Dodaj do ulubionych

Marka tygodnia: Parfumerie Generale

29.02.08, 11:57
Mam pomysl- udany lub mniej, aby co jakis czas np. raz na tydzień
brać pod lupę mniej znaną markę niszową.
O ile o np. Malle'ach, Lutensach, czy CdG pisalismy juz sporo, to
mniejsze firmy sa wciaz odkrywane- a ich wybor jest naprawde duzy.

Proponuje zaczac od Parfumerie Generale- dodatkowy powod- marka
wypuscila wlasnie swoj nowy zapach:
PG19 - Louanges Profanes - (2008)
Oriental Floral - Fresh and Soft.
An immaculate oriental, luminous and pure.
An olfactory prayer written in the ink of six religious symbolism…
Néroli and Hawthron, Lilly Infusion, Smoke of Incense, Benzoin

Marka Parfumerie Generale to owoc pracy mlodego perfumiarza-
stworzyl ja Pierre Guillaume. Obecnie PG to 19 kompozycji (w
stezeniach EdT lub EdP- zaleznie od zapachu), swiece, a takze
eksluzywne Private Creations.
Dostepna jest w e-shopie luckyscent.com, czy np. londynskim Les
Senteurs.

Strona:
www.parfumerie-generale.com/uk/accueil-parfumerie.php?lang=2
Sklep marki- wraz z seria Private:
www.boutique-parfumerie-generale.com/catalog.php?lang=1
Na forum zapachem Cadjmere zachwycala sie chocby jop, elve wziela na
swoim blogu na celownik sporo zapachow PG:
nosthrills.blox.pl/2008/02/Parfumerie-Generale-Haramens.html
oraz:
tojesttest.blox.pl/2007/09/Recenzje-N-Z.html
O poszczegolnych zapachach mozna poczytac tez chocby na:
nowsmellthis.blogharbor.com/blog/_WebPages/PerfumeHousesP.html
Jakie macie jeszcze wrazenia odnosnie tej linii- co warte jest
poznania, jaka nowa jakosc prezentuje ta seria?
Obserwuj wątek
    • hispana Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 12:02
      niechze sie skupie - PG ma cudowna oferte zapachowa - sa to zapachy
      bardzo zmienne i zaskakujace. Wieczorem napisze wiecej.

      Do moich ulubionych nalezy Cadjmere, Jardin de Kerylos, Musc Maori,
      Coze i Un Crime Exotique - ktory wrecz narkotyzuje mnie i nie moge
      przestac o nim myslec. cdn..
      • forevermore79 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 12:10
        Dziekuje za pierwsze mysli :-) Mam nadzieje, ze bedziemy w tym
        debiutujacym cyklu watkow dyskutowac o wielu nowych odkryciach i
        firmach, sam sie przez to zawsze ucze :-).
        • hispana Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 12:32
          watek jest przecudny, chce poznac kilka marek nieznanych ani mi, ani
          na forum i nareszcie wiem, gdzie bedzie mozna zamieszczac swoje
          mysli :)
          Dziekuje
        • forevermore79 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 12:37
          Dziekuje- mi tez tego dotychczas brakowalo - przemyslenia ginely
          miedzy watkami dzis pachne, blogiem perfumowym i pobrzmiewaly w off-
          topach, a wyszukiwarka nie zawsze pokazuje, co chcemy.
          Oczywiscie, potraktujmy tytulowa "marke tygodnia" jako jedynie haslo
          rozpoznawcze i poczatek do dyskusji- zachecam do wpisow przez caly
          czas :-). Pozniej stworze watek zbiorczy z owymi "markami", z
          odnosnikiem u gory forum. Na jeden z kolejnych watkow proponuje
          chocby wspominany wiosennie Frapin Parfums.
    • wiolinka100 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 12:20
      O, jak się dobrze składa-dziś noszę Jardins de Kerylos :)

      IMO to przepiękna figa, zielona, rześka, nasycona..
      Dobrze ujęła ją Elve w swoim blogu:
      "...Zapach niesłychanie wiernie oddaje wrażenie żywo płynących soków
      w pnączach, gałęziach i liściach, ogród staje przed oczami jak
      żywy..."
      To mój numer dwa wśród figowców, zaraz po PF extreme LA (mojej
      zeszłorocznej, wciąż trwającej miłości)

      Innych zapachów PG nie znam (jeszcze):)

    • anniehall78 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 14:35
      o, jeden z moich ulubieńców!

      poniżej garść refleksji spisanych przeze mnie kiedyś na per fumum:

      CEDRE SANDARAQUE:
      ale odlot!
      spróbujcie wyreżyserować elegancko wetiwer, cedr i sandarak - gdy każdy chce
      błyszczeć solo i mieć własną garderobę - dorzucając do mieszanki grubą ambrę.
      każda nuta fruwa solo po swojej własnej orbicie!
      ten sam rodzaj szaleńczego rozhasania, który siedzi (wierci się!) w Dzingu!

      AOMASSAI
      we wszystkich czterech poznanych przeze mnie zapachach Parfumerie Generale
      (Aomassai, Querelle, Cedre Sandaraque i najsilniej w Harmatan Noir - który wziął
      mnie, z zaskoczenia i od tyłu, już samą nazwą...) wyczuwam ten sam rodzaj
      Dzingowego szaleństwa - zapach... brakuje mi słowa... brzydki (tak, tak. nikt mi
      nie wmówi, że Dzing! jest "ładnym" zapachem, zresztą, nie rozpatruje się tego
      zapachu w takich kategoriach ) - otóż zapach brzydki szaleńczo Cię narkotyzuje.
      ten typ zapachów jest tak szaleńczo dysonansowy, tak rozwarstwiony i niezgrany,
      że w końcu przyłapuje Cię za parawanem z gatkami na pół opadniętymi , a Ty nie
      masz wyjścia - musisz się zakochać.

      Aomassai pachnie jak Laboratorium Alchemika (tak wyobrażałam sobie zapachy Black
      Phoenix) - naładowane po brzegi, kipiące już ziołami, wywarami, żywicami,
      surowym jeszcze drzewem. od nadmiaru nogi stają się chwiejne. brakuje wskazówek,
      jak się w tych wszystkich wonnościach odnaleźć i tak się zapadasz coraz głębiej
      i głębiej.... a słodka sącząca się przez cały czas dożylnie trucizna pogrąża Cię
      dodatkowo w tym szaleństwie.

      Aomassai jest słodkie. piekielnie słodkie - lepki, obezwładniający karmel
      przydusi Cię już w pierwszych sekundach i powędrujesz sobie za dźwiękiem fletu.
      zapach zrobi się ciemny i gęsty - ha! jeśli obiecują drzewo wenge (które jest
      też w Black Cashmere) - to być może to ono właśnie bardzo silnie przewierca nos.
      dla dysonansu - kadzidło dymi tu dość nisko, przy skórze, spokojnie.
      a wetiwer wije się jak Meduzowe czupiradło.

      YUZU AB IRATO
      nie wiem, jak Pierre Guillaume to robi, ale jak z tak nieciekawych nut jak yuzu,
      mięta, pieprz (dobra, pieprz zostawię w spokoju), magnolia, jaśmin, hiacynt....
      (uaaa.... piszę to i już przed oczami mam zwiędnięte na skórze duszące
      kwiaty...), tymianek (dobra, tymianek też jest ok), hyzop, mirt, bambus - mogła
      powstać kompozycja całkowicie uzależniająca, jest dla mnie niepojęte.
      i rzeczywiście - za każdym razem, gdy wywąchuję dziurę w nadgarstku - śmieję się
      do samej siebie.
      Yuzu Ab Irato to suche - wysuszone na słońcu, nie na jakimś stęchłym strychu -
      zioła. nic z wysuszonego przemijania, żadnej kruchej nostalgii. po prostu zioła,
      które spiły słońce, a teraz uzgodnione z naturą oczekują, aż znajdą się w
      nalewkach, książkach, pot pourri.
      Yuzu przypomina mi Harmatan - klimatem, nie nutami. nie czuję tu mięty (i
      dobrze), zioła nie zdążyły nabrać kurzu, nie zdążyły przeturlać się po świecie.
      ale też tu wieje.
      może nie tak nawałnicowo jak w Harmatan - raczej spokojnie i kadzidlanie. jeśli
      spalicie w kadzielnicy same zioła - bez dodatku żywicy - to otrzymacie to, co mi
      dymi w Yuzu.

      początek zapachu jest trochę apteczny, całość obudowana cytrusami, lecz te nie
      uczynią z niego typowego "świeżucha" - są fajnie spreparowane (domowymi,
      wielopokoleniowymi sposobami tajemnymi) i nadają bardzo silny akcent rustykalny.

      nie muszę dodawać, że zakup flakonu to mój absolutny obowiązek.

      QUERELLE
      pozwolę sobie wkleić link, bo istotne są obrazki:
      per-fumum.net/viewtopic.php?t=126
      COZE
      wciągnie w głębiny, szarpnie i tango zatańczy, rzuci i splunie, boś jeszcze
      niegotowa. mors certa, hora incerta.

      i porzuci w połowie drogi, gdzieś "pomiędzy": z wstrzykniętą już nadzieją
      przejścia, lecz niedokończoną, niechcianą jeszcze. jeszcze nie czas.

      Coze wciąga w głębiny czarną paczulą (nie wiem, być może tak pachnie haszysz,
      ale ja wyraźnie czuję to samo paczulowe uderzenie, które tkwi w Borneo 1834).
      lecz o ile Borneo jest potężnym źródłem, w którym dopiero rozgrzewa się życie,
      zapach Pierre'a Guillaume'a zawędrował już do Bram Śmierci, lecz odprawiono go z
      kwitkiem, jak w opacznie pojmowanym happy endzie, kiedy to Ponury Żniwiarz
      jeszcze nie ma ochoty zagarnąć Cię do swych podopiecznych, boś zbyt fruwającą
      młodością jeszcze.

      nie potrafię inaczej zobaczyć tego zapachu - to zapach rites de passage, a
      raczej nieśpiesznych przygotowań do obrzędu przejścia z właściwymi im niepokojem
      i podnieceniem egzystencjalnym.

      paczulowy początek zadrży, wstrzyknie niepokój, szarpnięciem zaprosi do tanga. a
      pozostałe nuty to znów to fenomenalne (charakterystyczne dla Parfumerie
      Generale) grube pociągniecie pędzlem, które pozwoli im na wygranie solowych numerów.

      kawa. aromatyczna, piekielnie czarna kawa - to na nią zrzucić trzeba
      odpowiedzialność za "niegotowość": wierci to się niespokojnie, przekleństwami
      rzuca i bunt w szeregach wznieca. i Ruch Oporu organizuje przeciw "nieuchronnemu".

      czekolada (koniecznie płynna, gęsta, oblepiająco-uzależniająca), łagodzi
      zadziory kofeinowe, jednocześnie jakieś głębie otwiera... dokumentację wędrówki
      tam upchnie?

      cała kompozycja delikatnie dymi - nuty drzewne już spalane, już przeobrażane
      nadają całości delikatności, tańca powietrznego, które na tango śmierci nie
      przygotowane jeszcze. a pieprz i papryka nadadzą rys przelotności.

      w przejściu, w drodze jeszcze. czuć tu zmęczenie innego wagabundy Pierre'a
      Guillaume'a - Harmatan Noir.
      lecz Coze nie będzie stukał huraganowo do Bram.

      zbyt dużo jeszcze w nim pokory.

      UNE CRIME EXOTIQUE
      przypomnijcie sobie --> www.modrzew.stopklatka.pl/owoce.html , Jak bronić
      się przed napastnikiem uzbrojonym w garść malin

      gdzie owoce, tam i zbrodnia.
      i biada, jeśli nie macie na podorędziu jakiegoś shotguna (lub 16-tonowego
      odważnika), aby rozprawić się z napastnikiem.

      u Pierre'a Guillauma mamy testamenty i wydziedziczenia. stare upudrowane panny,
      starych upudrowanych mężów wychudzonych i chciwych bestyjek, mord przykurzony
      przez lata oraz jako naturalna kolej życia: mord in progress. i Herkules Poirot
      kręcący wypomadowanym wąsem. i dużo alkoholu - obowiązkowo z arszenikiem. i
      trochę egzotyki.

      gdzieś w dusznych, niewietrzonych sypialniach, którym nakazano milczeć o
      straszliwych mordach wieków minionych.... ktoś... gdzieś... trochę "ubogacił"
      drinka...

      zbrodnia to hałaśliwa, natarczywa i tak zakamuflowana, jak napastnik atakujący
      nas bananem.

      "escadowa" zbrodnia.
      nie czuję tu tego fenomenalnego w zapachach Perfumerie Generale mocnego
      pociągnięcia pędzlem, nie pozostawiono tu miejsca dla żadnej nuty z osobna -
      wszystkie zmięto w malakserze, zgnieciono i wystawiono dla turystów. robota
      taśmowa. zapach ciężki, jednostajny, trochę już przynudzający, jak fałszywie
      nadmuchane niespodzianki w kryminale, gdy odkryliśmy już na pierwszych stronach,
      że zbrodniarzem jest zapomniany syn, szturchany przez swą chciwą żonę.

      nie jest to zapach "nieudany", ale od Pierre'a Guillauma oczekuję raczej
      "Nieznajomych z pociągu", niż "Morderstwa w Orient Expressie"

      aż korci, aby spuścić ze sznurka tygrysa i trochę pogonić to towarzystwo.

      • anniehall78 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 14:40
        i jeszcze ulubiony HARMATAN NOIR, który nie zmieścił się w poprzednim poście:

        zapach dla Dusz Huraganowych.
        ktoś na górze w furię wpadł i trzaska gałęziami i suchą ziemią sypie po oczach.
        jakiś cedr? jaśmin? kwiaty? ziółka jakieś? być może - ale w poprzednim
        wcieleniu. dziś cała natura w moździerzu spiaszczona, do pudełka po mięcie (tak
        tak! też ususzonej) przesypana i przesiąknięta aromatem mięty tej z owej
        pseudo-urny po świecie przeddeszczowym (naelektryzowanym i trzeszczącym ozonem -
        takim na skraju wytrzymałości) rozsypana, by roztańczyć się z powietrzem.

        Harmatan Noir pachnie mi zawiewanym, popędzanym wiatrem, skrzeczącym z suchości
        kręciołem, toczącym się suchotniczym kołtunem(solanka kolczysta ;))
        taki z niego wymęczony wagabunda - bo turla się to to bez ustanku, zbiera cały
        kurz, resztki wyschniętych kwiatów, resztki ziół zaplączą się też czasem w
        kosmyki, piach trzeszczy w trybikach, sól szczypie w oczy, słońce wypala kosmyki.

        a wieczorem, gdy wiatr nieco ucichnie i powietrze mocno się ochłodzi - czuć już
        tylko chłodny pot, który zebrał całą dokumentację wędrówki.

        nie wiem, jak pachnie przestrzeń podczas zawiei harmatanu - ale baza zapachu
        Pierre'a Guillauma pachnie jak skóra włóczykija, który przez cały dzień wspinał
        się po górach, a wieczorem opadł zmęczony - ale tak fajnie zmęczony - ze
        spełnienia - gdzieś w jakimś drewnianym schronisku. albo jeszcze lepiej - w
        szałasie lichutkim.

        tak się jeszcze zastanawiam...

        nie macie wrażenia, że ten zapach jest "przesiąknięty"?
        nie ma tam grubego nałożenia pędzlem poszczególnych nut, Elve, nie czuję tu tego
        fenomenalnego, charakterystycznego dla Guillaume'a niestarannego przełożenia
        składników.
        Harmatan spleciony jest tak, jakby wszystkie nuty znalazły się w nim przez
        przypadek - przywiane właśnie. nie powinno ich tu być, lecz niektórych zjawisk i
        procesów nie da się zatrzymać, zakamuflować, przepędzić. termosowy korek, który
        pochłonął herbatę, aluminium, które "rozpuszcza się" w herbacie, nie wywietrzona
        puszka, w której niegdyś przechowywano miętę, a teraz przesypuje tam się suche
        zioła, kręcioły, które pochłaniają piaszczyste powietrze, skóra włóczykija,
        przełożona wędrówką i zmęczeniem...

        tak, jakby wszystkie nuty znalazły się tam nie wprost ze sterylnego
        laboratorium, lecz przywędrowały wraz z całym swoim ogonem maleńkich historii.
        • forevermore79 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 14:50
          Piekne recenzje- czasem ich czytanie stanowi uczte niemal ciekawsza
          od samego zapachu- ale w koncu to on wywoluje takie obrazy i
          emocje :-). Prosimy o wiecej- moze i elve i jop dodadza swoje
          spostrzezenia!
          Off-top- Jakby co, Annie, nie dostalem jeszcze Twojego maila :-)
          • anniehall78 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 15:27
            to te zapachy podszczypują wyobraźnię. i udaje się to nawet tym imho nieudanym,
            jak Querelle, czy Crime Exotique.

            Guillaume jest w tym względzie mistrzem.

            mam jeszcze Bois Blond.
            ale to chyba jedyny zapach PG, o którym ciężko jest mi coś napisać.
            bardzo rozleniwiający. i chyba przez to właśnie placom po klawiaturze nie chce
            się biegać i myślom wędrować.
            BB pachnie po prostu jak... fortepian, ten fascynujący mix drewna, strun i
            muzyki. i nic więcej nie potrafię dodać :)
          • jop Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 15:51
            Chętnie dopiszę kilka słów o Cadjmere - bo to jedno z moich
            największych zapachowych odkryć zeszłego roku.

            Przepiękny, ciepły, otulający drzewny zapach: sandałowiec, drzewo
            różane, kokos, ale niespożywczy, wytrawny, jak susząca się w słońcu
            kopra, trochę wanilii, ale niemającej w sobie nic z tandety
            spożywczego olejku, ocieplony roślinną ambrą. Wibrujący, ale
            wyjątkowo harmonijny.

            Doskonały uniseks, sprawdza się zarówno na mnie, jak i na koledze.
            Byliśmy niedawno w kinie i przed wyjściem kolega spryskał się
            własnie Cadjmere; film okazał się denny jak pięć metrów mułu, ale
            wychodząc z kina pomyślałam, że tych 2 godzin spędzonych w
            towarzystwie kogoś, kto tak pachnie, nijak nie można uznać za
            zmarnowane. ;-)
            • forevermore79 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 03.03.08, 09:46
              Wachalem przelotnie Cadjmere- i powiem szczerze, ze rozumiem Twoje
              zadowolenie z kinowego seansu :-). To sztuka stworzyc egzotyczny
              zapach, ktory nie bedzie szedl w strone banalu. PG jest tu po prostu
              swietny- tropikalna slodycz, wibrujace drzewo- b. wciagajace
              polaczenie. Waniliowy akord kojarzy mi sie ciut z Bois Vanille SL,
              zas inne elementy- z Bois du Paradis del Rae- ich polaczenie wypadlo
              b. pociagajaco. Mam nadzieje, ze potestuje kiedys dluzej z probki, a
              z czasem i wlasnego flakonu- musze wybrac sie do londynskiego Les
              Senteurs, ktory to sklep jakos do tej pory omijalem.
        • forevermore79 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 29.02.08, 14:56
          Poki co, wnioskujac z Waszych recenzji jesli mialbym kompletowac
          probkowy "starter kit" PG (sam nie wachalem wnikliwie jeszcze
          zadnego z nich- raz ino przelotnie z fiolek elve)- to widze, ze
          bylyby to na pewno Cadjamere, Coze, Hartmatan Noir plus Crime
          Exotique. Jestem tez b. ciekaw wariacji na temat paczuli i skory.
          Przeglad PG na luckyscent:
          www.luckyscent.com/shop/category.asp?section=1&categoryid=345
    • elve Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 01.03.08, 08:55
      świetny pomysł, Forever :)
      poznanie zapachów Parfumerie Generalne było jednym z moich największych
      osobistych odkryć w zeszłym roku. to coś na kształt odrębnego zapachowego
      wszechświata, kolejny wymiar do eksploracji.
      nurtuje mnie pytanie, czemu kompozycje PG zawdzięczają swoją przełomowość, być
      może jest to skutek zaprzęgnięcia do tworzenia molekuł nie tylko chemii, ale i
      fizyki. niezależnie od rzeczywistego źródła odmienności tych perfum, ich twórca
      wydaje mi się bardzo uzdolnionym człowiekiem.
      teraz, kiedy już nieco "zwiedziłam" świat PG, mogę chyba wypowiedzieć się
      bardziej obiektywnie, niż kilka miesięcy temu, kiedy poznawałam Aomassai. wtedy
      byłam pozytywnie przygnieciona nowymi bodźcami. dziś w większości tworów PG
      rozpoznaję już pewien wzór.
      po pierwsze: wywierają wrażenie, jakby kompozytor nie wymieszał ich dokładnie,
      lecz tylko machnął w garze dużą chochlą, raz, dwa, skończone dzieło. warstwy
      zapachów są grube, mają wyraźnie zaznaczone granice, takie niedbałe pociągnięcia
      grubym pędzlem, wyrazistymi kolorami (annie, to chyba Ty o tym pisałaś). jardin
      de kerylos i yuzu ab irato ma tego "chybcika" chyba najmniej.
      po drugie: słodkość. od zupełnie nieznanej strony, słodkość wirująca w głowie a
      przy tym nie tylko znośna ale bardzo wciągająca. bywa przypalona, egzotyczna,
      tryskająca, bardzo ruchliwa. znajduję ją w większości kompozyjcji. oczywiście,
      są wyjątki: jardin de kerylos, bois blond, yuzu ab irato.

      od czego zacząc? myślę, że to w zasadzie obojętne, przy czym z dużym
      prawdopodobieństwem polubi się zapachy poznane jako pierwsze. do moich
      ulubieńców należą:
      Aomassai - w którym pierwszy raz poczułam ową słodkość. to wiedźmowaty zapach,
      nosząy w sobie byty większe niż on sam, pozwijany w środku, za każdym razem
      pokazujący inną część siebie.
      Bois Blond (jak pisała Annie - to jeden z tych spokojniejszych zapachów w
      serii), mnie kojarzy się z doskonale wyważonymi obcasami, w takich butach wręcz
      się płynie, a ile dodają pewności isplendoru!)
      Jardin de Kerylos - powody jak na blogu, ciekawa interpretacja figi
      Coze - to z kolei zapach ekspansywnej, ale nie chamskiej męskości, ukryty ale
      potężny, jak oceaniczny prąd.
      Zdecydowanie nie podoba mi się Bois de Copaiba, które pachnie jak Mitsuoko. Nie
      przepadam też za Crime Exotique, Intrigant Patchouli wydaje mi się wtórne. Mam
      mieszane uczucia wobec paru innych - Ylang Ivohibe, Hyperessence Matale. Kiedyś
      skreśliłam Querelle, a niedawno przyszło mi do głowy, że pomyliłam go z
      Harmattan Noir, więc tu się nie wypowiadam.
      • forevermore79 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 01.03.08, 12:26
        Dziekuje za ciekawe wnioski na temat tworczosci PG :-)
        Widze tu pewna konsekwencje tworcy, czego brak obecnie wielu markom-
        mysle, ze musze przetestowac kreacje tej firmy i porownac je z
        Waszymi opiniami.
        Dodam jeszcze link do dawnego wywiadu z Guillaume'm:
        www.aromascope.com/wp/2006/06/28/parfumerie-generale-interview-with-pierre-guillaume/
      • anniehall78 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 01.03.08, 15:56
        no nie strasz :)

        właśnie sięgnęłam do Twoich recenzji i z wrażeń na żywo, z tego, co napisałaś o
        Harmatan i Querelle - to pomyłkę można wykluczyć :).
        mógł Ci się rzeczywiście Harmatan przy ostatnich testach zbiesić, bo jeśli nie
        zawieje, to on sie trochę kisi ciasno. może stąd właśnie pobiegłaś do portu
        Querelle.

        "chochla" jest Twoja, a "pędzel" mój. chyba, bo może też być Toccaty. te słowa
        tak ciasno przywarły do PG, że ciężko jest mi już się od nich odpędzić.
        doskonale oddają konsystencję zapachów.

        i jeszcze jedno: ostatnio mnie zmroziło: latem kupowałam Harmatan za coś ok.
        $80., nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że $120 to wówczas była zaporowa cena i
        zarezerwowana dla Private Collection. a teraz widzę, że zapachy poszły w górę
        o... 50%! i Harmatan teraz stoi po $120. spektakularna winda :(
        miejmy nadzieję, że Guillaume nie będzie dreptał w przyszłości po piętach Kilianowi.
        • izolden Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 01.03.08, 19:51
          Kilka zapachów tej marki udało mi się poznać zupełnie przez przypadek;
          *Jardins de Kerylos-soczysta i zielona figa.
          *Crime Exotique-bardzo przyprawowy zapach, gorące ciasto cynamonowo-kardamonowe.
          *Cedre Sandaraque-początek piękny wetiwerowo-cedrowy, gdy do głosu dochodzi
          ambra zapach przestaje mi sie podobać.
          *Bois Blond-tabaka w rogu;-)
          *Coze i
          *Harmatan Noir, który mnie omamił. Te dwa ostatnie zapachy posiadają wspólną
          metaliczna nutę, którą bardzo lubię.
          Wszystkie są niesamowite, inne, nie przeczytasz ich z nut.

        • alixana Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 02.03.08, 02:19
          A wiesz, że ja też nie pamiętam ;) Ja chyba pisałam o pośpiesznym
          nakładaniu grubej warstwy impastów metodą Fransa Halsa. Pamiętacie
          jego "Cygankę"?
          img364.imageshack.us/img364/8611/cyganka7bk.jpg
          Nigdy nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Aomassai to ten sam rubaszny,
          gęsty, a przecież niepokojący styl.

          Elve ma rację. Najbardziej lubi się w PG te zapachy, które poznało
          się jako pierwsze. Ja mam sentyment do Aomassai, Bois Blond i Coze.
          Pewne nadzieje wiążę z Iris Taizo i L'Eau Rare Matale.
          Największym rozczarowaniem okazała się Intrygancka Paczula. Mierna
          imitacja krwiożerczych dworskich harpii.
          • alixana Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 02.03.08, 02:20
            A, zapomniałam o najbardziej lubianym - Cedre Sandraque :)
          • forevermore79 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 02.03.08, 16:47
            Tyle informacji w 1 watku- ciesze sie! A juz wkrotce- marka tygodnia
            2- w koncu nowy tydzien zbliza sie nieublaganie :-)
    • forevermore79 Link do wywiadu z PG- z Les Senteurs 03.03.08, 09:50
      lessenteurs.web-epos.com/index.html?action=121
      i londynska oferta:
      shop.lessenteurs.com/category/1573/NEW_Parfumerie_Generale
    • hispana Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 04.03.08, 22:21
      Bois de Copaiba
      na mnie pachnie jak szare mydlo - nie czuje nuty pomaranczowej i
      imbirowej, efekt mydla to mirra i drzewo

      No 14 - Iris Taizo
      odkrywa na mnie najpiekniejsza irysowatosc, ktora jest dosc
      metaliczna podkrecona kardamonem, a koniec jest przepieknie drzewno-
      balsamiczny (zaluje ze zapomnialam o tym ze mam probke, kiedy
      testowalam irysy)

      Un Crime Exotique
      pamietacie cynamonowa paste do zebow albo cynamonowe produkty avonu
      do pielegnacji stop? wlasnie takie pierwsze wrazenie pozostawia po
      sobie un crime exotique - chemiczny cynamon, z ktorego chemicznosc
      znika dosc szybko, pozostaje kora, czysta dzwieczna drewniana kora
      mocno cynamonowa, wystepuje tu tez inna przyprawa swiateczna, nie
      jestem jednak w stanie jej wyodrebnic - po jakims czasie uwalnia sie
      slodycz - caly czas jednak pozostaje efekt totalnego cynamonowego
      odurzenia

      Bois Blond
      pierwsze skojarzenie odnosi sie do wakacji na wsi i zwilgotnialego
      siana, ktore nagle znalazlo sie w palacym sloncu, czuc wyraznie
      rozne rodzaje ziela - perz, koniczyne, osty, ktore poczatkowo
      wilgotne, uwalniaja swoj silny aromat podsuszanej zieleni, pozniej
      wychodzi piekny, miekki cedr, ktory trwa, trwa i trwa

      Jardin de Kerylos
      najpierw zielona, bardzo niedojrzala figa - jest to dla mnie figa
      dwuwymiarowa - lubie zapachy, ktore uwalniaja dwie wonie
      jednoczesnie - jedna - zielona, trwa dosc dlugo, po jakims czasie
      owa zielonosc zaczyna przypominac swiezosc bambusa, podczas gdy
      druga, rownolegla nuta rozbrzmiewac zaczyna slodka soczystoscia
      owocu i mleczka figowego - figowosc w najczystszej postaci w wydaniu
      dojrzalym i niedojrzalym zarazem

      Coze
      start nieco podobny do bois blond - podsuszone ziele wyrzucone na
      slonce, lecz jest to zupelnie inne ziele - to nie ziele polskiej
      laki, lecz ziele mocno relaksujace - co dziwnego - czlowiekowi ktory
      wychowal sie na zielu relaksujacym, zapach wydaje sie byc mocno
      pieprzowy

      Cuir Veneum
      zapach srodkow do czyszczenia toalety i zapach plesni - wybuchaja
      ostro i gwaltownie - a pozniej te wonie troche miekna i lagodnieja -
      przypominaja gume z talkiem, rekawiczki medyczne, a pozniej zapach
      przechodzi w lekko drewniana slodycz, taka syntetyczna, skorzasto-
      gumowa
      • hispana PS 04.03.08, 22:26
        z cuir veneum wyszly rozwodnione cytrusy

        a Aomassai
        to dla mnie bardzo zakurzona biblioteka z ksiazkami ze skorzanych
        opraw, z kominkiem w ktorym ktos pali lupiny orzechow wloskich -
        zapach dymny, kurzowy, drzewny i orzechowy - nie dopatrzylam sie
        slodyczy

        ach i Musc Maori
        jedna z piekniejszych czekolad jakie dane bylo mi poznac. Dodatek
        pizma tak wspaniale zmiekcza i tak juz zmyslowa nute czekolady. To
        jest zapach uszczesliwiajacy i uspokajajacy.
      • lune Hispanaaa :) 04.03.08, 23:16
        przez ciebie nabralam apetytu na powachanie Iris Taizo i Bois
        Blond .........

        ale mnie skusilas tym irysem podkreconym kardamonem i siankiem z
        cedrem ... a niech cie !!

        lune
        • senta Re: Hispanaaa :) 04.03.08, 23:32
          Niezwykle trafnie opisałas Un Crime Exotique.
          To gęsty ,bogaty,owocowy zapach-apetyczny i orzeżwiajacy..ale.
          To ale -to właśnie ten nieznośny syntetyczny cynamon.
          To tak,jakbym po powrocie od dentysty,probowala posmakowac cudownego
          owocowego sorbetu..nic z tego!dentystyczny cynamom skutecznie to
          uniemożliwia.
          Szkoda
    • forevermore79 Harmatan Noir 12.03.08, 18:26
      Jestem po dluzszych testach- to bardzo tajemnicza, nietypowa
      kompozycja- zaczyna sie mocnym, prawie ze mietowym otwarciem- cos a
      la Piper Nigrum Villoresiego, z nuta hmm- jakby porzadnego mydla.
      Potem eksploduje gorzko-ziolowa mieszanka- ktora o dziwo z czasem
      przybiera na mnie na sile, wibruje, az chce sie czekac, co bedzie
      dalej. Koncowka, jesli moglbym do czegos przyrownac- przypomina mi
      Etro Shaal-Nur, ze swoim aromatycznym, drzewno-ziolowym aspektem.
      Nie nazwalbym tego zapachu seksownym, raczej dosc nieokrzesanym.

      Poza tym polecam ostatnia recenzje elve o PG Cadjmere:
      nosthrills.blox.pl/2008/03/Parfumerie-Generale-Cadjmere.html
    • forevermore79 Bois Blond 14.03.08, 09:40
      Wlasnie skonczylem probke - to faktycznie spokojny, otulajacy zapach-
      niezrownany, gdy chcemy pachniec sami dla siebie- drzewny (a raczej
      cedrowy!), z lekka nuta pieprzu, ziol, ambry i wyczuwalnego przeze
      mnie palonego karmelu. Idealna harmonia skladnikow.
    • forevermore79 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 15.03.08, 10:27
      Jak slusznie zauwazyla elve na swoim blogu, Amerykanie staraja sie
      pomijac ostatni czlon nazwy Louanges Profanes- z wyjatkiem glownej
      strony luckyscenta.
      A na oficalnej stronie PG powróciła edycja specjalna- L'eau
      Guerriere, wkrótce do nabycia:
      www.parfumerie-generale.com/uk/1pg-nouveaute.php?ref=PCPGEG&id_rubrique=1
    • forevermore79 Nowa recenzja elve- PG Louanges Profanes: 27.03.08, 13:54
      nosthrills.blox.pl/2008/03/Parfumerie-Generale-Louanges-Profanes.html
    • forevermore79 Psychotrope i inne Private juz na luckyscent 13.08.08, 18:12
      www.luckyscent.com/shop/category.asp?categoryid=345§ion=1
    • elve Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 24.08.08, 12:51
      pozwolę sobie przekleić, co napisałam o L'Oiseau de Nuit:

      L'Oiseau de Nuit to bez wątpienia reinkarnacja Belle de Minuit, w piękniejszym
      ciele i obdarzona błyskotliwszym umysłem, co daje temu wcieleniu duży sens.
      Pamiętam Belle de Minuit dobrze, przez lata byłam posiadaczką flaszki,
      żałowałam, że je wycofano. Cóż, teraz już nie ma czego żałować - jest lepszy
      zastępnik. Zamiast mdławych cytrusów na początku, w nos od razu uderza
      szpiczasta, miodowa nuta żywiczna. Nie dzieje się w tej kompozycji za wiele, ale
      ptak śpiewa czysto - i równie "jednostajnie" jak słowik. Osobiście wolę kosy,
      tych małych ptasich improwizatorów, jednak każdy, kto w na poły jasną noc
      początku lata słyszał słowika, przyzna mi rację, że jego trele rzucają urok na
      ludzkie serca, są niezapomniane. Taką szczególną, baśniową atmosferę tworzy
      Nocny Ptak - jest słodki, przenikliwy i czysty jak wysoki śpiew w ciszy. Skóry
      jako takiej nie czuję w ogóle, choć to być może ona jest odpowiedzialna za
      nieprzenikliwą głębię czającą się w L'Oiseau de Nuit.

      Nuty: labdanum, likier z dawany, benzoes, skóra.

      Wkrótce dodam parę słów o Cuir d'Iris, Eau Guerierre i L'Ombre Fauve :)
      Generalnie PG nie tylko trzyma poziom, ale eksploruje też nowe dla siebie lądy -
      to takie pierwsze wrażenie po powąchaniu tych kompozycji.
      • forevermore79 Re: Marka tygodnia: Parfumerie Generale 10.09.08, 10:22
        I jeszcze wiecej wrazen elve o PG :-)
        nosthrills.blox.pl/2008/09/Parfumerie-Generale-Cuir-dIris-
        LEau-Guerriere.html
    • forevermore79 Nowe kompozycje marki: 10.09.08, 10:20
      www.mimifroufrou.com/scentedsalamander/2008/09/parfumerie_generale_felanilla.html
      • forevermore79 Kolejne recenzje elve :-) 19.09.08, 10:00
        nosthrills.blox.pl/2008/09/Parfumerie-Generale-Leau-Rare-Matale-Hyperessence.html
        nosthrills.blox.pl/2008/09/Parumerie-Generale-Iris-Taizo-Yuzu-ab-Irato.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka