Dodaj do ulubionych

sprzedawca = głupek?

24.04.11, 13:30
tydzień temu zmieniłam mieszkanie na osiedlu na które się wprowadziłam jest cukiernia, poszłam tam kupić ciastka, zapytałam się sprzedawczynię czy są świeże, odpowiedziała że "tak są świeże", po powrocie do domu usiedliśmy do jedzenia tych ciastek o niestety okazało się że są stare i musieliśmy je wyrzucić. Zastawiam się dlaczego ekspedientka skłamała i twierdziła ze są świeże, czy dlatego że jest głupia? Zarobiła na mnie 10 zł ale straciła klienta który raz w tygodniu robiłby u niej zakupy i zostawiał miesięcznie ok 100 zł. Czy powiedzenie "ucz się synu bo jak nie to zostaniesz sprzedawcą" jest jednak prawdziwe?
Obserwuj wątek
    • raohszana Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 13:31
      Bogowie, ale pytanie...
      A co, nie widać było pleśni czy jak? Sprzedawca zwykle powie, że coś świeże i dobre, taki prikaz ma.
    • akle2 Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 13:41
      Tak niestety bywa; ja często wskazuje konkretny kawałek z którego maja mi odkroić. Obok leży drugi kawałek wielkości tego, który kupuję, więc sprzedawczynie nachalnie sięgają po niego licząc ze go wypchną, ale ja twardo: nie, proszę z tamtego dużego (nie naruszony, na pewno wjechał do sklepu później).
    • triismegistos Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 15:01
      Espedientka najprawdopodobniej nie jest właścicielką tej cukierni. Jeśli była w jakikolwiek sposób obserwowana, to niestety nie mogła inaczej odpowiedzieć. A to, ile cukierna zarobi, to ona miała domyśl się gdzie, bo sama nic z tego nie będzie miała.
    • real_mayer Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 15:48
      a co ona ma te wszystkie ciastka próbować?
      • jan_hus_na_stosie Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 19:37
        real_mayer napisała:

        > a co ona ma te wszystkie ciastka próbować?

        ja bym próbował, lubię ciastka ;)
    • sid-the-sloth Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 15:53
      > tydzień temu zmieniłam mieszkanie na osiedlu na które się wprowadziłam jest cukiernia

      To jest bardzo istotna informacja. Zapomniałaś jeszcze napisał w co byłaś ubrana i jaka była pogoda.
    • zmruzyslaw Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 15:57
      Jak już wspomniano, nie każdy za ladą jest właścicielem środków produkcji. Pracownik najemny i chłop pańszczyźniany nie zadba o kram, tak jak pan, co to musiał sam. Mam podobny stosunek do krótkowzrocznego cwaniactwa.
    • piotr_57 Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 17:53
      sara.ivona napisała:

      .. "ucz s
      > ię synu bo jak nie to zostaniesz sprzedawcą"

      Ja znam wersje : "Ucz się dziecko ucz, bo jak nie to zostaniesz nauczycielem".
    • soulshunter2 Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 18:12
      skoro tak ci zalazla za skore cala ta sytuacja, to spytaj kiedy mozesz zastac kierownika/wlasciciela i przekaz mu to co nam opisalas. Byc moze czegos sie nauczy na przyszlosc.
    • sabriel Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 19:41
      A co ci miała odpowiedzieć? są nieświeże Pani nie bierze?
      Jak widać głupia jesteś ty, nie ona.
    • pompeja Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 20:22
      Głupia to jesteś ty, że tych ciastek nie odniosłaś, skoro cukiernia jest blisko twojego nowego miejsca zamieszkania (to istotna sprawa w całej akcji :P).

      Do ciebie pasuje: "ucz się córko, bo jak nie, to będziesz na własnej głupocie tracić"
    • nocozaludzie Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 20:48
      W tym wypadku ewidentnie klient to głupek, bo ekspedientka zachowała się bardzo racjonalnie. Jest tam zatrudniona, nie jest właścicielką klientki. Z pozyskania stałego klienta nie ma żadnych profitów, bo jej pensja nie zależy od tego. Ale gdyby okazało się, że jesteście kontrolą nasłaną przez szefa i przyłapano by ją na informowaniu o wadach towaru to wyleciałaby z pracy. Więc postąpiła słusznie.
      • fuks0 Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 09:48
        No niekoniecznie. Jeżeli straci dużo ilość klientów, to nie będzie obrotów/przychodów -> nie będzie przychodów-> nie będzie pracy.
      • akle2 Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 14:49
        nocozaludzie napisała:

        > Z pozyskania stałego klienta nie ma żadnych profitów, bo jej pensja nie zależy od tego.
        >

        Tu bym dyskutowała. W małych zakładach ilość klientów ma bezpośrednie przełożenie na pensję, tzn. na sam fakt że pensja będzie na czas i że stanowisko pracy będzie utrzymane.
        W dużych firmach masz efekt skali, zanim kłopoty "góry" przeniosą się "na dół" i się zaczną grupowe zwolnienia, to trochę czasu minie; w małych wszelkie perturbacje są odczuwalne od razu. Mała ilość klientów=mały przychód lub strata przewyższająca przychód=brak środków na pensje, na czynsz, na towar/materiały, na podatki =przesłanki do zamknięcia firmy. I wtedy tej pensji nie będzie wcale, bo nie będzie jej z czego wypłacić. A że mało kto chciałby pracować charytatywnie, to się zwolni prędzej czy później z takiej firmy.
        Może Tobie chodziło o premię, tzn. że jak będzie bardziej nagabywać klientów to oprócz pensji (zwykle najniższej krajowej) dostanie jakiś procent od utargu? Czasami są takie środki motywowania, chociaż ostatnimi czasy takim środkiem jest posiadanie pracy samo w sobie.
    • niebieski_lisek Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 21:20
      Kurcze, widzę że wszyscy lubią być oszukiwani. Sprzedawczyni powinna powiedzieć kiedy ciastka zostały zrobione i tyle. Ekspedientka, która oszukuje klienta nie zarobi na nim dużo. Raz z niego wyciągnie kasę - pierwszy i ostatni.
      • raohszana Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 21:44
        niebieski_lisek napisała:

        > Kurcze, widzę że wszyscy lubią być oszukiwani.
        *
        Jak i z czego to wywnioskowałaś?
        > Sprzedawczyni powinna powiedzieć
        > kiedy ciastka zostały zrobione i tyle. Ekspedientka, która oszukuje klienta ni
        > e zarobi na nim dużo. Raz z niego wyciągnie kasę - pierwszy i ostatni.
        *
        Niby powinna i niby tak - ale zależy co szef kazał.
        • niebieski_lisek Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 10:32
          > Jak i z czego to wywnioskowałaś?

          Z tego że wszyscy a przynajmniej zdecydowana większość stwierdzili że sprzedawczyni zachowała się prawidłowo kłamiąc co do świeżości produktu.
          • raohszana Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 10:40
            niebieski_lisek napisała:

            > Z tego że wszyscy a przynajmniej zdecydowana większość stwierdzili że sprzedawc
            > zyni zachowała się prawidłowo kłamiąc co do świeżości produktu.
            *
            Pała z czytania ze zrozumieniem.
            • niebieski_lisek Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 19:56
              Bogowie, ale pytanie...
              A co, nie widać było pleśni czy jak? Sprzedawca zwykle powie, że coś świeże i dobre, taki prikaz ma.

              A co ci miała odpowiedzieć? są nieświeże Pani nie bierze?
              Jak widać głupia jesteś ty, nie ona.

              W tym wypadku ewidentnie klient to głupek, bo ekspedientka zachowała się bardzo racjonalnie.


              Wklejam wybrane 3 odpowiedzi z wątku. Ze wszystkich wynika że to norma że sprzedawczyni oszukała klienta, że tak po prostu wygląda rynek. Ja się z tym nie zgadzam i oczekuję że ktoś odpowie zgodnie z prawdą na moje pytanie.
              • raohszana Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 20:02
                niebieski_lisek napisała:

                > Wklejam wybrane 3 odpowiedzi z wątku. Ze wszystkich wynika że to norma że sprze
                > dawczyni oszukała klienta, że tak po prostu wygląda rynek. Ja się z tym nie zga
                > dzam i oczekuję że ktoś odpowie zgodnie z prawdą na moje pytanie.
                *
                Wcześniej pisałaś o "dobrze" - a to ocena już jest, której nikt nie wydał, ale Ty sobie dośpiewałaś.
                A to, że taka jest praktycznie norma w sklepach, że pracownik musi mówić co każą - cóż, smutne realia. Przy czym nikt nie powiedział, że normy i praktykowane zachowania są dobre. To są normy narzucone przez realia i ludzie w wątku najwyraźniej założyli, że czytacze są świadomi tego. Jak widać - nie są.
                • niebieski_lisek Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 22:18
                  To raczej ty sobie coś dośpiewałaś - nigdzie nie użyłam sformułowania "dobrze", niczego sobie nie dopowiadam. Podtrzymuję swoją ocenę - większość uznaje że normą jest oszukiwanie klienta i że takie są realia. Nie zgadzam się na coś takiego, oczekuję uczciwego podejścia i nie uważam że to było jest utopia czy nadmierne wymagania.
                  • raohszana Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 22:24
                    niebieski_lisek napisała:

                    > To raczej ty sobie coś dośpiewałaś - nigdzie nie użyłam sformułowania "dobrze"
                    > , niczego sobie nie dopowiadam. Podtrzymuję swoją ocenę - większość uznaje że n
                    > ormą jest oszukiwanie klienta i że takie są realia. Nie zgadzam się na coś taki
                    > ego, oczekuję uczciwego podejścia i nie uważam że to było jest utopia czy nadmi
                    > erne wymagania.
                    *
                    Point, użyłaś "prawidłowo" - co też jest oceną.
                    To, że coś jest normą realiów nie znaczy, że się na to ktoś godzi i nie oczekuje podejścia, trafia? Nie trafia, bo musisz być "jedyną sprawiedliwą niegodzącą się z uciskiem".
                    EOT z mojej strony.
                    • niebieski_lisek Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 22:47
                      Jesteś strasznie nieuprzejma, wystawiasz mi "pały z czytania ze zrozumieniem", potem okazuje się że to ty jednak nie doczytawszy odpowiadasz mi na rzeczy, których nigdy nie napisałam, ale to wcale nie przeszkadza ci utrzymywać tego impertynenckiego tonu. Nie, nie trafia do mnie że stwierdzenie, że jeśli nieuczciwe zachowanie będzie wystarczająco powszechne to musi być zaakceptowane . I nie jestem jedyna - co najmniej jedna osoba się ze mną zgadza - autorka wątku.
                      • raohszana Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 22:51
                        Dobra, niech będzie, złamię eota, nich się pobawię.
                        A kto powiedział, że to ma być zaakceptowane? No kto i gdzie? Po raz enty pytam gdzie Ty tam akceptację znalazłaś?
                        Pytanie było, o ile doczytałaś - dlaczego ekspedientka skłamała? Więc ludziska stwierdzili, że najpewniej dlatego, że tak jej kazali, bo często tak robią. A Ty sobie wykoncypowałaś ocenę i za cholerę się nie przyznasz, że nie wiesz na co ludzie odpowiadali i dlaczego Twoje przyczepienie się do nich i stwierdzenie, że lubią być oszukiwani, jest jak kulą w płot.
                        • niebieski_lisek Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 23:04
                          Sorki, ale nie mam już ochoty na dalszą dyskusję. Jeśli do tej pory nie zrozumiałaś mojego punktu widzenia to i za 100 kolejnych postów będziemy w tym samym punkcie.
                          • raohszana Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 23:08
                            niebieski_lisek napisała:

                            > Sorki, ale nie mam już ochoty na dalszą dyskusję. Jeśli do tej pory nie zrozumi
                            > ałaś mojego punktu widzenia to i za 100 kolejnych postów będziemy w tym samym p
                            > unkcie.
                            *
                            A Ty nie wiesz co było w starterze i z czym dyskutujesz.
    • rzeka.chaosu Re: sprzedawca = głupek? 24.04.11, 22:04
      Miałam podobną sytuację z krawcową. Raz mnie wykiwała i postanowiłam szyć gdzie indziej. A że to znajoma mamy to czasami podpytuje czy nie mam ochoty czegoś u mnie uszyć. Prawda jest taka, że ja miałam z nią dobrze (taniej), a one ze mną (znała moje wymiary i oczekiwania, szybko szło, nie grymasiłam, nie ponaglałam). Szkoda, ale trudno. Teraz szyję (spódnica z falbankami ;P, słitaśna jak dla laleczki – się pochwalę) w zakładzie na mieście i może nie jest tak miło, dobrze i tanio, ale za to uczciwie. ;]
    • to.niemozliwe Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 10:15
      Na tym wlasnie polegal eksperyment wiezienny Zimbardo. Jesli zdjac z ludzi odpowiedzialnosc za etyczna strone wlasnego postepowania poprzez narzucenie regul, to beda tak dzialac.
      Co ciekawe, okolo 1/2 odpowiedzi forumowiczow rozgrzesza nieuczciwa sprzedawczynie - czy to kadydaci na "straznikow"? ;-)
      Oczywiscie problemem jest zle zarzadzanie cukiernia przez wlasciciela, ktore stawia pracownika wobec konfliktu interesow pomiedzy jakoscia relacji z klientem a podlegloscia sluzbowa. Podstawowy blad zarzadzania.:-)
      • lonely.stoner Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 11:55
        ja bym poszla te ciastka oddac i poprosilabym albo o wymiane na swieze albo o zwrot pieniedzy. Ale zakupow juz bym tam nie robila, nie dlatego ze sprzedwaca wciska kit, tylko dlatego ze cukiernia ta sprzedaje nieswiezy towar.
      • triismegistos Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 12:18
        Tacy z nich kandydaci na strażników jak i z ciebie.
    • ivoncja Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 12:33
      sara.ivona napisała:

      >okazało się że są stare i musieliśmy je wyrzucić.
      Wcale nie musieliście. Ja bym odniosła. Skoro klient nie składa reklamacji, to znaczy że wszystko jest w porządku, nie? Dalej będą wciskać stary towar.

      ---------------------------
      Bardzo łatwo podbić moje serce- wystarczy być kotem. :)
      ---------------------------
      ivoncja.blox.pl/html
    • alpepe Re: sprzedawca = głupek? 25.04.11, 15:13
      nieraz w piekarni tak robią, że mieszają stary towar z nowym i tak wysyłają do sklepu. Ja się kiedyś z czymś takim spotkałam. Jedne kokosanki były świeżutkie, drugimi można było gwoździe wbijać, a sprzedawczyni by tak łatwo nie odróżniła. Może więc sprzedawczyni była w porządku.
    • milkofamnesia Jakie to straszne! 26.04.11, 08:42
      Tak cie strasznie dręczyła tragedia nieświeżych ciastek, że po tygodniu od zdarzenia i to na dodatek w Wielkanoc postanawiasz się tym podzielić? z hipotezą o głupich sprzedawcach. Jaaaasne...
      Ta musi być naprawdę trauma. Poszukaj dobrego terapeuty bo, kto wie jakie szkody poza wrażeniami organoleptycznymi poczyniła ta sytuacja.
    • asfo Re: sprzedawca = głupek? 26.04.11, 08:54
      Głupio robi właściciel cukierni - no chyba że to właścicielka stała za ladą. Powinien dopilnować jakości towaru.

      U mnie na osiedlu są dwa sklepy spożywcze, w jednym jest duży wybór mięsa, ale starawego, w drugim można kupić tylko kurczaki, karkówkę, schab i udziec wołowy, ale zawsze świeże, bo zamawiają tylko tyle ile im się dziennie sprzeda. Chodzę oczywiście tam, gdzie mięso jest świeże.
    • liza_s Re: sprzedawca = głupek? 26.04.11, 09:16
      Sama nie zauważyłaś, że ciastka były stare, a wymagasz tego od sprzedawczyni. Niby jak miała to ocenić - nadgryźć? Zamiast odnieść te ciastka, wyrzuciłaś je do kosza i zamiast rozmowy z właścicielem cukierni, żalisz się obcym ludziom na forum. I kto tu jest głupkiem?
      • reniatoja Re: sprzedawca = głupek? 26.04.11, 11:00
        liza_s napisała:

        > Sama nie zauważyłaś, że ciastka były stare, a wymagasz tego od sprzedawczyni.

        Żartujesz, czy to właśnie ty jesteś głupia? To oczywista oczywistość, ze mozna i należy spytać sprzedawcę o świeżość towaru, który sprzedaje. pomijając juz możliwosć, ze autorka ma być moze jakąś wadę wzroku uniemożliwiającą jej wzrokową ocenę stopnia świezości ciastek, której to możliwości najwyraźniej w ogóle nie bierzesz pod uwagę, uważasz za coś dziwnego, że sprzedawczyni powinna się orientować w takiej kwestii? Kto, jak nie ona? I na podstawie faktu, zę to pytanie zostało sprzedawczyni zadane uznajesz autorkę watku z głupią. Jak więc określić ciebie? Idiotką?

        > Zamiast odnieść te ciastka, wyrzuciłaś je d
        > o kosza i zamiast rozmowy z właścicielem cukierni, żalisz się obcym ludziom na
        > forum. I kto tu jest głupkiem?

        A te dwa fakty jak świadczą na rzecz głupoty? Mądry człowiek odnosi ciastka? A głupi wyrzuca? Jak ktoś ma czas i ochotę na dochodzenie swego, to odnosi, a jak mu się nie chce i ma gdzieś stracone 10 zł, a postanawia po prostu więcej nie kupowac tam gdzie zostal oszukany - to nie odnosi. to nie ma żadnego zwiazku z mądrością, czy głupotą
        Na forum autorka sie zaś nie żali (gdzie ten zal?) tylko sobie w wolnym światecznym czasie opisuje historyjkę, zapewne nie spędzajaca jej snu z powiek, którą przeżyła tydzien temu. Dlaczego to jest głupie? A pisanie o czymś sprzed pięciu minut jest mądre? A moze o mądrości świadczy chwalenie się np. spódniczką z falbanką, zaś opisanie czegoś negatywnego to głupota?

        Jednym słowem wysnułas wniosek, że skoro zapytała sprzedawczynię, potem nie odniosła, a pisze na forum - to wszystko znaczy, zę ona jest głupek. Otóz obawiam się, że takie rozumowanie swiadczy jedynie o twoim wyjątkowo niefortunnym IQ. To tak jakby stwierdzić: skoro na obiad u Stefana była zupa pomidorowa, to znaczy, że w piątek będzie padać w Kielcach.
        • liza_s Re: sprzedawca = głupek? 26.04.11, 11:06
          Przypomnij mi zdanie oznajmujące, w którym uznaję autorkę za głupią, bo z wrażenia zapomniałam.
          • reniatoja Re: sprzedawca = głupek? 26.04.11, 11:39
            Lizo droga. Po wymienieniu kilku czynności (pytanie sprzedawczyni, wyrzucenie zamiest odniesienie i na koniec żalenie się) zadajesz retoryczne pytanie "I kto tu jest głupkiem?" Wynikają z neigo dwie rzeczy: Po pierwsze, zę głupkiem nie jest tytułowy sprzedawca, lecz wykonawca powyzszych czynności, a po drugie, rozpoczynanie pytania od "i" wskazuje, że głupota wykonawcytychże czynności jest jest wnioskiem prostym i oczywistym.

            Jeśli coś źle wydedukowalam z Twojego mądrego posta to mnie oświeć - kogo miałaś na mysli w zdaniu "I kto tu jest głupkiem?", skoro nie autorkę wątku? Kogo w ogóle poza nią można było tutaj mieć na myśli? No kogo? Ciebie?
            • reniatoja Re: sprzedawca = głupek? 26.04.11, 11:42
              Moc literówek, wynika z pośpiechu i braku wystarczającego szacunku do interlokutora, sama rozumiesz. Chyba. Nie będziesz mi ich wytykać jako dowód na moją niegramotnosc, mam nadzieję. Pomówmy raczej o tobie i głupku z twojego pytania.
              • joann_80 Re: sprzedawca = głupek? 27.04.11, 14:52
                Jestem sprzedawcą i uważam ,że jeśli klient nie jest wystarczająco bystry to zawsze da się oszukać i wcisnąć sobie nieświeży towar, obojętnie o jakim towarze mówimy. Jak mam do czynienia z osobą "kumatą" to nigdy sama z siebie nie wciskam ciemnoty bo nie chcę wyjść na krętaczkę, ale niestety drodzy Państwo , większość klienteli różnych sklepów to typowa "konsumencka ciemna masa" której można wcisnąć absolutnie wszystko i mało tego te osoby NIGDY nie wrócą z reklamacją choć mają do tego pełne prawo. Dzięki takim klientom wbrew pozorom to wszystko się kręci bo co z tego ,że ten konkretny już nie wróci ( najczęściej i tak wracają choćby po to by przekonać się czy sytuacja była jednorazowa czy tez nie) skoro na jego miejsce zawsze trafi się pięciu następnych. Dla sprzedawców jedynym i najbardziej skutecznym kubłem zimnej wody jest reklamacja towaru!! Jak raz , drugi, trzeci będzie musiał dokonać zwrotu gotówki albo wymiany towaru to za czwartym razem sam zadba o to by sprzedawać tylko i wyłącznie świeży i pełnowartościowy towar.
                Śmiać mi się chce natomiast z naiwności niektórych . Czy na prawdę liczycie na to ,że jak zadacie pytanie " czy ten towar jest świeży" jakikolwiek sprzedawca powie Wam ,że NIE? O naiwności!
                A w ogóle to takie pytanie jest głupie i strasznie nas sprzedawców wkurza . Ot co.
                Pozdrawiam.

                P.s. Zeby bardziej zdefiniować pojęcie "ciemna konsumencka masa" i nie narazić się na obelgi osób , którzy zanadto wezmą to określenie do siebie dam przykład:
                - paniusia [P]
                -ja [J]

                [P] dzień dobry chciałam jakieś kwiatki
                [J] dzień dobry , a jakie Pani sobie życzy?
                [P] no nie wiem, jakieś ładne ( tiaa)
                [P] wie Pani...takie do domu
                [J] a jaka kolorystyka pasuje do Pani mieszkania? ( myślę sobie tak będzie łatwiej zawęzić obszar poszukiwań)
                [P] no sama nie wiem, a jak Pani sądzi?

                :)

                • reniatoja Re: sprzedawca = głupek? 27.04.11, 15:16
                  I nie wstyd Ci tak oszukiwać tylko dlatego, ze ktoś się da oszukać?
                  • joann_80 Re: sprzedawca = głupek? 27.04.11, 15:23
                    reniatoja napisała:

                    > I nie wstyd Ci tak oszukiwać tylko dlatego, ze ktoś się da oszukać?


                    bez przesadyzmu proszę. Oszustwo to za duże słowo. Po prostu jak mam do czynienia z cepem to dla niego moje kwiaty ZAWSZE są świeże. Nikomu tym krzywdy nie robię jak choćby panie , które wciskają stare konserwy ociekające kwasem kiełbasianym ;)
                    Czy Ty jesteś z gatunku tych klientów , którzy wierzą sprzedawcom? Współczuję ;)
    • tibarngirl Re: sprzedawca = głupek? 22.05.11, 18:56
      Skłamała, bo być może musiała sprzedać określoną ilość towaru.... może sama sądziła, że ciastka jeszcze nie są zbyt stare? Może dostałaby opieprz od kierownika, jeśli by klientowi powiedziała, że towar jest wadliwy? Zdarza się.
      Sama swego czasu poważnie rozpatrywałam zaczepienie się w charakterze sprzedawczyni albo i nawet kasjerki w markecie, powodem było ponad 7 miesięcy bezskutecznego poszukiwania pracy. Dużo ludzi pracuje jako sprzedawcy po studiach albo w trakcie nich, nie dlatego, że są głupi, ale dlatego, że mamy dość dużą stopę bezrobocia (na moje oko mniej więcej rozmiarów giry Yeti). Bez doświadczenia w handlu nie chcieli mnie nigdzie, czyli jednak jakaś selekcja sprzedawców się odbywa.
    • wartosc.energetyczna Re: sprzedawca = głupek? 22.05.11, 19:02
      jak jesteś nowa to skąd mogła wiedzieć że zamierzasz być stałą klientką?
      • mariko8 Re: sprzedawca = głupek? 23.05.11, 00:57
        ekpedientka skłamała bo jej kierownik kazał, stara tradycja;)
        towar musi być sprzedany a w cukierniach przeważnie zawsze od strony sprzedawcy ustawiane są starsze ciastka, musza zejść w pierwszej kolejności, te od szyby są nowesze bo wyglądają ładnie i zachęcają do kupna
        a reszta nowych ciast lezakuje sobie w lodówkach na tzw jutro, jak ejst duży ruch to masz szansę ze ciastka są świeże, dlatego najlepiej kupiwać w soboty i niedziele bo wtedy przeważnie wszyscy potrzebują czegoś słodkiego do kawy czy obiadu
        w poniedziałki jest najgorzej bo zostają niesprzedane ciastka z niedzieli
        od wtorku zaczyna się nowe i tak do kolejnej niedzieli

        moja ciotka pracowała w cukierni, ich kierownik dawał im nie sprzedane ciastka do domu, to były słodkie czasy,
        ale jak pojawiał się właściciel to kazał sprzedawać najpierw te starsze ciastka żeby nie było strat:/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka