boję się jeździć

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 11:02
Witam, zdałam prawo jazdy w marcu za pierwszym podejściem, technicznie jeżdzę
bardzo dobrze, nie mam problemów z tym kto i gdzie ma pierwszeństwo ale
pomimo to boję się jęździć autem. Siedzi we mnie jakaś obawa, lęk, nawet nie
umiem tego wytłumaczyć. Nie więrze chyba w swoje umiejętności. Unikam jazdy
jak tylko się da a jak już jadę to tylko jakieś krótkie odcinki. Boję się
chyba tego, że muszę liczyc sama na siebie i nikt nie zareaguje za mnie.
Proszę doradzcie co mam zrobic bo jak nie będę jeździć to później będzie
jeszcze gorzej. Może ktoś z Was też miał takie obawy i może mi doradzic co
powinnam zrobić. Pozdrawiam
    • Gość: Lenka Re: boję się jeździć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 12:16
      Ja też zdalam prawko w marcu i poczatkowo mialam obawy,wiec jezdzilam z tata.On
      byl troche jak instruktor:) mowil mi co mam robic,a gdy trzeba bylo to
      krzyknął.Ale zaczelam jezdzic sama,jasne,ze sie balam,ale najwazniejsz to sie
      nie przejmowac,zawsze starac sie uwazac na wszystkich dookola,od czego w koncu
      jest hamulec.Jesli inni beda sie denerwowac,ze jedziesz za wolno,czy cos robisz
      nie tak to po prostu ich olej,rob swoje.
      Najlepiej cwiczyc noca gdy jest maly ruch,poznasz miasto skrzyzowania i oswoisz
      sie z prowadzeniem,a potem powoli zaczniesz jezdzic w normalnych godzinach,choc
      bywa to stresujace szczegolnie,gdy pelno jest w miescie remontow,korkow itp.
      itd,ale wszystko to kwestia wprawy.trzeba sie z tym oswajac.
      Życze powodzenia w jezdzie:)
    • Gość: choyrack Re: boję się jeździć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 12:30
      Hmmm... ale jak dobrze sobie radzisz na drodze to czego sie obawiac?? Zawsze
      sobie powinnas poradzic i czlowiek uczy sie cale zycie a jak nie bedziesz
      jezdzic to bedzie co roaz gorzej.
    • queen-of-angels Musisz się przełamać (mam wenę-znowu przynudzam:) 22.07.06, 14:12
      Gość portalu: Ania_zak1 napisał(a):

      > Może ktoś z Was też miał takie obawy i może mi doradzic co powinnam zrobić.

      Może właściwie nie powinnam zabierać głosu w tym wątku, bo ja nie mam tego
      typu 'problemu'. Wręcz przeciwnie, uwielbiam jeździć samochodem - w mieście, na
      trasie, w dzień, w nocy...może to chore, ale lubie stać w korku, lubie zmieniać
      pas w tłoku, lubie czekać na swoją kolej na lewoskręcie, denerwuję się jak
      długo mam czerowne, lubię kogoś wpuścić czasem, lubię się i czasem wepchnąć,
      jak trzeba ;P...ale to wcale nie znaczy, że nie mam obaw...to nie tak.

      Też się bałam, jak pieszy wyskoczył mi pod koła, gdy powinien stać, o mało nie
      umarłam ze strachu a potem poryczałam się, gdy prawie staranował mnie tir z
      przyczepą w centrum miasta i w ostatniej chwili zahamowałam...ale no cóż,
      decydując się na prawo jazdy a później na poruszanie samochodem musimy także te
      mniej przyjemne sytuacje wliczyć niejako w 'cenę' dobodziejstwa (w osatecznym
      rozrachunku) jakim jest samochód. Teoretycznie powinnam mieć traumę i przez
      kilka dni nie patrzeć na samochód - ale najlepsze co mogłam zrobić to jechać
      dalej...i tak zrobiłam.

      Dla mnie najlepszym sposobem na przełamanie początkowych obaw było od razu skok
      na głęboką wodę czyli jazda samemu praktycznie w dzień po odebraniu prawka
      (Pierwsza jazda była jeszcze z bratem). Po mieście, w godzinach szczytu, przez
      najtrudniejsze skrzyżowania, przez ronda, tory tramwajowe itp. Żadne w nocy, po
      osiedlu, na polnych dróżkach, z obstawą taty, wujka itp. Od tametej pory staram
      się jeździć codziennie. Owszem, od czasu do czasu warto posłuchać cennych
      wskazówek, ale musisz nauczyć się radzić sobie sama, musisz doprowadzić do
      tego, że będziesz ufała sobie jako kierowcy tak, że nie będziesz bała się
      jechac sama ze sobą a z czasem i byc kierowca dla swych pasażerów, za których
      bierzesz odpowiedzialność.

      Moim zdaniem, unikanie trudnych sytuacji i taka zachowawacza jazda (w nocy, w
      małym ruchu, bocznymi uliczkami) tylko ową bojaźń wzmaga. Nic nie podbudowuje
      lepiej i dodaje pewności siebie jak świadomość, że poradziłaś sobie sama w
      trudnej sytuacji czyli np. przejechałaś bez problemu pół miasta w godzinach
      szczytu. Najpierw raz, potem kolejny, w końcu wyjedziesz na trasę, potem może
      nawet w nocy. Nie ma nic gorszego, niż kierowca, który boi się jeździć i jest
      święcie przekonany, że wszyscy dookoła tylko na niego czyhają! Zanaczam że, nie
      chodzi mi w żadnym wypadku o bycie 'urodzonym-nieomylnym-jedynie-słusznym-
      miszczem-kierownicy'! - trzeba znać swoje miejsce w szeregu, nic nie zwalnia od
      nieustannej czujności, rozwagi i myślenia.

      Po prostu - jazda samochodem to nic strasznego. To da się polubić. Trzeba tylko
      chcieć. A żeby to osiągnąć - to trzeba DAĆ SOBIE SZANSĘ! Szansę na to, żeby
      przekonać się, że świetnie sobie radzisz, potrafisz wyciagnąć wnioski z
      ewentualnych błędów i że będzie jeszcze lepiej :)

      Szerokiej drogi i głowa do góry!

      pzdr

      PS. Chyba się rozpisałam...a niech to...ale obiecuję poprawę ;)
      • Gość: ania_zak1 Re: Musisz się przełamać (mam wenę-znowu przynudz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 15:59
        Dziekuję wszystkim za słowa otuchy i porady, tego właśnie potrzebowałam.
        Dziękuje Wam wszystkim i pozdrawiam.
        • Gość: Yogi Re: Musisz się przełamać (mam wenę-znowu przynudz IP: *.icpnet.pl 27.07.06, 23:02
          Hej j dzis mialam swoja pierwsza samodzielna jazde jako kierowca( prawko
          odebralam 18 i musze przyznac ze bylam baaaaaaaardzo zestresowana).Wiem,ze z
          czasem bedzie latwiej,ale na razie czuje sie jakos tak...niepewnie.
          • queen-of-angels Oj!...no to lody z osobistym przełamane ;))) 27.07.06, 23:12
            Gość portalu: Yogi napisał(a):

            > Hej j dzis mialam swoja pierwsza samodzielna jazde jako kierowca( prawko
            > odebralam 18 i musze przyznac ze bylam baaaaaaaardzo zestresowana).Wiem,ze z
            > czasem bedzie latwiej,ale na razie czuje sie jakos tak...niepewnie.

            Jechałaś sama czy z obstawą (w sensie mama, tata, brat, facet itp.)?
            Ja po swojej pierwszej jeździe miałam ...dosłownie...mokre portki jak
            wysiadałam...ale było warto...wrazenia wspaniałe i satysfakcja ogromna :)

            pzdr
            • Gość: Yogi Re: Oj!...no to lody z osobistym przełamane ;))) IP: *.icpnet.pl 27.07.06, 23:16
              Brat siedzial obok:)
              Tez mialam mokre portki po tej jezdzie ale ciesze sie,ze pierwsze koty za
              ploty:)
              pozdrawiam
              • queen-of-angels Ahhh...te braty ;)))) 27.07.06, 23:23
                Gość portalu: Yogi napisał(a):

                > Brat siedzial obok:)

                Moj też zaryzykował żywot...a po wszystkim powiedział tylko "było okej siostra"
                i "dasz radę młoda" :) To był największy komplement a jaka pełnia szczęścia ! :)

                pzdr :)

                PS. Szerokiej drogi i fajnej jazdy ;)
    • Gość: Zosia Re: boję się jeździć IP: *.server.ntli.net 27.07.06, 23:42
      Ja zrobiłam prawo jazdy 9 lat temu, niestety nie miałam przez te lata
      mozliwości jazdy. Teraz mieszkam w Anglii i mąż naciska żebym zaczęła, boję sie
      straszliwie, mamy zacząc w sobotę w nocy, w nocy bo ja nawet nie pamietam jak
      sie rusza, dzis kupiłam ksiazkę i czytam o zasadach ruchu. Kupiłam literke L
      którą chcę sobie nakleic na samochód.Jedyny plus tego wszystkiego to że mi sie
      strony i zmiana biegów nie będa mylić bo nie mam żadnych przyzwyczajeń. w tej
      chwili to moje najwieksze marzenie, wsiąść do własnego samochodu i bez stresu,
      strachu, łez pojechac gdzie tylko zapragnę. Wierzę że kiedyś mi się uda...
Pełna wersja