Zostalam wegetarianka

06.05.05, 12:50
juz po raz n-ty, tym razem zaczelam we wtorek i dzis mam kryzysowy, czwarty
dzien jak tak przechodze kolo budki z kebabem...
Jeszcze nigdy nie udalo mi sie wytrzymac dluzej niz tydzien, a teraz
postanowilam sobie, ze juz miesa wiecej nie tkne (tak mi kurcze zal biednych
zwierzatek, a tak mi to wstretne miecho smakuje :(
Nabylam wszystkie zdrowe, ekologiczne, makrobiotyczne i co tam jeszcze
produkty, stosuje ciekawa, zdrowa, urozmaicona diete a i tak mnie do miesa
ciagnie. O co chodzi?? Moze musze jak palacz przeczekac jakis czas i potem
juz bedzie lepiej?
Tak bardzo bardzo nie chce jesc miesa a tak bardzo bardzo mam na nie ochote :(
A jak to bylo u was - wegetarianek? Bo ja znam tylko takie jak ja, ktorym sie
to nie udaje.
    • pierozek_monika może tu zapytaj: 06.05.05, 12:52
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=353
      • mary_an Re: może tu zapytaj: 06.05.05, 13:04
        Niefajne tamto forum, wszyscy sie nawzajem tylko krytykuja i obrzucaja obelgami
        polaczonymi z ideologicznym belkotem a konkretnych porad brak :(
    • madeleine7 Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 13:37
      Myślę, że problem leży w tym, że robisz to na siłę. Skuteczność będzie taka jak
      u palacza lubiącego pety i rzucającego co chwilę.
      Ja jem już śladowe ilości mięsa ale u mnie ten stan powstał z lenistwa -
      narzeczony nie je mięsa a mnie się nie chce robić osobnego obiadu dla niego i
      dla siebie.
    • trzydziecha1 Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 13:39
      Wegetarianie z reguły nie lubią mięsa. Jesli Twoj organizm chce, to lepiej
      jedz, on wie lepiej?))
      • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 13:43
        No wlasnie nie lubia, a ja lubie, ale nie chce go jesc z wyboru. Bez sensu :( A
        w ogole to co to za organizm, co chce brutalnie zamordowane bogu ducha winne
        zyjatka na energie przerabiac, skoro moze ja brac z roslinek??
        • trzydziecha1 Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 14:19
          Wytłumacz to może lwom albo rekinom :DDDD
          Niektózy ludzie czują, że nie lubią miesa (jak np. moja siostrzenica) i nie
          jedzą i są zdrowi. Innu lubią mięso (jak ja :D) i myslę, ze bez niego mogłabym
          chorować. To tak jak z genetyczna odpornością na choroby :) jedni mają
          genetyczny metabolizm mięsożercy, inni roślinożercy. Ale to tylko moja
          amatorska teoria.
          • agusia5111 Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 14:31
            chyba cos w tym jest..ja jestem wegetarianka od jakiś 7,8 lat ale mięsa nie
            lubilam od zawsze więc to nie byl dla mnie jakiś problem. Raczej na odwrót.
            Moze zamiast kategoryczne odmawiając sobie mięsa sprobuj jesc coraz mniej,
            stopniowo sie przestawiać??
            • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 14:48
              No ja sie tak stopiowo przestawiam od zawsze juz prawie nie jem ale chcialabym
              juz w ogole nie jesc. Wszystkie moje znajome wegetarianki od zawsze miesa nie
              jadly, bo nie lubily, wiec nie mialy problemow, a cala reszta, co ze wzgledow
              ideologicznych chciala zrezygnowac przegrala z instynktem okrutnego
              miesozercy :(
              • kociamama Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 19:11
                Hej.

                Wazna jest bardzo silna wola. POwiedz sobie nie i juz. Na mnie tez dzialaja
                sugestywne wizje, typu: martwe zwierze to zmasakrowany trup, rozklada sie toto,
                poza tym nafaszerowane paskudztwami typu antybiotyki, hormony, no i zwierzeta z
                hodowli masowej maja pelno chorob spowodowanych okropnymi warunkami produkcji.

                POmysl sobie, jesz trupa chorego zwierzecia.
                Brrrr!

                Dobrym, oczywiscie, sposobem jest gotowanie sobie pysznosci wege. NIe martw
                sie, smak na mieso przejdzie i zmieni ci sie, a kebeb bedzie juz tylko
                smierdzial, nie pachnial, ale musisz poczekac troche.

                Ja wege jestem juz od 9 lat. NIgdy nie przepadalam za miesem (glownie wedliny,
                gotowane), ale przyznaje, ze pieczone i smazone miecho zajadalam ze smakiem,
                wiec kusilo mnie jak siedzialam ze znjomkami na grillu pelnym miesa, ale
                wytrzymalam to, i teraz zapach miesa przyprawia mnie o mdlosci.

                Dobrze tez, jak masz znajomych wege, bo mozna sie wzajemnie podtrzymywac na
                duchu i wymianiac przepisami.

                Mam nadzieje, ze Ci sie uda,
                trzymama kciuki,
                Kociamama.
              • aisha-medea Re: Zostalam wegetarianka 31.05.05, 22:36
                ja lubilam mieso, przestalam jesc z powodow psychologiczno- ideologicznych i
                jestem wegetarianka od pieciu lat, bez momentow kryzysowych. Mam ze soba umowe -
                jesli tylko bede miala ochote na mieso (tzn jesli moj organizm sie bedzie tego
                domagal), to je zjem. Jakos od kilku lat nie mam tego problemu.
          • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 14:49
            No ale wlasnie to nas rozni od lwow i rekinow, ze mozemy podejmowac decyzje,
            nimi zadzi instynkt.
            A wiem ze sa ludzie wegetarianie, co swoje psy karmia wegetariansko i te psy
            zyja i maja sie dobrze, wiec wcale nie jest tak, ze jak miesozerca (bo niby ma
            kly ipt) to tylko mieso ma wcinac i koniec :(
            • trzydziecha1 Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 14:51
              No wiec spróbuj być rozbitkiem na łodzi z jedną beczułką wody, dwoma bochenkami
              i dwudziestoma rozbitkami. Zobaczymy, czy przypadkiem instynk nie zacznie
              rządzić ludźmi :DD
        • izydors Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 14:12
          A ja mam 24 lata i mięsa nie jem i nie jadłam nigdy (tzn.24 lata bez mięsa),od
          dziecka na samą myśl o mięsie robiło mi się niedobrze,wyniki morfologii zawsze
          miałam ok i życie płynie mi bez większych kłopotów zdrowotnych(mój dziadek
          zawsze się dziwi jak ja na samych roślinach urosłam do prawie 1,80m!!!)
          uważam,że jeżeli lubisz mięso,to zawsze będziesz je jeść(znam takie osoby jak
          Ty,które rzuciły mięso dla swoich przekonań,ale nie wytrzymywały i zawsze,nawet
          po kilku latach wracały do mięsa,no chyba,że ktoś ma naprawde stalową
          wolę);jednak uważam także,że nie musisz wcale do końca rezygnować z
          mięsa,musisz po prostu znaleźć dobre ekologiczne gospodarstwa,które dbają o
          zwierzęta i ubijają je w sposób naprawde humanitarny(mogę Ci to
          zagwarantować,że tak jest-za miesiąc będę mgr inż. zootechnikiem i przez 5 lat
          wpajano mi zasady chowu i hodowli zwierząt wszelakich);może dobrze jest czasami
          wybrać mniejsze zło,niż katować się bez końca:-)
      • anahella Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 23:38
        Wlasnie. Zostawanie wegetarianka "bo to modne" moze sie zle odbic na zdrowiu.
      • aisha-medea Re: Zostalam wegetarianka 31.05.05, 22:33
        zgadzam sie z powyzsza wypowiedzia - jesli Twoj organizm domaga sie miesa, nie
        pozbawiaj go tego tak raptownie! Ja jestem wegetarianka od pieciu lat, a
        przedtem przez trzy lata stopniowo eliminowalam z diety mieso, rosolki miesne,
        zelatyne itd. U mnie to bylo raczej odwrotnie - odpychalo mnie od miesa, ale
        nie chcialam raptownie zmieniac diety. W tej chwili czasami nosek zateskni za
        zapachem miesa, ale organizm mowi stanowcze - NIE! I to nie o to chodzi, ze
        wegetarianie nie lubia miesa - ja je bardzo lubilam przedtem, smakowalo mi. Po
        prostu od pewnego czasu nie potrafie go wziac do ust. Kiedys bylam porzadnie
        chora, oslabiona itd i lekarz zalecil mi kurczaka - nie potrafilam.

        Moral - sluchaj swojego organizmu. Jesli nie mozesz powstrzymac sie od jedzenia
        miesa, to moze po prostu jeszcze to nie jest ten moment.
    • ozlem Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 16:50
      >tak mi kurcze zal biednych
      > zwierzatek, a tak mi to wstretne miecho smakuje :(

      Jesli Ci to miecho tak smakuje, to niestety znaczy, ze wegatarianizm nie jest dla Ciebie. Chyba ze chcesz sie meczyc z pokusami...
      Ja przestalam jesc mieso w tym samym momencie jak wpadlam na ten pomysl i od tamtej pory (a to juz ponad 10 lat) ani razu mi nie przyszla ochota na zjedzenie czegos miesnego...
    • sagis Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 19:29
      A, ja można powiedzieć, że przez przypadek przestałam zajadać się mięsem.
      Kiedyś przez rok stosowałam dietę Diamondów, gdzie trzeba odpowiednio łączyć
      produkty. Na mięso nie miałam ochoty i teraz jedynie czasami jem białe mięso i
      dziczyznę. Nawet kotlety robię z kurczaka:-))Wędlin nie lubię i prawie w ogóle
      ich nie jadam.
      Uwielbiam warzywa i owoce. Widocznie mój organizm ich najbardziej potrzebuje.
      Jak jem za często mięso, to źle się potem czuję.
      Po rocznej diecie Diamondów, kiedy zjadłam kawałek kiełbasy, to ona odbiła mi
      się jakimś kwasem:-))))
      • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 19:36
        O a co to jest ta dieta? Tzn. czy jej celem jest schudniecie? (bo moj cel jest
        nieco inny, po prostu chce prowadzic w miare zdrowy tryb zycia, ale chudniecia
        mi juz zdecydowanie starczy). Jak na razie to jem mieso (no, powiedzmy, ze
        jadlam) ale potem mam wyrzuty sumienia i czuje sama do siebie obrzydzenie (bo
        jak mozna takie paskudztwo jesc), chociaz juz i tak nie jem w ogole wolowiny i
        prawie ani troche wieprzowiny (tylko drob, z ktorego teraz postanowilam
        zrezygnowac i ryby).
        • sagis Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 19:51
          To jest sposób na zdrowe jedzenie. Tylko, że mi nie odpowiada to, że do
          południa pije się tylko soki. Po roku stosowania się do założeń tej diety
          zanikła mi miesiączka.
          Teraz staram się tylko odpowiednio łączyć produkty. Czyli produkty z dużą
          zawartością białka, albo węglowodanów jem z warzywami. Nie powinno się ich
          łączyć razem.
          Owoce powinno jeść się same, na pół godziny przed posiłkiem głównym, bądź
          przynajmniej godzinę po.
          Nie stosuję się radykalnie do tego, bo czasami jest sytuacja, czy potrawa,
          gdzie połączone są te produkty. Ale, staram się wtedy jeść je w niewielkiej
          ilości i nie za często.
          W tej diecie chodzi o to, że węglowodany, białko i owoce są trawione w żołądku
          w różnym środowisku. Nie pamiętam już dokładnie, które w zasadowym, a które w
          kwaśnym.
          • sagis Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 19:54
            Ale, chleb jem z serkiem:-)
            Kanapki to jest dobry pomysł i smaczny:-)))
    • odett a ja musze skonczyc z wegetarianizmem 06.05.05, 20:23
      nie bede rozwodzic sie z jakich powodow, ale musze skonczyc z dieta wege. i
      jest mi straszliwie ciezko. jak na razie przemoglam sie do jedzenia zup na
      czyms miesnym, ale totalnie mi to nie smakuje. raz ugryzlam kurczaka, ktory
      smakowal dla mnie jak papier, przerzulam i wyplulam. a wege jestem/bylam okolo
      10 lat.
      • sagis Re: a ja musze skonczyc z wegetarianizmem 07.05.05, 12:27
        Musisz? Czy coś u Ciebie jest nie tak ze zdrowiem?
        Ja np. jem czasami mięso, bo czuję, że dodaje mi ono energii.
        Faktycznie przeprowadzono badania u ludzi, że dużo mięsa powoduje wzrost
        agresji.
        A, wegeterianie i podobni im są dużo spokojniejsi. Nawet wydaje się w
        porównaniu z jedzącymi mięso, że są jakby pozbawieni energii życiowej.
        U innych zwierząt jest podobnie. Innych, bo człowiek jest jedynie wyżej
        rozwiniętym zwierzęciem;-)I jedynym naszym drapieżnikiem jest inny człowiek:-)))
    • anahella Re: Zostalam wegetarianka 06.05.05, 23:37
      Najpierw odstawilam wieprzowine - z powodu faceta, ktory nie jadl jej ze
      wzgledow religijnych. Potem gdy faceta juz nie bylo przestalam jest wolowine
      (innych czerwonych mies nie tykalam nigdy). POtem przyszla pora na biale mieso.
      I tak juz okolo 10 lat.

      Po kilku latach niejedzenia miesa lepiej nie probowac, bo zoladek nie trawi go
      tak dobrze jak kiedys.

      U mnie nie bylo problemu, bo ja wybieram jarskie dania bez zadnej ideologii. Po
      prostu miesa nie lubie.
    • liss.ek Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 00:49
      Ja w pierwszej klasie liceum też postanowiłam zaprzestać jedzenia mięsa, zdawało
      mi się, że osiągnęłam wyższy poziom świadomości ekologicznej ;) Wytrzymałam 1,5
      roku. Dlaczego tak krótko? Ponieważ po upływie tego czasu mama zapowiedziała, że
      muszę gotować sobie sama, bo ma dość robienia dwóch obiadów. Po tygodniu moje
      poglądy przestały być tak radykalne ;)
      Ale na serio: wybacz, ale mi się wydaje, że nic nie wyjdzie z Twojego
      wegetarianizmu właśnie dlatego, że Ty lubisz mięso, o czym wspominasz. Nie
      zarzucam Ci nieszczerości, ale nie bardzo rozumiem, jak można połączyć w sobie
      autentyczny żal z powodu zabijania zwierząt, a równocześnie wariować przy budce
      z kebabem.
      Ktoś wspominał też o tym, że pewnie organizm podejmuje decyzję za Ciebie. Do
      autorki tego postu: to wcale nie taka zła teoria :) Ja od bardzo już długiego
      czasu staram się wsłuchiwać w jego potrzeby (choć wiem, że brzmi to
      "nawiedzenie"), co owocuje tym, że np. utrzymuję bez problemów wagę, choć wcale
      nie ograniczam swoich zachcianek, raczej nie mam kłopotów z niedoborem witamin
      czy składników mineralnych.
      Mary_an, zastanów się dobrze, bo możesz sobie napytać biedy.
      • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 09:22
        Dzieki za wiare i wsparcie ;))) Jak na razie dzisiaj robie moja ulubiona zupe
        warzywna i lazanie szpinakowe (po prostu pyyyyyszne) i twardo walcze. Jutro
        zupka szpinakowa (uwielbiam ja) i cos udajacego mioso (jakis sojowy kotlecik) -
        postanowilam planowac z gory jadlospis, moze tak bedzie latwiej. Ostatnio bylam
        na barbecue i udalo mi sie wytrzymac :) Moja teoria jest taka, ze przez te 21
        lat zajadalam sie miesem i po prostu jestem juz uzalezniona (to tez moja
        prywatna teoria) teraz musze isc na odwyk warzywny. Ale nic na sile, jak juz na
        widok miesa nie bede mogla wytrzymac to chyba jednak nie bede sie tak meczyla
        (chociaz nie wiem).
        A to, ze ja swiadomie nie chce jest zwierzatek, natomiast moj zoladek wariuje
        jak czuje zapach pieczonego miecha to juz nie moja wina (walcze z tym
        przedstawiajac sobie krwawe i okrutne wizje cierpiacch zwierzat).
        • fokk Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 10:02
          Ja tez mialam taki pomysl, chyba 4 lata temu. Tylko, ze ja, poza pewnymi
          wyjatkami, naprawde nie lubilam mieska. Po roku sie zalamalam, raczej ze
          wzgledow praktycznych-po prostu duuuuzo,duzo trudniej jest zrobic smaczny i
          pelnowartosciowy posilek bez miesa.Trzeba miec wiecej czasu,pomyslow,wiedzy i w
          ogole. Bo jak dla mnie, kotlety sojowe a'la schabowy to kompletna porazka
          niestety.
          A poza tym, zauwazylam, ze po duzym wysillku,np po calym dniu na rowerze,
          zwyczajnie mam ochote na schabowego... albo na jakies inne paskudne,tluste i
          smazone, ktorego normalnie nie jem i nie lubie.No wiec sobie wytlumaczylam, ze
          skoro juz JA mam ochote na meiso, to znaczy ze moj organizm w danym momencie
          tego potrzebuje. I trzeba go sluchac.
          Takze teraz jest tak, ze hmmm...jem sery,soje w roznych postaciach, fasolki
          rozne... a oprocz tego, czasem ryby, czasem kurczaka, babciowe pierozki z
          miesem...no i czasem jakiegos paskudnego kotleta,jak mi odbije,albo jak bardzo
          nie mam czasu na nic innego:P i moze i to jest troche pojscie na latwizne...
          ale tlumaczse sobie, ze nie trzeba od razu "wszystko albo nic", a dla
          zwierzatek mozna zrobic jescze pare innych rzeczy, oprocz niejedzenia miesa.
          Także wiesz... mnie sie wydaje, ze takie radyklane zmiany nie maja sensu
          specjalnego... moze chociaz daj sobie jakis czas na przestawianie sie...np.
          jedzac mieso raz w tygodniu i to tylko takie, ktore naprawde lubisz.Tak, zeby
          ono powoli przestalo byc podstawa towjego jadlospisu, ale z drugiej strony,
          zebys nie cierpiala strasznie bez niego. W kazdym razie POWODZENIA!
          Aaaaaaaa i napisz koniecznie,jak zrobic zupe szpinakowa!Bo bardzo interesujaco
          to zabrzmialo:)
          • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 10:47
            Zupka szpinakowa jest super pyszna ciagle sie nia zajadam, jak chcesz moge Ci
            wyslac przepis na maila (mam go w pdf-ie) :) Na adres gazetowy? :)
            • fokk Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 15:32
              TAK,koniecznie wyslij, bede baaardzo wdzieczna:)
              • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 17:20
                wyslalam, mam nadzieje ze dojdze i smacznego!! :)
                • aisha-medea Re: Zostalam wegetarianka 31.05.05, 22:48
                  mary_an ja tez koniecznie prosze o zupe szpinakowa!!! Szpinak uwielbiam (poza
                  tym to moje Warzywo Odchudzajace, jesli akurat potrzebuje sie odchudzic) wiec
                  baaaardzo prosze o przepis. Na maai@gazeta.poczta.pl
    • vsgirl Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 13:40
      ja jestem wegetarianka od zawsze. Chodzilam nawet do przedszkola
      wegetarianskiego. :D Nie wyobrazam sobie jak mozna jesc mieso. To chyba tylko
      kwestia wychowania bo jak nas rodzice wychowali wogole bez miesa, bez
      telewizji, krzyku, papierosow, to nie przychodzi nam do glowy aby siegac po te
      rzeczy. Wiadomo, probowalo sie ale tylko z czystej ciekawosci.
      Mieso i krew zwierzat maja najgorsza energie i przyciagaja na nas nieszczescia.
      W to wierza moi rodzice. Rzeczywiscie w ich zyciu nigdy nie dzialy sie zle
      rzeczy. Zawsze odkad pamietam zyli w harmonii i milosci a jakies nieszczescia
      na nas nigdy jeszcze nie spadly. Kochamy i szanujemy swiat i przyrode a one
      daja nam wszystko co najlepsze spowrotem. Ze zwierzetami mam dobry kontakt, po
      prostu je kocham miloscia bezwarunkowa, czysta. Jestem czescia nich a one
      czescia mnie. Zwierzeta to wyczuwaja, energia przyrody tez. To piekne zyc w
      takiej harmonii. Czlowiek zatruty chemia i trupami zwierzat nigdy tego nie
      poczuje bo przyciaga do siebie najnizsze i zle energie.
      Chyba zeszlam troche nie na temat ale nie wiem co innego moglabym napisac.
      Wojujaca wegetarianka nie jestem i nie przekonuje innych do mojego stylu zycia.
      Zyjemy na jednej planecie ale na innych biegunach. Mowimy dwoma jezykami i
      slyszymy inne dzwieki swiata. Nie wiem czemu cie ciagnie do miesa ale sprobuj
      podejsc do tego ze spokojem i traktuj wegetarianizm jako akt milosci. Mysl, ze
      robisz cos dobrego i ze starasz sie oczyscic swoja dusze i cialo. Pomysl, ze za
      jakis czas matka Ziemia ci sie odwdzieczy za dobro do niej i jej wszystkich
      stworzen. Nawet innych ludzi bedziesz do siebie przyciagac. Zrezygnuj z krzywdy
      a krzywda pojdzie gdzies indziej. Wierz mi, to dziala. Pozdrawiam i zycze sily
      woli oraz wiele szczescia w sercu i umysle.
      • coitus_a_tergo Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 13:53
        Pieknie Cie zindoktrynowali...
      • conveyor Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 13:59
        Zwlaszcza ten fragment: "... Czlowiek zatruty chemia i trupami zwierzat nigdy tego nie poczuje bo przyciaga do siebie najnizsze i zle energie."

        Jak wam sie udaje tak gladko polaczyc wzniosle idee z pogarda dla innych?
        • martvica Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 16:09
          Może spróbuj przyprawiać jedzenie inaczej niz dotąd? Zauważ, że jak się weźmie
          np. nogę kurczaka i ugotuje bez przypraw, to ona nie bardzo ma jakiś smak. Kiedy
          jeszcze jadłam mięso, wychodziłam z domu kiedy mama obsmażała mięso przed
          uduszeniem go, bo zapach przyprawiał mnie o mdłości - potem owszem, jadłam bo
          było fajnie przyprawione i nie śmierdziało:)
          Jestem wegetarianką od 1.01.2000, wcześniej przez 4 miesiące jadałam drób i
          ryby, w ramach okresu przejściowego. Na początku owszem, czasem mnie ciągnęło,
          ale wytrzymywałam. Potem do mnie dotarło, że to wyłącznie kwestia przypraw,
          przede wszystkim czosnku. Jak Ci brakuje wędlin, polecam wędzony żółty ser.
          Wegetariańskie nie znaczy mdłe! Zrobiłam kiedyś kostke sojową w miodzie z
          czosnkiem (na patelni podsmażyć czosnek aż zapachnie, dodać 2-3 łyżki miodu,
          podgrzewać do rozpuszczenia, dodać namoczoną kostkę, przyprawę '5 smaków' i
          ostrą paprykę, poddusić), przyszedł bardzo mięsożerny znajomy, wygłosił
          tradycyjny wykład o bezsmakowej kuchni wegetariańskiej, dostał kawałek,
          zachwycił się i zamknął buzię.
          Jeśli przyprawy nie pomogą - to wegetarianizm nie jest dla Ciebie. Mówi się
          trudno...
          Powodzenia!
          pozdrawiam serdecznie
          Martva
          • mwookash To dziwnie dotarło do Ciebie 11.05.05, 17:17
            bo mięso ma smak i różne mięsa mają różny. A kompozycja z przyprawami ma inny
            smak i najczęściej nie do zastąpienia.
            Dziwię się temu ciągłemu krytykowaniu smaku mięsa. Albo się go nie je albo je i
            koniec. Mi smakują zarówno potrawy mięsne jak i bez mięsne.

            PS Chyba wiesz jak śmierdzą niektóre warzywa w czasie gotowania nie mówiąc już
            o zapachu niektórych serów?
    • chitarini Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 22:13
      Ja rezygnowałam stopniowo zmniejszając ilość jedzonego mięsa do minimum a po
      około 4 miesiącach byłam już na "0" mięsa i potem już było łatwiej, bo mnie już
      nie ciągnęło.Tak wytrzymałam ok. 7 lat ale czym dłużej to trwało tym bardziej
      spotykałam się z nietolerancją i niezrozumieniem na rodzinnych obiadkach i
      uroczystościach.Wręcz na siłę nakładano mi mięso na talerz mimo moich próśb i
      tłumaczeń.Były przypadki kiedy się wręcz obrażano za ten mój "kaprys i brak
      gościnności" więc czasami ulegałam i tym sposobem na nowo wróciłam do mięsa
      czego żałuję i teraz na nowo powoli się wycofuję...
      • wielo-kropek Re: Zostalam wegetarianka 07.05.05, 23:42
        Mary_an, rozumiem twoja milosc do zwierzatek, ktorych ci zal, ale
        zauwaz ze zwierzatka same siebie tez zjadaja (gruby zwierz zjada mniej
        grubego, duza ryba zjada mala itd). Twojego problemu ja osobiscie nie
        rozumiem, a raczej powodu (tutaj podanego) bycia wegetarianka.
        • snake77 Re: Zostalam wegetarianka 08.05.05, 02:23
          Bylam wegetarianka przez 2 lata i tak jak ty lubie i zawsze lubilam mieso. I
          pomimo, ze wytrzymywalam bez problemu odbilo sie to troche na moim zdrowiu
          (brak miesiaczki i taki tam). Jestem pewna, ze w sytuacji kiedy nasz organizm
          jest, ze tak powiem, miesozerny musimy sie bardzo starac zeby zrekompensowac mu
          ten brak miesa (np. jedzac duzo produktow sojowych).
        • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 08.05.05, 08:26
          wielo-kropek napisał:

          > Twojego problemu ja osobiscie nie
          > rozumiem, a raczej powodu (tutaj podanego) bycia wegetarianka.

          No raczej to jest najczestszy powod przechodzenia na wegetarianizm - milosc do
          zwierzat, nie rozumiem, jak mozna tego nie rozumiec :) Dla jednego kotlet to
          tylko kotlet, zwykly posilek, ktory sie zjada i juz, dla innych to kawalek
          martwego zwierzecia, ktore cierpialo, bylo hodowane w okropnych warunkach,
          karmione jakas najtansza i najgorsza karma, wiezione do rzezni w tragicznych
          warunkach, zamordowane, pokrojone, nafaszerowane konserwantami i wyslane do
          sklepu. Ty jesz po prostu kawalek miesa, inni widza w tym zwloki niewinnego
          stworzenia.

          www.universelles-leben.org/polski/images/was_augen_hat-gesamt_pl.jpg
          • wielo-kropek Re: Zostalam wegetarianka 12.05.05, 01:31
            mary_an napisała:


            > No raczej to jest najczestszy powod przechodzenia na wegetarianizm - milosc
            do
            > zwierzat, nie rozumiem, jak mozna tego nie rozumiec :) Dla jednego kotlet to
            > tylko kotlet, zwykly posilek, ktory sie zjada i juz, dla innych to kawalek
            > martwego zwierzecia, ktore cierpialo, bylo hodowane w okropnych warunkach,
            > karmione jakas najtansza i najgorsza karma, wiezione do rzezni w tragicznych
            > warunkach, zamordowane, pokrojone, nafaszerowane konserwantami i wyslane do
            > sklepu. Ty jesz po prostu kawalek miesa, inni widza w tym zwloki niewinnego
            > stworzenia.
            Ja tez kocham zwierzeta, ale nie miloscia jaka kocham ludzi. Tak,
            kotlet dla mnie jest kotletem. Nie musisz mi przypominac z czego jest
            zrobiony. Twoja argumentacja bycia wegetarianka wydaje sie byc dla mnie
            osobiscie troche chora. Otoz jak wczesniej pisalem normalnym czyms jest
            dla grubego zwierza zjadac malego, dla duzej ryby -mala. Dlaczego
            niby czlowiek ma tego nie robic? Zwierze duze POLUJE na slabsze.
            Czlowiek zastapil swoje polowanie udomowieniem zwierzat, by nie
            chodzic do lasu po lowy. O tych tragicznych warunkach w jakich wg
            ciebie zwierzeta sa hodowane, nie wiem co ci napisac. Moze zamiast
            slomy rozloz dywan w chlewie - to zwierzaczek z pewnoscia polubi -
            szczegolnie przyjemnie mu bedzie na niego nasrac. Karma? A co ty o
            tym wiesz, choc zgodze sie z toba troche -dla konkurencji wciska sie co
            najtansze, co jeszcze nie musi oznaczac ze najgorsze. Zwierzeta
            "nieswojego" jedzenia poprostu nie zjedza, wiec wcisnac im sie tez duzo
            nie da. Skoro tak mocno sie martwisz o zwierzeta, to moze zamieszkaj w
            dzungli i zatroszcz sie tam, by lew jakiej zebry nie zjadal, zeby byl
            tam porzadek, tzn twoj "porzadek" bo porzadek w dzunglii byl i bedzie
            zanim czlowiek go nie naruszy.. Jak widzisz jedno zwierze rozszarpuje
            drugie. To dopiero tragiczna i powolna smierc. Czlowiek zabija raczej
            szybko. Nie mam oczywiscie nic przeciwko wegetarianom. Najmniej mnie
            interesuje kto co je. Pisze to tylko i wylacznie dlatego, ze ciebie
            zaczelo interesowac co ja jem, wypowiadajac sie jakobym ja byl
            odpowiedzialny za "zwloki niewinnego stworzenia"
    • beatka5 Re: Zostalam wegetarianka 08.05.05, 11:44
      Po co sie męczyć???????!!!!!1
      • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 08.05.05, 12:15
        Dla ideologii. Nie po to walcze o prawa zwierzat, zeby je potem zjadac. Juz moj
        6 dzien i na razie jest super wlasciwie to mi przeszla zupelnie ochota na
        mieso. A najfajniejsze jest to, ze w stolowce studenckiej zawsze jest
        przynajmniej jedno danie wegetarianskie i nawet o dziwo jest zrobione z
        fantazja i jest calkiem smaczne i urozmaicone, wiec nie bede sie meczyla
        gotowaniem.
        A tydzien temu obejrzalam "Supersize me" tak sobie mysle, ze chyba to wlasnie
        wplynelo wlasnie na moja decyzje - polecam!
        • ml_500 Re: Zostalam wegetarianka 08.05.05, 12:19
          na mnie ten film tez zadzialał niesamowicie. ze 3 lata nie jadlem nic w mc
          donalds a zaraz po nim polecialem i zjadlem 2 mc royale 2x male frytki i 1x mc
          nuggets. teraz rzynajmniej raz w tygodniu jem w mc donalds a co dziwne w ciagu
          3 m-cy schudlem powyzej 10 kilo.
    • rachela180 A czemu chcesz być wegetarianką? 11.05.05, 17:27

      • mary_an Re: A czemu chcesz być wegetarianką? 11.05.05, 21:22
        Bo nie chce zjadac zwierzat ktore kocham, o ktorych prawa walcze, dla ktorych
        organizuje zbiorki pieniedzy, happeningi itp. to byla straszna hipokryzja co
        robilam do tej pory (jedzenie miesa), ale na szczescie juz przestalam.
        Nie jem miesa koniec i kropka dzisiaj juz 8. dzien i swietnie sie czuje,
        wlasnie zjadlam tortellini ze szpinakiem i bylo pyszne, na razie ciagle nie mam
        ochoty na padline, moze juz zwalczylam nalog :)
    • thebitch Re: Zostalam wegetarianka 11.05.05, 22:18
      ja... z tego co pamietam ;p ... lubilam smak miesa ale za bardzo przeszkadzala
      mi mysl jak wielki strach te zwierzeta czuja, jakie to jest masowe i okrutne. W
      moim przypadku nie chodzilo o to ze smierc jest zla tylko o jej forme. Wymieklam
      po programie niemieckim o ubojni. Koszmarne zwyrodnienie :/ To bylo 10 lat temu
      i nie bylo mi latwo. Po pierwsze maly wybor dan ale teraz to juz nie problem a
      po drugie nie spotkalam nigdy wegetarianina pitolacego o "zwierzatkach" i
      przekonywujacego wszystkich ze sa potworami a potem kradnacego pieczen na obiad
      i chowajacego po modlitwie w ogrodku...choc nie twierdze ze takich nie ma :p Za
      to cala mase ludzi ktorzy na dziendobry opowiadaja mi o tym ze "tez ta mode
      przechodzili ale znudzila ich mizeria z kartoflami" i ktorzy strasznie to
      "przezywaja" zameczajac mnie na imprezach i nie pozwalajac spokojnie wypic piwa.
      Tego bym sie bardziej na Twoim miejscu obawiala niz zapachu schabowego bo
      niektorzy wegetarianie nie wytrzymuja tej "atmosfery". pzdr wszystkim ktorych
      nie boli ze jem kanapki z serem ;)
      • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 12.05.05, 07:02
        Ja wlasnie mam cala mase znajomych wegetarian, moi rodzice sa cos a la demi
        wegetarianami (nie jedza wielu rodzajow miesa), w ogole wlasnie tutaj (w
        Niemczech) jest tak fajnie, ze zawsze jest jakas potrawa wegetarianska (dbaja o
        nas :)))) np. jak mam menu z mojej stolowki to mam dokladnie oznaczone co
        wsadzili do kazdej potrawy (jakie mieso, jakie produkty zwierzece - np. mleko,
        czy jest alkohol - dla muzulman, jakie konserwanty, jakie barwniki) - wiec moge
        zupelnie swiadomie wybierac :) i zawsze jest danie dla wegan, wegetarian i w
        ogole dla kazdego :)
        No ale niestety czesto jak sie idzie do kogos na obiad to jest wlasnie schabowy
        z kartoflami i mizeria i biednym niemiesozercom serwuja tylko dodatki - mysle,
        ze to jest troche wredne ze strony osoby, ktora to przygotowala, jesli wie, ze
        przychodzi do niej wegetarianin - jest tyle fajnych potraw bezmiesnych, ze
        moznaby sie bardziej ambitnego wysilic.
        • couleur3 Re: Zostalam wegetarianka 12.05.05, 14:51
          "jesli wie, ze
          > przychodzi do niej wegetarianin - jest tyle fajnych potraw bezmiesnych, ze
          > moznaby sie bardziej ambitnego wysilic. "
          A ty przygotowałabyś coś mięsnego , jeśli zaprosiłabyś kogoś , kto lubi mięso ?
          Pewnie nie - więc nie wymagaj tego od innych.
          Poza tym to mam wrażenie ,że macie potrzebę jakiejś zastępczej religii (Matka
          Ziemia i tym podobne bzdury - chrześcijaństwo nie modne już , więc teraz
          wegetarianizm. Ja z żarcia nie robię żadnej religii , jem w miarę możliwości
          wysokiej klasy produkty , kiełbas unikam - lepiej ich nie jeść , ale chude
          mięsko dobrze przyprawione - bardzo dobre. Trzeba umiar trzymać po prostu.
          • mary_an Re: Zostalam wegetarianka 12.05.05, 15:22
            Ja uwazam to po prostu za szczyt chamstwa, jak do kogos przychodze a on jak
            uslyszy, ze nie chce miesa to mi daje wielki talerz a na srodku kawalek
            pomidora i ziemniakow i jest super z siebie zadowolony.
            Nie mowie, ze ma dla mnie cos specjalnie gotowac, ale jak wie, ze nie chce
            miesa, to mozna zaproponowac cos innego (a co to w domu nie ma innych
            warzyw/owocow/serow??). To mi sie zdarzylo wlasciwie raz, kiedy to podano mi
            suchy ryz i kawalek ogorka (bo inni do tego mieli sos z miesem) i jeszcze z
            komentarzem, ze wegetrianskie jedzenie to jest takie ohydne - no trudno zeby
            nie bylo w takiej postaci, ja im tez bym mogla rzucic nieprzyprawione i
            niedogotowane miecho!!

            Moze i jest to moja zastepcza religia, moze i nie, ale to jest moj wolny
            wybor,ze miesa nie jem i chce, zeby inni to uszanowali. Tak samo ja uszanuje
            fanaberie innych, a ludzie czasami naprawde maja dziwne pomysly (ale maja tez
            do tego prawo).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja