gartana
10.11.14, 10:05
Tak się złożyło stety/niestety, że rozpoczynam po dłuższej przerwie chadzanie na randki. Chcę się podzielić i może porównać do waszych swoimi odczuciami związanymi z jedną sprawą. Odprowadzanie.
Dwie ostatnie sytuacje:
Godzina późna, dzień tygodnia, zostałam odprowadzona na przystanek - super. Akurat miało coś jechać. Przyjeżdża autobus, wchodzę i widzę, że wchodzi ze mną pan odprowadzający. Nie ma czasu za bardzo na dyskusje, autobus odjeżdża. Zaczynam się w tym momencie czuć jak paralityk. Jak niedorozwój, który nie poradzi sobie bez wymagającej sporego poświęcenia asysty - raczej nie ma co liczyć na autobus powrotny, zostaje opcja "z buta" albo taksówka. Pan odprowadza mnie pod klatkę, ja proponuję że może piwo u mnie skoro już się pofatygował, odpowiedź odmowna, zamykam drzwi. Koniec. Niestety nie koniec. Po chwili sms z przeprosinami za to, że nie skorzystał z zaproszenia. Zdenerwował mnie. Na szczęście nie napisałam, że zaproszenie wymuszone, ale że propozycja była stricte grzecznościowa i każdemu zaproponowałabym to samo.
Drugie spotkanie. Znowu późny wieczór. Mamy jechać pociągiem w przeciwne strony. Jego 20 minut później niż mój. Zaproponował, że wejdzie ze mną, a kilka przystanków później się przesiądzie. Ok. Nie kontrolowałam czasu, gdy pociągi się minęły było już za późno. Chciał mnie odprowadzić na przystanek. Efekt był taki, że zamiast wziąć taksówkę z dworca, jak planowałam i spokojnie dojechać do domu czekałam kolejne 40 minut na kolejny pociąg, bo uznałam, że w tej sytuacji chamstwem byłoby nie odprowadzić także jego. Jako, że zupełnie nie potrafię ukrywać emocji, to te 40 minut nie były super przyjemne.
Dobrze, może za bardzo się rozpisałam, ale do rzeczy. Takie zachowania sprawiają, że czuję się jak podludź. Nie mam wrażenia bycia zaopiekowaną, a za to absurdalne poczucie winy, że za spotkanie ze mną trzeba płacić tego typu dyskomfortami. Czuję się też nieporadna, plus mam wrażenie, że dzięki temu druga osoba sobie sporo dodaje.
Właściwie to co napisałam to tylko przykład. Ten mechanizm można rozciągnąć na całą kupę innych sytuacji. I w nich też czuję się podobnie.
Może powinnam docenić takie gesty, ale one na odwrót sprawiają, że źle się czuję.