ruda63bd Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:04 Uciekaj dziewczyno gdzie pieprz rośnie, bo przez całe życie będziesz żałować. Jeśli nawet teraz, w szczycie miłości Twój facet nie staje po Twojej stronie, to co będzie gdy staniesz się zależna od "mamusi'. Sama jestem żoną i teściową i co nieco się znam na życiu. Trzymaj się mała cokolwiek postanowisz... :) Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:37 Normalnie jak w filmie kogel-mogel. Tam też była laska ze wsi, którą akurat rodzice próbowali swatać z jakimś bogatym gospodarzem, a ona chciała do miast na studia :) Uciekła dzień przed ślubem. Poszła na te studia, znalazła mężczyznę z wizją, miastowego, a i tak oboje wylądowali na wsi :) Fajny film. Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek_251 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:43 Nie chce mi się czytać, ale dam Ci radę. Wracaj na wieś, bo tam twoje miejsce jest. I słuchaj się swojego chłopa, lepszego - tj. miastowego nie znajdziesz, chyba że dasz na pierwszej randce. Odpowiedz Link Zgłoś
harrison_bergeron Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 15:32 Słaba rada. A i historia twojej mamy też niezbyt interesująca. Odpowiedz Link Zgłoś
bocken Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:45 Przepraszam, ze Ci to powiem, ale- z tego żadnego małżenstwa nie będzie. A jeśli będzie, to ono nie przetrwa, bo macie zupełnie inne plany na przyszłosc. Jeśli już musisz rzeczywiscie za niego wyjsć, to radzę poprzestać na ślubie cywilnym- potem łatwiej sie z tego wyplątać jak coś nie wyjdzie. I zastanow sie nad jedną rzeczą- czy nie widzisz, ze Ty chcesz żyć, coś mieć z życia i się jakos rozwinąć, a facet najwyraźniej nie chce sie rozwijać, ogranicz sie tylko i wyłacznie do tej całej gospodarki i ciężkiej harówki? Pomyśl, czy Ty chcesz rzeczywiscie miec takiego męża. poza tym razi mnie jeszcze jedna sprawa: dlaczego on nie jest jakby "za Tobą" tylko przyjmuje sposób życia narzucony przez Twoich potencjalnych teściów? Dziewczyno, zasługujesz na wiecej! Ja Ci mówię, ze tu żadnej wspólnej przyszłosci nie będzie, bo każde z Was idzie w inną stronę! Masz rację- nie degraduj sie do karmicielki świń! Po co w takim razie były Ci te studia? Przemyśl sprawę, bo facet nie stoi po Twojej stronie w kwestii przyszłosci. Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:11 Hm, a moim zdaniem ten mężczyzna też się rozwija, tylko w inny sposób niż autorka. Przecież powiększa gospodarstwo, inwestuje, bogaci się. To też rozwój. Nie siedzi pod sklepem i nie chceje taniego wina, lecz ma jakieś plany. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:10 tak, tylko, że każde zarobione pieniądze będą wpompowywane w gospodarstwo, nie wyjadą wspólnie nigdzie, bo krowy i świnie, dziewczyna jak będzie się chciała dokształcić, to po co, bo lepiej kupić nowy ciągnik, będzie chciała nowe meble, to po kie licho, przecież te stare co są, to nic, że mają 50 lat ale jeszcze się nie rozpadają...itd itd.... Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:20 Dlaczego on przyjmuje sposób życia wg teściów? Już odpowiadam: Bo jemu tak jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Po ślubie w jego życiu nie zmieni się absolutnie nic, poza tym, że bedzie miał dodatkowe ręce do pracy w nowej oborze, a nocą kobietę do łóżka. Inna głupia pewnie dla wielu kwestia - mam dobry kontakt ze znajomymi ze studiów, wiem, że robią jako taką karierę, pracują. Po paru latach powiem im, że poszłam za chłopem na gospodarstwo i mieszkam na garnuszku u teściów. Będą mi współczuć, albo pękną ze śmiechu. Zerwanie z nim wisi na włosku. No chyba, że sie chłop nawróci. Odpowiedz Link Zgłoś
ederlezi1981 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:13 Dziewczyno, nie wiem, ile masz lat, ale skoro piszesz: >mam dobry kontakt ze znajomymi ze studiów, wiem, że robią jako taką karierę, pracują. Po >paru latach powiem im, że poszłam za chłopem na gospodarstwo i mieszkam na garnuszku u >teściów. Będą mi współczuć, albo pękną ze śmiechu to co jest dla Ciebie najistotniejsze- opinia znajomych? Czyli tak naprawdę boisz się tego "co ludzie powiedzą"- co prawda, nie wsibska wiejska opinia społeczna, tylko "ludzie na poziomie", ale zawsze... Tak naprawdę z tego, co napisalaś nieiwele wynika. Wieś wsi nierówna- pytanie, jak daleko masz do miasta. No i to gospodarstwo- tu tez nic na ten temat nie piszesz. I co studiujesz i jaie masz perspektywy zawodowe? Bo moze wcale nie jest to takie czarno-białe albo-albo, tylko da sie rozsądnie połaczyć : gospodarstwo plus agroturystyka, jakaś własna działalność. Żyjemy przecież w XXi wieku, solaria, salony kosmetyczne itd. od dawna są na wsiach, poza tym jest internet... Bo szczerze mówiąc, ja w Twoim pierwszym poście, prócz niechęci do podporządkowywania się facetowi i jego rodzicom (co uważam za słuszne) widzę straszliwą niechęć do wsi. Nic na to nie poradzimy, że jestesmy społeczeństwem chłopskim i nie ma sie tu czego wstydzić. Przypomina mi sie tu niejaka Klaudia z serilau "Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym"- dziewczatko "liznęlo" wielkiego maista i po popegieerowskiej wsi biegalo na półmetrowych szpilach. Smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:17 jest to może trochę straszne ale jeśli ktoś idzie z samego założenia na studia po to, żeby tylko sobie przez te 5 lat pożyć i poszaleć a potem gdzieś na wsi u boku męża/żony/rodziców tyrać, to się pytam po co? No po co? Studia też same w sobie to nie pstryknięcie palcem, a potem po tych studiach zakopać się na następne 40 czy 50 lat na wsi to sory Manitou ale lepiej było od razu po maturze założyć sobie taki postronek na szyję i od razu zająć się tymi krowami Odpowiedz Link Zgłoś
pearlinee autorko ściemniasz 13.09.11, 09:30 pomyliły ci się niki, zapomniałaś się wylogować :) piszesz jako czarnainez tylko?? :) Odpowiedz Link Zgłoś
swiete.jeze Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:51 Myślałaś o tym, żeby się rozstać? Odpowiedz Link Zgłoś
gonzor Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 13:58 Moja Droga - obejrzyj Kogiel-Mogiel, zobaczysz co z tego wszystkiego wynika. Moja rada to 1. unikaj jak ognia mieszkania pod jednym dachem z teściami. Jeszcze mając swoje pięterko, swoją kuchnię, łazienkę, "bezkolizyjne" wejście to mooooże jeszcze jest sens. 2. Budujcie chatę jeszcze przed ślubem na jego koszt - inaczej tego nie dopniesz później. 3. Jak będą dzieci to już utkniesz na max na wsi, na wsi jest specyficzna mentalność, 3xK (kościół, kuchnia, kołyska) Odpowiedz Link Zgłoś
bocken Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:01 Gonzor, niestety masz rację. No i mieszkanie z teściami- największy błąd w życiu!!! gonzor napisał: > Moja Droga - obejrzyj Kogiel-Mogiel, zobaczysz co z tego wszystkiego wynika. Mo > ja rada to 1. unikaj jak ognia mieszkania pod jednym dachem z teściami. Jeszcze > mając swoje pięterko, swoją kuchnię, łazienkę, "bezkolizyjne" wejście to moooo > że jeszcze jest sens. 2. Budujcie chatę jeszcze przed ślubem na jego koszt - in > aczej tego nie dopniesz później. 3. Jak będą dzieci to już utkniesz na max na w > si, na wsi jest specyficzna mentalność, 3xK (kościół, kuchnia, kołyska) Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrytka Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 19:24 ważne sprostowanie: nie budujcie nic przed ślubem na jego koszt nazwisko i ziemi teściów, bo przez kolejne lata będziesz harowała na cegły, gipskarton i kafelki, a podczas rozwodu okaże się, że wszystko należy do męża. I zostaniesz z palcem w nocniku. Tak jak kiedyś ja. Odpowiedz Link Zgłoś
london_in_use Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:07 Wypisz wymaluj sytuacja mojej najlepszej przyjaciolki. Ona - bankowiec w miescie, choc wychowywala sie na wsi, on tez po studiach w miescie, ale wybral hektary. Jak ona sie meczyla, zeby sama siebie przekonac, ze bedzie szczesliwa w domu tesciow i ze 'jakos to bedzie'... Uslyszala, ze o karierze moze zapomniec, co najwyzej zalozyc swoja firme na wiosce przy mezu... Tesciowie wielkie szychy w okolicznych miescinach, wiec to ona jest teraz ta wredna wiedzma, nie on, ktory ja zwodzil przez cztery lata, ze oczywiscie, ze zamieszkaja razem i oczywiscie, ze bez rodzicow, no bo co w koncu! Rozpadlo sie trzy miesiace przed slubem. Tak rozne wizje zycia nigdy nie znajda kompromisu. Zwiewaj zanim kupisz sukienke i zaprosisz gosci na huczne wiejskie weselicho!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mowmidobrze Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:09 Przestańcie się dziewczyny czepiać o te szpilki i garsonkę - napisała, że to lubi, jej prawo i nie ma co tego wyśmiewać. Problem faktycznie jest ciężki i chyba nierozwiązywalny. Ona wychowała się na wsi, doświadczyła na własnej skórze jak takie życie wygląda i wie, że to nie dla niej. Nie wiem dlaczego niektórzy z was tak po niej jadą z tego powodu i piszą, że jej się w głowie przewróciło. Nie każdy się nadaje na rolnika tak jak nie każdy się nadaje na adwokata czy księdza. Fajnie, że zdaje sobie z tego sprawę i ma jasno sprecyzowane cele. Gorzej, że zupełnie nie pokrywają się one z celami jej faceta i jego rodziny. Na wsi wielopokoleniowe rodziny są normą, tak jak to, że wszyscy razem mieszkają, gospodarzą i podejmują wspólne decyzje. I też nie ma co tego oceniać bo to kwestia mentalności i wyznawanych wartości. Wygląda na to, że żadna ze stron nie jest w stanie pójść na jakieś większe ustępstwa więc chyba faktycznie jedynym wyjściem jest rozstanie i pójście własną drogą. Nie ma co się męczyć żyjąc cudzym życiem. Nie zazdroszczę wam tej sytuacji ale tak czy inaczej życzę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
83kimi Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:13 Pytanie - skąd macie pieniądze na budowę domu? Sami je zarobiliście, czy dostaliście (macie dostać) od rodziców? Jeżeli macie swoje własne pieniądze, to teściowie nie mają się prawa wtrącać w to, co z nimi zrobicie. A jeśli chciałabyś budować dom za pieniądze teściów, to jak najbardziej mogą się wtrącić. Gdzie teraz mieszkasz? Napisałaś coś o sypialni w domu jego rodziców, już teraz mieszkasz teściami? Pogadaj z chłopakiem i wspólnie ustalcie, czy jesteście w stanie pójść na kompromis, czy nie. Jeśli nie, czas się rozstać. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:35 Jak się ma kilkadziesiąt ha dobrej ziemi to można to spieniężyć. To on jest właścicielem gospodarstwa i ostateczne słowo należy do niego. Jakby bardzo chciał i się uparł to dom by postawił, nawet bez mojego wkładu pieniężnego. Odpowiedz Link Zgłoś
wartosc.energetyczna Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:47 czarnaineez666 napisała: > Jak się ma kilkadziesiąt ha dobrej ziemi to można to spieniężyć. > To on jest właścicielem gospodarstwa i ostateczne słowo należy do niego. > Jakby bardzo chciał i się uparł to dom by postawił, nawet bez mojego wkładu pie > niężnego. to zxnaczy ma sprzedać gospodarstwo rodziców żeby tobie dom postawić? Odpowiedz Link Zgłoś
highway_106 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 17:48 Sorry, ale chyba zwariowalas - chlop nigdy nigdy nie sprzeda ziemi (juz raczej dokupi), chyba ze absolutnie musi, a fochy przyszlej zony nt budowy domu to nie jest wystarczajacy powod. Oto przypadek mojej znajomej: Wyszla za maz krotko po maturze (nie byla w ciazy), myslala o studiach (mature zdala niezle) ale przyszly maz-rolnik po zawodowce roztoczyl przed nia wizje i plany wspaniale dotyczce gospdarstwa (lub biznesu jak to niektorzy nazywaja), no i chyba bala sie chlopaka stracic. Pobrali sie, dzieci przyszly jakies 5 lat pozniej. Po 14 latach efekt jest taki: ciagle nie mieszkaja na swoim, bo 'nie ma pieniedzy' aby ich czesc domu wykonczyc, dziewczyna jest klebkiem nerowow, pieniadze jakies gospodarstwo przynosi, fakt, ale wiekszosc/wszystko idzie na: dokupienie ziemi, zakup kolejnej maszyny lub remont starej, splacenie kredytu na zakupienie ciagnika, podatki, etc. Znajoma jezdzi 20 letnim autem, ktore ciagle sie psuje, ciagle na nic nie ma pieniedzy, ba pozycza od wlasnych rodzicow. Meza kocha jak twierdzi, (albo nie ma innego wyjscai). Odpowiedz Link Zgłoś
adaria38 Co to za przykład? 12.09.11, 20:19 śmiać mi się chce jak czytam niektóre komentarze. co ma do rzeczy to, że ktoś ma zawód rolnika, murarza, grabarza, czy naukowca? jeśli jest nieudacznikiem, albo leniem, albo brak mu zdolności i zmysłu organizacji pracy - to w każdym zawodzie będzie kiepski i będzie klepał biedę i nie dorobi się własnego mieszkania ani drogiego auta. twoja znajoma poleciała na puste obietnice faceta nt przyszłych dobrych finansów - zamiast patrzeć czy facet pozbierany- zamiast pilnować swoich interesów - i wtopiła. a sama nie umiała facetem tak pokierować, żeby im się interes rozkręcił. nie była uwiązana dziećmi na początku-mogła robić co chciała, mogła rozkręcać lepsze biznesy. otóż moja znajoma zachowała się jota w jotę jak twoja znajoma. wyszła za chłopaka który obiecał jej wybudować dom i zapewnić dobrobyt, przerwała studia i już jej się nie chciało wracać na nie. przez wiele lat mieszkali z teściami na kupie w 2 pokojowym mieszkaniu, machając kolejne dzieciaki. i cały czas bezkrytycznie wierzyła w ten przyszły piękny dom bo przecież chłop jej obiecał. ale na razie ciągle mieli długi bo trzeba było inwestować w jego miejski biznes, jego rozpadający się samochód, jego wyjazdy w interesach. po 16 latach się rozwiodła zadurzona w innym, w efekcie sama utrzymuje 3 dzieci. i, o dziwo, mąż- nie był to rolnik po zawodówce! ale elektronik ! po technikum ! z maturą! eureka? :P Odpowiedz Link Zgłoś
highway_106 Re: Co to za przykład? 12.09.11, 21:13 Dziekuje, nie chodzilo mi o to czy ktos jest nieudacznikiem, zdolnym czy niezdolnym, etc. Facet wspomniany w moim poscie jest porzadny, wygladal jak dobry material na meza - mial plany co chce robic i jak zarobic... I moja znajoma w to uwierzyla. Jak juz sie pobrali i zaczal je reazlizowac to gospdarstwo i ziemia staly sie najwazniejsze, cala energia zyciowa i pieniadze ida w to. Wiem, ze o tym rozmawiaja, ale wyglada na to ze gosc zawsze stawia na swoim a jej potrzeby schodza na drugi plan. W odniesieniu do watkodawczyni chodzilo mi o to, ze z opisu nie wrozy aby ten zwiazek im (jej?) sie udal. Facet nie wychodzi jej naprzeciw a nawet jesli to stawia warunki ' Zbudujemy dom jesli bedziesz pracowac na gospdarstwie'. Ogolnie, mam wrazenie (co juz ktos zauwazyl), ze pani mysli, ze czas wyjsc za maz a nikt lepszy i z bardziej otwartym umyslem sie nie napatacza, wiec probuje wymyslic jak to zrobic i czy jest szansa, zeby wyszlo z tym panem rolnikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
83kimi Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 16:09 czarnaineez666 napisała: > Jak się ma kilkadziesiąt ha dobrej ziemi to można to spieniężyć. > To on jest właścicielem gospodarstwa i ostateczne słowo należy do niego. > Jakby bardzo chciał i się uparł to dom by postawił, nawet bez mojego wkładu pie > niężnego. No widzisz, to bardzo zmienia postać rzeczy. Twój facet jest prawnie właścicielem gospodarstwa swoich rodziców. Ty chcesz, żeby to sprzedał, żebyście mieli swój dom? Nie dziwię się, że jego rodzicom to nie pasuje i proponują, żebyś zamieszkała z nimi, to i tak miłe z ich strony, że chcą przyjąć pod swój dach obcą im osobę. Jeśli budować dom, to za pieniądze przez siebie zarobione lub na kredyt, który będziecie spłacać sami z pieniędzy, które sami zarobicie. Tak to widzę. Jeśli Was nie stać na budowę domu, to zawsze można coś wynająć, tylko na wsi pewnie o to trudno. Nie wiem, czy przekonasz faceta do wynajęcia czegoś w mieście i do tego, żeby dojeżdżał na wieś do pracy, może być trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
ikcort Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:37 > Pochodzę ze wsi,ale zawsze ciągnęło mnie do miasta (...) > Moja opcja jest taka, że pracować na gospodarce nie mam zamiaru. A "moja opcja jest taka", że ja ze wsi jesteś, to na wieś wrócisz. Pewnych rzeczy garsonką i szpilkami nie zamaskujesz. :) Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:50 Czyli miasto dla miastowych, a wioska dla wieśniaków? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 14:43 co do tego, że wszystko wspólne, to spierałabym się, dom, gospodarstwo teściów, później męża, czyli ty za free będziesz im pomagać w obrabianiu tej gospodarki, cóż, raczej pensji wypłacać nie będą ci a i 40 tygodniowego okresu pracy też nie będziesz mieć.... słusznie myślisz - jak będziesz miała pracę, to będziesz miała pieniądze, swoje pieniądze, poza tym pewnie, że masz rację co do mieszkania z teściami - nie idź tą drogą - cytując pewnego pana :-) Odpowiedz Link Zgłoś
acid_rain88 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 15:10 Ja również nie widzę takiego związku. I moim zdaniem, jeśli zgodzisz się na warunki dyktowane przez narzeczonego i teściów, to doprowadzisz do koszmarnego uczucia "poświęciłam wszystko dla związku", które na dodatek nie będzie w żaden sposób rekompensowane. Bo to, co oni mogą Ci zaoferować (mówimy o subiektywnych odczuciach autorki, a nie obiektywnej wartości dachu nad głową, ciepłego obiadu i opieki nad dziećmi) Ciebie nie satysfakcjonuje i nie równoważy poniesionych strat. I stanę w obronie autorki - w "zdegradowaniu do poziomu karmienia świń" nie idzie o pogardę dla wieśniaków i ich fizycznej pracy. Idzie o trud i czas włożony w studia (które jak mniemam rokują szansami na dobrą pracę) - rezygnowanie z tego wywołuje rozżalenie, uczucie poświęcenia się. Podobne odczucia mają magistrzy pracujący w McSyfie czy na kasie w Biedronce - tyle tylko, że w większość tych sytuacji jest wymuszona sytuacją na rynku pracy a autorka ma wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
adaria38 po jaką cholerę się wiąże z rolnikiem? 12.09.11, 16:09 wie jakie na wsi jest życie a mimo to trzyma się faceta z gospodarstwem. dziewczyny idąc na studia do miasta już na pierwszym/drugim roku rezygnowały ze starych chłopaków ze wsi, bo wiedziały że ich światy się rozmijają. autorka jakoś nie znalazła sobie nowego chłopaka a na starego się wścieka że nie jest miastowy. pora dorosnąć i zacząć uczyc sie podejmować dorosłe decyzje. Odpowiedz Link Zgłoś
motyl_kobieta Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 16:23 Skończyły się czasy, kiedy to kobieta musiała się podporządkować mężczyźnie, być idealną gospodynią, matką gromadki dzieci... Współczesna kobieta zna swoją wartość, wie, czego chce, dąży, żeby to osiągnąć... kończy studia, pracuje, awansuje, realizuje się zawodowo. Niektórym świetnie udaje się połączyć to również z życiem prywatnym, bo mimo wszystko rodzina jest ważna. Moje zdanie - nie zgadzaj się przenigdy w tej sytuacji na mieszkanie z teściami, nie ulegaj. Za chwilę zobaczysz, że Twoje plany nikogo nie obchodzą. Dzień rozpoczniesz od dokarmiania ptactwa i zwierząt w chlewiku... Żal poświęcać dla TEGO dyplom, marzenia, potrzebę samorealizacji i spełnienia, która jest motorem napędowym w życiu. Nie rób tak, że chcesz dla świętego spokoju zadowolić innych - przyszłego męża i teściów. Nawet jeśli byś się zgodziła, oni mogą nigdy tego nie docenić. Zamkniesz się w czterech ścianach i będziesz płakać po kątach, że przecież inaczej miało być. Jak to widzę? Skoro jest to takie mega gospodarstwo, dobrze prosperujące, to do takiej pracy można nająć ludzi, nie musisz TY przecież tam pracować. Jeśli koniecznie przyszły małżonek się upiera, to niech dla niego będzie to też tylko i wyłącznie miejsce pracy, po której wraca do Ciebie, do Waszego domu. Nie wiem, czy jest też sensem budowanie domu tuż przy teściach. Jeśli macie możliwość, to niech to będzie jak najbardziej neutralny grunt, niech On dojeżdża kawałek i Ty do miasta. Teściami nie możesz się przejmować, wiem to z własnego doświadczenia. Nie z nimi masz żyć. Natomiast jesli Twój narzeczony jest po stronie teściów i chce za wszelką cenę postawić na swoim, znając Twoje zdanie, Twoje piorytety - uczciwie mówię, nie zakładaj z takim człowiekiem rodziny. NIE WARTO. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 16:55 buhhhhaaa, samorealizacja i rozwój własny jako pomoc biurowa ... dla tego warto żyć! współczesne niewolnicwo, indukowane i nawzajem nakręcane przez środowisko "nowoczesnych" idiotek Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaineez666 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 16:59 Nie przypominam sobie, żebym tu pisała jaką pracę wykonuję, a już zostałam oceniona jako "biurwa"... Odpowiedz Link Zgłoś
abssinthe Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 18:12 tez to zauwazylam, i zastanawialam sie czy ktos jeszcze to wyciagnie :) zauwaz, ile osob tutaj napisalo. i poza tymi, ktorzy od razu skreslaja jakiekolwiek szanse na Twoje powodzenie zawodowe i zycie 'w miescie', kazdy pisze, ze taki zwiazek, jaki opisalas, nie ma sensu. I ja sie do tego przylacze. zrezygnowalam kiedys ze swoich marzen dla chlopaka i naprawde ciezko bylo sie wyrwac, wrocic do edukacji, zawalczyc o swoje zycie. zmarnowanych trzech lat juz mi nikt nie odda. Odpowiedz Link Zgłoś
e-droczek Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 16:10 Od razu widać, że nie tylko go kochasz, to jeszcze jesteś kobietką, która potrafi iść na kompromis bez fochowania się, a on nadal obstaje przy swoim?:O Troszkę słabe to...;/ Odpowiedz Link Zgłoś
highway_106 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 18:36 Moze jej nie zalezy, zeby byc panem (pania?) swiata z poobdzieranymi rekami, ogorzala twarza i rozczrowaniem w oczach. Przebija z ciebie zgorzknienie jakies - moze sam probujesz znalezc taka kure domowa, ktora sie zarobi na smierc na twoim ziemianskim biznesie i bedzie cichutko siedziec kiedy pan i wlascicel ziemi wysnuwa fantastyczne wizje. Szukaj, szukaj... Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 20:10 kolejny lemingu ... nie wysilaj się na wnioskowanie z postów, bo wyraźnie cię to przerasta, ;) Odpowiedz Link Zgłoś
highway_106 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 20:34 Coz, trafilam w slaby punkt? Nie idzie w damsko meskich sprawach to wyzywasz kobiety ktorych nie znasz od idiotek. I prosze do mnie nie mrugac, bo tego od przysadzistych spoconych gosci nie lubie. Odpowiedz Link Zgłoś
konto.do.komentarzy Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 18:43 Po poście autorki widać, że to osoba, która pragnie wyjść ze wsi. Ale jak wiadomo, człowiek może wyjść ze wsi, ale wieś z człowieka nie wyjdzie nigdy :). Ale autorka się stara. Nienawiść i pogarda do wiejskiego stylu życia jest: "Wiem jak wygląda brud i trud tej pracy, bo sama pochodzę ze wsi. Może i pieniądze są z tego, ale dla mnie to żadna satysfakcja, że ubabram się po łokcie w gnoju. Nie po to kończyłam studia, żeby zdegradować się do poziomu karmienia świń. Może to bardzo egoistyczne, ale ja po prostu mam potrzebę pracy ambitniejszej. " Gloryfikacja miejskiej pracy i stylu życia - praca w szpilkach i garsonce jako osobiste spełnienie, tego jeszcze nie grali! Ciekawi mnie co to za szlachetny zawód. Inna sprawa to niezrozumienie rolnictwa przez innych - duże, nowoczesne gospodarstwa są jak firmy - od babrania się w gnoju zatrudnia się ludzi, a samemu się tym zarządza. Nie wiem czy narzeczony jest na takim etapie - ale na pewno do takiego dąży. Odpowiedz Link Zgłoś
roxxxxanne2026 Re: On -wieś, ja - miasto.Rada z głębi serca. 12.09.11, 19:12 Szczerze i poważnie,to nie ma sensu,oni będą Tobą pomiatać(teściowie)a narzeczony słucha swych rodziców jakby oni myśleli za niego.Poznałaś miasto,pokochałaś je ,studiujesz daj sobie czas a raczej spokój i poszukaj kogoś kto zechce poznać Twoje racje i je uszanuje.Twój narzeczony tego nie zrobi.Zrobi z Ciebie kure domową bez zdania z minimum 5-ciorgiem dzieci,grzebiącą w gnoju,i czekającą na niego z obiadkiem.To nie facet,który zabierze Cię do kina,teatru,na impreze do modnego klubu,nie porozmawia z Tobą na poważne tematy,bo jego horyzont myślowy obejmuje krowy,świnie,hektary.CHYBA NIE O TAKIM ŻYCIU MARZYSZ I NIE PO TO CHYBA STUDIOWAŁAŚ.Znam osobę,która była w takiej sytuacji i na 3tygodnie przed ślubem odwołała go,nie chciała tak żyć.Właśnie kogoś poznała,na magisterce i są szczęśliwi,mają te same ambicje:)z głębi serca dobrze radze,odejdź od niego. Odpowiedz Link Zgłoś
dele_mele Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 20:08 Pomysł masz dobry. Ale jeśli narzeczony będzie się dalej trzymał spódnicy mamusi to nic z tego. Widać że Ty chcesz kompromisu, On nie. Ja takich dylematów nie miałam, ale moi teściowie tak. Ona skończyła studia, byłą nauczycielką. Nigdy na wsi pracować nie chciała. Zawsze miała żal do rodziców że brata wysłali do szkół, a ona została przeznaczona na wieś na gospodarkę (studia kończyła później, zaocznie). Teść z kolei nie wyobrażał sobie żeby mieszkać w mieście. Ślub wzięli (czy to w ogóle byłą miłość? Mój mąż ma tutaj duże wątpliwości, mówi że chyba wiek ich gonił a nie uczucie). Ona zamieszkała w mieście, on na wsi, ona z dziećmi jeździła do niego na weekendy. Na co dzień musiała sobie radzić sama z pracą i dwójką małych dzieci. Odległość ok. 10km, więc to wszystko było blisko. Oczywiście małżeństwo się rozpadło. Rozwodu nie mają, ale to nie jest już małżeństwo. Masz trudny wybór przed sobą. Nikt za Ciebie decyzji nie podejmie. Ale postaraj się porozmawiać z narzeczonym, może jednak postawi się rodzicom i wypracujecie jakiś kompromis? Odpowiedz Link Zgłoś
porucznik.rzewski Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 20:47 To co napisałaś to jest żart? Ewentualnie przyszły mąż bladym świtem w hektary a Ty rano szpilki i kariera w korporacji do wieczora a po powrocie do domu manicure i pytanie jak minął dzień kochanie? Chyba nienormalna jesteś jeśli uważasz, że w jakikolwiek sposób pogodzisz te dwa światy. Znajomych z pracy zaprosisz na żniwa i michę z flaszką? A może na świniobicie? A może Twój ewentualnie przyszły będzie z Tobą rozprawiał o wyścigu szczurów przy porannej kawie? Nie dorosłaś do życia. Odpowiedz Link Zgłoś
moondust7 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 21:25 Uciekaj! I to jak najszybciej. Moja mama tez zrezygnowala z dobrej pracy w miescie, bo te dwadziescia lat wczesniej moze i ludziom na wsi nie dzialo sie najgorszeji wtedy wydawalo sie to dobra decyza. Moi rodzice zbudowali wlasny dom - tuz obok domu rodzicow mojego Taty. Moja babcia nekala Mame codziennie, mimo ze nie miala ku temu powodow. Po prostu taka zawisc tesciowej. Z dziecinstwa pamietam ciagle klotnie rodzicow wynikajace glownie z niestworzonych historii babci o mojej Mamie. Rodzina Mamy nie miala duzego gospodarstwa i a sama Mama wychowala sie bez ojca, ktory zmarl, gdy byla malym dzieckiem. Nie bylo osoby, ktora stanelaby po stronie mojej Mamy i pamietam, ze ako dziecko ciagle marzylam o tym, ze moi rodzice sie rozwioda i nie bede musiala byc czescia tej chorej rodziny. Mama do dzis ciezko pracuje na gospodarstwie i czesto powtarza, ze rezygnacja z pracy to jeden z najwiekszych bledow jej zycia. Moja rada - z pracy nie rezygnu pod zadnym pozorem a jelsi juz koniecznie chcesz, walcz o to, by nie mieszkac z tesciami. Moze nawet jakies przesciowe rozstanie by wam pomoglo - jesli twoj chlopak przemysli, co traci, moze przestanie sluchac mamusi. Jesli nie, to bedzie to tylko z korzyscia dla ciebie. Naprawde chcesz za kilka lat mieszkac z tesciowa, ktora wtaca sie do wszystkiego, z mezem, ktory jest przepracowany i dlatego ciagle znerwicowany, z dziecmi, ktore beda miec takie dziecinstwo, jakie ty mialas? A swoje marzenia o pracy w miescie zamienisz na gotowanie obiadow, brak urlopu i trud pracy na roli? Jesli teraz ulegniesz swojemu chlopakowi wpedzisz sie na wlasne zyczenie w bledne kolo - decydowal bedzie on a wlasciwie jego rodzice, ktorzy mu beda ciagle "dobrze doradzac". Bedziesz sie przed tym bronic i tym samym twoj maz bedzie widzial w tobie wroga. Wyjscia sa dwa - albo sie z taka sytuacja pogodzisz i bedziesz totalnie nieszczesliwa, ale za to dla pozoru z przyklejonym usmiechem na twarzy albo bedziesz walczyc o swoje szczescie z wlasnym mezem(!), co z pewnoscia tez dobra droga do szczescia nie jest, bo on - znajduac sie pod wyplywem swoich rodzicow - twoich argumentow nie bedzie chcial nawet sluchac. Chlopaka zostaw, jesli przejrzy na oczy, est szansa, ze spod czaru niedobrej przyszlej tesciowe sie wyrwal i jeszcze sie dogadacie. Jesli nie - mloda jestes, zyj swoim zyciem. Moze nie ksiaze na bialym rumaku, ale jakis porzadny facet na pewno sie eszcze pojawi. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
li_lah Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 23:56 lepiej się tego ująć nie dało. 10/10 Odpowiedz Link Zgłoś
uknown nie macie wspólnej przyszłości 12.09.11, 20:55 wydawało mi się, że takie dylematy to już przeszłość lat minionych i że masowa emigracja ze wsi do miast już dawno za nami. okazuje się na podstawie twego postu, że wcale nie i dzisiaj ludzie ciągle przechodzą to samo. nie ma w tym nic dziwnego, że chcesz mieć w życiu łatwiej i lepiej (według ciebie) i że po studiach chciałabyś sprawdzić się w pracy adekwatnej do poziomu wykształcenia. pytanie jakie się od razu nasuwa, to czy twój narzeczony też skończył studia czy też zakończył edukację na szkole średniej/zawodowej? sądzę, że to drugie i to zapewne pierwsza przeszkoda w waszym związku - nierówność wykształcenia na korzyść kobiety - to się przeważnie źle kończy, facet może mniej mniej wykształconą żonę ale kobieta raczej nie powinna mieć gorzej wykształconego męża i rzadko która się na to decyduje ... drugie pytanie to takie czy twój facet ma jakieś perspektywy pracy w mieście, czy też mógłby liczyć tylko na byle jaką i kiepsko płatną pacę? jeżeli to drugie to nic dziwnego, że woli zostać na wsi i być gospodarzem na swoim niż kasjerem w supermarkecie. trzecia sprawa rodzice - nikt przytomny nie chciałby mieszkać z teściami i trudno ci się dziwić i taka sytuacja faktycznie może zniechęcać - ja bym się w to nie pakował, tym bardziej, że to nie jest sytuacja przejściowa ale stan trwały i docelowy, bez szans na zmiany poza śmiercią teściów :) widocznie twój facet nie widzi dyskomfortu tej sytuacji i dla niego jest to ok, nie ma potrzeb stworzenia domu niezależnego od rodziców, może dlatego, że nigdy się od nich nie wyrwał, nie odkleił psychicznie i materialnie i nie wie co to jest niezależność, a ty wiesz i pewnie łatwo tego nie poświęcisz? no i jeszcze jedna sprawa - jakie są wasze życiowe aspiracje za lat 5 czy 10 i gdzie się wtedy widzicie? czy jest w waszych wizjach przyszłości choćby jeden punkt styczny? pewnie nie ma: on chce hektarów dokupić i rozwinąć produkcje rolną żeby w niedzielę siedzieć w kościele w pierwszej ławce wśród najlepszych gospodarzy, ty pewnie chcesz zrobić karierę w jakiejś korporacji i jeździć na wakacje w tropikach, a w niedziele chodzić do galerii handlowej na zakupy i latte z przyjaciółką. wizje raczej ze sobą nie przystające i chyba jedyna rada - rozstać się póki czas i poszukać partnerów o podobnych do siebie oczekiwaniach wobec życia, teraz jeszcze możecie, nic wam nie stoi na przeszkodzie, a każdy ma prawo realizować swój życiowy plan po swojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
czarna9610 Re: nie macie wspólnej przyszłości 12.09.11, 21:24 Uknown ma rację. lepiej zakończcie ten związek. Odpowiedz Link Zgłoś
highway_106 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 21:22 Oczywiscie, nie wytrzymales i musiales przyznac ze masz zone. Inaczej wygladalbys jak zalosny przegrany facio co sobie odbija niepowodzenia z kobietami na forach. Jesli masz taki sam sposob odnoszenia sie do swojej zony to ona nie jest szczesciara w tym zwiazku. Albo moze ma nizsze niz moje IQ i zrobiala sobie krzywde wychodzac za ciebie? Albo moze odbija sobie na boku... Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 21:41 te riposty to masz z jakiegoś leksykonu "błyskotliwość dla opornych"? słuchaj, skoro już uzgodniliśmy twoje IQ, to dalej pracować nad sobą możesz sama, zacznij od stylu postów, strasznie je wymęczasz, ... ja już nie mam dla ciebie uwagi, Odpowiedz Link Zgłoś
highway_106 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 21:52 Ok, popracuje nad stylem, a ty poszukaj nowych slow do obrazania, moze zona cos podpowie? Powazne pytanie - Jaki znasz inny jezyk, bo "ja już nie mam dla ciebie uwagi" jakos nie brzmi mi po polsku, raczej jakas kalka jezykowa. Odpowiedz Link Zgłoś
mykalinka Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 21:35 Droga czarnaineez666, Twój konflikt to, jak wiele osób zresztą wyżej napisało, to dylemat nierozwiązywalny. W takiej sytuacji raczej nie znajdziesz dobrego kompromisu i najlepszym rozwiązaniem byłoby rozstanie (kiedy jeszcze nie jest za późno). Proponuję Ci tylko nabrać trochę więcej pokory, kiedy piszesz o pracy innych ludzi, zwłaszcza pracy rolnika. Z Twoich postów bije (być może podświadoma) pogarda np. dla zajęć typowo gospodarskich i dziwna fascynacja miejskim życiem. Ja nie mam pojęcia o prowadzeniu gospodarstwa, może oprócz obejrzanych paru starych filmów, ale nigdy nie wyraziłabym się w podobny sposób. Rozumiem, że przekaz miał być taki, że po prostu chcesz realizować się inaczej, natomiast ostatecznie zabrzmiało to, jak zabrzmiało. Odpowiedz Link Zgłoś
bifka przykazanie pierwsze NIGDY nie mieszkaj z teściami 12.09.11, 21:53 własny dom (choćby klitka w bloku 25 m ale samodzielnie!) jest podstawą udanego startu w małżeństwo! bo nawet jak się z mężem pokłócicie, potłuczecie talerze i wyrzucicie telewizor oknem, to macie szansę na pogodzenie się i zapomnienie o sprawie, ale tylko wtedy gdy nikt wam nie będzie wchodził w paradę, podjudzał, doradzał, trzymał strony swego dziecka, wymawiał co twoje a co nie twoje ... a tak właśnie się dzieje, gdy za ścianą mieszkają rodzice/teściowie i oni siłą rzeczy stają się arbitrami w sporach młodego, docierającego się małżeństwa i oni naturalnie wiedzą zawsze lepiej jak powinno być i kto ma racje! twoja sytuacja będzie tym bardziej niekomfortowa, że przyjdziesz ("na gotowe") do domu teściów, o których z góry wiesz, że cię nie lubią i nie polubią w przyszłości, bo po prostu odbiegasz o ich wizji żony idealnej dla syna, czyli takiej, co przyjdzie na gospodarkę, będzie pracować w pocie czoła na nieswoim gospodarstwie, pokornie znosić wszystkie uwagi i humory teściowej, żadnych pieniędzy się nie domagać (bo chyba pensji płacić ci nie będą?!), w żadnych decyzjach finansowych nie uczestniczyć i de facto być na ich łasce i niełasce razem ze swoimi dziećmi. i gdybyś kiedyś miała jakąś fanaberię typu wyjazd na wakacje albo zakup modnej kiecki i szpilek, to o pieniądze na to będziesz musiała prosić męża/teściów i oni ci łaskawie dadzą lub nie! nigdy nie zgadzaj się na taki układ! albo niezależne gospodarstwo tylko z mężem (osobny dom, uregulowana sytuacja prawna gospodarstwa, w którym partycypujesz, jasno wyznaczone cele wspólnie z mężem (inwestycje w gospodarkę tak ale i inwestycje w jakość życia, weekendy w mieście, pracownicy w domu i gospodarce, wakacje dla was i dzieci itp.) albo niech się buja razem ze swoimi rodzicami i szuka innej naiwnej do takiego układu. s stoisz teraz przed czymś na kształt intercyzy, nawet jak będzie niespisana na papierze, bo twój przyszły mąż i jego rodzie usiłują zawrzeć z tobą kontrakt, w którym prawie nic nie dadzą a wezmą twoje życie i pracę i to na określonych przez nich warunkach, w których jak już powiesz tak, to niewiele będziesz miała potem do powiedzenia. nikt jeszcze nie wyszedł źle na niezależności i posiadaniu własnych pieniędzy, natomiast na wchodzeniu w układy typu synowa przyżeniona do gospodarki mnóstwo kobiet się już sparzyło, więc nie przekonuj się na własnej skórze, że i dla ciebie ten układ też będzie kiepski. Odpowiedz Link Zgłoś
zetka50 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 21:59 Zrobisz co będziesz chciała, juz pisałam wcześniej, że praca na roli jest ciężka od rana do wieczora, zimą troszkę mniej. Ale jak urodzisz dziecko to twój mąz nie będzie miał nawet czasu na wspólne spacery,bo praca jak nie w polu to w oborze. Teraz między Wami jest wielka miłość, ale ona powoli wygasa jak w każdym związku. Nie Ty będziesz najważniejsza ale jego świnie, krowy,sprzęt itd. Czasem w nocy będzie wychodził bo krowa się cieli, świnia prosi... I tak od świtu do nocy... Przemyśl to. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 22:05 I to wszystko na cudzym. Ani ubezpieczenia, ani stażu pracy jej orka na mężowskim i teściów gospodarstwie nie da. Gdyby się mężowi znudziła, to wywala ją bez prawa do nieruchomości. Kanał. Odpowiedz Link Zgłoś
li_lah Re: On -wieś, ja - miasto 12.09.11, 23:41 powiem tak: dla mnie argumentacja twojego faceta jest z lekka prostacka. "co zrobic z domem po rodzicach? zburzyc?" a nie pomyslał, że mieć o jeden dom więcej to zawsze źródło dodatkowego dochodu, a w przyszlosci dach nad głową dla ewentualnych waszych dzieci? jest tak tępy, że tego nie pojmuje? sluchaj, juz w tym momencie masz ogromne wątpliwosci, wasze priorytety się bardzo różnią, do tego gosc nie pojmuje prostych rzeczy. piszesz, że ciężko się dogadać...co zrobisz gdy pojawią się ewentualne dzieci? wiesz na ile kompromisów wtedy trzeba iść? a on widzę nie idzie na żaden, do tego Ty będziesz w obcym domu z niezbyt przychylną sobie osobą w postaci teściowej, i będzie jak jeden do trzech. on ma za sobą rodzicow a ty nikogo. w dodatku jest bardzo podatny na ich wplywy Odpowiedz Link Zgłoś
bab111 Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 01:30 Napisz w koncu, co ta twoja "kariera w miescie" faktycznie znaczy. Jakiz to pasonujacy zawod zdobylas? Odpowiedz Link Zgłoś
lizzy1 Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 11:54 bab111 napisała: > Napisz w koncu, co ta twoja "kariera w miescie" faktycznie znaczy. Jakiz to pas > onujacy zawod zdobylas? A co za różnica, skoro dla wątkodawczyni jest ona bardziej pasjonująca niż praca w gospodarstwie? Czy każdy musi lubieć zap...ać w polu? Czy każdy musi mieć dryg do tego? Czy rolnik zasługuje na większy szacunek niż stoczniowiec, księgowa, fryzjerka czy czy informatyk? Odpowiedz Link Zgłoś
bofhus Re: On -wieś, ja - miasto 13.09.11, 06:22 UCIEKAJ! Znajdź sobie w mieście kogoś z wyższym wykształceniem. Na wsi przy krowach i świniach udusisz się i będziesz codziennie żałować. Zwiewaj do miasta i rób karierę. Odpowiedz Link Zgłoś