Dodaj do ulubionych

Problem z matką.

09.08.11, 03:40
Otóż to. Jestem młody, mam prawie 16 lat i poważny problem. Napiszę wszystko w lekkim streszczeniu, bo już późno i wypada mi iść spać. Moja mama około roku temu zaczęła mówić, że okropnie boli ją głowa. Twierdziła, że to dlatego, iż jak dawno temu była kiedyś z moim tatą, ( już są po rozwodzie parę dobrych lat) to tłumiła w sobie emocje i przez to zamknęła sobie podobno czakram korony. W związku z tym zaczęła chodzić na okropnie długie spacery zostawiając mnie i moją siostrę całe dnie w domu i sama prawie nic nie jadła. Podczas tych spacerków patrzyła w górę trzymając rękę na głowie. Według jej miało jej to pomóc, ale jedyne co widziałem to to, że strasznie schudła. Gdy prosiłem mamę, żeby już nie wychodziła tak, to mówiła, żebym poczekał, że to jeszcze chwile potrwa i nie będzie musiała tak robić. Zaufałem jej, jednak przedłużała terminy ciągle, mówiąc "jeszcze tylko tydzień i już". Z czasem jej znajomi jej chcieli pomóc, bo się o nią bali. Jeden z nich jest bioenergoterapeutą i to on wkręcił mamę w tematy medycyny naturalnej. Jednak byli oni trochę wystraszeni o mamę i zawieźli ją do szpitala psychiatrycznego, żeby jakoś jej pomogli. W szpitalu jak mama zaczęła mówić o tych wszystkich aurach i ogólnie jak łaziła po szpitalu otwierając sobie czakram, stwierdzili, że ma schizofrenię paranoidalną. Wg. nich, ból który mama czuje jest jakimś złudzeniem, czy urojeniem, a "wymysły" o czakramach są również częścią całej choroby. Mama po jakimś czasie wyszła ze szpitala, dawali jej leki. Większość czasu leżała w domu, lub mało co robiła. Z czasem przestała brać te leki, które jej dawali, pomimo, że wg. lekarzy dalej powinna je brać. Nagle pojawił się temat przeprowadzki i wyprowadziliśmy się za granicę do Wielkiej Brytanii, a konkretniej do Edinburgha. Wszystko było w porządku, już dawno się zapomniało o jakimkolwiek bólu, czy czymkolwiek. Mama odżyła, miała pracę, powoli radziliśmy sobie z problemami związanymi z nowym życiem za granicą. Teraz nadeszły wakacje, więc ja i moja siostra wyjechaliśmy do Polski na wakacje. Mama została sama. W Polsce czułem się świetnie, gdy nagle zadzwoniła do mnie koleżanka mamy. Powiedziała, że mamę strasznie boli głowa, że chodzi na spacery, że gada ciągle o jakiś energiach. Rozpłakałem się tego samego wieczoru. Dotychczas byłem pewien, że to wszystko to psychiczna choroba, więc się załamałem, że powróciła. Postanowiłem wrócić psując sobie wakacje do mamy, żeby jej pomóc. Zanim przyjechałem, zdobyłem dla koleżanki mamy lek, który kiedyś brała, który miał rzekomo ją wyleczyć. Mama wcześniej była z nią u lekarzy i na badaniach, by dowiedzieć się co się dzieje. Żadne badania nigdy nic nie wykazywały. Mama w końcu zaczęła nieświadomie przyjmować lek na schizofrenię, który wysłałem tej koleżance, po czym ja przyjechałem. Zauważyłem, że mama jest w okropnym stanie, cała spalona od łażenia na długie spacery i znowu schudła, ale tym razem nie tak strasznie. Po tym jak przyjechałem, próbowałem mamie wmawiać cały czas, żeby nie patrzyła w górę twierdząc, że otwiera jakiś czakram, mówiłem, żeby brała leki i dała sobie z tym spokój. Moje myślenie wtedy było takie, że ta cała medycyna naturalna to bzdura i że to niszczy życie moje i mamy. Jednak mama twierdziła, że tabletki jej nie pomagają, a skan czy przypadkowo nie ma raka wyszedł pozytywnie. Często się kłóciłem z mamą na temat jej zachowania, tych całych czakramów. Zawsze zwracałem jej uwagę jak patrzyła w górę robiąc jakieś dziwne miny. Z czasem mama dowiedziała się, od czego te tabletki i się zdenerwowała, ale brała je dalej. Twierdziła, że nie ma żadnej schizofrenii a ja twierdziłem dalej swoje. Jednak zauważyłem, że naprawdę mama się czuje słabo po tych tabletkach i mimo upływu czasu nie pomagają. W pracy mama słabła i musiała znowu wziąć wolne, a lekarz przypisał inne tabletki na ból, ale kazał te na schizofrenie brać dalej, ale w mniejszych ilościach. Mama twierdzi, że teraz i tak już jej nic nie pomoże, że za późno, i powtarza już któryś raz, że ją wszyscy zabiliśmy zakazując jej otwierania tego. Mówi, że niedługo umrze i ciągle narzeka na ten ból. Ja już sam nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Zaczynam wierzyć mamie, co doprowadza mnie do płaczu bo chcę najlepiej dla niej. Ogólnie chciałbym się spytać, czy jest jakaś szansa wg. medycyny naturalnej, żeby mama się jeszcze wyleczyła, żeby to wszystko minęło, żeby odzyskała ten przepływ energii, w który dalej nie wiem nawet czy mam wierzyć. Proszę o pomoc.

Wiem, że to bardzo długi i może chaotyczny wpis, ale proszę o kogoś przeczytanie i o pomoc. Jestem samotny i zdesperowany i nie wiem co mam robić z tym problemem. Dziękuję z góry
Obserwuj wątek
    • haszek3 Re: Problem z matką. 11.08.11, 22:15
      jedyne co moze pomoc to homeopatia.Dobry klasyczny homeopata ma szanse poprawic zdrowie mamy.Tyle,ze to troche potrwa.Jedno jest pewne.Wszystko zaczelo sie w zwiazku z roastaniem .Potem ,to juz tylko konsekwencje tego wydarzenia...Sprobuj....Pozdrawiam
    • nikita_54 Re: Problem z matką. 11.08.11, 22:49
      Michałku, bardzo szybko musiałeś dorosnąć. Jesteś bardzo odpowiedzialnym młodym człowiekiem. Pamietaj jednak o rzeczy bardzo ważnej - ani Ty ani Twoja siostra nie jesteście winni temu, co sie stało. Musisz być silny, ale sam sobie rzeczywiscie nie poradzisz, jesteś za młody, aby wziąc na swoje barki chorobę mamy. Bo to, że Twoja mama potrzebuje pomocy lekarskiej jest pewne. Natomiast z lekami trzeba uważać, tym bardziej jesli nie pomagaja. Ale jak trafić do dobrego lekarza specjalisty? To nie jest proste , bo prawdziwych lekarzy nie ma zbyt wielu, a poza tym nie powinieneś z tym zostać sam. Może spróbuj porozmawiać ze swoim ojcem? Może on znalazłby kogoś? Są w internecie rankingi a właściwie opinie pacjentów o lekarzach róznych specjalności z danego regionu kraju. Można tam spróbować poszukać.
      Pytasz o medycynę naturalną. Oczywiście, że to prawdziwa medycyna, wielowiekowa, z tradycjami, właściwie stosowana pomaga i nie szkodzi. Ale także trzeba uważać w poszukiwaniach właściwego "uzdrawiacza".
      Piszesz, że macie znajomego bioenergoterapeutę-niech on wskaże dla mamy właściwego człowieka, oni tez specjalizują się i niektórzy dobrze radzą sobie z leczeniem chorób natury psychicznej. Bo leczenie mamy powinno wg mnie odbywac się dwutorowo: przez lekarza specjalistę ale zdecydowanie także przez znawcę medycyny naturalnej.
      A czy Twojej mamie pomogą jej spacery i wykonywane ruchy? Nie. Otwieranie czakr nie jest zbyt skomplikowane, wymaga jednak pewnej wiedzy. Chaotyczne próby mamy nie osiagną żadnych efektów, ale nie trzeba jej tego na siłę zabraniać. A może Ty poczytałbyś o czakrach i ćwiczył razem z mamą, podsuwał jej pomysły nowych ruchów. Może kiedyś wyrośnie z Ciebie prawdziwy uzdrowiciel!
      I przede wszystkim trzymaj sie mocno, nie martw się: jesteś głową rodziny, ale głowa musi także dbać o siebie. Zobaczysz, że wszystko się ułoży. Pozdrawiam Ciebie.
      • michas700 Re: Problem z matką. 12.08.11, 20:56
        obecnie mama ma jakies leki normalne, juz nie na schizofrenię. Ogólnie to choroba nie kończy się na samym bólu głowy, czy nawet braku czucia jej. Mama często mówi, że traci energię i jest zmęczona. Oprócz tego czasami nie czuje jakby końcówkami palców. Jeśli chodzi o naszego ojca to on nic nie załatwi na odległość, mamy koleżanka sama jest po operacji związanej z rakiem. Muszę dodać jeszcze, że ciągle słyszę od mamy, że teraz to ona umrze i że jak sobie mogła pomóc to jej nie pozwoliliśmy i z niej wariata zrobiliśmy. Postaram się wykombinować może jakiegoś homeopatę. Jeżeli to mogłoby pomóc to czemu nie spróbować...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka