Gość: matka_MAT
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.05.05, 19:43
Jestem matką maturzystki, która 20. 05 zdaje ostatni (już siódmy!!!) egzamin
maturalny. Od 18 kwietnia żyję w nieustannym, podsycanym zewsząd,
zatruwającym mój umysł i ciało napięciu. Zaczyna mi się wydawać, że życie
polega jedynie na przygotowywaniu garderoby po północy, prasowaniu bluzek o
świcie (bo przecież jako matka chcę córce zaoszczędzić przynajmniej tę porcję
czasu) i wyczekiwaniu w gonitwie myśli do godziny 11, gdy mogę dostać
pierwszą jakąkkolwiek wiadomość o tym, co tym razem wymyślili fachowcy
zatrudnieni przez CKE w arkuszu pierwszym. Pochód arkuszy I i II śni mi się
po nocach, arkusze te osaczają mnie we śnie, powodując, że budzę się zlana
potem. Najstraszniejsza jest myśl, że 20 maja to oczywiście nie koniec, bo
zaczną się dni bez białych bluzek, ale za to z myślami o wynikach we
wszystkich kolorach oprócz bieli. Matki maturzystów! Oderwijcie się od
prasowania, przerwijcie na chwilę czynności kuchenne przy kolacji, napiszcie,
co sądzicie o imprezie, jaką nam przygotowali nam szanowni panowie(?) z CKE.