vortex
26.02.03, 23:24
Moja zaledwie od 3 tygodni była (i najlepsza przyjaciółka zarazem) przyznała
mi się dziś do tego że... jakoś tak wyszło i że jest teraz z naszym
najlepszym przyjacielem. Nie planowali tego, jakiś tydzień temu nocował u
niej (jak to czasami się zdarzało) i bach! Bali się mi o tym powiedzieć, ona
sama była zaskoczona że to tak wyjdzie. Kiedyś jak rozmawialiśmy o tym w
trójkę to doszli do wniosku że nie mogliby być ze sobą, a jednak są, jak
narazie.
Co ja o tym myślę? Jest super, chcę żeby ona była szczęśliwa, chcę żeby on
też był szczęśliwy. Ze mną jej nie wyszło, może wyjdzie z nim. Nie
podkopywał mojego związku z nią, nie planowali tego, nie czekał aż się
ona "zwolni". On bał się że go o to posądze a ona że się wścieknę i zrobię
jakąś awanturę. Awantury nie zrobiłem, powiedziałem że się cieszę i że mam
nadzieję że wyjdzie z tego coś dobrego.
Jedyne co jest złe to to iż to stało się tak krótko po naszym rozejściu się.
Jeszcze jestem o nią potwornie zazdrosny :P Oni już spali ze sobą (od tego
się zaczęło) i... uh no po prostu, chyba mnie rozumiecie. Jeszcze jakiś czas
temu pisałem że ona ze mną nie chce się kochać :P a tu tak sie ładnie
zaczyna. (jeśli chodzi o te nieudane stosunki z nią to główną przyczyną był
brak radości ze związku, kochaliśmy się ale nie czuliśmy sie ze sobą
szczęśliwi)
I know some day you'll have a beautiful life
I know you'll be a sun
In somebody else's sky
but why ... why... why...
can't it be... can't it be mine...
:)
Ale wiem że zazdrość minie po jakimś czasie (w końcu już parą nie jesteśmy)
i że jestem w stanie ją opanować.
Wybiło mnie to trochę dziś z rytmu. :P Miałem dziwne huśtawki nastrojów, ale
wiem na pewno że bardzo kocham i ją i jego i mam nadzieję że już niedługo
wszystko będzie dokładnie tak jak dawniej. :) bo to moi najlepsi
przyjaciele :D
Dla ciekawskich: ja i on mamy po 20 lat, a ona ma 18 hehe :)