Dodaj do ulubionych

Dojrzewanie do prawka

IP: 83.14.114.* 16.07.06, 22:19
Jak wszyscy wiedza prawo jazdy jest 1 z waznych rzeczy w zyciu. Dzisiaj to
juz prawie standard, rzecz bez ktorej ciezko wyobrazic sobie zycie jak np bez
telefonu komorkowego. Rzecz o ktorej wiele osob marzy majac te kilkanascie
lat i czekaja az skoncza te 18 i beda mogli pojsc na kurs. Ale nie w kazdym
wypadku tak sie dzieje. Dzisiaj prawo jazdy robia ludzie w roznym wieku z
roznych przyczyn, jedni chca, drudzy musza. Wazna tu kwestia jest natomiast
by do tego dojrzec zanim podejmiemy decyzje o zrobieniu prawka. jak sprawa
wygladala u was- jak dlugo "dojrzewaliscie" do tej decyzji? I czemu pewne
osoby waszym zdaniem robia prawko bardzo szybko a inni bardzo pozno (wytnijmy
tutaj aspekt finansowy) a jeszcze inni wcale? . Czekam na wasze sugestie i
odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • Gość: Marysia Re: Dojrzewanie do prawka IP: *.biol.uni.lodz.pl 17.07.06, 08:16
      Wiekszość moich koleżanek zrobiło prawko w LO, mnie to wcale nie interesowało,
      potem studia, też masa ludzi nawet moje współlokatorki robiły prawko, namawiały
      mnie i namawiały, ale ja jakoś zawsze nie miałam czsu (serio nie miałąm ochoty,
      wcale mnie do tego nie ciagnęlo). Mam w domu 3 chłopców (2 braci + tato) tam
      gdzie chciałąm to mnie zawozili, wszyscy moi znajomi i moi chłopcy mieli autka
      i prawko, wiec nie czułam potrzeby robienia prawka. Ale cos zaczelo kielkowac.
      Czesciej przygladałąm sie, zaczelam zadawac pytania, przegladac oferty
      autoszkólek, az sie doigrałam. Pewnego dnia po pracy moj chłopczyk przedstawił
      mnie pewnemu innemu pankowi, wsiadłam za kierownice i przejechałam przez pół
      Łodzi. Trzesłąm sie jak galaretka, kurczowo trzymałąm kierownice - okazało sie
      ze to nie była jazda probna, byłąm juz zapisana na kurs ;-P Pocztkowo robiłąm
      szybko postepy, grzecznie słuchałam poleceń instruktora, ale do czasu. Potem
      pokazałam pazurki na plazcyku;-P Wszystko szło dobrze, skonczyłam teorie,
      wyjezdziłam 30 (nawet nie) godzin i instruktor zapisał mnie na egzamin.
      Oblałam, to było za wczesnie, za mało pewnie sie czułam w autku. Od tego czasu
      juz upłyneło troszke wody a ja nadal borykam sie z egzaminami. Straciłam
      pewność siebie, powoli trace cierpliwość. Ale jezdzac z nowym instruktorem nie
      boję się (wyjatek skrzyżowania, lewoskrety). Na egzaminie oblewam za banały,
      paralizuje mnie strach. Ale moze w koncu dojrzeje do plastyku i do zaliczenia
      egzaminku, bo zaczynam lubić autka i jazdę.
      Pozdrowionka dla wszystkich. Szczegolnie pozdrawiam mojego pana instruktora
      (niech pan nie traci cierpliwości, proszę)
      • Gość: pola Re: Dojrzewanie do prawka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.06, 10:11
        U mnie większość znajomych robiła prawko w LO, mnie to nie interesowało,
        bardziej zajeta byłam matura potem studiami…na 1 roku studiów postanowiłam
        zapisac się na kurs bo już miałaś dosc dojeżdżania na uczelnie autobusami co
        było meczace… zapisałam się na kurs niestety trafiłam na beznadziejnego
        instruktora który wyznawał zasadę ze „jak ktoś zapisuje się na nauke jazdy
        powinien już wszystko wiedziec” o tej jego zasadzie dowiedziałam się pod koniec
        mojej przygody z ta autoszkoła…wyjeździłam 20h i zrezygnowałam…instruktor
        niczego mnie nie nauczył wogule się nie odzywał…to czego się dowiedziałam to
        tylko i wyłącznie dzieki moim pyaniom na które z reszta nie zawsze była
        odpowiedz…ogolnie moja nauka na placu wygladała tak ze ja zielona siedze w
        samochodzie i mam robic manewry których w zyciu nie robiłam i nie wiem co i jak
        a instruktor dzidzie sobie gdzies tam…a i przez te 20h głownie była zabawa z
        łukiem…moja pierwsza styczność z atutem nie była straszna, nie było jakiegos
        paraliżu czy wielkiego strachu (podejrzewam ze bardziej mój instruktor bał się
        niż ja)…Teraz po ok. 2 latach dojeżdżania na uczelnie ponad 68km (co jest
        cholernie meczace;-/) postanowiłam za tym razem spróbuje szczęścia w nauce
        jazdy tylko ze teraz boje ze znowu trafie na jakiegos debila;-/
    • queen-of-angels Re: Dojrzewanie do prawka 17.07.06, 10:45
      Ja dojrzewałam długo, bo aż 5 lat. A moja niedojrzałość polegała nie na tym, ze
      nie mogłam się zdecydowac na sam kurs, tylko na tym, że nie potrafiłam
      powiedzieć dość gdy (słusznie) wydawało mi się, że z przebiegiem mojego
      szkolenia jest coś nie tak. Moj ówczesny Szanowny Pan Instruktor skutecznie
      pozbawił mnie całej symaptii dla samochodu i wiary w to, ze sobie poradzę. Bo
      chyba darcie się i uskutecznianie 'szoferowania' to nie najlepsze metody
      pedagogiczne ?!
      Skutek był opłakany i zarazem oczywisty...3 oblane egzaminy, totalna załamka i
      załączenie syndromu 'osiołka' czyli 'nie chcę żandego prawa jazdy i już!'.

      Potem ciężkie studia, praca, zawsze jakieś 'coś', wyjazd za granicę i tak
      zeszło tych 5 lat. Ale powoli zaczynałam mieć dość ciągłego proszenia się o
      podwiezienie czy bycia wożoną jak to jaśnie cielę ;).

      W końcu zmobilzowała mnie moja Strzała, która już na mnie czekała:) No i
      trafiłam na świetnego człowieka, który po prostu nauczył mnie jeździć i panować
      nad samochodem. Pozdrawiam serdecznie mojego Instruktora i dziękuję !

      No i dochodzi to fajne uczucie, że zrobiłam coś dla siebie samej i że, w jakimś
      tam stopniu, jestem bardziej niezależna i samodzielna.

      Pzdr i powdzenia w dojrzewaniu do prawka i nie tylko ;)
    • czukczynska oj,długo to trwało 17.07.06, 17:37
      Nigdy nie chcialam prowadzić samochodu,uważalam,że to nie dla mnie.Raz zrobiłam
      kurs,bo koleżanki poszły,ale nawet nie podeszłam do egzaminu-nie czułam się na
      siłam.Potem wykupilam godziny i znowu nie podeszłam do egzaminu...Aż mąż
      wyleciał na rok do USA.Samochód stał pod domem, a ani ja , ani moi rodzice nie
      mieli prawka. A ja co tydzień musiałam z córka 20 km pokonywać na odczulanie,
      gdzie na dworzec mam 2 km.W dodatku tato złamal nogę.No i wtedy się
      zawzięłam.Oj , ciężko było, ale trafiłam na super instruktorówi za 5 razem
      zdałam.Teraz się sama sobie dziwię,że nie zrobiłam tego wcześniej.Mąż
      wrocił,kupiłm sobie własny samochód i go teraz wożę.Jak mi fajnie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka