Dodaj do ulubionych

Praca może poczekać

IP: *.bio.unc.edu 19.07.02, 17:37
Nie calkiem zgadzam sie z autorka listu. Ja rowniez jestem mloda
mama (obecnie 5-letniego synka), wiec doswiadczenia "zupek i
kupek" nie sa mi obce. Kocham mojego syna, ale nie boje sie
powiedziec, ze wrocilam do pracy, gdy mial on 10 miesoecy, bo nie
moglam juz dluzej wytrzymac siedzenia w domu. Mialam szczescie,
bo spedzalam poza domem jedynie przedpoludnia, a reszta dnia
nalezala do nas. Ale to przedpoludnie dawalo mi szanse na to, aby
znowu poczuc sie nie tylko mama, ale takze kobieta - bo ja wcale
nie uwazam, ze rodzac dziecko przestajemy byc kobietami,
pracownicami, zonami etc. etc. Wcale tez nie uwazam, ze dzieci sz
szczesliwe , gdy sie im cali oddajemy - moje dziecko nauczylo
sie, podstawowych regul zycia, a jest dzieckiem kochanym.
A ja nauczylam sie jeszcze jednego - nie ferowac pochopnych sadow
w rodzaju tych sformulowanych w liscie ('nie rozumiem mam, ktore
nudza sie w domu z dziecmi") - bowiem kazdy ma prawo do wlasnych
wyborow - i sam konsekwencje tychze poniesie. Ponadto pozostaje
jeszcze tata / maz - i jego zdanie winno sie liczyc.
POzdrowienia dla wszystkich mam - pozostajacych w domu i pracujacych.
Obserwuj wątek
    • Gość: Zena Re: Praca może poczekać IP: *.ny5030.east.verizon.net 20.07.02, 05:02
      Ja nie jestem mloda matka, ale przed wielu laty bylam, po
      kilkunastu tygodniach urlopu z przyczyn ekonomicznych jak
      ogromna wiekszosc kobiet wrocilam do pracy. Potem wprowadzono
      urlopy wychowawcze i pod blokami zaroilo sie od wysiadujacych
      calymi godzinami na lawkach mlodych matek. Nie pamietam, zeby
      jakos szczegolnie zajmowaly sie dziecmi, wieksze najwyzej
      napomionaly, zeby sie nie brudzily, mniejsze o oznaczonej porze
      karmily. Niepracujace matki nie poswiecaly uzyskanego czasu na
      dzieci (zabawy z nimi, edukacja, czytanie czy co to ma byc. Wony
      czas poswiecaly na gotowanie, zakupy, sprzatanie. To one glownie
      mialy lepiej. Sama ciagle nie wiem co to znaczy zajmuja sie
      wiecej dziecmi,tak samo jak kiedys wolaja dzieci na dobranocke.
      Ja pracowalam, ale zawsze dzieciom czytalam, zawsze jezdzilismy
      za miasto, zdolalismy nauczyc ich jezdzic na rowerze,nartach,
      plywac, chodzily tez na angielski. Teraz dzieci sa dorosle, z
      corka jestesmy najlepsze przyjaciolki, a syn, ktory oczywiscie
      blizej jest ze swoja zona niz ze mna co rusz wzrusza mnie swoja
      troskliwoscia, jest taki podobny w tym do mojego zmarlego meza.
      Uwazam, ze kazdy powinien robic to co chce pamietajac oczywiscie
      o dzieciach, ale nie glosic swojej chwaly, ze sie poswiecil i
      porzucil prace dla dobra dzieci
    • Gość: Zena Re: Praca może poczekać IP: *.ny5030.east.verizon.net 20.07.02, 05:03
      Ja nie jestem mloda matka, ale przed wielu laty bylam, po
      kilkunastu tygodniach urlopu z przyczyn ekonomicznych jak
      ogromna wiekszosc kobiet wrocilam do pracy. Potem wprowadzono
      urlopy wychowawcze i pod blokami zaroilo sie od wysiadujacych
      calymi godzinami na lawkach mlodych matek. Nie pamietam, zeby
      jakos szczegolnie zajmowaly sie dziecmi, wieksze najwyzej
      napomionaly, zeby sie nie brudzily, mniejsze o oznaczonej porze
      karmily. Niepracujace matki nie poswiecaly uzyskanego czasu na
      dzieci (zabawy z nimi, edukacja, czytanie czy co to ma byc. Wony
      czas poswiecaly na gotowanie, zakupy, sprzatanie. To one glownie
      mialy lepiej. Sama ciagle nie wiem co to znaczy zajmuja sie
      wiecej dziecmi,tak samo jak kiedys wolaja dzieci na dobranocke.
      Ja pracowalam, ale zawsze dzieciom czytalam, zawsze jezdzilismy
      za miasto, zdolalismy nauczyc ich jezdzic na rowerze,nartach,
      plywac, chodzily tez na angielski. Teraz dzieci sa dorosle, z
      corka jestesmy najlepsze przyjaciolki, a syn, ktory oczywiscie
      blizej jest ze swoja zona niz ze mna co rusz wzrusza mnie swoja
      troskliwoscia, jest taki podobny w tym do mojego zmarlego meza.
      Uwazam, ze kazdy powinien robic to co chce pamietajac oczywiscie
      o dzieciach, ale nie glosic swojej chwaly, ze sie poswiecil i
      porzucil prace dla dobra dzieci
    • Gość: Zena Re: Praca może poczekać IP: *.ny5030.east.verizon.net 20.07.02, 05:04
      Ja nie jestem mloda matka, ale przed wielu laty bylam, po
      kilkunastu tygodniach urlopu z przyczyn ekonomicznych jak
      ogromna wiekszosc kobiet wrocilam do pracy. Potem wprowadzono
      urlopy wychowawcze i pod blokami zaroilo sie od wysiadujacych
      calymi godzinami na lawkach mlodych matek. Nie pamietam, zeby
      jakos szczegolnie zajmowaly sie dziecmi, wieksze najwyzej
      napomionaly, zeby sie nie brudzily, mniejsze o oznaczonej porze
      karmily. Niepracujace matki nie poswiecaly uzyskanego czasu na
      dzieci (zabawy z nimi, edukacja, czytanie czy co to ma byc. Wony
      czas poswiecaly na gotowanie, zakupy, sprzatanie. To one glownie
      mialy lepiej. Sama ciagle nie wiem co to znaczy zajmuja sie
      wiecej dziecmi,tak samo jak kiedys wolaja dzieci na dobranocke.
      Ja pracowalam, ale zawsze dzieciom czytalam, zawsze jezdzilismy
      za miasto, zdolalismy nauczyc ich jezdzic na rowerze,nartach,
      plywac, chodzily tez na angielski. Teraz dzieci sa dorosle, z
      corka jestesmy najlepsze przyjaciolki, a syn, ktory oczywiscie
      blizej jest ze swoja zona niz ze mna co rusz wzrusza mnie swoja
      troskliwoscia, jest taki podobny w tym do mojego zmarlego meza.
      Uwazam, ze kazdy powinien robic to co chce pamietajac oczywiscie
      o dzieciach, ale nie glosic swojej chwaly, ze sie poswiecil i
      porzucil prace dla dobra dzieci
    • Gość: Maja Re: Praca może poczekać IP: *.pliva.pl 23.07.02, 12:32
      Ja wróciłam do pracy po 6 miesiącach i nie żałuję. Nie mam
      wyrzutów sumienia i nie potrzebuję fałszywego współczucia.
      Denerwuje mnie nietolerancja, z jednej strony kobiety, które
      zostają w domu nazywa się "kurami domowymi", a takie jak ja
      określa się mianem "wyrodnej matki". Mnie nudzą zajęcia domowe,
      a jako prawnik nie mogę pozwolić sobie na trzy lata w domu.
      Uważam, że można świetnie połączyć karierę i wychowanie dziecka.
      Wymaga to więcej pracy i dyscypliny, ale jest możliwe. Tak
      robiła moja mama i moja babcia. Obie były i są wspanialymi
      matkami, a ich dzieci je kochają, wyrosły na ludzi i są im
      wdzięczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka