floric
08.09.15, 12:52
kobietę, z którą spotyka się od 3 lat postanowiłem pokazać Rodzicom. od dawna mnie cisnęli na to spotkanie. jej się nie spodobało u mnie w domu, ma jakieś żale do moich Rodziców oraz Brata. moja Rodzina naprawdę stara się być dla niej gościnna i serdeczna, ale ona ma żale że Rodzice mówią do niej po imieniu, nie "pani", że namawiają ją na nocleg i wywierają (wg niej) presję na to nocowanie, że mój ojciec ją dotyka, że jest wobec niej nachalny. do mnie ma żale, ze chcę sobie z Bratem wypić, więc jej nie odwiozę. mój Tato proponował jej nocleg jako wyraz gościnności abyśmy mogli sobie wszyscy wypić, a ona strzela focha że wróci taksówką lub transportem publicznym. koniec końców odwiozła ją dziewczyna Brata. tych wizyt było dosłownie kilka i zawsze ten sam foch. zbliżają się urodziny Brata i aż mnie skręca na samą myśl o kolejnej scysji z nią. Rodzice sobie oczywiście nie wyobrażają abym jej nie przywiózł. powiedziałem jej o urodzinach, wspomniałem że Brat może nawet sam zadzwonić do niej osobiści żeby ją zaprosić, jeśli by sobie tego życzyła, zbyła mnie, mówiąc ze zobaczy.
tłumaczyłem kobiecie, że moi Rodzice mają najlepsze intencje i że te wszystkie rzeczy sobie ubzdurała. mówią do niej po imieniu, bo chcą być mili. na to ona odpaliła, że może następnym razem powie do mojego Taty "Tadeuszu". wiem, że to tylko gadała, bo nie wyobrażam sobie aby mogła zdobyć się na takie chamstwo wobec mojego Taty. zaczęła też coś bredzić o jakichś moich obowiązkach jako wprowadzającego ją w nowe środowisko, których rzekomo nie realizuję. ale o sssooo chodzi??? czego ta kobieta chce????
jak naprostować tak sfochowaną kobietę? poradźcie coś. układało nam się dobrze na wszystkich polach a tu taki ZONK