Oblałam na placu :(

IP: *.abp.pl 27.10.07, 12:46
to było moje pierwsze podejscie oblał mnie na łuku :(
za miesiąc poprawka
wy tez obaliście kiedyś na placu jak tak to w jakich przypadkach?
    • Gość: scin Re: Oblałam na placu :( IP: 195.116.246.* 27.10.07, 12:59
      Witaj kiciula :)

      Wiem co czujesz, bo w czwartek oblałam swój pierwszy egzamin na
      łuku...Najpierw byłam w szoku (dotknęłam tylnym lewym kołem
      pachołka), bo różne łuki mi wychodziły idealnie, malo tego, jeżeli
      ktos miał jakies uwagi to jedynie, zebym sie minimlanie bardziej
      prawej trzymała...A tu taki zonk.

      Potem byłam wsciekła na siebie - tyle przygotowan, jazd, cwiczen,
      kasy i tak spieprzyć sprawę.

      Potem byłam załamana, bo dostałam corse(jedzi mi sie lepiej) b.
      sympatycznego instruktora, ktory widac daje zdać, wyjatkowo nie
      padal deszcz a mimo wszystko zawaliłam...doszłam tez do wniosku, ze
      zdanie prawka bedzie trudniejsze niz mi sie wydawało.

      A teraz dałam sobie luz. Przeanalizowałam sytuacje, zwaliłam na
      nerwy...Mam nadzieję, że najpozniej za miesiac zdam :)

      Głowa do góry są w życiu gorsze rzeczy :)
      • mycha-tomisoft Re: Oblałam na placu :( 27.10.07, 13:22
        No to witam w klubie :) Instruktor pewny w 100%, że plac zaliczę, mąż, z którym
        jeździłam po placu również, a tu taki zonk... Nie ma nic gorszego jak zawalić
        coś co się umie. Też jestem na siebie zła, a raczej byłam, bo teraz już mi
        przeszło i muszę po prostu postarać się nie popsuć tego następnym razem :) A co
        się stało? Tak jak piszecie: nerwy i stres...
      • Gość: scin Re: Oblałam na placu :( IP: 195.116.246.* 27.10.07, 15:39
        tfu, oczywiście prawym kołem dotknęłam pachołka...
        • Gość: taka Re: Oblałam na placu :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.07, 18:56
          spokojnie, ja też oblałam na łuku. Miesiąc temu. Wydawało mi się, że wszyscy
          inni robią łuk z zamkniętymi oczami idealnie (okazało się że jednak nie ;).
          Przedwczoraj za to zdałam i plac i miasto a teraz czekam na dokument :-)
          Powodzenia!!!
    • bujaka_jamajka Re: Oblałam na placu :( 27.10.07, 18:57
      Wydaje mi się, ze stwierdzenie oblał mnie jest trochę
      nieprawidłowe;] Oblałaś z własnej winy.. No ale ja nie piszę tego,
      żeby cię zdenerwować czy coś, tak po prostu sobie pomyslałam:] Ale
      nie martw się, nie ty pierwsza i nie ostatnia oblałas na placu:)
      Głowa do góry:] Najwazniejsze to panować nad nerwami. Wiem, że to
      trudne bo u mnie na placu tak mi nogi latały, że nie mogłam
      zapanować nad sprzęgłem.. Ale dalo radę;] Czego i oczywiście tobie
      życzę i pozdrawiam serdecznie:)
      • Gość: Bob Re: Oblałam na placu :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.07, 19:14
        ja nigdy nie oblalem na luku, a zdawalem 4 razy(ale za 1szym razem musialem go
        powtorzyc bo zatrzyamelm ie za daleko od pacholka przy powrocie). Za to za 1szym
        razem oblalem na wzniesieniu :P, za drugim po powrocie po 40minutach okazalo sie
        ze na parkowaniu(luk za pierwszym i gorka za 1szym) - egz powiedzial ze
        nastepnym razem napewno zdam a plac na 100% se poradze no i za 3razem oblalem na
        wzniesieniu :P noi za 4rtym razem juz wszystko dobrze :P.
        nie ma co sie przejmowac tylko probowac dalej ;)
      • Gość: scin Re: Oblałam na placu :( IP: 195.116.246.* 27.10.07, 20:02
        Nooo oblała się (oblałyśmy się w sumie obie) sama. No ale zawsze
        może powiedzieć:

        "Nie dałam rady potężnemu frontowi... Frontowi, który się rozciągał
        od pani z okienka na poczcie, gdzie placiłam za egzamin, poprzez
        złosliwą panią, ktora mnie zapisała na ten dzień az po producenta
        samochodu marki OPEL Corsa..;)
      • linia.frontu Podpisuję się pod Jamajką 27.10.07, 20:10
        bujaka_jamajka napisała:

        > Wydaje mi się, ze stwierdzenie oblał mnie jest trochę
        > nieprawidłowe;] Oblałaś z własnej winy.. No ale ja nie piszę tego,
        > żeby cię zdenerwować czy coś, tak po prostu sobie pomyslałam:] Ale
        > nie martw się, nie ty pierwsza i nie ostatnia oblałas na placu:)
        > Głowa do góry:] Najwazniejsze to panować nad nerwami. Wiem, że to
        > trudne bo u mnie na placu tak mi nogi latały, że nie mogłam
        > zapanować nad sprzęgłem.. Ale dalo radę;] Czego i oczywiście tobie
        > życzę i pozdrawiam serdecznie:)

        Tymi ręcami i tymi palcyma:P. Ja również oblałam na łuku - dwa razy!
        Ja oblałam. Byłam źle przygotowana. Nie mniej jednak żyję i mam się
        świetnie - BEZ PRAWKA.
        Czego Ci nie życzę:). Jak będę miała chwilę, to Ci powyciągam wątki
        n/t uwalonych na łuku:). Następnym razem na pewno będzie lepiej! Hm,
        w jaki sposób uczyłaś się manewrów?
        Pozdrawiam!
        Linia
    • malylos Re: Oblałam na placu :( 27.10.07, 21:16
      oj to nic takiego, ja do tej pory 3 razy oblałam łuk, raz pojechałam
      bez swiateł a wczoraj padłam na górce na ręcznym :(
      życie. i zdaje to paskudztwo od stycznia bleeeee.
      • xadam30 Re: Oblałam na placu :( 30.10.07, 23:54
        Zdajesz od stycznia, czyli musiałaś chyba dokupić lekcje doszkalające w OSK?
        • Gość: malylos Re: Oblałam na placu :( IP: *.laczpol.net.pl 03.11.07, 15:42
          owszem póki co jedne tak po 3 niezdanym egzaminie.
          a u nas są srednio niestety co 1.5 do 2 miesięcy.
          no i przed kazdym też wypada sobie co nieco przypomnieć
    • Gość: xxx Re: Oblałam na placu :( IP: *.wro.vectranet.pl 27.10.07, 21:34
      jak to Cię oblał?!;) nogę Ci podstawił?;) hahahhaha
      • Gość: Zorka Re: Oblałam na placu :( IP: *.adsl.inetia.pl 28.10.07, 13:07
        Za pierwszym razem uwaliłam na łuku, za drugim łuk poprawiałam - a z
        instruktorem jeździłam bezbłędnie.
    • Gość: gość Re: Oblałam na placu :( IP: *.spray.net.pl 31.10.07, 09:29
      Dla pocieszenia, ja dzisiaj też oblałam na łuku i to na własne
      życzenie, manewr ogólnie ok tylko przy zatrzymaniu walnęłam w
      słupek. Nie mogę sobie wydarować.Ach szkoda gadać!!!
      • kasia2511 Re: Oblałam na placu :( 31.10.07, 10:15
        Ja w poniedziałek oblałam na wzniesieniu ,auto mi zgasło 2 razy ,dla mnie tez
        zonk bo przecież umiem ruszać,przed egzaminem brałam doszkalające godzinki a to
        wszystko kasa ,przed następnym egzaminem też wezmę i chyba z godzinę będę
        ćwiczyć ruszanie z ręcznego wrrr żeby znowu mi się nie trafiło takie coś ;/
        • Gość: malylos Re: Oblałam na placu :( IP: *.laczpol.net.pl 03.11.07, 15:44
          ja teraz tez za to oblałam.
      • Gość: eyeq@wp.pl Re: Oblałam na placu :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.07, 23:13
        Ja zrobiłam to samo...sam łuk idealnie ...a potem oparłam samochód o
        słupek......brrr szlag mnie trafia
        • Gość: B. Re: Oblałam na placu :( IP: *.inowroclaw.mm.pl 03.11.07, 00:58
          Ja miałam egzamin w połowie października. Wykupiłam sobie dodatkowe dwie godziny
          placu manewrowego - każdy łuk pokonałam wtedy "z zamkniętymi oczami",
          bezbłędnie. Problem polegał na tym, że mój instruktor nauczył mnie jazdy po łuku
          na pamięć, coś w rodzaju: "Jak pani zobaczy w TYM miejscy tyczkę, to niech pani
          wykona pełen obrót kierownicą i niech pani jedzie aż do momentu, gdy... bla bla
          bla". Na szerszym łuku, jak się okazuje, ten sposób zawodzi. Uderzyłam w
          pachołek, jadąc do tyłu.
          Moim zdaniem największą zmorą jest to, że nie ma drugiej próby. Skoro
          wzniesienie można poprawić, to dlaczego nie można łuku?
          • Gość: Imam Re: Oblałam na placu :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.07, 20:51
            Można, pod warunkiem, że nie wjedziesz za linię i nie potrącisz pachołka oraz nie zgaśnie Ci samochód/nie zatrzymasz się na trasie przejazdu. Zatrzymanie się w polu zatrzymania z wystającym za linię błotnikiem kwalifikuje manewr do poprawki. Takie są zasady dla wszystkich, dochodzić się nie ma o co. Moja rada na plac manewrowy (wyrobiona w trzech próbach zdania egzaminnu, trzecia zakończona sukcesem), nie dajcie sobie wmówić że każdemu się noga trzęsie na sprzęgle jak stoi na górce. Nic się nie trzęsie, chyba że dasz sobie to wmówić! Manewr na górce rozpoczyna się w momencie zatrzymania przed linią. Jeśli wówczas samochód zgaśnie, proponuję uprzejmie zapytać się egzaminatora czy można zjechać z górki i podjechać jeszcze raz, zamiast zapalać samochód i ponawiać próbę, zjechanie na wstecznym i wjechanie na "jedynce" pozwoli jeszcze przez chwilę poćwiczyć wyczucie sprzęgła danego auta i zapobiegnie próbie ruszenia na górce z "dwójki" (co mi się zachciało zrobić podczas pierwszego egzaminu). Egzamin jest trudny, hmm, na pewno, niestety pprawda też jest taka, że im więcej razy próbujesz go zdać = tym lepiej, bo więcej jeździsz, ale żaden kurs, żaden egzamin nie można porównać do momentu, kiedy wsiada się do własnego samochodu, a szczególnie do sytuacji, kiedy nagle okazuje się że blokujesz skrzyózwanie, bo nie wiedziałaś, że ten skręt w lewo na tej ulicy, pod górkę z zaparkowanymi z lewej strony samochodami do samego skrzyżowania (niech piekło pochłonie tych parkujących!) absolutnie nie jesteś w stanie wykonać. Samochód Ci się cofa (bo ma "z górki"), kompletnie zapominasz do czego masz ten ręczny hamulec, gość z tyłu trąbi, bo zaraz przez zsuwanie się ze skrzyżowania walniesz w samochód z tyłu, z lewej nic nie widzisz, a wciąż jesteś na podporządkowanej i musisz ustąpić wszystkim. W ciągu 3 minut masz ochotę równocześnie oddać prawo jazdy (bo Ci się nie należy, skoro blokujesz skrzyżowanie, znaczy nie umiesz jeździć!), tracisz głowę, odzyskujesz głowę, zaciągasz ręczny, zmieniasz kierunkowskaz na prawy (w prawo masz "z górki", łatwiej wyjechać, nie parkujących nieprawidłowo samochodów, jest większa widoczność i na dokładkę kierowca na drodze głównej, cofa się, żeby Ci zrobić miejsce na ten skrę, bo usiłując coś zobaczyć z tej lewej strony zdążyłaś - masz wrażenie że własnym czołgiem - wyjechać na środek tej drogi głównej). Wierzcie mi, po takich "schodach" żadne skrzyżowanie, żaden przejazd w najgorszym korku przez środek miasta, żaden tłok i parkowanie w cisnocie kompletnej (wciąż tym samym "czołgiem"), nie było mi starszne, ale co się naklełam na swój brak umiejętności w ciągu tych paru minut to moje, wierzcie mi żaden egzamin nie był nawet w połowie tak okropny jak to skrzyżowanie.
            • bujaka_jamajka Re: Oblałam na placu :( 04.11.07, 22:07
              Gość portalu: Imam napisał(a):

              > nie dajcie sobie wmówić że każdemu się noga trzęsie na sprzęgle jak
              > stoi na górce. Nic się nie trzęsie, chyba że dasz sobie to wmówić!

              Mnie się nogi trzęsły nie tylko na górce ale i na łuku:] I raczej
              sobie tego nie wmówiłam:)
              • 3_kropka Re: Oblałam na placu :( 04.11.07, 23:03
                mnie też się trzęsła noga na sprzęgle gdy powtarzała łuk bo zatrzymałam się za wcześnie - bardzo dziwne uczucie :/
    • Gość: aga Re: Oblałam na placu :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 18:59
      ja tez na placu i to (niestety) 2 razy.
      Za pierwszym razem na łuku, historia podobna jak u niektórych z Was -
      łuk ćwczyłam rzadko bo nie miałam z nim problemu (nauczyłam się tak
      jak większość jednego z magicznych sposób 'na szybke lub pachołek').
      strasa miałam mega, suma wszystkich stresów na wszystkich egzaminach
      jakie w życiu zdawałam, no ale nie trwał długo bo bardzo szybko
      wjęchałam na pachołek i po sprawie...potem tylko złość. No ale za
      drugim razem to już było mistrzostwo. Piszę o tym choć wstyd, ale
      może Wam się uda uniknąć podobnego błędu. A więc: egzaminator kazał
      uruchomić silnik po to aby sprawdzić światła (jeszcze przed
      przygotowaniem samochodu do ruchu). No więc żeby mi nie ruszył
      samochód wzięłam go na ręczny.
      Przekręciłam kluczyk i samochód szrpnelo po czy zgasł. Błąd - nie
      zwróciłam uwagi na to że stoi na biegu....No i po egzamienie.
      Byłam na siebie tak zła....No i znowu płacz...
      Mam nadziję, że do 3 razy sztuka.

      Życzę wszystkim powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja