yoko0202
18.01.11, 19:59
czy ktoś z Was ma jakieś pojęcie, ile czasu realnie może trwać zła passa? taka, kiedy non-stop dzień w dzień wszystko idzie jak z kamienia? Bo u mnie zaczęło się w okolicy sylwestra, i zaczynam mieć ciśnienie; jak to ma dalej tak wyglądać, to proszę mnie zahibernować co najmniej do lata; ewentualnie, może podzielicie się swoimi niepowodzeniami – wiadomo, człek wredne stworzenie, i jakoś się na duszy lżej robi, jak się dowie, że nie tylko u niego kicha … :)
u mnie w Nowym Roku jest mniej więcej tak:
- nie wnikając w szczegóły, niezmiernie się rozczarowałam zachowaniem koleżanki, co poskutkowało tym, że w zasadzie koleżanki już nie mam, a przeżywać będę jeszcze długo :(
- znowu mi tłumik poszedł w samochodzie
- baba mi przedwczoraj wjechała i rozwaliła błotnik, a autko nienajmłodsze ale dziewicze i nie bite; najpierw była chętna zapłacić osobiście za naprawę bez mieszania w to ubezpieczyciela, teraz coś kwęka, że drogo itp., nosem czuję problemy.
- wydałam pół średniej krajowej na koncert zagramanicą, który został odwołany w ostatnim momencie, czyli mniej więcej o godzinie, o której miał się odbyć; bilety, który otrzymałam wcale nie były na te miejsca, które zamówiłam a dużo dużo gorsze; o ile za wejściówkę jednak otrzymam zwrot, o tyle kasa na podróż wywalona w błoto.
- w związku z sytuacją kryzysową w najbliższej rodzinie, wyzbyłam się właśnie wszelkich wolnych środków finansowych + dodatkowo zapożyczyłam, nie mam z czego rozliczyć się za zaległy podatek ze skarbówką, za bieżący zresztą też nie, a skarbówka jak wiadomo gorsza niż KGB i CBŚ razem wzięci
- od miesiąca śladowa ilość zleceń (prowadzę działalność) – klienci albo wyjechali na Barbados albo umarli, nie wiem, w każdym razie luty grozi jechaniem na zupkach chińskich i owsiance.
- kuchenka zepsuła się na amen, działający został 1, słownie jeden, palnik…
- czarę goryczy przelało dzisiejsze pranie – rura od pralki zamiast w wannie cudem wylądowała poza wanną, więc jak przyszłam do domu, na podłodze w mieszkaniu było ok. 2 cm. wody [parkiet dębowy oczywiście…]; sprzątałam to 2 godziny, nasłuchując czy już leci sąsiadka z dołu, póki co nie przyszła, i jedyny w miarę pozytywny wydźwięk zdarzenia to fakt, że podłogę w większości chałupy mam wymytą jak nigdy wcześniej;
- aha, całkowicie rozkraczyła się właśnie suszarka stojąca, więc nie wiem co zrobić z praniem, bo zostało tylko kilka sznurków w łazience, a na zalaną podłogę od razu rzuciłam wszystkie ręczniki jakie miałam w mieszkaniu, więc wypadałoby to jednak jakoś uprać i wysuszyć…
+ jeszcze kilka innych drobnych nieciekawych zdarzeń, wszystko na przestrzeni ostatnich 2 tygodni... kto da więcej? :)