Taką tezę stawiają autorzy tego krótkiego filmiku:
Wypunktuję najważniejsze tezy:
* System edukacji specjalnie jest tak stworzony, żeby oduczać ludzi myślenia i ułatwić tym samym sprawowanie nad nimi władzy. Chodzi o stworzenie armii posłusznych robotników/żołnierzy, którzy nie będą w stanie krytycznie spojrzeć na kulturę, społeczeństwo, system ekonomiczny, politykę itd.
* Ponieważ to państwo finansuje system edukacji, można zakładać, że otrzymuje to, czego chce, w myśl zasady „płacę, żądam” – gdyby państwo nie było zadowolone z systemu edukacji, to by go zmieniło. Rząd płaci i dostaje to, czego oczekuje.
* Państwo poprzez system edukacji wywiera wpływ na umysły podczas ich najdynamiczniejszego rozwoju. Dostaje młodego człowieka na cały dzień pięć razy w tygodniu i może z jego umysłem czynić wedle woli.
* I teraz najlepsze: zawsze mnie zastanawiało, czemu w szkołach absurdalnie duży nacisk kładzie się na naukę pamięciową, na zapamiętywanie morza bezużytecznych informacji. Czemu tyle powtarzania? po co tyle suchych faktów? komu to potrzebne? Otóż autorzy filmu pojęli, dlaczego tak jest. Chodzi o półkule mózgu: żeby maksymalnie obciążyć lewą półkulę kosztem prawej. Tak by mózg takiego urobionego systemowo człowieka przypominał gąbkę, kalkę.
Końcowy wniosek jest taki, że człowiek powinien sam wiele czytać (minimum książkę tygodniowo), aby nie dać się ogłupić.
Dobry film. Co ciekawe, podlinkowany przez Gazetę Wyborczą, której w dużej mierze możemy podziękować za obecną sytuację. No, ale nigdy nie jest za późno na zmianę zdania.