awolinda
02.06.06, 21:08
Obie z siostrą byłyśmy wychowane w głebokiej wierze. Właściwie nie
zgadzałyśmy się z tym, miałyśmy inne zdanie, ale srogie wychowanie wbiło nam
to tak głeboko do głów, że cóż...
No i stwierdziłam, że muszę być dziewicą do ślubu (bo zgodnie z tym co
słyszałam od rodzićów, jak nie będę dziewicą, to będę dziwką). I co dalej?
Mojego męża w ogóle nie obchodzą moje potrzeby, gra wstępna do miętoszenie
piersi i sądzę, że raczej jego to ma podniecić, aniżeli mnie. Nie mam żadnej
przyjemności z seksu, często ból, kiedy mówię, że boli, że za szybko, to
słyszę, żebym nie przesadzała. Męczę się z tym człowiekeim już 3 lata. W
innch dziedzinach życia jest raczej fajnie, ale on nie okazuje mi czulości
(powiecie: widziały gały co brały - owszem, ale ja wszelkie przejawy czlości
traktowałam jak grzech, więc unikałam ich jak ognia). Nie jestem całowana,
nie jestem przytulana, rodzice są wniebowzięci bo mąż dobrze zarabia.
Moja siostra również była dziewicą do ślubu, ale jej mąż jest wspaniały. Ona
jest zachwycona wszystkim, seksem też. Mnie się nie udało. Żałuję małżeństwa,
ślubu kościelnego nie cofnę, jeśli kiedyś spotkam TEGO mężczyznę, to na ślub
kościelny jest już za późno, a jest on dla mnie ważny.