Dodaj do ulubionych

chory związak- jak przetrwać?

29.06.12, 08:37
mąż od roku ma na boku przyjaciółkę, z która jest blisko( twierdzi ze nie sypia), rok temu obiecał ze wszystko zakonczy, dla nas, dla naszego dziecka. Jednak nadal ze sobą pracują, jak sie okazalo związek zakończył tylko na jakis czas. Od kilku miesiecy znów do siebie piszą, spotykają sie itd, a ja po rz kolejny czuje sie oszukana i zła na siebie ze nadal wierze w jego poprawę, ale tak naprawde nie mam dokąd iść... Powoli wysiadam psychicznie....
Obserwuj wątek
    • mijo81 Re: chory związak- jak przetrwać? 02.07.12, 17:35
      Nie bije, nie marudź
    • Gość: bidulka Re: chory związak- jak przetrwać? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.09.12, 02:24
      Mam podobny problem jestem z mezczyzna ktory mimo obiecanek zawsze powtarza krzywde. 3 raz z rzedu wzial numer od jakiejs dziewczyny i romansowal. Olewa mnie a jak go przylapie zaczyna krzyczec a ja juz nie mam sily. Jestem zalamana psychicznie i czuje sie jak zero:(
      • horpyna4 Re: chory związak- jak przetrwać? 08.09.12, 07:45
        To po cholerę z nim jesteś? Po pierwsze - nigdzie nie jest powiedziane, że nie da się żyć bez chłopa. Po drugie - tego kwiatu jest pół światu i naprawdę jest w czym wybierać. Tylko czasem konieczna jest radykalna zmiana otoczenia.
      • aroden za to olewanie spraw mu opie*dol. 09.09.12, 20:32
        bo zdradzac mozna, ale nie mozna dac sie na tym przylapac i ranic stalego partnera.
        • ksiezniczkaa Re: za to olewanie spraw mu opie*dol. 16.10.12, 17:00
          dostał- pozew rozwodowy, niech sobie teraz zdradza do woli
          • sijena Re: za to olewanie spraw mu opie*dol. 16.10.12, 17:07
            brawo!
            • ksiezniczkaa ... 16.10.12, 17:11
              nie powiem, jest CIĘŻKO, ale musz cos zrobic dla siebie i córeczki.....
              • anja32 Re: ... 27.12.12, 18:20
                Gratuluję decyzji.
                Mój mąż mnie nie zdradza- jeszcze, chyba. Ale mnie nie kocha ( mówi, że nie wie co to znaczy kochać). Że kocha ale na swój sposób (??). 10 lat temu wziął ze mną ślub z odpowiedzialności za dziecko ( byłam w ciąży). Teraz inaczej by postąpił. Twierdzi, ze chce być ze mną w małżeństwie, ale to normalne , ze małżeństwa są ze sobą z przyzwyczajenia.
                To boli- bardzo. Tak bardzo, że myślę o rozwodzie, ale nie mam odwagi- boję się zostać sama.
                Nie wiem czy nie wolałabym, aby mnie zdradził, wówczas wywaliłabym go z domu i koniec.
                A po takich słowach- czuje się pusta i poniżona. Powinnam się z tym godzić??I udawać szczęśliwa żonę? Czy powinnam złożyć ten pozew?


                • ksiezniczkaa Re: anja 28.12.12, 08:59
                  anja to jest bardzo trudna i ciezka decyzja, niestety nie ma zlotego środka i nikt za nas tej decyzji nie podejmie,powiem tylko tyle; powinnam juz zrobić to juz rok temu, tez bardzo sie balam zostac sama, ale wierze ze jeszcze spotkam kogoś kto mnie pokocha :), moj maz tez juz mnie nie kochał- tkwienie w takim zwiazku to oszukiwanie samej siebie
    • Gość: alo Re: chory związak- jak przetrwać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.12, 10:41
      A jeśli to prawda, że to przyjaźń i na tej płaszczyźnie opierają się relacje? Wiem, niby takie relacje nie mają prawa bytu, ale wyjątki się zdarzają... Nie zawsze żona zaspokaja wszystkie potrzeby (nie chodzi o cielesne).
      • ksiezniczkaa Re: chory związak- jak przetrwać? 17.10.12, 13:38
        przyjaciólce nie robi sie dziecka
        • ksiezniczkaa Re: chory związak- jak przetrwać? 17.11.12, 16:22
          czuje, ze jesienna deprecha mnie dopada, nie radze sobie. ze wszystkim. nie wiem co mam ze sobą zrobić gdy przychodzi do dziecka, gdy go spotykam przypadkiem i słyszą zdawkowe "cześć"- zaraz wszystko odżywa , nic mnie nie cieszy :(
          • Gość: caliente Re: chory związak- jak przetrwać? IP: *.147.5.11.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.11.12, 20:28
            Bedzie dobrze. Najazniejsze zebys wziela sie za siebie. Najtrudniejsze sa te chwile o ktorych zawsze myslimy najwiecej. Moze pomysl ze robisz cos dobrego dla siebie, dziecka. Musisz przy tym pamietac ze takie rozstanie bedzie bolesne i moze trwac dlugo ale naprawde warto. Warto zeby dziecko mialo chociaz jednego kochajacego rodzica niz dwojke nienawidzacych sie. Musisz uwierzyc w siebie, ze okres Twoich niepowodzen minie i bedzie lepiej. Glowa do gory.
            Ja juz dawno, dawno temu, aczkolwiek bez dzieci ale wyleczylam sie. Dzisiaj moja siostra boryka sie z podobnym problemem. Od tamtej pory wyznaje jedno zasade - umiesz liczyc, licz na siebie. Przynajmniej wiesz ze jak zawiedziesz sama siebie nie bedzie tak bolalo. W zasadzie sobie i tak latwiej jest wybaczyc niz komus. Postaw na siebie i na dziecko, postaw na swoje umiejetnosci, prace, rozwoj. Ah, i przestan tyle rozmyslac. W niczym Ci to nie pomoze, jedynie w nakrecaniu niepotrzebnych emocji. Glowa do gory!
            • ksiezniczkaa Re: chory związak- jak przetrwać? 29.11.12, 08:21
              caliente dziekuje :)
            • Gość: Gosc Re: chory związak- jak przetrwać? IP: *.bredband.comhem.se 03.12.12, 15:37
              Popieram i przyklaskuje 1000-razy tej odpowiedzi i rozsadnej porady.
              CELIENTE! Jestes wspaniala i bardzo kokretna w swych radach !!!
              Oby wiecej bylo takich rozsaddnych i madrych kobiet ja TY!
              Swiat kobiet byl by inny.
      • iron_man0 Re: chory związak- jak przetrwać? 02.12.12, 16:17
        Gość portalu: alo napisał(a):

        > A jeśli to prawda, że to przyjaźń i na tej płaszczyźnie opierają się relacje? W
        > iem, niby takie relacje nie mają prawa bytu, ale wyjątki się zdarzają... Nie za
        > wsze żona zaspokaja wszystkie potrzeby (nie chodzi o cielesne).


        nie ma czegos takiego, jak PRZYJAN miedzy MEZCZYZNA a KOBIETA. to tylko kwestia czasu, nim ktores z tych dwojga bedzie dazylo do konsumpcji tego zwiazku.
        ksiezniczka dobrze zrobila, spuszczajac niewiernego na drzewo.
        • maly.jasio bzdury. 02.12.12, 16:50
          iron_man0 napisał(a):
          > nie ma czegos takiego, jak PRZYJAN miedzy MEZCZYZNA a KOBIETA. to tylko kwestia
          > czasu, nim ktores z tych dwojga bedzie dazylo do konsumpcji tego zwiazku.

          bzdury. od wielu lat przyjaznie sie z byla kochanka i nie w glowie mi nic innego.
          nie jestem (seksualnie) jej ciekaw (gdyz ja znam, fajna byla).
          I bez znaczenia jest to, ze mamy swoje rodziny.
          Wazne jest to, ze temat "kochankowania" mamy za soba.
          • iron_man0 Re: bzdury. 02.12.12, 19:17
            sam piszesz, ze to byla kochanka. wczesniej tez sie PRZYJAZNILISCIE?
            dlatego pisze, ze czegos takiego, jak przyjazn na linii on-ona, nie ma, nie bylo i nie bedzie.
            predzej czy pozniej on chce ja wylomotac, jak Ty eks kochanke, albo ona chce sie z nim mietolic.
            • maly.jasio Re: bzdury. 03.12.12, 00:14
              iron_man0 napisał(a):
              > sam piszesz, ze to byla kochanka. wczesniej tez sie PRZYJAZNILISCIE?

              - tez.

              > predzej czy pozniej on chce ja wylomotac, jak Ty eks kochanke, albo ona chce sie z nim mietolic.


              i niech sie wymientoli.
              a potem jest znowu przyjazn.
              i o to chodzi, ze to jednak MOZLIWE.
              • iron_man0 Re: bzdury. 03.12.12, 00:19
                teraz jest przyjazn, gdyz sie wylomotaliscie za wszystkie czasy.
                osobiscie uwazam, ze przyjazn z lomotaniem/mietoleniem/chedozeniem/rozpusta w tle, to nie przyjazn.
                prawdziwa przyjazn to PRZYJAZN BEZ SEKSU W TLE.
                tutaj tego zabraklo, wiec sie nie liczy.
                • maly.jasio daj pokoj czlowieku, zycia nie znasz. 03.12.12, 05:44
                  od stalego seksu, to ma sie zone, eventualnie biezaca kochanke.
                  byla kochanke, jezeli czlek dalej sie chce z nia spotykac, ma sie wlasnie od przyjazni.
                  gdyz mozna powiedziec jej wszystko - czego nie mozna powiedziec zonie:
                  - o debecie na koncie
                  - czy o problemach z seksem z zona i biezaca kochanka.
                  • iron_man0 Re: daj pokoj czlowieku, zycia nie znasz. 03.12.12, 09:05
                    mezczyzna,ktory zwierza sie ze swoich problemow z zona, jest nielojalny i powinien zostac przez swoja zone opluty, wyszydzony a nastepnie wygnany z domu, chocby pod most, by w przyszlosci sie zastanowil nad tym, co czyni.
                    kazdy ma problemy, ale na BOGA,zwierzac sie KOCHANCE?
                    zwierz sie przyjacielowi, ale nigdy kobiecie, ktora zle zyczy Twej polowicy oraz Waszemu zwiazkowi.
                    • maly.jasio dalej daj pokoj czlowieku, zycia nie znasz. 03.12.12, 14:00
                      iron_man0 napisał(a):

                      > mezczyzna,ktory zwierza sie ze swoich problemow z zona, jest nielojalny i powin
                      > ien zostac przez swoja zone opluty, wyszydzony a nastepnie wygnany z domu, choc
                      > by pod most, by w przyszlosci sie zastanowil nad tym, co czyni.

                      - no to jusz. lec do Slubnej z donosem. A jak nie - to pod stol i zbierac co z niego spadlo.

                      - czytac ze zrozumieniem tez ciezko ?

                      - zwierzac sie mozna wlasnie przyjacielowi (tutaj bylej kochance, a obecnej przyjaciolce)

                      a NIGDY zonie, czy AKTUALNEJ kochance.
                      • iron_man0 Re: dalej daj pokoj czlowieku, zycia nie znasz. 03.12.12, 14:21
                        jest zasadnicza roznica miedzy byla KOCHANKA a PRZYJACIELEM.
                        z tym drugim nie sypiasz i on nie liczy na to, ze rozstaniesz sie z zona, zamieszkasz z nim i bedziesz z nim chedozyc w lozu, w bezwstydnych pozach, godnych samego MNICHA.
                        co do zony, moge jej jedynie wspolczuc, wszak tkwi w beznadzieji i marazmie a Ty sam nie wiesz, czego chcesz i lgniesz w ramiona pornograficznej MEDUZY, ktora tylko czeka, kiedy znow wskoczysz jej do lozka, by mogla wierzgac pod Toba swoimi stopami badz zaciskac je wokol bioder Twych.
                        opamietaj sie jasiu, nim bedzie za pozno, chyba ze jestes zbyt MALUCZKI, by pojac bezsens swego istnienia...
                        • maly.jasio nie masz pojecia - co znaczy przyjaciolka 03.12.12, 15:14
                          iron_man0 napisał(a):

                          > jest zasadnicza roznica miedzy byla KOCHANKA a PRZYJACIELEM.
                          > z tym drugim nie sypiasz i on nie liczy na to, ze rozstaniesz sie z zona,
                          zamieszkasz z nim i bedziesz z nim chedozyc w lozu,

                          nie masz pojecia - co znaczy przyjaciolka...
                          a ze to byla kochanka, to tylko lepiej, bo juz nie ciekawi erotycznie :)


                          > co do zony, moge jej jedynie wspolczuc,

                          - przyjmuje wyrazy wspolczucia i spokojnie spuszczam je do Wisly.
                          a tera dej se jedno pivo - to Ci moze ulzy.
                          • iron_man0 Re: nie masz pojecia - co znaczy przyjaciolka 03.12.12, 15:34
                            > nie masz pojecia - co znaczy przyjaciolka...
                            > a ze to byla kochanka, to tylko lepiej, bo juz nie ciekawi erotycznie :)


                            ty nie wiesz, co to PRZYJAZN. dla ciebie to zbyt wielkie slowo, ktorego nie jestes w stanie udzwignac.
                            nie jestes w stanie przyjaznic sie z kimklowiek. z mezczyzna sie nie przespisz, kobiete musisz wygrzmocic za wszelka cene tylko po to, by zobaczyc w jej oczach uwielbienie. tymczasem zdradzana zona zyje w glebokiej niewiedzy, piorac ci skarpety i zolte slipy.

                            > - przyjmuje wyrazy wspolczucia i spokojnie spuszczam je do Wisly.
                            > a tera dej se jedno pivo - to Ci moze ulzy.

                            ze niby w czym to piwo ma mi ulzyc?
                            to nie ja sie grzmoce z obca kobieta, wmawiajac wszystkim dookola, ze to tylko "przyjazn".
                            nie szanujesz swojej zony, nie szanujesz siebie-NIE JESTES PRAWDZIWYM MEZCZYZNA.
                            • maly.jasio moze byc tylko gorzej... 03.12.12, 15:51
                              iron_man0 napisał(a):
                              ty nie wiesz, co to PRZYJAZN. dla ciebie to zbyt wielkie slowo, ktorego nie jes
                              > tes w stanie udzwignac.

                              - moze byc tylko gorzej... chyba bede musial z tym umrzec... eehh...

                              > kobiete musisz wygrzmocic za wszelka cene tylko po to, by zobaczyc w jej oczac
                              > h uwielbienie.

                              - alesz juz zobaczylem. powtorki nie potrzebuje, przec napisalem.

                              tymczasem zdradzana zona zyje w glebokiej niewiedzy, piorac ci skarpety i zolte slipy.

                              - pralka je pierze.

                              > to nie ja sie grzmoce z obca kobieta, wmawiajac wszystkim dookola, ze to tylko
                              > "przyjazn".

                              - dziecie, ile razy mam Ci powtarzac, ze nie sypiam, z BYLA kochanka, bo to obecnie tylko przyjaciolka ?

                              Od sypiania to mam AKTUALNA kochanke :)
                              • iron_man0 Re: moze byc tylko gorzej... 03.12.12, 15:57
                                > Od sypiania to mam AKTUALNA kochanke :)


                                toz ci pisze caly czas chlpoczyku, ze nie jestes w stanie przyjaznic sie z kobieta.
                                najpierw udajesz przyjazn a potem bezlitosnie zaczynasz mietolic jej balony, przez co zaczyna plynac z nich MLEKO ŁACIATE 3,2%.
                                w niczym cie nie usprawiedliwia fakt, ze to pralka pierze twoje zolte slipy.
                                biedna i zdradzana malzonka jest zmuszona wlozyc te slipieta do pralki a potem rozwiesic, zeby wyschly.
                                nie sadzisz, ze zbyt wiele trudu musi wlozyc w czynnosc, dzieki ktorej jej nic nie warty maz, bedzie mogl paradowac w majtach, ktore kochanka sciagnie z ciebie zebami, zanim wezmie do ust twe nedzne narzedzie sluzace do kopulacji.
                                bleeeeeee...........
                                • maly.jasio moze byc tylko gorzej, hloopcze... 03.12.12, 16:11
                                  iron_man0 napisał(a):
                                  toz ci pisze caly czas chlpoczyku, ze nie jestes w stanie przyjaznic sie z kobieta.

                                  - a ja ci napisalem, hloopcze, ze chyba przyjdzie mi z ta nieumiejetnoscia umrzec...

                                  > w niczym cie nie usprawiedliwia fakt, ze to pralka pierze twoje zolte slipy.

                                  - ja nie potrzebuje usprawiedliwienia, a pralka tez nie...

                                  > biedna i zdradzana malzonka jest zmuszona wlozyc te slipieta do pralki a potem
                                  > rozwiesic, zeby wyschly.

                                  - musze Cie zmartwic , podzial zadan jest taki, ze sam to robie, wiec mam czyste sumienie...


                                  PS. kac post-weekendowy bardzo dzis meczy ?

                                  Polecam Zlateho Bazanta...
                                  alterbeer.blogspot.de/2012/11/zlaty-bazant-lager.html
                                  • iron_man0 Re: moze byc tylko gorzej, hloopcze... 03.12.12, 16:24
                                    > - musze Cie zmartwic , podzial zadan jest taki, ze sam to robie, wiec mam czyst
                                    > e sumienie...


                                    nie usprawiedliwiaj sie jasiu. przeciez obaj wiemy, iz lzesz:)


                                    > PS. kac post-weekendowy bardzo dzis meczy ?
                                    >


                                    wybacz, ale nie kazdy sie tak alkoholizuje, jak TY.
                                    gdybym sypial z kilkoma kobietamim jednoczesnie, rowniez zapijalbym swojego stresa alkoholem.
                                    • maly.jasio Re: moze byc tylko gorzej, hloopcze... 03.12.12, 17:00
                                      iron_man0 napisał(a):
                                      nie usprawiedliwiaj sie jasiu. przeciez obaj wiemy, iz lzesz:)

                                      > wybacz, ale nie kazdy sie tak alkoholizuje, jak TY.
                                      > gdybym sypial z kilkoma kobietami jednoczesnie, rowniez zapijalbym swojego stresa alkoholem.

                                      pije dla przyjemnosci, a nie ze stresa, bo z kilkoma kobietami nigdy jednoczesnie nie sypialem...
                                      (slowo: kilka - to liczba od 3 do 9)

                                      zawsze tu ucze mlodzi, ze to sie czasowo i mentalnie nie da.
                                      natomiast daje sie z DWOMA - z jedna zona + jedna kochanka...

                                      tyle, ze trza sie tego nauczyc - by sie nie sypnelo.
                                      • iron_man0 Re: moze byc tylko gorzej, hloopcze... 03.12.12, 18:27
                                        > pije dla przyjemnosci,


                                        jestes alkoholikiem.
                                        straszne to,lecz dla twoich kochanek to zapewne wyzwanie. one beda chcialy zrobic z ciebie ABSTYNETNA,ktorym nigdy nie bedziesz...
                                        • ksiezniczkaa Re: moze byc tylko gorzej, hloopcze... 03.12.12, 20:22
                                          no prosze jak to sie mozna duzo dowiedzieć
                                        • maly.jasio Re: moze byc tylko gorzej, hloopcze... 03.12.12, 21:46
                                          iron_man0 napisał(a):
                                          > jestes alkoholikiem.

                                          - przyjmuje to na klate.

                                          > straszne to,lecz dla twoich kochanek to zapewne wyzwanie.

                                          - grzecznie przypominam, ze mam , a raczej miewam - tylko jedna.

                                          i moje zdrowie jest dla niej rownie wazne, jak i Twoje.


                                          przykre, co ?

                                          Buenas Noches.
                                          • iron_man0 Re: moze byc tylko gorzej, hloopcze... 03.12.12, 22:03
                                            co chciales, to maz.
                                            jestes tylko od bzykania, to co sie kobiecina ma twoim zdrowiem przejmowac. nie bedziesz ty, bedzie nastepny.
                                            • grazkavita Przyjaciółki mojego męża powinny być moimi 04.12.12, 22:16
                                              przyjaciółkami....Nie ma co czekac , powiedz mężowi , że chętnie ją poznasz, żeby ją zaprosił na kolację i sprawdź co to za ziółko...Jeśli nie ma nic do ukrycia to zyskasz nową znajoma , a może przyjaciółkę, a jeśli ma cos na sumieniu to sprawa sie rypnie i wtedy albo zrobią unik, albo mąż wycofa się z tego układu, w każdym razie będziesz wiedziała na czym stoisz...
                                              • ksiezniczkaa Re: Przyjaciółki mojego męża powinny być moimi 07.12.12, 20:57
                                                jesli to do mnie, to odpowiem ze to byla nasza wspolna przyjaciolka
                                                juz nia nie jest
                                                srawy poszly dalej
                                                zlozlylam pozew i za miesiac mam rozprawe,
                                                niech to sie juz zakończy
                                            • maly.jasio moze byc tylko gorzej, dziecie... 05.12.12, 02:22
                                              iron_man0 napisał(a):
                                              co chciales, to maz.

                                              - nie, nie chcialem. a mam.

                                              > jestes tylko od bzykania,


                                              - zebym to potrafil

                                              to co sie kobiecina ma twoim zdrowiem przejmowac. nie bedziesz ty, bedzie nastepny.

                                              to sie zgadza.
                                              • grazkavita Re: dobrze zrobiłas, 07.12.12, 21:24
                                                ładna mi przyjaciółka... Wart pac pałaca i pałac paca, tylko niech potem nie narzeka na kobiety, skoro tak postąpił z żoną...Trzymaj się , rozwód jest ciężkim przeżyciem , coś na ten temat wiem.
                                                • ksiezniczkaa Re: dobrze zrobiłas, 13.12.12, 14:31
                                                  wiem, ze będzie ciezka przeprawa bo juz zaczyna mącić, obawiam sie ze na 1 rozprawie sie nie zakończy :(
                                                  • grazkavita Re: dobrze zrobiłas, 13.12.12, 18:32
                                                    Nigdy na pierwszej rozprawie się nie kończy, bo pierwsza jest zawsze pojednawcza.W ciężkich problemach jak nie wiem co robić , postępuje tak;1 próbuje problem rozwiazać na zasadzie pisemnej wypisuje wszystko za wersja A i wszystko za wersją B , 2 jak nadal nie wiem , co robić zadaje sobie to pytanie i o nim zapominamy to jest czas kiedy nad tym pytaniem pracuje mój mózg, potem przychodzi odpowiedź w postaci przebłysku myślowego i robię zgodnie z nim.Zawsze dostawałam trafne odpowiedzi, a przynajmniej nie tracę tyle czasu na zbędne rozmyślania, tylko wiem , że dostane najtrafniejsza podpowiedź i kropka.Spróbuj, oczywiście takie postępowanie wymaga wprawy, ale trzeba kiedyś zacząć...A tak w ogóle rozważałaś wzięcie sobie adwokata?
                                                  • ksiezniczkaa Re: dobrze zrobiłas, 15.12.12, 13:21
                                                    czasem kończy sie na 1 rozprawie ale to jak strony są zgodne. Tak, mam adwokata. Teraz musze sie ustosunkowac do tego co napisal w odpowiedzi, spisuje sobie wszystko o czym pamiętam i co moze mieć znaczenie.......
                                                  • grazkavita Re: dobrze zrobiłas, 15.12.12, 15:54
                                                    Najważniejsze wydają się tutaj sprawy materialne, wiem , ze często kobieta nie ma siły o to walczyc.Ustal więc sobie czas na te sprawy i po za nim staraj sie o tym nie myślec, ja tak robię z rachunkami co drugi dzień je przeglądam i kombinuje przez kilka minut co dalej, ale po za tym o tym nie myślę....
                                            • maly.jasio iron_man0, hloopcze... 01.03.13, 03:47
                                              iron_man0 napisał(a):
                                              > jestes tylko od bzykania,

                                              zeby chociaz
                                              a poviedz co cie tak naprawde martwi ?
    • Gość: majA Re: chory związak- jak przetrwać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.13, 18:52
      jeslli to sie nie skonczy wyrzyc go z domu i powiedz jak mu bedzie zalezec na was niech przyjdzie.
    • anna.karcz Re: chory związak- jak przetrwać? 06.03.13, 23:07
      Wie, że nie masz dokąd iść i że sobie nie poradzisz dlatego Cie nie szanuje, bo mysli że i tak z nim zostaniesz. Popracuj nad sobą a potem odejdź. Innej rady nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka