Gość: asik
IP: *.bio.unc.edu
19.07.02, 17:37
Nie calkiem zgadzam sie z autorka listu. Ja rowniez jestem mloda
mama (obecnie 5-letniego synka), wiec doswiadczenia "zupek i
kupek" nie sa mi obce. Kocham mojego syna, ale nie boje sie
powiedziec, ze wrocilam do pracy, gdy mial on 10 miesoecy, bo nie
moglam juz dluzej wytrzymac siedzenia w domu. Mialam szczescie,
bo spedzalam poza domem jedynie przedpoludnia, a reszta dnia
nalezala do nas. Ale to przedpoludnie dawalo mi szanse na to, aby
znowu poczuc sie nie tylko mama, ale takze kobieta - bo ja wcale
nie uwazam, ze rodzac dziecko przestajemy byc kobietami,
pracownicami, zonami etc. etc. Wcale tez nie uwazam, ze dzieci sz
szczesliwe , gdy sie im cali oddajemy - moje dziecko nauczylo
sie, podstawowych regul zycia, a jest dzieckiem kochanym.
A ja nauczylam sie jeszcze jednego - nie ferowac pochopnych sadow
w rodzaju tych sformulowanych w liscie ('nie rozumiem mam, ktore
nudza sie w domu z dziecmi") - bowiem kazdy ma prawo do wlasnych
wyborow - i sam konsekwencje tychze poniesie. Ponadto pozostaje
jeszcze tata / maz - i jego zdanie winno sie liczyc.
POzdrowienia dla wszystkich mam - pozostajacych w domu i pracujacych.