Dodaj do ulubionych

Czy Wy naprawdę...

    • blond_suflerka Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 16:17
      Nie. Ale nie trzeba łóżka, żeby przydały się wydepilowane nogi. Na ten przykład pod domem na do widzenia on może Ciebie pogłaskać po łydce. I co wtedy?
      • simply_z Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 16:25
        odkryje ,ze kobiety tez posiadaja owlosienie? nie popadajmy w paranoje
      • lacido Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 22:43
        a jaka porządna dziewczyna daje się macać po łydce na pierwszej randce :D
        • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 23:33
          dzi ..a jakaś tylko
        • materac.francuza Re: Czy Wy naprawdę... 15.03.13, 10:35
          Porządne dziewczyny nie mają łydek.
    • materac.francuza Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 16:43
      Jedni biorą pod uwagę łóżko, drudzy ślub, a trzeci chcą się najeść. Ile ludzi, tyle planów. Do kogo właściwie kierujesz to pytanie z tezą? Forum zdeklarowało się gdzieś jako chodzące do łóżka na pierwszych randkach?
    • lena_80 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 17:18
      jeriomina napisała:

      > Idąc z facetem na PIERWSZĄ randkę, zakładając, że jest to wasze pierwsze spotka
      > nie sam na sam (gość był poznany przypadkowo i pobieżnie przez sprawy zawodowe
      > lub towarzyskie albo z portalu randkowego) bierzecie serio pod uwagę możliwość
      > zakończenia w łóżku tego wieczoru???

      Ja nie. Nigdy. Nawet będąc pod wpływem :-) Najpierw muszę tego kogoś poznać, sprawdzić, zaufać :-)
      • sfornarina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 17:24
        > Najpierw muszę tego kogoś poznać, sp
        > rawdzić, zaufać :-)

        A w jaki sposób zamierzasz to zrobić? Każdemu robisz test na hiv, odczekujesz 3 miesiące i pilnujesz, by żył w celibacie, po czym powtarzasz test? A inne choroby?


        Mam znajomych, małżeństwo, po czterdziestce.
        Prawnicy, dobrze ustawieni, z dwójką dzieci.
        Oboje są nosicielami hiv. Od wielu lat.
        • simply_z Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 19:43
          ryzyko jest ale chyba większe mniejsze niz po pierwszej randce. Wiesz te głupie babskie fora czytają też nastolatki i potem dochodzą do wniosku,że jest normą chodzenie do łózka na pierwszej randce ,bo jakaś rycząca 40tka tak regularnie robi. Otóż nie jest to normą.
          • sfornarina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 20:38
            > ryzyko jest ale chyba większe mniejsze niz po pierwszej randce.

            Ryzyko jest dokładnie takie samo.
            Ktoś może nie tylko świadomie zarażać, ale również być nosicielem i o tym nie wiedzieć, bo na przykład miał styczność z tylko jednym, pozornie wiernym partnerem.

            Dwa razy mnie partnerzy zapytali o wirusa hiv. Moja odpowiedź była oczywiście "nie, skądże", natomiast chwilę później uczciwie dodawałam, że w sumie nigdy się nie badałam... Nigdy nie wydawało mi się, żebym była w grupie większego ryzyka, więc nie miałam podejrzeń. I mi zaufali - bo uczciwie odpowiedziałam, bo niby wielce rozwiązłego życia seksualnego nie prowadziłam. Przebadać mi się nie kazali. I ile niby takie zaufanie ma być warte?

            Teraz już wiem, bo jestem przebadana, partner także.
            Ale z ręką na sercu, ile z forumek i ich partnerów się naprawdę na hiv przebadało?
            • simply_z Re: Czy Wy naprawdę... 15.03.13, 10:17
              w sumie w tym punkcie masz racje ale w zasadzie ludzie moga przenosic tez inne choroby o ktorych nie maja pojecia i na ktore sie nie badaja...hpv czy zoltaczka...
          • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 15.03.13, 10:46
            Dla mnie normą jest chodzenie do łózka na tej randce, na której ma się na to ochotę, a nie na tej, którą ci społeczeństwo narzuci.
            • sumire Re: Czy Wy naprawdę... 15.03.13, 11:00
              dodajmy, że społeczeństwa nie powinno to w ogóle interesować. aale... :)
          • princess_yo_yo Re: Czy Wy naprawdę... 15.03.13, 11:05
            normy sa bardzo plynne.
            akurat jesli chodzi o nastolatki to najwazniejsze jest zeby wiedzialy I stosowaly sie do zasady: seks to jest moja suwerenna decyzja, I kiedy na seks nie mam ochoty to nikt nie ma prawa wywierac na mnie presji. oczekiwania grupy rowiesniczej, ciotek klotek itd nie sa determinantami mojej decyzji. + odpowiednie zabezpieczenie przed ciaza I chorobami.
            tym sie powinni zajmowac rodzice (malo prawdopodobne w wielu przypadkach) I szkola (biorac pod uwage ideologiczne zaangazowanie szkolyjest to rownie malo prawdopodobne).
            • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 15.03.13, 11:46
              Podpisuję się obiema ręcami.
    • mam.kaszel Czy Ty naprawdę ... 14.03.13, 18:52

      Nie wiesz o tym,że niektórzy by się bzyknęli w opisanych przez Ciebie warunkach, a inni nie?
      Moim zdaniem, na pewno wiesz.
      Czyli dedukuję,że wątek założyłaś nie w celu przeprowadzenia forumowej mini - sondy na temat obyczajów seksualnych czytelników forum Kobieta.
      Czyli: a właściwie, skąd to pytanie?
    • stephanie.plum do licha, ależ pouczający wątek 15.03.13, 12:33
      jako osoba, która o niczym nie ma pojęcia, albowiem jak osioł uparła się na jednego faceta i tkwi przy nim od lat dziewiętnastu,
      z zainteresowaniem (niezdrowym, zapewne) zagłębiłam się w lekturze.

      dowiedziałam się, że":
      dziewczyna, która nie wydepilowała się tuż przed randką, przypomina niektórym dziada z bałałajką.

      i co tu robić z takim dziadem? nie wiadomo, bo przecież

      "dorośli ludzie umawiają się żeby uprawiać seks, a nie pitolić".
      (uff, nareszcie wiem, jakie jest kryterium dorosłości).

      przy umawianiu się na seks najważniejsza jest "chemia", no i ewentualnie wyniki badań. najświeższe.
      ale jak się dowiedzieć, czy dorosła i nieprzypominająca dziada ani bałałajki osoba, z którą chcemy "radośnie uprawiać seks", od czasu pobrania materiału do badań niczym się nie zaraziła?
      zadanie to graniczy z niemożliwością - wszak ludziom do łóżka zaglądać nie należy, ani interesować się ich przeszłością.

      co więcej, nie należy nawet wymieniać nazwy HPW, bo to symptom oczywisty, iż jest się "niesamowicie nastraszoną przez weneryczną propagandę". a to wielki wstyd i obciach.

      doniesienia z frontu są jednoznaczne - "ryzyko jest zawsze takie samo".
      wobec tych trudności, osoba o mniejszym harcie ducha mogłaby woleć na szklankę wody zamiast, ewentualnie szklaneczkę czego innego, okraszoną gadaniem, grami towarzyskimi i wycieczkami za miasto.

      byłoby to jednak faux pas! wiadomo przecież, że facet naszych marzeń zerka non stop w kalendarz, jeśli nie na zegarek, i liczy czas, coraz gorzej nastawiony do "księżniczki". wszak jest dorosły. umówił się na seks, a tu musi czekać, jak nie przymierzając, na zakończenie instalowania aktualizacji systemu. ile można czekać?!

      okazuje się, że jest obiektywna reguła, która głosi, że czekać "miesiącami - zdecydowanie długo za długo".

      nie należy więc czekać, najlepiej wcale. lubimy w sobie szczery (chciałoby się powiedzieć dziecięcy - ale nie, to wszak wyznacznik dorosłości) zachwyt nad własnymi zachciankami, i prostolinijne dążenie do ich spełnienia.najlepiej od razu.

      sceptycyzm w odniesieniu do takiej postawy jest niewskazany. jeśli ma się nieszczęście go odczuwać, należy trzymać język za zębami.
      inaczej można się dowiedzieć trudnej prawdy o sobie:
      "Nic się u ciebie nie zmieniło, dalej jesteś cnotką niewydymką".
      stać się obiektem szczerej troski:
      "Zauważyłam, że większość tutaj cię nie lubi."
      skorzystać z darmowej psychoanalizy:
      "masz skłonności do samooszukiwania się." "bolą cię cudze zachowania godowe".
      oraz ze wstępnego kosztorysu:
      "Chyba przeceniasz ważność swojego tyłka".

      okazuje się, że wyrażanie swojego zdania na temat takich czy innych "zachowań godowych" to "oburzająca hipokryzja", oraz "wtykanie nosa w intymne sprawy". ciekawa rzecz, że można jednocześnie analizować czyjeś postawy uczuciowe - zwłaszcza uczucia nieodwzajemnione - nos mając całkowicie na swoim miejscu, a nawet elegancko zadarty...

      zostawmy jednak postawy uczuciowe, a przejdźmy do pozycji seksualnych.
      przyznam szczerze, że nigdy nie miałam oporów przed "rozkładaniem nóg", ba, nawet zmysłowym ich owijaniem wokół mężowskich lędźwi.
      a tu proszę - okazuje się, że wystarczy użyć takiego określenia, by "dobitnie wskazać" własny stosunek do seksu. "nie jest on postrzegany przez przyjemność, coś co się robi jak ma się ochotę i samej decyduje z kim i kiedy, ale formę zapłaty - poczekasz to ci dam, bo nie jestem łatwa, puszczalska etc.
      Traktuje siebie nie podmiotowo, a przedmiotowo."

      nie, nie, nie, to by było najgorsze - narazić się na podejrzenie, że seksu nie postrzegam jako przyjemności. i w dodatku, że jestem "wulgarna i seksistowska". tylko nie to!

      ale jak uprawiać seks nie rozkładając nóg???
      jak nie doprowadzić do sytuacji, w której wychodzi się na "cnotkę - poczekasz, to ci dam"?
      czy od dzisiaj mam zawsze wyskakiwać z ciuchów szybciej, niż partner, i rzucać się na niego, zanim on wykona pierwszy gest, żeby w jego głowie nie powstała myśl, że seks jest dla mnie formą zapłaty???

      mam nardzieję, że autor powyższego cytatu miał na myśli, że w seksie ważne jest nie to, co i z kim się robi, lecz tylko się o tym mówi.
      bo nie chciałabym się w łóżku stresować...
      • piataziuta Re: do licha, ależ pouczający wątek 15.03.13, 13:05
        i tyle fajerwerków, że nie muszę już dzisiaj wchodzić na plotka!
      • princess_yo_yo Re: do licha, ależ pouczający wątek 15.03.13, 14:42
        serio? bo ja mialam wrazenie ze pyskowka wziela sie z tego ze pytanie z teza wywolalo zachwytow nad wspanialoscia i moralna wyzszoscia watkodajki i stad trzeba sie bylo zaczac podpierac niezbyt logicznymi argumentami i wycieczkami osobistymi.
        zeby zycie bylo takie czarno biale.
        jakos nie zauwazylam zeby postawa pt. czekam z seksem do slubu albo uprawiam seks tylko ze starannie selekcjonowanymi partnerami (w jakikolwiek sposob ta selekcja nastepuje) byla wyrozniona jako cos nienormalnego i bee. zdaje sie ze to inne postawy zostaly okreslone w ten sposob, w czym akurat nie ma nic dziwnego, ludzie maja rozne poglady, ale marudzenie potem ze sie jest niezrozumiana mimoza jest cokolwiek nie na miejscu.
        jak zakladasz watek zeby 'siac wiatr' to potem dzielnie i bez wymowek 'zbieraj burze'.
        • sid.l Re: do licha, ależ pouczający wątek 15.03.13, 17:49
          Cóż, konserwatysta i liberał mówią rożnymi językami. Wskazane tematy do poruszania to pogoda, kosmetyki i piłka nożna. W innych się nie dogadasz. Sprawdzone.:)
      • leniwy_pierog Re: do licha, ależ pouczający wątek 15.03.13, 15:13
        Jako wywołana do tablicy odpowiem.
        Otóż uważam, że język, jakim ludzie opisują seksualność jest wyrazem tego, jak tę sferę życia postrzegają. Myślę, że sama nie miałabyś wątpliwości, ze facet, którymi mówi" wczoraj kochałem się z moją dziewczyną", ma do tego inne podejście, niż ktoś, kto mówi: "wczoraj zerżnąłem moją pannę". Pomijając już to, że seks można uprawiać bez rozkładania nóg, o czym akurat możesz nie wiedzieć, to ciekawe, czy autorka wątku powiedziałaby np., że jej matka rozłożyła nogi przed ojcem. To określenie jest pogardliwe i wulgarne. I zawsze stosowane jest w odniesieniu do kobiet, których życie seksualne i postawę osoba mówiąca ocenia negatywnie. Jakoś nikt tak nie mówi sam o sobie.
        • justin.timberlake Re: do licha, ależ pouczający wątek 15.03.13, 15:15
          leniwy_pierog napisała:


          > Otóż uważam, że język, jakim ludzie opisują seksualność jest wyrazem tego, jak
          > tę sferę życia postrzegają.

          to ci frojdy na tym forum sa
          znaczy dla mnie straszna bzdure napisalas
      • jeriomina Re: do licha, ależ pouczający wątek 15.03.13, 17:11
        Dziękuję Ci, stephanie.plum za tę wypowiedź. Nic dodać, nic ująć.
        Poza tym co teraz piszę postanowiłam nie odzywać się już w tym wątku, bo kompletnie nie ma to sensu. I w dodatku dyskusja z pewnymi osobami zmusza mnie do zniżania się do poziomu, który jest dla mnie dnem dna.
      • materac.francuza Re: do licha, ależ pouczający wątek 15.03.13, 17:39
        >ale jak uprawiać seks nie rozkładając nóg???
        Jeśli swoje pożycie z mężem lubisz nazywać rozkładaniem nóg, a mąż temu przyklaskuje, to nikomu nic do tego. Ale jeśli kierujesz takie słowa do reszty forum, to oczywiście jest to pogardliwe i wulgarne określenie czyichś "zachowań godowych".

        Nie róbmy szopki i nie przedstawiajmy obelg jako komplementów.
      • sid.l Re: do licha, ależ pouczający wątek 15.03.13, 17:41
        Chyba zrozumiałaś z tego wątku to, co chciałaś i nic więcej. Twoje prawo, poza tym "nie znam się, ale się wypowiem" to znak czasów. Przynajmniej autorka wątku ma koleżankę. Myślałam, że zasmuci ją, że już nie jest inna i wyjątkowa, ale jak widać w towarzystwie raźniej.:)
      • stokrotka_a Re: do licha, ależ pouczający wątek 18.03.13, 11:27
        stephanie.plum napisała:

        > ale jak uprawiać seks nie rozkładając nóg???

        No chyba żartujesz. ;-) To przecież dziecinnie proste! :-D
    • piataziuta jestem zachwycona tym wątkiem 15.03.13, 13:02
      Wyjszło szydło z wora, prymitywizm, hipokryzja.
      Panie się złapały za włosy, określając nawzajem dziwkami i stosując wycieczki w życie osobiste.
      Gratulacje!
      Było prawie jak u dżerego springera!
      :D
      • justin.timberlake Re: jestem zachwycona tym wątkiem 15.03.13, 14:55
        poziom trza trzymac
    • dziewczyna_rzeznika To zależy 15.03.13, 15:33
      czy spotykasz się dla seksu/zabawy, czy chcesz wejść w "poważny" związek. Natomiast i w tym drugim przypadku seks na pierwszej randce, nie zawsze musi być czymś negatywnym. Nie rozumiem, co jest złego w chodzeniu do łóżka po pierwszej randce, a dlaczego na piątej jest już cacy. W sumie to nie rozumiem, po co ludzie zadają takie pytania, bo to, zdaje się, dosyć indywidualna sprawa.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: To zależy 16.03.13, 01:11
        dziewczyna_rzeznika napisała:

        > Nie rozumiem, co jest złego w chodzeniu do łóżka po pierwszej ra
        > ndce, a dlaczego na piątej jest już cacy.

        a rozumiesz dlaczego firmy rekrutujące nowego pracownika na poważne stanowisko zapraszają go na kilka rozmów kwalifikacyjnych (tzw. etapów rekrutacji) a nie podejmują decyzji o zatrudnieniu po pierwszym spotkaniu?

        • dziewczyna_rzeznika Re: To zależy 17.03.13, 11:37
          ja pierdzielę. jeżeli chodzi o związek, to TAK, ROZUMIEM. Napisałam przecież. Ile razy można :( Natomiast jeśli chodzi o luźną relację, to NIE, NIE WIDZĘ NIC ZŁEGO i bawi mnie to kurtuazyjne "odliczanie" do piątej randki, "żeby nie wziął mnie za łatwą" - no matkojedyna. Albo jest się sobą, albo się kogoś udaje. Tosz to paranoja jakaś :D
    • jan_hus_na_stosie2 a tak mi się przypomniała piosenka :) 16.03.13, 01:13
    • ziuta.z.bagien "wycieruchy" 17.03.13, 08:27
      Matematyczne planowanie czegokolwiek w tej materii jakieś takie nudne jest. I czcze. Może przecież zadziać się nieoczekiwane czary-mary, że popłynie się... :) Ale na drodze wyjątku, cudu i magii chwili.

      Inny przypadek stanowią panie, którym lądowanie w czyimś wyrze na pierwszej "randce" zdarza się zadziwiająco często i regularnie. Robią z siebie wycierucha, a potem dziwią się opinii jaką mają.
      A czego tu się dziwić? Takie postępowanie świadczy o bezduszności - choć może również mówić o jakimś głębszym problemie.

      A na miejscu wątkodawczyni lepiej bym ważyła słowa, bo jak znam życie może się dorobić upierdliwej psychofanki, która uzna że szanowna nie ma prawa do wyrażania swego zdania i już się od szanownej nie odczepi do końca świata. Tak długo będzie prześladowana i nabijana na wirtualny pal, aż wykończona przed psychofanką w końcu nie klęknie, aby oddać jej pokłonów i uznać za ósmy cud świata, a swoją pośledniość głośno zaakceptować. Bo taka psychofana wie o szanownej w s z y s t k o, co szanowna czuje, myśli i jaka jest i była i będzie.

      Tak że ten... radzę uważać, co się o kim uważa, bo to aż... strach się bać!
      ;)
      • sid.l Re: "wycieruchy" 17.03.13, 08:57
        A te panie "wycieruchy" to, jak rozumiem, lądują w wyrze z innymi paniami? Czy częsta masturbacja tak cię mierzi? Bo nie widzę nic o panach, a to generalnie oni nie maja nic przeciwko lądowaniu w wyrze zawsze i wszędzie, byle kobieta w miarę atrakcyjna była (tylko często chętnych pań brak).
        • sid.l Re: "wycieruchy" 17.03.13, 08:59
          O matko, przeczytałam twój post do końca. Sorry, że wzięłam cię na poważnie i współczuję traumy.:D
        • ziuta.z.bagien :D 17.03.13, 09:09
          sid.l napisała:

          > A te panie "wycieruchy" to, jak rozumiem, lądują w wyrze z innymi paniami? Czy
          > częsta masturbacja tak cię mierzi? Bo nie widzę nic o panach, a to generalnie o
          > ni nie maja nic przeciwko lądowaniu w wyrze zawsze i wszędzie, byle kobieta w m
          > iarę atrakcyjna była (tylko często chętnych pań brak).

          A poza tym wszyscy zdrowi? :D
          • sid.l Re: :D 17.03.13, 09:16
            Wszyscy, znaczy kto? Bo ty raczej niebałdzo.:)
            • ziuta.z.bagien Re: :D 17.03.13, 09:20
              sid.l napisała:

              > Wszyscy, znaczy kto? Bo ty raczej niebałdzo.:)

              Przy tobie każdy to okaz zdrowia jezd :)
    • avital84 Re: Czy Wy naprawdę... 17.03.13, 10:41
      Nie. ;) Ale nogi zawsze wygolone. :P
    • kora3 ja naprawdę 17.03.13, 11:16
      NIE i NIGDY tak "nie miałam" - serio.

      Nie oceniam ludzi majacych takie zalożenia, plany czy zamiary - żeby jasnośc była - odpowiadam szczerze na pytanie Jeriominy
    • stokrotka_a Re: Czy Wy naprawdę... 18.03.13, 11:31
      jeriomina napisała:

      > Idąc z facetem na PIERWSZĄ randkę, zakładając, że jest to wasze pierwsze spotka
      > nie sam na sam (gość był poznany przypadkowo i pobieżnie przez sprawy zawodowe
      > lub towarzyskie albo z portalu randkowego) bierzecie serio pod uwagę możliwość
      > zakończenia w łóżku tego wieczoru???

      A dlaczego interesuje cię, czy my, wy, oni, one naprawdę? Rób to, co uważasz w tej dziedzinie za słuszne, a innym pozwól, by kierowali się własnymi zasadami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka