aronia85
28.03.15, 20:27
Witajcie,
Poznalam faceta..w sumie to nic nie wiemy o sobie bo nasze spotkania okryte sa jakas dziwna tajemnica. Poki co były 2 spotkania, nie licząc czestych rozmow telefonicznych. Dobrze nam się rozmawia, wydaje mi się (o ile może się po tak krótkim czasie wydawac) ze mamy jakies tam w miare podobne zainteresowania itp. To czym się zajmuje jest nadal wielka tajemnica, wiec nie naciskam aby mi powiedział, mimo ze dla mnie to trochę dziwne, ze tak się kamufluje. W koncu nie jest to wywiad, ale mimo byłoby wiedzieć ile ma lat i czym się zajmuje. Facet wygląda na ok 40 lat, bo ubiera się mlodo, ale mam podstawy aby stwierdzac, ze ma 45+.Oczywiście nie jestem pewna.
Nigdy bron boze, nie miałam jakiegoś rodzaju uprzedzen co do starszych, dojrzalszych mężczyzn ode mnie (mam 30 lat) ale w tym przypadku jakos mnie to studzi. Nie wiem.. jakos wizja tego, ze on ma te swoje lata wcale mnie nie zacheca a wręcz odwrotnie (mimo, ze swietnie nam się rozmawia, mamy jakies tam wspólne tematy itp.) Malo tego! Zaczynam się zastanawiać, dlaczego akurat przyciagnelam do siebie takiego dojrzałego mezczyzne, a nie mogę/nie umiem przyciagnac do siebie nikogo w moim/podobnym wieku. Zazwyczaj faceci z którymi się spotykałam, byli starsi, jednak tak maxymalnie do 5 lat. Nie licze tego, nie analizuje jakos bardzo, bo generalnie jak to się mowi, ludzie sa polaczeni w pary, kochają się i wiek się nie liczy, no ale jakby się nie patrzeć... to wcale nie wiem czy to takie normalne ze ta roznica wieku jest taka spora. A może on również przechodzi kryzys wieku średniego i ma ochote na zabawy z mlodsza??
Proszę o info jak Wy to widzicie, czy ja może zwyczajnie przesadzam...