Gość: żona
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.12.04, 16:56
Nie wiem, czy kiedykolwiek się na nia uodpornię.
Jestesmy małżeństwem 10 lat. Jedziemy do niej na Święta. A ona jak zwykle nas
wita:- "Syneczku (mąż ma 30lat) jak ty mizernie wyglądasz (mąż waży blisko
100kg), zona cie głodzi, zaraz ci dam cos zjeść, bo tylko u mamusi sie najesz!
Wszelkie protesty i zapewnienia męża, że nie głodze go wcale nie docieraja do
niej.
Później przychodzi pora na biadolenie, że syneczek za ciążko pracuje (ja tez
pracuję, ale on oczywiście więcej i ciężej).
Oboje mamy tego dosyć, ale cóż, rodzinne Święta sa najpiekniejsze...
Chyba nie ma sposobu na takie...kobiety ;-)
Dobrze, że mieszkamy 100km od siebie ;-)