kosc_ksiezyca Re: on sie pakuje w zdrade>przylapac, utulic, 28.05.12, 00:23 To troll czy nie troll? Bo się pogubiłam :( Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: on sie pakuje w zdrade>przylapac, utulic, 29.05.12, 09:28 kosc_ksiezyca napisała: > To troll czy nie troll? Bo się pogubiłam :( To nie ma znaczenia. temat jest dość ciekawy. Potraktujmy go jak prawdziwy. Pytanie czy ta odległość 600-700km to tak na stałe czy tylko chwilowo... Bo jak na stałe to niestety związek to nie jest. A nawet jesli to po prostu zrezygnowałbym z wyłączności w kwestiach łóżkowych i po problemie. Odpowiedz Link Zgłoś
asiu_3 Re: on sie pakuje w zdrade>przylapac, utulic, 29.05.12, 09:48 biedny, bezbronny misiaczek i zly babsztyl... o przepraszam, babiszcze Odpowiedz Link Zgłoś
highly.sceptical Re: on sie pakuje w zdrade>przylapac, utulic, 27.06.12, 20:04 > biedny, bezbronny misiaczek i zly babsztyl... o przepraszam, babiszcze To samo sobie pomyślałem. :) Nigdy nie mogłem rozgryźć tej zagadki: czemu ludzie w związkach oczekują lojalności od wszystkich prócz własnego partnera. Niepojęte. Odpowiedz Link Zgłoś
marzennabezna Re: on sie pakuje w zdrade>przylapac, utulic, 29.05.12, 10:07 Trudna sprawa. Napewno należało by z nim porozmawiać. jesli to wasz wspólny mail i on wie, że masz do niego nieograniczony dostp i sama z niego korzysasz to powiedz wprost - widziałam zbyt dużo wiadomości od tej kobiety. Nie musisz mówić, ze je czytałaś. Powiedz, że zastanawaijace jest to, że jest ich tak dużo i że tytuły z biegiem czasi robią się mniej oficjalne (jeśli się robią). Szczera rozmowa jest zawsze najlepszym rozwiązaniem. Jesli sie opamięta, to przeżyjecie kryzys i wyjdzie wam to na dobre. Jeśli nie, to nie jest wart twoich uczuć. Odpowiedz Link Zgłoś
candy_cat Re: on sie pakuje w zdrade>przylapac, utulic, 30.05.12, 13:19 >No i bardzo bardzo jestem ciekawa co on mi będzie tłumaczyć. Przyzna się ??????? Raczej sie nie przyzna. Po co? To mogloby ciebie tylko zranic, a nic nie wnosi, tylko zlo, kwasy i smutek. Wiekszosc facetow nawet przylapanych "poszlakowo" idzie w zaparte, jesli chce utrzymac zwiazek, a skok w bok byl tylko zabawa. W dodatku twoj facet chyba jeszcze niczego nie skonsumowal, wiec do czego ma sie przyznawac, ze troche sie zauroczyl, ale zrozumial, ze woli ciebie. Pomysl sama ;) Teraz tylko w twoich rekach a raczej ustach, zeby sie nie wydalo, ze czytalas jego korespondencje, bo to niefajne. Odpowiedz Link Zgłoś
maly.jasio Calowac lepiej , niz konkurencja :) 30.05.12, 13:25 a nie plakac mi tu w rekaw. Odpowiedz Link Zgłoś
ferro2 Re: Calowac lepiej , niz konkurencja :) 30.05.12, 14:57 najwyzej jakis prowiant na droge mu zrob i na mile pozegnanie solidny kop:))) „Tak mało na świecie dobroci, a tyle jest światu potrzeba...” Odpowiedz Link Zgłoś
izabella1991 Re: Calowac lepiej , niz konkurencja :) 30.05.12, 19:33 Palinko-odpisz koniecznie,jak sie wasza historia skonczyla-szalenie jestem ciekawa! Odpowiedz Link Zgłoś
jeszcze_nie_zona Palinko! 31.05.12, 07:23 izabella1991 napisała: > Palinko-odpisz koniecznie,jak sie wasza historia skonczyla-szalenie jestem cie > kawa! Podbijam! Odpisz koniecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
infinity51 Re: on sie pakuje w zdrade>przylapac, utulic, 31.05.12, 10:56 przestan sie ponizac, wymyslajac sposoby jak zapobiec zdradzie. Jak ma zdradzic to i tak predzej czy pozniej to zrobi. Boze, jakie niektore baby sa zalosne Odpowiedz Link Zgłoś
palinka75 Ciag dalszy, czesc pierwsza , radosna 27.06.12, 19:25 no melduję się ponownie, po długiej przerwie. wiedziałam,że rady będą typu nie poniżaj się itd, ale za stara już jestem, za długo się spotykamy, za bardzo nie byłam w porządku / a on trwał, żeby tak to teraz zostawić. Prawda jest taka, że wiedziałam, że teraz, w tym roku coś się zdarzy, że facet mi się psychicznie oddala... ALe do rzeczy i w skrócie: Po tamtych wpisach pod koniec maja zrobiłam numer następujący: wsiadłam w samochód, pojechałam 700 km, żeby go zobaczyć, choć wiedziałam, że będziemy mieć tylko ok. 1 -2 godzin. Jak mnie zobaczył strasznie był zaskoczony, ucieszył się, nie dałam po sobie nic poznać, żadnych scen. W drodze dzwonił do mnie kilka razy z tekstami typu: teraz znowu wiem, że ty jesteś dla mnie ideałem (swoją drogą nie wiem, jakim trzeba być naiwniakiem, żeby tak się odsłaniać). Pocztę sprawdzałam dalej, były 3 dni milczenia, po 3 dniach panienka/babiszcze napisała, że rozumie, że podjął jakąś decyzję, i to dobrą decyzję, bo przecież jest niby ze mną od dłuższego czasu, ale że jest na niego wściekła, że nie poinformował jej o tym po gentelmeńsku. On po kilku dniach odpisał, że żadnej decyzji nie podejmował (głupek i tchórz) i może ona mu wyjaśni o co jej chodzi jesienią, kiedy się i tak zobaczą. Potem była między nami wzmozona wymiana maili i wspólny krótki urlop przed kilkoma dniami. TO koniec części pierwszej. Ach, jaka byłam zadowolona, pierwszy raz wykonałam taką świadomą akcję, łącznie z przywdziewaniem sukieneczki w kwiatki, ach, jak się nasłuchałam, że tak pięknie wyglądałam, że tęskni jak dawno nie itp .... No i zwyciężyłam babiszcze. TO nie jest koniec historii. Druga część będzie za jakiś czas, kiedy się ogarnę. Odpowiedz Link Zgłoś
highly.sceptical Re: Ciag dalszy, czesc pierwsza , radosna 27.06.12, 20:08 > TO nie jest koniec historii. Druga część będzie za jakiś czas Nie dość, że trollujesz, to jeszcze ku... robisz to w jakichś odcinkach. W serial się bawisz? > kiedy się ogarnę. Tak, ogarnąć byś się mogła, faktycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
georgia241 Re: Ciag dalszy, czesc pierwsza , radosna 27.06.12, 20:25 Ten wątek był słaby. Proponuję wpleść coś nadprzyrodzonego. Niech ta laska będzie mityczną dziką Steno. Zrobi się ciekawiej. Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus wywal go, bo do kretyn 27.06.12, 20:36 jesli facet umawia sie na wspolnym koncie z kobieta (skad u Ciebie ta pogarda i pisanie per babiszcze), to jest idiotą i to komplentym. Albo Ty trollujesz, bo nagle zajrzałaś na konto. Nie używałaś maila wcześniej? Trochę dziwna ta historia. I jeśli po wszystkim jedziesz 700 km, żeby isę zobaczyć z facetem godzinę, to przesadzasz wg mnie. Ale każdemu wg potrzeb i gustu. Wspólne zakładanie konta kojarzy mi się z trzecią już koleżanką, która pisze maila z męskiego adresu, bo mają wspolne. Odpowiedz Link Zgłoś
damajah bieeedny misio 27.06.12, 20:43 troll czy nie - zdumiewa mnie jak nagminnie kobiety tłumaczą biednego misia i zwalają winę na wredne babiszcze. Babiszcze nie ma obowiązku dochowania wierności za to miś ma - to miś jest w związku. Więc to misia trzeba winić nie babiszcze. Jak misio chce to babiszcze to lub tamto zawsze się znajdzie. Jak miś nie chce - to 10 babiszczy go nie ruszy. Żałosne, przestań winić obcą babę, otwórz oczy i zobacz co wyprawia Twój facet (o ile oczywiście nie jesteś Trollem - a pachnie to trolowaniem faktycznie) Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: bieeedny misio 27.06.12, 20:45 a do tego misio ciężki idiota skoro uprawia takie hece na wspólnym koncie. No ale może w życiu i takie historie się zdarzają ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Pachnieć pachnie, ale zdziwiłabyś się ile babek 27.06.12, 20:45 walczy o takie "Zwiazki" z takimi "misiami" - załosne to jest i niestety całkiem w realu się dzieje Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: Pachnieć pachnie, ale zdziwiłabyś się ile bab 27.06.12, 20:54 ano, więc troll czy nie troll - wyraziłam zdziwienie realną rzeczywistością. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Pachnieć pachnie, ale zdziwiłabyś się ile bab 27.06.12, 21:06 no - ja nie mogę zniesc wprost kobiet, które usprawiedliwiają te swoje "cuda" w kazdej sytuacji, bo "przecież jest jaki jest, ale jest!". Leniwe to jest - brak mu motywacji, nie doceniają go. Nie dba o siebie - jest zmeczony. Pijaczydło - koledzy go namawiają i rozpijają. Zdradza - baby się nań rzucają. Kiep - nauczycieli miał złych. I tak w koło. A niechże taka baba ma odwagę powiedzieć: moj facet to leń/nierób/brudas/pijak/kobieciarz/głąb, ale chcę z nim być, bo nie umiem/nie chcę być sama, kocham go i godze się z jego wadami. To jest uczciwe postawienie sprawy, a nie zwalać winę na inne kobiety, kolegów, los, pracodawcę itd Odpowiedz Link Zgłoś
palinka75 A wezcie sie 28.06.12, 01:56 Podejrzewanie o trollowanie jest zmorą tego forum. Nie, nie trolluję. Nie każdy musi czytać. I nieprawdą jest, że zdrady nie można uniknąć. Są słabsze momenty w związku, kiedy trzeba walczyć o bliskość, psychiczną, emocjonalną. Można razem przez to przejść. Tak jak teraz, kiedy on ewidentnie przeżywa kryzys. Myślę, że to nie jest związane z tą konkretną osobą, dlatego jest to do uratowania. A czasem i przez fascynację konkretną osobą można przejść we dwoje. Jak się chce i jak jest po co. I wiem, że za większością męskich zdrad stoją błędy ze strony partnerki. Moja przyjaciółka, znakomity zresztą psycholog, pyta zawsze kobiety, które płaczą, że są zdradzone: a co mu Pani takiego zrobiła/nie zrobiła, że Panią zdradził? Kobity na początku zawsze się oburzają, potem jednak okazuje się, że to ona ma rację. Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
swiete.jeze Re: A wezcie sie 28.06.12, 08:16 > I wiem, że za większością męskich zdrad stoją błędy ze strony partnerki. M > oja przyjaciółka, znakomity zresztą psycholog, pyta zawsze kobiety, które płacz > ą, że są zdradzone: a co mu Pani takiego zrobiła/nie zrobiła, że Panią zdradził > ? Kobity na początku zawsze się oburzają, potem jednak okazuje się, że to ona m > a rację. Yyyyy, tak. Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: A wezcie sie 28.06.12, 08:29 swiete.jeze napisała: > > I wiem, że za większością męskich zdrad stoją błędy ze strony partnerki. > M > > oja przyjaciółka, znakomity zresztą psycholog, pyta zawsze kobiety, które > płacz > > ą, że są zdradzone: a co mu Pani takiego zrobiła/nie zrobiła, że Panią zd > radził > > ? Kobity na początku zawsze się oburzają, potem jednak okazuje się, że to > ona m > > a rację. > > Yyyyy, tak. Też się zgadzam, że mądrze napisała. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Twoja kolezanka słusznie pyta, tylko 28.06.12, 08:35 Ty nie rozumiesz intencji jej pytania Palinko:( Po prostu w takich sytuacjach terapeuta ma kilka zadań technicznie mówiąc. Jednym z nich jest analiza sytuacji kryzysowej wraz z podopiecznym. I owszem - z reguły tak jest, że o ile partner nie jest jakims erotomanem, to zdrada jest wynikiem oddalenia się od siebie partnerów emocjonalnie. Pojawia się pustka, którą czasem, nioerzadko wypełnia ktoś inny, z kim nawiazuje sie bliski kontakt, z reguły najpierw emocjonalny, a seksualnosc tego kontaktu przychodzi z czasem, jako konsekwencja bliskosci emocjonalnej. Tylko, ze to uświadomie sytuacji i genezy zdrtady to nie jest proste przełozenie: coś mu zrobiłąś, czegoś nie zrobiłaś i dlatego zdradził. Pytanie terapeuty ma na celu ukazanie mu, jak to widzi podopieczna, a nie pokazanie podopiecznej, ze wina lezy po jej stronie i nalezy robić wszystko, czego partner zaząda, bo inaczej zdradzi. Sama mam za sobą sytuację zdrady właśnie wskutek takiego nieostrego kryzysu, poprzez oddalenie się, przyznaję - takze z mojej winy. Uwazałm bowiem, ze tak bliska mi osoba zrozumie, ze w sytuacji, gdy mieszkam w nowym dla mnie miescie, zaczełam w nim nowa pracę - oczywistoscią jest, ze musze sie na niej skupić bardziej, co z pewnoscią odbije się na anszym współnym czasie np. Nie rozmawiałam zatem o tym. Ale druga strona też nie rozmawiała, nie sygnalizowała co ją boli, pomimo, ze zanim zostaliśmy parą byliśmy parą dobrych serdecznych sobie znajomych, którzy mogli pogadać o wszystkim. Źle postąpiłam nie rozmawiając, a le to nie usprawiedliwia zdrady Palinko. Te pytania Twej przyjaciółki mają własnie taki sens i cel: pozwolić komuś samemu dokonać analizy sytuacji i wyciągnąć z niej wnioski, a nie pokazać, ze winę za zdradę ponosi zdradzany. Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: A wezcie sie 28.06.12, 08:44 Pewnie że są słabsze momenty w związku i że trzeba walczyć, pracować nad relacjami i można razem przez to przejść. Tyle że to jest problem między Wami a ty obwiniasz "babiszcze" a tłumaczysz i usprawiedliwiasz swojego misia. To Ty i misio macie problem. A do Tego zamiast siąść i powiedzieć facetowi co Ci leży i to wprost i dosłownie bo insynuacje i czekanie aż się domyśli/sam poprawi/zrozumie jest stratą czasu - planujesz jakieś dziwne akcje, uganiasz się za nim, ogrywasz jakiś teatr... Aaa...zmień psychologa. Koniecznie (nie żeby wina nie leżała po obu stronach ale właśnie - po OBYDWU stronach a nie po stronie kobiety jak wynika z tego idiotycznego pytania "a co mu Pani takiego zrobiła/nie zrobiła, że Panią zdradził ?" No tak, facet zdradza a psycholog twierdzi że winna baba - naprawdę albo trolujesz albo jednak psycholog z Twojej koleżanki marny) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Spokojnie Damajah, pytanie psychologa 28.06.12, 08:49 ma inny cel, niż pokazanie kobiecie, ze to ona jest winna zdradzie partnera:) Ono ma na celu poznanie, jak to widzi ta kobieta: czy się obwinia, czy obwinia wyłącznie partnera, czy tę trzecią. Standardowe pytanie, aczkolwiek zadawane w takich sytuacjach w róznej formie. Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: Spokojnie Damajah, pytanie psychologa 28.06.12, 09:22 osobiście mam negatywne doświadczenia z psychologami i terapeutami. Gdybym na wjazd usłyszała takie pytanie i ktoś kierowałby mnie w taki sposób to raczej szybko bym się zniechęciła. No i zniechęciłam się mocno z bardzo wielu powodów. Wolę rozmawiać z pastorem :) (A mam szczęście znać paru świetnych z przygotowaniem terapeutycznym również) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Spokojnie Damajah, pytanie psychologa 28.06.12, 09:40 wiesz, ja nie korzystałam nigdy z terapeuty, ale ze moja mama jest psychologiem:) to znam wielu z nich po prostu prywatnie. Moja mam się akurat takimi sprawami nie zajmowała, ale ma kolegów i kolezanki po fachu - młodszych i starszych specjalizujących sie w najrózniejszych problemach. Jesli ktoś identyfikuje sie z jakąś religią, to na pewno warto pogadać z duchownym, ale jesli nie to raczej kiepski pomysł. Odwrotnie też bywa kiepskawo, bo katolik na ten przykład, któremu terapeuta powie "Żona już pana nie chce i musi pan to zrozumieć i próbowac ułozyć sobie zycie od nowa" odczuwa taką radę jako namawianie do grzechu np. Nie znamy kontekstu w jakim kolezanka Palinki zadaje to pytanie. Rzecz w tym, ze terapeuta też musi wyczuć podopiecznego, zdobyć jego zaufanie, liczyć się z jego światopoglądem, a nie "jechać" wg schematu jakiegoś. To znaczy schemat jest:) ale ze tak powiem wdrozenie go z daną osobą to indywidualna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Do Palinki 28.06.12, 09:00 Chyba nie korzystasz z porad przyjaciółki psychologa. Wnoszę z tego, że bardzo typowo niewłasciwie oceniłaś pierwszą - radosną :) czesc ciągu dalszego historii. Mam na mysl podsumowanie w postaci "zwycięzyłam babiszcze". Babiszcze nie ma tu nic do rzeczy, na jej miejscu mogłaby być kazda inna. Skupianie się na "walce" z tą trzecią jest prostą drogą w ciemny las moja droga. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: A wezcie sie 28.06.12, 09:09 >a co mu Pani takiego zrobiła/nie zrobiła, że Panią zdradził no to jakich tych błędów nastrzelałaś, palinka, opowiadaj. co mu zrobiłaś albo nie zrobiłaś. sócham. sorej: czytam. Odpowiedz Link Zgłoś
bonnie79 Re: A wezcie sie 28.06.12, 09:50 Czytałam twój wątek z zainteresowaniem...po tym co teraz napisałaś właśnie straciłam zainteresowanie....a bardzo często trafną odpowiedzią na pytanie a co mu Pani takiego zrobiła/nie zrobiła, że Panią zdradził ? byłaby odpowiedź - wstrętny dziad się mną znudził, opatrzyłąm mu się po x latach, wkradła się rutyna i niech mi na Boga nikt nei pisze, że po np 10 latach nadal może być tak samo kolorowo i cudownie jakna początku, każdy zwiążek się zmienia z czasem, zmieniają się relację między partnerami itd... Mam wrażenie, że to co napisałaś może kobiety zdradzane wpędzić w poczucie winy i jeśli mają niską samoocenę zupełnie po takim tekście zapomną, że wina leży zazwyczaj gdzieś po środku. Odpowiedz Link Zgłoś