Dodaj do ulubionych

randki w ciemno - nasze sytuacje ;]

    • xolaptop Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 12:17
      Autorka wątku powinna się cieszyć, że w ogóle ktoś chciał się z nią spotkać.
      Ciekawe, jak często wychodzi z domu i obserwuje prawdziwy świat. A jeśli
      wychodzi i obserwuje, dlaczego nie wyciąga wniosków?
    • gulcia77 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 12:36
      Pierwsze dwie randki w ciemno były jeszcze w czasach "przednetowych".
      Miałam 14 lat jak poznałam przesymapatycznego koleżkę z drugiego
      końca Polski. Pisaliśmy do siebie przez rok, zaśmiewaliśmy się do
      łez z listów, między wierszami dowiedziałam się o istnieniu jego
      kuzyna, którego nasze "opowieści dziwnej treści" też bawiły. Problem
      w tym, że kuzyn po 20-tce był. Rok po poznaniu rzeczywiście
      pojechałam i kumpel postanowił z kuzynem mnie umówić. Matko Boska!
      Trzepnęło mnie konkretnie, kuzyna też. Motyle w brzuchu, te
      sprawy... Niestety czynniki obiektywne spowodowały, że rozstaliśmy
      się. Wynalazł mnie po 18 latach, razem pracujemy nad tekstami. Jest
      bosko, znów mnie trzepnęło i z ostatniej sobotniej nocy wynika, że z
      wzajemnością :)
      Kilka lat później znów umówiłam się z facetem, któremu źle telefon
      wybierało :) Kumplami jesteśmy do dziś.
      Internetowo tylko raz, było przesympatycznie, aczkolwiek tylko
      kumpelsko. Okazało się, że misiu podkochuje się w mojej kuzynce.
      Zadziałałam, a na weselu spiłam się jak na porządnego świadka
      przystało :)
    • saper_vodiczka Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 12:50
      Po przejrzeniu wątku dochodzę do wniosku, że kobiety to o wiele bardziej złośliwe bestie od facetów są :)

      Zaliczyłem w życiu sporo randek w ciemno. Nieliczne były naprawdę udane, bardzo nieliczne były katastrofą a większość była po prostu przeciętna. Ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby robić zestawienie w stylu: ta była brzydka, ta miała tłusty tyłek, ta miała tępe spojrzenie i nie dało się z nią o niczym porozmawiać, ta się ciągle głupio śmiała... Baby to jednak plotkary są :P
      • slavko.matejovic Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 13:26
        No ba, jedna taka krytykuje faceta że ciepłe kluchy i pierdoła, a
        zaraz potem dodaje sama go zaczepiłam. Babie nie dogodzisz.
        • lara_ferry Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 17:58
          No ba...a mężczyznie, to się dogodzi? :-)To działa w obie strony i w dużej mierze zależy też, od charakteru człowieka. Nie lubie, takiej generalizacji. Poza tym, nie jesteśmy "babami", a kobietami :-)Pozdrawiam
      • mar_tla_tla Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 13:47
        saper_vodiczka napisał:

        > Po przejrzeniu wątku dochodzę do wniosku, że kobiety to o wiele
        bardziej złośli
        > we bestie od facetów są :)


        też tak uważam... Byłem na kliku randkach z netu i z każą z tych pań
        musiałem patrzeć przez mocno różowe okulary żeby nie zrobić "w tył
        zwrot"
        Ale ponieważ w głębi duszy kazda z was lubi być adorowana nawet jak
        adorator jest nie ten tego, starałem się okazać zainteresowanie,
        podtrzymać rozmowę, bagatelizować zgrzyty i niedociągnięcia pań być
        sympatycznym, i broń boże nie okazywać, ze wdragam się na sama
        możliwość dotyku.

    • gulcia77 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 12:59
      Frustracik się znalazł? czegoś się mnie przyczepił?
      ALbo brak jaj, albo poczucia humoru?
      • saper_vodiczka Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 12.06.10, 00:02
        gulcia77 napisała:

        > Frustracik się znalazł? czegoś się mnie przyczepił?
        > ALbo brak jaj, albo poczucia humoru?

        To do mnie ta uwaga? Jeżeli tak, to polecam przyglądanie się najpierw drzewku, posty, które są pod sobą w takiej samej odległości, są wypowiedziami "w temacie" a nie są skierowane do przedmówcy... Jak bym był złośliwy to bym teraz napisał, uderz w stół to nożyce się odezwą :P

        A co do poczucia humoru to jasne, ale granica jest śliska. Tak jak nie byłoby zapewne przyjemnie Paniom, usłyszeć taką listę w której byłyby wymienione tylko w kontekście własnych wad, tak i przesadzanie z tym w drugą stronę jest.... takie sobie. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie :)
        • akle2 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 12.06.10, 01:44
          Saperze, tu się wypowiadają OBIE płcie (conajmniej :-) )
          Panie obsmarowują panów i odwrotnie. Ja uważam, że granica dobrego
          smaku nie jest przekroczona, a jeśli naprawdę znalazłeś coś w swoim
          mniemaniu przykrego, zawsze możesz zgłosić do moderacji.
    • iaguasu komiczne:) 11.06.10, 13:28
      pani pisząca o sobie "subtelna blondynka z dużym biustem i poczuciem humoru" - w
      realu ma tłuste czarne kłaki ("właśnie się przefarbowałam"), biust w zaniku
      wypchnięty w górę za dużym, niezbyt czystym pushupem i obleczony czymś
      przezroczystym ("seksowne prawda?"), zaś poczucie humoru i subtelność jaką
      objawiła podczas rozmowy powaliłyby hipopotama! na moje pytanie dlaczego tak się
      w necie przedstawia (a nie jestem wcale fetyszystą w temacie blondynek i dużych
      biustów) odpowiada: "bo to fajnie mieć miłą niespodziankę na spotkaniu, co nie?"
      no wie wiem czy tak fajnie, więcej nie próbowałem ...
      • akle2 Re: komiczne:) 11.06.10, 14:11
        A fotki (ogniskowa na biuscie) nie było?


        -----
        Zwycięzca bierze wszystko.
    • wredny_ze_hej Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 14:22
      Panie z sympatii sa nie lepsze. Czasem sie zastanawiam, ile kutachow przyjely na
      siebie od sympatycznych :-).
      Dziekuje, nigdy wiecej takich znajomosci hehe
      • wredny_ze_hej Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 14:26
        W ogole umawialem sie z samymi oczytanymi intelektualistkami (wedlug opisow).
        Dowiedzialem sie ze luteranizm jest starszy od chrzescijanstwa i inne pierdoly,
        o ktorych juz nie pamietam :-).
        • lara_ferry Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 22:01
          Następnym razem umawiaj się z nieoczytanymi, to może lepiej, na tym wyjdziesz? Faktycznie jesteś wredny he he. Poza tym są przyjemniejsze tematy, niż chrześcijanstwo i luteranizm. Kto zechciałby, takiego nudziarza.
          • akle2 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 22:24
            lara_ferry napisała:

            > Następnym razem umawiaj się z nieoczytanymi, to może lepiej, na
            tym wyjdziesz?
            > Faktycznie jesteś wredny he he. Poza tym są przyjemniejsze tematy,
            niż chrześci
            > janstwo i luteranizm. Kto zechciałby, takiego nudziarza.



            :D :D
            Następnym razem zrobi jej egzamin z filozofii, stosunków
            międzynarodowych, psychologii i fizyki, a jak ocena będzie
            pozytywna, to potem poduszkę na głowę i jazda!

            -----
            Zwycięzca bierze wszystko.
            • wredny_ze_hej Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 22:27
              He he.
              Pokikash?
              • lara_ferry Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 22:49
                Niby, że Ja? he he
          • papapapa.poker.face Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 22:43
            np. ja :P
      • akle2 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 17:26
        :D :D :D
        Nie wiesz, co tracisz, a może i Twój by się którejś spodobał


        ---------
        Zwycięzca bierze wszystko.
    • mhm6 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 15:21
      trochę tego było ;)

      1. koleś 1,50m wzrostu, chudziutki, spóźnił się na spotkanie z 40 minut (wysyłał
      smsy, bym konicznie poczekała). Na spotkaniu tokował, tokował, tokował... nawet
      jak zadał mi pytanie, to przerywał w połowie drugiego zdania. Opowiedział za to,
      jak się umówił z jakąś dużą laską z Krakowa i ona chciała uprawiać, a on "nie
      stanął na wysokości zadania" (sic!). Bo on lubi tylko szczupłe dziewczyny.

      2. Facet zgodny z opisem na profilu, ale nuuuudny, wiało od niego prowincją

      3. koleś, z którym się świetnie pisało, ale twarzą w twarz tracił rezon i ja
      musiałam podtrzymywać rozmowę.

      4. Koleś, który na 2 randce zaczął mnie przekonywać, że dzieci są super i on bez
      ślubu nie mógłby żyć. A potem o swojej byłej, co to była "ideałem" :)

      i jeszcze kilku, ale ci już bardziej udani, więc zmilczę ;)
    • au_lait Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 15:44
      1. Debiut (kilka lat temu) oboje nie wiedzieliśmy, jak wyglądamy,
      umówilismy się w konkretnym miejscu, poza tym miałem znak
      rozpoznawczy. Usiadłem tyłem do wejścia od knajpy i zastanawiałem
      się, kto też przyjdzie. Miała urodę mojej pierwszej miłości w
      podstawówce. Przegadaliśmy kilka godzin, spotykaliśmy się później
      regularnie przez następne miesiące na piwo, kawę, do kina, etc.
      Czysto platonicznie. Kontaktujemy się nadal.
      2. 1,5 roku później - dziewczyna, która bardzo zaimponowała mi
      wiedzą, psycholożka i lekarz medycyny. Świetnie śpiewała i
      rewelacyjnie grała na gitarze (nie to, co ja). Niestety postawiła mi
      ultimatum - ślub, albo już się więcej nie spotykamy. Nie cierpię
      takich wyborów...
      3. Kończyła studia w innym mieście. Pisaliśmy do siebie długo na
      portalu randkowym. W końcu spotkaliśmy się i zakochałem się w niej
      bez pamięci. Na szczęście niedługo potem przeprowadziła się do
      stolicy. Dalej nie mogę uwierzyć. To było już parę lat temu.
      Uwielbiam ją.
      • akle2 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 17:32
        au_lait, a jak ta trzecia by Ci powiedziała, że ślub?
        Od zawsze mnie intrygowały takie wybory, że niby nigdy i z nikim, a
        potem ciach mach i małżeństwo. Dlaczego innej się udało to, co nie
        udało się poprzednim?
    • london_in_use Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 16:34
      Po wymiane kilku krotkich maili, mowilam - albo sie polubimy w realu albo szkoda
      czasu na pykanie na klawiaturce.

      Pierwszy facet byl intelektualista, typ polonisty i dosc dobrze wygladal, choc
      wyskoczyl mi na spotkaniu z metrowa, czerwona roza. A ja nienawidze roz. Super
      ciekawy rozmowca i nalogowy klamca, czego dowiedzialam sie po, uwaga: trzech
      latach zwiazku a dwoch mieszkania razem. Jakich ja rzeczy sie dowiedzialam!!! Do
      dzis zachodze w glowe, jak moglam dac sie tak manipulowac i niczego nie dostrzec.

      Drugi facet - branza finansowa, ale gosc madry, zrownowazony. Trzy miesiace
      zwiazku, potem mi sie znudzilo, bo zrownowazenie zamienilo sie w
      zieeeeeejaaaaaacaaaaa nude. I do tego byl strasznie kiepski w lozku. Nie wiem
      jak jego byla wytrzymala to przez piec lat. Brrr, mam dreszcze jak sobie przypomne.

      Third time lucky - do trzech razy sztuka. Przyszedl taki pewny siebie,
      przystojny arogancik - pan dyrektor HR i myslal, ze rzadzi... Zaczarowal mnie po
      20 minutach rozmowy. Nasza randka trwala od 19 do 4 nad ranem, a na koniec,
      cwaniaczek, zaczal mnie szalenczo calowac. Po dwoch tygodniach powiedzial, ze
      mnie kocha, a ja go opierdzielilam na czym swiat stoi, po czym dwa tygodnie
      pozniej odpowiedzialam tym samym. Po miesiacu ludzie pytali nas kiedy slub. I
      tak juz sobie trwamy niemal dwa lata - bardzo, bardzo, bardzo szczesliwi
      jestesmy!!!!

      Trzy randki internetowe. Wiecej grzechow nie pamietam.
      • froneczka Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 20:05
        trzy spotkania.

        raz. okazało się że niemal sąsiad- on mnie kojarzył, ja go pierwszy
        raz na oczy widziałam. koleś był bardzo 'za' ale nie mój typ no i
        średnio się chyba rozumieliśmy. kontakt mamy szczątkowy.

        dwa. koleś miał bardzo dowcipny sposób wyrażania myśli w formie
        pisanej, co mnie baaardzo zaintrygowało. pisało nam się super i dość
        długo zanim zdecydowaliśmy się na spotkanie (oboje obawialiśmy się że
        czar pryśnie). i chyba słusznie, bo on spodziewał się długowłosej
        blondynki (nie wiadomo z jakiej paki), a ja niekoniecznie fana
        andrzeja gołoty. kontakt się urwał.

        trzy. również po długiej korespondencji internetowo-smsowej
        zdecydowaliśmy się na spotkanie, no i było całkiem sympatycznie choć
        przeszliśmy chyba z 10km i pod koniec padałam już na nos. Chłopak się
        bardzo zaangażował, ja jednak ciut mniej.. znajomość trwała i
        rozwijała się pomału, bo po burzliwym początku skapnął się że ja nie
        z tych pierwszych lepszych. Jednak jakoś to nie było to i na chwilę
        obecną znajomość niby trwa, ale kontakt mamy ograniczony dla jego i
        mojego własnego dobra, jak sądzę.

        Tyle. Miłość internetowa (o ile w ogóle jakakolwiek) widocznie nie
        jest mi pisana ;)
      • oliviatomek Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 15.06.10, 06:22
        london_in_use napisała:
        > Third time lucky - do trzech razy sztuka.

        Third time`s a charm
    • she89 :D 11.06.10, 21:38
      ooooo pamiętam taki jeden ciekawy przypadek ;)))
      po imprezie umówiłam się z nowo poznanym facetem. Spotkanie wypadło akurat w moje urodziny :) Liczyłam na romantyczny spacer, rozmowy na ławce z parku, może prezent w postaci kwiatuszka ;)

      nagle, widzę JEGO:
      -przywieźli go dwaj koledzy gdyż Pan X był już po 2 piwach
      -pan X wyglądał jak fleja, w jakiejś bluzie z kapturem i wytartych dżinsach, nie ogolony
      -w plastikowej reklamówce niósł 4 butelki piwa (dla nas hahah!)
      -wbrew moim oporom usilnie próbował mnie przytulać, obejmować i takie tam :/
      -po jego godzinnych wywodach o planach na życie (także związanych ze mną haha) skłamałam, że następnego dnia mam kolokwium i muszę iść się uczyć... Na szczęście miałam blisko do domu ;)
      -po Pana X przyjechał inny kolega z dziewczyną, kawałek mnie podwieźli, i Pan X odjechał, z 3 butelkami piwa w reklamówce...

      To było ostatnie spotkanie... wystarczyło ignorować jego smsy i Pan X sam zrozumiał, że nic z tego nie będzie ;)
      Mam nauczkę: nie umawiać się z facetem, którego widziałam TYLKO w świetle dyskotekowych świateł ;D
    • akle2 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 11.06.10, 23:02
      Uwielbiam takie wątki. Jakież to inne od tych, że "on chyba
      zdradza", a "ona za dużo wydaje".


      ------------
      Zwycięzca bierze wszystko.
    • sygitka21 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 12.06.10, 07:55
      Najpierw myślałam, że jest stolarzem... (błąd)
      Potem nie było go na miejscu. Nie czekam na facetów, więc po 5 min
      omiatania wzrokiem terenu zawinęłam się na mieszkanie. Po drodze
      rozładowała mi się nowa kom., do której nie znałam PIN.
      Potem jednak koleś się odnalazł (dotarł na miejsce 5 min później).
      Potem płaciłam za kolację, bo się okazało, że kartą płatniczą tam
      się nie uda. (lekkie zdziwienie).
      Potem koleś wydzwaniał do mnie jakiś nabzryngolony wodą ognistą (z
      Pubu?).
      Potem się okazało, że słucha Trójki, radia dla inteligentnych
      ludzi...

      A jak mnie 1 raz pocałował, w nocy, w górach, akurat ktoś puścił
      fajerwerki (próba przed sylwestrowa??). Zamiast w górach, naszą 1
      noc spędziliśmy w pięknym zamku. Oświadczył mi się wychodząc na
      kolanach z morza. Nad Bałtykiem niedawno przechodziła burza.
      Akceptuje moje wady. Razem zdecydowaliśmy się na nie- i opiekujemy
      się dwoma niesamowitymi kociambrami.
      Jest moim mężem. Teoretycznie nie ma wad. Praktycznie, wiadomo... :)

      A jeszcze jedno, niecały miesiąc po naszym ślubie mój brat też się
      chajtnął. Byłam zdumiona, gdy usłyszałam, że poznali się także z
      cafe.gazeta.pl. I to ja zakładałam braciszkowi jego profil :D
    • iceberg09 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 12.06.10, 10:45
      Mój ulubiony przypadek - to Pani w Zastępstwie ;-) Umówiłem się z konkretną
      panią, czekam grzecznie choć widze że nie nadchodzi a tu podchodzi do mnie jakaś
      obca dama i mówi: "Ty jesteś D.? Bo widzisz noooo...noooo M. ma tylu fajnych
      facetów to ją poprosiłam, żeby mi odstąpiła jednego. Chyba nie masz nic
      przeciwko temu?"
      • akle2 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 12.06.10, 13:04
        iceberg09, i jak się to skończyło? Wyszło coś?
        :-))
        • iceberg09 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 12.06.10, 14:09
          Jako że dawno się już nauczyłem nie okłamywać niewiast bez wyraźnej potrzeby,
          zgodnie z prawdą poinformowałem panią, iż nie jestem zachwycony zarówno samym
          pomysłem podmianki jak i jej widocznym efektem. Na co Pani Podmianka przeprosiła
          mnie grzecznie i odeszła w dal siną...
          • wiarusik Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 12.06.10, 18:43
            wydaje mi się,że to ona zamieściła to ogłoszenie,a zdjęcie było fikcyjne;)
            taki wabik.jeśli gość zgodzi się "na podmiankę"(bo dobrze wychowany i żadnej
            damie nie odmówi:P),to mogłaby spróbować go jakoś oczarować;)
    • madziula201 Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 12.06.10, 11:57
      1 randka - facet tak nudny, on milczy a ja poruszam wiele tematow ,starsznie
      sie meczylam Po pol godzinki i sobie poszlam
      2 randka-Po godzinie uslyszlam ze fajnie byloby zebysmy w lozku wyladowali
      ,zebym sie do niego przeprowadzila i posprztala troche no i.... kafelki polozyla
      w jego lazience.Jakis koszmar
      Nastepny , to jakis kloszard , nawet sie nie zblizalam
      No i oczywiscie musialam wysluchac od wszystkich randkowiczow ,jacy to oni sa
      nieszczesliwi ,pokszywdzeni pzrez los,jakie zle zony maja itd
      Ja to chyba przyciagam same cudaki hahaha, a pzrez neta tak milo sie gadalo
      Wiecej na randki sie nie umawiam , bo szkoda mojego czasu,chociaz..... rozrwywke
      mialam niezla
    • naels Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 14.06.10, 17:42
      Fajny watek, wiec dopisze sie, chociaz lekko nie na temat - moja
      opowiesc pochodzi z czasów sprzed popularnosci randek internetowych.

      Bedac mloda studentka przyjechalam do domu na weekend.
      Podekscytowana mama oznajmila, ze musi mnie zabrac do swojej
      kolezanki X, która jest przefajna, studiowala to samo, co ja, wiec
      moze mi sluzyc rada, a w dodatku robi kapitalne ciasto budyniowe.
      Poniewaz jestem nieprzyzwoicie lakoma, ciasto budyniowe przewazylo.
      Na miejscu powitala nas pani X, jej maz i siostrzeniec, na oko fajny
      chlopaczek w moim wieku, tylko strasznie niesmialy i milczacy.
      Zignorowalam go wiec i skupilam sie na ciescie budyniowym, zadajac
      gospodyni mase pytan o studia. Szybko okazalo sie, ze co prawda
      studiowala na politechnice, ale na zupelnie innym kierunku, niz ja,
      w dodatku studiow nie skonczyla. Pod niebiosa za to wychwalala
      swojego fantastycznego siostrzenca. W pewnym momencie wyszla do
      kuchni cos pilnego zrobic i zawolala do pomocy moja mame, za która
      wnet podazyl maz gospodyni. Glupio bylo mi siedziec samej z
      milczacym i wyraznie speszonym chlopakiem, wiec tez poszlam do
      kuchni, pytajac czy moge pomóc. Sploszeni dorosli odskoczyli od
      drzwi, pod ktorymi najwyrazniej podsluchiwali...

      Podobne sytuacje powtorzyly sie kilka razy. Wyszlismy na balkon
      podziwiac kwiaty doniczkowe, a tu nagle trójka doroslych zniknela,
      zamykajac za soba drzwi (ktore z niemalym trudem udalo mi sie
      otworzyc pozostawionymi na balkonie narzedziami ogrodniczymi). W
      samym srodku ulewnego deszczu gospodyni rozpaczliwie probowala
      wyslac mnie i siostrzenca do delikatesów pod blokiem po cukier,
      ktorego rzekomo zabraklo (cukiernica byla niemal pelna, a prawie
      nikt z obecnych nie slodzil). Po kilku godzinach meczarni poszlysmy
      wreszcie do domu, ja skolowana i zla na mame, mama tez jakos dziwnie
      na mnie wkurzona. Dopiero po kilku dniach dowiedzialam sie, ze owa
      dziwaczna wizyta byla randka w ciemno, na ktorej mialo rzekomo
      wybuchnac romantyczne uczucie miedzy mna a owym nieszczesnym
      siostrzencem gospodyni. Do dzis dnia nie wiem, czy biedny chlopak
      zdawal sobie z tego sprawe, a jesli tak, to czy mu sie spodobalam...
    • bufoniasty Czynnik 20. 15+5 , czyli 20 na minusie. 14.06.10, 17:49


      Piekne panie sobie ujmuja. Wieku i kilogramow.

      Srednio 5 lat i 15 kilo . Razem wychodzi 20.
      • akle2 Re: Czynnik 20. 15+5 , czyli 20 na minusie. 14.06.10, 18:26
        bufoniasty napisał:

        >
        >
        > Piekne panie sobie ujmuja. Wieku i kilogramow.
        >
        > Srednio 5 lat i 15 kilo . Razem wychodzi 20.


        Bez sensu. Przecież to i tak się wyda. Chyba że ona ma nadzieję że do dnia umówionej randki schudnie do poziomu, który podała. Niektorym się to udało. Np wielce szanownej mnie.

        Tyle, że się nie odmłodzą.
        Ale... w nocy wszystkie koty są czarne ;-))
        • ninazkonina randki znetu 14.06.10, 18:35
          a ja raz tylko sie umowilam , bylo super fajnie. Nikt nic nie
          udawal, luz i zdanie sie na los... moze jeszcze sprobuje, chociaz to
          jednak nie dziala tak jak powinno. Potrzebuje duzo czasu, a tego
          typu relacjie zakladaja szybki efekt :)

          schusc sie da, pomakijazowac tez, wiec w czym problem ;)

          a o co chodzi z tym, ze zwyciezca bierze wszystko ? ten kto wszystko
          zabral jest zwyciezca , oj chyba nie do konca
          • bufoniasty Co sie da ? 14.06.10, 18:52
            ninazkonina napisała:

            >
            > schusc sie da, pomakijazowac tez,

            Schudnac, kochanie, schudnac.
            • akle2 Re: Co sie da ? 14.06.10, 21:50
              bufoniasty napisał:

              > ninazkonina napisała:
              >
              > >
              > > schusc sie da, pomakijazowac tez,
              >
              > Schudnac, kochanie, schudnac.
              >


              Nieładnie tak molestować kobietę :-P
          • akle2 Re: randki znetu 14.06.10, 21:20
            ninazkonina napisała:

            >
            > a o co chodzi z tym, ze zwyciezca bierze wszystko ? ten kto wszystko
            > zabral jest zwyciezca , oj chyba nie do konca
            >

            Nooo, zwycięzcy fanty się chyba należą :-) Taki łup wojenny.
            A to tylko sygnaturka. Jak mi się znudzi, to zmienię. Może nawet dziś. ;-)
        • mariolka99 Re: Czynnik 20. 15+5 , czyli 20 na minusie. 14.06.10, 21:51
          akle2 napisała:

          > Bez sensu. Przecież to i tak się wyda.

          Ale tam!
          Swojego "męża" hipotecznego poznałam w necie, OCZYWISCIE odjęłam
          sobie lat:) i jakoś to przeżył :)
          • keepcalm Randki 14.06.10, 23:39
            Ja tez mialam kilka takich ciekawych. Wszystko zdarzylo sie 8 lat
            temu na czatach.

            1. Chloptas z problemami - kiedys sie nudzilam i zaczelismy gadac,
            on przyslal foto, wygladal niekorzystnie (delikatnie rzecz ujmujac)
            a ja sie zlitowalam i postanowilam mu pokazac gdzie sie znajduje
            placowka psychologiczna! Tak, tak! Dobrze przeczytslicie hehe,
            obwiozlam go po miescie, pokazalam co trzeba, podziekowal mi i sie
            rozstalismy grzecznie.

            2. Zdjecie sie nie zgadza - Poznalam go na czacie i wymienilismy
            zdjecia. On wyslal z gola klata (to nie byl typ 'kark' i mimo
            wszystko bym go pozegnala, ale gosc do rzeczy prawil. Wysylalismy
            sobie maile przez dluzszy czas, poczym postanowilismy sie spotkac w
            polowie drogi (wypadlo ok 1 godzina drogi na osobe). No wiec jak
            wysiadam z pociagu a do mnie podchodzi ktos inny. To chyba klasyczny
            przypadek, co?

            3. Mam dziewczyne, ale nam sie nie uklada - z nim sie spotykalam
            przez 2 lata (sama tez nie bylam wolna w tym czasie). Takie cos nie
            zdarzylo mi sie nigdy wczesniej i wpadlismy po uszy. Oboje nie
            chcielismy byc w zwiazku ze zdrajcami (jakimi bylismy), ale tez nie
            chcielismy sie rozstac. Potem on wyjechal za granice i konatk sie
            urwal na kilka msc, apoem wrocil i sie odezwal, ale ja juz nie bylam
            zainteresowana (powiedzmy, ze poszlam po rozum do glowy)


            Fajne to byly czasy. I minely.
    • johnny-kalesony No proszę - to teraz prawem równowagi ... 15.06.10, 00:13
      No proszę. To teraz, skoro szydzi się tutaj z kolegów, prawem równowagi -
      doświadczenie me.
      Randka a raczej - seria randek, nie była wprawdzie umówiona via sieć
      elektroniczną, lecz via sieć gębową, po staroświecku nowojorsko i Woody
      Allenowsko - swatkową.
      Spotykamy się w kurorcie, dokąd dostałem się zdążając z nadmierną prędkością
      autostradą.
      Znakiem mym rozpoznawczym jest butelka wody mineralnej. Niegazowanej - co
      zaznaczam w rozmowie telefonicznej z koleżanką na 3 minuty i 36 sekund przed
      spotkaniem. Po trzech minutach i trzydziestu sześciu sekundach przybywa
      koleżanka. Frapująca, intrygująca, nieco Audreyowo-Hepburnowa. Jest nieźle.
      Niestety - minus pięć punktów: w porach! W porach na randkę! Pomimo bardzo
      wysokiej temperatury!
      Gdzie nóżki w ładnej minióweczce? No gdzież, pytam ja?
      Idziemy, rozprawiając na tematy egzystencjalne, w pięknych okolicznościach przyrody.
      A ściślej rzecz ujmując - rozprawiam ja, deliberuję, podtrzymując oddech naszego
      wspólnego widmowego przebywania, ponieważ koleżanka wydobywa z siebie jeno: yyy
      ..., eee ..., no wiesz ..., tak raczej ...
      Wkrótce potem spożywamy pokarm w postaci lodów w wafelkach - również jadalnych,
      czym nie omieszkuję się zachwycić, pochyliwszy się nad zmyślnością cywilizacji
      człowieka.
      Rozstajemy się w pokoju zmierzając do swych pojazdów, zaparkowanych w znacznej
      odległości od siebie, jak się ma okazać i co teraz wydaje mi się być aż nadto
      prorocze.
      Randka nr 2. Na koncert idziemy, na koncert jazzowego zespołu się puszczamy.
      Kapela całkiem interesująca, zupełnie nowe rozumienie fussion ...
      Koleżanka nadal w porach! Gdzie nóżka w minióweczce!?
      I tak dalej, so on, so on ...
      Przed świętami niespodziewanie wpadam do jej pracy, przebrany za św. Mikołaja
      wręczam prezent, symulując równocześnie odurzenie miękkimi narkotykami. Żadnej
      reakcji, zerowy timing.
      Ostatnia randka (o czym wiedziałem tylko ja) - prezent pożegnalny w postaci
      srebrnej bransoletki w minimalistycznym, awangardowym stylu tal 60' (300 zł.
      mniej, ale cóż mi tam).


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • woda.lekko.gazowana Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 15.06.10, 04:43
        poczytalam i poplułam ;)

        kiedy miałam fazę na randki z netu, zapisałam się na sympatię i wyłoniwszy 3
        kandydatów, umówiłam się z nimi jednego dnia - a co tam, jedna fryzura ;)

        namber łan: przecudnie inteligentny, śmieszny i kulturalny, na drugiej randce
        kino, a na trzeciej zaprosił mnie na kolację z winem do domu ;) - a tam na
        srodku kuchnio-jadalni dwie suszarki meskich gaci i skarpet. i wcale nie rzucił
        sie ich schować, jakos mu nie przeszkadzały przy stole ze świecami, odechciało
        mi się zagladac do sypialni ;)

        namber tu: wzrost słuszny, piękny uśmiech, tylko czemu 10 lat starszy, niż
        napisał? no, czemu?

        namber fri, kolekcjoner: juz przez telefon wypytał o różne rzeczy które miał,
        jak sie szybko zorientowałam, zanotowane w kajeciku. przy lunchu zadał
        dwadzieścia kolejnych pytań, skrzetnie stawiając plusiki i minusiki wkajeciku.
        płakałam ze śmiechu, bo w ten sposób szukał Idealnej. cóż ;)
        • pochodnia_nerona Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 15.06.10, 12:28
          W zasadzie powinnaś się cieszyć, że gacie i skarpety były poprane, mogły leżeć w
          stanie zużytym pod fotelem ;-)
          Dla niego mógł być to widok 100% naturalny, nie pomyślał, że nie komponują się z
          kolacją przy świecach, może nawet z przejęcia zapomniał. Ja tam bym dała mu
          szansę (może nie od razu w sypialni, bo chyba trochę za wcześnie...), skoro
          odmalowałaś go jako takiego fajnego gościa. Wcale się nie dziwię, że tyle potem
          pannic płacze na forach, iż nie mogą znaleźć tego jedynego, bo, jak się potem
          okazuje, a to skarpetki przeszkadzają, a to miał buty nie w tym kolorze, co
          trzeba...
          • woda.lekko.gazowana Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 15.06.10, 13:11
            pochodnia, a napisałam gdzieś, że nie dałam mu więcej szansy? ;)
            • pochodnia_nerona Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 15.06.10, 13:20
              Zasugerowałam się tym niezaglądaniem do sypialni. A dałaś? Tzn. szansę,
              oczywiście ;-)
              • woda.lekko.gazowana Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 15.06.10, 13:28
                szansę - jasne, na sushi. Do dziś się czasem spotykamy, choć do dziś nie
                widziałam sypialni ;) I już raczej nie zobaczę, bo znajomość się przekrzywiła w
                inną stronę, również ciekawą :)
                • autokrata.fetyszysta Re: znajomość się przekrzywiła w inną stronę 15.06.10, 16:39
                  Franiu, dostałaś posadę? ;)
          • skarpetka_szara Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 17.06.10, 21:23
            pochodnia_nerona napisała:

            > Dla niego mógł być to widok 100% naturalny, nie pomyślał, że nie
            komponują się
            > z
            > kolacją przy świecach, może nawet z przejęcia zapomniał.

            I wlasnie DLATEGO mezczyzni potrzebuja KOBIET!
            • mar_tla_tla Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 17.06.10, 21:33
              właśnie dlatego nie potrzebują
              naprawdę nie kumasz?
              pomijając walor estetyczny to dla faceta takie rzeczy jak porządek
              w szafie są niemal zupełnie bez znaczenia- a więc niepotrzebne,
              zbędne. Robiąc porządek wykonujesz zbędną czynność- facet może to
              docenić na zasadzie widza dziwnego pokazu: "że też jej się chce"

              facetom kobiety sa potrzebne do seksu na wszystkich innych
              płaszczyznach drugi facet, ewentualnie szwajcarski scyzoryk są
              znacznie uzyteczniejszymi kompanami

              hmmm... tak właśnie sobie pomyślałem, że gdyby wyposażyć vicorinauxa
              w sztuczną...to w ogóle każdy facet mógłby być sam ;P
      • jestklawo Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 15.06.10, 12:54
        johnny-kalesony napisał:

        > To teraz, skoro szydzi się tutaj z kolegów, prawem równowagi -
        > doświadczenie me

        ty chyba sam z siebie szydzisz. Myślisz że jak przestawisz trochę
        szyk wyrazów w zdaniu to będziesz mistrzem Jodą?

        >zupełnie nowe rozumienie fussion

        chodzi o wzmacniacz, czy dezodorant w żelu?

        >wafelkach - również jadalnych,czym nie omieszkuję się zachwycić,
        >pochyliwszy się nad zmyślnością cywilizacji człowieka.

        i ty się dziwisz, że wszystkie od ciebie uciekają ?
        • johnny-kalesony Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 15.06.10, 15:44
          jestklawo napisała:

          > johnny-kalesony napisał:
          >
          > > To teraz, skoro szydzi się tutaj z kolegów, prawem równowagi -
          > > doświadczenie me
          >
          > ty chyba sam z siebie szydzisz. Myślisz że jak przestawisz trochę
          > szyk wyrazów w zdaniu to będziesz mistrzem Jodą?

          A ty sądzisz, że jak się do tego przyczepisz, to zostaniesz mistrzynią Jadzią?


          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
      • akle2 Re: No proszę - to teraz prawem równowagi ... 17.06.10, 00:50
        johnny-kalesony napisał:

        > Niestety - minus pięć punktów: w porach! W porach na randkę! Pomimo bardzo
        > wysokiej temperatury!
        > Gdzie nóżki w ładnej minióweczce? No gdzież, pytam ja?


        Ale niecierpliwy!!!
        Przyszedł by czas, to by ściągnęła ;-)
    • nocarka Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 15.06.10, 16:58
      mojego pierwszego faceta poznałam w sieci. On z krakowa, ja z Lublina. ni eudało
      się, ale dopiero po 3 latach. Trzy lata były fajne całkiem, jeśli nei liczyć
      miesiąca czekania na siebie, zeby się w jeden weekend zobaczyć.

      Straszną randkę przeżyłam, jak umówiłam się z kimś po zerwaniu z panem wyżej, po
      około roku od zerwania. Facet miał mieć 180 cm wzrostu, więc założyłam lekkie
      obcasy do tych moich 170 cm, okazało się, ze sięga mi do brody...
      no nic, zapytał, gdzie mam ochotę pójść, powiedziałam, ze może do mandragory, bo
      jest świetny klimat, ale stwierdził, ze nienawidzi Żydów, więc nie - skucha.
      potem powiedział mi, że nienawidzi języka polskiego, książek i polonistek -
      skucha po raz drugi, jestem polonistką. :P
      Dobrze że nastawiłam fałszywe połączenie w komórce, i nagle choroba mamy
      wywołała mnie z randki.

      mojego obecnego też poznałąm przez przypadek przez net, choć pewnie miesiąc-dwa
      później byśmy się styknęli w realu :)
      • autokrata.fetyszysta Re: Straszną randkę przeżyłam 15.06.10, 17:16
        Bo koleś pomylił imprezy ;)


        https://asset.soup.io/asset/0319/6941_3912_500.jpeg
        • annie25 happy end :) 15.06.10, 17:28
          A ja mojego męża poznałam właśnie na takiej randce w ciemno :) I w tym roku
          obchodzimy 7 rocznicę ślubu :) Pozdrawiam!
          • autokrata.fetyszysta Re: w tym roku 7 rocznica ślubu 15.06.10, 21:36
            Cieszymy się Waszym szczęściem ;)


            P.S. To teraz się zaczną te tłuste lata? ;->
    • sid.leniwiec Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 15.06.10, 18:49
      Przypominam sobie dwie randki w ciemno.
      Pierwsza - koleś poznany przez internet, na czacie, miałam 18 lat, on był chyba
      3 lata starczy. Było to kilka tygodni po tym, gdy chłopak mnie rzucił po bardzo
      poważnym, aż trzymiesięcznym związku. W związku z czym byłam załamana, upiłam
      się i cały czas nawijałam o byłym. Jeśli ktoś się nie domyśla, to było to
      pierwsze i ostatnie spotkanie - no szok, ale nie zadzwonił.:D
      Druga - Też net. Miałam 21 lat, on tyle samo. Najpierw wolał pójść z piwem w
      plener bo taniej, a poza tym ciepło. Plenerem okazał się taki mały park nad
      rzeką - z jednej strony szpital, z drugiej ulica, z trzeciej plac budowy. Cały
      czas opowiadał o sobie - ani razu nie zapytał o cokolwiek, co dotyczyłoby mnie,
      a jak sama się udzielałam, był słabo zainteresowany. Myślał, że Lizbona leży w
      Hiszpanii i ciągle "cofał się do tyłu" i "włanczał" w roku
      "dwutysięcznym-drugim". Na samym końcu zabrakło mu 5 złotych na piwo i spytał
      czy pożyczę. Pożyczyłam, poszedł do sklepu, zwiałam.:P
      • jedyny.kkk Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 15.06.10, 20:23
        Ale się uśmiałem. Dobre to było.
        • zawszezabulinka Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 15.06.10, 21:10
          w zasadzie wszystkie moje spotkania facetami byly ok. jakies tam cechy nie
          pasowaly to nie spotykalismy sie dalej, ale dwoch kolesi zapamietalam

          1) katolik - nie dal sie dotknac, pocalowac i odwrotnie. jak kierowalam rece
          mowiac ze chce go "dotknac" czy chcialam pocalowac (mowilam ze chce) to mowil "
          ale po co"? Da sie dopiero jak dziewczyna wyzna mu milosc (no w rzeczy samej
          pochodza ze soba) i dodal ze wyznanie/odzwajemnienie milosci przez dziewczyne to
          automatyczna zgoda na ich wyjazd w dzicz - to jest jego marzenie (jak I ludzie,
          zywnosc zasu/krzewow,bez lekarza, bez komunikacji)


          2) zartownis. I i ost spotkanie. koles mial specyficzne poczucie humoru. nie
          wiedzialam kiedy zartowal a kiedy nie. cos powiedzial, ja odpowiedzialam.klepnal
          mnie i powiedzial z usmiechem "zartowalem"
          i kilka razy tak rozmowa przebiegala

          myslalam ze zapadne sie pod lawke. akurat sie szybko zmylam
          • mersana Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 16.06.10, 00:07
            nr 2 cudowne, usmialam sie do lez :D, musialo to zabawnie wygladac...
            lubie takie poczucie humoru :D
      • autokrata.fetyszysta Re: 3 lata starczy 15.06.10, 21:41
        Masz rację - po tych trzech miesiącach to i tak spory postęp ;->
        • sid.leniwiec Re: 3 lata starczy 16.06.10, 18:33
          Ładnie śmiać się z literówek?:)
          • autokrata.fetyszysta Re: Ładnie śmiać się z literówek? 17.06.10, 01:08
            Lazem z ałtolką? Pseślicnie! ;)
    • akle2 Tu jest jeszcze podobny wątek :-))))) 16.06.10, 13:33

      jw. też fajne.
      • akle2 Re: Tu jest jeszcze podobny wątek :-))))) 16.06.10, 13:34

        Oj, sorry, nie wkleił mi się link


        forum.gazeta.pl/forum/w,16,93113847,,Najgorsza_randka_w_zyciu.html?s=0
    • jarospa Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 17.06.10, 09:25
      a co to zakola ma prawie każdy facet:))i co z tego??:)
      ja mam 188 cm albo wyżej heheh:))))
    • woda.lekko.gazowana Re: Ale wy tutaj dziewczyny jesteście zjebane:))) 17.06.10, 09:53
      wypowiedział się ten najbardziej tolerancyjny ;)
      • jarospa Re: Ale wy tutaj dziewczyny jesteście zjebane:))) 17.06.10, 09:56
        woda.lekko.gazowana napisała:

        > wypowiedział się ten najbardziej tolerancyjny ;)

        a co ma piernik do wiadraka:))hehehe... normalnie takie tu "misski" piszą że
        wcale się nie dziwie że faceci je zlewali:)))
    • disa jedyną przewagę jaką masz... 17.06.10, 09:57
      ....to masz w prostactwie i głupocie
      ale Twoje szczęście, że jakaś jest na tyle zdesperowana, że udaje iż tego nie widzi
      • jarospa Re: jedyną przewagę jaką masz... 17.06.10, 10:03
        oj byś się zdziwiła:)))fajna i wykształcona laseczka:))) a nie zdesperowana i
        wiecznie niezadowolona i wyrachowana suczka..:)))zresztą moi koledzy żyją według
        zasady "Nie ten worek to następny":))) i to mi się podoba:))kobiety są za mało
        ważne w życiu faceta z taką pasja jak np. ja żeby się nimi przejmować:)))

        no ale cóż wracaj do świnek:)))

        disa napisała:

        > ....to masz w prostactwie i głupocie
        > ale Twoje szczęście, że jakaś jest na tyle zdesperowana, że udaje iż tego nie w
        > idzi
        >
        >
        • jarospa Re: jedyną przewagę jaką masz... 17.06.10, 10:11
          zreszta))będąc częścia swiata prawniczego zobaczyłem że od 3-4 lat nagle
          wszystkie dziewczyny/panie są skoro i ciekawe "rozłożyć nogi przede mną":)))i
          hehe.. śmiać mi się chce:)))co nagle wyładniałem?zmądrzałem?stałem sie
          bohaterem? Nie!! one leca na kasę i szukają męża (frajera). .hehhe .. każdy
          głupi to by zauważył:)))hehe..
          • cojakco Re: jedyną przewagę jaką masz... 17.06.10, 13:21
            "będąc częścia swiata prawniczego" częścią świata prawniczego jest
            również pedel w sądzie i chyba mamy tu z takim do czynienia sądząc
            po poziomie i kulturze wypowiedzi.
            • jarospa Re: jedyną przewagę jaką masz... 17.06.10, 20:15
              cojakco napisała:

              > "będąc częścia swiata prawniczego" częścią świata prawniczego jest
              > również pedel w sądzie i chyba mamy tu z takim do czynienia sądząc
              > po poziomie i kulturze wypowiedzi.


              ojjajoj.. ale zazdrość przemawia:)) trzeba było się uczyć tumanie:)))) bo o
              twojej kulturze ćwoku jeden nie wspomnę.. i nie wyzywaj mnie bo dla mnie to
              nawet ciciem nie jesteś:))pozdrawiam.. Jarek
              • disa Re: jedyną przewagę jaką masz... 23.06.10, 18:53
                trzeba być niesamowitym kretynem żeby uważać, że osoba z którą się dyskutuje ma
                mniej/lub ma gorsze wykształcenie
                Rozumiem, że leczysz kompleksy

                a użytkownik "cojakco" nie wyzywał Cie ... za to Ty ją TAK
                gdybyś był dobrym prawnikiem wiedziałbyś byś, że Ona mogła by pozwać za obrazę
                Ciebie, a Ty jej już nie ... jak na spokojnie przeanalizujesz to zdanie być
                może
                zrozumiesz ;]

                ogarnij się bo zaczynasz mnie utwierdzać w przekonaniu, że w większości
                prawnikami zostają najgorsze, mentalne mendy

                zanim zaczniesz mnie obrażać tak jak innych chciałam Cię poinformować, że
                między innymi mam wykształcenie prawnicze i na 100% zarabiam więcej od
                Ciebie więc się nie wysilaj

                z prawnikami nie sypiam bo w 90% ich mniemanie o sobie jest nieadekwatne do
                inteligencji

                napiszę Ci wprost żebyś zrozumiał:
                pokazałeś tu mentalne dno i obnażyłeś jak nędzny masz świat ;]

                pozdrawiam
                • akle2 Re: jedyną przewagę jaką masz... 26.06.10, 15:26
                  Disa, daruj sobie, chamów i bufonów trzeba OLEWAĆ a nie z nimi dyskutować. A
                  poza tym taki z niego pewnie prawnik, co 15x na aplikację zdawał i dlatego nie
                  lubi ludzi. OLAĆ.


                  ---------------
                  Zwycięzca bierze wszystko.
                  • disa Re: jedyną przewagę jaką masz... 27.06.10, 12:45
                    o ile zdawał ;]

                    ma mentalność studenta 1 roku ;] wywyższanie się i pozjadanie rozumów oraz
                    uważanie, że to ELITARNY zawód ;] ... ubaw MILION
                    niestety dane było mi studiować prawo i tyle głupków co tam to nigdzie
                    nie widziałam ... na pocieszenie kończą tak jak powinni ;] AMBITNIE pracują za
                    najniższą krajową w kiepskich pracach nie związanych z prawem ;]
        • akle2 Re: jedyną przewagę jaką masz... 17.06.10, 18:46
          Do jarospa - A co jak tej twojej pięknej lasecznce stuknie 30-tka? Wymienisz na
          nowszy model?
          Przyjdzie czas, że jedynym twoim aktywem będzie portfel z gotówką, potem z
          większą gotówką i jeszcze większą gotówką, a na koniec nawet gotówka nie pomoże,
          bo jakiej licealistce będzie się chciało ręcznie restartować?


          ------------------
          Zwycięzca bierze wszystko.
        • disa Re: jedyną przewagę jaką masz... 23.06.10, 18:54
          zdajesz sobie sprawę, że te świnki mają więcej inteligencji, obycia i kultury
          osobistej niż Ty?
    • cojakco Re: Ale wy tutaj dziewczyny jesteście zjebane:))) 17.06.10, 13:24
      "starszy jest do zaakceptowania" oczywiście mówisz na podstawie
      własnych doświadczeń?
      • jarospa Re: Ale wy tutaj dziewczyny jesteście zjebane:))) 17.06.10, 20:17
        cojakco napisała:

        > "starszy jest do zaakceptowania" oczywiście mówisz na podstawie
        > własnych doświadczeń?

        ojjoj.. cojakco ale zazdrość przez Ciebie przemawia:)) trzeba było się uczyć
        tumanie:)))) bo o
        twojej kulturze ćwoku jeden nie wspomnę.. i nie wyzywaj mnie bo dla mnie to
        nawet cieciem nie jesteś:))pozdrawiam.. Jarek
    • yashee Re: randki w ciemno - nasze sytuacje ;] 17.06.10, 15:19
      trzy lata temu poszłam na randkę w ciemno
      chłopak poznany na sympatia.pl, nie miał nawet zdjęcia, tylko
      zadziorny opis.
      pisaliśmy ze sobą 2 tygodnie, średnio co drugi dzień, potem
      spotkaliśmy się w knajpie
      opis był zgdony z rzeczywistością, czyli z metryką wypełnioną na
      sympatia.pl
      za kilka tygodni bierzemy ślub :)


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka