Gość: aga
IP: *.satfilm.net.pl
19.11.07, 19:07
Dzisiaj miałam swój pierwszy egzamin, wszystko zapowiadało się dobrze, o 15 weszliśmy na salę, rozwiązałam testy (2 bł. uff), przeszłam dalej :)Zostałam wyczytana na egzamin praktyczny po zaledwie 10 minutach "odsiadki" (nie tak źle, wręcz rewelacyjnie). Pan był miły,podjechaliśmy na łuk. Tam kazał mi wysiąść i zrobić obsługę, wszystko perfekcyjnie, Już się rozluźniłam. Łuk ok, opanowałam sytuację i nie wjechałam na linię. Później górka. Tu już trochę gorzej, pierwsza próba-zjechałam w dół, no cóż.. Druga próba (już cała w stresie) niestety również nieudana. Pan spytał się czy chcę jechać w trasę, czemu nie? Jeździło mi się świetnie, tak na luzie, parkowanie prostopadłe przodem, zawracanie z wykorzystaniem bramy, ronda, skrzyżowania, jednokierunkowe. Poszło mi rewelacyjnie, sama nie mogłam uwierzyć. Na koniec pan powiedział że wielka szkoda bo gdyby nie ta górka to zdałabym bez dwóch zdań. Jestem z siebie z jednej strony dumna, bo jazda poszła mi tak jak nigdy w życiu, z drugiej wkurzona bo wiem że byłam blisko. Jeździłam cały czas dieslem, pewnie dlatego miałam problemy z e sprzęgłem na górce :( Ale jestem dobrej myśli, następnym razem będzie lepiej, poćwiczę i zdam :)) Więc jak mam operować sprzęgłem i gazem?? Proszę o jakieś rady..