gadki egzaminatorów

IP: *.chello.pl 08.06.04, 18:54
Jestem przed pierwszym egzaminem. Jak wyglądają rozmowy w czasie jazdy po
mieście? Nie mam zielonego pojęcia czego moge się spodziewać.
    • Gość: syla Re: gadki egzaminatorów IP: *.crowley.pl 08.06.04, 19:10
      dobre pytanie:D przynajmniej w moim przypadku wyglądało to tak:
      Egzaminator:teraz prosze skrecić w lewo
      Ja:mhm
      E; teraz prosze jechać drogą główną
      Ja:mhm
      E:na najbliższym skrzyzowaniu prosze zawrócić
      jaka była moja odpowiedz to chyba wiadomo ;)
      wiesz ale wszystko zalezy od egzaminatora i jego humoru, a zwłaszcza zdanie
      albo nie zdanie egzaminu.
      powodzenia zycze:)
      • Gość: zielona Re: gadki egzaminatorów IP: *.chello.pl 08.06.04, 22:31
        Jasne, wszystko zależy od egzaminatora, dziękuję za odpowiedź.
    • Gość: bob Najlepszy byl moj egzaminator... IP: *.hd.pl 09.06.04, 17:17
      po jako tako zdanym placu - luk z poprawka, pojechalismy na miasto.
      na miescie szlo mi o niebo lepiej, rzeklbym bardzo dobrze.
      w polowie drogi moj egzaminator zacza sie na mnie wydzierac.
      krzyczal z pretensjami:
      "Kto ci ku... uczyl jezdzic po tym placu? Po miescie jezdzisz jak stary
      taksiarz! Wracaj do osrodka, masz prawo jazdy!" - autentyczne
      Ucieszylem sie niesamowicie!
      • Gość: xxx Re: Najlepszy byl moj egzaminator... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 01:04
        o to marzenie taki egzaminator :-) mój był bardzo miły-miałam tylko manewry
        których nie zdałam ;-) ale mam tylko pretensje do siebie (moja wina ;-) A facet
        był na tyle fajny, że jak wsiadłam do samochodu i zanim dojechaliśmy na moje
        stanowisko do wykonywania manewrów (ok 30 s ;-) już się wyluzowałam totalnie ;-)
    • Gość: JaKu Re: gadki egzaminatorów IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 12.06.04, 20:02
      Zdawałem po raz trzeci. Trafił mi się kulawy mały dziadek z kompleksami. Plac
      poszedł miodzio, na mieście też nieźle - raz zgasł, raz za długo postałem na
      zielonym, ale ogólnie OK, bo jezdzilismy dosc krotko. Po powrocie do osrodka
      gosc zaczyna: "Jezdzic to pan jezdzisz, ale jak to wyglada... W miescie trzeba
      jezdzic szybko". Ja: "W porzadku, ale ponad 50 km/h to juz nie moglem
      przeciez ! Poza tym jezdzilem bezpiecznie, nie musial pan ingerowac !". "No
      tak, ale to nie jest zadowalajace !" - zwrocil sie do mnie dziadek krzyczac.
      Cos tam jeszcze pogadalismy, dosc ostro. W koncu on mowi: "Dobra, idz juz pan
      stad !". Ja na to: "Słuuucham ?". A on: "Zaliczam panu. Do widzenia".
      Zbaranialem i wciaz mi trudno uwierzyc, ze zdalem... Moral - z nimi trzeba
      ostro, jak sie poklocisz, to masz u takiego repekt. Poza tym wydaje mi sie, ze
      oni zawsze musza ponarzekac. Ale ogolna zasada - nie stresowac sie na egzaminie
      i przynajmniej udawac, ze jest sie pewnym siebie !
    • indiaaa Re: gadki egzaminatorów 15.06.04, 10:29
      ja miałam na placu manewrowym bardzo miłego starszego pana, przeszłam plac i
      byłam w niebie że może mi się uda bo taki fajny koleś, a tu on pojechał z
      dziewczyną która była przede mną i powiedział że nie wie czy z nim pojadę na
      miasto no i niestety dostałam faceta ok.45 lat, to był koszmar nie odzywał się
      do mnie przez cała drogę, dwa razy zwrócił mi uwagę a za trzecim krzyknął na
      mnie, lekko zaczęłam się z nim kłócić ale w końcu mu przyznałam rację bo "z dużą
      dupą wszędzie wejdziesz a z dużą gębą nie" no i dojechaliśmy i zdałam ale
      naprawdę miałam cholernego służbistę
      • Gość: Piterus_22 Re: gadki egzaminatorów IP: 212.244.191.* 24.09.04, 09:52
        Ja zdalem za 2 razem...za pierwszym koles udupil mnie na placyku...i jeszcze to
        jego wyjatkowo mile chyba pana zzarly panie Piotrze, i mam nadzieje ze spotkamy
        sie nastepnym razem omal nie wyprowadzilo mnie z rownowagi...za 2 za to manewry
        na placyku zrobilem z palcem w 4 ewentualnie 5 literach (du....e).Na szczescie
        dostalem innego egzaminatora [ten sie odzywal i mowil ze jest ok i prosi o
        nastepny manewr],na miescie tez cisza...ale koles mnie mocno zaskoczyl jak juz
        wrocilismy do osrodka.Mowi do mnie: panska jazda nie byla porywajaca ale
        puszczam pana zdal pan...ja oczywiscie podjarany ....egzaminator jeszcze wyjal
        swoj notesik cos tam zaczal notowac i pada pytanie z jego ust... a ktory to
        panski raz ...? ja na to ze 2 ...a on na to : a .. to pan zdal... No
        comments ....[ech nie ma to jak obiektywizm oceny jazdy jak rowniez wplyw
        numeru podejscia do egzaminu na koncowy wynik samego egzaminu].Pozdrawiam
    • Gość: pietrek Re: gadki egzaminatorów IP: 195.127.59.* 24.09.04, 13:38
      egzaminator zawsze był nieprzyjemny, wydawał rozkazy, nie polecenia, zdawałem
      dawno temu ale nie zapomina się takich rzeczy... "proszę zawrócić w prawo",
      zbaraniałem..., jeśli zrobiłem coś nie tak krzyczał "co pan robi????!!!!"
      jeden podczas egzaminu ustawił sobie tak fotel że prawie leżał, normlanie
      państwo w państwie, mam nadzieję,ze coś się zmieniło od tego czasu
      • Gość: I Re: gadki egzaminatorów IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 24.09.04, 18:06
        Ja zdawałam wczoraj 2 raz. Za pierwszym razem nie przeszłam palcyku była to
        moja wina, aczkolwiek chłopaka za to samo puścił. sam egzaminator oschły.
        wczoraj był kuturalny starszy pan na placyku nie czepiał się drobiazgów, nie
        mniej jednak ja po wielu dodatkowych godzinach na placyku nie z instruktorem a
        z mężem jeżdziliśmy z butelkami w korki wbite patyki tak wyćwiczyłam ze nie
        sprawił mi większego kłopotu, natomiast na misto wyjechałam o 15:30 duzy ruch
        często trzeba było zatrzymywać się i podejmować szybko decyzje egzaminator
        mówił w jakim kierunku jechać równierz wtrącał rozmowy na inny temat jednak po
        zatrzymaywaniu niestety często gasł mi samochód wiem, że należy przytrzmać
        sprzęgło i godać w tym czsie więcej gazu ale co z tego nie sądziłam ze przez to
        niezdam przejechałam ronda i inne newralgiczne punkty w mieście. egzaminator
        bardzo mnie pospieszał i myślę ze to mnie wytracało z tego co powinam robić
        gdyż jeżdządz po mieście z inst. oraz w innych miejsach poza miastem właściwie
        z zatrzymywaniem i ruszniem nie miała az tak poważnych problemów . niestety
        musze zdawać ponownie. Instruktor z uśmiechem o tym mnie powiadomił, że nie
        zdałam poniewaz 8 razy gasł samochód.
        • Gość: K. Re: gadki egzaminatorów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 00:41
          ale śmieszne;))to chyba miał być dowcip?;)chyba bardzo się spodobałaś
          instruktorowi, bo normalnie jak gaśnie za 2. razem (czasem i za pierwszym) to
          koniec egzaminu i powrót do ośrodka;) Jak już opanujesz ruszanie i
          zatrzymywanie, możesz pomyśleć o czymś trudniejszym-np. skręcanie w prawo i w
          lewo;)))
    • Gość: LUCYFER Re: gadki egzaminatorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 09:14
      STARY NIEMA OBAW NAPEWNO PIERW OSRA CI SZYBE POTEM DA CI W MORDE PALE A JAK MU
      DOBRZE OBROBISZ TO CI POWIE ZE ZDALES
      • Gość: I Re: gadki egzaminatorów do K IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 27.09.04, 19:27
        A Ty K uważasz się za mistrza???? w jezdzeniu i komentazu mojej wypowiedzi!!!!
        To dopiero śmiezne co napisałeś!!!! chyba jesteś egzaminatorem!
    • Gość: marza Re: gadki egzaminatorów IP: *.aster.pl 02.10.04, 23:28
      A mi się trafił egzaminator,który poza wydawaniem poleceń ani słowem się nie
      odzywał w samochodzie.No ale w rezultacie zdałam:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja