Dodaj do ulubionych

Rozczarowanie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 19:38
Piszę tu żeby się wyżalić.Jakiś czas temu zdałam egzamin i mam już
upragniony dokument.Zanim zaczęłam kurs i w trakcie jego
trwania,pytałam ojca czy będę mogła od czasu do czasu wziąć samochód
i gdzieś pojechać,na uczelnię jak on ma wolne, do sklepu...On zawsze
odpowiadał:"Nie ma problemu,zdasz egzamin będziesz
jeździć".Niestety rzeczywistość okazała się inna,jeździłam tylko dwa
razy i do tego nie sama tylko z ojcem.Jest mi smutno,że nie daje mi
szansy bo jak mam nabrać doświadczenia,pewności siebie kiedy nie
mogę jeździć?Nie stać mnie na własny samochód póki co, studiuję
dziennie,trochę pracuję,ale tyle kasy to nie mam,co więcej przecież
tyle pieniędzy wydałam na sam kurs i jazdy doszkalające plus opłaty
za egzamin (zdałam za trzecim razem).Dodam,że nie mamy żadnej
limuzyny, tylko trzyletni samnochód średniej klasy.Siostra
powiedziała,że słyszała jak ojciec powiedział,że zapracował na to
auto i nie chce żebym mu je "rozpieprzyła".Przepraszam,ale musiałam
komuś się wyżalić.Czy ktoś był w podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • Gość: wm Re: Rozczarowanie IP: *.msk.net.pl 20.12.07, 19:48
      Ja nie bylem w takiej sytuacji... ale moze ojciec jak byl z toba w samochodzie widzial, ze slabo jezdzisz i sie po prostu boi :) Swoja droga... dziwny jest twoj ojciec, bardzo martwi sie o samochod niz o zdrowie wlasnej corki...

      Zamiast "ojciec powiedział,że zapracował na to
      auto i nie chce żebym mu je "rozpieprzyła" "

      Powinno byc cos w stylu, ze bardziej boi sie o twoje zdrowie/zycie niz jakiegos glupiego grata.

      Wiesz, najlepiej bedzie jak mu walniesz typowego "focha", nie bedziesz sie odzywac przez pare dni i ogolnie olewac go. Sam skuma o co chodzi i bedzie cie jeszcze prosil zebys sobie pojezdzila :)

      Mozesz mu tez powiedziec cos w stylu, ze nie jest czlowiekiem honorowym, bo nie potrafi dotrzymac slowa.
    • Gość: Smutna Re: Rozczarowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 20:01
      Dodam,że siostra zapytała ojca,jak się ma do rzeczywistości to co
      wcześniej deklarował,że będzie dawał mi auto,to on
      odpowiedział:"Mówić i robić,to dwie różne rzeczy",co jeszcze
      bardziej mnie rozczarowało i zabolało.Jeżdziłam jak wspomniałam
      tylko dwa razy,ojciec powiedział,że dobrze,tylko trochę wolno,ale
      czegp on oczekiwał,że na pierwszej samodzielnej jeździe będę pruła
      nie wiadomo ile?Albo może tyle co on potrafi po mieście,100,110 km?
      Jest mi źle, bo kasę tę mogłam przeznaczyć na co innego a tak prawie
      całe stypendium poszło na to prawko i już nie wspomnę o stresie,jaki
      towarzyszył tej całej "zabawie",a tak się cieszyłam ....
      • Gość: wm Re: Rozczarowanie IP: *.msk.net.pl 20.12.07, 20:21
        prawko przydaje sie na cale zycie... jeszcze bedziesz miala okazje z niego skorzystac.
        • Gość: Smutna Re: Rozczarowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 20:33
          Wiem,że na całe życie,ale nie wiadomo ile mi przyjdzie czekać żeby
          pojeździć,na samochód będzie mnie stać pewnie za kilka lat,a
          wiadomo,że im dłuższa przerwa tym człowiek bardziej się boi i będzie
          trudniej,poza tym tak się cieszyłam...Czasem zawieść potrafią nas
          najbliższe osoby,smutne...Pozdrawiam!
          • linia.frontu Re: Rozczarowanie 20.12.07, 21:29
            Gość portalu: Smutna napisał(a):

            > Czasem zawieść potrafią nas najbliższe osoby, smutne...

            Zależy, co rozumieć przez 'najbliższych' :)
            Czasami osoby, które uważamy za najbliższe, potrafią tak do.bać, że
            się wszystkiego odechciewa. Ale chyba mimo wszystko je kochamy, w
            końcu są najbliższe, nie?

            Ja to poniekąd rozumiem. Jak robiłam kurs, udało mi się raz wyjechać
            z garażu i wycofać na podwórku słynnnym sposobem na choinkę, który
            do końca zniweczył moje podejście do Mamy, jak do kierowcy:), o
            pożyczce na jazdy mogłam sobie pomarzyć, pomogła mi kumpela z
            Wydziału. I wiem, że jeśli kiedykolwiek pojeżdżę, to tylko eLeczką.
            Ale - ciesz się, że masz się z kim kłócić o to autko:)
    • Gość: scorpion Re: Rozczarowanie IP: *.markom.krakow.pl 20.12.07, 21:51
      Nie martw sie spokojnie , ja na początku miałem identyczną sytuację w dodatku
      jazda z moim ojcem to jakies nieporozumienie i zawsze kończyło sie kłótnią i
      taka "sienakna" trwała około pół roku. Też miałem złość że po co mi to prawko
      skoro i tak nie moge jeździć. Na początku będziesz sie musiała uzbroić w
      cierpliwosć i łaskawie czekać aż sam ci zaproponuje jakiś wyjazd aż w koncu
      stwierdzi że nie zagrażasz bezpieczeństwu na drodze. Ja natomiast mam na swojego
      ojca haka - no niestety nie raz trzeba użyć sposobu bo prawdopodobnie do tej
      pory nigdzie był nie jeździł. Sposób ten jest następujący otóż, czasami sie
      zdarza impreza rodzinna przy której ojcie nie leje za kołnierz :P a z powrotem
      trzeba przyjechać więc to jest przysługa za przysługe , ja jade z nim kiedy on
      potrzebuje kierowcy i ja jade sam kiedy ja potrzbuje auta:D , jeżeli chodźby
      leciutko nagnie ten układ to w tedy moze zapomniec że z nim gzies pojade na jego
      zawołąnie, kilka razy odmówił mi auta , lecz po kilku moich odmowach szybko
      wrócił do pierwotnego ukłądu :P tak więc możesz z tego skorzystać.
      • Gość: tsa5 Re: Rozczarowanie IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.07, 23:04
        głowa do góry, czasami tak się zdarza, że ktoś bliski nie dowierza że ma się
        uprawnienia do kierowania. Czasami wiedza młodego kierowcy jest większa niż
        "doświadczonego" -lecz praktyki brakuje.Ale jak ją zdobyć? Cierpliwości....
        Pamiętam jak ja dostałem Fiata 126 P na godzinę od rodziców i wróciłem za
        dwie.....myśleli że już po mnie skoro nie wracam, ale wszystko było w porządku,
        wróciłem i z każdym dniem nabierali pewności co do moich umiejętności i do
        dzisiaj nie miałem żadnej nawet kolizji. A dzisiaj ...egzaminuję przyszłych
        współużytkowników drogi

        • Gość: miska Re: Rozczarowanie IP: *.toya.net.pl 20.12.07, 23:11
          Ja trochę jeżdżę samochodem jca, trochę chłopaka, a w kwietniu
          planuję zakup czegoś własnego...Nie bedzie to jakas limuzyna ale
          zawsze cos:) tez studiuje dziennie i pracuje na pol etatu ale kazdy
          grosz odkladam :)
      • Gość: Kasia Re: Rozczarowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 17:35
        hmm ja mam to samo ale mam o tyle gorzej ze moj tata jest kierowca;/ dostalam
        samochod moze trzy razy i to z nim jechalam bo sama to chyba pomarzyc moge...a
        jak jechalm pierwszy raz to tragedia co chwile mi mowil co mam robic jakbym nie
        wiedziala wogole mamy jeden z nowszych samochodow i jest niewyrobiona skrzynia
        biegow i ciezko na maxa sie przelacza je ;/..a tez obiecal ze bedzie dawal
        samochod a teraz co? mpk ,mi zostalo;/ focha zapodalam na 8 dnia pozniej zaczal
        mowic ze zdazy sie najezdzic i tak dalej i co i do dzis nie jezdze ;/
    • xadam30 Re: Rozczarowanie 21.12.07, 00:04
      Tak jak pisałaś, jeśli nie będziesz jeździła, za rok będziesz wykupowała jazdy
      doszkalające, aby nabrać pewności i sobie wszystko przypomnieć. W jakimś stopniu
      rozumiem też twojego tatę. Myślę, że nie chodziło mu o samochód a o Ciebie
      [rżnie tylko takiego TWARDZIELA, a naprawdę jest miękki ;)]. Pamiętam jak moja
      żona "zrobiła" PJ. Odwoziła mnie do pracy i z powrotem wracała ok. 50km przez
      całą W-wę. Umawialiśmy się tak, że jak dojedzie do domu od razu do mnie dzwoni.
      Nigdy nie zapomnę tego czasu oczekiwania na telefon :). Zdawaliśmy sobie sprawę,
      że musi jeździć, żeby nabrać wprawy. No i nabrała. Teraz śmiga aż miło. Oboje
      jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni [ale ja chyba bardziej, bo odeszły
      przymusowe wypady na zakupy ;)].
      • Gość: Smutna Re: Rozczarowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 15:01
        Najbardziej mnie denerwuje to,że przecież nie kupiłam tego
        prawka,tylko zdałam,a nikt chyba raczej go nie dostaje za brak
        umjejętności.Owszem doświadczenia wielkiego za kierownicą nie
        mam,ale jak mam je zdobyć skoro nie daje mi się takiej szansy?Ojciec
        chyba zapomniał jak sam się uczył i zdobywał doświadczenie,a mimo to
        i tak popełnia sporo błędów na drodze,wcześniej nie zwracałam na to
        uwagi,ale teraz po kursie i egzaminie widzę to.
      • linia.frontu Re: Rozczarowanie 21.12.07, 15:46
        xadam30 napisał:

        > [rżnie tylko takiego TWARDZIELA, a naprawdę jest miękki ;)].

        Jak każdy facet, jedyne rżnięcie na jakie go stać, to rżnięcie
        twardziela:DDDDD
        Nie mogłam się powstrzymać:P
        • xadam30 Nooo Linioooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.12.07, 16:20
          Coraz bardziej Cię lubię ;P
          • linia.frontu Re: Nooo Linioooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.12.07, 21:10
            xadam30 napisał:

            > Coraz bardziej Cię lubię ;P


            Przepraszam, stary ze mnie zboczeniec:P
            • linia.frontu Re: Nooo Linioooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.12.07, 21:11

              > xadam30 napisał:

              > > Coraz bardziej Cię lubię ;P

              Buahahahaha, dopiero teraz spostrzegłam, że tematem wątku
              jest 'rozczarowanie' :D

              Pozdrawiam, Chester!
    • Gość: kris gdynia Re: Rozczarowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.07, 00:14
      Poruszyłaś bardzo powszechny wśród młodych kierowców i osób bez własnego autka
      temat. Większość ludzi miała tego rodzaju "kwarantannę" i pierwsze wojaże
      odbywała z bratem, ojcem itp. Opowieści w stylu "jak odebrałem prawko to zaraz
      powiedziałem do ojca "dawaj kluczyk" i grzałem 200km/h" są w dużej mierze
      wymyślone dla szpanu. A jeśli takie coś jest prawdą to to takiej osobie, która
      bez doświadczenia na drodze wyprawia takie rzeczy, trzeba tylko współczuć
      głupoty i brak rozsądku. Ale nie o tym miałem pisać:)
      W pewnym sensie rozumiem Twojego ojca. Moim zdaniem on boi się, żeby nie stała
      Ci się krzywda. Nie chodzi nawet o to, że sama spowodujesz wypadek tylko np. o
      tych idiotach którzy jeżdżą po pijaku. A jego zachowanie podczas jazdy z Tobą
      wynika raczej z tego, że przez lata spędzone "za kółkiem" wyrobił sobie pewną
      technikę jazdy, którą uważa na najlepszą dla każdego. Ciężko mu jest zrozumieć,
      że np. ktoś może włączać kierunkowskaz ciut wcześniej czy mieć jakieś inne
      nawyki podczas jazdy. W gruncie rzeczy chce dla Ciebie dobrze, bo pragnie
      przekazać Ci swoją wiedzę i doświadczenie, które na pewno mogą być przydatne.
      Ojcowie już tacy są:) Jeśli zaś w czasie jazdy przyczepia się do jakiś rzeczy to
      poproś go, żeby pokazał Ci jak dana rzecz powinna być zrobiona. I nie wytykaj
      jego własnych błędów. Jeszcze bardziej go wkurzysz i będziesz słuchała, że
      "ledwo zdała egzamin a już się wymądrza". Warto też zwrócić uwagę, że dla
      kierowcy najgorszym miejscem w samochodzie jest podobno właśnie siedzenie
      pasażera z przodu. Taka osoba widzi dokładnie sytuacje na drodze, ale jest
      pozbawiony kierownicy i pedałów, co wprawia ją w nerwowość.
      Nie wiem na 100% czy takie zjawisko jest prawdziwe, ale na pewno coś jest na
      rzeczy:)
      Natomiast, co do głównego problemu, czyli użyczania Ci samochodu do samodzielnej
      jazdy to myślę, że nie powinnaś iść w stronę fochów i obrażania się. Powinnaś,
      szczerze pogadać z tatą i wytłumaczyć mu, że samodzielna jazda jest potrzebna,
      aby zdobyć pewne doświadczenie i być bezpiecznym uczestnikiem ruchu. Jasne dla
      każdego jest, że nie nauczysz się niczego, gdy będziesz tylko kręcić kierownicą
      w rytm poleceń drugiej osoby. Nie wydaje mi się także, żeby konieczne było
      przypominanie, że obiecał Ci pozwalać na korzystanie z autka. Bardziej bym
      poszedł w stronę nabywania doświadczenia.
      Ja oczywiście też po zdaniu prawka najpierw jeździłem z tatą. Pomimo kilku
      błędów udało mi się go dość szybko przekonać, iż potrafię jeździć i myśleć za
      kierownicą. Już po pewnym czasie w pełni mi zaufał i jeśli zrobię jakąś gafę (i
      nie spowoduje tym niebezpieczeństwa) to krzyczy ze śmiechem: "cholera, mistrz
      kierownicy
      I właśnie takich okrzyków i luzu ze strony Twojego ojca życzę Ci z okazji Świąt.
      Będzie dobrze!!! Pozdrawiam:)
    • naprawdetrzezwy Co za sukintata! 23.12.07, 00:46
      Nie stać cię na samochód, a on nie ma zamiaru ci go kupić!
      CO ZA BEZCZELNOŚĆ!

      Cóż - będziesz musiała z kimś się przespać w tym celu, albo
      zapracować sobie na swoją zachciankę...
      • Gość: Racjonalny Re: Co za sukintata! IP: 212.182.107.* 23.12.07, 11:44
        Zarąbałeś karpia i masz chandrę???? To zabij jeszcze żonę, może to
        pomoże.
        • Gość: Smutna Rozczarowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.07, 14:39
          Dzięki za słowa otuchy:)Rozmowa była,powiedziałam ojcu,że jest mi
          przykro,że mimo wcześniejszych zapewnień nie chce dać mi
          szansy,obiecał,że to się zmieni.Mam nadzieję,że tak będzie...Nie
          oczekuję wcale,że rodzice kupią mi samochód bo mam
          taką "zachciankę",jak zasugerował to mój przedmówca,w domu jest
          jeden samochód i tylko, ja i ojciec mamy prawko więc chyba może od
          czasu do czasu "podzielić" się ze mną autkiem.Pozdrawiam i życzę
          Wesołych Świąt.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka