Dodaj do ulubionych

jak pocieszac?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 12:44
Mam dwa pytania - pierwsze natury ogolnej...

Ostatnio pare razy znalazlem sie w sytuacji, ze bliska mi osoba "wyplakiwala
mi sie" na ramieniu. Zdalem sobie sprawe, ze kompletnie nie umiem pocieszac -
na usta cisnely mi sie same banaly w stylu 'jakos to bedzie' 'czas leczy
rany' etc... a wydaje mi sie, ze nie takie rzeczy ta druga osoba chce
uslyszec... Moze ja jakis malo empatyczny po prostu jestem? Wiem, ze nie ma
zadnych uniwersalnych rad, ale moze ktos napisze cos madrego...

I problem bardziej szczegolowy. Jest sobie zwiazek - trwajacy juz 2 lata
przezywajacy swoje wzloty i upadki. Zalezy mi na dziewczynie z tego zwiazku,
ona o tym wie, a przynajmniej sie domysla, i czuje, ze nie jestem jej
obojetny. Ich zwiazek przechodzi teraz trudny okres, ona ze mna o tym
rozmawia - i znow nie wiem jak sie zachowac w takiej sytuacji. Z jednej
strony nie ukrywam przed soba, ze chcialbym, zeby ich zwiazek sie rozpadl, z
drugiej nie chce tego ujawnic przed nia, bo wydaje mi sie, ze to mogloby miec
kiepskie dla naszych relacji konsekwencje. Jestem w tym wszystkim troszkeczke
zagubiony...
Obserwuj wątek
    • lenka.1 Re: jak pocieszac? 20.12.04, 13:27
      No troszeczkę Ci się nie dziwię...
      To musi być okropnie trudne, może nawet zbyt trudne. Nie każdy temu by podołał -
      mam na mysli drugi wątek.

      Co do pocieszania kobiet - generalnie psychika kobiet jest taka, że i tak
      zrobią jak chcą, wystarczy je po prostu cierpliwie wysłuchać. Okazać
      zainteresowanie i nawet niespecjalnie doradzać. Rzadko kiedy kobieta oczekuje
      konkretnych porad, lepiej po prostu dać się wypłakać, utulić, dać jej poczucie
      akceptacji, ew. wzmocnić jej poczucie własnej wartości. (np. "Pięknie wyglądasz
      z tymi mokrymi oczami.", "Ty zawsze wiesz jak sobie poradzić z
      facetami.", "Zazdroszczę Ci Twojej kobiecej intuicji." itp.) To wszystko ma
      sens oczywiście tylko wtedy, jeśli Ci na tej osobie zależy. Nie zmuszaj się.

      Co do szczegółowego wątku... Rozumiem go bardzo osobiście.
      Myślę, że w tego typu sytuacjach należy nie dawać się wciągać w rozmowy, w
      których musielibyśmy wydawać opinie o "tym" nielubianym przez nas partnerze.
      Byłyby albo nieszczere albo co gorsza szczere ale skutek mógłby być dla nas
      fatalny. I tak źle i tak niedobrze. Możesz jedynie słuchać, chociaż lepiej
      byłoby nawet odciągać ją od tych tematów do czegoś co ją zrelaksuje i rozbawi.
      Nie udawaj "tylko" przyjaciela, to może się okazać zbyt trudne.
      Skup się na tym aby Twoje własne relacje z nią były jak najlepsze, żeby dobrze
      się z Tobą czuła i aby miała w Tobie oparcie psychiczne. Możesz też wykorzystać
      wiedzę o wadach jej partnera w taki sposób, żeby w Tobie odkryła coś
      przeciwnego. Czyli poznaj psychikę Twojej ukochanej kobiety, to może się
      przydac w przyszłości :o)


      Życzę powodzenia i serdecznie pozdrawiam
      • grubaska20 Re: jak pocieszac? 20.12.04, 13:44
        a sugeruję szczerość! prędzej czy później wyjdzie szydło z wora i pani dowie
        sie o twoich uczuciach i domyślam sie, ze bedzie mało kontent.. wszystkie twoje
        rady będzie postrzegała jako jątrzące itp. szczerze radzę uczciwie postawić
        sprawę, myślę, że wówczas twój problemik sam sie rozwiaże, ponieważ nie sadzę,
        aby w takiej sytuacji dziewczyna nadal chciała radzić się osoby, której
        wypowiedzi będą dalekie od obiektywnych.. osobiście szalenie cenię sobie
        szczerość u ludzi i hołduję zasadzie, zśe lepiej jest znać nawet najmniej
        wygodną prawdę..
        a pomyślałeś pan co bedzie, jeśli dziewczyna oskarży cię potem o manipulację..?
        • lenka.1 Nie, nie, nie.... 20.12.04, 13:57
          jeśli dziewczyna ma problemy, może nie być gotowa na przyjęcie jego problemów.
          Może się od niego odsunąć.
          Proponuję, żeby z wyznaniami poczekał do momentu kiedy ona bedzie gotowa.

          Szczerość - owszem, ale znajomość psychiki i delikatność też są ważne.
          To moim zdaniem wspaniałe, umieć zapomnieć o sobie, a być dyspozycyjnym dla
          drugiej osoby. I... niebywale trudne.

          Nie należy manipulować, po prostu być blisko...
          • Gość: stiv Re: Nie, nie, nie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 14:00
            Dziekuje Ci lenka za Twoje odpowiedzi - szalenie mi sie podobaly:) Heh,
            czlowiek juz troche zyje na tym swiecie i wciaz tak slabo zna kobiety... Co nie
            znaczy, ze ich nie kocha:)
            • lenka.1 Re: Nie, nie, nie.... 20.12.04, 14:37
              :o)
          • grubaska20 Re: Nie, nie, nie.... 20.12.04, 14:11
            a ja i tak uparcie optuję za szczerością moja droga! pomyśl jak byś sie czuła
            na miejscu tej dziewczyny, poznając pewne fakty.. prosząc go o radę, jakby
            pozwala sobą sterować.. a co jeśli nawet pomimo najszczerszych chęci, rezultaty
            rad będą różne od zamierzonych? oczywiste jest, ze automatycznie posądzi go o
            nieszczere manipulacje, "radca" automatycznie jest przegrany, z piedestału
            spada do rynsztoka.. sorry, ale niebardzo rozumiem w imię czego zachęcasz kogoś
            do nieszczerości..
            • Gość: Truskawka Re: Nie, nie, nie.... IP: *.kki.krakow.pl 20.12.04, 14:38
              Zgadzam się z Grubaską na stóweńkę. Szczerość przede wszystkim. Po pierwsze ty
              się będziesz męczył uprawiając gierki, po drugie - dziewczyna może czuć się
              urażona i kiedyś w końcu wypomnieć ci manipulację, po trzecie - ten drugi
              koleś... jemu też należy się szacunek i gra w otwarte karty. A jeśli chodzi o
              pocieszanie to ja jednak jestem bardziej wymagająca i lubię interakcję. To
              znaczy często sama z siebie nie umiem się wylać i potrzebne mi są tak zwane
              pytania pomocnicze.
            • lenka.1 Re: Nie, nie, nie.... 20.12.04, 14:40
              Grubasku, nie goraczkuj się tak. Właśnie pomyślałam sobie o tym jak bym się
              czuła na miejscu tej dziewczyny ;o)
              Mogłabym nie być gotowa na wyznania miłosne w sytuacji gdy mi się coś wali i
              sama się nie umiem odnaleźć.
              Wolałabym chyba dyskretną przyjacielską pomoc, nawet bez żadnych porad, po
              prostu miłe spędzanie czasu z kimś kogo lubię.

              Źle mnie po prostu zrozumiałaś. Pozdrawiam serdecznie, grubasku. :)
              • grubaska20 Re: Nie, nie, nie.... 20.12.04, 14:46
                hehe, a ja za pozdrowienia nie dziekuję, bo ich nie przyjmuję:P hehe:) nie
                zgadzam sie z tobą absolutnie! uważam, że każdemu nalezy się szczerość, ze
                każdy ma prawo wiedzieć na czym naprawdę stoi, a nie wierzyć w iluzje, które
                ktoś dla niego tworzy. a pozwolić komuś ufać w coś, czego nie ma, nie
                wyprowadzanie go z błędnego przekonania, to też swego rodzaju kłamstwo.

                hehe:) i możesz być pewna, że sie nie gorączkuję:))hehe:)
    • sagis Re: jak pocieszac? 20.12.04, 17:47
      Pytasz się, jak pocieszać kobietę? A, jeśli ta, którą chcesz pocieszyć będzie z
      Tobą, a później będzie tak samo wypłakiwała się na ramieniu innego faceta i też
      tamtem lepiej ją pocieszy, niż jej obecny partner:-)))
      Sam prosisz się o to:-)

      W pierwszym przypadku domyślam się, że to jest kobieta. Czasami kobieta chce
      tylko wygadać się. A, wypłakać, jak już musi. Wystarczy tylko słuchać i
      przytakiwać. Nie próbować negować tego, co mówi. Tak, jakbyś podążał za nią:-)
      Po prostu spokojnie słuchaj.
      Jak będzie chciała Twojej rady, to sama zapyta się o to.
      • Gość: stiv Re: jak pocieszac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 18:17
        > Pytasz się, jak pocieszać kobietę? A, jeśli ta, którą chcesz pocieszyć będzie
        z Tobą, a później będzie tak samo wypłakiwała się na ramieniu innego faceta i
        też
        >
        > tamtem lepiej ją pocieszy, niż jej obecny partner:-)))
        > Sam prosisz się o to:-)

        Moze optymistycznie, ale zakladam, ze jesli juz bedzie ze mna, to nie bede jej
        dawal powodow do wyplakiwania sie na innym ramieniu niz moje;) Tak wiec o nic
        sie nie prosze;)
        Ona po prostu przechodzi teraz trudne chwile, a ja chcialbym to jakos
        delikatnie 'wykorzystac'. Wiem, to zle slowo, ale tymczasowo nie moge wymyslic
        bardziej odpowiedniego;) Ten jej fecet w ogole jest jakis zdradliwy,
        wiec 'racja moralna' jest po mojej stronie;)
        • sagis Re: jak pocieszac? 20.12.04, 18:34
          Jesteś bardzo pewny siebie, a życie samo daje powody do tego. Nigdy nie jest
          cały czas różowo w związku i w życiu:-)
          Czy jesteś pewien, że jesteś lepszy od jej obecnego partnera? A, jak było na
          początku?:-) Może on też myśli, że ją dobrze wysłuchuje i że nie daje jej
          takich powód.
          Ja jestem kobietą i też różne mam problemy i nie zawsze jest różowo.
          Ale, nigdy będąc z kimś nie wypłakiwałabym się innemu mężczyźnie i jeszcze jemu
          mówić o naszych problemych. I nie wypłakuję się żadnemu innemu. Ja jestem
          uczciwa i nie mam takich wypłakiwaczy. Jak mamy problem, to sami go
          rozwiązujemy.
          To jest jak zdrada uczuciowa. Jak można mówić jakiemuś facetowi o mężczyźnie,
          z którym się jest, o naszych wspólnych problemach.

          Jeśli ktoś coś takiego robi, to znaczy, że też może nam to samo zrobić. Widać,
          że ona lubi w ogóle wypłakiwać się komuś, a Ty jesteś jej po drodze. Są takie
          kobiety. Jest jej źle z jej obecnym partnerem, a Ty jesteś jej po drodze.
          W razie czego ma na kogo przerzucić się i nie będzie sama. Ten strach przed
          samotnością:-)
          Sorry, ale takie są niektóre kobiety. Mężczyźni też tacy zdarzają się.
        • sagis Re: jak pocieszac? 20.12.04, 18:41
          "racja moralna"?
          Może on być najgorszy, ale zawsze będziesz ten drugi, który wszedł między nich.
          Sam wiesz, że chcesz wykorzystać tą sytuację:-)
          Czy nie stać Cię na inną kobietę?
        • Gość: JohnMalkovitch Re: jak pocieszac? IP: *.toya.net.pl 20.12.04, 18:49
          Jesteś typowym przykładem na "przyjaciela-który-lepiej-rozumie".
          Zawsze uważałem zarówno zachowanie kobiet, które tak sobie tłumaczą,
          jak i mężczyzn, którzy to wykorzystują za zwykłe skór....ństwo.
          • Gość: stiv Re: jak pocieszac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 19:31
            tylko spokojnie;) wyjasnie, bo widze, ze sie nieporozumienia rodza. Wyroznilem
            2 sytuacje:
            1) pocieszanie w 'ogolnym' wymiarze
            2) sytuacje dziewczyny, na ktorej mi zalezy i ktorej ja tez(?) nie jestem
            obojetny

            Co do punktu nr 2 to nie jest tak, ze ona mi sie na maxa
            zwierza/wydzwania/rozmawia o problemach jakie przezywa w swoim zwiazku. Ot po
            prostu napomknela a ja jej pwoiedzialem pare milych slow. I to tyle.
            • Gość: JohnMalkovitch Re: jak pocieszac? IP: *.toya.net.pl 20.12.04, 21:02
              I byłoby pięknie, gdybyś jeszcze nie rozwodził nad swoimi dylematami moralnymi
              "lepszy partnerze", więc się teraz nie wycofuj.
              Kobieta nigdy nie będzie do ciebie wydzwaniać i cię zamęczać swoimi fochami,
              jeżeli się tobą interesuje.
              To klasyka: ona nieszczęśliwa w związku szuka oparcia w przyjacielu, który gdyby potrafił lepiej pocieszać, pewnie już by ją miał. Prędzej czy później,
              jeżeli w jej związku się nie poprawi, ona z tego, lub innego powodu zwróci się do ciebie, bo byłeś na miejscu gotów wysłuchać i zrozumieć.
              Tylko, że może się okazać, że ona cię wykorzysta, zrobi z ciebie
              uczuciową zapchajdziurę i po pewnym czasie wrócić do tego kolesia.
              Może też być tak, że w ten sposób spotkasz miłość swojego życia i warto
              wszystko dla tego poświęcić.
              Może zmarnujesz 5 lat na toksyczny związek; kto wie?
              A może za pół roku spotkasz tę jedyną i wtedy znów będziesz szukał tu rady.


              Po tym co napisałem mam nadzieję, że quot capita, tot sensus a i tak będzie
              jakoś inaczej.
              Nikt ci nie poda rozwiązania.

              Jeśli już chcesz ją zdobyć, to przynajmniej nie czaj się, zrób to jak
              mężczyzna a może jej jakoś pomożesz ( o jej facecie nikt tu chyba nie wspominał, więc ja też nie będę ).

              Chyba, że to twój kumpel, wtedy wracamy do słów na k...
              • Gość: stiv Re: jak pocieszac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.04, 01:43
                > Jeśli już chcesz ją zdobyć, to przynajmniej nie czaj się, zrób to jak
                > mężczyzna a może jej jakoś pomożesz ( o jej facecie nikt tu chyba nie
                wspominał
                > , więc ja też nie będę ).
                >
                > Chyba, że to twój kumpel, wtedy wracamy do słów na k...

                taaa, jak mezczyzna, jak to latwo powiedziec :)
                to nie kumpel, nie znam czlowieka...
                bede sie z nia widzial w swieta, niestety mieszkamy w calkiem innych miastach,
                tylko pierwsza literka sie zgadza;) takze kontakt mam mocno utrudniony, choc
                jak na te warunki jest on calkiem intensywny...
                widze, ze dziewczyna sie strasznie miota, wyraznie nie wie co ma zrobic, do tej
                pory myslala, ze to byl 'ten jedyny', a teraz po tym co sie dowiedziala ma mega
                watpliwosci... heh, kto by ich nie mial... zobaczymy jak to bedzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka