uważasz, że miałaś farta, to czekaj na odwilż, bo i
      tak będziesz miała stresa. Jeśli wiesz, że umiesz jeździć to
      pojedzieś i w śnieżycę ale pewnie kuprem zarzuci i nauczek parę
      diostaniesz, ale człowiek tak właśnie się uczy - na błędach.
      Skoro zdałaś 2 tyg temu to znaczy, że po śniegu jeździłaś, z
      instruktorem w dodatku, zatem wiesz jak auto zachowuje się na
      nieodśnieżonej, zlodzonej drodze. Dałaś sobie radę na kursie, dasz i
      teraz. Pod warunkiem, że miałaś mądrego instruktora, który wymagał
      myślenia.
      Czujesz, że nie jesteś na siłach, dokup jazdy doszkalające - to nie
      wstyd, i pojedź tam gdzie chcesz w najgorszych warunkach, ze
      świadomością, że już nie musisz nic zdawać.
      Droga wolna - Ty decydujesz, Ty za to płacisz ;)
      Szerokiej drogi :)
      pozdrv
      • w357 a Ja powiem tak.... 08.01.10, 19:34
        Niestety , ale masz tylko trzy wyjścia !

        1. Jeżeli nie czujesz się na siłach, to lepiej odpuść (do lepszej
        pogody) - NIC NA SIŁĘ !
        2. Wydać parę "groszy" na Instruktora, który nauczy Cię jazdy na
        śniegu/"lodzie".
        Ewentualnie może ktoś z Twoich znajomych będzie potrafił
        wytłumaczyć Ci na czym polega problem z jeżdżeniem w warukach
        ZIMOWYCH .
        3. Wykupić dodatkowe UBEZPIECZENIE WYPADKOWE i sruuu do przodu :-)

        ps
        Przedwczoraj widziałem jak jakaś PINDA (inaczej tego nie potrafię
        nazwać) "jadąca" jakimś takim lekkim wozidłem które wyglądało jak
        prosto z fabryki....... GAZ DO DECHY I JEDZIE Z PRĘDKOŚCIĄ nie
        większą jak 1/2 km/h !
        A dlaczego "tak szybko" ?
        Tylko dlatego, że koła kręciły się z prędkością kosmiczną i nie
        miały szans na złapanie "gruntu" i jedynie rozrzucały śniego-błoto
        na boki !
        Panienka chiiiiba musiała ważyć kiiiilka kilogramów,
        ponieważ "zauważyła", że jak unosi duuuupencje i gwałtownie siada
        (cały czas "gaz do dechy"), to auto łapie przyczepność i
        suuunie dalej (o kilka metrów) !

        Tego rodzaju zachowanie za kierownicą,
        to tylko w LUNAPARKU widziałem!
        • Gość: art Re: a Ja powiem tak.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 19:53
          >Panienka chiiiiba musiała ważyć kiiiilka kilogramów,
          >ponieważ "zauważyła", że jak unosi duuuupencje i gwałtownie siada
          >(cały czas "gaz do dechy"), to auto łapie przyczepność i
          >suuunie dalej (o kilka metrów) !

          Haha :D
          To może od razu do listy zimowych "zaleceń" dołączmy punkt coby wozić ze sobą co
          najmniej 3 worki kartofli w bagażniku :D
          • w357 teoretycznie tak, ale .... 08.01.10, 20:01
            Gość portalu: art napisał(a):

            > >Panienka chiiiiba musiała ważyć kiiiilka kilogramów,
            > >ponieważ "zauważyła", że jak unosi duuuupencje i gwałtownie siada
            > >(cały czas "gaz do dechy"), to auto łapie przyczepność i
            > >suuunie dalej (o kilka metrów) !
            >
            > Haha :D
            > To może od razu do listy zimowych "zaleceń" dołączmy punkt coby
            wozić ze sobą c
            > o
            > najmniej 3 worki kartofli w bagażniku :D



            Ten konkretny samochodzik miał PRZEDNI napęd ,
            a bagażnik z tyłu.

            Problem nie był z naciskiem tegoż pojazdu,
            ale z tym, że był w CIĄGŁYM POŚLIZGU !!!

            Wszystkie inne (małe i duże) jadące obok
            jakoś jechały (jakieś 25/30 km/h.).
            • hazzard Re: teoretycznie tak, ale .... 08.01.10, 20:15
              może panna za mocno gazowała?
              • w357 Re: teoretycznie tak, ale .... 08.01.10, 20:35
                hazzard napisała:

                > może panna za mocno gazowała?


                MOŻE ???

                Ona wogóle nie wiedziała co robi !!!!!!!!!!!!!!

                Tylko dlatego, że to wozidło było nowe (nie wiem czy jeszcze jest),
                to miała sprawny napęd (obydwa koła brały równomiernie).....
                Gdyby (nawet przedni napęd) jedno koło się "kręciło mocniej", a
                drugie "słabiej" , to w rezultacie sciągnęły by Ją w BOK i kolizja
                MUROWANA .
                • Gość: hazzard Re: teoretycznie tak, ale .... IP: 85.222.87.* 08.01.10, 23:06
                  no tak, dziwnym trafem trochę śniegu w zimie spadło i co niektórzy kompletnie
                  tracą głowę. A może była "świeżo upieczona"? Co jednak nie tłumaczy bezmyślnego
                  gazowania, bo tym sposobem daleko nie ujedzie;)
              • Gość: ana221 Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 20:43
                Moja rada, poczekaj tydzień, dwa jak drogi będą czarne i nie bedzie
                śłisko, jeśli nie musisz jeżdzić. Ja muszę niestety. Dzis na rondzie
                wygwizadanym przez wiatr i obsypanym mocno śniegiem jadąc bardzo
                wolno na 1, zero gwałtownych ruchow, tylko rondo było male jak
                zaczełam skręcać tak zatańczylam kuperkiem w lewo w prawo i znowu w
                lewo, stracilam totalnie panowanie nad autem. Nie wiem jakim cudem
                przejechalam dalsze 30 km.
                • toyota08 Re: 08.01.10, 22:17
                  Ta zima jest właściwie moją drugą zimą z prawkiem, bo zdałam na
                  początku stycznia 2009 i tak jak ty rok temu zimą rozpoczynałam moją
                  karierę jako kierowca. No i muszę powiedzieć, że na samym początku
                  mojego jeżdzenia samodzielnie napewno nie wyjechałabym w taką pogodę
                  jak dzisiaj czyli jak pada śnieg, jest ślisko na jakąś dłuższą
                  przejażdzkę. Na wszystkie moje pierwsze jazdy wypuszczałam się jak
                  była akurat ładniejsza pogoda bo nie dość, że i tak stres ogromny
                  miałam na początku to jeszcze po co dodatkowo stresować się pogodą.
                  No,ale wybór należy do ciebie. Może na początek jakieś małe
                  przejażdzki z osobą towarzyszącą? Życzę powodzenia.
            • Gość: maja Re: teoretycznie tak, ale .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 12:09
              Trochę nie na temat.. (ale tylko trochę)..

              w357czy mógłbys rozwiać moje wątpliwości, bo jak zaczęłam nad tym rozmyślać, to się całkiem pogubiłam, a żem blondynka.. :p

              Otóż teoretycznie jakby dociążyć przód/tył w zależności od napędu, to łatwiej chyba złapac przyczepność, prawda?
              Z drugiej strony.. dlaczego zatem pojazdy typu ciężarówka/autobus mają problemy w podjechaniu pod ośnieżone wzniesienie podczas gdy osobówki śmigają normalnie?
              • w357 Re: teoretycznie tak, ale .... 10.01.10, 13:25
                Gość portalu: maja napisał(a):

                >
                >...... dlaczego zatem pojazdy typu ciężarówka/autobus mają problemy
                > w podjechaniu pod ośnieżone wzniesienie
                > podczas gdy osobówki śmigają normalnie ?

                Chcesz odpowiedź naukową, czy ogólna ? :-)

                Temat jest dość długi do rozpatrywania ze strony FIZYKI.
                Głównie chodzi o rozłożenie "ciężaru" do powierzchni styku z
                podłożem (jezdnią) ......
                Na śniegu/lodzie sam nacisk to jedna strona medalu, a druga to
                przyczepność (nazwijmy to "siła tarcia").
                Jeżeli pojazd jest za ciężki, to "zapada się" .
                Jeżeli jest za lekki, to nie ma "przyczepności" i ślizga się po
                powierzchni (jak narciarz).

                Wiele osób twierdzi, że to przez to,
                że coponiektórzy nie używają opon zimowych !
                Bzdura.
                Coś co wymyślono pod nazwą "opony zimowe" istnieje dopiero od ?? lat.
                Wystarczy , że bieżnik będzie miał odpowiednią "rzeźbę", aby nadawał
                się do jeżdżenia po lodzie/śniegu.

                W wielu rejonach "pagórkowatych" jest obowiązek używania łańcuchów
                na koła w samochodach ciężarowych w "warunkach zimowych".
                Dlaczego ?
                Właśnie dlatego, że "ciężarówki" są za ciężkie , a
                osobowy sunie po powierzchni :-)

                W ramach walki z takimi ciężkimi warunkami na drodze i bezdrożach
                wymyślono pojazdy o napędzie na wszyskie koła (popularne 4X4).
                Wówczas siły są rozłożone na wszystkie koła i ciężko się "zakopać"
                (chociaż jak ktoś ma zdolności, to nawet czołgiem się "zakopie").

                Może to trochę chaotyczne wyjaśnienie, ale......
                • Gość: maja Re: teoretycznie tak, ale .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 15:06
                  Aha :)
                  Czyli i tutaj, jak wszędzie obowiązuje zasada "złotego środka" - za lekki źle, za ciężki też niedobrze ;)

                  A jak wygląda ta odpowiednia rzeźba bieżnika?
                  Ostatnio dość sporo czytałam różnych opinii nt. opony zimowe vs letnie. I, ku mojemu zdziwieniu początkującego, któremu się wmawia, że opony zimowe są "lekiem na całe zło", okazuje się, że o ile w śniegu i na lodzie zimowe są lepsze, o tyle podczas chlapy, deszczu (a tak w większości wyglądają nasze zimy) lepiej sprawdzają się jednak letnie bo m.in. lepiej odprowadzają wodę... (?)
                  Prawda jest pewnie taka, że złemu kierowcy i opony zimowe nie pomogą, a dobry poradzi sobie nawet na letnich :)

                  W swoim autku mam na przodzie zimowe (napęd na przód) a na tylnej osi letnie. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle? Można tak mieszać?
                  • staszek585 Re: teoretycznie tak, ale .... 10.01.10, 22:01
                    Maju, odradzam takie mieszanie opon. Sensowne rozwiązanie to wszystkie takie same. W tej chwili tył masz bardzo podatny na poślizg. Jest to bardzo niebezpieczne.
                    Poćwicz jazdę na jakimś pustym placu, np. parking.
                    A co do problemów z ruszaniem. Osobówka waży 1,5 t, ciężarówka 30 t. Oba mają napęd na jedną oś. Mechanizm różnicowy powoduje, że w momencie poślizgu jednego koła oba stoją , jedynie koło wiruje.
                    Które łatwiej ruszyć z miejsca ?
    • Gość: wspaniały Re: pierwsza zima IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.01.10, 23:19
      powiem szczerze
      mnie mało co jest w stanie onieśmielić jeśli chodzi o samochód
      pierwszą trasę po odebraniu prawka zrobiłem dopiero co zakupionym samochodem z Poznania do Działdowa (sam)

      ale przy takiej ilości śniegu na ulicach jak dziś to jednak bym ci odradzał. no chyba że jutro, przy sobocie, pomalutku i z kimś mającym jako takie pojęcie, maksymalnie z pół godziny.

      prawdę mówiąc trochę żałuję że nie robiłem kursu w takich warunkach ...
      • luna333 Re: pierwsza zima 09.01.10, 08:52
        no sobotę mamy zacną, nie wiem jak w pozostałych miastach ale W-wa
        zasypana i cały czas sypie. Pługów nie widzę, bo teoretycznie mają
        odśnieżać po ustaniu opadów. Chyba sobie daruję dzisiejszą wyprawę
        po sanki :( Szkoda mi nerwów na tą ślizgawkę
    • grenlandia33 Re: pierwsza zima 09.01.10, 09:51
      Prawko zdalam 16 listopada. Staram sie jezdzic minimum 2-3 razy w
      tygodniu i pomalu zdobywam doswiadczenia.Moje sposoby to
      - nie jezdze w te najgorsze dni kiedy jest skrajnie trudno
      -jezdze znanymi juz trasami (na szczescie zdazylam je objezdzic
      przed atakiem zimy)
      -kiedy sa trudne warunki czesto jezdze z mezem-ma talent do
      spokojnego dawania rad-troche przypomina mi mojego instruktora ;), w
      kazdym razie duzo mi podpowiada i pokazuje jak sobie radzic, czego
      absolutnie nie robic
      - cwiczylismy na pustym placu galtowne hamowanie, zakrety, gazowanie
      itp. tez mi to pomoglo.

      Mimo tego mam pierwsza nauczke za soba -za szybko wziety zakret w
      prawo wynioslo mnie na srodek jezdni i musialam zwiewac zeby nie
      stuknac faceta z naprzeciwka-udalo sie ale zalapalam prawym
      blotnikiem slupek na poboczu. Od tej pory grzeczniutko wchodze w
      zakrety zeby mnie nie wynioslo ;)
      • w357 ach te "zakręty" 09.01.10, 11:45
        cytat:

        > ...... mam pierwsza nauczke za soba -
        > za szybko wziety zakret w
        > prawo wynioslo mnie na srodek jezdni
        > i musialam zwiewac zeby nie
        > stuknac faceta z naprzeciwka-udalo sie
        > ale zalapalam prawym
        > blotnikiem slupek na poboczu.
        > Od tej pory grzeczniutko wchodze w
        > zakrety zeby mnie nie wynioslo ;)


        No i tu nasuwa się pytanie - Czy trzeba w coś przywalić,
        aby zrozumieć siły odśrodkowe / bezwładności i te inne ?


        Niestety, ale SPORA część osób za kierownicą nie chce tego zrozumieć.

        Wczoraj widziałem (na drodze osiedlowej) jak kilku palantów
        trenowało zakręty z poślizgiem na skrzyżowaniu....
        Ruch jest tam niewielki ( 1 pojazd na pół godziny), ale ONI nie
        myślą o tym, że jak "wyślizgają" owe miejsce, to ktoś następny
        wjedzie/wejdzie na MINĘ !
        No i dziś rano widziałem to samo miejsce (już przykryte świeżym
        śniegiem), gdy facet idący w poprzeg tegoż miejsca "wywinął
        orła"
        jak w filmach komediowych.
        Później samochodzik (który jechał dość wolno) rozpoczął manewr
        skrętu, ale zakręt tylko rozpoczął..... i pojechał "prosto" ze
        skręconymi kołami !

        Mój Kumpel (Instruktor) ma powiedzenie (do Kursantów) - Na zakręcie
        jedź jak EMERYT , a dalej zajedziesz.
        No i warunkach zimowych, to jest jeden ze sposobów które się
        sprawdzają :-)

        Inne powiedzenie - Jedź wolniej, a dalej zajedziesz !
        • Gość: kasia Re: ach te "zakręty" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 16:55
          jak dla mnie dziś nie jedź. doświadczeni kierowcy mają problem, a co
          dopiero młodzi.
          sama mam prawko 2 miesiące.
          Wczoraj wieczorem musiałam wziąć auto. Dałam radę bo dałam, ale nie
          polecam... Raz miałam problem aby ruszyć na światłach, zakręty brałam
          bardzo wolniutko, ale po wyjechaniu na prostą trochę zarzucało
          kuperkiem. Jechałam max. 40 km/h i to tylko na tych drogach gdzie
          śniegu było mniej i było pusto. Głównie się tak kulałam koło 30.
          A ile roboty z odśnieżaniem i skrobaniem! Wystarczyło auto zostawić
          na godzinę i już bałwanek. Szkoda na to czasu. nie musisz - nie jedź!
          • Gość: iza Re: ach te "zakręty" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 19:38
            a jakies praktyczne rady dla tych co juz musieli wyjechac?
            • w357 Re: ach te "zakręty" 10.01.10, 22:31
              Gość portalu: iza napisał(a):

              > a jakies praktyczne rady dla tych co juz musieli wyjechac?

              :-)

              To jest b.proste i powtarzane chiiiba przez wszystkich Instruktorów:
              - dostosować prędkość do warunków jazdy (szczególnie na zakręcie)
              - na zakręcie nie wolno nadużywać pedału hamulca i gazu.

              Ot cała tajemnica jak uniknąć poślizgu.
              • belcia26 Re: ach te "zakręty" 11.01.10, 09:43
                A co robic jeśli droga jest nieodsnieżona i wpadniemy w duży śnieg i
                auto nie chce ruszyć?
                • w357 Re: ach te "zakręty" 11.01.10, 10:03
                  belcia26 napisała:

                  > A co robic jeśli droga jest nieodsnieżona i wpadniemy w duży śnieg
                  i
                  > auto nie chce ruszyć?

                  Jak to co ?
                  Odkopać i jechac dalej :-)

                  Moi sąsiedzi kiedyś Mnie zapytali - Po co Pan tą łopatę wozisz ?
                  .....Później ode mnie ją pożyczali :-)
                • hazzard Re: ach te "zakręty" 11.01.10, 10:21
                  jak się zakopiesz na amen, to jedynie dobra łopata pomoże;))) Ale jeśli gdzieś
                  wjedziesz i koła buksują, to nie gazuj, bo zakopiesz się bardziej, a w miarę
                  możliwości spróbuj się wycofać i ruszyć z dwójki.

                  Dziś rano tak się zakopałam w śniegu, który napadał na zadaszony okratowanym
                  daszkiem parking podziemny, że ledwo wyjechałam - pomogło lekkie wycofanie się z
                  newralgicznego miejsca i ruszenie z dwójki z niedużym gazem.
                  • luna333 Re: ach te "zakręty" 11.01.10, 10:35
                    Oj wesoło wesoło :) Dziś mnie facet lekko popchnął i wyjachałam,
                    tyłem, potem po zlodzonym stromym podjeździe do góry ziuu :)
                    Okropne są te osiedlowe uliczki, czemu nikt tego nie odśnieża?
                    Wyjeżdżam z garażu i jak pojazd szynowy, w koleiny, śnieg szoruje o
                    podwozie, pod kołami lodowisko. Suuper :)
                    Faktycznie sprzedaż łopat i szufli wszelkiej maści musiała ostatnimi
                    czasu diametralnie wzrosnąć :) Sama już zaczęłam rozważać łańcuchy i
                    dobrą łopatkę :)
                    • w357 dlaczego ? 11.01.10, 22:47
                      luna333 napisała:

                      >
                      > Okropne są te osiedlowe uliczki, czemu nikt tego nie odśnieża?
                      >

                      Osiedlowe uliczki są drogami PRYWATNYMI i odśnieżane być nie muszą .
                      To od mieszkańców, Rady Osiedla (o ile istnieje) i finansów
                      Administracji zależy co zostanie ze śniegiem zrobione (na jezdniach).
                      Jedyne co Administracja musi zrobić , to odśnieżyć chodniki !
                      I nikogo nie interesuje, czy administrator wynajmie Firmę
                      zewnętrzną, czy ma Dozorców, czy innych śpeców od łopat......

                      Z jezdniami jest pewien problem.
                      Jeżeli dana ulica/uliczka osiedlowa nie ma statusu
                      "DROGI POŻAROWEJ", to może byc zasypana śniegiem
                      aż do wiosny :-) ......
              • luna333 Re: ach te "zakręty" 11.01.10, 10:36
                i łagodnie operować kierownicą :)
    • Gość: tosia Re: pierwsza zima IP: *.blue-net.com.pl 12.01.10, 19:33
      ...taka zima że nie jeżdżę, czekam na lepszą pogodę, ulica moja cała zasypana a samochodzik tylko odśnieżam;-((( może to i śmieszne ale wole nie ryzykować w taką pogodę jako świeżutki kierowca...i mam pytanie, włączyłam dziś wycieraczki i nic, do szyby nie przymarzły ale chodzić nie chcą, czy to znaczy że cosik zamarzło i odmarznie niebawem czy mam się martwić bo coś się popsuło???
      • luna333 Re: pierwsza zima 14.01.10, 11:51
        a samochód odpala? Uruchamiałaś silnik?
    • Gość: idontlikemondays Re: pierwsza zima IP: *.chello.pl 12.01.10, 22:50
      Również dla mnie to pierwsza zima za kółkiem :) Nie ma co, Matka Natura
      postanowiła nam dać niezłą szkołę życia... Mój problem polega na tym, że podczas
      kursu NIGDY nie jeździłam po śniegu. BA! Może ze 2 razy zdarzyło mi się jeździć
      podczas deszczu. Prawie wszystkie jazdy wyjeździłam w piękną, słoneczną pogodę.
      A tu kilka dni po odebraniu prawa jazdy spadł śnieg, potem stopniał, to, co
      stopniało znowu zamarzło, potem znowu spadł śnieg, itd. Więc nie dość, że (jak
      każdy świeżak) musiałam się uczyć jeździć praktycznie na nowo, to jeszcze do
      tego doszła jazda po śniegu... Ale zawzięłam się, i jeżdzę :) Po mieście, poza
      miastem, w śnieżycę, podczas deszczu, w nocy, w dzień, po odśnieżonych ulicach,
      po zasypanych... Wychodzę z założenia, że jeśli w takich warunkach nauczę się
      jeździć, to, gdy nadejdzie lato, będę jeździła jak zawodowy kierowca ;) Grunt,
      to się przemóc - nie po to się robiło prawo jazdy, by czekać na mrozie na
      autobus :) Trzeba jeździć ostrożnie, z głową, ale najważniejsze - JEŹDZIĆ. Jest
      trudno, auto się ślizga, widoczność jest kiepska, szyby zaparowane, lusterka
      zachlapane... Ale nic się na to nie poradzi... Najważniejsze - wsiąść do auta i
      nie martwić się tym, że czasem coś pójdzie nie tak, albo ktoś Cię obtrąbi, bo (w
      jego odczuciu) będziesz jechać za wolno.
      • belcia26 Re: pierwsza zima 14.01.10, 11:41
        Najważniejsze - wsiąść do auta i
        nie martwić się tym, że czasem coś pójdzie nie tak, albo ktoś Cię
        obtrąbi, bo (w
        jego odczuciu) będziesz jechać za wolno.

        idontlikemondays zgadzam się z Toba w 100%
        • Gość: opelkaa Re: pierwsza zima IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.10, 20:07
          Też nie miałam okazji jeździć w zimie. Najbardziej nie lubię zaśnieżonych
          parkingów z ubitym śniegiem i lodowymi koleinami.
          Wjechać w to wjechałam ,ale wyjechac manewrując między samochodami na tymże
          parkingu ( lodowisku)to masakra.
          Doceniam ruszanie z 2 biegu i łagodne wchodzenie w ostre zakręty.
          Choć czasem czuję ,że koła nie biorą równo tylko się slizgają jak próbuję dodać
          więcej gazu i ruszać szybko z jedynki.
    • Gość: martin Re: pierwsza zima IP: 77.255.84.* 15.01.10, 20:55
      moja rada - w zimie nalezy jezdzic tak jakby zamiast samochodu
      jechalo sie na nartach - samochod kazdy zakret musi pokonywac
      lagodnie - nie wolno wykonywac zadnych gwaltownych ruchow -
      zjezdzajac z wzniesienia lub hamujac starac sie uzywac tylkkkkkooooo
      silnika, tak dobieraj biegi zeby auto poruszalo sie plynnie a po
      zdjeciu nogi z pedalu gazu powoli zaczelo wychamowywac - nie
      dopuszczac do blokowania sie kol (dla tych co bez abs. tak naprawde
      to nauczysz sie bardzo szybko jezdzac ale [b]najpierw sprobuj w
      weekend w godzinach kiedy w twoim miesicie jest wzglednie maly ruch
      pojedz na jakis zasniezony parking poprobuj jak zachowuje sie
      samochod na takiej nawierzchni, wprowadz samochod w poslizg i spobuj
      go z niego wyprowadzic.
      dzieki temu nawet jak cos
      niespodziwanego przytrafi ci sie w czasie jazdy po drogach to nie
      spanikujesz (tzn bardzo czesty widod hamulec do deski - oczy
      zamknete i niech sie dzieje co chce hihi). powodzenia ps. czlowiek
      uczy sie jezdzic cale zycie ja jezdze od 15 lat a nadal zdarzaja mi
      sie sytuacje czasami moga zaskoczyc. powodzenia i szerokiej drogi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka