Dodaj do ulubionych

uniewaznienie slubu koscielnego

10.12.09, 09:48
czy ktos przechodził taką procedurę i z jakim skutkiem?
Obserwuj wątek
    • dida-3 Re: uniewaznienie slubu koscielnego 10.12.09, 09:53
      czytalam na ten temat -jest podobno bardzo trudne,..
    • lolcia-olcia Re: uniewaznienie slubu koscielnego 10.12.09, 09:59
      Cała procedura zajmuje 1-2 lata, a masz powod dobry? bo kodeks
      kanoniczny jeden powod podaje,
      • lolcia-olcia Re: uniewaznienie slubu koscielnego 10.12.09, 10:02
        jeden konkretny a te pozostale łatwo udowodnic, i to nie jest rozwod
        a uniewaznienie,
        • taka-jedna-sobie Re: uniewaznienie slubu koscielnego 10.12.09, 10:06
          to nie jest unieważnienie, tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa
        • steady_at_najx Re: uniewaznienie slubu koscielnego 10.12.09, 10:14
          nie jeden, tych powodow jest conajmniej kilka

          z brzegu :

          - zatajona choroba psychiczna jednego z wspolmalzonkow.
          - udowodnione/przyznane nieszczere intencje jednego z wspolmalzonow.
    • as_time_goes_by Re: uniewaznienie slubu koscielnego 10.12.09, 10:12
      Owszem, przechodziłem ze skutkiem pozytywnym. :)
    • rubea39 stwierdzenie nieważności małżeństwa 10.12.09, 10:57
      slub bralam majac 18 lat, bylam w ciazy.
      do slubu naklonili mnie rodzice, zwlaszcza matka.
      wlasciwie mozna powiedziec, ze malzenstwo bylo zawarte pod przymusem.
      bylam niedojrzala emocjonalnie.
      niemniej malzenstwo trwalo kilkanascie lat, "dla dobra dziecka".
      jestem po rozwodzie cywilnym.
      • as_time_goes_by Re: stwierdzenie nieważności małżeństwa 10.12.09, 11:08
        Procedura trwała trzy lata w moim przypadku. Nie mieliśmy dzieci.
        Dwa lata małżeństwa.
      • yoko0202 w zasadzie brak przesłanek w Twoim przypadku 10.12.09, 11:39
        Katalog przyczyn stwierdzenia nieważności małżeństwa zawartego w kościele jest
        zamknięty
        rozwody.wieszjak.pl/rozwod-koscielny/95080,Jakie-moga-byc-przyczyny-stwierdzenia-niewaznosci-malzenstwa-w-Kosciele.html
        Piszesz o 'przymusie' - cóż, to też można różnie zinterpretować, ogólnie
        małżeństwa kościelne są unieważnianie niechętnie, więc możesz się spodziewać że
        interpretacja raczej odbywać się będzie na Twoją niekorzyść. W sumie nikt cię
        przecież do kościoła wołami nie zaciągnął, i nie kazał powiedzieć "TAK" grożąc
        pistoletem przy skroni; potem tkwiłaś przecież w tym małżeństwie przez wiele lat.

        Moim zdaniem, niestety w Twoim przypadku szanse bliskie 0.

        No chyba, że np. mąż okazał się alkoholikiem, nie chciał mieć więcej dzieci itp
        itd.
        • as_time_goes_by Re: w zasadzie brak przesłanek w Twoim przypadku 10.12.09, 11:42
          Nie wiesz, o czym piszesz. Wbrew pozorom unieważnienie małżeństwa
          nie jest trudne, jedynie czasochłonne. Też się nasłuchałem od
          podobnych Tobie, że nie mam szans.
          • yoko0202 Re: w zasadzie brak przesłanek w Twoim przypadku 10.12.09, 12:51
            as_time_goes_by napisał:

            > Nie wiesz, o czym piszesz. Wbrew pozorom unieważnienie małżeństwa
            > nie jest trudne, jedynie czasochłonne.

            chyba w szoku jesteś, w porównaniu z rozwodem cywilnym jest cholernie trudne,
            wszystko tu zależy od widzimisię sądu biskupiego

            > Też się nasłuchałem od podobnych Tobie, że nie mam szans.

            człowieku nie znasz mnie, skąd wiesz kto jest do mnie podobny a kto nie...
        • wrr2 Re: w zasadzie brak przesłanek w Twoim przypadku 10.12.09, 11:51
          Na stronie jest podany powód: "# różność religii (ślub z osobą nieochrzczoną)".
          To w takim razie na jakie Chiny istnieje możliwość ślubów jednostronnych? Trochę
          nie trzyma się to kupy moim zdaniem.
        • rubea39 Re: w zasadzie brak przesłanek w Twoim przypadku 10.12.09, 12:05
          yoko0202 napisała:
          > No chyba, że np. mąż okazał się alkoholikiem, nie chciał mieć więcej > dzieci itp

          dzięki za linka.
          maz nie byl alkoholikiem, nawet od alkoholu stronil.
          co do dzieci to tez bym sklamala ze nie chcial wiecej.
          ja go nigdy nie kochalam ale powodem rozwodu byla jego patologiczna zazdrosc,
          nie pozwalal mi sie rozwijac, studiowac, pracowac wiecej niz na 1/2 etatu.
          bylam jak w klatce, osaczona, kontrolowana, sprawdzana.
          choroby psychicznej tez nie mial, raczej taki typ psychopatyczny, upierdliwy,
          majacy zawsze racje.

          może jednak ten "przymus i bojazn" by chwycil?

          • yoko0202 to już coś 10.12.09, 12:22
            uzasadnienie może wyglądać tak, że np.
            - nigdy go nie kochałaś, i wyszłaś za mąż wyłącznie pod wpływem
            przymusu moralnego (presja, nacisk ze strony matki i otoczenia);
            - poza tym, skoro go nigdy nie kochałaś, to możemy tutaj mówić o tzw.
            pozornej zgodzie małżeńskiej, czyli na zewnątrz wyrażasz chęć małżeństwa
            i wypowiadasz sakramentalne "TAK", a wewnętrznie mówisz "nie" - zrobiłaś to np.
            dlatego, że chciałaś ratować swoje dobre imię (byłaś już w ciąży), i chciałaś
            żeby dziecko nosiło nazwisko ojca.

            - ewentualnie można tutaj pojechać po całości i zarzucić mężowi niezdolność do
            pełnienia obowiązków małżeńskich z przyczyn psychicznych, przy czym tu nie
            trzeba udowadniać żadnej choroby psychicznej, a wystarczy wskazać anomalia takie
            jak: patologiczna zazdrość, chęć ciągłej kontroli, sprawdzania, dominacja
            psychiczna, chęć podporządkowania żony własnej woli itp. itd.
            • masher Re: to już coś 10.12.09, 12:39
              i wiesz o tym ze zostanie to sprawdzone, wlacznie z tym jake relacje mieli
              malzonkowie i czy trzyma sie to kupy :] bo napisac bajke oczerniajac czlowieka
              to moze kazdy jeden imbecyl.

              autorce bym jednak polecil zastanowic sie nad tym czy faktycznie ma powod aby to
              robic. bo slub koscielny jak i uniewaznienie sa rzeczami dla ludzi ktorzy sa
              pelnosprawni umyslowo i wiedza co robia. czyli jesli ktos jest nawet 18 latkiem
              to taki szczeniecy wiek nie przesadza o nie moznosci samostanowienia a takze
              tego ze ktos sobie zdaje sprawe z tego co robi. wiec... w twoim przypadku nie
              masz najmiejszych szans na uniewaznienie. czemu? bo bajka o tym jak to bylas w
              ciazy i musialas miec meza pod przymusem jest wytworem wyobrazni a nie faktem. i
              jeszcze jedno, zdobycie uniewaznienia dzieki klamstwu, oszustwu go nie
              uniewaznia w oczach Boga i nie znosi przyczyn i skutkow dla ktorych mozna sie o
              to starac. wiec dobrze sie zastanow nad tym co zamierzasz zrobic. bo jesli ma to
              wygladac tak jak wyglada to wybacz... zyj ze slubem cywilnym i jakos probuj
              ogarnac ten balagan.
              • rubea39 Re: to już coś 10.12.09, 13:18
                nie zrozumiales mnie dobrze.
                nie zamierzam klamac. bylo jak opisalam. chlopak byl 6 lat starszy ode mnie, podobal mi sie srednio ale nalegał, doszlo do seksu i w konsekwencji ciazy. nie zgwalcil mnie ale tak calkiem mego przyzwolenia nie bylo. mial byc to stosunek przerwany ale...

                potem rodzice i jego rodzice zrobli narade i postanowili za mnie. naciskali na slub. o usunieciu ciazy nie bylo mowy, nikt tego nawet nie rozwazal.
                on mowil, ze mnie kocha, pracowal, niezle zarabial. ja bylam przed matura.

                teraz zyje moja mama i byla tesciowa. nie wiem co by zeznawaly przed biskupem. mama na pewno prawde. ja tez. a tesciowa ma mi rozwod za zle.
                • skarpetka_szara Re: to już coś 10.12.09, 17:41

                  milosc nie jest warunkiem slubu. Taki przymus socialny nie jest
                  absolutnie zadnym argumentem. Moim zdaniem nie masz podstaw.
                  Raczej przyznaj sie ze sypiasz z zonatymi facetami (tylko), to juz
                  bardziej da ci powod.

                  • annjen Re: to już coś 11.12.09, 07:37
                    czyżbyś była kanonistką? jeśli jednak nie, to proszę nie wypowiadaj się z
                    pozycji eksperta. zwłaszcza, że masz wiadomy stosunek do instytucji, o której
                    mówimy.
                • erillzw Re: to już coś 10.12.09, 18:20
                  rubea39 napisała:
                  > potem rodzice i jego rodzice zrobli narade i postanowili za mnie.
                  naciskali na
                  > slub. o usunieciu ciazy nie bylo mowy, nikt tego nawet nie
                  rozwazal.
                  > on mowil, ze mnie kocha, pracowal, niezle zarabial. ja bylam przed
                  matura.

                  W tym podanym linku był punkt o przymusie publicznym i jak dla mnie
                  mozna by to co tu piszesz pod to podpiac.


                  > teraz zyje moja mama i byla tesciowa. nie wiem co by zeznawaly
                  przed biskupem.
                  > mama na pewno prawde. ja tez. a tesciowa ma mi rozwod za zle.

                  Jesli masz na to czas, siłe i motywacje to próbój.
                  Tylko przygotuj sie na to, ze ktoś Ci moze wyciągnąc brudy.. bo
                  niestety w takich sprawach po troszke brudy sie pierze..
                  • erillzw Re: to już coś 10.12.09, 18:20
                    *próbuj miało byc.
                • masher Re: to już coś 10.12.09, 19:48
                  z tego co piszesz nie masz podststaw do uniewaznienia. przykro mi, popelnilas
                  blad, pozniej kolejne... ale robilas to swiadomie, nikt cie nie zmuszal. facet
                  byl odpowiedzialnym czlowiekiem, pracowal na rodzine. to ze miedzy wami cos nie
                  gralo, to ze mialas pstro w glowie nie jest powodem do uniewanienia malzenstwa.
                  mozesz probowac, wyciagna wszystkie brudy, dojda do wszystkiego... tylko
                  pamietaj o dwoch rzeczach- sumieniu i prawdzie :) moze akurat sie okazac ze
                  faktycznie doszlo do jakiegos zlamania warunkow waznosci malzenstwa. ale w moim
                  odczuciu powinno sie to opierac tylko i wylacznie na prawdzie. trzymaj sie i
                  powodzenia
    • kora3 Ani trudne, ani czasochłonne 10.12.09, 13:39
      za to na ogół długo trwa, ale nie to, że Tobie zajmuje dużo czasu,
      tylko sama procedura trwa po prostu długo, tym bardziej, ze zawsze
      ma dwie instancje.
      Jestem w trakcie procesu stwierdzania nieważnosci - sprawa sie
      ciągnie już ponad 3,5 roku i pojawiało się mase błedów
      merytorycznych i w procedurze, ale w sumie jak to mówia mi to tito:)

      To, czy sa podstawy u Ciebie stwierdzić moze jedynie spec z Kurii.
      Może zwyczajnie idź się poradzić wstępnie. Niezdolnosc emocjonalna
      nie ma nic wspólnego z tym ile trwało faktycznie małzeństwo,
      natomiast element przymusu musi mieć realnby wymiar, ale najlepiej
      poradź się w Kurii. Pozdrawka
    • annjen Re: uniewaznienie slubu koscielnego 10.12.09, 16:13
      ja i mój facet również:) o procedurze mogę długo, ale może na priv?
    • skarpetka_szara Re: uniewaznienie slubu koscielnego 10.12.09, 16:16
      A co? chcesz dla siebie czy dla jednego z Twoich zonatych
      kochankow? Fajna katoliczka jestes, lol.
      • symulacrum Re: uniewaznienie slubu koscielnego 10.12.09, 18:29
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,4146
      • rubea39 katoliczka? 10.12.09, 21:01
        skarpetka_szara napisała:

        > A co? chcesz dla siebie czy dla jednego z Twoich zonatych
        > kochankow? Fajna katoliczka jestes, lol.

        nie jestem praktykujaca katoliczka. nie chodze do kosciola, do spowiedzi itd od
        lat.
        raczej mozna by mnie zaliczyc do agnostykow, bo mam watpliwosci czy bog istnieje
        a jesli tak, to na pewno nie interesuje sie ludzmi.

        dlaczego wiec chce niewaznosci malzenstwa?
        bo moj eks twierdzi, ze nadal jestesmy przed bogiem malzenstwem i opowiada takie
        glupoty synowi. syn spotyka sie sporadycznie z ojcem.

        moja znajoma dostala stwierdzenie niewaznosci malzenstwa ale tam byla inna
        sytuacja, maz okazal sie byc homo albo biseksualny i mial kochanka. wiem od niej
        jak wygladaja przesluchania, ze trwaja godzinami, ze trzeba opowiadac o
        najdrobniejszych szczegolach pozycia i jest to trudne. tylko, że ona miała
        łatwiej, bo tam był powód.
        • annjen Re: katoliczka? 10.12.09, 21:35
          zapewniam cię, ze u ciebie też jest powód. jesli mozesz powołać na świadka mamę,
          a ona zezna, że namawiała cię do ślubu, to również może być argument. poza tym
          oczywiście wasza lub męża niedojrzałość.
          • rubea39 Re: katoliczka? 10.12.09, 22:00
            dzięki.
            rozwód cywilny trwał prawie 2 lata.
            podział majątku ciągnie się w nieskonczonosc- sad ma 5 lat jak sie dowiedzialam
            ostatnio na sprawie.
            musze to przemyslec.
            ostatecznie moge zrobic apostazje z kk, to prostsze :)
            • annjen Re: katoliczka? 11.12.09, 07:28
              to nie unieważni twojego ślubu. natomiast proces trwa od 1,5 roku, ale tyle
              trwają procedury papierkowe, ty możesz być w sądzie raz lub dwa i to wystarczy.
              przesłuchanie nie musi być jakąś traumą, zależy, jaki masz stosunek do mówienia
              o sprawach intymnych. jeśli chodziłaś do terapeuty, wiesz o czym mowię. poza tym
              dużo zależy od konkretnego sędziego. moja koleżanka, ktora była moim świadkiem,
              stwierdziła, że takie przesłuchanie jest niczym w porównaniu z sądem cywilnym, z
              kolei mój facet sam był stroną w procesie i długo nie mógł się otrząsnąć...
        • zoe125 Re: katoliczka? 10.12.09, 22:40
          I to ma być powód? Bo mąż mówi synowi, że przed Bogiem nadal jesteście
          małżeństwem? No i prawdę mówi! Chyba, że dla Ciebie problemem jest to, że mąż
          rozmawia z dzieckiem o Bogu.

          A głupoty to Ty wypisujesz. Plus jesteś hipokrytką, bo wierząca zbytnio nie
          jesteś, a unieważnienia chcesz.
          • rubea39 Re: katoliczka? 10.12.09, 22:50
            zoe125 napisała:

            > I to ma być powód? Bo mąż mówi synowi, że przed Bogiem nadal jesteście
            > małżeństwem? No i prawdę mówi! Chyba, że dla Ciebie problemem jest to, że mąż
            > rozmawia z dzieckiem o Bogu.

            fajnie tak komus dowalic, nie?
            w ub roku ex zaprosil syna na wigilie i syn poszedł. a tam tatus z nowa pania
            (rozwodka) i jej 2 corkami przy stole. syn byl wsciekly, bo myslał, ze z ojcem
            pogada, nie wiedział o nowej "mamusi" i "siostrzyczkach", powiedzial ojcu, ze
            moglby jakas ladniejsza laske znalezc. szybko sie zmyl z wigilii.

            > A głupoty to Ty wypisujesz. Plus jesteś hipokrytką, bo wierząca zbytnio nie
            > jesteś, a unieważnienia chcesz.

            nie jestem od lat praktykujaca katoliczka, raczej agnostykiem.
            • erillzw Re: katoliczka? 10.12.09, 23:06
              rubea39 napisała:
              > w ub roku ex zaprosil syna na wigilie i syn poszedł. a tam tatus z
              nowa pania
              > (rozwodka) i jej 2 corkami przy stole. syn byl wsciekly, bo
              myslał, ze z ojcem
              > pogada, nie wiedział o nowej "mamusi" i "siostrzyczkach",
              powiedzial ojcu, ze
              > moglby jakas ladniejsza laske znalezc. szybko sie zmyl z wigilii.

              A co ma piernik do wiatraka???

              > nie jestem od lat praktykujaca katoliczka, raczej agnostykiem.

              Propobnuje zatem apostazje.
              • rubea39 Re: katoliczka? 10.12.09, 23:17
                odpowiedzialam na post userki zoe125, kumasz?

                erillzw napisała:
                > Propobnuje zatem apostazje.

                moze eutanazje pani bogobojna? albo woz z gnojem przynajmniej?
                • erillzw Re: katoliczka? 11.12.09, 01:04
                  rubea39 napisała:

                  > odpowiedzialam na post userki zoe125, kumasz?

                  Kumac mogą żaby. jesli identyfikujesz sie z gadami to pozostaje mi
                  to uszanowac.


                  > moze eutanazje pani bogobojna? albo woz z gnojem przynajmniej?

                  Widze, ze nie zupełnie nie wiesz czym jest apostazja. Inaczej nie da
                  sie wyjasnic powyzej uwagi.
                  tak dla jasnosci www.apostazja.pl/
                  Nie jestem bogobojna. NAucz sie czytac ze zrozumieniem, polecam też
                  słownik zeby rozbudowac znajomosc słow ktore sa uzywane przez innych
                  bo bez tego troche sie osmieszasz niskiego lotu "blyskotliwymi
                  odpowiedziami" na cos co nawet nie wiesz czym jest.
                  • haldeman79 Re: katoliczka? 11.12.09, 09:55
                    erillzw napisała:

                    > rubea39 napisała:
                    >
                    > > odpowiedzialam na post userki zoe125, kumasz?
                    >
                    > Kumac mogą żaby. jesli identyfikujesz sie z gadami to pozostaje mi
                    > to uszanowac.

                    Żaby kumkają:)Poniższa nauka o czytaniu ze zrozumieniem jest więc... jak to
                    leciało o tym garnku i kociołku?
                    >
                    > > moze eutanazje pani bogobojna? albo woz z gnojem przynajmniej?
                    >
                    > Widze, ze nie zupełnie nie wiesz czym jest apostazja. Inaczej nie da
                    > sie wyjasnic powyzej uwagi.
                    > tak dla jasnosci www.apostazja.pl/
                    > Nie jestem bogobojna. NAucz sie czytac ze zrozumieniem, polecam też
                    > słownik zeby rozbudowac znajomosc słow ktore sa uzywane przez innych
                    > bo bez tego troche sie osmieszasz niskiego lotu "blyskotliwymi
                    > odpowiedziami" na cos co nawet nie wiesz czym jest.
                    >
                    >
    • wicehrabia.julian taka grzesznica nie ma szans 10.12.09, 19:58
      twój własny wątek cię demaskuje

      forum.gazeta.pl/forum/w,210,104035669,104035669,pociag_do_zonatych.html

      swoją drogą unieważnianie ślubu kościelnego (sam pomysł) to bzdura dla
      egzaltowanych mitomanów(ek)
      • rubea39 Re: taka grzesznica nie ma szans 10.12.09, 22:56
        wicehrabia.julian napisał:

        > twój własny wątek cię demaskuje
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/w,210,104035669,104035669,pociag_do_zonatych.html
        >
        > swoją drogą unieważnianie ślubu kościelnego (sam pomysł) to bzdura dla
        > egzaltowanych mitomanów(ek)

        młodość powinna sie wyszumiec.
        ja szumie teraz, z opoznieniem ale jeszcze poszumie.
        syn na studiach, ja wolna, hulaj dusza.
        zal ci? :)
        • wacikowa Re: taka grzesznica nie ma szans 11.12.09, 07:54
          Zamiast rozkładać nogi i zajmować się własną ci** uświadom dorosłego studenta
          ,że ma swój własny rozum i pasuje go od czasu do czasu używać:) No chyba,że to
          rodzinne? Z postu na post jestem pewna,że troll z Ciebie:)
          Następny post pierdzielniesz o odebraniu praw rodzicielskich mężusia?:D
          Respekt dla faceta,że tyle lat wytrzymał z taką kretynką:) I współczucia dla
          syna. No ale cóż matki się nie wybiera.
          • haldeman79 Re: taka grzesznica nie ma szans 11.12.09, 09:46
            wacikowa napisała:

            > Zamiast rozkładać nogi i zajmować się własną ci** uświadom dorosłego studenta
            > ,że ma swój własny rozum i pasuje go od czasu do czasu używać:) No chyba,że to
            > rodzinne? Z postu na post jestem pewna,że troll z Ciebie:)
            > Następny post pierdzielniesz o odebraniu praw rodzicielskich mężusia?:D
            > Respekt dla faceta,że tyle lat wytrzymał z taką kretynką:) I
            współczucia dla
            > syna. No ale cóż matki się nie wybiera.

            Ja bym się martwił o Twojego faceta, ma gorzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka