metalowa_podpaska
05.07.15, 18:30
Bo się fochnęłam. Okrągłe urodziny obchodziłam. Przypomniał sobie wieczorem dzień przed i wyjechał na zakupy pierdół do centrum handlowego, zabierając że sobą córkę i wznosząc oczy do nieba. Córka też wznosiła. Zatem upiekłam tort, żeby był chociaż tort. I był ale tylko tort i to bez świeczek, bo zapomniałam kupić. To kupowanie chyba im nie bardzo wyszło, bo nic nie dostałam. Może za to, że się fochnęłam. Dmuchałam świeczki dwa dni później z koleżankami. Było miło, śmiesznie i lekko. A ja się pytam, dlaczego nie z rodziną? I cały czas się zastanawiam, czy okrągłe urodziny są wystarczającym powodem , żeby nareszcie zmądrzeć i pieprznąć tym wszystkim? Albo to mnie odbiło i czepiam się bez sensu? Podpowiecie?