Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 14:41 I jak 2 podejście??? Ja niestety oblałam ale i tak byłam najlepsza z całej grupy :) ludzie oblewali już na placu a mnie jako jedynej udało się wyjechac na miasto. Pozdrawiam ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
basia_11 Re: linia frontu poszukiwana 03.04.07, 14:50 Gość portalu: ola napisał(a): > I jak 2 podejście??? Linia ma jeszcze trochę do drugiego terminu, zdaje się 18go kwietnia. Mam nadzieję, ze mnie nie ustrzeli za to pisanie:-)) pozdrawiam Basia, też przed drugim podejściem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: linia frontu poszukiwana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.07, 15:15 Chyba nie ustrzeli ;) Co do mojego 1 podejścia to miałam potworny stres a dziś już mi się odechciewa tego wszystkiego, jeszcze raz przechodzić te nerwy... Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: linia frontu poszukiwana 04.04.07, 16:12 Olu, sorry za opieszałość, ale mnie z domu wywiało, to i sprzed kompa:). Drugie podejście, owszem, 18, a przede mną 10 bardzo ciężkich godzin, brrrr! Instruktor już mnie sprowadzi do parteru:). Ale muszę zdać, nie ma to tamto! Skoro wyjechałaś na miasto, to już i tak super! O plac już się nie musisz martwić, bo go dobrze znasz, zresztą masz już obycie z Ośrodkiem Egzaminacyjnym, a to też sporo:). Będę trzymać kciuki za Twoje prawko:). Basiu, oczywiście, że Cię nie ustrzelę, strzelam równie kiepsko, jak jeżdżę;p :) Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: linia frontu poszukiwana (ot) 04.04.07, 17:58 > > Basiu, oczywiście, że Cię nie ustrzelę, strzelam równie kiepsko, jak jeżdżę;p > :) Traaaaaaaaaach i padłam jak kaczka w stawie:-) Przede mną też 10 godzin nauki, zaczynam od 11 kwietnia. pozdrawiam Basia, ustrzelona > Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: linia frontu poszukiwana (ot) 04.04.07, 18:06 Ja też, ja też od 11:D Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: linia frontu poszukiwana (ot) 04.04.07, 20:29 linia.frontu napisała: > Ja też, ja też od 11:D Tylko nie mów że o 15tej:-) Mam nadzieję, że dodatkowe lekcje pomogą nam zdać za drugim razem. pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: linia frontu poszukiwana (ot) 06.04.07, 21:46 O 14:) JA TEŻ, JA TEŻ!!!! ;D Odpowiedz Link Zgłoś
smaile Trzymamy kciuki 07.04.07, 23:21 Dziewczyny trzymam kciuki i zapewniam Was, że nie jestem w tym odosobniona, a wiec uwierzcie w swoje zdolności i z uśmiechem wyczekujcie egzaminku. Będzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: Trzymamy kciuki 08.04.07, 09:20 smaile napisała: > Dziewczyny trzymam kciuki i zapewniam Was, że nie jestem w tym odosobniona, a > wiec uwierzcie w swoje zdolności i z uśmiechem wyczekujcie egzaminku. Będzie > dobrze! Dziękuję :-) Dziś, w ramach spaceru:-), pożyczam od znajomego instruktora eLkę i jedziemy z mężem na plac poćwiczyć łuk. Zapłacę mu za paliwo a nie po 40 zł/h nauki a przypomnę sobie co nieco przed kolejnym cyklem jazd doszlakających. pozdrawiam serdecznie i Wesołych Świąt wszystkim życzę. Basia Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Trzymamy kciuki 08.04.07, 09:37 O, ja również dzięki;) Też się pochwalę, przedprzedwczoraj mykałam po podwórku maminą Skodą nareszcie nareszcie!!! :D A dziś, w ramach spaceru będzie PRD:) A, i wszystkim wesołych świąt, wszystkim wszystkim! Lecę na świąteczną wyżerkę;p Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Skorzystam z faktu, że już mam wątek:) 18.04.07, 06:34 Boję się? Pamiętać o światłach!!!!!!!! Drogowe i przeciwmgielne z mijania, awaryjne nie. Nie wrzucać jedynki, kiedy samochód jeszcze się toczy!:) Żadnego gazu na łuku! Wpadnę wieczorem, napiszę, jak było na ostatnich trzech godzinach. i na czym ob... dobra, nie zapeszać na wszelki wypadek! W razie czego zawsze mam gdzie wracać, ufffff:D Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: Skorzystam z faktu, że już mam wątek:) 18.04.07, 07:21 > > Wpadnę wieczorem, napiszę, jak było na ostatnich trzech godzinach. i na czym > ob... dobra, nie zapeszać na wszelki wypadek! > W razie czego zawsze mam gdzie wracać, ufffff:D Masz jak w banku, że będziemy tu z zaciśniętymi kciukami i na szpilkach czekać na Twoją relację, oby bardzo szczęśliwą. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich dziś zdających:-) Basia Odpowiedz Link Zgłoś
justytka Re: Skorzystam z faktu, że już mam wątek:) 18.04.07, 08:47 zdasz na pewno, nie ma bata :) Odpowiedz Link Zgłoś
smaile Re: Skorzystam z faktu, że już mam wątek:) 18.04.07, 13:45 Linia zdasz, zdasz na 100%. Tyle osób trzyma za Ciebie kciuki, ze powinnać mieć turbo doładowanie energetyczne, takie pozytywne wibracje. Napisz jak było i za co Ciebie egzaminator pochwalił. Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: Skorzystam z faktu, że już mam wątek:) 18.04.07, 17:32 Hello!!! Ty już wiesz jak Ci poszło a nas tu skręca. Idę szykować obiad na jutro ale będę co chwila zaglądać czy są jakieś wieści od Ciebie. Ręce i nogi już mnie bolą od tego ściskania:-) pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: Skorzystam z faktu, że już mam wątek:) 18.04.07, 19:45 Linio, jesteś gdzieś tutaj, bo widzę twoje odpowiedzi, ale co z Twoim egzaminem, co się stało, dlaczego nie poszło? pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdałaś???? Re: linia frontu poszukiwana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 19:15 Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: linia frontu poszukiwana 18.04.07, 20:12 Juz już:). Wiem, że i tak nie umknę, ale się najpierw chciałam wywiązać z nieprzeczytanych postów:). Oblałam na mieście. Na pierwszym możliwym rondzie. Ten exam to była porażka. Gdyby Exam chciał, a nie chciał, zdążyłby mnie ze trzy razy oblać. Uwaliłam ewidentnie ze swojej winy. Na początek zapaliłam autko, które było na jedynce, zamiast uprzednio wrzucić luz, tylko kto tak zostawia samochód, jeszcze bez rękawa? Mniejsza, mea culpa, mea culpa! Linia Frontu nawet o tym pomyślała, ale się przestraszyła i tyle z tego wyszło. Dalej łuk, za drugim razem, bo jak zwykle nie widziałam, gdzie jadę i spanikowałam, że przejadę tak, jak ostatnio, no a potem myślę, że raz kozie śmierć; górka ok. O światłach sam przypomniał i byłam zła, bo pamiętałam:). A potem... błąd za błędem. Już mi się nawet nie chce rozpisywać, seria porażek zakończona na rondzie i też nie pytajcie jak, bo się za nic nie przyznam. Egzaminator: naprawdę nie chciał mnie uwalić, przeciwnie, jedyny minus był taki, że strasznie podnosił głos: "Jak Pani jedzie? Ile razy mam powtarzać!", jednym zdaniem ludzki, niekulturalny Egzaminator, który miał rację, więc i pełne prawo pokrzyczeć:). Tylko potem to już się trzęsłam jak osika:). Sprzęgło normalne, to dla zdających na Odlewniczej. Wnioski: 1. Poza tym, że naprawdę się nie nadaję, ale presja otoczenia zmusza mnie do kontynuacji tej całej zabawy (serdecznie pozdrawiam Presję, jakże liczną:)... 2. Bardzo dobrze się stało, że oblałam. Oblałam z własnej winy, ponieważ byłam nieprzygotowana. Nie radzę sobie ze stresem, w sytuacjach niekonwencjonalnych wpadam w panikę. Nie potrafię się zdystansować. Stanowiłabym zagrożenie na drodze. 3. Powinnam zmienić instruktora i nie_dlatego_że_jest_zły. Prędzej za dobry. Nie umiem się zdystansować. No i to by było chyba na tyle:) Dzięki za trzymanie kciuków:D Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: linia frontu poszukiwana 18.04.07, 20:28 linia.frontu napisała: > Juz już:). Wiem, że i tak nie umknę, ale się najpierw chciałam wywiązać z > nieprzeczytanych postów:). > Oblałam na mieście. Linio, współczuję, szczerze. Stres to paskudna rzecz, wiem coś o tym. Jeden sukces masz - zrobiłaś łuk! Co takiego stało się na tym rondzie, że nie chcesz napisać? No chyba nie skręciłaś w lewo jak na tym filmiku, do którego link tu wklejano ostatnio:-) Kiedyś, robiąc kolejny tysiąc kilometrów swoim autem będziesz się śmiała z tego egzaminu i swojego stresu, ale na razie trzeba się otrząsnąć, zapisac na kolejny termin. Moja rada, jeśli mogę - zmień instruktora. Nie chodzi o to, że ten jest zły, nie mi wydawać opinię, ale naprawdę, takie świeże spojrzenie innnego fachowca dobrze robi. pozdrawiam Cię serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: linia frontu poszukiwana 18.04.07, 21:06 basia_11 napisała: > Linio, współczuję, szczerze. Stres to paskudna rzecz, wiem coś o tym. > Jeden sukces masz - zrobiłaś łuk! O, nie ma czego. Bardzo dobrze, ot i tyle! Warszawa wciąż bezpieczna:D, a nie można wszystkiego zwalać na stres, zwłaszcza braku predyspozycji, a co za tym idzie - umiejętności. > Co takiego stało się na tym rondzie, że nie chcesz napisać? No chyba nie > skręciłaś w lewo jak na tym filmiku, do którego link tu wklejano ostatnio:-) Hahaha, nieeeee, no aż taki full wypas driver to ze mnie nie jest, choć kilka filmików by pewnie poszło:). Z zasady, tak na wszelki wypadek nie wiecie niczego, czego nie wiedziałby wcześniej mój_Instruktor, błagam, nie każ mi teraz do niego dzwonić, bo nie mam za grosz odwagi cywilnej:/. Ale po tym, co opisałam, możesz się domyślić, jak bardzo inteligentny był to błąd:.( > ale na razie trzeba się otrząsnąć, zapisac na kolejny termin. Amen! Moooooże w piątek, bo jutro mnie w Wawie nie ma:). > Moja rada, jeśli mogę - zmień instruktora. Nie chodzi o to, że ten jest zły, nie mi wydawać opinię, ale naprawdę, takie świeże spojrzenie innnego fachowca dobrze robi. Oczywiście, że nie jest zły, ale nie ja jestem osobą, która to udowodni. I to też nie jego wina, że taka ze mnie kompletna pierdoła, sam już traci cierpliwość. I nie jego wina, że... no. Tylko gdzież tu fachowca znaleźć:/, no, to już inna bajka... Jesteś już drugą osobą, która mi to mówi:). Również pozdrawiam!!! :) I jeszcze raz dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: linia frontu poszukiwana IP: 195.205.202.* 18.04.07, 21:19 Witam czytam to forum dokładnie od miesiąca i 12 dni tzn. od czasu kiedy zdałam nareszcie egzamin.Właściwie codziennie czytam kolejne wpisy heheh chyba sie uzależniłam.Ale tak poważnie postanowiłam napisać(pierwszy raz wcześniej nie brałam aktywnego udziału) ponieważ byłam w podobnej sytuacji jak ty. Co prawda pierwszy egzamin nie poszedł mi najgorzej odpadłam 10 min.przed końcem(podwójna ciągła) ale nieważne. Już przechodzę do sedna -drugi egzamin to straszna porażka będę się wstydzić do końca życia a już na pewno nie zapomnę co zrobiłam aż dziw że egzaminator wypuścił mnie na miasto bo: 1. przez połowę łuku jechałam na zaciągniętym ręcznym wcześniej nie wiedziałam że tak się da 2. łuk w końcu przejechałam ale bardzo powoli i za drugim razem za pierwszym co chwilę się zatrzymywałam żeby się wymieścić Wszystkiego nie pamiętam ale ogólnie zachowywałam się jak blondynka z dowcipów. Mimo to facet czytaj egzaminator postąpił bardzo szlachetnie i wypuścil mnie na miasto. I co ? Na co się zdała jego dobra wola? Na nic, bo zaraz popełniłam takiego babola że aż wstyd się przyznać. Przez cały następny miesiąc o niczym innym nie myślałam ogólnie byłam strasznie zdołowana. A zaraz po egzaminie jak tylko wróciłam do domu płakałam 2 godziny aż z tego wszystkiego zasnęłam:)O dacie mojego następnego egzaminu nikomu nie powiedziałam bo się wstydziłam że znów nie zdam ( no cóż mówiłam już ze strasznie świrowałam)I co ? Zdałam heheh ale to jak to ie stało to już oddzielna historia:)Pisze dlatego że myślę iż każdy ma swoje złe dni( ja podobnie jak ty wolałabym zapomnieć o moim drudim egzaminie) i to jeszcze wcale nie świadczy o tym że nie umiesz jeździć więc głowa do góry uda się:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: linia frontu poszukiwana 19.04.07, 20:52 Mogłabym przysiąc, że wczoraj jeszcze czytałam któreś z opowiadań Hłaski i tam było właśnie, że cośtam miesiąc i 12 dni, i że wtedy pomyślałam o Tobie, i że miałam Cię o tym poinformować, ale teraz nie mogę znaleźć:). Eh, no właśnie na to liczę, że Wam jeszcze pokażę na co mnie stać;) I może też Wam nie powiem o terminie, bo to straszna presja, jak tak wszyscy czekają:) Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hoojek Re: linia frontu poszukiwana IP: *.aster.pl 19.04.07, 11:35 Dziewczynko, samochód zostawia się na 1 biegu, więc nie dziw się artystko, że Cię zaskoczy kangurek, toż to takie sympatyczne zwierzątko. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: linia frontu poszukiwana 19.04.07, 12:18 Oh, toteż mówię, że żadne tłumaczenie nie pomoże:). Przyznaję się bez bicia: MEA CULPA, MEA MAXIMA...! Zaraz rozpocznę rozrywanie szat i wyrywanie włosów z głowy, by następnie przejść do samoukamieniowania! Masz absolutną rację z tym biegiem! To z rozgoryczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola hej linia frontu głowa do góry! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 22:06 BYłam pewna, że zdasz pocieszycielko moja ;)widzisz jednak- do trzech razy sztuka - zdasz za 3 podejsciem :) Ja mam 2 podejście 8 maja. Od czasu mojej porażki jeszcze nie jeździłam, nie moge sie jakoś zmobilizować ale wiem, że mam jeszcze doszlifować pewne "elementy"mojej jazdy. Moim postrachem nr.1 są piesi (oblałam z tego powodu), czasem moja czujność usypia (po dłuzszej jezdzie) i stąd moj opozniony zapłon. Mój błąd to niewłaściwy instruktor - gość zamiast nauczyc mnie jezdzic, notorycznie zniechęcał mnie przez swoje metody powodując u mnie co raz większe frustracje. Powinnam w pore go olać. Przy kolejnym instruktorze rozwinełam skrzydła, uwierzyłam w siebie a przedewszystkim nauczył mnie w tak krótkim czasie (3godz) więcej niż tamten w 30 godz. A więc dobry instruktor to podstawa. Ok chciałam Ci tylko życzyć powodzonka przy kolejnym i ostatnim już, bo zakończonym pozytywnie egzaminie :O) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: "Agata" Re: hej linia frontu głowa do góry! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 22:15 Trzymałam mocno kciuki, jak całe rzesze życzliwych Ci tutaj osób. Basię nawet ręce i stopy od zaciskania bolały ;). Nie będę się rozpisywać, bo inni już wiele w tym miejscu powiedzieli. Powiem tylko, że ze wszystkich sił życzę Ci powodzenia, ochłonięcia z dzisiejszego podejścia i szybkiego podniesienia głowy do góry! Ot i cała filozofia!! Przyjemności, Linio!! Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: hej linia frontu głowa do góry! 19.04.07, 07:42 Refleksje mnie poranne naszły:/. Nie wiem, jak to jest, że na egzaminie najbardziej oczywista rzecz staje się problemem nie do przeskoczenia. W zasadzie nie jestem w stanie nijak się wybronić, wszystko było tak totalną porażką, że jak bym tego nie próbowała wytłumaczyć, za każdym razem jeszcze bardziej się pogrążę. I im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem zniesmaczona swoją jazdą. Teraz to ja już nie wiem, może ja naprawdę zawsze tak jeżdżę... najprawdopodobniej tak właśnie jest. Następnym razem się naprawdę zaćpam jakimś uspokajającym syfem z prawdziwego zadarzenia i niech się dzieje, co chce. Może to tak jest, na "pierwszych" czterech godzinach szłam z podejściem "chrzań się" i mi szło dobrze. Jak się pojawiło nowe autko, to już mi zaczęło zależeć, żeby je wyczuć i totalna klapa. Więc jak pójdę do jakiegoś instruktora, który "i tak mnie niczego nie nauczy", to może wtedy mi zacznie wychodzić:). Ponownie pozdrawiam rzesze życzliwych mi tutaj osób:). Rzesze nieżyczliwych też:). Agatkoooo, przyjemnośi z czego? Bo chyba nie z jazdy?;p Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: hej linia frontu głowa do góry! 19.04.07, 08:19 linia.frontu napisała: > Refleksje mnie poranne naszły:/. Nie wiem, jak to jest, że na egzaminie > najbardziej oczywista rzecz staje się problemem nie do przeskoczenia. Wiesz, wiesz, przecież to oczywiste - nerwy, świadomość, że jak coś się schrzani, to po egzaminie, człek się tego boi i... chrzani:-( I im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem zniesmaczona > swoją jazdą. Teraz to ja już nie wiem, może ja naprawdę zawsze tak jeżdżę... > najprawdopodobniej tak właśnie jest. Rany kota, na pewnym chińskim placu takiej samokrytyki nie uprawiają jak Ty tutaj:-)) Następnym razem się naprawdę zaćpam jakimś > > uspokajającym syfem z prawdziwego zadarzenia i niech się dzieje, co chce. Może > to tak jest, na "pierwszych" czterech godzinach szłam z podejściem "chrzań się" > > i mi szło dobrze. Jak się pojawiło nowe autko, to już mi zaczęło zależeć, żeby > je wyczuć i totalna klapa. Inne w sensie marki czy inny egzemplarz? Ty zdaje się uczysz się na corsie, czy coś pokręciłam? Może po prostu wsiadaj i ruszaj z nastawieniem,że to tylko samochód, mniej więcej taki sam. Podliczam... uczyłam się w sumie na czterech pandach i raz dwie godziny na nissanie micra (na może życzenie) i tylko w tym ostatnim czułam wyraźnie, że to inne auto, bo jakby nie było fiat to nie nissan:-) Więc jak pójdę do jakiegoś instruktora, który "i tak > > mnie niczego nie nauczy", to może wtedy mi zacznie wychodzić:). Wywiad środowiskowy pewnie już przeprowadziłaś i mniej więcej wiesz do jakiej szkoły warto zastukać. A może zrób tak, że nie zapisuj się od razu na większą ilość godzin, tylko kup godzinę czy dwie i zobacz jak Ci się jeździ z innym instruktorem. pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu o "moich" autkach też mogę w nieskończoność...:) 19.04.07, 20:33 basia_11 napisała: > Rany kota, na pewnym chińskim placu takiej samokrytyki nie uprawiają jak Ty > tutaj:-)) I cóż ja bym bez Was poczęła? Pewnie bym dalej marudziła, że się do niczego nie nadaję, a tak, dostałam tyle pozytywnych kopów, że nie sposób ot tak zrezygnować, hihi, zresztą już mnie znacie, to wiecie, że popadam w skrajności;p A z cyklu skrajności, to Tobie też dzięki za tę nieprawdopodobną dawkę cierpliwości w stosunku do mnie, skoro już wiesz, Katalizatorze Mojej Determinacji;p Basiu, do tej pory zaliczyłam: 1. Skodę Fabię - kilkukrotny, kilkumetrowy zakręt w obie strony. Autko młodziutkie, elegancka reakcja na bodźce, tylko ustawienie lusterek beznadziejne. A, i wjechałam do garażu:D 2. Beemkę - jakieś 850m prostej drogi. W doborze autka chodziło o markę, nie o wrażliwość samochodu, toteż rozpaczliwie oporna i strasznie niskie zawieszenie:) Z kursowych: 3. Moja ex z początku kursu, Corsa, 1.2, benzyna, czterodrzwiowa - trochę zamulała, sprzęgło szybko brało, bezoporowa skrzynia biegów, ale ją lubiłam, mimo, że za diabła nie mogłam wyczuć tego sprzęgła:) 4. "Moja":), Corsa 1.2, gaz, czterodrzwiowa - strasznie wyczulona na każdą wpadkę, przez to chyba, że na gaz, to sprzęgło gorzej brało i trzeba było umieć operować z gazem, żeby nie zgasła, oporna skrzynia biegów, czasem nie wchodziły, ale dynamiczna była:) 5. No i ta ostatnia, trzydrzwiowa na benzynę - jakbym miała porównywać, to podobna do pierwszej, wszystko ładnie brało, jak dla mnie za ładnie:), tylko potworny z niej był zamulacz, zanim się toto rozpędziło, eh! Także na upartego Cię dogoniłam;p. A liczy się Golf, jak miałam 12 lat i Polonez raz na jakiś czas po podwórku i Fiat 126p i Władimir (nasz traktor)?;p Nie są wcale takie same, każde było inne:). Zaczynam już trzymać kciuki, wszystkie posiadane - własne:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: "Agata" Re: hej linia frontu głowa do góry! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 18:20 Przyjemności tak ogólnie, kochana! :-) Z tego, że słonko pięknie rano wstało, że ludzie tu na Ciebie czekają i piszą różne miłe rzeczy, że w ogóle życie z prawkiem czy bez jest PIĘKNE!! :-)) A przyjemność z jady pewnie i tak miewasz, więc tego Ci wcale nie muszę życzyć :-). Otrzymanie dokumentu to tylko kwestia czasu, więc nie rwij szat, włosy też oszczędź - w końcu "za chwilę" będziesz musiała się pokazać światu i egzaminatorowi na kolejnym egzaminie. Pozdrawiam ciepło! "Agata" Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: hej linia frontu głowa do góry! 19.04.07, 20:40 Gość portalu: "Agata" napisał(a): > Otrzymanie dokumentu to tylko kwestia czasu, więc nie rwij szat, włosy też > oszczędź - w końcu "za chwilę" będziesz musiała się pokazać światu i > egzaminatorowi na kolejnym egzaminie. Hahaha, co tam egzaminator, jak ja się Instruktorowi pokażę taka łysa;p A Ty się, Agatka leć zapisać na exam! A pewnie, że piękne! Moja uczelnia jest the best!!!:P Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: hej linia frontu głowa do góry! 19.04.07, 20:56 Gość portalu: ola napisał(a): > Ja mam 2 podejście 8 maja. W takim razie trzymam kciuki!!!:) > Od czasu mojej porażki jeszcze nie jeździłam, nie moge sie jakoś zmobilizować ale wiem, że mam jeszcze doszlifować pewne "elementy" mojej jazdy. Trenuj trenuj! To chyba jedyna metoda:). A poza tym fajne jest, jak się nie możesz zmobilizować?:) >A więc dobry instruktor to podstawa. :) WŁAŚNIE!;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EwCiA Re: linia frontu poszukiwana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 16:55 Linia mam pytanie wiem ze kobiet sie o wiek nie pyta ale ile masz lat???Tak pytam z ciekawości poprostu;)A co d Twojego examu-hmmm to tak jest ze dopiero po fakcie człwoeik stwierdza-jak ja tego mogłem nie zrobic albo zrobic?? Poegzaminie nasze bledy wydaja sie glupie ale w jego tralcie stres robi z nas glupiutkie blondynki(nie obrazajac blondynek oczywiscie):) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Ewcia, a Ty już masz plasticzek? 19.04.07, 20:36 A ile Ty masz lat?:) W maju czwaty krzyżyk stuknie, ale mentalnie to z 16, nie więcej;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EwCiA Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 17:47 Tak mam mam i zdałam w pażdzierniku ;)Za drugim razem;)Mam 19 lat ;)a u Ciebei to 40? naprawde??:) Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? 20.04.07, 20:09 Gość portalu: EwCiA napisał(a): > Tak mam mam i zdałam w pażdzierniku ;)Za drugim razem;)Mam 19 lat ;)a u Ciebei > to 40? naprawde??:) Ludzie takiego wieku nie dożywają;-)) A tak poważnie, to Linia ma pewnie ze dwadzieścia a na tym forum ja jestem najstarsza i już! :-) pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czeremcha7 Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? IP: *.centertel.pl 20.04.07, 20:15 > A tak poważnie, to Linia ma pewnie ze dwadzieścia a na tym forum ja jestem > najstarsza i już! A ile masz lat bo ja też już jestem trochę starawa. Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? 20.04.07, 20:31 Gość portalu: czeremcha7 napisał(a): > > A ile masz lat bo ja też już jestem trochę starawa. Na ciekawe tory skręca nam to forum:-) Ano... 35 skończę w tym roku. Zdaję sobie sprawę, że robię ten kurs z 15 lat za późno... mogłam je zrobić chocby na studiach, prawie pod oknem akademika miałam plac manewrowy (ciekawe, czy to był plac osławionej tu warszawskiej imoli...:-)) ale nie czułam potrzeby to o mam co mam. Robię je jako matka dzieciom, kobieta pracująca i takie tam, ale nic to, zdobędę ten dokument i już! pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? 20.04.07, 20:54 Gość portalu: EwCiA napisał(a): > a u Ciebei to 40? naprawde??:) A co, a nie wygladam???;p... nie no, tak poważnie to piąta dyszka leci, może dlatego mam takie problemy z opanowaniem autka:). Mam 21 lat, gwoli ścisłości:) I nowe wnioski: 1. Prędzej zdam prawko, niż przekonam mamusię, że jej_córeczka_się_nie_nadaje. 2. Prędzej zdam prawko, niż powiem Wam, że sobie odpuszczam. 3. Prędzej zdam prawko, niż pozwolę Instruktorowi myśleć, że zmarnował czas. Wnioski konstruktywne: 1. Jak najszybciej zapisać się na następny termin. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu uda mi się wyrwać, musi się udać! 2. Wziąć jak największą możliwą ilość jazd doszkalających: a. Okolice Odlewniczej mieć w małym palcu. b. Ronda z cyklu z trzema pasami i sygnalizacją mieć w małym palcu. Do tej pory przejeżdżam je mając w głowie tylko: "ŁOJEZUSIERONDORONDO!" c. Całą resztę też mieć w małym palcu. c. Przestać reagować na tramwaje, jak na przybyszów z obcej planety. (mam P) d. Zdobyć dużo kasy na te jazdy i wykazać się przy tym kreatywnością, co, jak dobrze pójdzie, będzie trudne ze względu na brak czasu:) e. Pomyśleć, jak te jazdy zgrać z brakiem czasu instruktora/ ewent. -ów. f. I przy okazji nie zawalić studiów na tyle, żeby nie dało się z tego wybrnąć warunkiem. 3. Namówić brata na pomykanie beemką na jakimś odludziu. 4. Zabrać się z kimś na Odlewniczą i podpatrzeć, jak jeździ:). 5. Życie spędzić w okolicach Odlewniczej najlepiej;p I co będzie to będzie:). Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? 20.04.07, 20:58 > I co będzie to będzie:). jak to co będzie? Prawko będzie:-) Mówię Ci to ja, starsza pani na forum, która ma już trochę życiowego doświadczenia:-) Ciekawe, gdzie zdawało się egzamin 15 lat temu w Wawie... tak sobie teoretyzuję, czasu przecież nie cofnę;-) dobrej nocy:-) Basia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czeremcha7 Basia, to Ty młoda przecież jesteś IP: *.centertel.pl 20.04.07, 21:59 Ja we wrześniu będę miała 40 ale ja to wszystko robię z poślizgiem. Mam dzieci, które mają dopiero rok i dwa lata. Dopiero teraz przyszła na mnie pora na kurs. Przedtem nie było mi aż tak bardzo potrzebne bo wszystko było niedaleko. Teraz przeprowadziliśmy się na wioskę i sytuacja się zmieniła. 15 lat temu mieszkaliśmy w Warszawie i mój mąż robił Prawo Jazdy. Ale nie pamiętam w jakiej szkole. Zdał za drugim razem więc też nie było łatwo. Uczył się jeździć Maluchem a ze jest wysoki to była to dla niego straszna męka. Teraz to mamy luksus.Wygodne samochody no i ogólnie jesteśmy traktowani z większą kulturą. Moja koleżanka 20 lat lemu dostała od instruktora po łapach. Jakoś sobie nie mogę tego wyobrazić żeby mi mój instruktor teraz przyłozył. Odpowiedz Link Zgłoś
basia_11 Re: Basia, to Ty młoda przecież jesteś 21.04.07, 08:09 Gość portalu: czeremcha7 napisał(a): > Ja we wrześniu będę miała 40 ale ja to wszystko robię z poślizgiem. Mam dzieci, > > które mają dopiero rok i dwa lata. Dopiero teraz przyszła na mnie pora na kurs. > > Przedtem nie było mi aż tak bardzo potrzebne bo wszystko było niedaleko. Teraz > przeprowadziliśmy się na wioskę i sytuacja się zmieniła. To tak jak ja:-) Dopóki mieszkamy w M-jach, to prawo jazdy nie jest mi potrzebne, ale za ok. pół roku przeprowadzka 6 km dalej, dojazdy do pracy, do szkoły no i zacznie się problem. Moje dzieci trochę starsze -12 i 9 lat:-) Pierwsze podejście do prawa jazdy miałam 10 lat temu, zaczęłam ale nie skończyłam. Wtedy to ja się zupełnie do tego nie nadawałam, ruszenie na ręcznym było niewykonalne. Inna sprawa, że instruktor tak na mnie krzyczał, że ze strachu przed nim nic mi nie wychodziło. Teraz jest inaczej, mam motywację - będzie swoje autko, swój dom, samodzielność, fajnie będzie:-) pozdrawiam weekendowo Basia Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? 20.04.07, 21:20 linia.frontu napisała: > > Mam 21 lat, gwoli ścisłości:) > I nowe wnioski: > 1. Prędzej zdam prawko, niż przekonam mamusię, że jej_córeczka_się_nie_nadaje. > 2. Prędzej zdam prawko, niż powiem Wam, że sobie odpuszczam. > 3. Prędzej zdam prawko, niż pozwolę Instruktorowi myśleć, że zmarnował czas. > Wnioski konstruktywne: > 1. Jak najszybciej zapisać się na następny termin. Mam nadzieję, że w przyszłym > > tygodniu uda mi się wyrwać, musi się udać! > 2. Wziąć jak największą możliwą ilość jazd doszkalających: > a. Okolice Odlewniczej mieć w małym palcu. > b. Ronda z cyklu z trzema pasami i sygnalizacją mieć w małym palcu. Do tej pory > > przejeżdżam je mając w głowie tylko: "ŁOJEZUSIERONDORONDO!" > c. Całą resztę też mieć w małym palcu. > c. Przestać reagować na tramwaje, jak na przybyszów z obcej planety. (mam P) > d. Zdobyć dużo kasy na te jazdy i wykazać się przy tym kreatywnością, co, jak > dobrze pójdzie, będzie trudne ze względu na brak czasu:) > e. Pomyśleć, jak te jazdy zgrać z brakiem czasu instruktora/ ewent. -ów. > f. I przy okazji nie zawalić studiów na tyle, żeby nie dało się z tego wybrnąć > warunkiem. > 3. Namówić brata na pomykanie beemką na jakimś odludziu. > 4. Zabrać się z kimś na Odlewniczą i podpatrzeć, jak jeździ:). > 5. Życie spędzić w okolicach Odlewniczej najlepiej;p > Nie no Linio Frontu zaimponowałas mi determinacją, normalnie spadłam prawie z krzesła, też bym tak chciala tyle sily mieć i wiary i samozaparacia a nie tylko wieczne marudzenie. Teraz jak juzswój manifest tak na forum wpisalaś to pamiętaj, że nie spoczniemy póki sie z tego manifestu nie wywiążesz czyli.... > I co będzie to będzie:). Prawko będzie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smaile Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 21:33 no-comments napisała: Nie no Linio Frontu zaimponowałas mi determinacją, normalnie spadłam prawie z krzesła, też bym tak chciala tyle sily mieć i wiary i samozaparacia a nie tylko wieczne marudzenie. Poradzimy i na Twoje marudzenie coś. Myślę, że forumowiczki pomnogą abyś przestała marudzić, a instruktor dopilnuję, aby na drogach pojawił się kolejny młodyale dobry kierowca. Teraz jak juzswój manifest tak na forum wpisalaś to pamiętaj, że nie spoczniemy póki sie z tego manifestu nie wywiążesz czyli.... >I co będzie to będzie:). > Prawko będzie:) Linia jednym słowem ma przechlapane ;-P No i widzisz L.F., nie tylko mama Ci insynuuje, że nie wolno Ci rezygnować. Przy takich głosach przyjacielskich nie możesz się teraz wywinąć, słowo się już napisało!!! Pozdrawiam trzymam kciuki za wszystkie adeptki. Za siebie też trzymam, bo mimo, że prawko już mam to nie zawsze mam odwagę jechać do centrum w godzinkach szczytu. Zawsze sama sobie tłumaczę, że wystarczająco dużo autek juz wyjechało w te regiony ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? 20.04.07, 22:54 Qrde, po co ja to głupia napisałam???;p Już gdzieś zostało stwierdzone, że dużo muczę...:) No teraz to mi dopiero da popalić (i nie fajki na placyku manewrowym) ten mój Instruktor i bardzo dobrze, bo Linię Frontu trzeba krótko trzymać, ot co!;p Uśmiecham się do wszystkich promiennie: :D I lecę powkuwać:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EwCiA Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 23:05 Wiedziłam poprostu wiedziałam ze będziesz miała koło 20stki ;)Linia a powiedz mi jeszcze na jakim kierunku studiujesz bo z Twojego stylu wypowiedzi domyślam sie ze na jakims humanstycznym prawda?;)Powiem Ci ze we mnie tez nikt nie wierzył i ja ogólnie jestem troche pesymistka w stosunku do sibie ale w kwestii prawa jazdy to dostałam jakies takie samozaparcie ze musze zdac musze pokazac całemu swiatu ze jest ze mnie driver ;)I Tobie tez tego zycze;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 23:33 A skoro weszłyście w temat wieku to i ja dodam, ze stara prykola ze mnie ;) Chyba jestem babcią wśród Was :) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Ewcia, a Ty już masz plasticzek? 21.04.07, 08:52 Dziewczęta, nie zagadujcie mnie, bo z moją potrzebą trajkotania ten wątek nigdy nie spadnie, a niechybnie czyni się niezwiązanym z tematyką forum!:). Olu, w każym wieku robienie prawka i samodoskonalenie się jest jak najbardziej wskazane, zwłaszcza, że własne autko w znaczącym stponiu ułatwia życie:). EwCIU, temet moich studiów był już poruszony na forum, życzę więc owocnego szukania;p. A we mnie wierzą, od mojej kompletnie niereformowalnej mamy począwszy;p No_Comments, moja sygnaturka też się przeterminowała, przynajmniej temporalnie:). Znalazłam Ci drugą:). Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments ależ wątek się rozczłonkował.... 21.04.07, 09:31 Gość portalu: Smaile napisał(a): > > Poradzimy i na Twoje marudzenie coś. Myślę, że forumowiczki pomnogą abyś > przestała marudzić, a instruktor dopilnuję, aby na drogach pojawił się kolejny > młodyale dobry kierowca. > Niestety muszę zmartwić, że na moje marudzenie nie dacie rady nawet tak zwartą, fajną, mało i dużo wiekowo;) grupą, a instruktor swoją drogą też już wymiękł;). no ale już zmykam co by nie obniżyć bojowego morale panującego na forum (i tak trzymać!!:). > Za siebie też trzymam, bo mimo, że prawko już mam to nie zawsze mam odwagę > jechać do centrum w godzinkach szczytu. Zawsze sama sobie tłumaczę, że > wystarczająco dużo autek juz wyjechało w te regiony ;-P > We wplywaniu na siebie jestem beznadziejna ale za to jeśli chodzi o motywowanie innych....Smaile żadne regiony nie są wystarczająco zatłoczone kiedy CIEBIE tam nie ma!! A moze by tak skok na głęboką wodę co?? Po prostu wsiadasz dzisiaj do autka, mówisz sobie "A POJADĘ" i "NIE DOśC żE POJADę TO WRóCę" całą i szczęśliwa oczywiście- dopóki nie spróbujesz wypłynąć na głęboką wodę to się nie przkonasz, udasz że nie słyszysz trąbienia kierowców, że nie widzisz, ze omjają Cię ze wszystkich stron, ale dojedziesz z punktu A do punktu B i o to chodzi. A moze jak spróbujesz to się okaże, że wcale te Twoje regiony nie są ani tak straszne ani tak zatloczone, hę??? No teraz już się rzeklo, będziemy "dręczyć" nie tylko Linię ale i Ciebie, więc czekamy na relacje z pierwszej przejażdzki po zatłoczonych drogach, teraz Ty się już nie wykręcisz:D:D:D: Linio Frontu dawaj tę sygnaturkę, wprzyjmę mężnie;) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: ależ wątek się rozczłonkował.... 21.04.07, 09:49 No, już ja poradzę... tylko teraz mykam na studia i mam dość tego tygodnia(!), dlatego dziwnym trafem zaspałam;p. Ja chcę tak: praca przez 8 godzin, a po pracy tv i żeby to już było całe życie. Sygnaturka objawi się w innym miejscu i innym czasie;) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: ależ wątek się rozczłonkował.... 21.04.07, 10:15 Eeeeee, wcale nie. Lubię, jak się dużo dzieje, a bez prawka to już bym nie mogła żyć:). No_Comments, chyba dopiero jutro mnie przywieje, ale przybędę z odsieczą! :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natalia Re: ależ wątek się rozczłonkował.... IP: *.aster.pl 22.04.07, 14:03 Muszę to sobie zapisać dużymi literami na scianie i codziennie rano kiedy sie budze i zastanawiam się jechać do pracy autem czy autobusem 100 razy przeczytać ,że wyjade i że wrócę cała i zdrowa, że mam w nosie tych wszystkich co mnie obtrąbią( to najbardziej mnie wkurza) albo wymuszają pierwszenstwo czy też nie sygnalizują zmiany pasa.Mam to gdzieś bo muszę jeździć przeciez nie po to tak b.do tego dążyłam żeby mieć prawko w kieszeni i wystawać na przystankach autobusowych. Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: ależ wątek się rozczłonkował.... 22.04.07, 15:44 Gość portalu: natalia napisał(a): > Muszę to sobie zapisać dużymi literami na scianie i codziennie rano kiedy sie > budze i zastanawiam się jechać do pracy autem czy autobusem 100 razy > przeczytać ,że wyjade i że wrócę cała i zdrowa, że mam w nosie tych wszystkich > co mnie obtrąbią( to najbardziej mnie wkurza) albo wymuszają pierwszenstwo czy > też nie sygnalizują zmiany pasa.Mam to gdzieś bo muszę jeździć przeciez nie po > > to tak b.do tego dążyłam żeby mieć prawko w kieszeni i wystawać na > przystankach autobusowych. Natalko miej W NOSIE wszystkich kierowców, ja wiem, że łatwo się mówi: wsiądź i jedź, ale ta walka o prawko rzeczywiście przestaje mieć aż tak wielekie znaczenie kiedy pomimo trudu już je osiągasz i nei wykorzystujesz. Nie zastanawiaj się rano czym masz jechać (im więcej się zastanawiasz tym więsza szansa, że zrezygnujesz)- po prostu wieczorem kładziesz kluczyki na stole (najlepiej obok budzika) wstajesz rano i nie zastanawiasz sie, czym masz jechać (wyobraź sobie, że MPK strajkuje i nie masz wyjścia- musisz wsiąść do auta i jechać), tylko po prostu wsiadasz i jedziesz; nie czekaj na lepszy dzień, nie odkładaj na później tego wyjazdu, nie prorokuj ile razy Cię obtrąbią, a ile razy zdenerwują brakiem kierunkowskazów i panoszeniem się na drogach- traktuj ich jak zlo konieczne, jak taki dodatek na drogach, z któycm trzeba sie liczyć co prawda ale nie koniecznie brać sobie do serca. A nawet jak obrątrąbią to co z tego? Tobie się nie musi śpieszyć, też masz prawo tam być i mozesz sobie jechać z palcem w nosie jeśli masz ochotę tylko musisz sie przełamać- nie raz, nie dwa ale ciągle- po prostu iść np dzisiaj spać z przekonaniem, że jutro już tylko auto i że nie ma wyjścia i nawet jeśli wrócisz wkurzona na innych, nawet jeśli otrzesz sie o stłuczkę, nawet jeśli popłaczesz sie potem w domu ze złości na wlasną często bezsilnośc na drodze kiedy inni kierowcy zachowują się tak, a nie inaczej to własnie POMIMO TEGO i NA PRZEKÓR TEMU następnego dnia znów wsiądziesz do auta i znów pojedziesz i dojedziesz BO NIE MASZ INNEGO WYJŚCIA... zobaczysz, że potem już będzie tylko łatwiej, potem bedziesz się śmiać na myśl o tych swoich dzisiejszych obawach, ale żeby do tego doszlo musisz próbowac i nie zrażać się chwilowymi niepowodzeniami, wkurzajacymi kierowcami- prowadzenie auta jest jak zycie- nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, czasem ktoś stanie nam niepotrzebnie na drodze, czasem ktoś będzie cos próbowal zagarnąc dla siebie (w tym wypadku np miejsce parkingowe;) ale to nie oznacza, że mamy z tego zycia tak po prostu zrezygnować... Ruszaj do dzieła Natalko, pokaż nam przyszlym (oby;) kierowcom, że pomimo, że nie jest łatwo to jednak można.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EwCiA Re: ależ wątek się rozczłonkował.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.07, 16:12 Chciałabym mieć taki probelm;)Ja zeby pojezdzic musze czekac na łaskawosc i dobry humor mojej mamy :(A Wy macie autka a sie boicie jezdzic:)Naprawde pomyśl ze niejeden i niejedna Ci zazdrosci wiec wsiadaj poki masz do czego ;) Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: ależ wątek się rozczłonkował.... 22.04.07, 23:36 Żeby wątki nie stawały się jednostkowe. Ja tak mogę jeszcze długo:) W każdym wątku mogę tak pisać, bo w każdym jesteś potrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natalia Re: ależ wątek się rozczłonkował....-do Ewci IP: *.aster.pl 23.04.07, 09:02 To nie jest jakiś duży problem i oczywiscie bardzo się cieszę że w wieku ponad 30 lat w końcu zrobiłam prawko,do wszystkiego co mam doszlam swoją pracą. Myślę,że kiedy zaczyna się jeździć samemu dopiero odczuwa człowiek jaka odpowiedzialność na nim spoczywa nie tylko za siebie, dzieci , ale wszystkich dookoła na drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natalia Re: ależ wątek się rozczłonkował....do no- coments IP: *.aster.pl 23.04.07, 08:55 Dzięki wielkie za słowa otuchy. Tak straram się mysleć pozytywnie i najczęściej przynajmniej raz dziennie jeżdżę po znajomych mi trasach, własciwie to jeżdźę nawet tam gdzie mam parę kroków do przejscia np . po zakupy , pod supermarketem uprawiam trening z parkowania prostopadłego :). Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: ależ wątek się rozczłonkował....do no- coment 23.04.07, 17:36 Gość portalu: natalia napisał(a): > Dzięki wielkie za słowa otuchy. Tak straram się mysleć pozytywnie i najczęściej > > przynajmniej raz dziennie jeżdżę po znajomych mi trasach, własciwie to jeżdźę > nawet tam gdzie mam parę kroków do przejscia np . po zakupy , pod supermarketem > > uprawiam trening z parkowania prostopadłego :). Pozdrawiam. A widzisz Natalko- nie ma się co łamać, skoro codziennie jeździsz (choćby do supermarketu i o to własnie chodzi!) znaczy, że się nie poddajesz, znaczy że to lubisz, nie sztuka jest wsiąść do samochodu i jechać gdzie sie da- sztuką jest być przy okazji kierowcą, który wie z czym kierowanie się wiąże, że wsiadajac do auta jesteśmy odpowiedzialni także za innych kierowców, pieszych... Chyba dlatego młode osoby w większości maja mniej oporów do wsiadania do auta po otrzymaniu prawa jazdy- oni się po prostu cieszą samą jazdą, nie zwracajac uwagi czy to na pewne niedocięgnięcia we własnewj jeździe (a powiedzmy sobie szczerze, że po kursie nie sposób nie mieć niedociągnięc, nie sposób wszystko wiedzieć i umieć) czy to na skutki jakie mogą mieć ich czasem niedoświadczonych kierowców decyzje. nie sztuką jest wsiąść do auta w dniu otrzymania prawko i ruszyc w Polskę, sztuką jest stopniowo gromadzic doświadczenia, szlifować swoje umiejętności i wiedzieć, kiedy jest ten czas, żeby ruszyć na szersze wody. A Ty Natalko jesteś na dobrej drodze:) Mam nadzieję, że stopniowo będziesz się czulą za kółkiem coraz lepiej i ruszysz an szersze tereny:) Odpowiedz Link Zgłoś
smaile Dzięki no-comments 23.04.07, 10:03 Widzę, ze masz tak jak większość ludzików - sama sobie nie umiesz powiedzieć - ZROBIE, przeciez to nie takie trudne - ale innych motywujesz i to skutecznie. Wiesz, nie jest ze mną tak źle, ale przyznaję, że brakuje mi pewności siebie, aby pomykać po mieście, którego za dobrze nie znam. Ale pochwalę się, że mam osobistego "motywacza", który cierpliwie wsadza mnie za kierownicę i jeżdziłam już na długich trasach (np. trasa ruchliwa nad morze, Łódż Wawa)i w dzień i w nocy. Wczoraj jako młody kierowca już w pełni swiadomy zagrożeń przyglądałam się jak się jeżdzi w stolicy, jak to jest kiedy wszyscy na wariata szukaja miejsc parkingowych i z braku laku parkuja "na mandaty". Jeszcze nie jestem gotowa, bo nie uczyłam się jeżdzić po stolicy, ale jak juz się podszkole to nie ma mocnych - jade! Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Dzięki no-comments 23.04.07, 17:26 smaile napisała: > Widzę, ze masz tak jak większość ludzików - sama sobie nie umiesz powiedzieć - > ZROBIE, przeciez to nie takie trudne - ale innych motywujesz i to skutecznie. > Wiesz, nie jest ze mną tak źle, ale przyznaję, że brakuje mi pewności siebie, > aby pomykać po mieście, którego za dobrze nie znam. Ale pochwalę się, że mam > osobistego "motywacza", który cierpliwie wsadza mnie za kierownicę i jeżdziłam > już na długich trasach (np. trasa ruchliwa nad morze, Łódż Wawa)i w dzień i w > nocy. Wczoraj jako młody kierowca już w pełni swiadomy zagrożeń przyglądałam > się jak się jeżdzi w stolicy, jak to jest kiedy wszyscy na wariata szukaja > miejsc parkingowych i z braku laku parkuja "na mandaty". Jeszcze nie jestem > gotowa, bo nie uczyłam się jeżdzić po stolicy, ale jak juz się podszkole to nie > > ma mocnych - jade! Normalnie aż miło się to czyta!!!!! Nareszcie kolejna piękna deklaracja!! I właśnie o to chodzi, żeby czasem szybko czasem powoli dążyć do celu, prawko bylo tylko etapem naszej drogi i to wcale nie najłatwiejszym- na kursie wszystko bylo jasne- odpowiedzialnośc podzielona między kursanta a instruktora, decyzje podejmuje często instruktor, nie kursant, no i nie ma wyjścia, jak się już za te jazdy zapłacilo to człowiek musiał na nie chodzić - czy miał ochotę czy nie. Potem się sytuacja trochę komlikuje, ale jeśli masz Swojego Osobistego Motywatora (normalnie do nóg mu za to padam, że tak na Ciebie wpływa dobrze!!) to teraz już starasz się nie tylko dla siebie, ale i dla niego. Trzymam kciuki za ciebie i za niego, zeby sobie nie odpuszczał pilnowania Cię i uporczywego wsadzania za kierownicę i wierzę, że już niedłguo jego rola zmieni się na milczącego obserwatora i podziwiacza Twojej jazdy bo jak się powiedziało: "A" to trzeba powiedzieć "B" i wierzę, że dla Ciebie nie ma mocnych- powoli powoli nawet stolica nie będzie dla Ciebie przeszkoda:):):) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Znowu nie mogę połączyc się z serwerem, qrde!!! 23.04.07, 21:30 I dlatego dziś Wam nie odpiszę, chyba, że mi się w końcu uda tam wejść:) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Nadal się nie mogę połączyć, qrde! 23.04.07, 22:49 Odpisze tutaj: Przeżywam głęboki kryzys egzystencjalno-światopoglądowy - nie mam się w co ubrać;). Stąd myśl ma bezpłodna, miast drążyć problematykę podstawowych czynności kontrolno-obsługowych pojazdu, esensjonalizuje się wokół zagadnień tekstylnych, co, wbrew pozorom, niewyabstrachowane jest z kontekstu właściwego temu forum, o czym wiedzą "privaciarze". Przechodząc do sedna: spróbuję wejść jutro rano, o ile nie zaśpię:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola głową w mur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.07, 11:49 ...wale bo zbliza sie termin 2 egzaminu a ja... jestem do niczego, wręcz flaki z olejem. Nie moge spać po nocach bo stres mnie zjada bardziej niz przed moim 1 podejściem. Najgorsze jest to, że kiedy mąż prowadzi a ja siedzę obok to jak egzaminator wytykam mu jego błędy i wydaje mi sie to takie proste, natomiast kiedy jezdze z instruktorem to głupieję! Eh...odechciewa mi się wszytkiego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: głową w mur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.07, 11:55 chyba wstałam dziś lewą nogą :) całe szczęście, że mam dziś wolne. Szkoda mi długiego weekendu na jazde przez egzaminem, chętnie zaszyłabym sie gdzies np. w gorącym Cyprze ;) pozdrawiam wszystkich! ps. Linia F. zrob cos z tym serwerem bo my tu uschniemy bez Ciebie :p Odpowiedz Link Zgłoś
smaile Pesymizm nie lubiany 24.04.07, 13:20 Olu głowa do góry, zawsze początki są trudne. Zawsze zanim się nauczysz to popełniasz błędy. A tymi wszechwiedzącymi nie ma się co przejmować, bo nawet oni kiedys się uczyli. Ja tez mama czasem gorsze dni i marudna jetsem, ale nie ma co, zbliza się długi weekend odpoczniesz i zapewne wszystko zobaczysz w piękniejszych barwach, jazdy będą przyjemniejsze, a Ty popełniać będziesz mniej gaf za kółkiem. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: głową w mur 24.04.07, 21:06 Gość portalu: ola napisał(a): > Szkoda mi długiego weekendu na jazde Coooo? Kochana, no to chyba nie do nas ta mowa:D. Nie ma wymiękania!!! Wszystko jest do zrobienia, nie pozwól chwili kryzysu zepsuć Ci frajdy z prawka ! Ileż razy wyklinałam to całe prawko, a w końcu zarabiałam na te doszkalające, szłam na egzamin i... i od nowa (z wciąż niesłabnącą determinacją)!!!:) Wierz mi, że błędy popełnia każdy z nas, w końcu jeździć uczymy się latami, a tak, tak:). Sentencja kursowa brzmi: Problemy są po to, żeby je rozwiązywać. Dla mnie to cholernie odkrywcza sentencja. Zrewolucjonizowała mój dotychczasowy światopogląd. Do tej pory sadziłam, że problemy są po to, żeby je analizować:). A ponieważ kluczem do rozwiązania jest działenie - Olu, do dzieła! Dasz radę! Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Zgadnijcie, z czym nie mogę się połączyć... 24.04.07, 22:22 po pięciu minutach czekania???!!! A mam wam qrde całe mnóstwo rzeczy do powiedzenia! Teraz mam dużo czytania kodeksopodobnego i nie mam kiedy iść do biblioteki uczelnianej po jedyny dostępny w Warszawie egzamplarz Pałuby, do czytania na miejscu, zostawiony tam przez prowadzącego(!), 400 stron. Nie obiecuję, że wstanę o piątej rano, żeby Wam odpisać. Ostatnio niezły meksyk, ale jaki twórczy:D Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Zgadnijcie, z czym nie mogę się połączyć... 24.04.07, 22:52 linia.frontu napisała: > po pięciu minutach czekania???!!! > A mam wam qrde całe mnóstwo rzeczy do powiedzenia! Teraz mam dużo czytania > kodeksopodobnego i nie mam kiedy iść do biblioteki uczelnianej po jedyny > dostępny w Warszawie egzamplarz Pałuby, do czytania na miejscu, zostawiony tam > przez prowadzącego(!), 400 stron. Nie obiecuję, że wstanę o piątej rano, żeby > Wam odpisać. Ostatnio niezły meksyk, ale jaki twórczy:D Dobra dobra już my wiemy!! Nie masz dla nas czasu;) Jeszcze tylko nie wiemy, dla kogo nas porzucasz toteż nie wiemy, czy się obrazić czy pokiwać głową. nie no wal prosto z mostu, że nas opuszczasz, zrozumiemy...chyba....w sumie to nie jestem pewna sądząc po ilości wpisów w tym wątku o arcyciekawaym temacie....ale się postaramy;) Chociaż może być ciężko. Dobra dobra, już spadam, ze zmęczenia zaczynam pisać dziwne rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Zgadnijcie, z czym nie mogę się połączyć... 24.04.07, 22:53 A jeszcze mialąm dopisać, że tylko winny sie tłumaczy, ale ze względu na niemożnośc ustalenia choćby teoretycznie czego by miała dotyczyć ewentualna wina zmywam się i zzamykam;) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Zgadnijcie, z czym nie mogę się połączyć... 24.04.07, 23:07 no-comments napisała: > Jeszcze tylko nie wiemy, dla kogo nas porzucasz toteż nie wiemy, czy się obrazić czy pokiwać głową. Proponuję się obrazić. Po to tu siedzę, zamiast sie zajmować innymi rzeczami, które mam do zrobienia, żeby wam odpisać, a że mi nie łączy, to już, że tak powiem, nie mój problem. W zwiazku z tym rzeczywiście was opuszczam. Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
a.s.i.a.88 Pogięło was wszystkich??... 25.04.07, 09:15 Nikogo tu nie chcę obrażać ale zrobiliście z Linii Frontu jakiegoś boga forum! Moze Linia powinna zostać adminem zamiast pontusa??Wszyscy mają probelmy a z problemem do Linii Frontu!A to co ona odpisze jest święte...ja tego nie piszę złośliwie ale bez przesady Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smaile Re: Pogięło was wszystkich??... IP: *.biol.uni.lodz.pl 25.04.07, 09:51 Och Linio, a może pomyśl o sesjach terapeutycznych, szybko zapracujesz na jazdy doszkalające ;-D A tak poważnie to chyba dobrze, znaczy, że jesdteś lubiana, wzbudzasz zaufanie. Pozdrawiam. Nie wygryzaj Kochana Pontusiczka ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: linia frontu Re: Pogięło was wszystkich??... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 07:24 Myślę, że to nadinterpretacja. I z "privaciarzami" zdarzają się żarliwe polemiki, na poziomie oczywiście, a polemika jest formą dyskusji, z której można wynieść najwięcej, nikt tu nie traktuje mnie jak Absolutu, zresztą relacja jest dwustronna, ja też czerpię wiele wartościowych rzeczy z kontaktu z "privaciarzami" i nieraz ich interpretacje są bardziej przekonujące od moich spiskowych teorii dziejów. Brak mi wystarczająco rozległej i podpartej doświadczeniem wiedzy merytorycznej, więc nie obawiajcie się mojej kandydatury na admina - ten powinien byc rzetelny i baczyć, by forum nie schodziło na psy. Jeżeli Pontus kiedykolwiek straci cierpliwość, to raczej ze względów, które usiłuję wam subtelnie unaocznić. Michałku, brak Ci wiedzy, by móc oceniać foremy zdrobniałe w tym kontekście. Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Zgadnijcie, z czym nie mogę się połączyć... 25.04.07, 17:01 linia.frontu napisała: . W > zwiazku z tym rzeczywiście was opuszczam. Pa. > > Dobra dobra tak sobie tylko myśl, że Ci damy odejść:D W końcu "kółeczko wzajemnie pogiętej adoracji" musi mieć jakiegoś boga. Normalnie nie mogę się powstrzymać od śmiechu czytajac ostatnie posty. a.s.i.u88 powiem jedno- wspólczuje, że nie masz możliwości przekonania się czym jest spowodowane nasze uwielbienie do Linii Frontu jak i innych użytkowników forum;D Smaile - świetny pomysł, no kurcze własny biznes jak się patrzy - tylko w niektrych WORdach ma isę możliwość pogadania np z psychologiem po iluś tam niezdanych egzaminach, ale to nie to samo co pogadać z kimś, kto w tym siedzi. Linio Frontu przemyśl;) a potem wracaj do Nas:) Odpowiedz Link Zgłoś
a.s.i.a.88 Re: Zgadnijcie, z czym nie mogę się połączyć... 26.04.07, 10:48 no-comments napisała: a.s.i.u88 powiem jedno- > wspólczuje, że nie masz możliwości przekonania się czym jest spowodowane nasze > uwielbienie do Linii Frontu jak i innych użytkowników forum;D Nie obchodzi mnie to czym jest spowodowane wasze uwielbiienie dla Linii Frontu ale trudno sie nie domyslic-spowodowane jest waszymi kompleksami na którymi tylko Linia suie lituje -typu jakies porady i inne duperele! Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Zgadnijcie, z czym nie mogę się połączyć... 26.04.07, 17:02 a.s.i.a.88 napisała: > no-comments napisała: > > a.s.i.u88 powiem jedno- > > wspólczuje, że nie masz możliwości przekonania się czym jest spowodowane > nasze > > uwielbienie do Linii Frontu jak i innych użytkowników forum;D > > Nie obchodzi mnie to czym jest spowodowane wasze uwielbiienie dla Linii Frontu > ale trudno sie nie domyslic-spowodowane jest waszymi kompleksami na którymi > tylko Linia suie lituje -typu jakies porady i inne duperele! buhahahahahahahhaha no wybacz a.s.i.u.88 teraz to już mnie na maksa powaliłaś na kolana, nie zamierzam się tłumaczyć czym jest dla mnie relacja z Linią Frontu czy jakimkoliek innym lubianym albo nie forumowiczem. Jeśli nie posiadasz kompleksów szyderczo chylę czoła i wyjaśniam, że my tu wszyscy/ prawie wszyscy mamy co najmniej jeden "kompleks" pod tytułem prawo jazdy- stąd nasza obecnośc właśnie tu a nie w innym dziale. Każdy z nas próbuje ten kompleks "leczyć" na swój własny sposób - a to poprzez znalezienie nowego sposobu na łuk, informacji o nowych testach, światłach czy choćby włazi tu po to, żeby uslyszeć, że jest wiele osób, które też oblały na łuku a to wcale nie jest koniec świata- jeżeli nie potrafisz się utożsamiać z osobami forum, a nasze posty uważasz za zwykłe użalanie się nie widząc jednocześnie psychologicznego i fizycznego aspektu naszych zmagań, walki i niezłomności z jaką każdy z nas dąźy do jednego celu- zdobycia prawa jazdy a w konsekwencji dalszej bycia rozsądnym, pewnym siebie i swoich umiejętności kierowcą- no cóż zawsze możesz poszukać bardziej merytorycznego forum z bardziej kompetentnymi użytkownikami. Nie robimy tutaj z nikogo boga, z Linii Frontu także nie, ale Ona ma przynajmniej dar, którego jak widać brakuje dużej części społeczeństwa- dar słuchania u poświęcania uwagi ludziom wokół za co napewno wielu ludzi jest jej wdzięcznym. Trudno nazwać L .F> jakimś spoełcznikiem- nasze forumowiczów relacje z nią są zdecydowanie dwustronne i myślę, że L. F. czerpię z nich tyle samo przyjemności jak my:) A na marginiesie dodam, że tak samo jak nie lubię ludzi, któzy się ciągle nad soba litują, tak samo nie cierpię ludzi, którzy próbują się litowac nade mną. W dniu, w którym L. F. albo jakakolwiek osoba z mojego otoczenia zaczęłaby się nade mną litować- znajomość kończę i uznaje za niesatysfakcjonująco ale to już nic Tobie do tego. Poużalać się nad sobą lubi czasem kazdy człowiek, a że czasem robimy to na forum- trudno, tutaj przynajmniej ktoś nas chce czasem słuchać. Na tym koćńzę tę niemerytoryczną dyskusję, za pewne nie godną Twoich wyższych potrzeb i mimo wszystko pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_obserwatorka Re: Zgadnijcie, z czym nie mogę się połączyć... 26.04.07, 17:31 a.s.i.a.88 to dopiero musi mieć kompleksy, skoro takie bzdury wypisuje. Może zazdrości Linii popularności na forum, hehe ;) Długo tu nie zaglądałam, patrzę, a tu taaaakie rewelacje! Buehehehe, ubawiłam się po pachy z tego tekstu z Linią - bogiem, dobre, dobre :)) Chyba zaraz pójdę zmontować sobie jakiś ołtarzyk ku czci L.F. normalnie ;) Przesadziłaś Asiu, oj przesadziłaś, ale przynajmniej poprawiłaś mi humor. Dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: Pogięło was wszystkich??...oj pogięło, pogięł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.07, 21:31 hahaaa.... :D Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu największe mędzidło na forum powraca:) 28.04.07, 22:50 Nie ma to jak trochę za dużo kawy, trochę za dużo czasu na myślenie i trochę za dużo resztek zdrowego rozsądku w jednej Linii Frontu. Słuchajcie, jestem przerażona!!! Do egzaminu huhu i jeszcze trochę, tym razem nie powiem, kiedy natąpi dzień sądny. Sprawa przedstawia się tak: nie umiem jeździć. I nie nauczę się tego w kilka godzin, jeśli nie nauczyłam się w kilkadziesiąt. A oblać już nie mogę. Instruktora zmienić nie mogę, i nie piszcie mi, że jednak mogę. Nie mogę. Zresztą, jak już setki razy pisałam, jest dobry, to nie w nim tkwi problem. Nie wiem, w co ja się pakuję, wiem tylko, że się cholernie boję tego egzaminu i jak sobie przypomnę, jak najzwyklejszy manewr przyprawiał mnie o niemal atak epilepsji, to mi w ogóle mózg staje. A jak ja się już niczego nie nauczę i będę miała tego świadomość, to co, to już mnie kompletnie powali sam fakt egzaminu. Niech ktoś coś napisze. Cokolwiek! Odpowiedz Link Zgłoś
smaile Re: największe mędzidło na forum powraca:) 28.04.07, 23:42 linia.frontu napisała: > Niech ktoś coś napisze. Cokolwiek! Cokolwiek to może tylko tyle - skoro problem nie tkwi w instruktorze, tzn. że nalezy zyczyć wiary w siebie, spokoju i dystansu, a powinno być dobrze! Wiesz Linia, że trzymamy grupowo kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: największe mędzidło na forum powraca:) 29.04.07, 00:54 smaile napisała: > wiary w siebie > spokoju > dystansu A nade wszystko dystansu!!!:D To będę wkuwać zamiast kodeksu!!! > Wiesz Linia, że trzymamy grupowo kciuki. I tylko dzięki wam wierzę w sens całej tej imrezy:). Oki, nie było postu, cholera, stracę wiarygodność;p Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: największe mędzidło na forum powraca:) 28.04.07, 23:51 linia.frontu napisała: > Nie ma to jak trochę za dużo kawy, trochę za dużo czasu na myślenie i trochę za > > dużo resztek zdrowego rozsądku w jednej Linii Frontu. Słuchajcie, jestem > przerażona!!! Do egzaminu huhu i jeszcze trochę, tym razem nie powiem, kiedy > natąpi dzień sądny. Sprawa przedstawia się tak: nie umiem jeździć. I nie nauczę > > się tego w kilka godzin, jeśli nie nauczyłam się w kilkadziesiąt. A oblać już > nie mogę. Instruktora zmienić nie mogę, i nie piszcie mi, że jednak mogę. Nie > mogę. Zresztą, jak już setki razy pisałam, jest dobry, to nie w nim tkwi > problem. Nie wiem, w co ja się pakuję, wiem tylko, że się cholernie boję tego > egzaminu i jak sobie przypomnę, jak najzwyklejszy manewr przyprawiał mnie o > niemal atak epilepsji, to mi w ogóle mózg staje. A jak ja się już niczego nie > nauczę i będę miała tego świadomość, to co, to już mnie kompletnie powali sam > fakt egzaminu. > Niech ktoś coś napisze. Cokolwiek! COKOLWIEK;) A tak poważnie to Linioooo to Ty nam tu smęcisz, że to że tamto, dajesz dobre rady, każesz się zdystansować, przekonaujesz innych, że po niezdanym egzamie tragedii nie będzie po czym sama zaczynasz pisać, że z Ciebe kierowcy nie będzie, a niech tylko się ktoś odważy napisać, że nie czuje sie materiałem na kierowcę to zaraz przekonujesz że tak nie jest po czym sama wyskakujesz ze smęceniem i marudzeniem i myslisz, że co?? Że pogłaszczemy po główce, uściśniemy rączkę i zaczniemy zaprzeczać, że nie, że nie prawda?? Otuż nie!!!!!! Ty to sama powiesz, Ty to sama dobrze wiesz, że porażki są od tego, żeby po upadku wstać i iśc dalej (albo jechać), że nawet jeśli dzień spełanienia oddala się w nieskończoność to chyba jednak warto na niego czekać, choćby byl ósmym z kolei. Strach ogarnia, mózg się lasuje, możliwe wydaje się być niemożliwym, instruktor staje się być niepotrzebny (no bo skoro więcej nie nauczy pomimo oczywiście jego calego profesjonalizmu no to jego rola sprowadza się do nadawania jeździe kierunku), emocje ogarniają.......helo helo a kto tu mi mówił o emocjach hę???? A kto się kazał zdystanoswać? A kto tu od czasu do czasu pociesza po egzaminach i każe się brać od roboty. Ja w Twoją pracę i poświęcenie nie wątpie, ani w to, że dajesz z siebie 125 % normy - a przynajmniej tyle byś chciała dać. Linio Frontu a może zamiast tworzyć teorię na temat tego na ile sposobów można schrzanić kazdy z egzaminacyjnych manewrów, zamiast śnić o najgorszych możliwych błędach, zamiast się spalać we wlasnych negatywnych wyobrażeniach o tym, co ma być moze po prostu wziąć to za fakt, co? Wiesz, że egzamin jest i wiesz, że jest tylko jeden sposób żeby go przejść - po pierwsze dobrze jeździć, po drugie się nie bać, po trzecie nie roić teorii nt tego co się może zdarzyć- grunt to dobre przygotowanie (a tego Ci nie brakuje) ale i przygotowanie psychiczne - dobrze o tym wiesz. Więc może lepiej wziąc sobie do serca, że "Los jest ślepy, ale trafia bez pudła..." i zdać się na ten los, nie próbując mu za wszelką cenę przeszkodzić strachem i domysłami..... A poza tym Linio jeśli my uczestnicy forum mamy brać na powaznie Twoje rady to musimy wiedziec, że sama w nie wierzysz, więc jak jest? Wierzysz?? Wierzysz w siebie?? Bo ja w Ciebie wierzę:) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: największe mędzidło na forum powraca:) 29.04.07, 00:49 Moja gwardia!!!:D Chyba to właśnie chciałam usłyszeć. I chyba właśnie od was:) no-comments napisała: > nawet jeśli dzień spełanienia oddala się w nieskończoność to chyba jednak warto na niego czekać, choćby byl ósmym z kolei. I może tego się właśnie, qrde boimy, że jeśli ten dzień nadejdzie, to w końcu przeminie, a potem co:)? A jednak masz rację, że warto na niego czekać, bo po tym dniu zawsze cośtam zostanie, choćby tylko kawałek plastiku, ale będzie istniało coś, co będzie mówiło, że był. I że nie był stracony:) > Więc może lepiej wziąc sobie do serca, że "Los jest ślepy, ale trafia > bez pudła..." i zdać się na ten los, nie próbując mu za wszelką cenę > przeszkodzić strachem i domysłami..... No Comments, a może Ty masz i rację. Dzięki za następny materiał na sygnaturkę:) > Wierzysz?? Nie mam wyjścia!!!;p Potem mi nikt nie będzie wierzył;p Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: największe mędzidło na forum powraca:) 29.04.07, 00:57 Ależ mnie zarefleksiło na noc świętą;p Oki, następne posty będą mniej ogólnikowe:) I dzięki:) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Stęskniliście się??? 10.05.07, 23:13 Dzisiejszy dzień był katastrofą. Oczywiście spałam jakieś 4 godziny, do pracy wcześniej, ponadrabiac zaległości, bo się z niczym nie wyrabiam, pozwolę sobie nie wspomnieć, jakie jazdy, bo szkoda słów. Praca super, tylko ja nawalam, Boże, i to jak! Nieyspana Linia Frontu, wyglądająca okropnie, kolejny powód do złego humoru, zaspałam i nie zdążylam się doprowadzić do kultury. Przed Linią Frontu widmo zawalonych studiów, wiem, że zawsze tak mówię, ale teraz naprawdę nie dam rady. To też mnie dekoncentruje. Punkt kulminacyjny. Jazda. Moją Malutką. Tak, tą samą. W ktorej czuję się na swoim miejscu. Dzisiaj nie czułam jej w ogole. Jak zupełnie obce autko; coś Malutkiej namącili, teraz sprzęgło "lepiej bierze", tzn. tak, ja w tej Granatowej, no i to już nie jest ten sam samochód. Skrzynia biegów tylko nadal oporna, chociaż tyle. Ale to nawet nie to. Ja jej nie czułam. Nie pamiętam przepisów, nie pamiętam co w jakiej odległości od czego, nie mam kiedy tego porządnie, na spokojnie powtorzyć tak, żeby mi cokolwiek jeszcze wchodziło do głowy, poza tym moim bełkotem. I co za sens tak jeździć. Kolejna zmarnowana godzina. Nie, nie przez Instruktora. Przeze mnie. Jeździłam tragicznie, spod podporządkowanej wyjechałam sobie, jak gdyby nigdy nic, jak gdybym miała pierwszeństwo, na jednym skrzyżowaniu jedyną moją myślą, zwerbalizowaną zresztą, było: "O kurde, a tu to co?"; "Pierwszeństwo masz. Boże, czego ja Cię uczyłem na tym kursie...". Przy zmianie pasa myślałam oczywiście dwie godziny i wymusiłam pierwszeństwo przed wielgalachnym tirem, zresztą każda zmiana pasa konczyła się: "No jedź, przyspiesz, wjeżdżaj, no!". Szkoda gadać po prostu. To nie gadaj. Instruktor ma mnie serdecznie dosyć, choźć wprost mi tego nie powie, ale jestem jego największą zawodową porażką. No właśnie, Instruktor. Z jednej strony twierdzi, że "nie jest aż tak tragicznie", że "są gorsi", mój niezłomny w swej wierze Instruktor, z drugiej, że "czego on mnie uczyl na tym kursie". Na 10 punktów daje mi sześć. Jestem po 61 godzinie. I cały czas cynicznie wtrąca "może masz kiepskiego Instruktora?", chciałby już na mnie l.chę położyć(bez podtekstów), tylko ten jego cholerny profesjonalizm mu nie pozwala. Ciągle pyta, czy nie chcę go zmienić. Ciągle wtrąca, że zawsze mogę go zmienić. Dzisiaj : "Słuchaj, ja pogadam z XXX, może on jakoś do Ciebie trafi"; "Jesteś dobry"; "On też. To mój autorytet". Aż tak źle, że mnie trzeba do autorytetów wysyłać. Przy czym na moje oświadczenie, żeby mi raz wreszcie powiedział, że nie umiem jeździć, ale mi, a nie na zasadzie: "Nie martw się, nikomu nie powiedziałem, że beznadziejnie jeździsz", twierdzi, że nie jest źle, że to, że tamto. Jasne. Za dobrze go znam. Na 10 punktów daje mi 6. Jestem po 60 godzinach. Nie zmienię, nawet nie próbujcie. I nie chodzi o to, że Instruktor, tylko o to, że nie mam go na kogo zmienić i jest to kwestia, której nie bedę na forum rozwijać. Nie wiem, jak mam mu wytłumaczyc, że uważam go za najlepszego instruktora. No przecież do cholery jeżdżę z Tobą. Jakieś podstawy chyba po temu mam. Wszystkiego mi się odechciewa. Nie odpisujcie. Tak się tylko chciałam wygadać. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Stęskniliście się??? 11.05.07, 08:45 Bo on jest bardzo czuły na punkcie swojego profesjonalizmu. Nie wiem, może w którymś momencie coś powiedziałam nie tak i się obruszył, i teraz tak gada. Nawet najwspanialszy instruktor nie nauczy mnie niczego w dwie godziny, jeśli inny, dobry instruktor nie nauczył mnie w 60. Co mi po tych dwóch godzinach. Jasne, że Hłasko miał rację, kiedy mówił, że kobiety nie potrafią przegrywać. Ale znacie mnie już od jakiegoś czasu i chyba sami widzicie, że nic z tego nie będzie, że coś tu jest nie halo. Tylko jak sobie odpuszczę, to chcę, żeby to była spokojna, wyważona decyzja i już ostateczna. Kurde, żałuję. Jak sobie pomyślę o tym zarabianiu na doszkalające i o studiach to żałuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natalia Re: Stęskniliście się??? IP: *.aster.pl 11.05.07, 09:02 Masz się nie poddawać!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: milka Re: Stęskniliście się??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 15:00 Kobiety już tak mają ze przywiazuja sie do mezczyzn ktorzy duzo od nich wymagaja!Załoze sie ze wolisz jego krytyke niz innego instrukotra pochwałe!Bo tak naprawde to Twoj instrukotr wie jak jezdzilas od poczatku co robisz zle a co dobrze wiec to wlasnie jemu powinnas uswiadomic ze umiesz!Wierze w Ciebie i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Stęskniliście się??? 12.05.07, 00:23 Gość portalu: milka napisał(a): > Kobiety już tak mają ze przywiazuja sie do mezczyzn ktorzy duzo od nich > wymagaja! Milcia, błagam, nie pogrążaj mnie jeszcze bardziej, aniżeli sama to czynię! Albo pozwól mi wierzyć, że istnieje możliwośc większego pogrązenia mnie w oczach Pana Instruktora:). Chciałaś powiedzieć, że "kursantki cenią sobie wymagających Instruktorów", ponieważ zwiększa to ich szanse nie tyle na pozytywny wynik egzaminu, ale na umiejetności prowadzenia pojazdu? Nie jestem przywiązana do swojego Instruktora:). >Załoze sie ze wolisz jego krytyke niz innego instrukotra pochwałe! Jakbyś zgadła! Więcej: wolę jego krytykę, niż jego najszczerszą pochwałę. Pochwały nie wpływają na rozwój umiejętności, dzięki rzetelnej krytyce mogę walczyć z własnymi niedociagnięciami, których częstokroć sama nie dostrzegam. I wiem, że nie odpuszcza mnie sobie, że zależy mu na tym moim prawku. > Bo tak naprawde to Twoj instrukotr wie jak jezdzilas od poczatku co robisz zle a co dobrze wiec to wlasnie jemu powinnas uswiadomic ze umiesz! Masz rację. Nikomu innemu:). Należy mu się za te wszystkie zmarnowane godziny! Jemu. Wierze w Ciebie i pozdrawiam. Wzajemnie:). Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: Stęskniliście się??? 12.05.07, 00:53 Gość portalu: natalia napisał(a): > Masz się nie poddawać!!! Dobra.... PRZYWALIŁAM Z TYM POSTEM:/ :) Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Stęskniliście się??? 11.05.07, 17:25 linia.frontu napisała: > Ale znacie mnie już od jakiegoś czasu i chyba sami widzicie, że nic z tego nie > będzie, że coś tu jest nie halo. Tylko jak sobie odpuszczę, to chcę, żeby to > była spokojna, wyważona decyzja i już ostateczna. Kurde, żałuję. Jak sobie > pomyślę o tym zarabianiu na doszkalające i o studiach to żałuję. TEgo jednego Linio nigdy Ci nie wolno mówić, nigdy tego, że żałujesz. Powinnam tu teraz wyciągnąc najbardziej żałosny wątek tego forum i wyłuszczyć Ci wszystkie rady, które wtedy dawałaś, te wszystkie zaprzeczenia, że żałować nigdy nie wolno, że nie wolno się poddawać. Parę rad od instruktora, żeby pojechać z kimś innym a Ty już wymiękasz? Na siłę szukasz przyczyn, że może to Twoja wina, co chcesz udowodnić tak naprawdę? Że się nie nadajesz, że te 60 godzin powinno zrobić z Ciebie kierowcę pomimo, że z Twojego instruktora pare lat jeżdzenia nie zrobiło super kierowcy? Spójrz na forum - pełne jest ludzi, którzy zaprzeczają temu, że nie mają predyspozycji do kierowania auta, robią błędy na jazdach, egzaminach i z prawkiem w kieszeni też, ale każdy na swój sposób - wolniej czy szybciej - każdy jednak jakoś idzie na przód, bo teraz kiedy zainwestowalo się tyle kasy, czasu, tyle rzeczy poświęcilo - właśnie teraz, żeby nigdy tego nie żałować trzeba to doprowadzić do końća. Bo inazej co mielibyśmy teraz wszyscy robić? Po ilu egzaminach i po ilu jazdach możemy stwierdzić, że już dość, że już nie warto? CZy to, że nie posiadam żadnych predyspozycji do jazdy i że aby naucyzć się jeździć w Twoim mieście potrzebowałabym nie 60 ale co najmniej 160 albo 260 godzin jazd - czy z tego powodu mam też dać sobie spokój, nie próbować wyjeżdzać na drogę? Spójrz na to wszystko szerzej - całe dnie spędzasz w pracy, a jak nie w pracy to na studiach, nocki zawalasz czytaniem książek i pisaniem na forum, męczysz się twoerzeniem teorii na różne inne prywatne tematy, szukasz przyczyn zamiast po prostu olać przyczyny i przeć do przodu, nie ważne ile by to kosztowało, chcesz być super kierowcą po kilku nieprzespanych nocach, ze zmęczeniem zwalającym z nóg, z różnotematycznymi uczuciami towarzyszącymi Ci w czasie jazd... Łatwo jest się poddać i powiedzieć "moja wina, nie ma sensu tego ciągnąć" ale o ile trudniej wstać i iść dalej do przodu, nawet wtedy jak się cofasz, nawet wtedy jak czujesz, że już bardziej nie możesz. Nie sztuką jest zrobić kurs w dwa miesiące i zdać egzamin za pierwszym razem. Sztuką jest walczyć z samym sobą, z przeciwnościami losu, z własnymi brakami, wlasnym zwątpieniem..... a im bardziej o coś walczysz, im trudniejsza jest droga, im więcej musisz poświęcić...tym bardziej później smakuje szczęście (wierz mi, wiem co mówię), dopiero wtedy kiedy to osiągniesz - będziesz mogła powiedzieć, że bylo czy nie było warto.... Nie będę Cię przekonywać ani odwoływać się do Twojego sumienia - Ty sama musisz to wiedzieć... Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Macie sie ze mną, cholera! :/ 12.05.07, 00:47 no-comments napisała: > Powinnam tu teraz wyciągnąc najbardziej żałosny wątek tego forum i wyłuszczyć Ci wszystkie rady, które wtedy dawałaś, te wszystkie zaprzeczenia, że żałować nigdynie wolno, że nie wolno się poddawać. Błagam, nie czyń tego! Cały czas liczę na to, że nigdy go nie znajdzie... > Na siłę szukasz przyczyn, że może to Twoja wina, co chcesz udowodnić tak naprawdę? I to jest, Malutka, dobre pytanie! Co chcę udowodnić...? Skonsultuję się z Mareczkiem:). > Bo inazej co mielibyśmy teraz wszyscy robić? Po ilu egzaminach i po ilu jazdach możemy stwierdzić, że już dość, że już nie warto? To jest w zasadzie argument nie do odparcia! Patrz, że też ja na to cholera nie wpadłam! :) > szukasz przyczyn zamiast po prostu olać przyczyny i przeć do przodu, nie ważne ile by to kosztowało (...) Łatwo jest się poddać i powiedzieć "moja wina, nie ma sensu tego ciągnąć" ale o ile trudniej wstać i iść dalej do przodu, nawet wtedy jak się cofasz, > nawet wtedy jak czujesz, że już bardziej nie możesz. < Kocham Cię. Jedziesz mi po ambicji:). Ten argument będzie dręczył moje sumienie i poczucie obowiązku! > Ty sama musisz to wiedzieć... Wiem, Kochana, tylko czasem ktoś mi musi to unaocznić:). Nie wiem, jak Ty to robisz, że potrafisz wywołać mój wyszczerz promienny po dwóch zdaniach:). I nie wiem, jak Ty to robisz, że wszelkie moje ambicjonalne teorie pisane pod wpływem emocji, umiesz zracjonalizować i uczynić śmiesznymi. Jesteś jedną z nielicznych osób, które w pełni przyjmują i akceptują w jakiś sposób to moje zaganianie. I za to Ci dzięki:). Desperacja anulowana. Po prostu jestem rozpaczliwie przewrażliwiona na punkcie tego mojego jeżdżenia... i Instruktora chyba też, i cholera, jeśli nie robię czegoś jak należy, to mnie po prostu strzela. A instruktor sobie ze mnie żartował, tylko ja się głupia przejęłam, bo akurat trafił w czuły punkt. Panie Instruktorze... ej, sorry... Więcej nie będę. Tylko mnie przez okno nie wyrzucaj;p Odpowiedz Link Zgłoś
no-comments Re: Macie sie ze mną, cholera! :/ 12.05.07, 10:48 linia.frontu napisała: > > Kocham Cię. Jedziesz mi po ambicji:). Ten argument będzie dręczył moje sumienie > > i poczucie obowiązku! > Heh dobrze, że chociaż po ambicji umiem jeździć;) > > Ty sama musisz to wiedzieć... > > Wiem, Kochana, tylko czasem ktoś mi musi to unaocznić:). Nie wiem, jak Ty to > robisz, że potrafisz wywołać mój wyszczerz promienny po dwóch zdaniach:). I nie > > wiem, jak Ty to robisz, że wszelkie moje ambicjonalne teorie pisane pod wpływem > > emocji, umiesz zracjonalizować i uczynić śmiesznymi. Jesteś jedną z nielicznych > > osób, które w pełni przyjmują i akceptują w jakiś sposób to moje zaganianie. I > za to Ci dzięki:). Chyba po prostu wiem, jakich słów w danym momencie potrzebujesz (w końcu to miłośc jak najbardziej odwzajemniona:-), tak jak Ty zawsze wiesz jakich ja w danym momencie potrzebuję, własnie tak - od samego początku, do tego żałosnego wątku i przez wszystkie inne, zbyt dobrze wiem, jak to jest tracić nadzieję i jak to jest ją zyskiwać, wiem jak to jest kiedy zaczyna się wydawać, że już nawet instruktor przestaje wirezyć pomimo, że ONI tak naprawdę nigdy nie przestają wierzyć i nigdy sobie nie odpuszczają (jesteśmy szczęściarami Linio, że prędzej cyz później udało nam się na takich trafić:) i wiem też jak to jest móc wreszcie powiedzieć właśnie jemu - temu, który wierzył nawet gdy my traciłyśmy wiarę - że się udalo i że ta radość i szczęście w jego głosie jest/będzie wynagrodzeniem za wszystkie wpadki i psychiczne zapadki i nie ma dla instruktora większej satysfakcji jak nauczyć jeździć kogoś, kto nie ma predyspozycji, jak naucyzć kogoś, kogo sobie inni po prostu odpuścili, bo nie jest sztuką nauczyć jeździć kogoś, kto wcześniej jeździł ani kogoś, komu idzie jak z płatka, ze w zasadzie nawet nie trzeba się przykłądać do jego uczenia.... > Desperacja anulowana. Po prostu jestem rozpaczliwie przewrażliwiona na punkcie > tego mojego jeżdżenia... i Instruktora chyba też, i cholera, jeśli nie robię > czegoś jak należy, to mnie po prostu strzela. A instruktor sobie ze mnie > żartował, tylko ja się głupia przejęłam, bo akurat trafił w czuły punkt. > Panie Instruktorze... ej, sorry... Więcej nie będę. Tylko mnie przez okno nie > wyrzucaj;p > I może właśnie o to przewrażliwienie chodzi - o tą naszą ambicję do bólu, która jest naszą przeszkodą i ostoją jednocześnie. To chyba nasza najgorsza cecha - to przewrażliwienie, to szukanie ciągłej winy nie w swoim jeżdzeniu ale w sobie, to ciągłe wałkowanie swoich błędów - to błędne koło - nie ma nic gorszego niż się negatywnie nakręcać, czasem staramy się tak bardzo, że jedna mała porażka jest w stanie odebrać nam całą nadzieję i sprawić, że zamiast włożyć siły w naukę to spalamy je w gnębieniu się i dziwnej próbie udawadniania samemu sobie, że "przecież mówiłam, że jestem beznadziejna". Wiesz Linio, że dla mnie - tym czego najtrudniej bylo mi się nauczyć to DYSTANS - dystans do tego wszystkiego, spojrzenie inne i bez emocji, bez zbytniego i ciągłego narzekania na siebie, bez ciagłego zaprzeczania, ze jak coś wychodzi to pewnie przez przyapadek.... ale da się tego nauczyć i mam nadzieję, że i Ciebie kiedyś tak jak mnie ogarnie nagle zrozumienie tego:) Ale wiesz co jest dobrą stroną tej naszej chorej ambicji, tego nierozerwalnego łącznika pomiędzy jeżdzeniem a naszą samooceną - bo choć w większości przypadków nam tylko utrudnia racjonalne podejście do tematu, to na całe szczęście własnie ta ambicja i ta walka o własną samoocenę nie pozwoli się poddać bez waględu na przeszkody, my się po prostu nie potrafimy poddać, prawda??:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: linia frontu Znowu mnie słowotok dopada... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 11:03 Toteż wygiągam swój wątek, żeby nie zaśmiecać forum bardziej, niż to konieczne:) No jasna cholera, jak sobie przypomnę tego wrzeszczącego typa to mnie strzela, bo to o n stwarzał bezpośrednie zagrożenie na drodze swoim dziamgotaniem i powinni go zwolnić z pracy, albo pozbawić możliwości mówienia. No nie przeżyję, że go nie ochrzaniłam! Powinnam mu była wygarnąć raz, a dobrze, to bym teraz nie przeżywała i następnym razem tak właśnie zrobię, a niech tylko dziamgnie, cholera, nikt nie będzie na mnie wrzeszczał! Wiem, wiem, że nie chciał mnie oblać, i że w sumie, to w porządku był, tylko jak ktoś podnosi na mnie głos, to mnie jesna cholera bierze, ot i tyle. Co z tego, że mnie nie chciał oblać, jak mnie doprowadził do takiej drelichy, że nie byłam w stanie normalnie funkcjonować, a co dpoiero prowadzić. Łapa to mi tak latała, że nie mogłam trafić w skrzynię, a nogi też mi pierwszy raz w zciu tak latały - no normalnie paralityk:). Nic do Pana Egzaminatora nie mam, tylko zła jestem na siebie, bo jakbym na niego nawrzeszczała, to bym przeżyła katharsis i byłoby po problemie, a tak mnie strzela za każdym razem jak sobie przypomnę. Przypomniałam sobie, bo podręcznik kierowcy czytam, zamiast się uczyć do egzaminu (włsńie, właśnie, to ja mykam). Odpowiedz Link Zgłoś