23.04.07, 20:04
Właśnie oblałam po raz...aż musze policzyć:
pierwsze dwa na łuku
dwa kolejne na mieście, w tym ostatni raz na ostatnim skrzyżowaniu przed ośrodkiem
potem powtarzalam testy, minęło już poł roku, no i rzecz mało prawdopodobna,
ale oblałam testy.
po 2 tygodniach testy zero błędów, za to znowu łuk nie tak
dzisiaj znowu łuk.
Nigdy jeszcze się tak nie stresowałam jak dzisiaj. Stałam na placu ponad dwie
godziny czekając na swoją kolej. I naprawde jak mi Egzaminator krzyknął "STOP,
najechała pani na linię", to poczułam niewymowna ulgę....
Gdyby nie to, że moje własne autko stoi pod domem, a prawko baaardzo
ułatwiłoby życie, a jest wprost niezbędne do rozwoju zawodowego, dawno
rzuciłabym to wszystko w pioruny:(((
Aaaaa, zeby sobie ktoś nie myślał. Godzinę przed planowanym egzaminem byłam na
placu i 5 razy przejechałam bezbłędnie łuk...
Wszystkim mającym zamiar radzić mi korzystanie z komunikacji publicznej i
roweru, serdecznie dziekuję za komentarze, nie zamierzam skorzystac.
Obserwuj wątek
    • basia_11 Re: :( 23.04.07, 21:06
      nann napisała:

      > Właśnie oblałam po raz...

      Nann, jak mi przykro... ja dziś poległam, w sumie można powiedzieć dopiero drugi
      raz, ale i tak mi smutno, to jak bardzo musi być Tobie...
      Zniosło Cię na lewą stronę czy po prawej najechałaś? Robiłas na sposób czy na
      wyczucie?
      Ja na pierwszym egzaminie zawaliłam łuk, wtedy powiedziałam sobie, że żadnych
      sposobów więcej i zaczęłam uczyć się na wyczucie. najwięcej mi dały dwie godziny
      w święta pożyczoną pandą eLką z mężem w roli obserwatora moich poczynań.
      Nie wiem ile jeszcze egzaminów przede mną, ale mam nadzieję, że jeśli jeszcze
      będę oblewać, to na mieście... (takie pobożne życzenie:-)

      pozdrawiam
      Basia
    • Gość: egz Re: :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 22:13
      A.D.
      Egzaminator krzyknął "STOP,
      > najechała pani na linię",

      odp.
      "Najechanie na linię nie jest błędem" - zadanie jest zaliczone.
      Natomiast "przejechanie całym kołem przez linię" powoduje przerwanie egzaminu.
      Żródło:
      "NIEPRZEJEŻDŻANIE PRZEZ LINIĘ, i nienajeżdżanie na
      krawężniki, pachołki i tyczki ograniczające pas (nie
      dotyczy linii wewnętrznych ograniczających
      i wyznaczających pole zatrzymania pojazdu" - Dz.U. nr 217 z 2005r.
    • no-comments Re: :( 23.04.07, 22:23
      nann napisała:

      > Wszystkim mającym zamiar radzić mi korzystanie z komunikacji publicznej i
      > roweru, serdecznie dziekuję za komentarze, nie zamierzam skorzystac.

      Nann a ja Cię podziwiam, że się nei poddajesz i nie rezygnujesz. i nie rezygnuj
      bo tylko z takim podejściem kiedyś Ci się uda. wiem, że rzadne slowa pocieszenia
      w tej chwili nie bedą pocieszające ale chyba to stres jest Twoim największym
      wrogiem- to chyba jego musisz zwalczyć w pierwszej kolejnośći. MAsz determinację
      a to już bardzo wiele, na pewno masz umięjętnośco bo po tylu egzamianch nie
      sposób ich nie mieć, tylko ten stres.....musisz go jakoś oswoić, pokonac,
      zwalczyć, zatłumić.... tak tak, ja też nie wiem jak to zrobić, gdybym wiedziała
      to bym bylą duuuużo mądrzejsza teraz, ale coś trzeba z tym zrobić, nie możesz
      pozwolić, żeby stres czynił Twoją walkę bezsilną, a utko przed domem
      nieużyteczne. Powodzenia życzę.

      Basiu strasznie mi przykro, lubię czytać Twoje posty i wierzyłąm, że drugi Twój
      egzamin bedzie do przodu. Ale jak to mówią- do trzech razy sztuka!!
      • basia_11 Re: :( 24.04.07, 07:55
        > Basiu strasznie mi przykro, lubię czytać Twoje posty i wierzyłąm, że drugi Twój
        > egzamin bedzie do przodu. Ale jak to mówią- do trzech razy sztuka!!


        Dziękuję:-)
        Niestety, wiadomo, że z tą sprawą to nie ma tak lekko, że do trzech razy sztuka,
        wiele osób już się o tym przekonało... Ale oczywiście trzeba wierzyć i dać z
        siebie wszystko, żeby była szansa na zdanie.
        Trudno, znowu trzeba znaleźć pieniądze i czas na naukę, ale mam świadomość, że
        to inwestycja w siebie i jakoś nawet nie żal mi tych pieniędzy, tyle że jak za
        długo to będzie trwało, to na samochodzik mi zabraknie:-)

        pozdrawiam
        Basia
        • nann Re: :( 24.04.07, 12:02
          Dzekuje Wam :)
          Dzsiaj juz mi lepiej,ale wczoraj :(((
          Luk wychodził mi zawsze, od drugiej godziny. No może raz, na 10 prób bylo coś
          nie tak. Robie tak:
          Przy pierwszym pachołku z prawej strony obrót kierownicą (cały, ale nie
          koniecznie), i look w prawe lusterko do kontroli czy wszystko idzie ok.
          Ew małe ruchy kierownicą, do korekty toru jazdy.
          Jak już widzę, że wyjeżdzam na prostą, prostuje kierownice, rzut okiem w lewe
          lusterko, żeby sprawdzic czy linia biegnie jakies 40-50 cm od autka i glowa do
          tyłu w tylną szybę, zeby słupek na końcu kopertu był w połowie wycieraczki.
          Na sam koniec, żeby zmieścić sie w kopercie, prawy słupek musi być w połowie
          przedniej prawej wycieraczki.
          To tak w skrócie, dwa razy na egzaminie się sprawdzło. Na placu w 90 %. Wczoraj
          przejechałam tylnym kołem przez cała szerokość linii. I to już właściwie na
          prostej, po wyjściu z łuku. Nie wiem co się stało.
          Puki co mam przyjęcie córci za dwa tgodnie na głowie (a tak przydałoby sie
          prawko juz w łapce), po tym wszystkim musze wykupić dodatkowych min 5 godzin i
          odczekać znowu swoje...
          Ale może przed wakacjami się uda :)
          Dziekuję Wam :)
          • basia_11 Re: :( 24.04.07, 12:23
            nann napisała:

            > Dzekuje Wam :)
            > Dzsiaj juz mi lepiej,ale wczoraj :(((

            Też tak mam, otrząsnęłam się z wczorajszej porażki, ale dopóki nie zdam to
            poczucie klęski będzie gdzieś tak tkwiło i co jakiś czas kąsało.




            Wczoraj
            > przejechałam tylnym kołem przez cała szerokość linii. I to już właściwie na
            > prostej, po wyjściu z łuku. Nie wiem co się stało.


            Może z tych nerwów momencik za późno wyprostowalaś koła? Znaczy jeśli zaczepiłaś
            o prawą krawędź... ale co by nie było to jest to bez mała ułamek sekundy i po
            egzaminie:-( Boli, bardzo.



            > Póki co mam przyjęcie córci za dwa tgodnie na głowie (a tak przydałoby sie
            > prawko juz w łapce), po tym wszystkim musze wykupić dodatkowych min 5 godzin i
            > odczekać znowu swoje...


            Ja miałam komunię syna rok temu, całe szczęście, ze teraz nie mam tego na głowie...

            Nie myslałaś o tym, żeby teraz zapłacić za te 5 godzin i wziąć kwit, żeby już
            móc się zapisać na kolejny termin a wyjeździć te godziny po komunii Córy i
            bliżej egzaminu? Testy są ważne w sumie TYLKO pól roku a czas ucieka:-(


            pozdrawiam serdecznie
            Basia
    • piotr33k2 Re: :(analiza 24.04.07, 00:30
      na mieście się nawet nie dziwię (ludzie zdaja po 8-10 razy) ale łuk powinnaś
      robic juz rutynowo z zamkniętymi oczami,podziwiam cie jednak za wytrwalość i
      niezłomne dążenie do celu ,a jak jesteś niezłomna i wytrwała to masz mocna
      psychike a jak masz mocną psychike i wole to nic nie stoi na przeszkodzie abyś
      to wykazała na egzaminie i spokojnie zdała nastepnym razem ,przemyśl to
      dziewczyno!.
      • linia.frontu Re: :(analiza 24.04.07, 21:53
        Nann, siedzę już tutaj od jakiegoś czasu i wiem, że pochwała od Piotra to nie
        byle co!!! :) Nic dodać, nic ująć!
        Pozdrawiam, Piotrze.
        • Gość: afula Re: :(analiza IP: 88.156.63.* 30.04.07, 14:46
          Nann mi dzisiaj jest tak samo przykro jak Tobie, kiedy pisałaś ten wątek ( tak
          przypuszaczam). Dla mnie jest bardzo wzruszający, przykro mi, że tak sie
          borykamy. Dzisiaj oblałam po raz 4 ( wszystkie na łuku). Dokupiłam wiele
          godzin, jeździ mi się dobrze , nie mam wiekszych problemów, choć do takiej
          wprawy jaką posiadam w tej chwili doszłam po wielu dodatkowych godzinach. Jeśli
          chodzi o łuk też wychodził mi już na pączątkowych godzinach, pewnie komuś wyda
          się to dziwne, ale to prawda! Cwiczyłam go w sobotę, w niedziele, a dzić
          oblałam i to 4 raz. Sama nie mogłam w to uwierzyć. Trafiłam 3 razy na tego
          samego egzaminatora, który podobno jest super na miescie, powiedział mi że mu
          rzykro, po raz kolejny wystawiać negatywny wynik. Mi było napewno bardziej
          przykro niż jemu.Nie iwem jaka na to rada, ale chyba dobrze zrobic przerwę z 6
          miesięcy( jeżeli komuś się nie spiesz- tak jak mi) i potem z nowym zapałem
          ruszyć. Wiem, że już nie zapomnę tego co się nauczyłam, bo wyjeździłam naprawdę
          dużo godzin. Wiem też, że napewno kiedys wrócę i zrobię to co rozpoczełam.
          Egzaminator powiedział mi dzisiaj, że powinnam skorzystać z takiej
          możliwości i przyjechać zza opłatą na plac WORDU, to podobno
          pomaga.Pozdrawiam!, wiem jak się czujesz, po kilku dniach przechodzi, ale ja
          dzisiaj czuję się tragicznie, tak mi przykro!!!
          • iskierka43 Nie przerywaj podchodzenia 16.05.07, 14:59
            do kolejnego egzaminu. Potem bedzie Ci jeszcze ciężej. Znam to z autopsji.PO
            trzecim oblaniu doszłam do wniosku, że się nie nadaję a i kasy już nie miałam.
            Miałam swój ślub i wesele, potem szybko okzało się, że się spodziewam dziecka.
            Wróciłam w sumie po trzech latach, bo naprawdę żyć się nie da bez prawka
            przynajmniej jeśli chodzi o mnie.Po powrocie oblałam już raz i przygotowuję się
            do kolejnego podejścia. Jest mi ciężko, myślę, że gdybym wtedy poszła za ciosem
            może już dzisiaj miałabym to z głowy.A przy dziecku wyrwać się na jazdy albo
            wyspać przed egzaminem wymaga o wiele większego wysiłku.
    • Gość: Figa Re: :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 15:49
      Jestes kobieta, nie pisane Ci prawo jazdy. Kobieto nie powinno sie go dawac.
      • nann Re: :( 01.05.07, 03:44
        Gość portalu: Figa napisał(a):

        > Jestes kobieta, nie pisane Ci prawo jazdy. Kobieto nie powinno sie go dawac.

        Twoja ewidentna indolencja intelektualna nie obliguje do dalszej konwersacji w
        sprawach merytorycznych.
        • Gość: ... Re: :( IP: *.chello.pl 15.05.07, 00:29
          > Twoja ewidentna indolencja intelektualna nie obliguje do dalszej konwersacji w
          > sprawach merytorycznych.

          Nie truj!
        • Gość: Figa Re: :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 15:09
          To fakt, bo jestem kobietą tak jak ty:-)))))))))))
      • Gość: kobieta Re: :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 19:03
        A ja ci powiem, że FIGE SIĘ ZNASZ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        baranie
    • ibby2 Re: :( 30.04.07, 18:03
      Nie poddawaj się. Życzę szcześcia. Ja mam za sobą na razie 1 raz- oblałam na
      mieście i nie bede ci radzić komunikacji miejskiej bo wiadomo jak prawko ułatwia
      życie. Życzę powodzenia!!!W jakim mieście zdajesz???
      • saralee Re: :( 02.05.07, 15:22
        Oj, kobieto, kobieto...Wiem z autopsji - dopóki nie nauczysz się jazdy bez
        patrzenia typu:trzeci pachołek w małym okienku i trzy obroty kierownicą', nie
        zdasz łuku...
        Ja zdawałm egzamin 3 razy. Dwa razy oblałam na łuku własnie, bo instruktor
        nauczył mnie jazdy z patrzeniem na pachołki. Za trzecim razem przed egzaminem
        mąż wział mnie na plac i nauczył oceniac odległości bez taki duperelów
        (zastanów się, czy cofając w uliczce ciasno obstawionej samochodami z każdej
        strony będziesz patrzyła na jakies pachołki????).
        Życze powodzenia...
    • Gość: jojo Re: :( IP: *.3s.pl 16.05.07, 17:57
      Nann współczuje Ci i rozumiem źe egzamin to stres ale wybacz jeśli tyle razy
      nie zdałaś to moze bezpieczniej dla ciebie i przede wszystkim dla innych
      uczestników ruchu drogowego bedzie bezpieczniej jeśli sobie odpuścisz i nie
      bedziess wsiadała za kierownice.
      Napiszesz pewnie źe na kursie czy jazdach dodatkowych szło ci dobrze i nie
      miałaś z niczym większych problemów (napisałaś że godzinę przed egzaminem łuk
      poszedł ci dobrze 5 razy a ile razy w sumie w ciągu tej godziny go robiłaś?).
      Zauważ jednak źe wtedy siedział koło ciebie instrujtor który w każdej chwili
      mógł zareagować, przyhamowac w krytycznym momencie, pomóc sprzęgłem itd.
      Jeśli nie potrafisz opanować nerwów na egzaminie na tyle że nie zdajesz go x
      razy to pomyśl co zrobisz gdy nagle na światłach albo na środku skrzyżowania
      zgaśnie ci auto a sznur samochodów zacznie trąbić. Na drogach co chwila zdażają
      sie sytuacje które wymagają mniejszego lub większego radzenia obie ze stresem i
      problemami duzo poważniejszymi niż przejechanie łuku który jest przecież
      szeroki. Często zdaża sie źe zaparkujesz w dość "luźnym" miejscu a tu ktoś w
      pobliżu zaparkuje tak źe musisz się nieźle natrudzić by wyjechać. Wtedy nawet
      Twój najmniejszy błąd doprowadzi nie do najechanie na linię, nie do potrącenia
      słupka ale do uszkodzenia innego auta.
      Nie pisze tego wszystkiego żeby cie zdenerwować. Chce tylko zwrócić uwagę źe
      nie każdy nadaje się na kierowce. I czasem bezpieczniej jeśli ktoś prawa jazdy
      nie otrzyma
      Jeśli w dalszym ciągu uważasz źe wszystkie twoje niepowodzenia na egzaminie to
      stres to spróbuj wziąć na egzamin jakiś środek uspokajający (najlepiej po
      konsultacji z lekarzem, bo nie może to byc środek osłabiający koncentracje). W
      przyszłości jednak nie będziesz brać przecież przed każdą podróżą autem środków
      na uspokojenie
      Pozdrawiam
      • iskierka43 Grunt to pocieszyć bliźniego:-) 16.05.07, 21:10
        A nie przyszło Ci do głowy, że może stresować sama sytuacja czyli fakt zdawania
        egzaminu? Ja odnoszę wrażenie, ze jeśli uda mi się zdać, moja pewność siebie
        zostanie odbudowana ( naturalnie jeśli chodzi prowadzenie auta, bo w innych
        dziedzinach życia nie mam takich problemów ). A taka pewność w moim przypadku
        oznacza spokojną jazdę i prawidłową, bo już tak mi się udawało jeździć. Może
        Nann ma podobnie?
        • Gość: jojo Re: Grunt to pocieszyć bliźniego:-) IP: *.3s.pl 16.05.07, 21:16
          A nie przyszło Ci do głowy, że może stresować sama sytuacja czyli fakt zdawania
          egzaminu? Ja odnoszę wrażenie, ze jeśli uda mi się zdać, moja pewność siebie
          zostanie odbudowana ( naturalnie jeśli chodzi prowadzenie auta, bo w innych
          dziedzinach życia nie mam takich problemów ). A taka pewność w moim przypadku
          oznacza spokojną jazdę i prawidłową, bo już tak mi się udawało jeździć. Może
          Nann ma podobnie?

          • Gość: jojo Re: Grunt to pocieszyć bliźniego:-) IP: *.3s.pl 16.05.07, 21:25
            Iskierko nie chodzi tu wcale o to by kogokolwiek dołować tylko źeby zdać sobie
            sprawę źe wyjeżdżając na drogi bierzemy odpowiedzialność za swoje życie ale i
            za życie innych. Jeśli ktoś nie może sobie poradzić ze stresem związanym z
            egzaminem jak poradzi sobie ze stresem na drodze? Może wtedy dojść do tragedii
            gdy z jakiegoś powodu spanikuje i nie bedzie przy niej/nim instruktora czy
            egzaminatora który zareaguje w ciężkiej sytuacji.
            Piszesz że udawało ci sie jeździć spokojnie i prawidłowo - nie chodzi o to żeby
            ci sie to tylko udawało ale żeby to było normą. Stąd cały problem źe ludziom
            się udaje przejechać np. łuk podczas zwykłych jazd a oblewają na egzaminie.
            Jeśli jakiś manewr jest opanowany naprawdę dobrze to stres nie spowoduje że
            wyłożymy się na egzaminie
            • iskierka43 Re: Grunt to pocieszyć bliźniego:-) 16.05.07, 21:49
              Teoretycznie masz rację:-)Ale w moim przypadku to jednak inny stres, to coś w
              rodzaju traumy związanej z TYM konkretnym egzaminem i TYM, że mi jakiś facet
              łazi obok i patrzy czy najeżdżam na linię czy nie. A spokojna i prawidłowa
              jazda samochodem to wg mnie głównie efekt doświadczenia, którego mam nadzieję
              dopiero nabyć, bo niby skąd mam je posiadać w chwili robienia prawka? Ilu
              wieloletnich kierowców popełnia podstawowe błędy? Dlatego napisałam, że mi
              się "udawało". Generalnie jeżdżę prawidłowo - to opinia mojego
              instruktora.Wiem, wiem - zaraz napiszesz, że skoro tak jest to dlaczego nie
              mogę tego zdać. Są ludzie, których adrenalina mobilizuje a są niestety tacy,
              których paraliżuje. W konkretnej sytuacji. Jestem pewna ( a trochę już siebie
              znam ), że będę dobrym kierowcą:-) I tego sobie życzę.
              • Gość: jojo Re: Grunt to pocieszyć bliźniego:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.07, 08:44
                No w sumie to sie zrozumiałyśmy i cieszę sie źe nie odebrałaś tego jak atak na
                kogoś. Chodzi mi tylko o dobro wszystkich. Bo oczywiste jest źe doświadczenie
                zdobywa się z czasem. Chyba nikt nawet najbardziej inteligentny nie może
                powiedzieć źe jeździ dobrze po ukonczeniu kursu.
                A Ty zdałaś już prawko czy dalej sie męczysz?
                Jeśli już jeździsz życzę szekokiej drogi i gumowych drzew :) A jeśli jeszcze
                egzamin przed Tobą to miejmy znadzieje źe będzie to juz ostatni pozytywny raz

                Nann tobie też życzę więcej wiary w siebie bo jeśli to tylko stres musisz sie
                zebrać do kupy i pokonać stres :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka