annjen
09.07.10, 12:52
Młody (17-letni syn mojego) przed chwilą wyszedł z łazienki posprzątanej przed
jego wejściem. Efekt - podłoga upaprana jakimś rozmazanym błotem. Teraz je
śniadanie - czytaj kuchnia zaraz do sprzątania (u....ny stół, napaćkany sok na
podłodze, w zlewie naczynia - do zmywarki się nie schyli). Proszę do znudzenia
- ON TEGO NIE WIDZI! Powinien mieć pokojówkę, która by za nim chodziła i
sprzątała, bo ja nie wyrabiam. Siedzi cały czas w domu, zero obowiązków, a ja
czasem dostaję kota. Jak go zmusić, zachęcić, cokolwiek - byleby zaczął po
sobie sprzątać. Rozmawiam z M - jeśli mu zwróci uwagę na bieżąco, to Młody
posprząta, ale sam z siebie nic! Rozpuszczony jak dziadowski bicz, gdy proszę
o coś, czego nie ma ochoty zrobić, odpowiada "później", i/albo zamyka się w
pokoju przeżywając dotkliwy ból istnienia (dodam - w pokoju wyglądajacym jak
po przejściu kataklizmu). Nie potrafię stawiać kategorycznych żądań, bo boję
się usłyszeć - "nie jesteś moją matką", więc grzecznie proszę. Brałam go na
przetrzymanie - np. oberwana firanka w kuchni dyndała ze dwa dni - i nic. Może
ktoś ma jakiś patent?