Dodaj do ulubionych

Wyjdę i nie wrócę:(

09.07.10, 12:52
Młody (17-letni syn mojego) przed chwilą wyszedł z łazienki posprzątanej przed
jego wejściem. Efekt - podłoga upaprana jakimś rozmazanym błotem. Teraz je
śniadanie - czytaj kuchnia zaraz do sprzątania (u....ny stół, napaćkany sok na
podłodze, w zlewie naczynia - do zmywarki się nie schyli). Proszę do znudzenia
- ON TEGO NIE WIDZI! Powinien mieć pokojówkę, która by za nim chodziła i
sprzątała, bo ja nie wyrabiam. Siedzi cały czas w domu, zero obowiązków, a ja
czasem dostaję kota. Jak go zmusić, zachęcić, cokolwiek - byleby zaczął po
sobie sprzątać. Rozmawiam z M - jeśli mu zwróci uwagę na bieżąco, to Młody
posprząta, ale sam z siebie nic! Rozpuszczony jak dziadowski bicz, gdy proszę
o coś, czego nie ma ochoty zrobić, odpowiada "później", i/albo zamyka się w
pokoju przeżywając dotkliwy ból istnienia (dodam - w pokoju wyglądajacym jak
po przejściu kataklizmu). Nie potrafię stawiać kategorycznych żądań, bo boję
się usłyszeć - "nie jesteś moją matką", więc grzecznie proszę. Brałam go na
przetrzymanie - np. oberwana firanka w kuchni dyndała ze dwa dni - i nic. Może
ktoś ma jakiś patent?
Obserwuj wątek
    • i.nes Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 12:58
      annjen napisała:

      > Nie potrafię stawiać kategorycznych żądań, bo boję
      > się usłyszeć - "nie jesteś moją matką".

      Bo nie jesteś i dla tego chłopaka nigdy nie będziesz. To nie jest istotne,
      ponieważ żyjecie we wspólnej przestrzeni - jeśli on nie sprząta po sobie, to
      masz pełne prawo na to się nie godzić i żądać współpracy. Jeśli się nie będzie
      stosował, to trzeba wymyślić jakieś sankcje. Na początek, przestań po nim sprzątać.
      • soulshunter Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:03
        > to trzeba wymyślić jakieś sankcje. Na początek, przestań po nim sprzątać.

        to jest akurat najglupsza z mozliwych. Syf urosnie do samego sufitu. Po prostu trzeba przeprowadzic powazna rozmowe z tajemniczym "M" aby z synkiem porozmawial na ten temat.
        • i.nes Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:09
          Nie, to jest demonstracja siły :D

          Sprzątasz wyłącznie po sobie, ale przestajesz sprzątać po kimś (zanosisz to co
          jego lub po nim do jego pokoju lub wyrzucasz*), syf rośnie do sufitu, życie
          staje się nieznośne... ale tylko chwilowo, bo tajemniczy M. długo tego nie zdzierży.


          * Anegdota o 2 braciach i siostrze, która po sobie nie sprzątała:
          Wszystko co nie posprzątane lądowało w torbach na śmieci, a te na śmietniku.
          Siostra dość szybko nauczyła się porządku.
          • soulshunter Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:14
            aaaa, to stont ci zostalo to ubieranie sie w kartony na smietniq :P
            • i.nes Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:16
              nie znasz się - to jest teraz trendi! :F
              • soulshunter Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:20
                a skont sie mam znac? U nas na wsi tylko i wciaz wacioki i gumofilce so w modzie.
    • sadosia75 Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:00
      I co z tego, ze nie jestes jego matka? w zwiazku z tym masz zyc z
      brudasem? jesli jemu pasuje zycie w chlewie to niech sie do chlewa
      przeniesie. ja bym po nim nie sprzatala a wszelkie brudy zanosila
      do komnaty wielmoznego ksiecia.
    • marzeka1 Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:03
      "Nie potrafię stawiać kategorycznych żądań, bo boję
      się usłyszeć - "nie jesteś moją matką", więc grzecznie proszę. "-

      - dlaczego się boisz tego usłyszeć? No przecież nie jesteś, ale na taki tekst
      jest prosta odpowiedź: ale nie jestem też twoją służącą i w domu panuje zasada,
      że każdy po sobie sprząta i nie zostawia syfu.
      Jego pokój, jego problem, ale syfienie w tzw. przestrzeni wspólnej to zasada
      wzajemnego współzycia domowników i tyle.
      No i nie ty masz go zmusić ,ale ojciec syna wymusić respektowanie tych zasad.
      • i.nes Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:12
        marzeka1 napisała:

        > nie jestem też twoją służącą i w domu panuje zasada,
        > że każdy po sobie sprząta i nie zostawia syfu.

        Właśnie! Przydałaby się trójstronna konfrontacja - wymiana spostrzeżeń i
        ustalenie warunków. Jak ktoś nie chce, droga wolna.
        • soulshunter Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:16
          > Właśnie! Przydałaby się trójstronna konfrontacja

          i wlasnie do tego celu nadaje sie jak znalazl FK z cala liga sekundantow, doradcow, szpiegow i prowokatorow. Mlodemu w piety pojdzie jak nic i mowy nie ma zeby tutaj podskoczyl.
          • i.nes Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:19
            Forum broni, forum radzi, forum nigdy cię nie zdradzi!

            ;DDD
            • soulshunter Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:20
              forum, forum iber alez!
              • annjen Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:57
                Ja już obserwuję u siebie któryś stopień uzależnienia:)
        • annjen Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:55
          Też tak myślę, niestety jak na razie tajemniczy M. nie widzi problemu lub udaje,
          że go nie ma. Odnoszę wrazenie, że sobie pozwolił wejść na głowę i teraz mu
          trochę głupio... Tym bardziej, ze uważa się za osobę stanowczą, zasadniczą, od
          lat przyzwyczajoną do kierowania ludźmi. Wygląda jednak na to, że traci kontrolę
          nad własnym dzieckiem. Kilka razy próbowałam zwrócić uwagę na pewne niepokojące
          zachowania Młodego, ale M. odbiera to jako moją zazdrość, niechęć itp.
          zachowania zwykle przypisywane macochom.
          • soulshunter Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 14:00
            z wplynieciem na M to chyba najmniejszy problem. Przynajmniej ja to tak widze
    • yannika Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:20
      Wiecie co, tylko proszę mnie nie zjeżdżać...

      Myk może być taki, że on się nie czuje odpowiedzialny bo kompletnie nie czuje
      się u siebie. Mi do pedantyzmu zawsze daleko było, ale w domu zwyczajnie miałam
      na każdym kroku dawane do zrozumienia jaka to jestem zawalidroga i tolerowana z
      wielkiej łaski, toteż nie było opcji żebym sama z siebie coś ruszyła. A na
      własnym bez problemu.

      Więc może tu leży problem? Jakby nie patrzeć dzieciak mieszka z kompletnie obcą
      osobą (i nie znamy jego opinii na ten temat). Brak dbałości o "sferę wspólną" to
      może być nieświadomy bunt przed sytuacją, która mu się nie podoba.
      • i.nes Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:22
        Może tak być. Może też być tak, że chłopak w ten sposób wyraża swoją niechęć dla
        nowego związku ojca. Coś jest na rzeczy i to trzeba obgadać.
        • annjen Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:50
          Chyba nie, nasze relacje były od początku dobre, mogę powiedzieć, że często
          tworzyliśmy z Młodym wspólny front przeciw ojcu, bo w wielu kwestiach się
          świetnie rozumiemy. On po prostu wyczuł, że ja nie znoszę brudu i bałaganu i
          powoli, powoli wymigał się od wszelkich obowiązków. Przez kilka miesięcy zresztą
          mieszkał w wynajmowanym mieszkaniu sam i ostatnio kiedy się stamtąd wyprowadzał,
          po raz pierwszy umyłam mu zlew - biedak nie wiedział, że ma w szafce środek do
          mycia i dlatego nie mył:)
          • i.nes Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:52
            Czyli fleja i tyle.
            Zagoń do sprzątania albo niech się wyprowadza.
      • soulshunter Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:22
        ale chyba nie moze byc tak, zeby niepodobanie sie i bunt odbywaly sie kosztem innych?
        • yannika Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:25
          Z zasady tak jest. Bunt pojawia się zazwyczaj, kiedy ktoś czuje, że coś jest
          jego kosztem, jako wyraz sprzeciwu i (często nieświadomej) zemsty.
          • soulshunter Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:28
            czyli jak juz zasugerowala ineska komisja trojstronna przy okraglym stole wymagana jak nic.
            • yannika Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:37
              Zdecydowanie. A jak nie pomoże to i czterostronna, z udziałem jakiegoś terapeuty
              rodzinnego.
    • martishia7 Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:29
      Nie potrafię stawiać kategorycznych żądań, bo boję
      > się usłyszeć - "nie jesteś moją matką", więc grzecznie proszę.

      Dlaczego? Nie jesteś jego matką i to jest fakt. Nie jesteś też tym bardziej jego
      sprzątaczką.
    • six_a Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:35
      Powinien mieć pokojówkę
      no chyba już ma;)
    • wacikowa Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 13:50
      Goń szkodnika:) Bez znaczenia czy jesteś jego matką czy nie.
      Nie jest dzieckiem.
      Chce mieszkać i jeść niech się weźmie do roboty.
      Do skutku za każdym razem bym go upominała. Aż by mu już uszami wychodziło moje
      ględzenie i dla świętego spokoju by sprzątał po sobie.
      Mój młody(17) jak przynosi do kuchni talerze po zjedzeniu i nie wrzuci do
      zmywarki albo nie umyje to zanoszę mu je do pokoju. Tak robię ze wszystkim:)
      Odstępstwa robię tylko rano jak po śniadaniu zapieprza do szkoły. W innym
      wypadku nie ma,że boli:)
      • annjen Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 14:00
        Tylko, jak pisałam wyżej, zaczynam być przez obu traktowana jak macocha z bajki
        o Kopciuszku:(
        • i.nes Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 14:05
          mówię Ci, przestań im usługiwać - sprzątaj po sobie, nie goń ich, a zobaczysz co
          z tego wyjdzie
        • wacikowa Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 14:05
          Nie. Ty nie jesteś przez nich tak traktowana. Ty dajesz się tak traktować.
          Postaw sprawę jasno. Pogadaj z nimi szczerze o tym co Ci nie odpowiada. Ale nie
          osobno tylko razem. A jak nie poskutkuje to dla picu zatrudnij na parę dni jakąś
          babkę i niech chodzi za księciuniami i sprząta. A panowie niech się złożą na
          wynagrodzenie dla pani służącej:)
          • annjen Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 14:26
            Kiedy mieszkali sami, to mieli takie panie:) Potem gdy ja się pojawiłam, też
            przez jakiś czas przychodziła pani do sprzątania o gotowania, ale gdy dostała
            stałą pracę, umówiliśmy się z M. że nie będzie nikogo szukał - głupio mi było,
            że obca baba krząta się po moim domu:) No i wychodzi na to, ze ja zostałam
            następczynią tych pań, tylko bez pensji i z własnymi obowiązkami zawodowymi
            dodatkowo:)
            • skarpetka_szara Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 16:25

              No i wychodzi na to, ze ja zostałam
              > następczynią tych pań, tylko bez pensji i z własnymi obowiązkami
              zawodowymi
              > dodatkowo:)


              No a czyja to wina???
            • stedo Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 17:41
              No to o co ci chodzi?? Oni tak mają. Nie sprzątają. I dlatego wynajmowali "osoby sprzątające" Tobie to przeszkadzało i postanowiłaś sama osobiście taką zostać. Do kogo masz pretensje??
    • sv.dali nie daj sie sprowokowac 09.07.10, 14:10
      Wiesz co? ja tak sobie mysle, ze 17lat to jest okres buntu,
      dojrzewania, nawet takimi czynami jak nie sporzatnie po sobie chce
      Cie zdenerwować(napewno ma jakis tam uraz, ze zastepujesz mu jego
      matkę)

      Nie denerwuj się, sprzataj po nim, za dwa lata wyjedzie na studia i
      nie bedzie juz takiego zachowania, a byc moze wczesniej dojrzeje i
      sam dojdzie do wnnosku, ze zachowuje sie wobec Ciebie nie fair ale
      aktualnie nie graj mu na nerwach- sprobuj zrozumiec i postawic sie w
      jego sytuacji, jak zaczniesz mu jeczec i zaczniesz na niego
      narzekac, ze zle Ci sie z nim mieszka, ze jest brudas tylko
      pogorszysz stosunki, nie daj sie sprowokowac samo przejdzie, jak nie
      przejdzie jak pisałam niedługo przed nim studia i pewnie zycie na
      wlasna reke w innym miescie
      • sv.dali Re: nie daj sie sprowokowac 09.07.10, 14:29
        I jak ja przechodziłam okres dojrzewania kilka lat temu;) tez byłam
        taka brudaską, która sprzatac nie chce, nie musi i od swiata jej sie
        wszystko nalezy i mama była zawsze w akcji z odkurzaczem, zebym w
        pokoju nie zarosła w kurzu a ja krzyczałam, ze kocham mój
        inspirujący chaos i ma mi nie sprzatac bo sie pogubie! ale ona i tak
        wszystko sprzatała, iukładała i była pozniej wojna bo ja chciałam
        miec ten swój bałagan:Pbyła cierpliwa ale taka jest rola rodzica,
        prosiła ale niestety rady na mnie ni było

        Teraz studiuje fajny kierunek a w wynajmowanym mieszkaniu mam
        czysciutko, boooo nienawidze bałaganu! nikt by sie nie spodziewał
        kim byłam jeszcze kilka lat temu i jak za mna mama sprzatała,
        gotowała, prała bo ja miałam swoje "wazne" zadania- teraz jest mi
        wstyd, ze tak mame wykorzystywałam ale wtedy to się inaczej myslało,
        ze porzadek nie jest wazny tylko wazniejsze są przemyślenia,
        spotkania i rozmowy w gronie znajomych na "wazne " tematy;),
        naprawde na ludzi wyrosłam lubie teraz porzadek i mnie szlag trafia
        jak jest nieposrzatane, gotuje, piore poprostu wyrosłam. Jestes
        teraz jego matką i tez to zrozum i zaakceptuj, ze mozesz go nie
        przekonac ale kiedys sam zrozumie i bedzie mu za siebie wstyd
        • annjen Re: nie daj sie sprowokowac 09.07.10, 14:48
          Dzięki za wsparcie, wiesz, czasem sobie przypominam, że jako nastolatka też
          miałam bałagan w pokoju i w ogóle mi on nie przeszkadzał. Tyle tylko, że na mnie
          mama wrzeszczała i zmuszała do pomocy w domu (dzięki niej teraz umiem robić
          wiele rzeczy), a ja wobec Młodego nie bardzo mogę użyć takich metod. No i myślę
          sobie, ze może go przyszła żona zmusi do prac domowych, bo wątpię czy znajdzie
          taką kurę domową, której będzie rozrzucał skarpetki po całym domu...
          • martishia7 Re: nie daj sie sprowokowac 09.07.10, 15:11
            We własnym pokoju to możesz mu pozwolić mieć śmiecia pod sufit (byle na cały dom
            nie śmierdziało). Niech sobie ma, przeżyj to. Ale w przestrzeni wspólnej mają
            być wspólne zasady.
    • skarpetka_szara Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 15:19

      Bo jestes niekonsekwentna!!!

      Czasami za niego posprzatasz, czasami prosisz aby cos zrobil. I
      tlumacz sobie ze posprzatasz za niego gdyz rece ci opadaja, ale
      wychowywanie czlowieka nie jest latwe, i wymaga TRUDU, i wysilku.

      TY, i Twoj partner normalnie siadacie z nim przy stole, wyjmujecie
      liste obowiazkow, omawiacie kazdy, i dajecie do podpisania dla
      nastolatka - dwie kopie. Jedna mu dajecie, druga naklejacie na
      lodowke. W zamian, mowiecie mu, ma u was za darmo jedzenie,
      nocleg, mieszkanie itd.. Mowicie mu ze jest to wasze mieszkanie i
      musi szanowac obowiazujace tu reguly.

      Gdy szczeniaczek nieposprzata w kuchni - wolaj go z pokoju aby to
      zrobil. Jezeli chce wyjsc - najpierw niech posprzata. Pokaz mu jak
      to ma zrobic w sensie takim ze ty mu mowisz a on to robi. i BADZ
      KONSEKWENTNA - nigdy nie rob tego za niego. Wierz mi, ze nawet
      malpa sie nauczy sprzatac po sobie gdy wie ze jezeli tego nie zrobi
      to ktos mu zaraz bedzie dupe zawracal. Z czasem bedzie to robil z
      automatu.

      i TAK wychowuje sie dzieci/mlodziez.
      • skarpetka_szara Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 15:34

        acha, i jezeli chodzi o jego pokoj, to niech ma tam syf, ale aby
        zamykal drzwi - aby inni tego nie widzieli. Chodzi mi glownie o
        dbanie o czystosc w miejscach wspolnych.

        Oczywiscie jego pokoju nie sprzataj.
      • jedna_nozka_bardziej Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 15:40
        skarpetka_szara napisała:
        W zamian, mowiecie mu, ma u was za darmo jedzenie,
        > nocleg, mieszkanie itd.. Mowicie mu ze jest to wasze mieszkanie i
        > musi szanowac obowiazujace tu reguly.

        Wsadź łeb pod zimną wodę, upał Ci zaszkodził.
        Jeśli nie doczytałaś, to wątek mówi o synu (nie ważne, że tylko partnera). Nie o
        lokatorze, przygarniętym z łaski.
        • skarpetka_szara Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 16:05
          To ja nie rozumiem rodzicow ktorzy "wychowuja" dzieci jakby im sie
          wszystko nalerzalo. Dziwna mentalnosc, bo tylko szkodzi na dluzsza
          mete.

          Syn, nie syn, ale mieszka u rodzicow, ktorzy pracuja na swoj dom,
          jedzenie itd... A dziecko ma uszanowac ich prace, czerpac
          korzysci z ich owocow pracy, ale tez dac swoj wklad w rodzine
          .
          I tak, jego wkladem w rodzine jest uczestniczenie w zyciu rodzinnym
          jak rowniez wlozenie talerzyka do zmywarki, i przetarcie kurzu.

          Co to ze syn a nie lokator??? Dzieci nie sa Bogami, sa tylko
          dziecmi, ktore trzeba wychowac, a niestety malo rodzicow wie jak-
          tylko traktuja te srele jak Bozki.
    • gobi05 Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 15:27
      Nie wychodź, nie jest jeszcze tak źle.
      Jest piątek, więc nie sprzątaj przez weekend. W poniedziałek
      zaproponuj mężowi wynajęcie pomocy domowej. Powiedz, że sprzątanie
      po podrostku wywołuje u ciebie bardzo silne negatywne emocje.
      Są wakacje, mnóstwo małolatów szuka dorywczej pracy, znajdziesz
      kogoś z łatwością, choćby przez ogłoszenie.
    • cloclo80 Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 16:13
      Skoro za dostęp co cudzego fiuta godzisz się na bycie pomywaczką to nikt ci
      tutaj nie pomoże.
    • postponed Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 16:15
      przede wszystkim musisz pamiętać, że nie jesteś jego sprzątaczką. porozmawiaj z
      jego ojcem i postaw ultimatum: albo nauczy syna albo odejdziesz, no bo ile
      można. ja bym nie wytrzymała nawet miesiąca w takich warunkach.
    • lacido Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 16:26
      przekonaj tego M zeby zmajstrował Ci dzieciaka wtedy
      a) będziesz sprzątać po swoim
      b) jego czym prędzej wyniesie się z domu <lol>
    • kochanic.a.francuza Re: Wyjdę i nie wrócę:( 09.07.10, 17:12
      Też tak myślę, niestety jak na razie tajemniczy M. nie widzi
      problemu lub udaje,
      że go nie ma. Odnoszę wrazenie, że sobie pozwolił wejść na głowę i
      teraz mu
      trochę głupio... Tym bardziej, ze uważa się za osobę stanowczą,
      zasadniczą, od
      lat przyzwyczajoną do kierowania ludźmi. Wygląda jednak na to, że
      traci kontrolę
      nad własnym dzieckiem. Kilka razy próbowałam zwrócić uwagę na pewne
      niepokojące
      zachowania Młodego, ale M. odbiera to jako moją zazdrość, niechęć
      itp.
      zachowania zwykle przypisywane macochom.

      Ja mam takie same problemy chociza to moj syn i znacznie mlodszy od
      twojego. Jestem pewna, ze to nie tylko bunt nastolatka ale i efekt
      rozpuszczenia. M traktowal i traktuje go dobrotliwie. M czuje sie
      winny, ze chlopiec nie ma matki, ze ma inna mame. Zanim do tego
      doszlo mial zapewne jakies przykre przezycia. M nie rozdziela
      wspolczucia dla syna od odpowiedzialnego wychowania. Chce mu
      oslodzic zycie niewiele wymagajac. Moze warto porozmawiac o tym z M?

      U mnie jedno jest pewne: ja stracilam kontrole nad dzieckiem i
      mysle, ze to dobrze. Chlopiec staje sie mezczyzna, ma bzika na
      punkcie swojej "meskosci", trudno w takim okresie oczekiwac, zeby
      kobieta, nawet matka, byla dla niego autorytetem i wyrocznia. I ja
      przestalam tego oczekiwac, przecielam ktoras tak z kolei pepowine.
      W tym wieku licza sie tylko inni mezczyzni, akceptacja innych
      mezczyzn, poczucie przynaleznosci do meskiego rodu. Walkuje ten
      temat z mezem co drugi dzien. Juz sa rezultaty. W dodatku maz tez
      czuje sie "wazny" kiedy mu mowie: "Teraz Ty jestes dla chlopaka afa
      i omega" i stara sie wyegzekwowywac u dziecka oczekiwane
      zachowania. Dodam, ze maz nie cierpi drobiazgowego paplania o
      pie...ch, mimo wszystko robi to, bo wciaz mu uzmyslawiam
      znaczenie jego postawy dla rozwoju naszego "buntownika".
      Maz znajomej kiedy mieli podobne problemy, zabral syna na tydzien
      wakacji tylko we dwoje. Tam, w gorach, na lonie natury mieli czas
      tylko dla siebie, rozmawiali o zyciu, o nauce pracy i kobietach.
      Chlopak szczesliwy, ze potraktowano go jak doroslego, ojciec
      perfekcyjnie zorientowany w tym co mlody ma w glowie. Po takich
      wakacjach atmosfera oczyscila sie. Moze warto M namowic na cos
      takiego? Od razu dodam: facetom trzeba takie rzeczy wykladac dlugo
      i systematycznie zanim zrozumieja. Zycze wytrwalosci. Ja nie daje
      za wygrana:)
      Jesli chodzi o drobiazgowe rady typu sprzataj, lub nie sprzataj po
      nim, to ja radze inaczej: nie sluchaj co mowia na forum, bo kazde
      dziecko jest inne. Jedno zacznie sprzatac jak mu te talerze w
      pokoju na biurku zostawisz, inne sie jeszcze bardziej zbuntuje.
      Kazdy forumowicz czerpie z wlasnego, sila rzeczy ograniczonego
      doswiadczenia, wiec latwo o pomylke. Sama go obserwuj i zastanawiaj
      sie jak postepowac. Tak, ciezka praca i pewnie nie bylas na nia
      gotowa, ale z drugiej strony pomysl tak: pomieszka z wami jeszcze
      tylko jakis czas, wyfrunie i pojawiac sie bedzie tylko czasami.
      Warto, zebys wtedy i ty i M miala w nim fajnego syna, na ktorego
      takze mozna liczyc, zebyscie byli w dobrych stosunkach. Jaki by nie
      byl dzis opryskliwy, jesli bedziesz traktowala go cieplo i z
      szacunkiem(co nie wyklucza egzekwowania obowiazkow) to na pewno
      kiedys to doceni, bez znaczenia czy jestes mamtka czy nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka