Dodaj do ulubionych

O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezczyzna

29.05.04, 20:45
Ten watek rozpoczal sie na Forum FPsy.
Niestety, z roznych wzgledow nie moze byc tam kontynuowany.
A zatem: mam wspaniala zone i mam wspaniala kochanke.
Obraza Cie to?
Pierwsza odpowiedzialnoscia kazdego mezczyzny jest dbac o zone
i (moje), z nia wspolne dzieci.
Ale, jezeli pelnej milosci tam nie ma i pojawia sie ta Ona.
To sie ja kocha.
Ale swojej zony i dzieci sie nie zostawia.
No i co?
Bedziesz mi pisac o mojej glupocie?
Prosze, pisz.
Mojej zony i moich dzieci NIGDY nie zostawie.
A Ciebie kocham.
Tak, czy tak.
Obserwuj wątek
    • klasa_polityczna Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz 29.05.04, 20:48
      Bardzo sie cieszę skarbie, że mnie kochasz, ale po co piszesz o tym na forum?
    • Gość: opa Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.04, 20:56
      nie jestes głupi, jestes podły i przykro mi ze sa tacy faceci ktorzy bawia sie
      uczuciem kobiety, ktora nie jest jego żoną :(
      • Gość: cafee Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.04, 23:44
        przykro mi ze sa tacy faceci ktorzy bawia sie
        > uczuciem kobiety, ktora nie jest jego żoną :(

        ????????????????????????????????
        Pewnie żona nie ma uczuć to i bawić się nimi nie mozna.
    • Gość: women_111 Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz IP: *.chello.pl 29.05.04, 21:00
      Nie jestem Hanną.. nie osądzam, nie moralizuję...tylko zastanawiam się, jak
      wpływa to na Ciebie... takie "podwójne" życie. Nie męczy Cie to?
      A jednak, Cię rozumiem. Kiedyś wybrałam: odpowiedzialność tylko i zrezygnowałam
      z Kogoś, dla męża, dzieci. Teraz, po latach wiem, że zrobiłam błąd. Bo dzieci
      dorosły, żyją swoim życiem a ja czuję się w tym związku jak na Arktyce. Co
      prawda staram się mieć SWOJE życie, ale żałuję, że to MOJE życie nie jest
      NASZYM życiem.
      Żałuję także tego, że wybrałam TYLKO odpowiedzialność, ale pewnie bałam się
      tej "męki podwójnego życia". Kiedyś po prostu byłam zbyt grzeczna. I dodam
      jeszcze, że nigdy nie zgotowałabym moim dzieciom takiego losu, jakiego sama
      doświadczyłam. Wiem, co znaczy wychowywać się bez ojca.
      Pozdrawiam
      • cognis Nie, moje dzieci sa moja najwieksza wartoscia. 29.05.04, 21:35
        a milosc, kobieta, chociaz jaknajbardziej wazna,
        jest o te pol punktu nizej...
        dziwne, jak na deklaracje mezczyzny, prawda?
        • Gość: women_111 Re: Nie, moje dzieci sa moja najwieksza wartoscia IP: *.chello.pl 29.05.04, 21:48
          Nie jest to dziwne ale użyłeś sformułowania: "jak na deklarację meżczyzny"?
          Przecież nie jest tak, że mężczyżni z racji tego tylko, że są mężczyznami są
          nieodpowiedzialni i że idą "po trupach za głosem serca", czy też innych potrzeb.
          Ciekawi mnie jeszcze, czy już wiesz DLACZEGO masz Twoją Przyjaciółkę. Czy to
          potrzeba poligamizmu, czy też uzupełnienia związku?
          A dzieci... zawsze powinny być o te pół punktu wyżej - tu się z Tobą zgadzam :)
          • cognis wszystko, 29.05.04, 22:08
            rozumiemy sie.
            sa tu tabuny kobiet
            piszacych, ze mezczyzni mysla tylko o sobie.
            A - przeciez to nie jest prawda.
            Mezczyni mysla o swoich zonach i dzieciach.
            a dopiero potem, o swoich spelnionych /niespelnionych/ - milosciach
            • Gość: women_111 Re: wszystko, IP: *.chello.pl 29.05.04, 22:14
              Ciekawi mnie także CZEGO brakowało Ci w Twoim związku i kiedy zdałeś sobie z
              tego sprawę?
            • Gość: women_111 I jeszcze jedno co mnie ciekawi... IP: *.chello.pl 29.05.04, 22:24
              dlaczego piszesz o tym wszystkim tutaj, na FORUM?
    • Gość: iwona Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.04, 22:03
      Dlaczego nie dasz żonie szansy na szczęście? Jeżli jest wierna będzie żyła z
      tobą w tej niepełnej miłości i na pewno kiedyś będzie miała ci to za złe.
      Denerwują mie ludzie , którzy postępują nie fair , ale potrafią to sobie
      wytłumaczyć i jeszcze dorobić do tego ideologię. Próbujesz uśpić w ten sposób
      sumienie , bo dla mnie śmieszne jest , że można mieć kochankę , zdradzać żonę i
      jednocześnie chełpić się z tego jaki to ze mnie wspaniały ojciec i mąż.
      Dzieci kiedyś dorosną i nie wiem czy będą ci takie wdzięczne za
      te "poświęcenie". Może bardziej by cię szanowały za uczciwość
      pozdr
    • mejson.e5 Egoista 29.05.04, 22:14
      cognis napisał:

      > Pierwsza odpowiedzialnoscia kazdego mezczyzny jest dbac o zone
      > i (moje), z nia wspolne dzieci.

      O żonę i dzieci możesz dbać także po rozwodzie.
      Jak nadal będziesz odpowiedzialny a nie cenił wygodę podanego obiadu i upranych
      skarpetek.

      > Ale, jezeli pelnej milosci tam nie ma i pojawia sie ta Ona.
      > To sie ja kocha.

      Jeśli się ją kocha, to daje się jej możliwość spełnienia miłości - życia razem a
      nie na boku do ... no dokąd? Do śmierci, starości czy do znudzenia?
      Jak się odkochasz to po prostu przestaniesz się z nią spotykać, tak?
      Nie odejdziesz od żony, więc nie będziesz musiał nigdzie wracać, co?
      A ona gdzie wróci?

      > Ale swojej zony i dzieci sie nie zostawia.

      Swojej żony się nie zdradza.
      Jak jej już nie kochasz, to się z nią rozstań.
      A dziećmi się opiekuj.

      > No i co?
      > Bedziesz mi pisac o mojej glupocie?

      Nie będę.
      Już napisałem wyżej.

      > Mojej zony i moich dzieci NIGDY nie zostawie.

      Chyba, że to oni zostawią Ciebie...

      > A Ciebie kocham.
      > Tak, czy tak.

      Raczej nijak!

      Panie kochane, nie wszyscy faceci to takie palanty!
      Są i palanty inne... ;-)

      Pozdrawiam panie,
      Mejson
    • anahella Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz 29.05.04, 22:18
      Ktoregos dnia kochanka zachce slubu, wiec jak nie Ty to bedzie inna partia do
      ozenku. Zona moze sie w miedzyczasie o wszystkim dowie i znajdzie sobie
      lepszego meza.
    • Gość: Nelka Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz IP: *.pl / 193.24.200.* 29.05.04, 22:25
      Czy żona wie o kochance, a kochanka o żonie? Jak wiedzą i akceptują ten układ,
      to oki. Nie czepiam się.

      Ja tam bym się za nic na coś takiego nie zgodziła. Ani na bycie po jednej, ani
      po drugiej "stronie faceta", ale może się nie znam i są babki, którym to nie
      przeszkadza...
    • Gość: Nelka Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz IP: *.pl / 193.24.200.* 29.05.04, 22:32
      Co to znaczy "żony nigdy nie zostawię"? A jak sama będzie miała dość Ciebie i
      Twojego podwójnego życia? Z tego co wiem, kobiety zdradzana (i zdające sobie z
      tego sprawę) bardzo często przestają być milutkimi zonkami. Nawet jak nie
      deklarują chęci rozwodu, stają się złośliwe i wredne. A zraniona baba potrafi
      dopiec, oj potrafi!
    • triss_merigold6 Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz 29.05.04, 22:53
      Gdzie w tym wszystkim miejsca na uczucia i dobro kochanki? Ma ochłapy. Dzieli
      mężczyznę z inną kobietą: ta inna - żona - ma prawo do świąt, wakacji,
      sylwestra, rodzinnych obiadów, ludzkiego szacunku, robienia wymówek, wymagań
      itd.
      Pan (pardon) pieprzy jak potłuczony. Jeśli się dorosły człowiek kogoś kocha to
      stara się z drugą osobą tworzyć związek i to nie w motelach czy podczas
      kradzionych godzin. Może gdybym była młodsza i nie widziała takich układów "na
      żywo" to bym uwierzyła w to co ów pan pisze.
      • cognis tak , Trissa, przekonalas mnie 29.05.04, 23:05
        wiec mam jechac na ksiezyc, albo sie obwiesic,
        klamac wszystkim wokolo (co i tak czynie).

        Ale powiem po mesku:
        nie zamierzam zrezygnowac nie z jednej, ani z drugiej.
        • Gość: women_111 Re: tak , Trissa, przekonalas mnie IP: *.chello.pl 29.05.04, 23:12
          Widzisz teraz po co było moje pytanie dlaczego piszesz o tym na FORUM.
        • triss_merigold6 Re: tak , Trissa, przekonalas mnie 29.05.04, 23:13
          Tacy jak Ty nie rezygnują. Jest szansa, że kochanka z bólem serca i chcąc
          zachować odrobinę szacunku dla samej siebie odejdzie. Wtedy będziesz
          wydzwaniał, pisał łzawe maile i pytał "Jak mogłaś mi to zrobić, przecież wiesz,
          że cię kocham". Zostaniesz zdziwiony, rozgoryczony (w końcu ją kochałeś a
          ona...) i dotknięty do żywego. To tylko jeden z możliwych scenariuszy.

          Napiszę brutalnie: z żonatymi facetami można sypiać rekreacyjnie.Parę spotkań i
          cześć. Bez angażowania się, bez uczuć, bez liczenia na zmianę w przyszłości.
          Dla własnego zdrowia psychicznego.
          • Gość: women_111 Re: tak , Trissa, przekonalas mnie IP: *.chello.pl 29.05.04, 23:16
            Triss, to ŻYCIE pisze scenariusze. Nigdy nie jest tak, jak się na pozór wydaje
            • triss_merigold6 Re: tak , Trissa, przekonalas mnie 29.05.04, 23:19
              To jest scenariusz z życia. Przerobiła go moja kumpela. Pan kochał dzieci (mało
              istotne, że niezby poświęcał im czas), żonę szanował a z kochanką miał romans
              twierdząc, że jest miłością jego życia ale nie mogą być razem. Żona była
              pełnosprawna, w sile wieku, dzieci dorastające.
              • Gość: women_111 Re: tak , Trissa, przekonalas mnie IP: *.chello.pl 29.05.04, 23:30
                to, że przerobiła Twoja kumpela nie musi oznaczać w tym przypadku tego samego,
                nie uważasz? wszystko zależy od okoliczności...czy je wszystkie znasz, aby móc
                się autorytatywnie wypowiadać?
                Z sympatią :)pozdrawiam,
                women
                • triss_merigold6 Re: tak , Trissa, przekonalas mnie 29.05.04, 23:35
                  Qrcze napisałam, że to jeden z możliwych scenariuszy... Może tak być, może
                  inaczej. Pozdr.
                  • Gość: women_111 Re: tak , Trissa, przekonalas mnie IP: *.chello.pl 29.05.04, 23:41
                    Qrcze...no.. tak już lepiej :)
              • cognis mam wrazenie, ze dzialamy w jednej firmie (UW)? 29.05.04, 23:32
                aale.
                jest milosc
                jest rodzina
                sa kobiety
                (bywa) bigamizm
                polacz to w skladanke

                i pamietaj: pozdrowienia dla dc. J.B.
                (on nie ma z tym nic wspolnego)

                aaale.
                przeciez nie znamy sie wcale.
                • triss_merigold6 Re: mam wrazenie, ze dzialamy w jednej firmie (UW 29.05.04, 23:34
                  J.B. - takie inicjały ma pan, który robi u nas remont. Serio. Innego nie znam.:)
    • Gość: Anka Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.04, 23:53
      Doprawdy ciężko zrozumieć mi pobudki, które kierowały tobą przy tworzeniu tego
      wątku...? Jesteś z siebie dumny? Jeśli tak to nie powinieneś, budzisz tylko
      współczucie.
      Byłam kiedyś osobą, która zdradzała. Uważałam wówczas, że to oczywiście wina
      mojego partnera. To on się nie sprawdzał, ja byłam tą pokrzywdzoną,
      nieszczęśliwą stroną. Miałam dorobioną naprawdę niezłą ideologię do swojego
      postępowania, czułam się w pełni wytłumaczona sama przed sobą. Dziś nie ma już
      tego związku. Jestem z kimś kto darzy mnie pełnym zaufaniem i faktycznie może
      na mnie polegać. Dopiero teraz zrozumiałam sens łączenia się w pary, teraz
      czuję pełną satysfakcję z bycia z drugim człowiekiem.
      Ty nie kochasz ani żony, ani kochanki. Zdaj sobie sprawę człowieku, że ty
      perfidnie wykorzystujesz jedną i drugą. Żony nie zostawisz bo tak ci wygodnie.
      Seks z kochaną jest lepszy, "pikantniejszy" bo jest zakazany. Jesteś zwyczajnym
      egoistą. Nie można kochać dwóch osób jednocześnie. To jest fizycznie
      niemożliwe. Jeśli kogoś kochasz prawdziwie chcesz być tylko dla tej jednej
      osoby.
      Ale życie płynie, lat ci nie ubywa. Każdy dzień zbliża cię do momentu kiedy
      twoja mała tajemnica się wyda. I co w tedy? Żona cię opuści, a nawet jeśli
      jednak zostanie będziecie pędzić życie obok siebie w imię np. fałszywie
      pojętego dobra dzieci. A co z kochanką? Może zdesperowana i spragniona
      posiadania cię tylko dla siebie zrobi wszystko żeby zniszczyć twoje małżeństwo?
      Scenariuszy może być wiele. Jedno wiadomo na pewno jesteś na najlepszej drodze
      do samotnej i pustej starości.
      Pozdrawiam życząc ci abyś wreszcie kiedyś dorósł.
      • cognis w gloszeniu prawdy jestem uczciwszy 31.05.04, 16:29
        od wiekszosci mezczyzn.
        pisze uczciwie to, co mysli polowa mezczyzn,
        co robi polowa moich kolegow, tylko wszyscy oni,
        Wam drogie Panie, klamia.
        Przeciez nie beda Wam mowic jak jest naprawde, bo i po co?

        To tylko ja, bedac fanatykiem internetu, mam ochote i odwage Wam to napisac.
        Moi koledzy wola zajmowac sie praca, zona, kochanka, lub isc z innymi kolegami
        na pivo i posmiac sie z babskiej pogoni za "wylacznoscia".

        Tak wiec - okolo polowy mezczyzn ma sklonnosci do BIGAMII i taki ten swiat jest.
        Moze sie to Wam, drogie Panie, nie podobac, ale wieszanie na mnie psow,
        tej rzeczywistosci nie zmieni.
        • ani_ani Re: w gloszeniu prawdy jestem uczciwszy 31.05.04, 16:41
          Wobec kogo jestes taki uczciwy? Tylko i wyłącznie wobec siebie. Taką teorią
          zagłuszasz własne sumienie i usprawiedliwiasz swoje postępowanie.
          W tym wszystkim nie chodzi o babską wyłączność na posiadanie danego faceta.
          Chodzi tu o coś wiecej o zwykłą ludzką uczciwość i wierność pewnym moralnym
          zasadom.
          Tak, wy panowie jesteście poligamiści i stosujecie zasadę "nam wolno zdradzać"
          ( bo to tylko seks, fizjonomia ), ale " wam kobiety -nie".
          • cognis bzdura: oczywiscie, ze Wam tez wolno. 31.05.04, 21:13
            zyjemy w kraju o (formalnej przynajmniej) rownosci plci.

            Tylko jedna uwaga: prosze mi nie moich dzieci do domu nie przynosic.
            (tu apel do KK i nie tylko opowszechna dostepnosc srodkow antykonceopcyjnych)


        • Gość: Dora Re: w gloszeniu prawdy jestem uczciwszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 17:00
          cognis napisał:

          > od wiekszosci mezczyzn.
          > pisze uczciwie to, co mysli polowa mezczyzn,
          > co robi polowa moich kolegow, tylko wszyscy oni,
          > Wam drogie Panie, klamia.
          > Przeciez nie beda Wam mowic jak jest naprawde, bo i po co?


          Tiaaaa, no to juz wiadomo po co napisał ten post. Żebyscie drogie panie
          przestały być tak pewne wierności swoich mężów, zebyście zaczęły podejrzewać
          ich o ciągłe dupczenie gdzieś na boku, żeby wam zniszczyć złudne poczucie
          bezpieczeństwa. Spadaj ze swoimi uniesieniam, frustracie. "Hanna" to pewnie ten
          nowy model gumowej damy z sex shopu, w ruchomymi oczami, długimi włosami i
          wbudownym wibratorem?
          >
          > To tylko ja, bedac fanatykiem internetu, mam ochote i odwage Wam to napisac.
          > Moi koledzy wola zajmowac sie praca, zona, kochanka, lub isc z innymi
          kolegami
          > na pivo i posmiac sie z babskiej pogoni za "wylacznoscia".
          >
          > Tak wiec - okolo polowy mezczyzn ma sklonnosci do BIGAMII i taki ten swiat
          jest

          Wydrukuj to sobie na koszulce, jako swoje credo.
          > .
          > Moze sie to Wam, drogie Panie, nie podobac, ale wieszanie na mnie psow,
          > tej rzeczywistosci nie zmieni.

          Ależ nikt nie wiesza na tobie psów. Wszyscy ci głęboko współczują.
          • cognis wyrazy wspolczucia z radoscia przyjalem. 31.05.04, 21:16
            czy moglbym prosic o nieco wiecej innych uczuc?

            Nie, Hanna to konkretna kobieta, o pogladach zblizonych do Twoich,
            Droga Doro.
            • Gość: Dora Re: wyrazy wspolczucia z radoscia przyjalem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:17
              cognis napisał:

              > czy moglbym prosic o nieco wiecej innych uczuc?

              "Współczucie" było określeniem zabarwionym ironią, z innych uczuć dysponuję
              jeszcze litością nad osobami piszącymi takie nudne posty. Reflektujesz?
              Widzę, że poważnie traktujesz swoją misję krzewienia tej wiedzy wśród obcych
              kobiet, ale czy zadbałeś, by posiadła ją twoja zona? Jeśli nie, to natychmiast
              powinieneś sie do niej udać z tą rewelacją.
              • cognis alez nie mam najmniejszego zamiaru, Droga Doro, 31.05.04, 23:49
                natomiast nie bede ustawal w zapytaniach,
                czy moglbym Ci w czyms pomoc?
                nie tylko duchowo, off course.
                • Gość: Dora Re: alez nie mam najmniejszego zamiaru, Droga Dor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 20:38
                  cognis napisał:

                  > natomiast nie bede ustawal w zapytaniach,
                  > czy moglbym Ci w czyms pomoc?
                  > nie tylko duchowo, off course.

                  Jasne, że mozesz! I bynajmniej nie duchowo, z duchowością sobie radzę.
                  a)Bardzo proszę o skoszenie trawy w ogródku, bo jest już tak wysoka, że zgubił
                  mi się w niej jeden klapek, wyniesiony przez psa do ogrodu;
                  b)mój pokój stanowczo domaga się juz malowania, potrzebuję jakiegoś fizycznego,
                  który to wykona, bo sama nie mam ochoty (zbyt duży metraż);
                  c)możesz zdać za mnie w najbliższym czasie egzamin ze specjalizacji, bo jest
                  zbyt ładna pogoda, żeby mieć zapał do nauki;
                  d)przydałoby się, zeby ktoś odwiózł moje psy na szczepienie (a wcześniej je
                  wykąpał), bo aktualnie jestem pozbawiona samochodu.
                  Na razie tyle, jak sobie coś przypomnę to dopiszę.
            • Gość: women_111 prowokacja, może do... dyskusji? IP: *.chello.pl 31.05.04, 22:31
              Hmm... odczucia. Zastanawiam sie, czy nie prowokujesz Pań tutaj obecnych
              specjalnie, tylko nie bardzo wiem w jakim celu? Dla zabawy, czy może robisz
              jakieś eksperymenty, czy też lubisz wsadzać kij w mrowisko :)
              pozdrawiam
              • cognis to ostatnie. 31.05.04, 23:50
                ale nie klamie, w tym, co pisze.

                dobranoc.
                • Gość: women_111 no dobra ;) IP: *.chello.pl 01.06.04, 21:33
                  A więc z jednej strony odpowiedzialność, z drugiej uczucie... Sądzę, że jest to
                  kwestia wyborów życiowych. Nie każdy ma odwagę ich dokonywać, bo zawsze jest ta
                  świadomość, że można więcej zniszczyć niż zbudować nowego, że "nowe" to może
                  być pomyłka, a "stare" jest bezpieczne, bo znane.
                  Wypowiadając się z punktu widzenia kobiety powiem, że gdybym była żoną,
                  wolałabym WIEDZIEĆ, nawet jeśli ta wiedza byłaby dla mnie przykra. Bo wtedy
                  miałabym wybór.
                  Jednakże potrafię zrozumieć, że w stanie zauroczenia/miłości nie myśli się zbyt
                  rozsądnie. Rozsądek wtedy na nic. Może przyjść z czasem, albo nigdy.
                  Uważam jednakże, że nie mamy prawa wskazywać nikomu jak ma żyć. Sam musi do
                  tego dojść.
                  Jeśli jest Ci dobrze w takich układach - to jest wyłącznie Twoja sprawa i nikt
                  nie ma prawa Ci mówic, że robisz dobrze, czy źle - bo to Twoje życie.
                  Ale nie można powiedzieć, że nie myślisz, Panie Cognis ;, a myślenie zawsze do
                  czegoś prowadzi.
                  Pozdrawiam,
        • sita_atlantis Re: w gloszeniu prawdy jestem uczciwszy 01.06.04, 19:44
          W takim razie niech się ta DRUGA połowa facetów odezwie.
    • fp Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz 31.05.04, 09:09
      > Mojej zony i moich dzieci NIGDY nie zostawie.
      > A Ciebie kocham.
      > Tak, czy tak.


      wiec kochaj sobie, powies na scianie sypialni zony zdjecie kochanki, wytlumacz
      dzieciom ze to muza twoich uniesien, zona tez na pewno zrozumie.
    • Gość: ala Re: O HANNIE, kochance, odpowiedzialnosci - mezcz IP: *.crowley.pl 31.05.04, 22:11
      A więc jednak jest Was więcej...a już myślałam, że mnie się trafił jakiś
      psychiczny odszczepieniec...

      Wiem, że mężczyzna może kochac dwie kobiety równocześnie, ale ja tego nigdy nie
      zrozumiem...może dlatego, że kobieta w drugą strone tak nie potrafi ?

      I jak Ci z tym jest ?
      • cognis ciesze, sie z Twojej jedynej na tym watku 01.06.04, 00:15
        wywazonej i spokojnej odpowiedzi.
        jak mi jest?
        dobrze, ale klopotliwie.
        wiem, ze za dlugo na dwoch stolkach nie posiedze
        i z jednego kiedys spadne.
        Ale chcialbym, aby nastapilo to jak najpozniej.

        dobranoc.
        • Gość: Tazona Re: ciesze, sie z Twojej jedynej na tym watku IP: *.citynet.pl / 149.156.98.* 01.06.04, 19:04
          Jak spadniesz z tych stołków to może ci rozum w róci do głowy bo narazie masz
          go w d... ale zeby twoja zona w miedzy casie nie znalazła sobie kogoś z kim
          zechce być . Chło[pie ty wpadniesz i to juz nie długo. Kłamstwo ma krótkie
          nogi. aA zyczliwych nie brakuje którzy czekaja na twoje potkniecie
    • Gość: Warwolf I czy się tak denerwujecie? IP: *.os.kn.pl 31.05.04, 22:11
      Sytuacja sama sie wyklaruje i albo żona będzie miałą go dość albo kochanka.
      Osobiscie mogę zrozumieć,że ktos sie zastanawia co jest lepsze ale... jak można
      jenoczesnie chcieć być z 2 osobami na raz i to z takim wyrachowaniem? Sam
      próbowałem żyć z 2 kobietami i nie jest to możliwe. A co do wyborów jak sie
      przekonałem do kochanki i pomyślałem o sobie i swoim życiu np. za 10 lat u boku
      żony i dzieci to okazało się,że kochanka od dawna ma innego na boku i dla niej
      to tylko była zabawa:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka