Dodaj do ulubionych

egzaminatorzy w Krakowie

    • Gość: mirka Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.ists.pl 29.01.13, 16:23
      Ja zdałam za 3 razem na Nowohuckiej ;) I szczerze, jeśli ktoś chce się nauczyc naprawdę dobrze jeździc (a nie na pamięc) to naprawdę wybierzcie Nowohucką zamiast tej całej Balickiej.
      Pierwszy raz trafiłam na pana M. Wilczyńskiego - dosyc surowy pan, nie poprawiał wcale atmosfery jazdy, wytykał każdy błąd aczkolwiek też nie próbował na siłę mnie uwalic. Był w porządku. Oblałam przez swoją bezmyślnosc.
      Drugie podejście było z panem J. Wojtyłko - cudowny, młody pan, bardzo życzliwy. Stres podczas egzaminu z nim był minimalny. Oblałam znów ewidentnie z własnej głupoty, ale Pan Wojtyłko naprawdę był po stronie zdającego. Każdemu życzę takiego egzaminatora;)
      Trzeci i naszczęście ostatni egzamin z panem M. Błajszczakiem - kolejny bardzo fajny egzaminator, nastawiony do zdającego pozytywnie. Potrafił rozładowac ten stres, pożartował, a nawet odrobinkę starał się czasem podpowiadac!! Trasę wybrał dla mnie bardzo krótką i łatwą (Dąbie i okolice, jeździłam tylko 30 minut) Naprawdę świetny człowiek, obyście na Niego trafili :))
      Podsumowując, egzaminatorzy w Krakowie nie są wcale tacy straszni ;) (a może to ja miałam do nich jakieś szczęście?) Powodzenia :)
      • alwi24 Re: egzaminatorzy w Krakowie 26.04.16, 15:33
        Mam pytanie: Czy ktoś zdał / nie zdał w dniu dzisiejszym tj. 26 kwietnia 2016r. na ul. Balickiej w Krakowie egzamin praktyczny na prawo jazdy na samochodzie nr. 23 (egzaminator Pan Grzegorz Suchoń)?
        Proszę także o informacje o zdawanych egzaminach u tego Pana w ostatnim czasie także na ul. Nowohuckiej w Krakowie. Czy ktoś miał kłopoty z samochodem?
      • magdailenak Re: egzaminatorzy w Krakowie 15.02.17, 11:35
        Ja też zdawałam z p. Wojtyłko. Zdałam za pierwszym razem. Wymarzony egzaminator!
      • yanine Re: egzaminatorzy w Krakowie 14.03.18, 11:26
        Ja zdałam jakiś miesiąc temu, ale zdawałam na Balickiej, bo miałam po prostu bliżej do tego ośrodka. Nazwiska instruktora nie będę podawać, bo i po co, ale na szczęście okazał się być w porządku. Uprzejmy, nie był złośliwy, nie czepiał się, nie szukał na siłę powodu, żeby mnie oblać. No i zdałam, za pierwszym :) Na kurs chodziłam do Auto Akademii, też było spoko, fajna szkoła. Ogólnie stres lekki był, więc cieszę się, że mam to wszystko za sobą. Chociaż nie takie to strasznie jak niektórzy mówią.
    • Gość: Artur Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.13, 01:33
      Moja siostra zdała wczoraj egzamin praktyczny na Balickiej za drugim podejściem. Za pierwszym podejściem według egzaminatora wymusiła pierwszeństwo, już pod koniec egzaminu, 2 minuty jazdy od ośrodka. Pech i zła wola egzaminatora, który wykorzystał sytuację, aby oblać siostrę - skręcała w drogę z pierwszeństwem i rzekomo wymusiła pierwszeństwo na samochodzie, który w momencie wykonywania manewru znajdował się stosunkowo daleko od skrzyżowania i jechał na tyle wolno, że siostra spokojnie zdążyła wyjechać nie przeszkadzając mu. No ale MORDerca uznał, że wymusiła pierwszeństwo i bezlitośnie wykorzystał nadarzającą się okazję do oblania. Jakby stała i czekała dobre 10-15 sekund aż tamten samochód przejedzie, to pewnie MORDerca zwróciłby jej uwagę, że tamuje ruch, ale przynajmniej by jej nie oblał...

      Wczoraj w tym samym miejscu stała już cierpliwie i czekała aż będzie mogła skręcić bez żadnego ryzyka. Egzamin zdała ogólnie bezproblemowo, a egzaminator, Pan Aleksander B. zachowywał się profesjonalnie i spokojnie, nie wprowadzał nerwowej atmosfery. Szkoda, że wszyscy egzaminatorzy nie są tacy, jak ten pan. Niektórzy są niestety nadgorliwi, dlatego lepiej być przesadnie ostrożnym i jechać asekuracyjnie, niż ryzykować i dawać im okazję do oblewania za mocno naciągane błędy.

      Pozdrawiam
      • Gość: (...) Artur pisz prawdę albo nic nie pisz... IP: *.connectic.pl 02.02.13, 15:41
        Nie byłeś w samochodzie z siostrą więc jak możesz oceniać decyzję egzaminatora. Jej postrzeganie konkretnej sytuacji na drodze, przekazane Tobie i z Twojego posta "kolejna wersja" to tak dalece zniekształcony obraz sytuacji na drodze że szkoda nawet zastanawiać się nad taką opinią. Dlaczego siostra nie napisała? Przecież potrafi chyba. A może tylko tak mówiła bo przecież trzeba się jakoś usprawiedliwić? A gdyby siostra pożyczyła od Ciebie samochód i 2 minuty od domu go rozbiła to byłoby jakieś usprawiedliwienie?

        Zadbaj o szczegóły swojej relacji ....

        Ps. w krakowskim MORDzie nie spotkałem egzaminatora o imieniu Aleksander...
        • Gość: nowohucka za durgim razem :) IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.13, 16:24
          Witam, ja zdałam prawko niecały tydzień temu, w środę 30.01, to było moje drugie podejście w Krakowie, zdawałam na Nowohuckiej. Egzamin miałam umówiony na 6:15 rano, jeszcze ciemno było. :D Ogólnie masakra, zasypiałam w poczekalni, wywołali mnie o 6:49, a trafił mi się przewspaniały egzaminator MARIUSZ BŁAJSZCZAK! Cholera, no lepiej trafić nie mogłam. :D Łuk i górka lajtowo, o 6:56 wyjechałam z placu i miałam dokładnie tę trasę: www.trasy.prawojazdy.com.pl/route/trasa/index/id/1345 . Pan Błajszczak jest super, bo zamiast oblewać za byle co (wcześniej zdawałam trzy razy w Zamościu - trzy razy oblałam, dwa razy nie z mojej winy, poważnie) jak egzaminatorzy w Zamościu, daje szansę powtórki - oczywiście nie takich błędów kardynalnych, jak np. wymuszenie pierwszeństwa czy przejechanie na czerwonym, ale takich błędów, za które w Zamościu oblałabym kolejne dziesięć razy. Większość egzaminatorów nie rozumie, że początkujący kierowca nie zawsze zaparkuje idealnie równo i nie jest to końcem świata, bo przecież można cofnąć i wszystko powtórzyć. Z czasem każdy z nas nabierze wprawy. W każdym razie o 7:43 rano (czyli po dokładnie 47 minutach egzaminu i strachu :D) wróciłam na Koszykarską i po około pięcio-dziesięcominutowej rozmowie w stylu ,,jeździ pani wprawdzie nieco chaotycznie, ale widzę, że pani potrafi" i ,,a teraz proszę powtórzyć wszystkie błędy, jakie pani popełniła na trasie", dostałam papierek z wynikiem pozytywnym. :D Teraz tylko czekam na dokument i w droooogęęęę! :D
          • Gość: assd Re: za durgim razem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.13, 11:17
            ja się niezgodze z pozytywnymi opiniami na temat tego pana MB, w moim przypadku był bardzo nie miły, na dzien dobry wiedziałam że nie zdam, tylko czekałam aż mi zahamuje, był bardzo arogancki, nie pisze tego ze względu na to że mnie oblał choć mam nadzieje że jak na niego kolejny raz trafie to bedzie w lepszym humorze i nie będzie się czepial byle czego.
            • aphoper1 Re: za durgim razem :) 03.09.14, 12:09
              Ja miałam okazję jechać z nim podczas I podejścia do egzaminu. było koszmarnie. Bardzo, bardzo się czepiał... teatralnie wypadły mu wszystkie papiery z rąk podczas szarpnięcia przy nieudanej zmianie biegu... atmosfera niemiła i nerwowa. Wiem, że nie zdałam zasłużenie - popełniłam dwa razy ten sam błąd na rondzie... Ale wiem też, że odebrał mi na długo wiarę w siebie i możlwość zdania, egzamin śnił mi się przez kilka tygodni...
              • aphoper1 Re: za durgim razem :) 03.09.14, 12:09
                Natomiast na plus: bardzo konkretne uwagi i podpowiedzi, zwłaszcza, gdy już oblałam:)
    • umle2 Re: egzaminatorzy w Krakowie 18.02.13, 00:00
      Papież kiedy umarł miał 85 lat - 8 5=13 Godzina śmierci: 21:37 - 2 1 3 7=13 Data śmierci: 02.04.2005 - 0 2 0 4 2 0 0 5=13 Postrzelony 13 Maja 9301 dni pontyfikatu - 9 3 0 1=13 Zmarł w 13 tygodniu roku. JAN PAWEŁ DRUGI - 13 liter czy to zbieg okoliczności ? prześlij to dalej niech inni myślą... Sorry, ale musi się spełnić. ... Pomyśl sobie życzenie a zobaczysz co sie stanie... Zacznij myśleć o czymś czego naprawdę pragniesz, To funkcjonuje. Osoba, która mi wysłała ta wiadomość powiedziała, ze jej życzenie spełniło sie w 2 dni po odczytaniu tej wiadomości. Wypowiedz życzenie jak skończy sie odliczanie: 10... 09... 08... 07... 06... 05... 04... 03... 02... 01... *Wypowiedz życzenie* Wklej te wiadomość w ciągu 10 minut do 10 komentarzy Jeśli tego nie zrobisz stanie się przeciwność Twojego życzenia
      • Gość: Jerry Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.naszasiec.net 15.03.13, 09:55
        Ja zdawałem 13 marca z panem Tadeuszem Ślusarzem - zdałem. Pan bardzo w porządku, wydawał tylko polecenia. Jeździłem 40 minut.
        • Gość: fgfdfdg Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.dynamic.chello.pl 22.03.13, 15:59
          a wie ktoś jak się nazywa taki miły egzaminator co w czapce uszatce chodzi? młody, ciemna karnacja, ciemne włosy, raczej niezbyt wysoki i taki leciutko grubiutki :P
          • Gość: zdająca Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 24.03.13, 20:27
            Ja miałam z tym Panem, ale nie zdałam z własnej winy. Nazywa się Pan Żółtek.
            • Gość: fgfdfdg Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 21:46
              a fajny jest? :p bo się uśmiechał do mnie po moim egzaminie i puszczał mi oczko :P co prawda nie miałam z nim, ale tak się zastanawiam :)
    • otis_tarda Re: egzaminatorzy w Krakowie 20.04.13, 07:46
      Egzamin na Balickiej, egzaminujący Krzysztof Żółtek.

      Drugie podejście do egzaminu (pierwsze skończyło się wjechaniem w słupek, tak więc wiele do powiedzenia o poprzednim egzaminatorze nie mam). Egzaminator moim zdaniem bardzo profesjonalny, żadnych komentarzy ani uwag, w miarę możliwości pomocny (nie podczas jazdy, ale na placu). Trasa zupełnie zwyczajna, obejmująca wszystkie niezbędne elementy, bez żadnych "złośliwych" miejsc (może z wyjątkiem skrzyżowania Zarzecze/Lea - które zresztą zrobiłem nieszczególnie i ktoś "czepialski" mógłby w zasadzie mieć uwagi), żadnego kołowania po Karmelickiej, czy slalomów na uliczkach Azorów. Kierowcą byłem zestresowanym i jeszcze robiącym techniczne błędy, ale mam wrażenie, że nie wpłynęło to na sam przebieg egzaminu. Jeździłem ostrożnie i bez szarż, raczej bliżej 40 km/h niż 50, tu też nie było żadnych uwag, zniecierpliwienia czy popędzania. Czas trwania - 40 minut, zaliczone.

      Możliwe, że - ale nie mam tu żadnych przesłanek - egzaminator zwraca uwagę na bezpieczeństwo jazdy (tu akurat bardzo się pilnowałem); w zeszłym roku, jak pokazuje google, zdaje się że zdobył nagrodę w "defensywnikierowcy.pl – Bezpieczne Auto Firmowe".
      • Gość: maddie Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.myslenice.net.pl 08.08.13, 12:30
        Pierwsze 5 egzaminów - pani Dorota nie wiem jaka bo pieczątka niewyraźna, starsza blondynka z długimi włosami, pani bardzo niesympatyczna, niemiła, zniecierpliwiona, zestresowała mnie samym swoim wyglądem i nie wyszła górka.
        Później był pan Wojciech Woźniak, typowy służbista, oblał mnie na łuku bo zatrzymałam się kilka milimetrów za blisko. Potem pan Robert Góra, przesympatyczny, zabawny, ale zakodował mi się łuk, więc uderzyłam w pachołek. Kolejny - Wiesław Stoj, wygląda sympatycznie, ale złośliwie komentował, jednak po egzaminie dał mi kilka rad i życzył powodzenia, potem znowu Woźniak - standardowo łuczek.
        Przełamałam klątwe łuku z panem Jarosławem Wojtyłko, prawie godzina jazdy, wywiózł mnie bardzo daleko od ośrodka, popełniłam dużo głupich błędów, pan tylko komentował "wykonane nieprawidłowo", nic poza tym nie mówił, nie zagadywał, oblałam, bo słońce przyświeciło i najechałam na ciągłą, mimo wszystko egzamin wspominam pozytywnie.
        Siódmy egzamin - szczęśliwy, z panem Zbigniewem Kostuchem. Nie rozumiem, czemu ludzie na niego narzekają, pan może nieszczególnie miły, ale zażartował kilka razy, trochę na mnie nakrzyczał jak nie wyszło mi zawracanie (bardzo ciasne miejsce, źle się ustawiłam i potem musiałam 20 razy okręcać się po kilka centymetrów żeby jakoś wyjechać), ale pozwalał korygować błędy, brał mnie w to samo miejsce, żebym powtórzyła daną rzecz i się poprawiła, egzamin trwał ponad godzinę, pod ośrodkiem pan przedstawił długą litanię na temat moich błędów zakończoną słowami "nie stanowi pani bezpośredniego zagrożenia, wynik pozytywny, powodzenia na drogach". :)
        • Gość: oxo Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.cdma.centertel.pl 19.08.13, 11:50
          Zdawałem na Balickiej. Pierwszy egzamin z p. Ewą Wrzodek, niestety auto 2 razy zgasło mi pod górkę (wynikało to z różnicy pomiedzy autem na gaz na którym ćwiczylem a dieslem egzaminacyjnym no i ze stresu), więc musiała mnie ulać. Drugi już zdany z p. Robertem Górą , b miło ale egzamin trwał aż godzinę. Ogólnie powiedział mi o dwóch błedach ( źle zajęty pas ruchu, brak kierunkowskazu przy skręcie na światłach), a gdy nie wylaczyl mi się kierunkowskaz po skręcie to mówił "ale jedziemy na prosto". Poza tym egzamin w ciszy :)

          Trasa: MORD - Lindego - Na Błonie - Zarzecze - Włosciańska (zawracanie) - Zarzecze - Armii Krajowej - Przybyszewskiego - Wesele - Zapolskiej - Przybyszewskiego- Bronowicka - Rydla- Jadwigi z Łobzowa - Zapolskiej - Przybyszewskiego - Zarzecze - Lea - Przybyszewskiego - Armii Krajowej - Bronowicka - w lewo jedną z tych uliczek miedzy blokami - Złoty Róg (parkowanie) - powrót na Bronowicką którąś z jednokierunkowych uliczek - Bronowicka - Armii Krajowej- Rondo Ofiar Katynia ( na rondzie w lewo) - Radzikowskiego - na drugich światłach za rondem zawracanie - Rondo Ofiar Katynia - Armii Krajowej - Balicka -MORD
    • Gość: ladypoisson egzaminatorzy w krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.13, 18:52
      W ubiegłym tygodniu udało mi się zdać za drugim razem w Krakowie na Koszykarskiej. Pierwszy egzaminator - Jarosław Brożek - miły, natomiast bardzo oficjalny. Zjadł mnie stres i zawaliłam ten nieszczęsny łuk. Drugi raz trafiłam na pana Andrzeja Miętusa - bardzo sympatyczny i dowcipny. Łuk wyszedł, pomyślałam sobie wtedy, że nie mogę tego spierniczyć i muszę się zmobilizować. W czasie jazdy trochę komentuje, nieco z przymrużeniem oka, ale to pozwala skorygować ewentualne błędy. Jak usłyszałam : "Ja pani to zaliczę" to byłam przeszczęśliwa. Każdemu życzę takiego właśnie egzaminatora.
      Kochani, to pusty i oklepany frazes, ale pamiętajcie że nie można się poddawać! Dużo zależy od trasy, egzaminatora a przede wszystkim waszej postawy. Jak widzę osoby, które w poczekalni siedzą ze spuszczoną głową, miny mają jakby im ktoś miał zrobić krzywdę i mruczą coś pod nosem do egzaminatora ( jakby miał to być jakiś kat) to wcale im nie współczuję, że nie zdały. a sami pewnie potwierdzicie, że wśród waszej rodziny czy przyjaciół najlepszymi kierowcami wcale nie są ci co prawko zdali za pierwszym razem. Głowa do góry, wszystko jest dla ludzi :)
      • Gość: Inez Re: egzaminatorzy w krakowie IP: *.multi-play.net.pl 16.10.13, 09:36
        Udało mi się za drugim podejściem zdać egzamin w MORDzie na Balickiej. Szybkie terminy egzaminów zarówno teoretycznych jak i praktycznych. Czasami można się umówić z dnia na dzień (ja właśnie z takiej możliwości skorzystałam). Jednakże czas oczekiwania na egzamin praktyczny - zdecydowanie na minus.

        Na pierwszy egzamin czekałam aż 55minut co było dla mnie delikatną paranoją ponieważ zaczęli już przychodzić ludzi, których egzamin miał się zacząć godzinę po moim. Niestety trafił mi się egzaminator z wyjątkowo kiepskim dniem (albo po prostu ma taki styl bycia). Jak siedziałam w poczekalni i obserwowałam poczynania pana egzaminatora Zbigniewa Szewczyka to zdałam sobie sprawę że nie chce z nim jechać. Gdy okazało się że to właśnie ja będę miała rzekomą przyjemność bycia egzaminowaną przez tego Pana przed oczami stanęło mi kilku ludzi, których zdążył oblać w ciągu kilkunastu minut - już wtedy wiedziałam, że Pan jednak nie jest nastawiony do egzaminowanych przychylnie. Wiem, że o tym Panu krążą różne legendy, kilkakrotnie był tutaj wymieniany jako niesympatyczny egzaminator. I ja również to potwierdzam. Ewidentnie nie miał ochoty wyjeżdżać na miasto jednakże go zasmuciłam i musiał to zrobić. Pan w trakcie jazdy był niesympatyczny, opryskliwy, gburowaty powiedziałabym że momentami wręcz chamski. Ironicznie komentował wszystkie moje manewry nawet wykonane w sposób rzekłabym książkowy. Jednakże poległam na parkowaniu równoległym (ponoć Pan się w tym specjalizuje) pierwsza próba okazała się "zbyt" krzywa. A do drugiej niestety ja miałam wątpliwości odnośnie szerokości i długości miejsca parkingowego. Niestety pan obwieścił tonem złego belfra "Jak Pani tu nie zaparkuje to egzamin będzie z wynikiem negatywnym" wtedy poczułam się jak 7latek przyłapany na kłamstwie albo na ściąganiu. Oczywiście się nie zmieściłam - zdziwiłabym się jakbym się zmieściła. Ale szczerze powiem, że miałam dość tego egzaminu i chciałam jak najszybciej wysiąść z tego auta i o nim zapomnieć. W drodze powrotnej otrzymałam monolog o tym jakim to ja jestem złym kierowcą, niestety nie wiedziałam co odpowiedzieć po prostu siedziałam cicho i słuchałam. Pan egzaminator stwierdził, że jestem niemiła i się mnie zapytał czy mam do niego jakieś pretensje - wtedy zgłupiałam -przecież z egzaminatorem nie rozmawia się podczas jazdy. A ewidentnie ten pojazd był w ruchu :) Poza tym chciałam zachować klasę i nie zniżyć się do tego samego poziomu. Więc tylko powiedziałam że mam taki styl bycia i mi bardzo przykro, że on tak to odbiera. Wtedy pan egzaminator do mnie z tekstem: "Ale ja do Pani mówię" wtedy nie wytrzymałam i odpowiedziałam "ale ja Pana słucham, to że nie odpowiadam na każde Pana pytanie nie jest równoznaczne z tym, że nie słucham. Po prostu nie lubię zbędnych rzeczy komentować". Na tym skończyła się nasza wymiana zdań ewidentnie Pan się zdenerwował. Jednakże mam nadzieje, że ten Pan jest miły i sympatyczny i jest rzetelnym egzaminatorem po prostu może ja trafiłam na jego zły dzień - tak wierze w dobro ludzi :)

        Moim drugim egzaminatorem był Pan Oleś ani sympatyczny ani nie sympatyczny. Rzetelny, kompetentny, spokojny. Podczas egzaminu była zupełna cisza. Pan nic nie komentował, wydawał proste polecenia, pozwolił dopytywać się w razie gdybym nie zrozumiała polecenia. I muszę przyznać jeden raz się zapytałam dot. to ronda ofiar Katynia i faktycznie pan Oleś powtórzył innymi słowami czego ode mnie żądał. Muszę powiedzieć, że mój egzamin odbywał się w spokoju - może nie pełen relaks ale czułam się naprawdę dobrze. Polecam każdemu egzamin o 6:15 (to jest naprawdę dobra godzina) - wbrew pozorom nie jest wówczas ciężko wyjechać z ośrodka tam ruch zaczyna się ok. 6:45. Jak zdawałam to było dosyć ciemno więc miałam delikatne problemy na łuku ale ogólnie jazda o tej porze bardzo komfortowa. Osoby które miały do pracy na 6:00 już dawno są w pracy a te na 7:00 jeszcze się do niej nie wybierają. Jak zdawałam to nie było zupełnie ruchu. Moja trasa przebiegała mniej więcej tak: z ośrodka w lewo i cały czas prosto (2 lub 3 skrzyżowania) następnie w prawo na piastowską i do pierwszego skrzyżowania a na nim w lewo. Następnie kawałek prosto i w drogę jednokierunkową po lewej stronie zlokalizowaną. Droga jednokierunkowa przechodziła w drogę zamkniętą - pan egzaminator kazał mi tam wjechać i wykonać manewr zawracania z użyciem biegu wstecznego i infrastruktury drogi. Był tak miły że kazał zatrzymać mi auto na wysokości podjazdu (z którego skorzystałam) następnie kazał mi pojechać z 50m na wstecznym po czym pokazał mi przepiękne miejsce do parkowania prostopadłego lewostronnego (duże, wręcz olbrzymie aż na 1,5auta - cieszyłam się jak głupia). Po wykonaniu tego manewru za każdym razem pan Oleś mówił "dobrze, pozytywny wynik" to było takie dosyć budujące i chciało się jechać dalej. Wróciłam tą samą drogą Pan kazał jechać prosto a następnie w prawo na armii krajowej (tam zatrzymanie na stopie) i kazał mi się kierować na rondo ofiar Katynia tam miałam dokonać zawracania. Gdy to uczyniłam kazał mi zjechać w prawo na wiadukt przejechałam jeszcze kawałek podchorążych i wróciliśmy na Balicką. W aucie otrzymałam delikatny opie...za mój lewoskręt, że czasami jest za głęboki i ktoś mniej doświadczony może mieć problem. Zgodziłam się z nim - przecież nie jestem mistrzem rajdowym - obiecałam poprawę i że na pewno to poćwiczę. Pan Oleś się uśmiechnął dał mi kartkę ja podziękowałam i pożyczyłam miłego dnia. Wiem, że opinie o nim są różne ja natomiast będę go wspominać jako osobę bardzo opanowaną i spokojną bez dziwnych tików i przypadłości ruszania nogami bo nie wiem wówczas czy ktoś mi chce zahamować czy ja mam to zrobić.

        Dlatego też uważam że warto jeździć z rana bo egzaminatorzy też ludzie i zmęczenie materiału czasem daje się we znaki. Im później w kolejce tym większe prawdopodobieństwo, że trasa będzie trudniejsza bądź egzaminator bardziej zmęczony i czepliwy albo zdenerwowany nieumiejętnością jazdy poprzednich egzaminowanych.

        Mimo wszystko pozdrawiam moich dwóch egzaminatorów i życzę im samych zdanych egzaminów :) W końcu każdy może mieć zły dzień :)
        Teraz tylko oczekuje na to prawo jazdy.
        • Gość: krk Re: egzaminatorzy w krakowie IP: *.connectic.pl 16.10.13, 16:01
          Co to znaczy zdążył oblać ...?
          No jeśli ktoś na egzamin przychodzi słabo przygotowany i nie potrafi przejechać prawidłowo "po łuku" albo ruszyć na wzniesieniu, to nie można winą obarczać egzaminatora.
          Trafi się, że kilka osób pod rząd "polegnie" na placu, taka seria... no to zaraz wina egzaminatora? To egzaminator miał "kiepski dzień" czy zdający?
          No nie poszło im ale jaki na jazdę na placu ma wpływ milczący/gadatliwy czy poważny/uśmiechnięty egzaminator?
          Jeśli ktoś sobie radzi to jedzie "na miasto" czy [jak piszesz] egzaminator ma na to ochotę czy nie.

          Gratulacje po zdanym egzaminie.
          Z czasem kiedy nabierzesz praktyki, [być może] inaczej spojrzysz na błędy, które popełniłaś w trakcie egzaminu i jeśli będziesz miała odrobinę pokory i uczciwości wobec samej siebie, przyznasz, że uwagi nt. "jakim to jesteś złym kierowcą" nie były pozbawione podstaw.
          Trudno czasem o optymizm i uśmiech na twarzy kiedy z jednej strony widzisz mizerny poziom wyszkolenia a z drugiej stykasz się z roszczeniową postawą w stylu "co złego to... egzaminator".
          Niektórzy poważnie podchodzą do swoich obowiązków, dostrzegając zagrożenia jakie niesie słabe przygotowanie do jazdy samochodem.
          Dlaczego w krajach "cywilizowanej europy" nie kwestionuje się oceny nauczyciela czy egzaminatora takiej czy innej dziedziny a w Polsce już od przedszkola wpaja się przekonanie że "nauczyciel/egzaminator jest głupi - masz dziecko rację".
          Później widząc w TV rozbity samochód i słysząc że niestety są ofiary śmiertelne ludzie pytają "kto mu dał prawo jazdy"... no właśnie! Nie jak ten ktoś jechał? kto go uczył? ci są jak żona cezara - poza podejrzeniami. Winny jest; EGZAMINATOR!

          Też "wierze w dobro ludzi :)" ... a przynajmniej się próbuję.
          Pozdrawiam.
          Bezpiecznej jazdy.
          • Gość: ola Re: egzaminatorzy w krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 23:36
            Zdawałam łączony egzamin na Balickiej 29 października o 7.15 rano. Trafiłam na egzaminatora Pana Jerzego Piekarę. Ponieważ z zasady nie oceniam ludzi na wstępie nie wyrobiłam sobie o nim zdania na podstawie przywitania się i krótkiej rozmowy dotyczącej przebiegu egzaminu. Pan egzaminator okazał się cierpliwy. Podczas przygotowania do egzaminu zdecydowanie ułatwił mi zadania, a później pomógł mi, gdy widział, że się stresuję i nie mogę odpalić samochodu (różnica pomiędzy autem na jakim ćwiczyłam, a tym na egzaminie). Kiedy wracałam do ośrodka byłam przekonana, że oblałam. Na jego miejscu nie dałabym sobie prawa jazdy. A tu na koniec niespodzianka i te słowa: Ogłaszam zakończenie egzaminu, dziękuję, zaliczyła Pani!

            Uważam, że egzaminatorzy dużą wagę przywiązują do podejścia kursanta. Nie mówię tu o stresie, który jest od nas niezależny, ale o stroju, kulturze osobistej itp. Ponadto wszystkie opinie jakie są wyrobione o egzaminatorach przez media bądź też osoby, które nie miały z nimi nic do czynienia są mocno przesadzone. Pamiętajmy, że oni nawet jeśli bardzo chcieliby aby kursant zdał, niewiele mogą, są nagrywani a później sprawdzani.

            Życzę powodzenia wszystkim tym, którzy egzamin mają jeszcze przed sobą. Dacie radę :)
            • Gość: elka Re: egzaminatorzy w krakowie IP: *.lipska.net 06.11.13, 10:32
              Wczoraj zdawałam na b na Koszykarskiej. Trafiłam na tego samego Pana Zbigniewa Szewczyka już rano o 6 16 wyjazd a powrót ?? o 7 12. Wynik pozytywny na szczęście .
              ale dokładnie jest tak jak opisałaś , w drodze bardzo niemiły, niegrzeczny a mi zaczął wpierać że jeżdże na pamięć .Dostałam trase Limanowskiego, Lwowska , okolice Zabłocia ,rynku Podgórskiego , grzegózrecka Galeria Kazimierz. Ale jak to zjeźdździłam poprawnie to jeszcze mu dyło mało. Dołożył mi 3 przełaczki z zawracaniem na Dabiu wzdłuż Al.Pokoju. I znów miał pecha bo poszło mi dobrze. Ale zanim otrzymałam odpowiedź że wynik jest pozytywny to wiele zastrzezeń co do jazdy niemiłych zresztą , A na końcu uznał że jeżdże na pamięć , co jest nieprawdą bo juz na samym początku jak zaczęłam jazdę z instruktorem to instruktor uznał że mam bardzo dobrą i szybką interretację znaków i oceny sytuacji na drodze. A takiego egzaminatora to nikomu nie życze
        • aphoper1 Re: egzaminatorzy w krakowie 03.09.14, 12:14
          Zdawałam z panem Jarosławem Olesiem za moim... czwartym podejściem. Był bardzo kulturalny i spokojny. To było jedyne z moich sześciu podejść do egzaminu, na którym zrobiłam coś naprawdę głupiego i niebezpiecznego, a on zachował się bardzo spokojnie! Dwóch innych egzaminatorów zaczęło na mnie krzyczeć, kiedy oblałam (a nie były to oblania z powodu spowodowania sytuacji niebezpiecznej). Pan Jarosław po prostu wyrwał mi kierownicę i skręcił, po czym poprosił spokojnie o zjechanie na pobocze. Zapytał, czy wiem, co się stało, powiedziałam, że tak, porozmawialiśmy o tej sytuacji. W drodze powrotnej do ośrodka bardzo miło rozmawialiśmy - pochwalił mnie za kilka wcześniejszych manewrów, powiedział, że jest przekonany, że mogę być bezpiecznym kierowcą, tylko pewnie to jeszcze wymaga trochę nauki. Bardzo mi pomógł:)
      • Gość: selen Re: egzaminatorzy w krakowie IP: *.salwator.net 03.01.14, 19:45
        Egzaminator zależy jaki ma dzień. Nie ważne jaki Cię egzaminuje - najważniejsze jest abyś sam czuł się dobrze i pewny swoich umiejętności, a takie możesz nabyć w ośrodku. Ja sam zdałem za drugim razem i nie żałuję bo po nieudanym egzaminie dokupiłem sobie 5 godzin i po tych kilku godzinach poczułem się dużo pewniej i zdałem bez niczego - nie interesowało mnie to kto będzie egzaminatorem.
        Szkoła nauki jazdy w Krakowie jaka polecam to OSK Relax / OSK Sprint
    • Gość: mloldykierowca egzaminatorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.14, 14:58
      Zdawałem na koszykarskiej, egzamin miałem z panią Ewą W. Tak jak poprzednicy, kobieta oschła, bez żadnych emocjii, wypowiadała suche komendy aczkolwiek jasne,zrozumiałe. Wydaję mi się, że przymknęła oko na jeden błąd (niezauważyłem samochodu jądącego drogą główną od mojej prawej strony, lekko się wychyliłem i praktycznie zachamowałem razem z nią..ale cisza, nic nie powiedziała) . Egzamin trwał 50 m, oczywiście pozytywnie! Nie padł ani jeden komentarz odnośnie mojej jazdy więc wnioskuje , że było dobrze! Pozdro :D
      • Gość: niezdana Re: egzaminatorzy IP: *.net-bis.eu 03.02.14, 15:34
        Czy zdawał ktoś z was u Tomasza Barnasia? jak oceniacie tego egzaminatora ?
        • Gość: (...) Re: egzaminatorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.14, 09:03
          a to teraz zdający ocenia egzaminatora? nie odwrotnie? ale się porobiło ...
          • Gość: niezdana Re: egzaminatorzy IP: *.net-bis.eu 05.02.14, 11:01
            po prostu niedługo czeka mnie pierwszy egzamin i znalazłam to forum, więc pytam, bo słyszałam, że podobno jest to bardzo wyrozumiały i cierpliwy egzaminator. nie widze w tym nic zlego
          • Gość: Magda Re: egzaminatorzy IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.14, 19:12
            naucz się czytać ze zrozumieniem!chodzi na tym forum o subiektywną ocene powierzchowności i stylu prowadzenia egzaminu przez egzaminatorów!zdający mają do tego prawo!a egzaminatorzy oceniają co innego-umiejętności!
        • Gość: justyna Re: egzaminatorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.14, 12:46
          ja zdawałam u Pana Barnasia :) to był mój 5. i zdany egzamin! uwielbiam tego egzaminatora :) wyrozumiały, miły, cierpliwy, sympatyczny, w ogóle zapomniałam, że to egzamin, nie stresowałam się nic, a nic. trasa ta sama, którą miałam poprzednimi 4 razami. z MORDu w lewo, na skrzyzowaniu w prawo, na most, potem w lewo na ofiar dąbia, rondo grzegórzeckie, galeria kazimierz, potem w lewo i jeżdzenie z 15 minut w obrębie alei daszyńskiego i tam też parkowanie (3 razy na egzaminach tam parkowałam) no i powrót. bardzo łatwa trasa, świetny egzaminator. egzamin trwał 35 minut. haha pan pisał smsy w trakcie egzaminu za co przepraszał, rozmawiał ze mną na temat pogody i rozluźniał atmosferę. każdemu życzę tego egzaminatora! poprzednimi razy zdawałam z p. Dorotą Gieras - sama nie wiem, co o niej myśleć, niby miła ale jednak trochę się czepiała, Wojciech Kowalski - stwierdził, że przy wyjeżdzaniu po parkowaniu wjadę w stojący obok samochód, a przeciez obserwowałam dookoła przestrzen i uwaznie wyjezdzalam.. komendy wydawane automatycznie, mechanicznie, sztywny niczym robot ;o i 2 razy mialam p. Krzysztofa Liszkę - ogólnie to bardzo miły był i wyrozumiały, ale czasem podnosił głos.
    • Gość: lolka Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.14, 16:52
      najtansze oleje w Polsce

      tylko na eni-oleje.pl
      • Gość: BujamSięWBrożku Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.14, 19:51
        Bujam się w Brożku!
      • Gość: BujamSięWBrożku Re: egzaminatorzy w Krakowie IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.14, 19:56
        a ja tam się bujam w Brożku , a nawet w dwóch Brożkach lol
    • Gość: Magda Wojciech Nowak , Jarosław Brożek ,Krzysztof Brożek IP: *.dynamic.chello.pl 05.04.14, 14:37
      Jeśli ktoś będzie miał przyjemność zdawać u Pana Wojciecha Nowaka to uwierzcie mi, naprawde "chwycił Pana Boga za nogi"!!!.Miałam to szczęcie zdawać u tego Pana.Bardzo cierpilwy , spokojny , opanowany .Wzór dla innych egzaminatorów!!Oprócz Pana Wojtka BARDZO MILE wspominam Pana Jarka Brożka oraz Krzysztofa Brożka , serdeczne pozdrowienia dla całej trójki!!!
      • Gość: olka Re: Wojciech Nowak , Jarosław Brożek ,Krzysztof B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.14, 08:21
        Czy możesz MADZIU napisać,jak się nazywasz?
        Serdecznie Cię pozdrawiam,adres swój też możesz podać .
    • moto.ona.28 Re: egzaminatorzy w Krakowie 08.12.14, 12:43
      Dzieki wysle ci zaraz @
    • ania.295 Re: egzaminatorzy w Krakowie 15.04.15, 10:29
      Witam, miałam już kilku egzaminatorów więc troszkę mogę o nich powiedzieć:)
      Pierwszy P. Jakub Bieniaś - Niezbyt miły, nie zdałam z własnej głupoty, bo wjechałam na zakaz na mieście.. no głupie ale wydawało mi się, że egzaminator zaklnął po cichu, podczas jazdy dogadywał, że za wolno itd. Dopiero po zamianie miejscem stał się milszy... ogólnie na nie..
      P. Jarosław Brożek - Bardzo fajny, sympatyczny, nie dogadywał podczas jazdy, fajną dał trasę, nie wymyślał trudnych manewrów i ogólnie na plus. : ) Nie zdałam bo wymusiłam pierwszeństwo prawie pod koniec na warunkowym.
      P. Jarosław Oleś - Również bardzo fajny, miły i ogólnie z zachowania taki jak P. Brożek co tu dużo mówić, prawie ta sama trasa co u P. Brożka tzn z koszykarskiej w lewo i na światłach w prawo. Nie zdałam, bo także wymusiłam pierwszeństwo na rondzie.
      P. Łukasz Kołodziejczyk tak samo jak dwaj poprzedni, baardzo fajny, trasa podobna z koszykarskiej w lewo i potem w prawo, bardzo przyjemna, przeróżne manewry musiałam wykonać, Pan przywiązuje wagę do ekonomiki jazdy, pare razy zwrócił mi uwagę na dynamikę.. : D ale ogólnie Pan przesympatyczny, odpowiednio wcześniej wydawał polecenia, było super, nawet się nie obejrzałam a już wracałam, jeździłam troszkę ponad godzinę ale szybko zleciało : ) Zdałam, pod koniec Pan Łukasz wyciągnął osobne notatki, które notował podczas mojej jazdy i dokładnie objaśniał jakie miał zastrzeżenia, co należałoby poprawić. Wzorowy egzaminator, profesjonalny i przy tym mega miły. : D
      • alwi24 Re: egzaminatorzy w Krakowie 26.04.16, 15:31
        Czy ktoś zdał / nie zdał w dniu dzisiejszym tj. 26 kwietnia 2016r. na ul. Balickiej w Krakowie egzamin praktyczny na prawo jazdy na samochodzie nr. 23 (egzaminator Pan Grzegorz Suchoń)?
        Proszę także o informacje o zdawanych egzaminach u tego Pana w ostatnim czasie także na ul. Nowohuckiej w Krakowie. Czy ktoś miał kłopoty z samochodem?
    • prawa_jazdy Re: egzaminatorzy w Krakowie 07.04.16, 15:56
      Szanowne panstwo !

      Oferujemy pomóc w otrzymaniu praw jazdy bez stresujących szkoleń i egzaminu.

      Właśnie za państwo to zrobię podobny chłopak czy dziewczynka na Ukrainie.
      Potem my prawa jazdy wysyłamy państwu pocztą.

      Procedura trwa prawie 8-14 dni.

      Następnie ukraińskie prawa jazdy można wymienić na polski w urzędzie miasta.

      Opłata tylko po otrzymaniu zdjeć oraz filmu zrobionych praw jazdy. Prawdziwość praw jazdy można sprawdzić w drodze ich wymiany na polskie.

      Pracujemy dla konsumentów w całej Europie od 2014 roku. Już mamy 176 zadowolonych klientów.

      Na wszystkie pytania Państwa chętnie damy odpowiedź.

      Prawajazdy2014@gmail.com

      CENA 1250 zł . 100 zł przedpłata i 1150 zł następnie po ich zrobieniu .

      Menadżer Wiktor

      Prawajazdy2014@gmail.com KUPIĆ PRAWA JAZDY 2016 KUPIĆ PRAWA JAZDY NA UKRAINE 2016 / KUPIC PRAWA JAZDY 2016 KUPIC PRAWA JAZDY NA UKRAINE 2016
    • delir12 Re: egzaminatorzy w Krakowie 24.02.17, 23:33
      Ja sam złe opinie słyszałem
    • mini.rajdowiec44 Re: egzaminatorzy w Krakowie 13.03.18, 12:04
      Hej! Jako, że w końcu udało mi się zdobyć upragnione prawo jazdy, chce podzielić się z Wami moją opinią na temat krakowskich egzaminatorów z nowohuckiej.
      Pierwszy egzamin miałam z Panem J. Wojtyłko- przemiły, uśmiechnięty Pan, nie wprowadzał nerwowej atmosfery w samochodzie. Niestety nie zdałam na łuku. W momencie gdy zaliczyłam obsługę techniczną, skierowaliśmy się na plac manewrowy, a tam ku mojemu zdziwieniu korek... Czekałam 10min aby wjechać na łuk, a patrząc jak ludzie kolejno na nim oblewali, stres wzrastał i sama poległam.
      Drugi egzamin miałam z Panem M. Witczyńskim- na pierwszy rzut oka miły, starszy, siwy Pan. Ale z charakterkiem... Schody zaczęły się, gdy na górce nie spuściłam do końca ręcznego, a ten wręcz wydarł się na mnie, że chyba uważam, że on jest głupi i ślepy itp. już byłam pewna, że koniec egzaminu, a ten znów krzyk: no proszę jechać, jedziemy na miasto! Lewa noga ze stresu to mi skakała od Nowohuckiej aż po Francesco Nullo... Pan z każdą minutą egzaminu potęgował tylko mój stres. Polecenie parkowania było wręcz śmieszne: proszę zaparkować obok zielonego samochodu- zaparkowałam- znów krzyk! Jezu! nie obok tego! i pokazuje palcem kolejny zielony samochód spory kawał drogi dalej.... Ostatecznie oblałam z własnej winy, bo nie zauważyłam znaku nakaz jazdy w prawo i byłam mega szczęśliwa, że ta męka się skończyła.
      Trzeci egzamin to już była istna gehenna- Pan K. Brożek. Spędziłam w jego towarzystwie godzinę. Jako, że egzamin miałam umówiony na godzinę 15, to pojechaliśmy na Hutę. Od pierwszego momentu zauważyłam, że Pan nie ma wobec mnie dobrych intencji. Jechaliśmy w stronę ronda Dywizjonu, oczywiście pas do jazdy na wprost, widzę że tworzy się pas do prawoskrętu, a Pan nic, więc jedziemy prosto, a on w ostatniej chwili że jedziemy w prawo- no i wbij się człowieku w godzinach szczytu na prawy pas... Jedziemy drogą obok zikitu, a on że za wolno jadę. Jest tam ograniczenie do 40, a ja ok 40 mam na liczniku... zignorowalam, jade dalej, na to nieszczesne skrzyzowanie, a tam korek jak .... nikt nie chce wpuscic na glowna droge, pan wzdycha, mruczy, w koncu ktos laskawy puszcza, jedziemy na Hucie to trasa skladala sie glownie z polecen: zawracamy. Naprawde w kazdym mozliwym miejscu. Wszystkie manewry wykonane prawidlowo. Ale cala droge komenatarze: dynamika pani jazdy powala!!! Ale trudno, nie daje sie poniesc emocja, jade dalej, tym bardziej, ze widze, ze juz wracamy pod osrodek, ale oczywiscie slysze: zawracamy! wykonalam manerw zawracania, a egzaminator: ocena negatywna! Prosze jechac szybciej! I wydaje tylko polecenia! szybciej, zmien pas! bieg! z nerwow zgasl mi samochod w miejscu gdy mielismy sie wymieniac, ale stwierdzilam pierdziele.. a on: no tak Pani jezdzi! ze nie potrafi pani na samochodem zapanowac! a przez caly egzamin nie gasl mi samochod... w drodze powrotnej zaczal zadawac mi pytania o predkosci, skrzyzowania, itp. powiedziałam, ze nie bede odp na pytania, bo i tak wyniki negatywny, no i sie wkurzyl jeszcze bardziej, jak tylko dojechalismy na skrzyzowanie przed osrodkiem i bylo czerwone zaciagnal reczny i praktycznie wszystkie rubryczki z zadaniami zaznaczyl negatywnie, nie wazne czy wykonalam manerw dobrze... Nie polecam tego pana z calego serca!
      Podejście numer cztery! Pani B. Rak- Kowalska. Ciężko stwierdzić czy miła, czy nie. Określiłabym jako neutralna. Nic nie mówiła, na moje komentarze odpowiadała tylko uśmiechem. Nic nie mówiła, jedynie wydawała polecenia. Zabrała mnie na Kuklińskiego, a potem na Kazimierz, już wracamy, a ona że jedziemy w lewo, skręciłam, a ona, że nie w tą uliczkę, więc koniec egzaminu. ahaaaaaa ahaaaaaaa
      Podejście piąte i ostatnie w Krakowie! Jechałam z Panem J. Ziembą. Miły, starszy Pan. Egzamin rozpoczęłam z godzinnym opóźnieniem i szczerze myśląc o poprzednich porażkach chciałam uciekać z tej poczekalni. Pojechaliśmy drogą obok elektrociepłowni, przejazd kolejowy, lewoskręt, zawracanie i jedziemy dalej, wąskie jakby wiejskie dróżki uśpiły moją czujność, gdy nagle przede mną wyrosło dziwne skrzyżowanie, panika w oczach i jeb wjechałam pod prąd i koniec egzaminu. Wtedy stwierdziłam, że rezygnuje i więcej nie podchodzę. Nie potrafię opanować stresu, a egzaminatorzy z 2 i 3 podejścia skutecznie mnie zniechęcili. Wtedy znajomi mówią idź do Nowego Sącza! Myślę, głupota... totalnie nie znam topografii miasta... No, ale umówiłam się i pojechałam! Pierwszy egzamin Pan W.Chudy- jak się później okazało postrach i legenda tamtejszego MORDU, oblał mnie bo USTĄPIŁAM PIERWSZEŃSTWA, koleś wymusił pierwszeństwo,a on, że ktoś miejscowy by mi w tył wjechał, bo z reguły się tu nie zatrzymuje! Bomba! Drugie podejście- Pan Kiełbasa- przemiły człowiek! 45 min minęło mi z nim jak 10, wszystkie manewry wykonane prawidłowo, miła atmosfera i na koniec pochwalił, że super jeżdżę, nie mógł uwierzyć, że zaliczyłam już tyle podejść i że nie znam topografii miasta...
      Podsumowując, nie polecam ośrodka na Nowohuckiej... do dziś, gdy widzę na drodze samochód egzaminacyjny z tego ośrodka, ściska mnie w żołądku...
      • xxoli Re: egzaminatorzy w Krakowie 20.03.18, 19:48
        Kraków Nowohucka nie polecam P. K. Brożka.. Zgadzam się z Tobą, miałam egzamin praktyczny, trafił mi się p. Brożek, zdecydowanie nie polecam tego pana! Spędziłam z nim w samochodzie dokładnie 32 min i serdecznie miałam dość, zaczęlo się, podczas gdy miałam pokazać pod maską zbiornik oleju, więc ja tak jak mnie uczono wskazałam i ledwo powiedziałam słowo a pan chamsko z tekstem SAMA KOŃCÓWKA, a ja takie zdziwienie o co kaman, po czym dalej próbuje coś powiedzieć a on znów podniesionym głosem sama końcówka tej regułki więc ja, że musi być między min a max już tak bez składu i ladu i on dopiero wtedy z tekstem, że proszę do samochodu, następne sytuację już na mieście, ograniczenie 70, jechalam 50/60/70 a on ze zbyt wolno, lub jadąc na 40 czterdzieści, zwracał uwagę, że wolno.. zawracanie, rzekomo wjechałam na pas sąsiedni przy czym on musiał zareagować, ślepa nie jestem, pod sam koniec gdy już zaznaczal, powiedział, że no to sobie też zaznaczę negatywnie, ogólnie mam zaznaczone negatywnie punkty, których na egz. Nie wykonywałam. Na sam koniec oczywiście najlepszy tekst, że wy się wszyscy tłumaczycie stresem a to nie stres, bo jaki to stres, tylko nieumiejętność jazdy.. Jak już wracaliśmy, kazał mi zaparkować po czym wyrywa mi kierownicę, każe puścić pedały i on jednak będzie sam parkowal.. Gdy już wracaliśmy on ucieszony sobie śpiewał w samochodzie, przy czym jechał jak wariat, siedząc 'na dupie' innym samochodom, hamując gwałtownie w ostatniej chwili, więc jaki to przykład dla młodego kierowcy, żaden! Powiedział mi jeszcze, że ustawilam sobie lusterka pod sam łuk, dziwne bo ja wszystko na mieście w nich widziałam, on tak stwierdził po tym jak odsunął sobie fotel do samego tyłu, przy czym ja lusterka miałam ustawione pod siebie i miałam ustawiony fotel pod siebie .. Takze nie polecam tego pana, zmiesza człowieka z błotem i niestety kultura osobista jest na znikomym poziomie, to, że jest egzaminatorem nie upoważnia go do takiego traktowania ludzi, płacimy im gruba kasę, wiec za darmo tego nie robią.. szkoda, że tacy ludzie wykonują takie zawody, mam nadzieję, że kiedyś Pan o którym mowa też się doczeka swojego i wtedy to my się posmiejemy, bo z takim podejściem i oblewaniem przez własne 'widzi mi się' daleko nie zajdzie, jak w końcu ktoś z wkur** i zrobi z tym porządek. Życzę tego!
      • przemkowa.bi Re: egzaminatorzy w Krakowie 03.04.18, 16:23
        Egzamin marzec 2018
        Chce się podzielić swoimi odczuciami po tym jak ponownie musiałem zdawać egzamin na prawo jazdy kat. B
        Prawo jazdy straciłem za przekroczoną ilość punktów ( przejazd przez strefy- skracanie drogi , zatrzymanie w złym miejscu –wysadzanie pasażera , rozmowa przez telefon, brak dokumentów i pasy , jedno przekroczenie prędkości )
        Wprowadzenie: prawo jazdy mam od 17 roku życia już ponad 20 lat, jeżdżę non stop może nie zawodowo ale praca wymusza że robię ok 40 000 km rocznie
        Pierwsza rzecz to nie dowierzanie że człowieka to spotyka, jeszcze rok temu zaśmiałbym się w twarz każdemu kto powie że stracę prawo jazdy w ten sposób :)
        No ale stało się facet który ma wszystkie możliwe zniżki na ubezpieczeniach, któremu było dane jeździć praktycznie po całej Europie, Ameryce ale też w Azji zostaje bez prawa jazdy :)

        No ale przejdźmy do egzaminu
        Pierwsza styczność na komputerze z testami i zdobywam połowę punktów tego co trzeba mieć :)
        Wykupuje więc dostęp do testów prawojazdy360 i przerabiam wszystkie pytania które tam są , pytań jest z 2600 (polecam tą stronę bo chyba są tam wszystkie jakie są na egzaminie bo żadne pytanie mnie nie zaskoczyło) -
        Moja opinia jest taka że coś z tymi egzaminami teoretycznymi jest nie tak jest to nie dopracowane i wiele pytań jest po prostu śmiesznych i raczej chodzi o to żeby człowieka złapać przykłady można mnożyć
        np. pytanie wąski wiadukt że ledwie auto przejedzie na obrazku ojcowie i dwie matki z wózkami Pytanie czy mogę przejechać zachowując ostrożność , czy powinienem poczekać - wybieram odpowiedź że poczekać okazuje się że ŹLE !!! prawidłowa odpowiedź przejechać zachowując ostrożność :) Prawda jest taka gdybym przejechał w realu to by mnie chyba te mamy i ojcowie przegonili i pourywali lusterka :) a takich bzdur jest cała masa :)
        kolejne czy na drodze trzeba zachować ostrożność raz odpowiedź TAK w innym pytaniu odpowiedź NIE - dzwonię do znajomego instruktora o co chodzi ? już wiem o słówko jak piszę STALE zachować ostrożność to wtedy zaznaczam NIE a jak bez słowa „stale” to zaznaczam TAK itd. itd.
        Rozumiem teraz młodych ludzi dlaczego mają problem już na tym etapie po prostu jeśli nie wkujesz tych odpowiedzi nie zdasz -Prawda jest taka że musisz umieć wszystko a margines błędu musisz zostawić sobie na głupie pytania i liczyć że tych idiotycznych pytań nie będzie dużo, A pytania techniczne i odpowiedzi 18 latki która wie ze zrozumieniem na co odpowiada :)
        Mam dość dobre auta od lat ale sorry nie wiedziałem co to jest ASR i ESP (znowu wkuwanie na pamięć )

        No ale przychodzi część praktyczna przychodzę na egzamin
        Czekając na w poczekalni widzę przez szklane drzwi że wszyscy włączają non stop wszędzie kierunkowskazy więc też myślę tak trzeba potem w trakcie jazdy włączam te z kierunkowskazy gdzie się tylko da
        Nie wiedząc nawet na jakim samochodzie będę zdawał oglądam sobie taką tablicę w poczekalni gdzie na szczęście można sobie zobaczyć jak się włącza np. światła
        Dowiaduje się na początku egzaminu że wszystko muszę sobie poustawiać od razu bo w trakcie jazdy już nie ma takiej możliwości, dowiaduje się że mam zrobić jakiś łuk nie jestem pewien czy tylko na lusterkach czy mogę popatrzeć przez tylną szybę, na moje szczęście mogę patrzeć w tylną szybę (rękę za siedzenie pasażera już nie daje nie chce ryzykować nie wiem czy wedle nowych przepisów tak mogę ) To zadanie robię to automatycznie i jedziemy na jakieś wzniesienie mam stanąć i ruszyć (dowiaduje się że muszę to zrobić z hamulca ręcznego ) więc udaje że robię to z hamulca (dotykam hamulec) - wzniesienie jest tak małe że dla każdego kierowcy który już jeździ nie stanowi to żadnego problemu żeby ruszyć spokojnie tylko ze sprzęgła.
        No dobra jedziemy na miasto,
        Z Koszykarskiej skręcam w lewo nie wiem gdzie jadę bo komunikaty pani egzaminator wydaje chwile przed skrzyżowaniem jest to dyskomfort bo zaczynasz się skupiać na tym co powie i pierwszy komunikat że jadę za szybko i to jest dla mnie zimny prysznic bo wiem że kolejne upomnienie i i koniec zabawy za chwilę informacja że nie hamowałem z góry silnikiem na pytanie z jakiej góry dostaję odpowiedź że tam i tam była droga w dół jestem w szoku co raz bardziej zestresowany ( bo dla mnie hamowanie silnikiem to góry - serpentyny i oczywiste że wtedy hamowaniem silnikiem , w mieście pewne rzeczy człowiek w moim wieku robi już automatycznie ciężko się od tak przestawić na egzamin
        Cały czas pojawiają się złe nawyki uważam bo przed światłami chce wrzucić na luz i dolecieć :) tym bardziej że pogoda fajna nie trzeba się tak skupiać jest sucho przyjemnie , cały czas uważam też żeby nie trzymać ręki na biegach - skupienie i stres na maksa, dodatkowo w kieszeni wibruje telefon instynktownie chce sprawdzić kto dzwoni no ale w porę opamiętanie - egzamin 
        Pani egzaminatorka nie miła, nie sympatyczna (pewnie przez te kamery ) poza tym sprawiająca wrażenie wyuczonej, raczej bez doświadczenia, podejrzewam że w trasie w obcym mieście z 14 pasami w jedną stronę ciągnącymi się przez 20 km pewnie by się pogubiła i całą uwagę skupiła żeby dobrze zjechać i dobrze się wcisnąć przed tira który za specjalnie nie ma ochoty jej wpuścić tym bardziej że wszyscy pomimo korka gnają  a GPS coś jeszcze źle pokazuje i trzeba szybko decydować co robić bo następny zjazd może być za kilkadziesiąt kilometrów i wtedy okazała by się bez radna 
        Nie chcę tutaj zjechać pani egzaminator bo pewnie patrząc jakimś paragrafem ma rację ale prawda jest taka że się czepia byle czego , komunikaty wydaje nie czytelne mało zrozumiałe i w ogóle tak jak napisałem była mało sympatyczna,
        W ogóle popatrzcie na tych egzaminatorów tacy mało pogodni , egzekutorzy którzy mają wykonać wyrok tak ich odebrałem,
        Machina się kręci dziesiątki osób zdających każdego dnia teoria , praktyka jeden kursant przerabia ten schemat raz, drugi dwa a pewnie większość po kilka razy i karawana jedzie do przodu Ośrodki biją kasę !!
        Podsumowując :
        Z mojego punktu widzenia efekt jest taki że temat mam już zamknięty prawo jazdy odzyskałem ale nie dziwię się już młodym ludziom że muszą zdawać po tyle razy.
        Egzaminatorzy rozumiem że mi może staremu kierowcy ktoś chciał udowodnić że rutyna że jazda na pamięć i pewnie efekt osiągnęliście był to dla mnie niezły zimny prysznic !!!
        Jednak Panią Egzaminator zapamiętam i niestety z tej negatywnej strony i dziwię się że jest egzaminatorem !!! i
        Z racji zawodu zainteresowałem się i zajmę się tematem bliżej czy aby na pewno sprawdzane są dobrze i wszystkie predyspozycje osób które nas potem egzaminują !
        Do pozostałych Egzaminatorów jeśli ulewacie kolejny raz młodą osobę bo nie hamuje silnikiem, bo gdzieś tam nie wykonała precyzyjnie waszego często nie zrozumiałego komunikatu ale nie stworzyła żadnego zagrożenia to coś jest chyba w tym sposobie egzaminowanie nie tak !!!! i czas się opamiętać i może czas to zmienić !!
        Rady dla tych zdających ponownie:
        Uświadomienie sobie przed egzaminem że jak będą chcieli to was uwalą na byle czym 
        Egzaminator pojedzie z wami w taką w uliczkę gdzie nie jest 50 tylko 30 a może 20 a że człowiek jeździ często na pamięć i nie kojarzy – więc uważajcie na znaki ! ,
        trzymajcie się zawsze prawej strony ! ,
        wszędzie włączać kierunkowskazy !,
        uważajcie na prędkość ! lepiej jechać 10 km mniej niż żeby was upomnieli (2 błędy i po zabawie )
        pracujcie biegami czyli 2,3,4 i 4,3,2 (piątki chyba nawet nie miałem okazji wbić ),
        widzisz pieszego zatrzymaj się nawet jak ma z 2 metry do pasów !! lepsze to niż żeby Ci ktoś powiedział że naraziłeś go na niebezpieczeństwo !
        Egzamin musi trwać określoną ilość czasu więc wyprzedzanie ciężarówki przed kolejnym skrzyżowaniem nie ma sensu lepiej za nią jechać bo po co zmieniać pas , redukować biegi, wracać na prawy itd. 
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka