warband_archer
15.07.10, 20:02
Tak, tak, "łbym" w temacie celowo zapisane wielkimi literami, by zaznaczyć, że
autorem jest mężczyzna. Zgadza się, jestem mężczyzną, który chciałby mieć
dzieci. Mam 22 lata.
Oczywiście nie teraz, ponieważ studiuję, nie mam mieszkania i wystarczająco
dużo środków do życia dla swojej rodziny. Nie wyobrażam sobie decyzji o
dziecku w sytuacji, w której nie mielibyśmy (my - przyszli rodzice) środków na
jego/ich utrzymanie albo utrzymanie nas, gdy np. żona nie pracowałaby po
porodzie (no różne rzeczy się dzieją na tym świecie).
Jednak chodzi mi o to, że pomimo młodego wieku chciałbym mieć dzieci. No
właśnie, w liczbie mnogiej. Wiem, że dzieci to nie sama sielanka (chorują,
rodzą się z wadami wrodzonymi, nieuleczalnymi chorobami), ale mimo wszystko
wizja szczęśliwej żony, męża i dzieci bardzo mi się podoba i chciałbym ją
zrealizować swoim życiu.
Jasne, że nie biegam za kobietami próbując namówić je do małżeństwa. To tylko
taka chęć, a nawet marzenie - żeby mieć fajną żonę i równie miłe dzieci z nią.;)
Widzę czasem małe dzieci i patrzę na nie bardzo empatycznie (nie, nie jestem
pedofilem). I myślę że gdyby jedno z nich miało zacząć mówić do mnie "tato"
byłbym bardzo szczęśliwy. Wydaje mi się, że musi to być niezwykłe
doświadczenie - bycie rodzicem. Chciałbym je poznać.
Myślę czasem czy to nie dziwne, że będąc dwudziestodwuletnim mężczyzną
założenie rodziny ze wspaniałą kobietą i posiadanie dzieci to jedno z
największych marzeń i celów, jeśli nie największe. Mam też ambicję zawodowe
czy te związane z moimi pasjami, ale one są jakby niższe rangą, co nie znaczy,
że do nich nie dążę. Założenie rodziny ma wyższą pozycję w hierarchii marzeń.
Chciałbym być ojcem.
Takie coś mam właśnie w głowie.;)