katarzyneczka123
02.05.12, 15:33
Cześć Dziewczyny. Mam taki trochę głupi problem i może to dziwne że tutaj piszę ale nie bardzo mam z kim o tym pogadać a potrzebuję jakiegoś takiego bezstronnego spojrzenia na problem. Chyba mam problem w związku. Sprawa wyglada tak że mam wrażenie że moj facet ma mnie gdzieś. Niby jest czuły i zaangażowany w związek , godzinami możemy gadać o głupotach, mamy wspólne tematy, czuję sie przy nim dobrze i swobodnie ale... nie bezpiecznie:( a tego mi trzeba. Mam problemy z miednica, rok temu cudem uniknelam operacji, nie moge dzwigac niczego co jest ciezsze niz 5 kg, moj chłopak o tym wie. Ostatnio była tak sytuacja- na polnej drodze zakopał sie nam w błocie samochód, a moj chłopak kazał mi popchnąć samochód. Nie wspomnę juz o tym że pchanie samochodu w błocie podczas gdy facet siedzi za kierownica (ja tez mam prawo jazdy) to raczej nie zajecie dla słabszej płci, ale dochodza jeszcze te sprawy zdrowotne o ktorych M dokładnie wiedział.Skonczyło sie na tym że wielce niezadowolony M wyszedl z samochodu i probowal go wypchnac nie dajac rady, dopiero jakis przejezdzajacy kierowca zatrzymal sie i 2 silnych facetów ledwo wypchneło ten samochod. Jak ja słaba kobieta mialabym to zrobic? Chcial siedziec za kierownica a swoja kobiete zatrudnic do pchania jego auta :( Czy to jest normalne? Na co dzien otwiera przede mna drzwi i potrafi nawet oddac kurtke gdy mi zimno,zachowuje sie jak dzentelmen ale gdy mamy prawdziwe kłopoty nie zważa juz na nic. Przez to mam wrazenie ze to całe granie dzentelmena to jedna wielka sciema. Gdy probowalam z nim o tym porozmawiac to twierdzil ze zapomnial o moich problemach z miednica. To pchanie samochodu skonczylo by sie dla mnie zapewne szpitalem, to chyba oznacza ze facet nie ma na uwadze mego dobra prawda?
Co Wy o tym sadzicie? Czy kiedykolwiek zdazyla sie Wam podobna sytuacja?