Dodaj do ulubionych

Kult rodzinności

25.10.09, 10:25
Apropo kultu rodzinności w Polsce zastanawia mnie dlaczego jestesmy wciąz
zobligowani podejmowac zapraszac i utrzymywac stałe kontakty z dalszą i
blizszą rodziną bo jak nie to wyklęcie.
Mamy cos takiego wpajane od małego że rodzina jest najwazniejsza i nie wazne
jaka ,nie ważne że toksyczna i nawet jesli jakas pociotka odwiedza nas tylko
po to żeby zrobic sobie z nas tło porównawcze krytykować -tak trzeba.
Marzy mi się abym mogła życ swoim życiem bez żadnego musze trzeba wypada bez
narazania sie na wyklecię bo po pracowitym weekendzie odpoczywam w swoich 4
scianach :-( Ot przykład z dnia dzisiejszego miałam koszmarny tydzien ledwo
dociągłam do konca , leze 2 dzien chora jutro musze isc do pracy , moja matka
jest obrazona ze nie podjełam w gosci jakiegos dalszego kuzyna który
zapowiedzial sie w dniu dzisiejszym dzwoniąc rano , mam dosc.
Obserwuj wątek
    • plastelinka.czerwona nielogiczne 25.10.09, 11:34
      Co cie obchodzi "wyklęcie" skoro nie chcesz utrzymywać kontaktu z rodziną?
      • alanis11 Re: nielogiczne 25.10.09, 11:49
        Krótko mówiąc chodzi o to że wiesza sie np. na forum rodzinnym na mnie psy
        ,jestem be bo z rodziną kontakty mieć trzeba bo wypada.Nikt nie przejdzie do
        porządku dziennego nad faktem ze nie masz ochoty, nie chcesz/ nie możesz.
        • milady000 Re: nielogiczne 25.10.09, 11:54
          W każdej rodzinie znajdzie się ktoś taki- u Ciebie to mama, u innych ojciec,
          ciotka, brat i tak dalej.
          Jeśli chcesz zachować zdrowie psychiczne, nie możesz się tym przejmować, dbaj o
          innych jeśli na to zasługują, ale najbardziej dbaj o siebie.
    • factory2 Re: Kult rodzinności 25.10.09, 12:06
      A propos...
    • fituq Re: Kult rodzinności 25.10.09, 12:13

      >Ot przykład z dnia dzisiejszego miałam koszmarny tydzien ledwo
      > dociągłam do konca , leze 2 dzien chora jutro musze isc do pracy , moja matka
      > jest obrazona ze nie podjełam w gosci jakiegos dalszego kuzyna który
      > zapowiedzial sie w dniu dzisiejszym dzwoniąc rano , mam dosc.


      A kto ci każe sie przejmować obrażaniem się twojej matki?
      Mówisz "nie" i koniec. Popienią się ci , którzy chcą cudze(twoje) życie układać
      pod ich widzi-mi-się, ale po drugim i trzecim stanowczym "nie", zapamiętają, że
      najpierw ciebie muszą o zdanie zapytać czy "masz ochotę vel zamiar" kogoś
      przyjmować i to zapytać ze stosownym wyprzedzeniem a nie z godziny na godzinę
      zwalać się na głowę. Rodzinę też sobie musisz umieć wychować, jeśli nie chcesz
      co miesiąc się żalić na forach, że matki/kuzyni/dziadkowie/teście itd coś ci
      znowu narzucają na co nie masz ochoty...
      Problem masz w tym, że się przejmujesz ich obrazaniem się na twoje "nie". A nie
      powinnaś, bo twój dom- twoje prawo. I innym wara. Argument "sorry, jestem chora,
      nikogo nie przyjmuję" powinien być wystarczający by nikt się nie "obrażał" za
      twoją odmowę. A jak matka się obraża, to znaczy, że bardziej kuzynów szanuje
      niż ciebie i ciągle władzę nad tobą chce mieć. Odetnij pępowinę to jej obrażanie
      przestanie cię ruszać, bo to jej problem a nie twój.
      • marzeka1 Re: Kult rodzinności 25.10.09, 12:16
        "dlaczego jestesmy wciąz
        zobligowani podejmowac zapraszac i utrzymywac stałe kontakty z dalszą i
        blizszą rodziną bo jak nie to wyklęcie. "- kto jest? Nie utrzymuję kontaktów z
        kuzynami, pociotkami i dalszą rodziną i mam w dupie, czy gadają na ten temat,
        czy nie.
    • kadfael Re: Kult rodzinności 25.10.09, 12:27
      Ale dlaczego uważasz, że zaraz "w Polsce?' Wypraszam sobie ;) takie
      uogólnianie! Ja tam lubie spotykac sie z moja rodzina, utrzymuję
      kontakty z kuzynami i kuzynkami szczególnie w moim wieku, ale po
      prostu umawiamy sie - nikt nikogo nie traktuje wizyta znienacka i
      wszystko jest OK. Jak kogos nie lubie, to sie po prostu z nim nie
      widuję. A dlaczego twoja mama sie tak zachowuje i dlaczego masz taka
      rodzine, to nie wiem
    • rumak.hrabiny Re: Kult rodzinności 25.10.09, 12:57
      widocznie są różne rodziny. mnie nikt od niczego nie przymusza. gdy raz czy dwa
      razy w roku zjawi się kuzyn z innego miasta na 2-3 dni, to czasem się cieszę,
      czasem trochę mniej, ale później mam ten komfort psychiczny, że w razie czego
      moi bliscy też mogą tam liczyć na pomoc. uważam więc, że warto się pomęczyć.
      moja rodzina jest rozsiana po całej polsce i świecie, więc rzadko się widujemy i
      takie spotkania raczej sprawiają mi radość. rodzice tak rzadko proszą mnie o
      cokolwiek, że nie miałbym nawet sumienia im odmówić przenocowania kogoś.
      • erillzw Re: Kult rodzinności 25.10.09, 13:26
        Nie mam tego problemu. Pewnie w duzej mierze dlatego, ze mam fajna
        rodzine, która lubie.
        tez nie ma nas az tak wiele tu na miejscu gdy ktos sie mial mi
        zwalac na glowe. Spotykamy sie czasem przypadkiem jak wpadam do
        dziadków i mamy, spotykam sie z bratem mojej mamy i jego zona, na
        swiata, na jakies grille czy imieniny dziadkow.
        Nie ma u nas cisnienia na odwiedziny i zapraszanie. Bardziej jest na
        wsparcie gdy tego potrzeba ale tez nie ma zmuszania tylko tak mnie
        wychowano.
        Nie czuje sie jakos "zasczuta" przez rodzin tym, ze mam utrzymywac z
        nia kontakt. Wrecz zaluje, ze z wieloma członkami rodziny mam tak
        rzadki kontakt.
    • ann.k Re: Kult rodzinności 25.10.09, 14:28
      Ja też lubię spędzać czas z moją rodziną. I bardzo się dziwię
      ludziom, którzy swoje rodziny negują i znajomość z nimi traktują
      jako zło konieczne. Koniec końców, jeśli potrzebna będzie pomoc, to
      niby kto, jak nie rodzina, jej pierwszy udzieli? Pomoc może być
      różna, nie musi od razu oznaczać znacznej pożyczyki. Osobiście
      prędzej zaufam nawet dalszej ciotce niż najmilszej choćby koleżance.
    • rlena Re: Kult rodzinności 25.10.09, 15:07
      to nie kult rodzinnosci,a raczej brak granic w rodzinie. Rodzinnosc
      to szacunek (respektowanie wyborow) i wsparcie. Natomiast szantaz,
      obrazanie wzajemne, wystawipietctwo nie ma z tym nic wspolnego. Na
      pocieszenie dodam,ze taka kultura jest w polskich rodzinnach
      rzadkoscia i wszyscy musismy sie jej uczyc. W kontaktach z czlonkami
      rodziny zawsze badz uprzejma, ale stanowcza. Wspieraj(szczerze!)
      kiedy mozesz, ale nie narazaj siebie i swoich bliskich na szwank.
      Pamietaj o DROBNYCH prezentach an swieta i inne okazje i troche
      wiekszych na slub itp. zacznij od siebie i od swojej rodziny. Jesli
      czujesz sie dobrze, to przyjmij pociotke albo kuzyna (w mysl
      zasady:gosc w dom, bog w dom); niegdy nie wiesz czym ci "poslancy"
      moga cie obdarzyc:) Ludzie, ktorzy potrafia dbac o siebie potrafia
      tz dobrze zadbac o innych.
    • avital84 Re: Kult rodzinności 25.10.09, 16:44
      Ja prawie w ogóle nie utrzymuje kontaktów z dalszą rodziną. Dalszą
      interpretują jako tą poza moimi rodzicami i rodzeństwem. Najbliższy
      kontakt mam z rodziną z Anglii, którą poznałam 3 lata temu.

      Szczerze mówiąc żałuję, że tak jest. Moi rodzice nie byli zbyt
      rodzinni. Nie utrzymywali kontaktów z dalszą rodziną. Nawet ich
      rodzeństwo odwiedzaliśmy raczej rzadko. Szkoda mi trochę tego, że
      mimo, że mam dużo kuzynostwa to praktycznie ich nie znam.

      Zauważyłam jednak, że chociaż ich nie znam, gdy jestem w potrzebie,
      a akurat te osoby mogą mi pomóc to to robią. Podobnie jest ze mną.
      Dlatego myślę, że więzi rodzinne to coś pozytywnego.

      Ja jestem chyba wychowana w opozycji do rodzinności i dlatego chyba
      trochę mi tego brak. Rodzina i przyjaciele są najważniejsi. Bez nich
      człowiek jest sam jak palec i czasem może się zorientować, że tak
      jest trochę za późno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka