Dodaj do ulubionych

Egzamin z instruktorem

14.08.08, 09:26
Witam, o egzaminatorach słyszy się wiele, częściej złego niż dobrego...Mnie
jednak zastanawia jak wygląda egzamin gdy pójdziemy z instruktorem a raczej
podejście egzaminatora? Czy ktoś z was zdawał z siedzącym za plecami
instruktorem? Ja sie zastanawiam czy nie skorzystać z jego obecności.
Obserwuj wątek
    • hynekk Re: Egzamin z instruktorem 14.08.08, 10:25
      Mój znajomy (Instruktor) raz na jakiś czas jeździ do "towarzystwa" i
      twierdzi, że jeszcze nie było przypadku, aby Kandydat odpadł na
      Egzaminie Praktycznym.....
      Różnicą tej sytuacji jest tylko to, że przy okazji jeździ jako
      TŁUMACZ.
      Po prostu Kursańci są obcokrajowcami !

      Nie wiem (nie słyszałem) ile razy(statystycznie) taka sytuacja ma
      miejsce w stosunku do "tubylcowatych" Kursantów......
      Jak widać z informacji w WORD'ach jest to DOZWOLONE, ale wiąże się z
      dodatkową opłatą i tym czy dany Instruktor będzie miał trochę
      wolnego czasu/chęci na udział.

      Co ze strony Egzaminatora ???
      Po prostu będzie stosował się ściśle do Przepisów....
      • bolek-10 Re: Egzamin z instruktorem 14.08.08, 11:40
        osobiscie odradzam. po pierwsze to jest kolejna osoba ktora patrzy Ci na rece
        przez 40 min, drugi powod zostanie moja tajemnica:-) no ale decyzja nalezy do
        Ciebie:-)))
        • aisha_25 Re: Egzamin z instruktorem 14.08.08, 13:30
          Powiedziałeś A to powiedz B! Jaki jest ten drugi powód?
    • Gość: Emilia Re: Egzamin z instruktorem IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 14.08.08, 14:03
      Zależy jak Ci się jeździ z instruktorem:-). Bo jeśli masz się poczuć
      jak przed komisją egzaminacyjną...
      Musisz wiedzieć, że koszt będzie większy. Za egzamin z instruktorem
      płaci sie więcej. Jeśli z jakiegoś powodu Twój instruktor nie
      przyjdzie, egzamin będziesz mieć oblany. Chyba, że i Ty się nie
      ujawnisz, wtedy następnym razem pół ceny.
      Czy egzaminator będzie łagodniejszy? Może grzeczniejszy... Ale czy
      raczej Cię przepuści, czy też postara się oblać mimo wszystko, tego
      nie zgadniesz przed.
      Ja tam wolałam sama z tym "wilkiem". I nie zjadł mnie:-).
      No i jeśli nie zdasz, prawdziwą wersję wydarzeń będziesz znać tylko
      Ty...
      • kierujaca Re: Egzamin z instruktorem 14.08.08, 14:24
        Raz doszkalalam sie z chlopakiem, ktory uczestniczyl w egzaminach. Rzeczywiscie,
        byl serdeczny, taki fajny, i sie go lubilo, pierwszy raz spotkalam instruktora,
        ktory mogl obecnoscia pomoc, a nie stresowac. Nie to ze wczesniej byli sami
        gburzy, ale ten naprawde lubil ludzi, czulo sie to, pewnie wiecie o co chodzi,
        emanuje z czlowieka czasem taki otwarty stosunek do innych, no i on to mial.

        Po co to towarzyszenie jest..
        1. Niektorzy instruktorzy nakrecaja atmosfere nieufnosci, pulapek
        egzaminacyjnych, ktore tylko czyhaja, zeby sie przytrafic, i takiego spisku
        wrednych egzaminatorow.
        Uwazam, ze to nieprawda, egzaminatrzy to urzednicy panstwowi, a nie cwaniacy, to
        juz nie te czasy.
        2. Psychika zdajacego.
        To musi chodzic o stres, jesli komus puszczaja nerwy (mnie tak, az bylam na
        siebie zla), a pomaga mu obecnosc instruktora (mnie nie...chyba, bo nie
        probowalam, ale wiem, jak jezdze. Luz to to nie jest. Zreszta tylko raz trafilam
        na takiego, ktory budzil w czlowieku wiare w siebie. Wiec jesli komus to jednak
        pomaga, to powinien sie zdecydowac na takie rozwiazanie. Nie wiem, jak trzeba to
        zalatwic w OSK (ile godz miec wyjezdzonych, bo zakladam ze nie chodzi o
        pierwszego instruktora), ale wiem, ze instruktor za taka strate czasu (modul
        egzaminu w Wordzie to 2 godz. 8:00-10:00, 10:00-12:00, 12:00-14:00, itd) liczy
        sobie 150zl. Czyli jak za godz jazd doszkalajacych (Wawa). Na pewno trzeba to
        zglosic przy zapisywaniu sie na egzamin, ale to chyba wszystkie formalnosci.

        Co do patrzenia na rece, zawsze moze byc sytuacja, kiedy jezdzi sie z e
        Szkolacymi sie na Egzaminatorow. Oni patrza, jak sie przeprowadza egzamin. To
        jest jeszcze gorsze patrzenie na rece chyba? A doprawdy trudno sie nie zgodzic,
        zreszta, czy warto? Zawsze to bardziej transparentny egzamin (jeszcze bardziej),
        choc poziom stresu tez nie maleje.

        Ten, o ktorym wiem, ze towarzyszy w egz. opowiadal, ze wcale nie jest tak, ze
        sie zawsze zdaje: ludzie oblewaja i to potrafia oblac na tym samym, w
        identycznym miejscu.
        Tu chodzi wylacznie o wsparcie psych. w trakcie egz, w trakcie czekania i po. To
        "po" moze byc bardzo wazne, bo po egzaminie jest ten czas, kiedy rodzi sie
        trauma (ze znowu, ze ja nigdy). Jesli ktos kompetentny powie wtedy, ze nic
        wielkiego i ze masa rzeczy byla ok, to podchodzi sie inaczej do nast egzaminow.
        No i czasem wystarczy na poczatku jeden niewinny zart, zeby rozladowac napiecie,
        zeby sie rozesmiac, a jak ktos ma te POZAMERYTORYCZNE UPRAWNIENIA do byc
        instruktorem, to to potrafi. Tamten to potrafil, nie mam dokladnych namiarow,
        wiem tylko ze z jakiejs malej szkolki, nowej, Gabi chyba? Trafilam przypadkiem z
        ogloszenia na jakims przystanku, czy cos w tym klimacie:)
        Nawet imienia nie pamietam teraz, wiec nie zrobie mu (krypto-)reklamy;)
        • kierujaca errata 14.08.08, 14:31
          > liczy
          > sobie 150zl. Czyli jak za godz jazd doszkalajacych (Wawa).

          3 godz mialo byc. jak za TRZY godz jazd.

          ps:
          Do kolezanki zakladajacej watek: napisz konieczenie, czy sie zdecydowalas i jak
          bylo;)
          • aisha_25 Re: errata 14.08.08, 15:12
            Dziękuję za informacje;)Ja dopiero na początku września mam egzamin teoretyczny,
            a gdzie tu praktyczny ale będę załatwiać sobie wcześniejszy termin;) Zdaję sobie
            sprawę, że egzam z instruktorem więcej kosztuje, że może być większy stres no i
            jak nie zdam to podaję swoją wersję przebiegu egzaminu, hehe itd.
            Ja bardziej o "towarzystwie" instruktora myślałam jak nie powiedzie mi się za
            pierwszym razem, chyba że będzie to ewidentnie moja wina!
            dziwi mnie jednak fakt, iż wiele osób, które podchodzą do egzaminu po raz X,
            prawie za każdym razem zwalając winę na egzaminatora, że właśnie w takim
            wypadku nie idą z instruktorem, bo przecież egzaminator przy nim za błahostkę
            nie zakończy egzaminu z wynikiem negatywnym, prawda?
            Ja mam założenie zdać za pierwszym razem, ewentualnie jedno oblanie wchodzi w
            grę;) pewnie zaraz mi się za tą pewność oberwie ale trzeba być pewnym siebie i
            swoich umiejętności, tak uważam i tyle. Pozdrawiam Aisha
            • Gość: Emilia Re: errata IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 14.08.08, 15:25
              Po pierwsze większa część osób podchodzących kolejny raz do egzaminu
              jednak przyznaje, że poprzednio zostali oblani słusznie:-)).
              A inni... może właśnie chodzi o tę własną wersję oblania?
              Dla mnie egzamin z kimś jeszcze byłby większym stresem. Wolałam
              jednak z tym "obcym", co widział mnie może ten jeden raz w życiu.
              Mnie to mniej stresuje, niż popisywanie sie przed kimś bliskim lub
              choćby znanym.
              Ale przecież każdy może inaczej:-)
            • kierujaca Re: errata 14.08.08, 15:40
              > Ja mam założenie zdać za pierwszym razem, ewentualnie jedno oblanie wchodzi w
              > grę;)

              Jesli to Twoje zalozenie, to Twoje prawo.
              Ja mialam takiego instruktora, ktory mnie wkrecal w jakies swoje wyscigi i narzucal takie wyscigowe myslenie. Oblalam i poczulam sie podwojnie okropnie. Nie ze oblalam. Raz, ze jemu to bede musiala powiedziec, bo sie umowilismy na tel. a dwa, ze uleglam takiej durnej presji, zdawalnosci itd.

              Oblewa sie z wielu powodow, stres, zly dzien, przypadkowy pieszy, ktos cie wystawi, a ty uwierzysz, ze jest 'mily'... 'Oczywiscie, zycze powodzenia!!, ale sama pewnosc siebie niekiedy nie wystarcza. Jesli wynika z normalnej konstrukcji psychicznej, to ok, ale jesli jest wypracowana tylko na uzytek prawa jazdy, to upadek moze byc bolesny.
              Powodzenia!

              ps.
              > będę załatwiać sobie wcześniejszy termin;)

              Pierwszego terminu nie warto przyspieszac, bo i tak jest w miare szybko, a takie prawo przysluguje tylko raz.
              RAZ, tak jest na Radarowej, wiem na pewno.
              Wiec lepiej to zachowac.. na... no, na wieczne niewykorzystanie, w Twoim przypadku:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka