nann
23.04.07, 20:04
Właśnie oblałam po raz...aż musze policzyć:
pierwsze dwa na łuku
dwa kolejne na mieście, w tym ostatni raz na ostatnim skrzyżowaniu przed ośrodkiem
potem powtarzalam testy, minęło już poł roku, no i rzecz mało prawdopodobna,
ale oblałam testy.
po 2 tygodniach testy zero błędów, za to znowu łuk nie tak
dzisiaj znowu łuk.
Nigdy jeszcze się tak nie stresowałam jak dzisiaj. Stałam na placu ponad dwie
godziny czekając na swoją kolej. I naprawde jak mi Egzaminator krzyknął "STOP,
najechała pani na linię", to poczułam niewymowna ulgę....
Gdyby nie to, że moje własne autko stoi pod domem, a prawko baaardzo
ułatwiłoby życie, a jest wprost niezbędne do rozwoju zawodowego, dawno
rzuciłabym to wszystko w pioruny:(((
Aaaaa, zeby sobie ktoś nie myślał. Godzinę przed planowanym egzaminem byłam na
placu i 5 razy przejechałam bezbłędnie łuk...
Wszystkim mającym zamiar radzić mi korzystanie z komunikacji publicznej i
roweru, serdecznie dziekuję za komentarze, nie zamierzam skorzystac.