Dodaj do ulubionych

Bolało jeszcze bardziej

    • goslawa7 Re: Bolało jeszcze bardziej 29.01.04, 14:02
      Czytałam ten artykół i płakałam, to prawda że w uzasadnionych
      przypadkach aborcja jest usprawiedliwiona ale na Boga to nie
      może być kaprys. bardzo mi żal kobiet które to przeszły i do
      końca życia będą się z tym zmagać
      • Gość: po 30. Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 212.244.213.* 29.01.04, 15:42
        Lady, jestem przeciwko aborcji jako metodzie antykoncepcji, nie tędy droga, ale
        kiedy czytam to, co piszesz, to aż dech mi zatyka. Świat nie jest czarno-biały.
        Kilka dziewczyn pro-life wypowiadało się bardzo rzeczowo (ANKa, jendza), i
        wszystkie agrumenty można było przyjąć, ale to, co Ty wypisujesz to jakaś
        makabra.
        Jesteś lekarką, i to mnie smuci najbardziej. Mam nadzieję, że nigdy nie trafię
        na takiego lekarza. I nie pytaj dlaczego.
        • Gość: cham Świetny tekst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 19:15
          gdybyś się nie podpisała, pomyślałbym, że to moja Krasula. Jest niestety
          mlodsza...
    • Gość: Mada Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.pro / 10.35.21.* 29.01.04, 15:13
      Czy zmiana ustawy rozwiąże problem?? Czy lekarze od razu zaczną
      przyjmować pacjentki w szpitalach i zrezygnują z kilku tysięcy
      złotych za zabieg w imię idei?? Nie sądzę. Problem tkwi właśnie
      w obłudzie lekarzy,którzy odmawiają kobiecie uprawnionej z mocy
      ustawy legalnego zabiegu, by w prywatnym gabinecie zainkasować
      odpowiednią kwotę. Poza tym dlaczego aborcja ma być traktowana
      jako kolejny środek antykoncepcyjny?? Czy nie lepiej dotować
      antykoncepcję? Czy nie lepiej ZOBLIGOWAĆ wszystkich ginekologów
      do udzielania kompetentnej informacji na temat metod
      zapobiegania ciąży, szczególnie na wsiach,w ośrodkach zdrowia?
      Taki ogólnonarodowy program bardzo by się przydał.Ewentualne
      nierealizowanie go przez lekarzy powinno pociągać jakieś
      konsekwencje. Dlaczego kobiety mają nierówny dostęp do
      informacji w tym względzie? Dlaczego wielu lekarzy wciąż
      lekceważy ich pytania w tej kwestii? Dlaczego młode dziewczyny
      są straszone piekłem lub zawstydzane jeśli odważą się zapytać?
      Problem tkwi tutaj i moim zdaniem, dzisiaj, zmiana zapisów
      ustawowych nic nie zmieni.Trzeba zacząć od uporządkowania spraw,
      które poruszyłam powyżej.Gdyby skupiono uwagę, siły i środki na
      zagadnieniu antykoncepcji,rzetelnej informacji i zmieniono
      mentalność niektórych ludzi, można wtedy pracować nad
      zliberalizowaniem prawa.W przeciwnym razie, moim zdaniem,nie
      będzie sukcesu ani na polu uświadamiania ani tym bardziej w
      kwestii aborcji.
    • Gość: coatlicue nie wiem na czy to polega... IP: *.toya.net.pl 29.01.04, 15:25
      Nie wiem na czym to polega ale szczerze gdybym (odpukać) teraz zaszla w ciaże
      chyba bym się długo nie zastanawiała. Tak sądzę. Mimo, że mam 21 lat czuje sie
      cały czas nastolatką - a jaka by była matka z nastolatki? Chcę mieć dzieci,
      ale na pewno nie teraz..Chociaż w sumie nie można mówić co by sie zrobiło w
      danej sytuacji jeśli się w tej sytuacji nie znajdzie..Może gdybym miała
      kochanego faceta iit.. Ale mimo wszystko kobieta powinna mieć prawo wyboru...
      • Gość: wiedząca Re: nie wiem na czy to polega... IP: 217.153.88.* 30.01.04, 11:35
        oczywiście,że każda kobieta i w ogóle każdy człowiek ma prawo wyboru. Zanim
        odbędziesz stosunek możesz wybrać:
        zabezpieczyć się czy nie, a może zrezygnować ze stosunku pełnego, bo można
        zajść w niepożądaną ciążę. W końcu jeśli ten mężczyzna jest taki wspaniały i
        kocha, to zrozumie.
        Potem masz wybór: usunąć czy nie niepożądaną ciążę
        jeśli nie usuniesz, może się okazać,że zostaniesz szczęśliwą matką i ojciec
        dziecka będzie Cię kochał I DZIECKO TEŻ
        jeśli usuniesz - nie wiesz dokładnie jakie będą tego skutki, może zostaniesz na
        całe życie okaleczona
        no i w końcu lekarz też ma prawo wyboru:
        jeśli aborcja jest niezgodna z jego etyką i moralnością ma prawo odmówić - ten
        zabieg nie ratuje niczyjego życia
        a jeśli jest mu wszystko jedno - to wykona zabieg, a jeśli nie daj boże coś się
        nie uda (bo w medycynie różnie bywa), to kobieta poda go do sądu, że zrobił jej
        krzywdę...
        Problem aborcji i dokonywania wyborów ma tak wiele aspektów...
        JA DOKONAŁAM ABORCJI I WIERZCIE MI, ŻAŁUJĘ I NIKOMU TEGO NIE POLECAM...

    • Gość: Mada Zmiana ustawy w tej chwili nic nie da!!! IP: *.pro / 10.35.21.* 29.01.04, 16:16
      -----------------------------------------------------------------
      ---------------
      Czy zmiana ustawy rozwiąże problem?? Czy lekarze od razu zaczną
      przyjmować pacjentki w szpitalach i zrezygnują z kilku tysięcy
      złotych za zabieg w imię idei?? Nie sądzę. Problem tkwi właśnie
      w obłudzie lekarzy,którzy odmawiają kobiecie uprawnionej z mocy
      ustawy legalnego zabiegu, by w prywatnym gabinecie zainkasować
      odpowiednią kwotę. Poza tym dlaczego aborcja ma być traktowana
      jako kolejny środek antykoncepcyjny?? Czy nie lepiej dotować
      antykoncepcję? Czy nie lepiej ZOBLIGOWAĆ wszystkich ginekologów
      do udzielania kompetentnej informacji na temat metod
      zapobiegania ciąży, szczególnie na wsiach,w ośrodkach zdrowia?
      Taki ogólnonarodowy program bardzo by się przydał.Ewentualne
      nierealizowanie go przez lekarzy powinno pociągać jakieś
      konsekwencje. Dlaczego kobiety mają nierówny dostęp do
      informacji w tym względzie? Dlaczego wielu lekarzy wciąż
      lekceważy ich pytania w tej kwestii? Dlaczego młode dziewczyny
      są straszone piekłem lub zawstydzane jeśli odważą się zapytać?
      Problem tkwi tutaj i moim zdaniem, dzisiaj, zmiana zapisów
      ustawowych nic nie zmieni.Trzeba zacząć od uporządkowania spraw,
      które poruszyłam powyżej.Gdyby skupiono uwagę, siły i środki na
      zagadnieniu antykoncepcji,rzetelnej informacji i zmieniono
      mentalność niektórych ludzi, można wtedy pracować nad
      zliberalizowaniem prawa.W przeciwnym razie, moim zdaniem,nie
      będzie sukcesu ani na polu uświadamiania ani tym bardziej w
      kwestii aborcji.
    • Gość: ango Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.man.olsztyn.pl 29.01.04, 19:58
      Mada, podpisuję się pod tym co napisałaś. Chciałam jeszcze dodać, że czytając
      większość komentarzy odniosłam wrażenie, że piszą to ludzie nie żyjący w
      realnym świecie. Przecież w ciąże nie zachodzą tylko kobiety którym nie chciało
      się zabezpieczyć ale żony alkoholików, kobiety bardzo biedne których nie stać
      na żadne środki antykoncepcyjne bo muszą miec na chleb. Więc nie jest to tylko
      beztroska pań jak to usiłuje przedstawić część osób. Sterylizacja, która jest
      dopuszczona w wielu krajach i która w pewnych sytuacjach byłaby idealna metodą
      własnie dla osób bardzo ubogich jest u nas zakazana.
      Tylko proszę nie pisać o kalendarzyku, wstrzemięźliwości czy obserwacji sluzu
      bo nie są to metody antykoncepcji dla osób które nie chcą lub nie mogą z
      różnych względów mieć dzieci.
    • byhanya Re: Bolało jeszcze bardziej 29.01.04, 23:53
      up
    • Gość: zbulwersowana Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 09:11
      To skandal! Słyszałam wiele za i przeciw aborcji ale ten artykuł
      przechodzi moje wszelkie wyobrażenia! W skrócie stwierdzenie że
      kobiety po aborcji cierpią, mają depresje, lądują na oddziałach
      psychiatrycznych przez ustawę. Pomieszało się już wam wszystko.
      One cierpią bo pozabijały swoje dzieci a nie dlatego że taka
      jest ustawa. Nawet najbardziej liberalna ustawa nie spowoduje że
      będą się z tym dobrze czuły!!!
      • Gość: Maryla Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 09:28
        Jakie dzieci, nawiedzona fanatyczko? One usunęły ciążę. Bo nie chciały rodzić
        dzieci. I mają do tego - tzn. do takiej decyzji - pełne prawo. Nawet jesli
        fanatyczni katolicy im tego prawa usiłują odmówić.
        A tzw. wyrzuty sumienia sa jeszcze jednym z wymyslów tychże fanatyków,
        chcacych na wszelki wypadek zastraszyć niepewne swej decyzji osoby. EWiesz co
        sie naprawdę czuje po prawidlowowo przeprowadzonym zabiegu usunięcia
        niechcianej ciąży? Ulgę!

        Wara wszystkimm od mojego brzucha!
        • Gość: WIEDZĄCA Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 30.01.04, 11:37
          a czy Ty masz dzieci?
          • Gość: Maryla Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 14:20
            Mam. Jedno.
            • Gość: wiedząca Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 30.01.04, 15:22
              i nie żałujesz tego usuniętego?
              • Gość: Maryla Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 15:43
                Nie.
                Widzisz, wszystko zależy od sytuacji w jakiej sie znalazłaś. Zdaję sobie
                sprawę, że z dwójką dzieci byłoby mi trudniej uzyskać rozwód niż z jednym.
                Później też, zresztą, byłoby mi trudniej jako samotnej matce. Ale to nie tylko
                dywagacja łatwiej/trudnioej, bo to byłoby za proste. Ja, widzisz, byłam tylko
                przerażona, bo wtedy gdy podejmowałam tamtą decyzję, wiedziałam już, że moje
                małżeństwo jest pomyłką, tylko nie wiedziałam jeszcze jak z tej pomyłki
                wybrnąć. Gdy się rozwiodłam mój synek miał 5 lat. Drugie dziecko byłoby
                młodsze o rok. To byłaby dopiero tragedia! O pracy nie byłoby co marzyć. A
                byłam skazana tylko na siebie -wyszłam za mąż wbrew woli mojej matki, ojca nie
                mam, rodzeństwa też nie, a dziadkowie oboje umarli w ciągu następnego roku.
                Byłam sama, SAMA z moim problemem i przerażona. Poczułam tylko ulgę.

                Mój syn jest świetnym facetem ;-) , bardzo jestem zadowolona, że go mam.
                Teraz, po ładnych paru latach, stosunki z byłym są poprawne i nawet
                wytapetował mi kuchnię ( w ramach zwrotu niepłaconych alimentów, bo jest
                bezrobotny).

                Nie, nie żałuję. Widzisz, wyszłam z założenia, że moje życie, życie
                dwudziestoparoletniej wówczas kobiety, z całym bagażem doświadczeń jaki już ze
                sobą niosłam, jest ważniejsze niż ewentualne życie, które mogłoby się jeszcze
                pojawić. Kwestia wyboru a potem konsekwencji.
                Może jestem twarda/ Może mieczuła?
                A ty masz dzieci?
                • Gość: Magda Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 31.01.04, 00:44
                  Gość portalu: Maryla napisał(a):

                  > Nie.
                  > Widzisz, wszystko zależy od sytuacji w jakiej sie znalazłaś. Zdaję sobie
                  > sprawę, że z dwójką dzieci byłoby mi trudniej uzyskać rozwód niż z jednym.
                  > Później też, zresztą, byłoby mi trudniej jako samotnej matce. Ale to nie
                  tylko
                  > dywagacja łatwiej/trudnioej, bo to byłoby za proste. Ja, widzisz, byłam
                  tylko
                  > przerażona, bo wtedy gdy podejmowałam tamtą decyzję, wiedziałam już, że moje
                  > małżeństwo jest pomyłką, tylko nie wiedziałam jeszcze jak z tej pomyłki
                  > wybrnąć. Gdy się rozwiodłam mój synek miał 5 lat. Drugie dziecko byłoby
                  > młodsze o rok. To byłaby dopiero tragedia! O pracy nie byłoby co marzyć. A
                  > byłam skazana tylko na siebie -wyszłam za mąż wbrew woli mojej matki, ojca
                  nie
                  > mam, rodzeństwa też nie, a dziadkowie oboje umarli w ciągu następnego roku.
                  > Byłam sama, SAMA z moim problemem i przerażona. Poczułam tylko ulgę.
                  >
                  > Mój syn jest świetnym facetem ;-) , bardzo jestem zadowolona, że go mam.
                  > Teraz, po ładnych paru latach, stosunki z byłym są poprawne i nawet
                  > wytapetował mi kuchnię ( w ramach zwrotu niepłaconych alimentów, bo jest
                  > bezrobotny).
                  >
                  > Nie, nie żałuję. Widzisz, wyszłam z założenia, że moje życie, życie
                  > dwudziestoparoletniej wówczas kobiety, z całym bagażem doświadczeń jaki już
                  ze
                  > sobą niosłam, jest ważniejsze niż ewentualne życie, które mogłoby się
                  jeszcze
                  > pojawić. Kwestia wyboru a potem konsekwencji.
                  > Może jestem twarda/ Może mieczuła?

                  Maryla, witaj w klubie. Dokonalas rozumnego wyboru, i zycze Ci wszystkiego
                  najlepszego.

                  Magda
                  • aiviki Re: Bolało jeszcze bardziej 31.01.04, 11:30
                    Gość portalu: Magda napisał(a):
                    > Maryla, witaj w klubie. Dokonalas rozumnego wyboru, i zycze Ci wszystkiego
                    > najlepszego.
                    >
                    > Magda

                    No właśnie... kiedy wreszcie ludzie zrozumieją, że ==prawo do wyboru== jest
                    dla wszystkich, a czy korzystamy z prawa do... ( czegokolwiek) to juz sprawa
                    sobista. Jest takie mądre hasło: nie chcesz aborcji to jej sobie nie rób! W
                    naszym społeczeństwie jest niezwykle zastanawiająca skłonność do głębokiego
                    zainteresowania cudzym życiem w celu organizowania go innym "po swojemu". Nie
                    macie własnych kopotów, panie prolajferki?
                • Gość: wiedząca Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 02.02.04, 10:15
                  mam 2. Też usunęłam pierwszą ciążę, tylko, że gdy to zrobiłam chciało mi wyć,
                  ale nie można było tego cofnąć. Kiedy patrzę na moje dzieciaki (młodszy ma 13
                  lat)często myślę o tym nienarodzonym. U mnie zadziałała presja społeczna, wstyd
                  przed znajomymi, że taka wpadka ( mieliśmy z moim przyszłym mężem po 20lat,
                  studiowaliśmy). Ale usunąć ciążę wtedy nie było żadnym problemem.Nawet
                  nieśmiało zanim położyłam się na fotel gin. powiedziałam: a może nie powinnam
                  tego robić, ale pielegniarka stwierdziła, że skoro już tu dotarłam, to nie ma
                  odwrotu. I stało się. Teraz się zastanawiam, jak i kiedy opowiedzieć o tym
                  córce jako przestrogę przed lekkomyślnością. Bo chcę być uczciwa wobec niej.
    • Gość: ola Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.pg.com 30.01.04, 16:36
      Jestem matka dwojga dzieci, w trzeciej ciazy. Przeczytalam
      pierwsze trzy posty i mnie zamurowalo. Kobiety, skad w Was tyle
      nienawisci, i tyle pychy, zeby decydowac o czyims zyciu.
      Decyzja "masz zyc" jest rownie ciezka jak "nie". Dziecko jest
      najcudowniejsza rzecza jaka moze sie zdarzyc na tym swiecie. I
      ma prawo do bycia kochanym i oczekiwanym. Jesli takie nie jest,
      pojawiaja sie (coraz czesciej) doniesienia prasowe "zakatowali
      3-miesieczne dziecko", "zakatowali dwulatka", "utopili 8-
      latka". Podpisuje sie tu za prawem dzieci do nie przyjscia na
      swiat w rodzinie alkoholikow, zyjacych ze zbierania butelek i
      traktujacych dzieci jak smieci. I za prawem do pomocy dla
      kazdej kobiety, ktora nie jest pewna "tak", czy "nie" ze strony
      lekarza i psychologa. Wiem, ze gdybym miala urodzic bardzo
      chore dziecko, powaznie zastanawialabym sie nad aborcja. Sa w
      ludziach nieslychane poklady sily woli i milosci, ale nie mozna
      tego traktowac jako wymaganego standardu. Nie kazdy jest Matka
      Teresa. I nie musi byc. Pozdrawiam wszystkie kobiety, ktore
      kiedykolwiek stanely/stana przed wyborem zycia lub smierci dla
      swojego przyszlego dziecka.
      • Gość: krycha Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 17:54
        > Nie kazdy jest Matka Teresa. I nie musi byc

        I chwała bogu - to była zimna sadystka.
        • Gość: Lady Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 18:00
          Finezyjna jesteś. Nie ma co...
    • Gość: stellla Antykoncepcja - tak, aborcja - nie IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 30.01.04, 19:17
      Gdyby ludzie dbali o antykoncepcję, to problem aborcji
      praktycznie by nie istniał. Po co debatować nad
      rozwiązanim "problemu", jeśli można zapobiec jego
      wystąpieniu...? Należy więcej mówić o antykoncepcji, ułatwić
      dostęp do niej i wprowadzić edukację seksualną. Kościół powinien
      zastanowić się nad paradoksem, który stworzył: aborcja bee, ale
      antykoncepcja też fee...? To się wyklucza. Możliwość
      antykoncepcji jest kluczową sprawą w zmniejszeniu przypadków
      aborcji. Inna sprawa, że polscy katolicy nie przestrzegają i tak
      kościelnego zakazu stosowania antykoncepcji... Jestem stanowczo
      przeciwniczką aborcji, ale rozumiem, że gwałtowi czy chorobie
      genetycznej dziecka trudno zapobiec, więc w tych przypadkach
      jestem skłonna uznać obecne prawo za optymalne. W innych
      przypadkach do aborcji można nie dopuścić przez wykluczenie
      możliwości poczęcia niechcianego dziecka. Dla mnie proste, choć
      wiem, że do tego nam daleko. Ale od czegoś trzeba zacząć - i to
      nie od przyzwalania na aborcje, ale zapoczątkowania edukacji
      seksualnj i zwiększania dostępności antykoncepcji. Bardzo
      chętnie sama w przyszłości zajęłabym się prowadzeniem zajęć z
      tego zakresu w szkołach. A co do kobiet, które na aborcję się
      decydują - nie potępiam je, bo nie mam prawa - mają sumienia.
      Wielu z nich nawet współczuję, wyobrażam sobie, w jakiej często
      są sytuacji, pod jaką presją. I ze względu na nie, i ze względu
      na mnóstwo nowych żyć ludzkich - trzeba robić wszystko, aby do
      takich sytuacji nie dopuszczać. Amen.
      • gertrudzia Re: Antykoncepcja - tak, aborcja - nie 31.01.04, 20:48
        Lady, podobno jesteś lekarzem. Kiedy masz czas leczyć, skoro niemal BEZ PRZERWY
        jesteś obecna na forum? A może pacjentów "odwalasz", traktujesz per noga, żeby
        tylko mieć więcej czasu na uświadamianie nam, biedym idiotkom, kiedy zaczyna
        się życie i jak jest święte. Cczy może odbywa się to kosztem Twoich poczętych i
        narodzonych dzieći?!!!!!
        • Gość: Lady Re: Antykoncepcja - tak, aborcja - nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 23:30
          Proszę się nie martwić o moich pacjentów. Ani tym bardziej o mnie. Jeszcze nie
          poumierali:)
          • gertrudzia Re: Antykoncepcja - tak, aborcja - nie 01.02.04, 17:20
            Gość portalu: Lady napisał(a):

            > Proszę się nie martwić o moich pacjentów. Ani tym bardziej o mnie. Jeszcze
            nie
            > poumierali:)
            Jeszcze? Ciekawe... Zwłaszcza w ustach lekarza... A dzieci jak? babcia
            wychowuje?
            • Gość: Lady Re: Antykoncepcja - tak, aborcja - nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 18:20
              Plotki to nie na tutaj. Można założyć specjalne forum: Ciekawostki o Lady.
              Może jakoś brukowiec ma tego rodzaju opcje ...
    • kuleczka222 ja sobie nie zycze!!! 31.01.04, 14:45
      ja sobie nie zycze zeby o moim zyciu decydowali panowie(tak,tak,to oni
      najglosniej krzycza w tej sprawie,a inne sprawy kobiet to co?!) na stolkach
      czy z organizacji katolickich.ja jestem osoba niewierzaca i nie wiem jakim
      prawem ludzie o tak skrajnych pogladach decyduja kiedy mam miec dzieci a kiedy
      nie.panstwo powinno byc liberalne i pozostawic decyzje kobiecie bo prawda jest
      taka,ze i tak to ona zostaje z tym co sie stalo(z aborcja lub z urodzonym
      dzieckiem).a jesli ktos jest wierzacy to po prostu niech aborcji nie
      robi.niestety chyba sie takich czasow nie doczekam bo zyje w panstwie
      koscielnym-elektorat wierzacych jest zbyt liczny zeby jakis polityk probowal
      cos radykalnie zmienic.smutne.ja nie chce miec teraz dzieci(i to tez powinni
      uszanowac wszyscy radykalni-ze dziecko nie dla wszystkich kobiet jest celem
      zycia i najwiekszym marzeniem,niewazne z jakich powodow),na szczescie mam
      glowe na karku i stosuje antkoncepcje-a moze to jest dobra droga,panowie
      politycy?nowoczesne tabletki antyk.sa b.drogie-moze warto by cos z tym zrobic?
      wiem,ze gdybym teraz dziwnym trafem zaszla w ciaze to chcialabym ja usunac.po
      to,by nie skazywac mojego dziecka na:brak mieszkania(mojego),pracy,zycie na
      garnuszku rodzicow moich czy mojego chlopaka czy najwazniejsze-na rodzicow
      ktorzy mogliby nie podolac w pelni obowiazkom(i nie chodzi o nakarmienie czy
      ubranie)-mowiac prosciej na rodzicow ktorzy maja jeszcze inne rzeczy w
      glowie.nie chcialabym nigdy powiedziec czy nawet pomyslec o moim
      dziecku:mogles sie nie urodzic,bo przez ciebie nie zrobilam tego i tego w
      zyciu.dziecko-to musi byc przemyslana decyzja a nie efekt wpadki.ono zasluguje
      na najwieksza milosc,dlatego czasem lepiej jest usunac ciaze w wieku lat np.18
      i zdecydowac sie swiadomie na dziecko kilka lat pozniej.dlaczego?po to,by to
      wyczekane dziecko kochac miloscia bez wyrzutow i pretensji.
      • weatherwax Re: ja sobie nie zycze!!! 01.02.04, 00:48
        Kuleczko, w pełni popieram. Dzieci powinny sie rodzić do miłości. I te miłośc
        otrzymywać od rodziców, a nie pretensje i wydumane oczekiwania.
        Jak równiez oczywiste jest dla mnie, że każdy SAM decyduje, czy ma mieć
        dzieci, czy nie. Nie każdy musi żyć dla rozrodu, jest wystarczająco dużo ludzi
        na tej planecie.
        Pozdrawiam.
        • Gość: kuleczka222 do weatherwax IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 17:02
          dzieki za zrozumienie i rowniez pozdrawiam.okazuje sie ze troche kobiet
          (mezczyzn?)mysli podobnie-o czyms to swiadczy,panowie i panie przeciwni
          aborcji.naprawde wole miec dziecko ktore bede kochac a nie myslec o nim ze mi
          przeszkadza,cos zabiera (mlodosc,wolnosc?)i w ogole to mogloby go nie byc.na
          macierzynstwo trzeba byc gotowym i dojrzalym-na to zasluguje maly
          czlowiek,prawda?
      • Gość: wiedząca Re: ja sobie nie zycze!!! IP: 217.153.88.* 03.02.04, 10:13
        rozumiem Twoje rozterki, jesteś bardzo młoda i ulegasz światu technicznemu,
        który dąży do zrobienia z ludzi maszynek, który narzuca sposób życia, mówi Ci
        jak masz wyglądać,ile powinnaś mieć, że musisz się podporządkować wymyślonym
        przez kilku ludzi stereotypom, aby być zadowoloną z siebie. Jednak nie rozumiem
        dlaczego masz mieć niechciane dziecko?
        • Gość: wiedząca Re: ja sobie nie zycze!!! IP: 217.153.88.* 03.02.04, 10:17
          żle sie wyraziłam. Nie rozumiem dlaczego miałabyś być w niechcianej ciąży?
          Przecież w ciążę nie jest tak łatwo zajść, tylko przez jeden dzień w miesiącu!
          • Gość: kuleczka222 do wiedzacej IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 17:15
            po pierwsze-nie jeden dzien w miesiacu(gratuluje swiadomosci:( (moja kolezanka
            chyba tez tak myslala-rodzi w marcu,ma 19 lat,I rok studiow ktorego raczej nie
            skonczy,pelno problemow ze soba i swoim facetem,zero perspektyw na zycie-po
            prostu sa para gowniarzy ktorzy nie pomysleli-czy na to zasluguje dziecko?)po
            drugie-ja raczej nie bede w ciazy bo stosuje antykoncepcje,ale wyrazam swoj
            poglad na sprawe aborcji i decydowania o swoim zyciu przez kobiety.ja tez
            jestem kobieta,a gdyby antykoncepcja w jakis sposob zawiodla to ta sprawa tez
            mnie dotyczy,no nie?na pierwszy list nie bede odpowiadac bo nie jest godny
            uwagi-powiem tylko tyle ze nie jestem zywym okazem konsumpcjonizmu i typem
            kobiety z Cosmo(kosmetyki,orgazmy,imprezy,zakupy i takie tam)-wrecz
            przeciwnie.i nie chodzi mi o to ze dziecko nie pasuje do jakiegos obrazu
            kobiety nowoczesnej,bo ja wiem?nigdy nie myslalam o ciazy,dziecku itd.w tych
            kategoriach.i nikt mi niczego nie narzuca jesli chodzi o moj styl zycia,a ze
            dziecko jest sprawa tak wazna to zyczylabym sobie zeby i tutaj nikt mi niczego
            nie narzucal.bo to kobieta ponosi najwieksza odpowiedzialnosc za
            decyzje.obojetnie jaka ona by byla
            • Gość: wiedząca Re: do wiedzacej IP: 217.153.88.* 10.02.04, 14:39
              owulacja pojawia się raz w miesiącu, ale oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że
              nie wiemy dokładnie którego dnia, ale są i na to metody.
              Mam nadzieję, że się zgodzisz, że jeśli kobiecie bardzo zależy, Aby nie zajść w
              ciążę, to może się uchronić (pomijam wyjątki typu ofiara gwałtu, rodziny
              patologiczne). Ale też nie uważam, że urodzenie dziecka rujnuje komukolwiek
              życie, to po prostu zmienia życie, zmienia wartości, zmienia kobietę, jej
              sposób patrzenia na świat i nie znaczy, że kobieta nie może się zrealizować,
              myślę, że wręcz przeciwnie. Problemy, trudne sprawy dają nam szansę poznania
              jacy jesteśmy i do czego dążymy.
              Obawiam się, że moje słowa odczytasz jako zachętę do rodzenia dzieci.
              Absolutnie nie o to mi chodzi i jestem przeciwna po prostu produkcji dzieci.
              Jak najbardziej jestem za świadomym macierzyństwem.
              Ale nie popieram aborcji jako środka antykoncepcyjnego.
              Uważam, że jest to zabicie dziecka
              Nie obwiniam kobiet, które to zrobiły - współczuję im.
              I zgadzam się z Tobą, że to kobiety ponoszą największe kosekwencje i
              odpowiedzialność za swoje decyzje.
              A dzieci urodzone nie są naszą własnością. My mamy obowiazek dać im miłość,
              poczucie bezpieczeństwa (niekoniecznie w postaci pieniedzy)i nauczyć je
              samodzielności i umiejętność życia w społeczeństwie, a one potem i tak będą
              żyły po swojemu i samodzielnie dokonywaly wyborów, które wcale nie będą
              pokrywały się z Twoimi.
              Nigdy kobieta się nie dowie jakim człowiekiem byłoby dziecko, któremu odebrała
              szansę na życie.
              Zapytaj ludzi urodzonych podczas wojny, tych którzy stracili rodziców w młodym
              wieku czy żałują, że przyszli na świat.
              • kuleczka222 cos jeszcze2 11.02.04, 18:31
                od razu inaczej to brzmi:)niestety,musze tobie powiedziec ze sa kobiety ktorym
                dziecko moze nie zrujnowalo, ale na pewno zmienilo zycie na minus.nie
                kazda,naprawde!!!,kobieta realizuje sie w macierzynstwie . te kobiety (a
                wlasciwie dziewczyny,bo zazwyczaj sa to osoby b,mlode i niestety niedojrzale)
                maja zal do dziecka ze przez nie zawalily cos w zyciu-studia,chec wolnosci i
                inne.a dziecko to wyczuwa i to naprawde nie jest dobra sytuacja.rodzic nie
                powinien nawet pomysle ze przez dziecko cos mu nie wyszlo, a tak niestety jest
                czesto.gdy ktos chce dziecka ten problem nie istnieje.nie majac prawa do
                aborcji trzeba miec swiadomosc ze to dziecko moze stracic na tym najwiecej-
                majac matke,ktora nie kocha go tak jak powinna.to nie jest tak ze nie chcesz
                dziecka,ale rodzisz je i nagle zaczynasz je kochac bezgranicznie.zawsze gdzies
                pozostaje ta nichec,ze to jeszcze nie teraz,ze to nie mialo tak byc.i to w
                koncu wychodzi z czlowieka.dlaczego to dziecko ma odpowiadac za nasza
                glupote,niedojrzalosc itd?nie lepiej poczekac na to chciane?i kochac je na maxa
                bez ukrytego "ale"?oczywiscie zgadzam sie ze mozna sie przed ciaza chronic,ale
                rozne sytuacje sie w zyciu zdarzaja,prawda?mowisz ze mamy obowiazek dac
                dzieciom milosc-oczywiscie.ale to nie jest rownowazne temu,ze je rodzimy bez
                wzgledu na okolicznosci.kochamy w pelni dziecko chciane.trudno jest dac
                niechcianemu milosc,poczucie bezpieczenstwa itd.oczywiscie ich wybory beda
                samodzielne ale nie o to tu chodzi.kobieta nie dowie sie jakim czlowiekiem
                byloby to dziecko?moze skrzywdzonym?ale moze wiedziec kim bedzie to jej
                wyczekane dziecko-kochane i wymarzone a nie podswiadomie odrzucane
        • Gość: kuleczka222 do wiedzacej cos jeszcze IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 17:29
          i jeszcze jedno-nie ulegam stereotypom(ze niby stereotyp kobiety jakiej???????)
          a zreszta kto powiedzial ze kobieta musi byc szczesliwa tylko rodzac dzieci?
          moze ma w zyciu inne rzeczy i sprawy ktore daja jej satysfakcje i dzieci miec
          nie chce?to jest dopiero stereotyp i typowe myslenie-ze kobieta najpelniej sie
          realizuje w macierzynstwie.otoz-nie kazda.i w koncu mozna zaczac o tym mowic.a
          naprawde nie chcialabym skazywac dziecka na beznadziejna matke(sa takie).i
          wcale nie czuje sie jak maszynka,nie wygladam jak lolitka z okladki Cosmo
          (sorrry,ale nie znam za bardzo innych tytulow "prasy kobiecej"hm...),a jestem i
          tak z siebie zadowolona.i wcale nie taka mloda:)))
          • Gość: wiedząca Re: do wiedzacej cos jeszcze IP: 217.153.88.* 10.02.04, 14:56
            widzę, że wszystko odnosisz do siebie, choć uważasz, że jesteś inną kobietą niż
            te do których moje słowa się odnosiły.
            Masz rację, że macierzyństwo to nie jedyna forma spełnienia się kobiety,
            naprawdę mamy bogate dusze. Ale na Boga jeśli kobieta jest na tyle świadoma, że
            wie czego oczekuje od życia i w jaki sposób się zrealizować, to dlaczego ma
            zachodzić w niepożądaną ciąże? Przecież jest tyle sposobów zabezpieczających.
            Spójrz na tysiące kobiet- matek wokół siebie,mają po jednym dwójce dzieci albo
            kobiet, które w ogóle ich nie mają i jakoś udało im się nie zachodzić w ciążę
            więcej przez tyle lat aż do końca życia . Uważasz, że to cud czy ich staranie,
            aby nie mieć więcej dzieci?
            Utzrymanie życia drugiej istoty jest naprawdę wielkim i trudnym wyzwaniem dla
            człowieka i wymaga duuuużego poświęcenia
            • kuleczka222 Re: do wiedzacej cos jeszcze 11.02.04, 18:44
              nie wiem dlaczego caly czas skupiasz sie na tym ze mozna nie zachodzic w ciaze?
              oczywiscie ze jest cos takiego jak antykoncepcja ale cale to forum nie dotyczy
              jej,tylko aborcji,no nie?poza tym naprawde antykoncepcja moze zawiesc i rozne
              rzeczy sie w zyciu zdarzaja.nie rozmawiamy tu o zapobieganiu,ale o tym co
              zrobic jak juz ciaza jest faktem.i niewazne czy ktos stosowal to czy tamto.i
              nie kazdy jest gotowy w danej chwili podjac tak wielkie i trudne wyzwanie,jak
              sama piszesz ze tym sa dzieci.a nie ma nic gorszego jak niedojrzaly rodzic.wiem
              z autopsji i nie polecam
              • Gość: wiedząca Re: do wiedzacej cos jeszcze IP: 217.153.88.* 13.02.04, 10:34
                uważam, że czy aborcja będzie legalna czy nie zawsze ten problem będzie
                nierozwiązany, bo jest to problem bardzo złożony, dotykający wielu sfer życia.
                Będą zwolennicy legalizacji i dziwię się, że mężczyźni nimi nie są (mieliby w
                większości przypadków problem z głowy, założy taki spodnie a kobieta się
                wyskrobie. I będą przeciwnicy, którzy uważją, że kobiety, które podejmują taką
                decyzję nie są odpowiedzialne i dlaczego odbieraja życie innym, a może powinny
                odebrać je sobie? Czy Twoim zdaniem samobójców powinno się odwodzić od ich
                decyzji?
                I jeszcze jedno pytanie:
                czy żałujesz, że żyjesz, czy tylko jest Ci przykro,że rodzice nie spełnili
                Twoich oczekiwań?
                Czy mimo nieudanych rodziców odnalazłaś swoją drogę lub jest jakieś światełko w
                tunelu? Czy nie przeżyłaś ani jednej szczęśliwej chwili, czy nie wyszłaś na
                ludzi?
                Pomyśl, że mama mogła kazać Cię usunąć jakiemuś lekarzynie i nie byłoby Cię na
                świecie. Wyobrażasz to sobie?
                • kuleczka222 hm 25.02.04, 18:36
                  odpisalam tobie takim ladnym listem,ale go nie widze (usuneli a moze cos sie
                  schrzanilo?)chodzilo z grubsza o to, ze rozwazania typu "co by bylo gdyby mnie
                  nie bylo"sa bez sensu bo gdyby mnie nie bylo(tj.moja mama by mnie usunela)to
                  raczej nie ma fizycznej mozliwosci zebym mogla sie tak zastanawiac(a co,plod
                  sie tak zastanawia i dlatego powinien zostac urodzony?no soryyy)a z perspektywy
                  doroslego czlowieka to wyglada inaczej,bo to teraz, majac iles lat,cos w zyciu,
                  przyjaciol,chlopaka itd,trudno jest sobie wyobrazic ze mogloby cie nie byc.a
                  gdy matka usuw dziecko to ono sie raczej tak nie zastanawia no nie?o istnieniu
                  tego dziecka nierzadko wie tylko ona sama i ona moze sie tylko tak pozniej
                  zastanawiac (lub nie).generalnie koncze te dyskusje i nie baw sie w
                  psychologa,bo ja mam swietna rodzine i rodzicow,bylam dzieckiem wrecz
                  wymarzonym i b.b.b.bb.chcianym i te argumenty sa troche beznadziejne.jak nie
                  masz konkretnych i na temat,to trudno.po prostu znam wiele kobiet po
                  abroscji,troche z racji mojej pracy i wiem ze niektore czuje wrecz po aborcji
                  ulge,ze jednak ich zycie nadal bedzie "ok"i maja czas na cos innego,a dziecko-
                  moze pozniej,jak dojrzeja psychicznie(tak tak,sa kobiety ktore nie chca dziecka
                  w sensie psychicznym i tych nie zmusisz zeby po ich urodzeniu nagle je ogromnie
                  kochaly)dlaczego to dziecko ma cierpiec na ich niegotowosci czy nawet
                  nieodpowiedzialnosci czy nawet glupocie?moze ty mi powiesz?a odnosnie
                  samobojstwa:to co,kobieta ktora nie chce dziecka badz je usuwa ma sie zabic,czy
                  jak?to jest ok?a sa kobiety ktore usunely i dzieki temu sie nie zabily,a teraz.
                  po latach maja dziecko-chciane i wymarzone,kochane.i mowia ze gdyby urodzily
                  tamto,to cala swoja frustracje,wahania itd.przelaly by na nie i nie potrafilyby
                  go kochac tak jak powinny.a moze powinny urodzic bez wzgledu na wszystko-wg
                  ciebie tak ma byc.i dziecko ma pozniej cierpiec?no ciekawa jestem co myslisz o
                  tym.naprawde,nie kazdej kobiecie automatycznie wlacza sie instynkt macierzynski
                  w sensie psychicznym-milosci i akceptacji dziecka(co innego karmienie itd.-to
                  jest czynnosc automatyczna warunkowana przez nature,choc takie kobiety nie
                  robia tego z miloscia tylko wlasnie wylacznie automatycznie).to jak:rodzic dla
                  samego faktu,a dziecko i pozniejsza milosc do niego to mniej wazne?a moze boisz
                  sie odpowiedzi na to pytanie?na zakonczenie:ktos powiedzial:ZOSTAC MATKA JEST
                  LATWO,TRUDNIEJ NIA BYC.i co?
    • miriammiriam 950 01.02.04, 13:13
    • Gość: Danio Re: niespodziewac to mozna sie............. IP: *.olsztyn.mm.pl 01.02.04, 22:25
      Co to znaczy, że ,,zaszłam niespodziewanie" jak można zajść w
      ciążę niespodziewanie przecierz każda kobieta podejmując
      współzycie sexualne musi liczyc sie z faktem iz predzej czy
      pozniej zajdzie w ciaze. Tak wiec nie rozumiem was drogie panie
      bo niespodziewac to mozna sie golebia kiedy S R A nam na glowe
      w najmniej spodziewanym momencie!!!!!!!
      • kuleczka222 drogi panie 05.03.04, 19:32
        drogi panie,a jak kobieta zachodzi w ciaze "niespodziewanie"to mezczyzna tez
        chyba cos ma do tego no nie?on sie z ciaza nie liczy?nie mysli o tym?a moze to
        sprawa kobiety i jej problem?z tym faktem panowie tez sie liczys powinni,no nie?
        i jak,drogi panie?
    • danielbienias Re: Bolało jeszcze bardziej 01.02.04, 22:40
      Co to znaczy, że ,,zaszłam niespodziewanie" jak można zajść w
      ciążę niespodziewanie przecierz każda kobieta podejmując
      współzycie sexualne musi liczyc sie z faktem iz predzej czy
      pozniej zajdzie w ciaze. Tak wiec nie rozumiem was drogie panie
      bo niespodziewac to mozna sie golebia kiedy S R A nam na glowe
      w najmniej spodziewanym momencie!!!!!!!
    • ester5 Re: Bolało jeszcze bardziej 02.02.04, 21:40
      Tak rozkrzyczanej dyskusji to nie widziałam jeszcze na tym forum!!!Wniosek
      nasuwa mi sie jeden: ciągle jeszcze kobiety nie potrafią rozmawiać w sposób
      konstruktywny, nie obrzucając się błotem! ten temat wywołuje ogromne emocje i o
      to chyba chodziło autorowi (przysłowiowy kij w mrowisko)ale poza emocjami
      żadnych sensownych wypowiedzi!Przypomniały mi się dyskusje przed wprowadzeniem
      ustawy antyaborcyjnej , tak samo jałowe!!!!!!!!!!!!!!!
      • iwonnkaa Re: Bolało jeszcze bardziej 02.02.04, 23:45
        Święte słowa,to wygląda na pyskówkę przy trzepaku. Droga Lady i wszyscy
        zacietrzewieni WSZYSCY MACIE RACJĘ ,SWOJĄ RACJĘ .Postępujcie tak żebyście nie
        brzydzili spojrzeć sobie w oczy w lusterku, awantury, inwektywy nic tu nie
        zmienią. Ani ta wykształcona, ani ta nie szkolona nikogo nie przekonają do
        swoich racji i poglądów. Każdy, powtarzam każdy odpowie CAŁYM SWOIM ŻYCIEM ZA
        TO CO CZYNI!nIE MYŚLCIE ŻE TO UJDZIE BEZKARNIE, JA JUŻ KILKASET WĄTKÓW TEMU
        NAPISAŁAM O SOBIE, Mam bardzo gorzkie doświadczenia, i nic ich nie zmieni. A
        za złe otrzymujemy złe ,za dobre ,dobre. Niech Nikt nie liczy że się wywinie .
        OKŁAMAĆ MOŻNA KAŻDEGO, TYLKO NIE BOGA.I nie jestem starą ,głupią dewotą. Znam
        zło z autopsji i na własne idiotyczne życzenie. Wyhamujcie, szkoda zdrowia,
        świata nie zbawicie ,ani niezdeprawujecie, Piekło mamy na ziemi, a Losy
        Karmiczne są nieubłagane. Trzymajcie się
        • Gość: wiedząca Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 03.02.04, 08:51
          zgadzam się z Tobą, że dyskusja na tym forum jest jałowa, a głosy kobiet, które
          wiele w życiu doświadczyły nie są chyba czytane przez młode kobiety i te
          niedojrzałe i wydaje im się, że są pępkiem świata. Nie potrafią spojrzeć na
          problemy z wielu stron nawet, gdy pokazuje im sie to i mówi jawnie. One nie
          słuchają i nie chcą tego widzieć, bo to przerasta ich możliwości poradzenia
          sobie z problemammi. Są po prostu słabe i tchórzliwe. Jednak w życiu naogół tak
          się układa, że w którymś momencie trzeba stanąć prawdzie w oczy i odsłonić
          swoje prawdziwe ja.
          Ostatnio czytałam baśń o brzydkim kaczątku. Jak aktualna jest w tej dyskusji.
          Polecam wszystkim dyskutantkom ją przeczytać jeszcze raz i zastanowić się nad
          jej przesłaniem.
    • Gość: wiedząca Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 217.153.88.* 03.02.04, 10:24
      A to dla rozrywki, pogląd Korwina mikke
      Subject: Fw: Korwin-Mikke
      "Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje zycie, wyskrobano
      nie tych
      co trzeba."
      Polecam jeszcze raz przeczytajcie baśń o brzydkim kaczątku zanim
      podejmiecie decyzję kto ma prawo żyć na tym świecie i dlaczego?
      dlaczego kobieto wyzwolona uważasz, że Twoje życie jest
      ważniejsze od tego dopiero poczętego?
    • Gość: istota skrobanka to morderstwo IP: 217.153.88.* 04.02.04, 10:27
      Mówcie co chcecie, a prawda jest taka, że usuwając ciążę zabiłam
      swoje dziecko. I nie można tego inaczej nazwać. Reszta to tylko
      usprawiedliwianie swojego czynu.
    • Gość: Dosia Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 195.217.253.* 04.02.04, 16:38
      A co powiecie na wprowadzenie ustawy o mozliwosci zabijania dzieci do 18 roku
      zycia z tzw. waznych przyczyn spolecznych? Np. zwolnili mnie z pracy i nie mam
      pieniedzy na jedzenie dla dzieci - utopic, nie moge przez nie skonczyc studiow -
      utopic, nie podobaja sie mojej mamie, tacie, kochankowi, nowemu mezowi,
      staremu mezowi, wujkowi, babci... itp. wedlug uznania - utopic, sa niegrzeczne
      i pyskuja - utopic, ogolnie komplikuja mi zycie, bo to jednak za wczesnie dla
      mnie na macierzynstwo - utopic, planuje kupno mieszkania i musze trosze
      pooszczedzac - z przyczyn ekonomicznych utopic.

      Wszystko by bylo legalne w mocy prawa. No dalej - pozwolmy matkom zabijac swoje
      dzieci nie tylko wtedy kiedy sa pod falda skory na brzuchu, ale do czasu
      osiagniecia przez nich pelnoletnosci. Po co jakies ograniczenia? Przeciez nie
      mozna niszczyc kobietom zycia! Kazda matka ma przeciez prawo zyc, bawic sie i
      nie miec zadnych zmartwien i klopotow! Hulaj dusza - nasz wlasny interes ponad
      wszystko! Wazni jestesmy my, my i tylko my.

      No dalej, pokazmy jak daleko siega nasza tolerancja!!!

      Jezu. Dlaczego ludzie nie szanuja czyjegos zycia tylko dlatego, ze ten ktos
      jest "zbitkiem tkanki" i nie moze sie bronic? Dlaczego tak latwo okazywac nam
      swoja sile i wyzszosc nad istotami bezbronnymi? Prawo zamordowania kogos
      tlumaczymy tak przyziemnymi powodami jak brak pieniedzy, koniecznosc skonczenia
      szkoly. Nie miesci mi sie w glowie, ze czyjas matura jest wazniejsza niz czyjes
      zycie. Czy ktoras z matek zabilaby niemowlaka tylko dlatego, ze chcialaby isc
      na studia podyplomowe? Czy ktos majacy dzieci w ogole zastanawia sie nad tym:
      co stracilem majac dzieci, gdzie nie pojechalem, ile pieniedzy moglem
      zaoszczedzic?

      Mowicie - za duzo sierot, biednych dzieci, kto je wszystkie wychowa. A co to ma
      do rzeczy? To, ze my dorosli nie potrafimy poradzic sobie z sierotami, nie
      potrafimy stworzyc lepszego swiata, oznacza, ze przez nasza nieudolnosc maja
      ginac dzieci? Ze maja za to cierpiec? Jasne. Najlepiej znalezc kozla
      ofiarnego... Ciekawe czy na ziemi istnieje choc jeden czlowiek, ktory mysli
      sobie "cholera, czemu ta matka mnie nie wyskrobala"...

      Albo tlumaczenie prawa zabicia kogos tym, ze ten ktos nic nie czuje, bo jest
      embrionem. W takim razie zalegalizujmy morderstwa popelnione po uprzednim
      podaniu srodka znieczulajacego... Problem z glowy!

      Drodzy moi, kazdy z nas jestem zbitkiem tkanki tak jak embrion, a mimo to ktos
      zadecydowal, ze mamy prawo zyc. Teraz my majac to prawo jak panowie zycia i
      smierci zadzimy zyciem innych zabierajac je wg uznania i wlasnego widzimisie.

      Owszem kazdy z nas ma jakies problemy. Ale waga tych problemow (choc moze nam
      sie w danej chwili wydawac inaczej) jest smiesznie mala w porowaniu z
      pozbawieniem kogos zycia. Pamietajmy o tym. Osiemnastoletnia dziewczyna, ktora
      zachodzi w ciaze sciagnie pewnie na siebie gniew rodzicow, docinki otoczenia,
      moze odlozy na bok mature i studia. Tyle, ze za 10 lat bedzie juz 28 letnia
      kobieta, rodzicom gniew dawno przejdzie (a jezeli nawet nie to kogo to bedzie
      obchodzilo?), ludzie juz przestana zwracac uwage, ze taka mloda a ma dziecko, a
      matura i studia poczekaja. Po co zabijac to dziecko?
      • stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej 05.02.04, 03:55
        Gość portalu: Dosia napisał(a):

        > A co powiecie na wprowadzenie ustawy o mozliwosci zabijania dzieci do 18
        roku
        > zycia z tzw. waznych przyczyn spolecznych? Np. zwolnili mnie z pracy i nie
        mam
        > pieniedzy na jedzenie dla dzieci - utopic, nie moge przez nie skonczyc
        studiow
        > -
        > utopic, nie podobaja sie mojej mamie, tacie, kochankowi, nowemu mezowi,
        > staremu mezowi, wujkowi, babci... itp. wedlug uznania - utopic, sa
        niegrzeczne
        > i pyskuja - utopic, ogolnie komplikuja mi zycie, bo to jednak za wczesnie
        dla
        > mnie na macierzynstwo - utopic, planuje kupno mieszkania i musze trosze
        > pooszczedzac - z przyczyn ekonomicznych utopic.
        >
        > Wszystko by bylo legalne w mocy prawa. No dalej - pozwolmy matkom zabijac
        swoje
        >
        > dzieci nie tylko wtedy kiedy sa pod falda skory na brzuchu, ale do czasu
        > osiagniecia przez nich pelnoletnosci. Po co jakies ograniczenia? Przecieznie
        > mozna niszczyc kobietom zycia! Kazda matka ma przeciez prawo zyc, bawic siei
        > nie miec zadnych zmartwien i klopotow! Hulaj dusza - nasz wlasny interes
        >ponad
        > wszystko! Wazni jestesmy my, my i tylko my.


        Skoro ograniczenia są niepotrzebne, to po co je wprowadzasz?



        >
        > No dalej, pokazmy jak daleko siega nasza tolerancja!!!
        >
        > Jezu. Dlaczego ludzie nie szanuja czyjegos zycia tylko dlatego, ze ten ktos
        > jest "zbitkiem tkanki" i nie moze sie bronic?


        Do pewnego momentu, a z całą pewnością przez pierwsze 14 dni, to jeszcze nie
        jest ktoś! Argumentów nie podaję, bo to przecież medycyna i fundamentalne
        prawa logiki, a przecież są ona g... warte, jak to już byłaś łaskawa nam
        uświadomić.



        > Dlaczego tak latwo okazywac nam
        > swoja sile i wyzszosc nad istotami bezbronnymi? Prawo zamordowania kogos
        > tlumaczymy tak przyziemnymi powodami jak brak pieniedzy, koniecznosc
        skonczenia
        >
        > szkoly. Nie miesci mi sie w glowie, ze czyjas matura jest wazniejsza niz
        czyjes
        >
        > zycie. Czy ktoras z matek zabilaby niemowlaka tylko dlatego, ze chcialaby
        isc
        > na studia podyplomowe? Czy ktos majacy dzieci w ogole zastanawia sie nad
        tym:
        > co stracilem majac dzieci, gdzie nie pojechalem, ile pieniedzy moglem
        > zaoszczedzic?
        >
        > Mowicie - za duzo sierot, biednych dzieci, kto je wszystkie wychowa. A co to
        ma
        >
        > do rzeczy?


        Potwór pozbawiony współczucia. Rzeczywiście widać jak na dłoni, że jesteś
        duszą pokrewną Lady.


        > To, ze my dorosli nie potrafimy poradzic sobie z sierotami, nie
        > potrafimy stworzyc lepszego swiata, oznacza, ze przez nasza nieudolnosc maja
        > ginac dzieci? Ze maja za to cierpiec?


        Jasne. Zarodek przez moment, w którym usuwa się go z ciała kobiety nacierpi
        sie bardziej niż niechciane, głodne, bite, wykorzystywane seksualnie,...
        dziecko przez całe swoje życie. Jak mogłam na to nie wpaść???


        > Jasne. Najlepiej znalezc kozla
        > ofiarnego... Ciekawe czy na ziemi istnieje choc jeden czlowiek, ktory mysli
        > sobie "cholera, czemu ta matka mnie nie wyskrobala"...
        >
        > Albo tlumaczenie prawa zabicia kogos tym, ze ten ktos nic nie czuje, bo jest
        > embrionem. W takim razie zalegalizujmy morderstwa popelnione po uprzednim
        > podaniu srodka znieczulajacego... Problem z glowy!


        To nie od razu jest ktoś!

        >
        > Drodzy moi, kazdy z nas jestem zbitkiem tkanki tak jak embrion,

        Jeszcze nie słyszałam o tym, żeby embrion stworzył dzieło sztuki, napisał
        książkę, stworzył nową teorię, dokonywał rozumowań dedukcyjnych, współczuł
        komuś,...

        Mam jednak wrażenie, że nieprzypadkowo napisało ci się "jestem zbitkiem tkanki
        tak jak embrion".


        > a mimo to ktos
        > zadecydowal, ze mamy prawo zyc. Teraz my majac to prawo jak panowie zycia i
        > smierci zadzimy zyciem innych zabierajac je wg uznania i wlasnego widzimisie.
        >
        > Owszem kazdy z nas ma jakies problemy. Ale waga tych problemow (choc moze
        nam
        > sie w danej chwili wydawac inaczej) jest smiesznie mala w porowaniu z
        > pozbawieniem kogos zycia. Pamietajmy o tym. Osiemnastoletnia dziewczyna,
        ktora
        > zachodzi w ciaze sciagnie pewnie na siebie gniew rodzicow, docinki
        otoczenia,
        > moze odlozy na bok mature i studia. Tyle, ze za 10 lat bedzie juz 28 letnia
        > kobieta, rodzicom gniew dawno przejdzie (a jezeli nawet nie to kogo to
        bedzie
        > obchodzilo?), ludzie juz przestana zwracac uwage, ze taka mloda a ma
        dziecko, a
        >
        > matura i studia poczekaja. Po co zabijac to dziecko?

        Mam pytanie. Poważnie. Po co rodzić to dziecko?
        I jeszcze jedno. Skąd to przekonanie o niezwykłej wartości życia?
        • Gość: Dosia Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 195.217.253.* 05.02.04, 09:49
          > I jeszcze jedno. Skąd to przekonanie o niezwykłej wartości życia?

          no comments. Dziekuje za inteligentna wymiane zdan...
          • Gość: stellla NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJI IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 15:08
            Dosia, nie przejmuj się, w pełni Cię popieram. Mogłabym podać jeszcze wiele
            argumentów przeciwko aborcji i mnóstwo kontrargumentów dla zwolenników aborcji,
            ale to nie ma sensu - jak ktoś tłumaczy sobie, że trwające już 3 miesiące życie
            ludzkie to nie człowiek - to go nie przekonasz, jak tłumaczy sobie, że lepiej
            zabić to dziecko, niż pozwolić mu żyć w lepszych lub gorszych warunkach i dać
            mu szansę, żeby samo zdecydowało o dalszym swoim losie (kto powiedział, że
            osoby z domów dziecka całe życie są nieszczęśliwe i użalają się nad sobą
            myśląc: dlaczego mnie nie wyskrobali?!)- to go nie przekonasz, jeśli potępia
            matki, które po urodzeniu wyrzucają niemowlęta na śmieci, ale przyzwala na
            aborcję, czyli zabicie dziecka parę miesięcy wcześniej - to go nie przekonasz
            (choć przecież te matki są usprawiedliwione, bo wyrzucają te dzieci dlatego, że
            nie mają środków do życia, są samotne i lepiej dla tych dzieci, żeby wcześniej
            umarły - nie tak...?). Ma ktoś jakieś pytania/wątpliwości/pretensje...? Chętnie
            odpowiem... NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJI.
            • szmaja Re: NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJ 05.02.04, 21:14
              to jest twoje zdanie i masz do niego prawo, natomiast nie masz prawa nikomu go
              narzucac i mowic ludziom jak maja zyc.
              • Gość: stellla Re: NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJ IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 22:43
                Mam prawo bronić ludzkiego życia. Nikomu nie narzucam swojego zdania, podaję
                argumenty - jak napisałam, jak ktoś myśli swoje, to się go nie przekona, mogę
                nawet doprowadzić do tego, że dana osoba już nie będzie miała żadnyh argumentów
                za aborcją (uważam, że potrafię wszystkie zbić, problm aborcji jest najlepiej
                przemyślanym przeze mnie tematem), a i tak uprze się, że jest za "bo tak".
                Jestem osobą myślącą logicznie, a większość wywodów tutaj jest bezsensowna,
                dlatego nie chciałam wchodzić w jałowe dyskusje, tylko wyraziłam swoją opinię
                (przeczytaj moje "antykoncepcja tak, aborcja nie"), ale jak czytam
                niektóre "mądre" wypowiedzi, to nie mam siły i muszę odpowiedzieć.
                • szmaja Re: NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJ 05.02.04, 22:53
                  wiec bron swojego zycia, zycia kobiet, ktorym porod moze je zrujnowac, badz
                  tez odebrac i tyle.
                  nie chcesz aborcji? nikt cie do niej nie zmusza.
                  i nigdy, przenigdy nie mysl, ze wiesz juz wszystko, bo zycie w bolesny sposob
                  moze ci udowodnic, ze jest inaczej.
                  decyzje o aborcji zostawmy kobietom, ktore znalazly sie w konkretnej sytuacji,
                  w przeciwnym razie bedzie to tylko 'jalowa dyskusja', ktorej przeciez za
                  wszelka cene chcesz uniknac.
                  • Gość: stellla Re: NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJ IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 06.02.04, 10:51
                    No właśnie - które znalazły się w konkretnej sytuacji, czyli w ciąży. W jakiś
                    sposób w tą ciążę zaszły - i na tym mogłabym skończyć, bo przecież w ciążę nie
                    zachodzi się nieświadomie, więć mogły temu zapobiec. Brawa dla kobiet, które
                    nie pomyślą o zabezpieczeniu, a później płaczą, jakie nieszczęście je spotkało
                    i znajdują tysiące powodów, by zabić własne dziecko. Ponadto jeśli już w tą
                    ciążę zaszły, to trudno, żeby myślały wówczas racjonalnie. Są pod wpływem
                    dużych emocji i pod ogromną presją, nie zostawiaj możliwości decydowania o
                    ludzkim życiu kobietom, które w takiej sytuacji są, lepiej pomyśl o tym, jak do
                    takich sytuacji nie dopuszczać. Pisałam już o tym! Mamy XXI wiek - nie
                    słyszałaś o antykoncepcji...?
                    • stachenka Re: NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJ 07.02.04, 00:42
                      Nie słyszalas o tym, że zadna antykoncepcja nie daje 100% gwarancji?
                • Gość: stachenka Re: NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJ IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 01:42
                  W poprzednim poście wykrzyczałaś, że "nie ma argumentu dla usprawiedliwienia
                  aborcji" , podczas gdy w "antykoncepcja tak, aborcja nie" napisałaś, że w
                  przypadku gwałtu lub wady genetycznej jesteś skłonna "uznać obowiązujące prawo
                  za optymane". Uważasz się za osobę myślącą logicznie a tymczasem popadasz w
                  jawną sprzeczność.
                  Poza tym - wbrew temu, co napisałas w poprzednim poście - nie podajesz
                  argumentów przeciwko aborcji.
                  • Gość: stellla Re: NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJ IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 06.02.04, 10:38
                    Dokładnie - uważam takie prawo za optymalne dla zapewnienia pełni praw i
                    wolności wyboru dla kobiety, choć osobiście jestem przeciwko aborcji również w
                    tych przypadkach. Morderstwo to morderstwo. Zgodnie z "logiką" wielu osób można
                    zabijać każdego - kobiecie powinno się dać prawo zabicia np. bijącego ją męża.
                    A argumentem przeciwko aborcji jest fakt, że można zapobiec nieporządanej
                    ciąży, wówczas aborcja nie będzie miała racji bytu, więc proszę, czytaj
                    uważnie, dobrze...?
                    • stachenka Re: NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJ 07.02.04, 00:59
                      Gość portalu: stellla napisał(a):

                      > Dokładnie - uważam takie prawo za optymalne dla zapewnienia pełni praw i
                      > wolności wyboru dla kobiety, choć osobiście jestem przeciwko aborcji również
                      w
                      > tych przypadkach. Morderstwo to morderstwo. Zgodnie z "logiką" wielu osób
                      można
                      >
                      > zabijać każdego - kobiecie powinno się dać prawo zabicia np. bijącego ją
                      męża.

                      Acha, a więc chodzi o jakąś tam "logikę" kogośtam, a nie o logikę. No coż w
                      takim razie możesz wymyślać najwierutniejsze bzdury i uważać się za osobę
                      logicznie myślącą, bo w tym sensie każdy myśli logicznie.
                      Ja mówiłam o logice we właściwym jej rozumieniu.

                      > A argumentem przeciwko aborcji jest fakt, że można zapobiec nieporządanej
                      > ciąży, wówczas aborcja nie będzie miała racji bytu, więc proszę, czytaj
                      > uważnie, dobrze...?

                      Czytam uważnie. To nie jest żaden argument, bo zapominasz (albo celowo nie
                      mówisz) o pewnej bardzo ważnej wadzie współczesnej antykoncepcji - jej
                      niepełnej skuteczności. Jest to okoliczność, której nie należy pomijać.

                      Można robić co się da, aby zapobiec niepożądanej ciąży, a mimo to w nią zajść
                      i w takich przypadkach aborcja ma jeszcze wiekszą rację bytu niz w innych.
                      (Nawet kobiety, które zdecydowały na tak poważne posunięcie jak założenie
                      spirali, zachodzą w ciążę. )
            • Gość: stachenka Re: NIE MA ARGUMENTU DLA USPRAWIEDLIWIENIA ABORCJ IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 01:13
              Nie przypisuj mi poglądów, których nie podzielam.
              Rzeczywista ja i twoje wyobrażenie o mnie zupełnie do siebie nie przystają.

          • Gość: stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 01:00
            A ja nie dziękuję, bo - jak właśnie pokazałaś - nie stać cię na jakąkolwiek
            wymianę zdań, a co dopiero mówić o inteligentnej.

            Wyrażasz swoja opinię. Ktos ją analizuje, ustosunkowuje się do niej, zadaje
            pytania. A ty, zamiast podjąć dyskusję, wyjaśnić wątpliwości zbywasz taką
            osobę jednym zdaniem i nawet nie jest to zdanie na temat lecz obelga.
            To "bardzo" konstruktywne podejście i na pewno "bardzo wiele" osób, które mają
            odmienne od twoich poglądy, skłonisz w ten sposób do krytycznej refleksji i
            rewizji ich własnych poglądów.

            • Gość: stellla Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 06.02.04, 10:41
              Nie skłonię, o tym już napisałam. Ale proszę podaj mi konkretne argumenty za
              aborcją, a ja w logiczny i inteligentny sposób na nie odpowiem. Nie posądzaj
              mnie o brak inteligencji i logiki, bo mnie nie znasz i w tym przypadku Ty mnie
              obrażasz. Wszystko, co pisałam wcześniej jak najbardziej ma sens.
              • stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej 07.02.04, 01:24
                Nie skłonisz, bo nawet nie chcesz spróbować. Wychodzisz sobie z bardzo
                wygodnego założenia, że się nie da.
                Wyjaśniłas mi już w jaki sposób rozumiesz termin "logika", więc dziękuję za
                twoje "logiczne" i inteligentne odpowiedzi.
                Dlaczego nie odpowiedziałaś na moje pytania i wątpliwości, które umieściłam w
                poście z 7 lutego godz. 00:59? Czekasz aż napiszę coś nowego, żeby znowu mnie
                zwyzywać od idiotek?
                Sorki bardzo, że "posądzam cię o brak inteligencji i logiki", ale to moje
                posunięcie podpada pod zasadę: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, więc nie obrażaj
                się aż tak bardzo.
                Rozumiem, że terminowi "sens" przypisujesz równie adekwatne znaczenie jak
                słowu "logika". Owszem, w tym sensie twoje wypowiedzi może i mają sens.
              • stachenka Re: Bolało jeszcze bardziej 07.02.04, 01:29
                A tak poza tym, GAPO, tamten post (który skomentowałaś) był odpowiedzią na
                posta dosi, a nie twojego!
    • miriammiriam 989 ten wątek ma rekordową ilość wpisów 05.02.04, 23:26
      postaracje sie jescze troche i bedzie 1000
    • gini Re:Jest ten watek ? 07.02.04, 14:59
      Czy go nie ma.
    • transsybir CHINSCY_LEKARZE_ZJADAJA_PLODY_PO_ZABIEGU 09.02.04, 05:56

      Sa kraje gdzie aborcja jest PRZYMUSOWA
      community.webshots.com/photo/116581829/116582457mbEkFa
      A WYSKROBANE PLODY LEKARZE PO ZABIEGU ZJADAJA.
      community.webshots.com/photo/116581829/116583934WdOtXE
      TYM KRAJEM SA CHINY.
      community.webshots.com/album/116581829YrxrBR
    • Gość: Nil Re: Bolało jeszcze bardziej IP: 172.20.6.* 22.02.04, 17:38
      Ci ktorzy chca decydowac za kobiete sa barbarzyncami i
      wystepuja przeciwko Bogu. Moze lepiej skoncentrowac sie na
      pomocy kobietom w tragicznych sytuacjach!!!
    • Gość: lucky Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.is.net.pl / *.is.net.pl 26.02.04, 14:48
      a kim my jesteśmy żeby decydować o rzeczach tak ostatecznych jak śmierć?
      nie mamy żadnego prawa ingerować w czyjekolwiek życie, nawet jeżeli ono jest
      jeszcze w łonie matki. Jeżeli aborcja jest tylko "zabiegiem", to skąd później
      te terapie dla kobiet, ktore usunęły ciążę, które zabiły swoje dziecko i przez
      to mają popapraną psychikę? Każde życie, nawet najmniejsze broni się przed
      smiercią, chce żyć - nawet zwykła mrówka, a co dopiero człowiek. To że nie
      potrafi o tym powiedzieć, nie znaczy, że można go zabić. Nie nam decydować
      czy dziecko z zespołem Downa będzie szczęśliwe czy nie, zapytajcie takie
      dzieci czy chcą żyć. To samo zreszta się tyczy eutanazji i kary śmierci.
    • dekamerom Re: Bolało jeszcze bardziej 02.05.04, 23:37
      wyskrobac trolle z tego forum
    • Gość: skrobanka Re: Bolało jeszcze bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 05:26
      legalna znaczy-legalnie zarobić tak, aby nikt się nie czepiał o nielegalność
      • podrodze Re: Bolało jeszcze bardziej 04.08.04, 07:36
        Gość portalu: skrobanka napisał(a):

        > legalna znaczy-legalnie zarobić tak, aby nikt się nie czepiał o nielegalność

        a jak "nielegalnie" to boli mniej?
        czy płaci się wiecej?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka