Dodaj do ulubionych

Chłopak i jego rodzice - problem

    • amj6 Re: Chłopak i jego rodzice - problem 07.09.12, 07:40
      nie chcę nikogo bronić - bo tak naprawdę nie wiem jak naprawdę było. a najważniejsze jak się Ty z tym czujesz... bo jak czujesz się źle i sądzisz że nie da się tego naprawić to za jakiś czas możesz po prostu oprzytomnieć i zerwać z chłopakiem...

      ale pytanie 1 - jak uważasz co Twój chłopak mógł zrobić będąc za granicą gdy jego ojciec wyrzucił Cię z jego mieszkania?
      - mógł zadzwonić do niego, opieprzyć i zażądać aby zaprzestał remontu, zwrócił Ci klucze i zostawił Cię w mieszkaniu w spokoju , ojciec mógł mieć to wszystko gdzieś skoro syn był daleko i nie mógł nagle przyjechać i sytuacja byłaby taka sama
      - mógł rzucić wszystko, wskoczyć do samolotu i w ciągu kilku godzin być na miejscu by zapobiec wyrzuceniu Cię z domu, kilka dni później gdy ojciec znowu by próbował znowu by wskoczył do samolotu...
      - ...jaka reakcja Twojego chłopaka by Cię zadowoliła? i czy była ona możliwa i sensowa w związku z jego przebywaniem za granicą? zastanów się nad tym

      czy to mieszkanie chłopak kupił sam, bez żadnej pomocy ze strony rodziców? jeśli nie finansował go sam, to przykro mi ale możesz już teraz zacząć sobie radzić ze zrozumieniem tego iż to mieszkanie nigdy nie będzie "jego" - bo jego ojciec, będzie uważał że skoro dołożył choćby złotówkę do tego mieszkania to on ma ostateczny głos
      czy wiedziałaś przed zostaniem sama w tym mieszkaniu że jego ojciec jest "taki"?

      sprawa dzwonienia i składania życzeń... czy pytałaś się jego dlaczego tak robi?
      może jest to kwestia tego, że żal mu po prostu... jego matki ofermy? może nie robi tego dla ojca, a robi to dla niej? bo to ona jest z ojcem na co dzień, bo to ona później by wysłuchiwała jakiego chama wychowała że nawet mu życzeń nie złoży (nie ważne czy miałby do tego powód czy nie - ojciec najwidoczniej uważa że ma zawsze racje)? bo to ona by musiała przez to cierpieć?

      trudno powiedzieć czy zachowanie Twojego chłopaka jest i było do przyjęcia, bo jeśli nie wiesz dokładnie dlaczego tak postąpił i postępuje, to trudno to ocenić.
      musisz się zastanowić co Twój chłopak zrobił a co wg Ciebie powinien zrobić (co byłoby możliwe i realne do wykonania). jakie skutki spowodowałaby jego zmiana zachowania w stosunku do ojca, nie tylko na jego kontakty z ojcem, ale może także z matką?
      • lonely.stoner Re: Chłopak i jego rodzice - problem 07.09.12, 11:24
        czy to mieszkanie chłopak kupił sam, bez żadnej pomocy ze strony rodziców? jeśl
        > i nie finansował go sam, to przykro mi ale możesz już teraz zacząć sobie radzić
        > ze zrozumieniem tego iż to mieszkanie nigdy nie będzie "jego" - bo jego ojciec
        > , będzie uważał że skoro dołożył choćby złotówkę do tego mieszkania to on ma os
        > tateczny głos

        a guzik prawda - jesli mieszkanie jest przepisane na syna to ani tatus ani mamusia nie maja formalnie zadnych praw do tego zeby tam wchodzic i rozporzadzac. Uwazac to sobie moze tatus co chce oczywiscie, ale prawnie niestety nie ma zadnych mozliwosci ruchu. Tylko ze w takiej sytuacji wlasnie wymagane sa zdecydowane posuniecia ze strony prawnego wlasciciela mieszkania- a jesli ten chlopak we wszystkim ojcu i matce ustepuje to pewnie beda problemy- musialby po prostu zmienic zamki - najprostsza sprawa, i powiedziec jasno starym co i jak. W najgorszym wypadku wzywac policje. Dziewczyne jak chce moze tam zameldowac i wtedy w ogole cala rodzina moze im obojgu naskoczyc :)
    • czerwonasofa Re: Chłopak i jego rodzice - problem 07.09.12, 13:59
      Chciałabym się odnieść do wypowiedzi, które zostały tu przez Was zamieszczone.

      Wiem, że od tego wszystkiego minęło już trochę czasu, wiem też że tego czasu się nie cofnie. Mój wczorajszy pierwszy post spowodowany był potrzebą opisania w końcu tej sytuacji i zobaczenia, jak inni ją postrzegają.

      Być może moje rozżalenie spowodowane jest faktem, że gdybym była na miejscu K. postąpiłabym zupełnie inaczej. Każdy pochodzi z innych rodzin, to wiadome, u mnie jest tak, że nawet jeśli się pokłócimy, to jeśli dzwonimy do siebie (czasem nawet nie rozmawiamy z Mamą albo Tatą tydzień albo dwa) po kłótni, to dzwonimy do siebie, aby się pogodzić i ta rozmowa jest wartościowa, i życzenia są szczere, i nie jest to "wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, tato. co u mnie? no, wszystko okej. aha, no to dobrze." :)

      Ciężko jest mi pogodzić się z tym wszystkim, bo ja - nawet jeśli nie wygrałabym potyczki z moim Tatą w takiej sytuacji, to walczyłabym bardziej.
      W mojej sytuacji było tak, że (jak wspomniałam rodzice K. mieszkają w innym mieście), że jego ojciec do mnei zadzwonił i powiedział, że klucze mam przekazać majstrowi w środę czy czwartek.
      Zabrakło mi w tym wszystkim K. który zadzwoniłby i powiedział: nic nie przekazuj, zadzwonię do ojca i powiem, żeby dał spokój z tym remontem. Zrobimy go po moim powrocie, bo chcę, żeby było po mojemu i sam chciałbym tego wszystkiego doglądać.
      A stało się inaczej, musiałam oddać majstrowi klucze ( tak, wiem, na forum były głosy, że powinnam wezwać policję, ze naruszenie mienia, itd, itd, jednak naprawdę wydaje mi się cokolwiek dziwne, żeby w taki sposób załatwiona sprawa przyniosła cokolwiek dobrego. To nie chodzi o to, że nie mogłam się wybronić z tej przymusowej wyprowadzki, bo być może udałoby się do tego nie doprowadzić, jednak sytuacja, w której idę z ojcem mojego chłopaka na noże, straszę go policją, jeśli będzie kazał mi się wynieść, itd, wydaje mi się dość nierealna).
      Oddałam te klucze, szłam ulicą, płakałam i rozmawiałam z K. a on powiedział, żebym była spokojna, że sobie poradzę. (A ja tak bardzo chciałam usłyszeć, że mam nie oddawać tych kluczy, że jego ojciec nie postawi na swoim).

      Jeśli chodzi o określenie mnie mianem "księżniczki", to naprawdę nie wiem, dlaczego zostałam tak odebrana. Nie rządziłam się w tym mieszkaniu, nawet gdybym nie była dziewczyną K. myślę, że nikt nie powinien zostać tak potraktowany. Jest mi przykro tym bardziej, ze rodzice K. znali mnie kilka lat, nasze kontakty były okej. Okazało się, ze moja obecność w mieszkaniu przeszkadza w remoncie i mam się wynieść. Natychmiast.
      Ojciec K. miał do mnie nr tel. spokojnie mógł zadzwonić i powiedzieć "słuchaj, chcemy zrobić K. niespodziankę, odświeżyć mieszkanie, itd, itd. może udałoby Ci się jednak znaleźć inne mieszkanie na ten czas, to zrobilibyśmy remont" - i naprawdę, zapewniam, to zostałoby zupełnie inaczej odebrane.

      Kontakty K. z rodzicami są raczej poprawne, tak myślę. Myślę, że ma on ogromny żal do Mamy, że nie wstawiała się za nim, że go nie broniła, jednak wiadomo, to Mama. Na pewno boli go ta niesprawiedliwość. Pamiętam, jak kiedyś byliśmy kilka lat temu w domu jego rodziców. Rodzice mieli jakąś koszmarną awanturę, w trakcie której ojciec wyzywał matkę. (oni wtedy chyba byli przed rozprawą rozwodową i zasadniczo prowadzili "odrębne gospodarstwa domowe). Następnego dnia ugotowałam obiad, a jego mama powiedziała, żeby oczywiście dać obiad ojcu K., żeby nie było mu przykro. (A sytuacja była taka, ze ojciec K. siedział sam i był obrażony na cały świat).

      Jego Mama to typ bezgranicznie zakochany w ojcu. Są po rozwodzie, ale owczywiście wrócili do siebie i zwracają się do siebie per Misiu. ( :)))) ).

      Zaskakujące jest dla mnie, że mama K. cały czas podkreśla, że jest z ojcem dla dobra dzieci (wszystkie dzieci są dorosłe, w trakcie rozwodu też były dorosłe). Wydaje mi się, że swoim zachowaniem "przyzwala" ojcu na brak szacunku wobec dzieci.
      Jedno z dzieci nie zaprosiło ojca na swój ślub (więc można sobie wyobrazic, że ojciec nie został niezaproszony za to, że krzywo spojrzał, prawda?) a Mama i tak namawiała, aby go zaprosić.

      Ojciec kolejny raz pracuje na to, żeby sytuacja się powtórzyła, matka K. jednak stoi za nim murem. "Przecież wiesz, jaki jest ojciec, daj spokój".

      Odpowiadając na pytanie zadane przez amj6 - jakiej reakcji bym oczekiwała - mnie chodzi tylko o to, że cały czas jest mi bardzo źle, że reakcja K. na to wszystko nie była stanowcza. Że starał się wszystko "załagodzić", a moim zdaniem to nie była błahostka, którą należy ugładzić.

      K. to dobry człowiek, uczciwy, szczery. Nie wydaje mi się, żeby zachowywał się tam dlatego, że czuje, że ma ogromny dług wdzięczności wobec rodziców. Sądzę, że to raczej szkoła, że rodzic to rodzic, niezależnie od tego jak się zachowuje. Tzn. w sensie - "trudno, ze ojciec mnie leje, przecież to ojciec!" - oczywiście to metafora, być może trochę przesadzona - mam jednak nadzieję, że to, co chciałam przez to powiedzieć zostanie odebrane dobrze, tak, jak chciałam, żeby było.

      Napisałam ten post, bo po prostu nie umiem pójść naprzód, mam jakąś drzazgę i nie wiem, jak ją wyciągnąć.
      Chciałam też poznać inny punkt widzenia, bo być może ta drzazga jest w mojej głowie, a ja powinnam przestać się tym przejmować.
      • bcde Re: Chłopak i jego rodzice - problem 08.09.12, 00:51
        Rodzice chłopaka - chamy totalne albo po prostu cię nie akceptują. Ojciec - to oczywiste, a matka dlatego, że powinna zrobić wszystko, aby przekonać ojca, żeby cię nie wyrzucał, a jeśli jej się to nie udało, to powinna cię wspierać, pomagać szukać mieszkania i zabezpieczyć twoje rzeczy.
        Ty znasz chłopaka najlepiej i znasz jego podejście do sprawy, zachowanie na co dzień i sposób argumentacji. Skoro masz poczucie, że nie zrobił tego co powinien, to prawdopodobnie tak jest. Możliwe, że jego starania i tak nie przyniosłyby rezultatu, ale ważne jest, czy był stanowczy. Z tego co piszesz wynika, że raczej mało stanowczy. Powinien był powiedzieć ojcu, żeby się nie ważył ciebie wyrzucać. Postawić sprawę na ostrzu noża i uświadomić ojcu konsekwencje. Przebaczyć ojcu zawsze potem mógłby, ale wtedy powinien zachować się jak twój mężczyzna.
      • good_morning Re: Chłopak i jego rodzice - problem 08.09.12, 12:30
        nie bardzo rozumiem; wiec wyrzucona dziewczyna idzie ulica nie wiadomo dokad i ryczy i dzwoni do chlopaka a ten jej oswiadcza, e tam, poradzisz sobie?!
        no to poradz sobie, kobieto, ale bez niego...
      • krysia.paprotka Re: Chłopak i jego rodzice - problem 11.09.12, 17:23
        Niesamowite... jak bym czytala o swoim domu rodzinnym! Ojciec straszny despota, wrecz tyran i mamusia biegajaca za nim, z misja "poswiecmy sie wszyscy dla swietego spokoju". Dla mojego meza to tez byl zdumiewajacy widok, nie mogl zrozumiec dlaczego ona to robi, dlaczego ja tez biore udzial w tej grze. Na moje usprawiedliwienie: tak mi psychike pokiereszowali, ze bylam pewna, ze rodzicom nalezy sie slepe oddanie i posluszenstwo. Dopiero po jakims czasie zrozumialam, ze w cale to przedstawienie wciagnelam meza i syna... chociaz bylo mi niedobrze ze stresu to ciagnelam cala swoja rodzine do rodzicow na weekend, "zeby tatus sie nie obrazil".
        Moja rada to: nie skreslaj chlopaka, moze on sam jeszcze nie widzi tego co sie dzieje, moze probuje to jakos racjonalizowac, moze czuje sie zobowiazany za pomoc finansowa itp. Ja dopiero po mega awanturze z ojcem zrozumialam, ze przez ladnych pare lat naszego zwiazku na pierwszym miejscu stawialam rodzicow, nie tyle emocjonalnie, co raczej dostosowywalam sie do ich pogladow, wymagan... czesto ignorujac zdanie meza czy proszac go o podporzadkowanie sie... Nie wiem jak on to znosil, ale jestem wdzieczna, ze wytrzymal. Teraz juz kilka tygodni nie odwiedzamy rodzicow, babcie zastapila opiekunka, z mama widuje sie w kawiarni raz w tygodniu - mam teraz zal do niej, ze nigdy sie nie postawila. A z mezem mamy teraz duzo wiecej czasu dla siebie i bardzo spodobalo mi sie takie bezstresowe zycie
        Nie uwazam tez, ze to jaki jest jego ojciec, swiadczy o tym jakim on bedzie mezem. Moze akurat po mamie jest troskliwy i empatyczny :)
        Polecam ksiazke "szantaz emocjonalny" Susan Forward... Twoj chlopak powinien przeczytac, jego mama pewnie tez, a moze i Tobie sie przyda.
    • senseiek facet musi ich calowac w tylek.. 08.09.12, 01:28
      Rodzice (a raczej ojciec, matka pewnie z tych niepracujacych) mu kupili mieszkanie, wiec musi ich calowac w tylek..
      Bo niby jakim cudem mieliby klucze do mieszkania?
      Moi rodzice nie maja kluczy do mojego mieszkania - jakby mnie nie bylo w domu to jakby przyjechali to by mogli klamke pocalowac..
      A co dopiero mowic o "robieniu remontu"..
      • czerwonasofa Re: facet musi ich calowac w tylek.. 08.09.12, 08:17
        Nie wiem, skąd wniosek, że "matka z tych niepracujących". Obydwoje pracują, zarabiają bardzo dobrze.
        Syn też pracuje i zarabia.

        Temat z kluczami wyjaśniałam, rodzice nie mieli kluczy, przekazałam jeden komplet kiedy w trakcie mojego pobytu musiałam wyjechać za granicę. (wyjaśnione też zostało, że teraz nie mają kluczy do mieszkania).
        • senseiek Re: facet musi ich calowac w tylek.. 08.09.12, 15:31
          > Nie wiem, skąd wniosek, że "matka z tych niepracujących". Obydwoje pracują, zar
          > abiają bardzo dobrze.
          > Syn też pracuje i zarabia.

          Nie zajaknelas sie ani slowem o tym, ze to rodzice mu kupili mieszkanie.. ;)

          > Temat z kluczami wyjaśniałam, rodzice nie mieli kluczy, przekazałam jeden kompl
          > et kiedy w trakcie mojego pobytu musiałam wyjechać za granicę. (wyjaśnione też
          > zostało, że teraz nie mają kluczy do mieszkania).

          ??? Rece opadaja.. A wiec to Twoja wina, ze w ogole zrobiono ten remont!
          Jakby mi ktos chcial zabrac klucze to bym powiedzial, ze nie zostalem upowazniony przez faceta do tego zeby je im dac.
          • czerwonasofa Re: facet musi ich calowac w tylek.. 08.09.12, 20:13
            w jednej z wcześniejszych wypowiedzi opisałam to dokładnie. klucze przekazałam, ponieważ nie było mnie w Polsce i ustaliliśmy, że dam komplet rodzicom, gdyby ew. coś się stało.
    • lady-z-gaga Re: Chłopak i jego rodzice - problem 08.09.12, 12:27
      Nie poznaję tego forum.
      Od kiedy to normą jest, że rodzice mieszają w życiu dorosłego dziecka i traktują go jak niedorozwiniętego 5latka? Jesli mieszkanie było prezentem od rodziców, to obdarowany -wg forum - może co najwyżej płacić rachunki, ale decydować o niczym nie będzie. Nie wazne, kto figuruje jako własciciel, wazne, kto dał kasę. Piękne podejście :DDD
      Dostałas telewizor? tatuś będzie decydował, z kim podpiszesz umowę i jaki pakiet programow będziesz oglądać. Samochod? pytaj rodzicow, kiedy wolno Ci jeździć. W kazdej chwili ojciec może wziąc kluczyki i zawiadomic, że teraz robi przegląd, a przy okazji przemalowac Ci go na zielono :D
      Do autorki: Twoim problemem nie jest chamski i despotyczny tatuś, ani uległa matka.
      Zastanow sie raczej, jaka jest pozycja Twojego chłopaka w tej rodzinie i czy jest szansa, ze kiedykolwiek będzie traktowany z szacunkiem, jak dorosły człowiek. Bo jesli nie, to i Ty masz przy nim przesrane.
    • jjjjjj Re: Chłopak i jego rodzice - problem 08.09.12, 13:50
      Nie dziwię ci się, że masz tą "zadrę" twój chłopak zawiódł cię w chwili kiedy go potrzebowałaś. Ty mu płaczesz w telefon, a on ci mówi, że sobie poradzisz? ojciec wyrzuca jego dziewczynę z jego mieszkania, a on nie ma nic do powiedzenia na ten temat? Jego pozycja w tej rodzinie jest poniżej podłogi i w takim wypadku twoja również. Naprawdę nikt przy zdrowych zmysłach, nie wyrzuca dziewczyny z domu z dnia na dzień, niszcząc przy okazji jej rzeczy. Ja bym miała duży problem z zapomnieniem i wybaczeniem takiej sytuacji. Piszesz, że twój chłopak to dobry człowiek, ale z takim rodzinnym zapleczem i takim uległym stosunkiem do ojca przemyśl sobie ten związek.
    • chyba.ze Re: Chłopak i jego rodzice - problem 08.09.12, 14:54
      Jeżeli mieszkanie kupili rodzice chłopaka, a najpewniej tak było to on jedynie tam ma możliwość mieszkania- nie jest jego właścicielem.
      W takim przypadku mają prawo robić tam co się im podoba, a to jak Cię potraktowali jest wynikiem Waszych jak widać pokręconych wcześniej relacji.
      Nic nie dzieje się bez przyczyny i nie udawaj niewinnej leliji, bo dobrze wiesz o co w tym wszystkim chodzi.
      • czerwonasofa Re: Chłopak i jego rodzice - problem 08.09.12, 20:25
        I tu muszę Cię zaskoczyć.
        Relacje między mną a jego rodzicami były naprawdę dobre. Większy kontakt miałam z jego mamą, z oczywistych względów.
        Widywaliśmy się kilka razy w roku i myślę, że było dużo lepiej, niż "poprawnie'.

        Jeśli chodzi o remont, to K. mówił rodzicom, że sam chce wszystko w związku z tym remontem wybierać, sam chce zdecydować o tym, jak mieszkanie będzie wyglądało.

        Sam remont wyglądał tak, że ojciec z mamą oczywiście mówili, że spoko, niech sobie K. wszystko wybierze, po czym okazywało się, że wszystko wybrał sam nie pytając się o nic. Już nie mówię o szczegółach, ale nawet o jakichś podstawowych rzeczach w stylu "podłoga ciemna czy jasna?" "jaki kolor kafelków?".
        Dla wszystkich, którzy zaraz powiedzą, że to ich mieszkanie i mogą sobie decydować, a synowi nic do tego powiem tylko, że
        właścicielem mieszkania jest K. Rodzice byli w tym mieszkaniu tylko raz, pół roku po przeprowadzonym remoncie, a przyjechali, bo stwierdzili, że "trzeba odbębnić tę wizytę i zobaczyć jak to mieszkanie teraz wygląda".
        Zrozumiałabym jeszcze, gdyby zrobii wszystko po swojemu, bo przesiadywaliby w tym mieszkaniu całymi dniami. Ale oni do tego meiszkania nawet nie przyjeżdżają.

        Był taki moment, w którym po powrocie K. ze stypendium przyszły kolejne materiały związane z tym remontem (pisałam już, że rodzice ten remont zrobili po to, żeby wrócił do wyremontowanego mieszkania - ale remont trwał jeszcze 2 miesięce po jego powrocie - pisałam o tym wcześniej). K. pokłócił się z ojcem o podłogę (?) chyba, że chciał wybrac inną, itd, itd. Przyjechała podłoga, był jeszcze czas na to, żeby ją zwrócić/wymienić, pokazać ojcu, ze nie może się tak wszystkim rządzić, że to przecież wszystko nie tak, nie tak.
        Ale K. powiedział, ze "teraz mu odpuści, ale już innym razem nie pozwoli mu decydować". (i kolejny raz ojciec postawił na swoim. tylko po to, żeby wyszło na niego, bo to meiszkanie ma gdzieś, tak jak i syna - mówię tu o relacjach ojciec-syn, nie zależy mu na niczym głębokim, na fajnym szczerym kontakcie, tylko na tym, żeby "na zewnątrz jakoś to wyglądało).
        • lady-z-gaga Re: Chłopak i jego rodzice - problem 08.09.12, 20:56
          Przestań doszukiwać się w rodzicach całej winy za zaistniałą sytuację.
          Zadaj sobie pytanie, czy pasuje Ci facet bez jaj, czy nie.
          Wielu rodziców nastolatków nie odwazyłoby się na taką akcję pod nieobecność dziecka, mimo, że nastolatek zajmuje pokój w mieszkaniu rodziców i jest na ich utrzymaniu.
          • good_morning Re: Chłopak i jego rodzice - problem 08.09.12, 22:59
            to nawet nie jest kwestia 'odwagi', ile - powinna byc - szacunku dla drugiego czlowieka
        • chyba.ze Re: Chłopak i jego rodzice - problem 09.09.12, 00:38
          Ale wciąż nie odpowiadasz na pytanie kto jest faktycznym właścicielem mieszkania, bo że mieszka w nim twój chłopak o niczym nie świadczy.
          W końcu nie każdy ma gest, by pozwalać pomieszkiwać u siebie obcej pannie- niby z jakiej racji?

          > Relacje między mną a jego rodzicami były naprawdę dobre.

          Coś naginasz fakty.
          Gdyby tak było nie doszłoby do ww sytuacji.
          • czerwonasofa Re: Chłopak i jego rodzice - problem 10.09.12, 09:50
            nie mam powodów do naginania faktów.
            Opisałam sytuację bez koloryzowania.
            Moje stosunki z rodzicami K. były naprawdę okej.
            Nie zmuszę Ciebie do wierzenia w to, co piszę. Zapewniam jednak, że sytuacja wyglądała tak, jak ją opisałam.
    • afera_stratosfera kilka pytań, które musisz sobie zadać 08.09.12, 21:14
      wszyscy się tu zachowali kiepsko: ojciec, matka, chłopak i Ty.
      dlaczego uważasz, że musiał Cie bronić Twój chłopak skoro sama miałaś siłę jedynie wyjść i płakać? to rodzina z problemami, ale wciąż rodzina i dopóki tego nie zrozumiesz nie zrozumiesz też czemu Twój chłopak jednak dzwoni do ojca. Czy myślisz, że gdyby nie zadzwonił to by coś zmieniło? ojciec by się zmienił? wydaje Ci się że gdyby ojciec Cie przeprosił to byłoby lepiej? otóż nie. i albo to zrozumiesz i przestaniesz walczyć, albo odejdź od niego, bo zawsze już tak będzie.
      • gyubal_wahazar Re: kilka pytań, które musisz sobie zadać 08.09.12, 21:37
        > dlaczego uważasz, że musiał Cie bronić Twój chłopak skoro sama miałaś siłę jedynie wyjść i płakać?

        Właśnie dlatego. Po co byłaby jej pomoc, gdyby sama sobie poradziła ?
        • czerwonasofa Re: kilka pytań, które musisz sobie zadać 08.09.12, 22:41
          uściślę tę kwestię.
          tu nie chodzi o to, że nie byłam w stanie doprowadzić do tego, żeby się nie wyprowadzić na następny dzień. oczywiście, mogłam powiedzieć, że nie wyjdę i co mi pan zrobi. (tym bardziej, że był w innym mieście). (chociaż wyprowadziłam się i spałam u znajomych 1 noc, bo następnego dnia musiałam wylecieć za granicę na kilka dni).

          Być może udałoby mi się to ogarnąć tak, żeby postawić na swoim, w tej sytuacji jednak wydawało mi się, że to sprawa między K. a jego ojcem. - w sensie: gdyby powiedział, nigdzie się nie wyprowadzasz, zostajesz, a ja z ojcem to załatwię - to wtedy sytuacja byłaby inna.
          Ta, którą opisuję była mniej więcej na zasadzie "odpuść, wszystko się ułoży jak wrócę, niech już ojciec robi ten remont".

          I dlatego płakałam, że to wszystko nie tak, jak być powinno. Że liczyłam na wsparcie, którego nie otrzymałam.
          • thelma.333 Re: kilka pytań, które musisz sobie zadać 09.09.12, 01:35
            z twoich dalszych wypowiedzi rysuje sie dosc nieciekawy obraz tego twojego chlopaka, szczerze mowiac; ale nie jako despoty, a wrecz przeciwnie - takiej troche plasteliny, co ja mozna ulepic jak sie chce;
            jak on sie zachowuje w relacjach z innymi osobami? tylko z ojcem jest taki ulegly, czy ogolnie z niego takie popychadlo? jedziecie np na urlop, upal straszny , a w hotelu nie ma tego pokoju co zarezerwowaliscie, tylko jakis inny, bez klimy na ten przyklad , co on mowi? odpusc, ok, moze byc? chodzi o ogolna postawe jaka on reprezentuje, godzi sie na to co innym wygodne, czy to co jemu wygodne?
            jak on w zyciu ciapa, to nie tylko ojciec bedzie problemem, ale jesli ogolnie nie daje sobie w kasze dmuchac, to musisz go troche 'podbuntowac' zeby byl bardziej stanowczy wobec ojca;
            inaczej jego tata bedzie wam ustawial zycie forever; jak to ta druga opcja to jak nad nim popracujesz to moze da sie to uratowac; jak pierwsza to nie ma czego ratowac, on ma taki charakter
          • afera_stratosfera Re: kilka pytań, które musisz sobie zadać 09.09.12, 17:21
            a potrafisz zrozumieć to, że ojciec nie jest w stanie się zmienić i stawianie oporu to tylko wywoływanie wojny? może chłopakowi jest lepiej jak machnie ręką i zadzwoni zamiast walczyć o przegraną sprawę. zatem raz jeszcze: jeśli tego nie akceptujesz to odejdź i będzie po problemie, bo inaczej tego nie rozwiążesz.
            • lorelailee Re: kilka pytań, które musisz sobie zadać 27.06.15, 14:39
              masz racje- ojciec sie nie zmieni, ale mozna zmienic jego zachowanie i podejscie - wueirz mi ze sa na takich despotow sposoby, skoro w pracy sie umieja zachowac i nie wala piscia, nie bija i pokornie potrafia usluchac szefa, to jak sie takiemu postawi odpowiednio sprawe w rodzinie tez sie potrafi zachowac i spokorniec. A ze wojna bedzie- coz, lepiej wszystko wywrocic do gory nogami niz sie cale zycie obchodzic z kims takim jak z bomba zegarowa ktora nie wiadomo kiedy wybuchnie.
    • kosc_ksiezyca Re: Chłopak i jego rodzice - problem 09.09.12, 23:45
      A mieszkanie jest przepraszam czyje?

      Bo jak rodzice zafundowali, to sory - szanowny tatuś mógłby Ci do tego łóżka nie tylko gruz, ale i nasr....
    • 10iwonka10 Re: Chłopak i jego rodzice - problem 11.09.12, 12:03
      Tak sie zastanawiam dla uscislenia faktow ( moze mi to gdzies umknelo wczesniej) kto placil za caly remont?
    • 5th_element Re: Chłopak i jego rodzice - problem 11.09.12, 12:46
      masz faceta dupe z uszami niestety. Na jego obronę może jedynie świadczyc wiek - ot szczeniak na studiach. Ale powiedzial, ze kolejnym razem Cie obroni. Powinien wymusic na tatunciu publiczne przeprosiny.

      A co Ty masz do matki - ofiary przemocy? Za co ją winisz? To jej życie i jak daje sie robic w trąbę to i dawac bedzie. Nie Twoj biznes. Wazne jakTwoj narzeczony sie na to zapatruje.

      Tak sobie mysle ze nie bylabym z takim facetem, przez ktorego nie mialas sie kilka dni gdzie podziac.
    • afera_stratosfera Re: cipciu a ty co potrafisz? 11.09.12, 19:16
      dokładnie. Jeśli facet (ojciec) od 40-50 lat jest taki to już się nie zmieni choćbyś nie wiem jak płakała i tupała nogą na chłopaka, który dzwoni do niego z życzeniami (!!).
      Gdybyście chcieli sobie mieszkanie wyremontować po swojemu to byście kupili własne i wyremontowali za własne- nie byłoby problemu.
    • lorelailee Re: Chłopak i jego rodzice - problem 27.06.15, 14:33
      nie rozumiem- skoro to mieszkanie twojego chlopaka, i tam byly twoje rzeczy i to z nim ustalilas ze tam mieszkasz, to jak wchodzisz i widzisz ze ktos obcy (Tatus, dziadek, wlamywacz) wlazl i rozpierdzielil sciany, uszkodzil twoje rzeczy - dzwonisz na policje i kazesz mu sie wynosic w try miga.
      Twoj chlopak raz sobie pozwolil wlezc na glowe, teraz tez soba manipuluje, ja to widze problemy na przyszlosc- a nuz znowu sie historia powtorzy- tatus wpadnie robic remont jak ukochany wyjedzie na delegacje a ty wlasnie wrocisz ze szpitala z niemowlakiem - i co- wtedy dopiero bedzie twoj luby tatuniowi wyznaczal granice?? ja bym sie wymiksowala z tego dziwnego ukladu rodzinnego zanim nie jest zbyt pozno.
    • tulsa00 Re: Chłopak i jego rodzice - problem 27.06.15, 20:01
      Nie czepiaj sie chlopaka bo sytuacja jest taka ze to rodzice kupili mu te mieszkanie i nie mogl im powiedziec zeby sie odwalili z tym remontem. Tak ciezko ci to zrozumiec? Niby mieszkanie teraz jego ale to jest glupia sytuacja, bo jak pogonic ojca z remontem, nie dosc ze mieszkanie kupil to jeszcze remontuje. Jestem pewna ze gdyby to on sam je kupil to by ich dwoje wygonil i stanal murem za toba. Tak to jest jak sie bierze cos za darmo od "trudnych" rodzicow.
      • renata1152 Re: Chłopak i jego rodzice - problem 28.06.15, 00:25
        Szanowny tatuś jest z tych,który będzie cały czas pokazywał swojemu synowi
        gdzie jest jego miejsce w stadzie .To się nie zmieni ponieważ tacy osobnicy
        czerpią satysfakcję z takich sytuacji.
        • tulsa00 Re: Chłopak i jego rodzice - problem 28.06.15, 21:36
          Jezeli tak jest to moga oddac mieszkanie I isc na swoje, wtedy bez wyrzutow sumienia mozna sie sprzeciwiac woli ojca
    • angeka2 Re: Chłopak i jego rodzice - problem 30.06.15, 17:52
      1. Guzik Cię obchodzą relacje małżeńskie między rodzicami Twojego chłopaka - ich sprawa.

      2. Nie jesteś dość ważna w jego życiu, więc Cię lekceważą (sprawa z remontem). Nie jesteś żoną, jesteś koleżanką, która tam pomieszkuje.

      3. Chłopak nie broni Cię przed rodziną, bo po co ma sobie psuć relację dla kogoś, kto nie jest dość ważny, by się zadeklarować.

      Na Twoim miejscu bym się zastanowiła, czy rola kryzysowej narzeczonej Ci odpowiada. Gdyby przedstawił Cię jako: to moja narzeczona, to pewnie by Cię bardziej szanowali. A tak jesteś jakąś koleżanką skądś tam, która przeszkadza w remoncie, sorry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka