bogucjusz
24.03.09, 15:36
Zdałem 2 tyg. temu, euforia minęła, przyszła refleksja, IMHO niepokojąca, na
temat sensowności programu szkoleń.
Otóż kurs robiłem jeszcze wczesną jesienią. Specyfika mojej pracy jest taka,
że mam dużo wolnych godzin przedpołudniowych, i w tych godzinach brałem jazdy
szkoleniowe. A więc zawsze było jasno. Jazdy doszkalające i egzamin miałem w
podobnych warunkach. NIGDY nie byłem za kółkiem po zachodzie słońca.
W naszej szerokości geograficznej jazda po zmroku to rzecz powszechna. Jazda
ta wymaga wzmożonej uwagi i spostrzegawczości. Będąc pełnoprawnym właścicielem
prawa jazdy nie zostałem w żadnym stopniu do takiej jazdy przygotowany. Miałem
obowiązek ćwiczyć jakieś bzdury, pokazywać palcami, która żarówka jest od
jakich świateł, wałkować ten debilny łuczek (po kiego grzyba?! kiedy w mieście
lub poza będę uprawiał slalom do tyłu między chorągiewkami???), ale twórcy
systemu szkolenia uznali, że tak ważna rzecz, jak zapoznanie się z warunkami
jazdy w ciemnościach, nie jest mi potrzebna.
Pięknie, k..., pięknie. Będę się musiał uczyć sam. Oby nie na błędach...