Dodaj do ulubionych

O rozwodzie myślę

05.07.15, 18:30
Bo się fochnęłam. Okrągłe urodziny obchodziłam. Przypomniał sobie wieczorem dzień przed i wyjechał na zakupy pierdół do centrum handlowego, zabierając że sobą córkę i wznosząc oczy do nieba. Córka też wznosiła. Zatem upiekłam tort, żeby był chociaż tort. I był ale tylko tort i to bez świeczek, bo zapomniałam kupić. To kupowanie chyba im nie bardzo wyszło, bo nic nie dostałam. Może za to, że się fochnęłam. Dmuchałam świeczki dwa dni później z koleżankami. Było miło, śmiesznie i lekko. A ja się pytam, dlaczego nie z rodziną? I cały czas się zastanawiam, czy okrągłe urodziny są wystarczającym powodem , żeby nareszcie zmądrzeć i pieprznąć tym wszystkim? Albo to mnie odbiło i czepiam się bez sensu? Podpowiecie?
Obserwuj wątek
    • ursyda Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 18:34
      Zostałaś zlekceważona.
      • dziala_nawalony Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 18:37
        to nasza paskudna cecha, zapominanie o arcywaznych datach,olej to, albo potraktuj tak jak przystalo na metalowa podpaske, wiesz..hi..hi..
        • znana.jako.ggigus niekoniecznie męska cecha, a ludzka 05.07.15, 18:49
        • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 18:51
          Olej i olej. Rzepakowy i słonecznikowy. Oliwa wpłynęła, jak była uprzejmie zauważyć ursyda. Nie chce mi się już olewać, robię się leniwa i wygodna :)
          • znana.jako.ggigus A czy mąż wcześniej 05.07.15, 18:55
            świętował Twoje urodziny? Macie chyba dużą córkę, skoro wznosi oczy do nie, to miałaś czas na poznanie go.
            Jeśli teraz się zmienił, to jest inna sytuacja
            Ale jeśli on należy do ludzi, którzy nie celebrują urodzin...?
            • metalowa_podpaska Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 19:07
              Jasne, że zapominanie jest rzeczą ludzką. Normalną, naturalną. A jeśli po wielu latach czujesz się idiotycznie, bo oczekiwałaś przynajmniej "sto lat" a dostałaś "daj mi święty spokój" ( nie dosłownie, oczywiście) to zaczynasz przyglądać się sobie, sytuacji, przeszłości itp. Zarejestrowałem się tutaj, żeby zobaczyć własne odbicie, przejrzeć się w cudzych myślach, w Waszych myślach. Póki co, najbliżej mi do ursydy.
              • znana.jako.ggigus szukasz potwierdzenia 05.07.15, 19:09
                A ja nadal jestem ciekawa, jak było do tej pory.
                • metalowa_podpaska Re: szukasz potwierdzenia 05.07.15, 19:12
                  Normalnie. było Bez szału, bo nie jestem typem hucznie świętującym takie rzeczy, ale był tort i zabawne komentarze, no tak zwyczajnie. I nigdy tak wrednie:)
              • dziala_nawalony Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 19:10
                ..lustro bedzie lepsze, nie przeklamie i nie przeslodzi.a tu ryzyko wysokie.
                • metalowa_podpaska Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 19:15
                  No, dawaj, o to chodzi właśnie. Bo jak to ja jestem wredną, czepialską babą, to lepiej wiedzieć niż żyć w błogiej nieświadomości:)
                  • dziala_nawalony Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 19:22
                    metalowa_podpaska napisała:

                    > No, dawaj, o to chodzi właśnie. Bo jak to ja jestem wredną, czepialską babą, to
                    > lepiej wiedzieć niż żyć w błogiej nieświadomości:)

                    ..szczerze? ,.. na moje jestescie swietnym malzenstwem, z ok. 10 letnim stazem i przyproszonym lekka doza rutyny,a caly ten imieninowy 'dramatyzm' jest tylko efektownym przywitaniem sie z forum, juz Ci mowilem, nick masz zaje..ty .!! se-la-vi...8)
                    • dziala_nawalony Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 19:24
                      urodzinowy, rzecz jasna
                    • metalowa_podpaska Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 19:33
                      Pudło ze stażem. 18 lat, córka też. Może jakiś serwis powinnam przejść. Niedawno bardzo się zdziwiłam, że dusza się nie starzeje, a ciało owszem. Wpadłam na to przy porannym myciu zębów, patrząc w lustro. Ciekawe, czy jeśli ma się z 70 lat, dusza wciąż w tym samym miejscu? A co do efektownego wejścia: ja naprawdę paskudnie się czuję! Kiedy z dziewczynami dmuchałam te świeczki, łzy mi po gębie leciały! No ale po paru głębszych leciały już ze śmiechu, co nie zmienia faktu, że mam doła. I dlatego tu jestem Panie Nawalony ( i tak myślę, że Twój nick jest najlepszy)
                      • dziala_nawalony Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 19:44
                        metalowa_podpaska napisała:

                        > Pudło ze stażem. 18 lat, córka też.

                        ..trudno, wrozem maciejem nie jestem..8)


                        Może jakiś serwis powinnam przejść. Niedawn
                        > o bardzo się zdziwiłam, że dusza się nie starzeje, a ciało owszem. Wpadłam na t
                        > o przy porannym myciu zębów, patrząc w lustro.

                        ..nic nie zmieniaj, skoro maz osiemnascie lat temu Cie wzial i poslubil, znaczy szkaradna nie jestes,bezpiecznie i fajnie jest sie starzec w sposob naturalny, bez sroxow botoxow,


                        Ciekawe, czy jeśli ma się z 70
                        > lat, dusza wciąż w tym samym miejscu?

                        ..dokladnie w tym samym, i powiem wiecej,mentalnie bedziesz nadal sie czula jako nastolatka



                        A co do efektownego wejścia: ja naprawdę
                        > paskudnie się czuję! Kiedy z dziewczynami dmuchałam te świeczki, łzy mi po gęb
                        > ie leciały! No ale po paru głębszych leciały już ze śmiechu, co nie zmienia fak
                        > tu, że mam doła.

                        ..i tak trzymaj,bo najwazniejsze w zyciu jest, aby umiec zachowac dystans do wszystkiego, a zwlaszcza do siebie...8)



                        I dlatego tu jestem Panie Nawalony ( i tak myślę, że Twój nick
                        > jest najlepszy)

                        ..nie, Twoj bije wszystko co tu sie pojawilo,odkad tu jestem,...8)
                        • metalowa_podpaska Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 22:29
                          Czy te informacje o duszy nastolatki, uwięzionej w ciele staruszki są sprawdzone? Czy to tylko przypuszczenia? Obyś nie miał racji:)
                          • dziala_nawalony Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 23:07
                            metalowa_podpaska napisała:

                            > Czy te informacje o duszy nastolatki, uwięzionej w ciele staruszki są sprawdzon
                            > e? Czy to tylko przypuszczenia? Obyś nie miał racji:)

                            ..to faktycznie moze wydawac sie przerazajace,chyba gdzies to czytalem,no ale glowy za to dac nie moge,zreszta kazda/y z nas sam to kiedys przerobi na wlasnej pomarszczonej starczej skorze..a dobra wiadomosc owszem jest,to przeciez tylko stan przejsciowy, przeciez wiecznie stara nie bedziesz,..8)
                            • czoklitka Re: A czy mąż wcześniej 05.07.15, 23:17
                              > przeciez wiecznie stara nie bedziesz,..8)

                              a tego to nie wiadomo. :D
                              Wiesz, że podobno do czasu napisania Kobiety trzydziestoletniej przez Balzaka miłość utożsamiano z młodziutką i piękną heroiną zupełnie pozostawiając w cieniu takie rzeczy jak sprawy miłosne kobiet starszych? Więc wiesz, jak z tą wiecznością może być.
                              • dziala_nawalony Re: A czy mąż wcześniej 06.07.15, 08:51
                                czoklitka napisała:

                                > > przeciez wiecznie stara nie bedziesz,..8)
                                >
                                > a tego to nie wiadomo. :D

                                ..Czoko, wiadomo..tak bedzie www.youtube.com/watch?v=t1TcDHrkQYg
        • molly_wither Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 11:22
          Tiaaa,ale o swoich to potraficie dobrze pamietac. Moj dokladnie potrafi wyliczyc, kto zadzwonil do niego z zyczeniami , a kto nie, i bedzie pamietal to jeszcze z arok. A juz nie daj panie mu prezentu. Min,jakby mu ktos umarl.
          Do autorka: pusc dziada wolno, pókis mlodas.
          • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 11:26
            Puszczam :) Jadę na urlop. Sama:) Wiesz, taki prezent z okazji urodzin :D
    • czoklitka Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 19:39
      >A ja się pytam, dlaczego nie z rodziną?

      No co, sama piszesz, ze zapomniałaś kupić świeczki.

      Jak chcesz pieprznąć to pieprznij to wszystko. W sumie to też bym się wkurzyła na brak jakiejkolwiek inicjatywy w związku z własnymi urodzinami.
      • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 19:45
        Bóg zapłać, Dobra Kobieto :)
        • czoklitka Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 19:54
          A proszę bardzo ;)
          Może zrób sobie na początku jakiś urlopik od męża i dzieci, skoro oni tak ignorują to Ty zignoruj ich. Naprawdę bym się wkurzyła za to o czym piszesz zwłaszcza za ten "daj mi święty spokój".
          • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 20:00
            I chyba tak zrobię, urlopik. Działa napisał, żeby nie robić sroxów, botoxów i chyba ma rację. Ale urlopik, tak!
    • facettt I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym taka 05.07.15, 20:27
      decyzje.

      Bron mnie Panie przed panienkami kochajacymi glownie siebie i robiacymi fochy.
      • metalowa_podpaska Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 20:39
        Dlaczego jakiś Pan ma Cię bronić? Sam nie umiesz? Poza tym, chyba sporo tracisz na własne życzenie :)
        • facettt Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 21:18
          metalowa_podpaska napisała:
          > Dlaczego jakiś Pan ma Cię bronić? Sam nie umiesz?

          - umiem. az zanadto dobrze.
          Ale jako czlek Wierzacy zawsze pokladam nadzieje w Panu
          i jako leniwiec - chetnie spycham na niego czesc wlasnej roboty :)

          Poza tym, chyba sporo tracisz na własne życzenie :)

          - Nie sondze, a egocentryczki omijam szerokim lukiem.
          • czoklitka Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 21:25
            > - Nie sondze, a egocentryczki omijam szerokim lukiem.

            Facettt, no coś Ty? Egocentryczki? Jedne urodziny w roku czynią z autorki egocentryczkę?
            • facettt urodziny - to sie dziecka obchodzi... 05.07.15, 22:13
              czoklitka napisała:
              Jedne urodziny w roku czynią z autorki egocentryczkę?


              urodziny - to sie dziecka obchodzi...
              oraz tesciowej, ze urodzila jej takiego meza...

              o swoich wlasnych - to lepiej zapomniec...
              • czoklitka Re: urodziny - to sie dziecka obchodzi... 05.07.15, 22:18
                ale masz teorie, nie z tej ziemi normalnie. nie zgadzam się.
                • facettt Re: urodziny - to sie dziecka obchodzi... 05.07.15, 22:21
                  czoklitka napisała:
                  > ale masz teorie, nie z tej ziemi normalnie. nie zgadzam się.

                  - gdy ja zaczne sie z Toba zgadzac - to Cie poprosze o nr. telefonu.
                  PS. na hydraulice sie znam. Kolanka w armaturze sanitarnej umiem wymieniac - gdyby co.
            • metalowa_podpaska Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 22:19
              Może i ma rację, kto wie? Z naszego punktu widzenia, to lekceważenie i brak troski, a z ich, z męskiego punktu może to być zwykłe czepianie się, bo ważniejszych problemów brak. I trudno się z tym nie zgodzić. Ale dlaczego zatem było tak przykro i smutno? Bo jestem egocentryczką? Bądź tu człowieku mądry.
              • coffei.na Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 22:23
                I to jest własnie największy bezsens - dlaczego mamy ich całe życie usprawiedliwiać? No weź...jakby mój stary zapomniał o moich urodzinach to bym mu kuźwa odcięła dostęp do morza...dożywotnio!
                Wystarczy,że w każde swoje i reszty hałastry ślęczę po 3 dni w kuchni!
                Jeronie...ide se golnąć na uspokojenie emocji
                • facettt Ty, Niemcy w 1939... juz Polsce probowali 05.07.15, 22:29
                  coffei.na napisała:
                  jakby mój stary zapomniał o moich urodzinach to bym mu kuźwa odcięła dostęp do morza...


                  Ty, Niemcy w 1939... juz Polsce to probowali

                  - i jak sie skonczylo... ?
                  • coffei.na Ty,akurat tak się składa 05.07.15, 22:33
                    że jestem bardziej przekonywująca od Adolfa...tzn.moje piąsteczki :/
                    Nie fikej mi tu facettt,bo mam urodziny niedługo!
                    • facettt i na Ciebie przyjdzie kreska, Conczita... 05.07.15, 22:37
                      coffei.na napisała:
                      > Nie fikej mi tu facettt,bo mam urodziny niedługo!

                      i na Ciebie przyjdzie kreska, Conczita...
                      - ze od patrzenia w kalendzarz bedziesz dostawac odruchu wymiotnego, like me.
                      • coffei.na Re: i na Ciebie przyjdzie kreska, Conczita... 05.07.15, 22:39
                        Dej pozor na swój wurst oki?
                        Bo i na ciebie się kryska szykuje
                        jak u Matyska
                • metalowa_podpaska Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 22:35
                  Czyli wychodzi na to, że anioł jestem, bo tylko focha strzeliłam? Już Cię kocham. Masz rację, facet nawalił a to ja czuję się podle zamiast niego. Jednak widzisz, że zdania są podzielone? Kobiety podobnie, mężczyźni ( raptem dwóch) zachowawczo (jeden wściekły w ogóle)
                  • coffei.na Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 22:37
                    Powiedz swojemu mężczyźnie,że jest ci przykro i zrób oczęta w stylu kota w butach ze Shreka...
                    uwierz mi,że to on zacznie się czuć podle...nic tak nie rusza jak strapiona minka białogłowy...

                    Kochasz mnie? zapamiętam to se :)
                    • metalowa_podpaska Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 22:55
                      Tak. Bardzo. Głównie za dostęp do morza. Oczy kocie teraz nie wchodzą w grę. Najwyżej spojrzenie seryjnego mordercy. Może jutro będzie lepi.
                    • czoklitka Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 22:59
                      >Powiedz swojemu mężczyźnie,że jest ci przykro i zrób oczęta w stylu kota w butach ze Shreka...

                      ma się przed jakimś facetem poniżać robiąc takie oczy, jak jaki pokorny osioł?
                      • coffei.na Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 23:06
                        A gdzie tutaj Szoko widzisz poniżenie? Butów nie kazałam lizać...czasami więcej można osiągnąć poprzez spokojne stwierdzenie faktu aniżeli jazgolenie i pierniczenie głodnych kawałków...tak mi siem zdywa ...
                        • czoklitka Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 23:13
                          w tych oczach widzę poniżenie, widzę zagrywkę, byle tylko omamić faceta, zamiast prosto wyłożyć kawę na ławę. A ta zagrywka prowadzona jest z myślą, ze innej drogi ku pojednaniu nie ma, że trzeba faceta podejść by coś z tego wynikło. Tutaj widzę poniżenie.
                          Choć akurat też nie jestem za wzrokiem mordercy, czy za krzykiem i kłótnią...
                          • coffei.na Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 01:34
                            Szoko...dziołszka...bryle Se kup. ;)
                            Nie poniżenie powinnaś w nich widzieć a szczyptę przebiegłości.
                            Jak kotka.
                            Na w ciul gorącym dachu @_@
                            • czoklitka Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 09:53
                              Koffko! Kochanie!
                              Uciekanie się do takich sztuczek jest dla mnie nieco poniżające. Nic nie poradzę.
                              Szczyptę przebiegłości? A nie można tak chłopu normalnie opowiedzieć co nie gra, może z dodatkiem jakiejś oziębłości w końcu jesteśmy zawiedzione? Trzeba się posiłkować takimi metodami?
                              • dziala_nawalony Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 10:05
                                ..takie kocie oczy, dzialaja! ..co w tym ponizajacego?
                                • coffei.na Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 10:20
                                  A daj spokój Navar...Ty to taki twardy konar do przegryzienia,ze szok! A Ty tu o kocich oczach...plis! Ty twardzielu Ty....
                                  • czoklitka Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 10:42
                                    mów mi beton
                                  • dziala_nawalony Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 11:20

                                    no jaki twardy konar? ..jedna taka lubieznie troche pomiziala,pomrugala oczetami a jeden glupi w tri miga zrezygnowal z wymarzonego autka na rzecz babskiej fanaberii, tak ze mnietki cus ten konar..hi..hi.. Bejbe, nie lec reklamowym slangiem..bo sie niezdrowo kojarzy..8)
                                • czoklitka Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 10:32
                                  No to niech sobie te oczy działają. No samo stosowanie takich metod jest nieco poniżające. Ja bym ich nie zastosowała w sytuacji, w której jestem nieco wkurzona, a w takim momencie najbardziej naturalnym dla mnie stanem będzie oziębłość (jeśli nie chęć urwania głowy partnerowi) a nie chęć wejścia w d* partnerowi.
                              • coffei.na Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 10:21
                                Spox Szekuladko...każdy orze jak może przecież...ja tam oczy wykorzystuję,na złe mi to nie wyszło,myślę nawet nad permanentnym górnej powieki-myślisz ,że będzie oki?
                                • czoklitka Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 10:33
                                  Serio? ;) A rób jak uważasz Koffciu!
              • czoklitka Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 22:55
                >Może i ma rację, kto wie? Z naszego punktu widzenia, to lekceważenie i
                >brak troski, a z ich, z męskiego punktu może to być zwykłe
                >czepianie się, bo ważniejszych problemów brak. I trudno się z tym nie zgodzić

                Wcale nie. Nie zgadzam się. To jest zwykłe ignorowanie potrzeb kobiety. Facet zawiódł na całej linii, i nie wiń siebie za ten stan rzeczy, wiń jego. I nie usprawiedliwiaj go, jak Koffka napisała, facet jest dorosły, więc wie co czyni. Ja rozumiem sytuację, że facet nie pamięta o urodzinach (ja np. kiedyś zapominałam nawet o swoich), ale czym innym jest zapomnienie, a czym innym zignorowanie święta przy posiadanej wiedzy o nim.
              • ursyda Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 09:51
                A daj spokój! Ja w ogóle nie rozumiem ludzi w związkach, którzy sobie coś takiego robią - znam tę postawę: skoro dla mnie to nieważne to uważam, że dla mojej partnerki/parntera też nie powinno. Matko święta, ja - nawet jak czegoś za bardzo nie lubię ale wiem, że to coś może sprawić komuś przyjemność to to po prostu lubię. Naprawdę tak ciężko było kupić meżowi te świeczki, przytulić i złożyć ci życzenia? No k..wa bez przesady. Tak właśnie kobiety rezygnują z siebie.
                • metalowa_podpaska Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 10:02
                  Tak, ursydo. Bo tu wcale nie o urodziny chodzi. W końcu nie pierwsze w ciągu tych lat. Odebrałam to jako początek końca z bardzo subtelnym sygnałem. I to mnie tak walnęło. No, nic pożyjemy, zobaczymy.
                  • ursyda Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 10:26
                    Tak nie myśl bo tylko siebie zadręczasz a reszta ma się dobrze. Rada wyświechtana ale rada - jak się uspokoisz to z nim porozmawiaj i powiedz, jakie to jest dla Ciebie ważne. Człowiek, któremu zależy na drugiej osobie wysłucha i weżmie pod rozwagę a jeśli nie weźmie to sama będziesz wiedziała co robić.
                    • metalowa_podpaska Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 10:41
                      Nie jest ważne! Nie muszę urodzin obchodzić wcale i już nawet nie powinnam :) Chodzi o zachwianie obecnej równowagi. Może pora na zmiany. Nie będę się kurczowo trzymać męża i egzekwować jak komornik należnej mi uwagi. Albo jest się serdecznym dla drugiej osoby albo nie, tego się nie da udawać, nie da się stwarzać pozorów. Połknę tę żabę, bo nie mam wyboru. Ale na urodziny coś jednak dostałam - dobrą lekcję, żeby nie czuć się zbyt pewnie:) No i inaczej będę patrzeć ( dzięki nawalonemu) na mijane staruszki :D
          • metalowa_podpaska Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 21:31
            Nie dość, że wierzący, to jeszcze chodzący zygzakiem :)
          • molly_wither Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 06.07.15, 11:26
            Bóg nie lubi leniwych, wiec im nie pomaga:)
      • six_a Re: I dobrze czynisz. - na miejscu meza poparlbym 05.07.15, 22:15
        > Bron mnie Panie przed panienkami
        przecie ciebie przed panienkami już bronią sandały do skarpet.
        bardziej to już chyba tylko świnty obrazek przywieszony na czole mógłby bronić (uwaga: może nie działać na zakonnice).
        • facettt Nie doceniasz mojej cwanosci. 05.07.15, 22:27
          six_a napisała:
          > przecie ciebie przed panienkami już bronią sandały do skarpet.

          Nie doceniasz mojej cwanosci.
          sandaly (czarne i czarne skarpety) nosze tylko do pracy.
          - w koncu kierownikiem jezdem - to nikt mi nie podskoczy.
          A Gdy ide na Panienki - to w piwnicy mam Mokasyny i tajemnie je tam zmieniam
          - by Slubna myslala - ze ide na luzie z kumplami na pivo.
          www.logo24.pl/Logo24/51,85825,12026535.html?i=0
          • six_a Re: Nie doceniasz mojej cwanosci. 05.07.15, 22:41
            sandaly (czarne i czarne skarpety) nosze tylko do pracy.
            - w koncu kierownikiem jezdem

            chyba kuśwa zakonu jakichś bosych? jak można w sandałach do pracy iść wogle? no ale w sumie to i tak lepiej niż w gumiakach.
            • facettt No... 05.07.15, 22:48
              six_a napisała:
              > chyba kuśwa zakonu jakichś bosych? jak można w sandałach do pracy iść wogle?
              no ale w sumie to i tak lepiej niż w gumiakach.

              No , wreszcie zszedlas do mojego poziomu.
              Czasami jezdze na urlop na Bialorus...
              (tereny po dziadkach) - mam tam swoje tajne miejsce.
              Po domu dziadkow sladu nie zostalo, ale jest tam PGR (swietnie funkcjonuje...)
              A w PGR-ze jest Ljuba. Dojarka. W gumiakach.

              ale jaka seksowna...
            • ursyda Re: Nie doceniasz mojej cwanosci. 06.07.15, 10:22
              gumiaki nosi zimą
              • facettt mylny blad... 06.07.15, 15:46
                ursyda napisała:
                > gumiaki nosi zimą

                mylny blad i nieznajomosc kuchni rosyjskiej.

                zima - to nosi sie walonki:

                Moja znajoma dojarka, Ljuba - takie ma.
                www.snobka.pl/artykul/walonki-zdar-2427
    • coffei.na Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 22:16
      szpetnie fest a fest...ja na swoją okrągłą miałam obiecane weekendowe spa,ale kiedy zobaczyłam ceny..skąpstwo wzięło górę...ale żeby chociaż kibel błota na łące ukwieconej tak rozlać,rozlać strumieniem...zatopić się w nim tak zapamiętale,opluskać i zagarnąć czym tylko się da...
      Po całości,bez obaw i lęków...poczuć się jak jedna z trzech różowiutkich,okrąglutkich świnek z zakręconymi ogonkami,błogostan,katarzis osiągnięte poprzez urodzinowe błotko...
      marzenia...warto nimi żyć...
      • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 22:21
        Piękne.
    • facettt BTW - ta podpaska to Twoja ? 05.07.15, 22:42
      www.wiocha.pl/782756,Pas-cnoty
    • paco_lopez Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 22:43
      Odbiło ci z gorąca. Ja w moje okrągłe urodziny wiozłem wszystkich do chorwacji. Pomyślałem, że nie mam urodzin i w tym roku obchodzę. Najlepszy prezent kupie sobie sam, a jej wystarczy się wykąpać i przyjść nagolasa.
      • fuzja-jadrowa Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 23:00
        No dobra, ja też mam w dupie urodziny, imienin nie obchodzę, ALE są bliscy nam ludzie, którzy mają odwrotnie.

        I co wtedy? Czy to jest naprawdę taki problem zapisać sobie w komórce i się raz w roku wysilić?

        Oczywiście jest tu też drugi aspekt - nikt nie lubi presji i fochów. Znam to z domu rodzinnego, matka strzelała fochy, jak się o jej urodzinach zapomniało (mimo że oficjalnie i hucznie obchodziła tylko imieniny). Robiła z tego koniec świata, a wymuszonych kwiatów na następny dzień przyjąć nie chciała. No nie wygrasz z taką. Zapomnisz - źle. Chcesz to naprawić - źle.

        Nie do końca rozumiem na co za pierwszym razem sfochowała się podpaska. Na to, że mąż przypomniał sobie dopiero dzień przed? Czy że kazała mu po coś jechać, a jemu się nie chciało? Nie bardzo łapię, od czego wszystko się zaczęło.
        • kalllka Re: O rozwodzie myślę 05.07.15, 23:37
          Wszystko zaczęło się od urodzin.
          • facettt Nieprawda. 05.07.15, 23:50
            kalllka napisała:
            > Wszystko zaczęło się od urodzin.

            Nieprawda.
            Wszystko zaczelo sie od Wielkiego Wybuchu.
            - urodziny nastapily dopiero potem.
        • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 10:10
          Nie do końca rozumiem na co za pierwszym razem sfochowała się podpaska. Na to,
          > że mąż przypomniał sobie dopiero dzień przed? Czy że kazała mu po coś jechać, a
          > jemu się nie chciało? Nie bardzo łapię, od czego wszystko się zaczęło.

          Nie, nie o urodziny tu chodzi a o pewien, mocno odczuwalny brak. (nie urodzin, a zwykłego ciepła i serdeczności) Brak, który pojawił się w najmniej spodziewanym momencie. A foch? No dobrze byłoby wiedzieć o co chodzi i dlaczego tak jest. Kiedy czujesz się jak piąte koło u wozu, trudno mieć dobry humor. Po prostu.
          • ursyda Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 10:27
            Doskonale Cię rozumiem.
          • fuzja-jadrowa Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 10:39
            > Nie, nie o urodziny tu chodzi a o pewien, mocno odczuwalny brak. (nie urodzin,
            > a zwykłego ciepła i serdeczności) Brak, który pojawił się w najmniej spodziewan
            > ym momencie. A foch? No dobrze byłoby wiedzieć o co chodzi i dlaczego tak jest.
            > Kiedy czujesz się jak piąte koło u wozu, trudno mieć dobry humor. Po prostu.

            Dużo emocji, zero konkretów.

            Pierwszego focha strzeliłaś dzień przed urodzinami. Dlaczego już wtedy czułaś się, jak piąte koło u wozu?

            Mogłabyś napisać, dlaczego i mąż, i córka wznosili oczy do nieba? Czymś to musiało być spowodowane, na coś w ten sposób zareagowali. Na co? Na Twoje pretensje? Na prośbę o zakupy? Czy, Twoim zdaniem, nie wykazywali wystarczającego entuzjazmu, więc chodziłaś zła jak osa?

            Z córką też się rozwiedziesz? Ona zachowała się podobnie do ojca. Dziwne to dla mnie, że dwie osoby wykazały niechęć, opór. Tak się zazwyczaj reaguje na kogoś, z kim ciężko wytrzymać. Może brak ciepła i serdeczności jest oznaką stopniowo psujących się relacji w rodzinie. Pech, że dostrzegłaś to akurat przed ważnym dla siebie dniem. Coś mi tu w każdym razie nie gra. Ale żeby to naprawić, każde z Was musiałoby na chwilę wyjść ze swojej bańki skupienia na sobie.

            Wybacz, biorę poprawkę na tego typu przeżywki, właśnie przez to, jak to wyglądało u mnie w domu. Wszyscy na paluszkach, bo mama niezadowolona. Pewnego dnia coś w człowieku pęka i mu się więcej na paluszkach stąpać nie chce.
            • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 11:06
              Może i jestem jak Twoja matka, nie wiem. Pytania stawiasz bardzo rzeczowe i pomagające zajrzeć w głąb siebie. Na przestrzeni 18 lat, bywało parę okrągłych urodzin, rocznic, mojego męża, córki, wspólnych. I to było wielkie halo. Pamiętam nawet jedną swoją, przemiłą niespodziankę. I przechodząc do konkretów, których się tak domagasz, a które nie są chyba wskazane na anonimowym forum:) Usłyszałam w kuchni rozmowę.
              - cholera, jutro są mamy urodziny, musimy skoczyć do miasta, żeby jej coś kupić.
              - Co?
              - Wszystko jedno, zobaczymy.
              Po tym był mój pierwszy foch, kiedy zaczęłam ostentacyjnie robić tort, bo skapnęłam się, że nie będzie czym poczęstować mojego ojca, który przyjdzie z życzeniami. Drugi foch w dniu urodzin, bo nawet życzeń nie było. Może za ten tort, nie wiem. A co do córki, traktuję jej wyczyny teraz z przymrużeniem oka, bo ma chłopaka. O ile rozumiesz co mam na myśli odnośnie nastolatek, które mają pierwszego chłopaka :)
              Nie wiem, czy wyczerpująco opisałam, ale już mnie nie tortury.
              • molly_wither Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 11:32
                A to zmienia postac rzeczy.Po 18 latach normalny mąz ma juz babe na boku, taki to etap w zwiazku. Zimny prysznic obojgu wam by sie przydal. To bardzo odswieza zwiazek i sprawia,ze ludzie znow probuja sie starac. wazne,aby zauwazyc co ja zlego zrobilam, nie co ta druga strona zle robi. A do tego potrzebny jest czasowy dystans, separacja, wyjazd jednego z partnerow na dluzej niz tydzien. Alenie dluzej niz 2 tygodnie , bo sie zacznie czlowiek do dobrego przyzwyczajac:)))
                • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 11:41
                  Miesiąc zarezerwowałam. I bardzo się cieszę na ten wyjazd.
              • czoklitka Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 12:38
                > Wszystko jedno, zobaczymy.

                nie dziwię się, że myślisz o rozwodzie.
                • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 13:21
                  No Ty to naprawdę jesteś konkretną kobietą :D Teraz jestem na etapie dokładnie takim samym jak mój mąż parę dni temu: Wszystko mi jedno, zobaczymy :D Na razie polecę do Trójmiasta. Pobędę trochę w Sopocie, trochę w Gdańsku, trochę w Gdyni. Może skoczę do Juraty. Zawsze chciałam tak się powałęsać.
                  • czoklitka Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 15:17
                    o! I to jest wspaniała myśl! Rzucić wszystko na jakiś czas i zająć się sobą i swoimi pragnieniami. :-)
            • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 11:37
              Jeszcze coś mnie uderzyło w Twoim poście. Piszesz, że za każdym razem Twoja matka się obrażała i trzeba było jej kupować kwiaty, których nie chciała przyjmować. Rozumiem, że to się zdarzyło raz, no dwa. Wyobražam sobie jak się czuła za każdym razem. Przecież k...wa, to Twoja matka i żona Twojego ojca. Kwiatki następnego dnia za każdym razem? Szkoda mi jej. To jak napisała, ursyda, lekceważenie. I wygląda, że z premedytacją jej dokopywaliście a ona co roku czekała na cud, na wszystkiego najlepszego, Mamo. Tylko tyle.
              • fuzja-jadrowa Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 12:11
                > I wygląda, że z premedytacją jej dokopywaliście a ona co roku czekała na cud, na wszystkiego najlepszego, Mamo.

                Trochę się rozpędziłaś. Zapomniane urodziny zdarzyły się RAZ. Zupełnie wypadły nam z głowy, tym bardziej, że urodzin dorosłych w mojej rodzinie nie świętuje się. Te urodziny to był w sumie taki przykład, za to innych sytuacji było wiele. Dla niej każda była zawiniona, w każdej czuła się poszkodowana. Taki typ. Nie mówię, że jesteś dokładnie, jak ona, nie znam Cię, próbuję dopatrzeć się ewentualnych podobieństw. Dla niej jest już za późno, u Ciebie parę rzeczy można pozmieniać, popracować nad relacjami z mężem i córką.

                Btw, wiesz, jaka była jej reakcja? Czekała do wieczora, pamiętam, że byliśmy wtedy całą rodzinką w mieście, coś tam się odbywało wtedy, to był naprawdę przyjemny dzień. I pod koniec dnia walnęła: "No to co, czy już mogę wam podziękować za pamięć? Dziękuję bardzo za życzenia w dniu urodzin.". Naprawdę nie da się inaczej w takich sytuacjach zareagować? Każdemu może zdarzyć się zapomnieć. Ale nie, dla niej nigdy nic nie było wystarczająco dobre, jeśli nie odbyło się tak, jak ona sobie to wyobraziła.

                Wyjazd - dobry pomysł. Wycisz emocje i przemyśl ten rozwód jeszcze. ;)
                • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 13:15
                  Różnie bywa, fakt. Zmyliło mnie "za każdym razem". O rozwodzie wypaliłam raczej mocno na wyrost, ale rzeczywiście może tak się skończyć. Pisząc do Was na forum, nawet nie bardzo wiedziałam sama o co mi chodzi, nie do końca potrafiłam sprecyzować co się stało. Brak urodzin? Idiotyczny problem, a jednak... I jeśli pozwolisz jeszcze dwa słowa a proposTwojej matki. Jej reakcję może i durne i irytujące, ale to chyba jej jedyny sposób obrony przed niewidzialnością. Często córki nawet o tym nie wiedząc bywają okrutne, to bardzo trudne relacje, których po prostu trzeba się nauczyć. Odpuść jej trochę, zrób coś naprawdę miłego tylko dla niej. Najpierw pomyśli, że jesteś ciężko chora i się przestraszy, potem przejdzie jej przez głowę, że jesteś zadłużona po uszy a potem jeszcze nie dowierzając bardzo się ucieszy:) Taki los matek. Kiedyś też byłam córką :)
                  • fuzja-jadrowa Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 14:06
                    > I jeśli
                    > pozwolisz jeszcze dwa słowa a proposTwojej matki. Jej reakcję może i durne i ir
                    > ytujące, ale to chyba jej jedyny sposób obrony przed niewidzialnością. Często
                    > córki nawet o tym nie wiedząc bywają okrutne, to bardzo trudne relacje, któryc
                    > h po prostu trzeba się nauczyć.

                    Dzięki, ale zupełnie nietrafione. Ona swoją postawą nigdy w życiu nie pozwoliłaby sobie na bycie niewidzialną. Przeciwnie - wszystko zazwyczaj kręciło się wokół niej. Jej samopoczucia, jej oczekiwań, jej pomysłów, jej emocji, jej fochów, jej nieodzywania się, jej robienia łaski, jej poczucia pokrzywdzenia czy niezadowolenia. W normalnych rodzinach SIĘ ROZMAWIA, a nie jakieś emocjonalne podchody. Przynajmniej ja tak robię w swojej.

                    Aha, oceniam to z perspektywy czasu. Kontakt miałyśmy dobry, to głównie na ojcu się wyżywała. Dopiero jako dorosła osoba zrozumiałam, że takie zachowania nie są ok. Za dużo by pisać, a wątek nie o mnie.
                • six_a Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 13:41
                  >Każdemu może zdarzyć się zapomnieć.
                  każdemu może się zdarzyć, ale w tym przypadku to chyba zdarzyło się wszystkim - całej rodzince spędzającej przyjemnie dzień.
                  trochę kulawo wyszło, z obu stron zresztą.

                  poza tym to, że się hucznie nie świętuje nie oznacza, że prywatnie można olać składanie życzeń. no chyba że wszyscy wszystko centralnie mają. dzieci nie pamiętają o urodzinach matki, matka o życzeniach w dniu dziecka itakdalej. są różne obyczaje.
                  • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 13:50
                    Nie no:) Ojciec życzył dobrze, sąsiadka wpadła z kwieciem. Dobrze, że tort był:) Ale dokładnie sixa, nie o to chodzi, poszło o coś więcej.
                  • fuzja-jadrowa Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 14:08
                    > każdemu może się zdarzyć, ale w tym przypadku to chyba zdarzyło się wszystkim - całej rodzince spędzającej przyjemnie dzień.
                    trochę kulawo wyszło, z obu stron zresztą.

                    Całej rodzince w liczbie 2 - ojcu i mnie. Ja zapomniałam przypomnieć jemu, on mnie. Pierwszy raz w życiu, no straszne po prostu. Kulawo wyszło, ale żeby od razu foch stulecia, odmowa przyjęcia drobiazgu w ramach przeprosin... Emocjonalny terroryzm. Wspaniały przykład dla dorastającej córki - strzalej fochy, nie odzywaj się przez 5 dni i nie daj się przeprosić.


                    > poza tym to, że się hucznie nie świętuje nie oznacza, że prywatnie można olać składanie życzeń.

                    Hucznie się nie obchodzi, czyli z niczym się nie kojarzy, łatwo zapomnieć. O imieninach, które obchodzi kilka dni wcześniej nikt nigdy nie zapomniał.
                    • six_a Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 14:39
                      tak piszesz, że potem musisz wszystko dojaśniać.
                      więc to był ten jeden, nieistotny, malusi raz, a zalazł ci za skórę jakby się zdarzał codziennie. dobra tam, nieważne.
                      • fuzja-jadrowa Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 14:56
                        six_a napisała: (...)

                        Tak, takie rzeczy bardzo dobrze i długo się pamięta, często dopiero po latach rozumie. Przykład z urodzinami jest wyrwany z całej serii tego typu zachowań.
                        • six_a Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 15:23
                          ale ja nie o tym, tylko napisałaś wcześniej, tak jakby te wpadki z urodzinami częściej się zdarzały.
                          • fuzja-jadrowa Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 16:19
                            Aaa, ok.

                            Napisałam:

                            Znam to z domu rodzinnego, matka strzelała fochy, jak się o jej urodzinach zapomniało (...)

                            Tam coś było po przecinku (inne przykłady powodów do obrazy), wycięłam, bo się zaczęło robić za długie. Rzeczywiście można to odczytać, jakby urodzin było więcej. Teraz rozumiem.
                      • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 15:11
                        Pogubiłam się kto pisze do mnie i komu odpowiadam. Teraz dotarło, że to do fuzji było. No i też masz rację, jeden raz się zdarzyło a wygląda jakby cały czas. W tym dniu w dodatku wszyscy fajnie się bawili i mieli udany dzień a do matki pretensję, że w chamski sposób podziękowała za pamięć, psując wszystkim dobry humor. Dlatego twierdzenie, że wszystko kręciło się wokół matki jest "niekompatybilne" z opisem sytuacji :D Tak sądzę.
                        • dziala_nawalony Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 15:22
                          metalowa_podpaska napisała:

                          > Pogubiłam się kto pisze do mnie i komu odpowiadam.

                          ..obserwuj tzw.drzewko, i odpowiadaj w ten sposob klikajac 'odpowiedz z cytatem'
                          i mozesz, tak ja teraz wklejac wlasny komentarz miedzy zdania adwersarza..8)



                          Teraz dotarło, że to do fuzj
                          > i było. No i też masz rację, jeden raz się zdarzyło a wygląda jakby cały czas.
                          > W tym dniu w dodatku wszyscy fajnie się bawili i mieli udany dzień a do matki p
                          > retensję, że w chamski sposób podziękowała za pamięć, psując wszystkim dobry hu
                          > mor. Dlatego twierdzenie, że wszystko kręciło się wokół matki jest "niekompatyb
                          > ilne" z opisem sytuacji :D Tak sądzę.

                          ..no,to jeden raz idzie latwo puscic w niepamiec.
                        • fuzja-jadrowa Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 16:09
                          > W tym dniu w dodatku wszyscy fajnie się bawili i mieli udany dzień a do matki p
                          > retensję, że w chamski sposób podziękowała za pamięć, psując wszystkim dobry hu
                          > mor. Dlatego twierdzenie, że wszystko kręciło się wokół matki jest "niekompatyb
                          > ilne" z opisem sytuacji :D Tak sądzę.

                          Wystarczyło zareagować inaczej. Pisałam wyżej, że dla mnie w normalnej rodzinie powinno się rozmawiać, a nie być skupionym na własnych emocjach do tego stopnia, że nie bierze się pod uwagę okoliczności, kontekstu, reakcji, jaką się wywoła (jakieś takie straaaszne poczucie winy, jakby się nie wiem co złego zrobiło, świat miał za chwilę runąć). I wreszcie - że nie daje się drugiej stronie możliwości naprawy tego, co się schrzaniło. Dla mnie dziecinne, księżniczkowate zachowanie. Ale nie zrozumie nikt, kto nie doświadczył fochów mojej matki. ;)
                          • dziala_nawalony Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 16:21
                            a swoja droga,to ciekawe,..dlaczego przypadlosc strzelania fochow najczesciej spotykana jest wlasnie u kobiet, ..matki, corki,zony i kochanki itd ??..
                            • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 16:28
                              Grubo pojechałeś! :) Mężowie, ojcowie, synowie niby wolni od fochów? Nie w mojej rodzinie:)
                              • dziala_nawalony Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 16:32
                                ...zartujesz!!??? az tak zniewiesciali?? ..u mnie,jesli moja da mi powod..wybucham uff, mocno!
                                ale juz po kilku sekundach zaczynam zalowac, i..smieje sie jak glupi do sera..8)
                                • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 16:37
                                  Zniewieściali? Dobre:) Aż tak źle nie jest. Ale strzelanie fochów to nie tylko domena kobiet. U nas czasami jest to może bardziej irracjonalne ( pms, hormony itp) ale i tak myślę, że jest po równo :)
                                  • dziala_nawalony Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 16:46
                                    metalowa_podpaska napisała:

                                    > Zniewieściali? Dobre:) Aż tak źle nie jest. Ale strzelanie fochów to nie tylko
                                    > domena kobiet. U nas czasami jest to może bardziej irracjonalne ( pms, hormon
                                    > y itp) ale i tak myślę, że jest po równo :)

                                    dobra, masz racje, a przy okazji,.. podpasko zauwazylas? ..masz niesamowicie udany debiut, ponad sto wpisow, fjjjuuu ..jestes juz lubiana!! a i co niektore forumki darza Cie nawet glebszym afektem!!
                                    congratulatoins,...8)
                                    • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 17:00
                                      No co Ty mówisz? Tzn piszesz? Ilość wpisów zrobiła się dla mnie nieco kłopotliwa, bo nie poruszam się jeszcze sprawnie łażąc po drzewie ( potrzebuję Drabiny) i myli mi się kto co komu odpowiedział (BTW, dzięki za wskazówki) I bardzo się cieszę ( o ile to prawda, co piszesz) bo to tak jakbym zyskała kilka nowych, fajnych koleżanek przy których można swobodnie ryczeć, dmuchając w świeczki. Dzięki Dziewczyny, może też się Wam kiedyś przydam.
                                      • dziala_nawalony Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 17:06
                                        ..jesli tylko znam tutejsze obyczaje, to prawda. przyjaciol nigdy za wiele..8)
                                        • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 17:11
                                          Święte słowa. Jeśli masz przyjaciół, przetrwasz wszystko. No i świat jest ciekawszy. Właściwie, jeśli masz miłość tak samo, przetrwasz wszystko i świat jest ciekawszy, pełniejsze, lepszy. Jak masz to i to jesteś wybrańcem :)
                                          • dziala_nawalony Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 17:20
                                            prawda,zycie bez milosci, jest g//no warte, czlek usycha w ciul.obysmy zawsze byli tymi wybrancami/kami..8)
                                            • metalowa_podpaska Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 17:27
                                              Życzę Ci tego. I wszystkim właściwie. Ja zaczynam stąpać po niepewnym. Nic to, jak napisałeś, więcej dystansu do siebie i byle do przodu. Postanowiłam polecieć do Trójmiasta i uważam, że to najlepsze co mogło mi się przydarzyć na okrągłe urodziny. I gdyby nie cała historia, pewnie nigdy bym tam sama i na tak długo nie dotarła. Nie ma tego złego :)
                                              • dziala_nawalony Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 17:31
                                                uhmmm, tu nigdy sama nie bedziesz, milego dnia ..8)
                              • fuzja-jadrowa Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 16:33
                                Też potrafią strzelać, czasem w inny sposób i w innych sytuacjach. Tylko jakoś nikt tego nigdy fochem nie nazywa. :)
                                • dziala_nawalony Re: O rozwodzie myślę 06.07.15, 16:36
                                  jesli nie foch, to co? ..ciche dni i noce?
                  • facettt zgadza śę 06.07.15, 15:50
                    six_a napisała:
                    są różne obyczaje.

                    zgadza śę
                    ja tam zawsze olewalem parapetowki - bo nie lubie chlac na stojaka.
                    • six_a Re: zgadza śę 06.07.15, 16:29
                      racja, na leżąco jest bliżej do podłogi.
                      • dziala_nawalony Re: zgadza śę 06.07.15, 16:40
                        six_a napisała:

                        > racja, na leżąco jest bliżej do podłogi.
                        >
                        i bardziej praktycznie, rzygajac mniej obryzgasz
                        • six_a Re: zgadza śę 07.07.15, 22:26
                          współczuję doświadczeń
                          i życzę
                          smacznego.
                          • dziala_nawalony Re: zgadza śę 08.07.15, 00:06
                            six_a napisała:

                            > współczuję doświadczeń
                            > i życzę
                            > smacznego.


                            i tylko tyle?..rozczarowujesz.
                            >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka