niepisane
17.11.11, 16:30
moje małżeństwo to porażka. Nie kocham go, jedyne o czym marzę to święty spokój. Mamy kilkuletnie dziecko, które on bardzo kocha, ale i tak tylko ja się nim zajmuję, wychowuję itd, itp. Męża i tak nigdy nie ma w domu. A jak jest to wiecznie niezadowolony, oceniający każde moje słowo, każdy ruch, ciągle mnie kontroluje i próbuje ustawić tak, jakby on chciał. A ja mam już tego dość, już się nie daję ustawiać i jest mi niedobrze jak pomyślę, że wracam do tego samego domu co i on. Gdybym to było proste, gdyby nie było dziecka...
On jest porywczy, najbardziej boję się właśnie, że ucierpi moje dziecko. Będzie się mścił, jak powiem, że chcę być sama, że chcę być wolna i mieć w końcu święty spokój. Moje marzenie - mój mąż ma kochankę i odchodzi, albo ja się o tym dowiaduję, udowadniam i jestem wolna... chore. Co zrobić, żeby odszedł...