26.02.03, 23:24
Moja zaledwie od 3 tygodni była (i najlepsza przyjaciółka zarazem) przyznała
mi się dziś do tego że... jakoś tak wyszło i że jest teraz z naszym
najlepszym przyjacielem. Nie planowali tego, jakiś tydzień temu nocował u
niej (jak to czasami się zdarzało) i bach! Bali się mi o tym powiedzieć, ona
sama była zaskoczona że to tak wyjdzie. Kiedyś jak rozmawialiśmy o tym w
trójkę to doszli do wniosku że nie mogliby być ze sobą, a jednak są, jak
narazie.

Co ja o tym myślę? Jest super, chcę żeby ona była szczęśliwa, chcę żeby on
też był szczęśliwy. Ze mną jej nie wyszło, może wyjdzie z nim. Nie
podkopywał mojego związku z nią, nie planowali tego, nie czekał aż się
ona "zwolni". On bał się że go o to posądze a ona że się wścieknę i zrobię
jakąś awanturę. Awantury nie zrobiłem, powiedziałem że się cieszę i że mam
nadzieję że wyjdzie z tego coś dobrego.

Jedyne co jest złe to to iż to stało się tak krótko po naszym rozejściu się.
Jeszcze jestem o nią potwornie zazdrosny :P Oni już spali ze sobą (od tego
się zaczęło) i... uh no po prostu, chyba mnie rozumiecie. Jeszcze jakiś czas
temu pisałem że ona ze mną nie chce się kochać :P a tu tak sie ładnie
zaczyna. (jeśli chodzi o te nieudane stosunki z nią to główną przyczyną był
brak radości ze związku, kochaliśmy się ale nie czuliśmy sie ze sobą
szczęśliwi)

I know some day you'll have a beautiful life
I know you'll be a sun
In somebody else's sky
but why ... why... why...
can't it be... can't it be mine...

:)
Ale wiem że zazdrość minie po jakimś czasie (w końcu już parą nie jesteśmy)
i że jestem w stanie ją opanować.

Wybiło mnie to trochę dziś z rytmu. :P Miałem dziwne huśtawki nastrojów, ale
wiem na pewno że bardzo kocham i ją i jego i mam nadzieję że już niedługo
wszystko będzie dokładnie tak jak dawniej. :) bo to moi najlepsi
przyjaciele :D

Dla ciekawskich: ja i on mamy po 20 lat, a ona ma 18 hehe :)
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Huśtawka 27.02.03, 00:47
      Ehhhhh tylko ci pozazdroscic... postawy. To co napisales bylo piekne, wielkie i
      sama nie wiem jakie. Nie wiem czy postawiona w twojej sytuacji bym sie na taka
      wspanialomyslnosc zdobyla. 3m sie, widac nie ona jest twoim przeznaczeniem.
      Pozdro
      • vortex Re: Huśtawka 27.02.03, 06:37
        anahella napisała:

        > Ehhhhh tylko ci pozazdroscic... postawy. To co napisales bylo piekne,
        wielkie i
        >
        > sama nie wiem jakie. Nie wiem czy postawiona w twojej sytuacji bym sie na
        taka
        > wspanialomyslnosc zdobyla. 3m sie, widac nie ona jest twoim przeznaczeniem.
        > Pozdro

        :)))))) Wiesz, po prostu przeżyłem z nią najpiękniejsze (najgorze też) chwile
        mojego życia, kocham ją bardzo (już nie jako dzieczyne, ale jak bliską osobę)
        i jest moim tak dobrym i bliskim przyjacielem że nawet sam się nie
        spodziewałem że można mieć takiego przyjaciela :) I jak tu nie chcieć jej
        szczęścia? :) No i przecież ze mną już nie jest, nie wyszło, trudno.
        • anahella Re: Huśtawka 27.02.03, 06:38
          Nie martw sie, bedzie inna:)
          • vortex Re: Huśtawka 27.02.03, 06:42
            anahella napisała:

            > Nie martw sie, bedzie inna:)

            Nie martwię się :) Mam dwójkę super przyjaciół więc jestem happy :P umyć się
            teraz muszę bo nie wyjdę ;P
    • Gość: ax Re: Huśtawka IP: *.proxy.aol.com 27.02.03, 00:54
      w jednym z twoich postow wyczytalem ze jestes dziennikarzem...20-letnim??
      • vortex Re: Huśtawka 27.02.03, 06:22
        Gość portalu: ax napisał(a):

        > w jednym z twoich postow wyczytalem ze jestes dziennikarzem...20-letnim??

        !!! to musiałabyć jakaś literówka, nie jestem dziennikarzem :P Mogłem pisać że
        to ona chce być dziennikarzem (bo jakiś czas temu chciała) ale co to było że
        tak niby napisało to nie wiem. Daj jakiś link czy coś to sam zobacze :P
        • anahella vortex, spac nie mozesz? 27.02.03, 06:35
          wstajesz o takiej niechrzescijanskiej godzinie?
          • vortex Re: vortex, spac nie mozesz? 27.02.03, 06:39
            anahella napisała:

            > wstajesz o takiej niechrzescijanskiej godzinie?

            hehe, nie akurat zsnąłem normalnie :P ale wstaje tak wcześnie bo do szkółki
            dziś wcześnie ide :P (zanim się przyszykuję do wyjścia to ruski miesiąc minie
            więc muszę wcześniej wstać :P)
            • anahella Re: vortex, spac nie mozesz? 27.02.03, 06:40
              Idz, idz, a jak sie nauczysz czegos madrego to sie pochwal,a ja sie klade
              wlasnie spac;)
        • Gość: ax Re: Huśtawka IP: *.proxy.aol.com 27.02.03, 22:29
          a zebym ja wiedzial gdzie to bylo...
      • Gość: ktoś Re: Huśtawka IP: Anonymous:* 03.03.03, 15:56
        Gość portalu: ax napisał(a):

        > w jednym z twoich postow wyczytalem ze jestes dziennikarzem...20-letnim??


        a co to ma do rzeczy?
        znam 18 letnich dziennikarzy w poważnych tytułach
        sam też tyle miałem
    • lyche1 Re: "Podciągam wątki do góry" 28.02.03, 18:45
    • vortex Re: Huśtawka 01.03.03, 11:17
      chyba zawiodłem, nie wytrzymałem i nerwy mi puściły, nie sądziłem że to będzie
      takie trudne. Mam tylko ich, a dokładniej już ich nie mam, teraz pasuje i moge
      tylko czekać, może wrócą. Nie sądziłem że mnie aż tak to zrani, przecież już z
      nią nie byłem. Ale stało się to zaledwie tydzień po naszym rozstaniu, 10-ego
      stało sie to, a 14-ego już praktycznie u niej zamieszkał. Nie miałbym aż
      takiego żalu gdyby zdażyło się przypadkiem im przespać ze sobą a potem by mi o
      tym powiedzieli. Ale jeżeli sie ze sobą przespali a po 4 dniach już u niej
      zamieszkał i nadal mówi że "samo wyszło" to już nie zdzierżyłem.
      Przepraszam Anahello że... w sumie nie mam za co przepraszać, chodzi mi o to
      że spodziewałaś sie pewnie po mnie wiecej (ja zresztą też) ale nie okazałem
      sie tak wspaniałomyślny jak mi sie wydawało. Najgorze jest w tym to że tracę
      właśnie najbliższe mi osoby i zostaje całkowicie sam.
      • Gość: anE Re: Huśtawka IP: *.acn.waw.pl 01.03.03, 21:12
        nie wierze w to, że czas leczy rany, ale po jakims czasie troche mniej boli.
        nawet, jezeli obojgu zyczylbys wszystkiego najlepszego i nie pokazywalbys przed
        nimi, ze zle to na Ciebie wplynelo, to i tak nigdy nie byloby tak samo.. oni
        tez maja uczucia, pewnie mysla o Tobie w pozytywnych kategoriach, a glupio im,
        ze tak sie miedzy nimi/Wami ulozylo i trudno im bedzie zniesc Twoja obecnosc,
        np. jak byscie gdzies szli, to oni mieliby sie trzymac za rece, przytulac,
        calowac?! glupio im bedzie.. niezreczna sytuacja

        3maj sie dzielnie, nic nie jestes w stanie poradzic, ale z czasem bedzie
        latwiej, oni tez sobie przemysla, przyzwyczaja sie do nowej sytuacji..
        • Gość: Margaret Re: Huśtawka IP: *.cf.pl / 192.168.7.* 01.03.03, 21:32
          Nie wiem, może to pochopne co powiem..ale, 3 tygodnie? Vortex, pisałeś, że byly
          problemy, pamiętam twoje wątpliwości (problemy z seksem itp) i patrząc przez
          pryzmat tego co piszesz teraz, wydaje mi się, że być moze ona ...hmm, jej
          miłośc do Ciebie..przyblakła...i..może dlatego byly problemy w zwiazku? NIe
          chcę mówic/pisać teog co mysle wprost, sama siebie stawiam w takiej sytuacji-i
          myślę, że nie mogłabym być po 3 tygodniach z kims innym. Oczywiście,
          jasne..jeszcze mi sie takie coś nie zdarzyło, wiec właściwie moze nie pownnam
          się wypowiadac.Ale..jak się kogos kocha, rozstaje sie znim-nawet w zgodzie, to
          3 tygodnie to przecież tak niewielki odcinek czasu..na pewno za mało by
          przestac kochac.
          A moze nie mam racji.nie wiem.
          pzd
          i przepraszam za zamieszanie.
          • vortex Re: Huśtawka 02.03.03, 02:05
            Jako para już dawno były problemy ale jako przyjaciele raczej nie. Ale mimo
            wszystko mnie to zabolało. Właśnie jestem po rozmowie z jego przyjaciółmi.
            Podobno stał się niezłym skurwysynem odkąd z nią jest. Pozatym w ogóle sie mną
            nie przejmuje, ona niby sie stara ale też nie daje zbyt duzo. Mam tego
            wszystkiego dość, jutro rano ide i powiem im co o nich mysle, i że to koniec.
            Oni mnie skreślili, to i ja ich skreślę. Nie chce mi się już wszystkich
            szczegółów pisać ale on naprawde jest jakims sukinsynem, nawet nie chciał mi
            tego powiedzieć. Mam tego dosc, takich rzeczy sie nie robi. Niby juz nie
            bylismy razem ale ona powtarzala wiele razy jak to jej na mnie zalezy, juz po
            tym ale kiedy jeszcze nie wiedzialem. Jak komus zalezy to takich rzeczy nie
            robi i sie tak nie zachowuje.
      • anahella Re: Huśtawka 02.03.03, 02:47
        vortex napisał:

        > chodzi mi o to
        > że spodziewałaś sie pewnie po mnie wiecej (ja zresztą też) ale nie okazałem
        > sie tak wspaniałomyślny jak mi sie wydawało. Najgorze jest w tym to że tracę
        > właśnie najbliższe mi osoby i zostaje całkowicie sam.

        Niczego sie nie spodziewalam! Wyszedl z ciebie czlowiek - taki prawdziwy, zywy,
        co ma krew, kosci i uczucia. Masz prawo czuc sie dotkniety. Wywrzeszcz swoje
        zale gdzie tylko zechcesz, porycz sie - to pomaga. Zrob wszystko co tylko
        mozliwe zeby twoj zal wyszedl z ciebie, bo im szybciej wyjdzie to tym szybciej
        sie z tym pogodzisz. 3maj sie. Jakby co mozesz powrzeszczec na mnie:) pozdro
        • anahella I jeszcze jedno... 02.03.03, 02:51
          Koniecznie chcesz isc do nich i im nawsadzac? Chcesz dac temu facetowi poczucie
          wyzszosci? A jej posmak zycia pieknej ksiezniczki, o ktora bije sie dwoch
          rycerzy? No co ty? pozdro
        • Gość: anE Re: Huśtawka IP: *.acn.waw.pl 02.03.03, 02:52
          ... albo powiedz nam, kogo mamy bic!!! to my z anahella zabieramy sie do roboty!

          szkoda, ze w takiej sytuacji musisz sie przekonywac, jakich masz "przyjaciol",
          fakt, ze tak sie nie robi.. kiedys slyszlam, ze faceci potrafia sie ostro
          pogrysc o kase i kobiety.. chyba cos w tym jest.
          teraz raczej nie bedzie Ci latwo znalezc sobie nowa dziewczyne i nowego
          przyjaciela, bo po takiej akcji zaufac komus bedzie Ci trudno

          pozdr.
          • vortex Re: Huśtawka 02.03.03, 08:46
            Gość portalu: anE napisał(a):

            > ... albo powiedz nam, kogo mamy bic!!! to my z anahella zabieramy sie do
            roboty
            > !
            >
            > szkoda, ze w takiej sytuacji musisz sie przekonywac, jakich
            masz "przyjaciol",
            > fakt, ze tak sie nie robi.. kiedys slyszlam, ze faceci potrafia sie ostro
            > pogrysc o kase i kobiety.. chyba cos w tym jest.
            > teraz raczej nie bedzie Ci latwo znalezc sobie nowa dziewczyne i nowego
            > przyjaciela, bo po takiej akcji zaufac komus bedzie Ci trudno
            >
            > pozdr.

            oj bedzie trudno
            nie nawrzucam im, powiem po prostu że to koniec. On podobno twierdził że w
            ogóle się tym nie przejmę i że dalej będę jego przyjacielem, już zachowuje się
            jak ostatni sukinsyn (przyjaciele mówią że stał się okropny odkąd z nią jest)
            i straci przyjaciela. A ona, nie chce mi sie o niej gadać, na 90% zależy jej
            na mojej przyjaźni, teraz już niczego nie jestem pewien. Wywalę ich z mojego
            życia i zacznę wszystko od nowa. Poświęciłem jej 3 lata a jemu nawet więcej,
            mojego życia a oni mnie po 7 dniach odstawili na bok. Naprawde nie
            spodziewałem się że dla nich tak mało znaczę.
            • anahella Re: Huśtawka 02.03.03, 08:53
              vortex napisał:
              > Wywalę ich z mojego
              > życia i zacznę wszystko od nowa. Poświęciłem jej 3 lata a jemu nawet więcej,
              > mojego życia a oni mnie po 7 dniach odstawili na bok. Naprawde nie
              > spodziewałem się że dla nich tak mało znaczę.

              Wiec zacznij wywalanie ich od NIEOGLADANIA. Bo myle ze jak ich razem zobaczysz
              to bedzie cie bardziej bolalo niz sadzisz teraz.

              Ale ale, to nie jest tak ze oni cie odstawili po 7 dniach. Nie wierze ze oni
              tak nagle zapalali do siebie uczuciem, potem szybki numerek i wspolne
              mieszkanie. to musialo sie jakos rozwijac. wiesz, lepiej ze rozstaliscie sie po
              3-ch latach krecenia nizby miala cie zostawic dla 20 latka po 20 latach
              malzenstwa! tak naprawde to w pewnym sensie ominales wielka mine!
              • vortex Re: Huśtawka 02.03.03, 09:05
                3 lutego się rozstaliśmy
                10 lutego przespali się ze sobą
                14 u niej praktycznie zamieszkał
                17 już widziałem ich razem ale nic mi nie powiedzieli
                26 mi powiedziała
                27 znowu ich widziałem
                On w ogóle się mną nie przejmuje, stał się niezłym draniem, naskakuje na
                przyjaciół za byle co, mówi o niej że jest niezła (on był przedtem
                prawiczkiem) a o mnie że się tym nie przejmuję (no bo jak miałem się
                przejmować nie wiedząc)
                Zajeli się sobą, byłem zaproszony na koncert Tomka (no czyli tego drania)
                przez resztę zespołu, miał mi powtórzyć a nic mi nie powiedzieli. To może
                drobiazg ale w tej sytuacji wydaje mi sie ogromny. Może dlatego ogromny że ja
                zostałem sam, nie wiedziałem z kim się spotkać bo dla nich zaniedbałem reszczę
                znajomych. Oni mają teraz wszystko a ja nic, może to źle o mnie świadczy ale
                chciałbym im zniszczyć życie tak jak mi zniszczyli.
                • anahella eeehhhhh to wszystko jaaaaaasssneeeee 02.03.03, 09:34
                  Facet byl prawiczkiem mowisz? To co sie dziwisz? Udalo sie chlopakowi nareszcie
                  wiec chodzi "wazny jakby skwarke lizal" [(c) Edward Redlinski - Konopielka].
                  Pamietasz jaki ty byles po tym pierwszym razie? Na pewno myslales ze zjadles
                  wszystkie rozumy swiata;) Ja tam tak myslalam:P A ze na koncert cie nie
                  zaprosil to chyba jasne. Jeszcze dalbys mu publicznie po ryju?

                  A co do tych zapomnianych przez ciebie przyjaciol to masz nauke: nie stawiaj
                  wszystkiego na jednego konia, bo nie wiadomo kto go dosiadzie.

                  Mozesz z nimi wojowac a mozesz postawic gruba kreske. Kreska jest ladniejsza,
                  lepsza, tansza, ekologiczniejsza, smuklejsza...
                • Gość: Margaret Re: Huśtawka IP: *.cf.pl / 192.168.7.* 02.03.03, 09:40
                  vortex napisał:


                  . Oni mają teraz wszystko a ja nic, może to źle o mnie świadczy ale
                  > chciałbym im zniszczyć życie tak jak mi zniszczyli.
                  >


                  spokojnie..jesteś po prosty zly. I ja to doskonale rozumiem. Też kiedyś czułam
                  sie oszukana i zrobiona..w bambuko :(.
                  Wcześniejszy tekst napisałam..bo- wydawało mi się, że dziewczyna i przyjaciel-
                  są wobec Ciebie nie fair. Teraz już wiem na pewno ze tak jest..
                  Poza tym, wydaje mi się, że ona zachowuje się jak jakas mimoza.. Vortex-fakt
                  jest młoda, ale ja wiem, że te 3 lata temu nie zachowywałam się tak
                  nieodpowiedzialnie..i nie raniłam aż tak tych, na których mi zalezało. Dlatego
                  zastanów sie, czy warto.
                  Najlepsze wrażenie w takich przypadkach -daje udawanie ze wszystko jest ok, ze
                  Ci nie zalezy. To ją dotknie. Ktoś tak wyzej mial rację (ana-from hell?;)}.
                  pisząc, żebyś nie dał jej odczuć, że"bije się o nią dwóch rycerzy"..
                  pzd. trzym się.


                • Gość: anE Re: Huśtawka IP: *.acn.waw.pl 02.03.03, 14:11
                  ch.. akcja.

                  jezeli masz 20 lat, to chyba zaczales juz studia?! czyli mnostwo nowych
                  znajomosci.. na pewno trafisz niedlugo na nowych znajomych, ktorzy beda warci
                  Twojej przyjazni. niestety na wlasnej skorze musiales sie przekonac o tym, ze
                  ludziom ufac nie nalezy i masz nauczke na przyszlosc, bedziesz ostrozniejszy i
                  bardziej zdystansowany.

                  jezeli Twoj kolega ma silny wplyw na dziewczyne, to mimo, ze jej zalezy, on
                  moze wywierac na nia presje i nie dopuszczac do kontaktow z Toba (pewnie sie
                  boi)

                  ja zycze powodzenia i czy bys sie z nimi spotkal, czy nie - co bys im nie
                  powiedzial, uwazam, ze klase powinienes zachowac, tak, zeby nie mozna bylo
                  Tobie niczego zarzucic!
                  • vortex Re: Huśtawka 02.03.03, 17:52
                    Nie wiem czy postąpiłem z klasą czy nie :P ale byłem u nich no i wylałem jad
                    na nich. Po całej rozmowie której szczegółów nie będę wyjawiał bo za długo,
                    (pozatym nie mam ochoty) doszedłem do wniosku że jeszcze spróbuje. Czuje do
                    nich żal, czuje że są nie fair, i będę ich bacznie obserwować teraz, zobacze
                    co z tego wyjdzie, czas pokaże czy rzeczywiście są przyjaciółmi czy nie. Przez
                    fakt że paru spraw nie zauważyłem, paru sprawom nie dawałem wiary i zostałem
                    oszukany, obawiam się że mogę być naiwnym głupcem który po oberwaniu w jeden
                    policzek nadstawia drugi. To też poprosiłem matkę żeby ona też ich
                    obserwowała, bo zauważyła parę spraw które ja zignorowałem ślepo im wierząc.
                    Będę miał się na baczności, i jeszcze nie będę ufny, czas pokaże kim są.
                    Tak sobie pomyślałem że ich najlepszym zachowaniem byłoby zwrócenie się do
                    mnie wtedy kiedy przeczuliby że coś takiego może sie zdarzyć, lub jeśliby nie
                    przeczuli to tuż po zdarzeniu. W takim wypadku nie miałbym wątpliwości, ale
                    zwodzili mnie przez 2 tygodnie. Jestem w stanie zrozumieć że do czegoś takiego
                    doszło, serce nie sługa, czar chwili też uwodzi ale żeby potem tak to ukrywać
                    i tak brnąć w to mimo tego że obok stałem ja. To zachwiało moją wiarę w ich
                    przyjaźń, czas pokaże.
                    • anahella wlasnie wrocilam z kina - nowy Spielberg 02.03.03, 21:00
                      Chodzi o film pt. Zlap mnie jesli potrafisz. Nie bede pisac recenzji tylko chce
                      napisac cos o historii ktora obejrzalam. Zrozumialam istote meskiej przyjazni
                      na tym filmie: przyjazn rodzi sie w nienawisci, rywalizacji. Ktory lepszy,
                      ktory przechytrzy drugiego. Kobiety sa raz jednego raz drugiego - a czasem w
                      ogole odchodza. To o nas ta rywalizacja, to nasze decyzje (niewiernosc?) sa ich
                      motorem. Ale tylko ta przyjazn ma szanse na trwalosc, kiedy przegrany ni stad
                      ni z owad robi mala przysluge zwyciezcy (bo chce byc potrzebny?), a zwyciezca
                      zaczyna pokonanego wyciagac z ciemnej dupy. Nie ma rownosci w przyjazni. Raz
                      jeden jest na wierzchu, raz drugi. Ale ona tylko wtedy jest naprawde, gdy
                      przechodzi wielkie proby.

                      Nie namawiam cie Vortex do poddawania probie twojej przyjazni z tym facetem,
                      ale sam zobaczysz, bo okazje nadarzaja sie co chwila. Trzymaj sie
                      • vortex Re: wlasnie wrocilam z kina - nowy Spielberg 02.03.03, 21:57
                        Nie wiem czy z nim będę się przyjaźnić. Jest coraz dziwniejszy... pozatym jak
                        powiedziałem że najlepszym wyjściem było przyjść do mnie jak to sie stanie (to
                        co pisałem w poprzednim poście) to miałem nadzieję że usłysze:"przepraszam że
                        tak nie zrobiłem" albo "wybacz, naprawde się Ciebie bałem" coś ala takie
                        duperele, a on odpowiedział: "no ale jaki jest cel w roztrząsaniu co by było
                        gdyby, jeśli wszystko mamy już wyjaśnione" Czas pokaże, jak narazie jest dla
                        mnie zwykłym dupkiem i jeśli się nie zmieni to nim pozostanie i nie będzie
                        mógł na mnie liczyć. Jeśli zaś o nią chodzi to uważam że czasem za bardzo się
                        stawia. Chyba nie potrafie tego opisać w tym momencie ale często ma jakieś
                        agresywne albo półagresywne wypowiedzi. No ale teraz już nie stawiam na
                        jednego konia, jak to ktoś tu napisał, mam dobrą szkołę, jak powiedział
                        ojciec. Powychodze z domu (do tej pory prawie cały czas poświęcałem im)
                        popoznaje ludzi. A niech sie pieprzą w swoim wyrku, zobaczymy ile to przetrwa.
                        Wydaje mi się że to jest naciągana przez te 3 lata sprzężyna która została
                        teraz puszczona, będzie jedno wielkie ŁUP, i potem się skończy. Tak mi sie
                        wydaje, i taką mam nadzieję. Dobra przestaje bredzić. Powiem jeszcze tylko
                        jedno: potrzebuje teraz kogoś. :P I życie leci dalej, PAC, pieprzona mucha :D
                      • Gość: anE Re: wlasnie wrocilam z kina - nowy Spielberg IP: *.chello.pl 03.03.03, 10:57
                        ja tez to w weekend widzialam, nawiazalam w watku o latino - ze nie mozna
                        wierzyc we wszystko, co sie slyszy, film rewelacyjny, nie wiem, czy zauwazylas,
                        ale na koncu w napisach prawdziwy Abegnale gral policjanta we Fr.! :-)

                        co do vx - uszy do gory.
                        dziwisz sie, ze oni nic nie mowili, ale takie jest klamstwo - brnie sie coraz
                        bardziej i coraz trudniej zawrocic, wiec to takie bledne kolo.

                        pozdr. serdecznie
          • anahella Re: Huśtawka 02.03.03, 08:49
            Gość portalu: anE napisał(a):

            > ... albo powiedz nam, kogo mamy bic!!! to my z anahella zabieramy sie do
            roboty

            Tak jest, mam dyzurne szpilki, ktorymi bije wszystkich niepraworzadnych po
            glowie;)
    • Gość: miregal to sie trzymaj dobrze IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.03, 22:48
      i zycze Ci zebys sie szybko poczul lepiej.

      musisz byc fajnym czlowiekiem skoro tak do tego podszedles.

      pozdrawiam!
      • vortex Re: to sie trzymaj dobrze 03.03.03, 00:07
        Gość portalu: miregal napisał(a):

        > i zycze Ci zebys sie szybko poczul lepiej.
        >
        > musisz byc fajnym czlowiekiem skoro tak do tego podszedles.
        >
        > pozdrawiam!

        Dzieki :) kurde troche potrwa zanim wydobrzeję.
    • vortex Nie ma litości i nie ma przebaczenia 03.03.03, 14:48
      dowiedzialem sie od jej przyjaciółki że trwa to od stycznia. I do tego
      zachowują się bezczelnie. Tu już nie można mówić o jakiejkolwiek przyjaźni,
      lojalności czy czymś takim. Teraz chciałbym im tylko odpłacić czymś podobnym
      ale chyba nie ma takiej możliwości. W tej chwili mam ochote zniszczyć im
      życie. A nawet jak mi przejdzie to nie ma szans żeby to odtworzyć, nie ma.
      • Gość: true Re: Nie ma litości i nie ma przebaczenia IP: Anonymous:* 03.03.03, 16:15
        vortex napisał:

        > dowiedzialem sie od jej przyjaciółki że trwa to od stycznia. I do tego
        > zachowują się bezczelnie. Tu już nie można mówić o jakiejkolwiek przyjaźni,
        > lojalności czy czymś takim. Teraz chciałbym im tylko odpłacić czymś podobnym
        > ale chyba nie ma takiej możliwości. W tej chwili mam ochote zniszczyć im
        > życie. A nawet jak mi przejdzie to nie ma szans żeby to odtworzyć, nie ma.


        ch--owa sytuacja... nic dodać nic ująć
        pamiętaj, że zemsta najbardziej smakuje na zimno
        • vortex Re: Nie ma litości i nie ma przebaczenia 03.03.03, 17:34
          boże nie przyznała się, powiedziałem że to koniec i że to widać jak na dłoni
          że ze sobą spali wcześniej (nie moge powiedzieć że wiem od koleżanki) i
          zaprzeczyła. Była to rozmowa przez telefon ale mogę przysiąc że nie mrugnęła
          okiem. Boże mówiła tak "szczerze" tak jak kiedyś mówiła mi że mnie kocha. Nie
          wiem komu wierzyć, ta koleżanka nie ma powodu żeby kłamać ale kłamstwo może
          jej wyjść bardzo łatwo, ona ma powody żeby kłamać a po rozmowie z nią powiem
          że albo mówiła prawdę (że nie spała) albo perfekcyjnie skłamała. Boże gdybym
          miał jakiś dowód to wepchałbym go jej do gardła, jakiś podsłuch, nagranie,
          liścik, cokolwiek. Jej przyjaciółka prosiła mnie żebym nie mówił że to ona
          powiedziała (chyba tylko ona wie poza nimi, no i mną) i nie chce być wredny.
          Czemu to wszystko jest takie popierdolone, chryste, BOŻE nie wierzę w Ciebie
          ale jeśli jednak istniejesz daj mi ten dowód, błagam, żebym wiedział czy mnie
          okłamuje czy nie. Dowód na winę lub niewinność, niepodważalny, błagam. Ja
          dłużej tego nie zniosę. Wiem że ona jest zdolna nie mówić mi szczerze o
          sprawie pierwszego kontaktu po to żeby nie było mi przykro. Ale ja nie chce
          fałszywego przyjaciela, niech on sie złamie i powie jeśli ona nie może. Błagam
          (wiem że to "błagam" wygląda żałośnie ale naprawdę tego potrzebuję, chcę być
          pewien)
          • Gość: jarek Re: Nie ma litości i nie ma przebaczenia IP: www:* 03.03.03, 18:03
            vortex napisał:

            > fałszywego przyjaciela, niech on sie złamie i powie
            jeśli ona nie może. Błagam
            > (wiem że to "błagam" wygląda żałośnie ale naprawdę tego
            potrzebuję, chcę być
            > pewien)

            He, he, dobre! Mysle, ze chlopaki z Monty Pythona
            chetnie przyjeli by Cie do skladu :-)

            Jesli moge wtracic swoje 3gr w temacie:
            nastepna kobiete rznij lepiej niz ta.

            jarek
            • vortex Re: Nie ma litości i nie ma przebaczenia 03.03.03, 19:43
              Gość portalu: jarek napisał(a):

              > He, he, dobre! Mysle, ze chlopaki z Monty Pythona
              > chetnie przyjeli by Cie do skladu :-)

              Fishy, fishy, fishy, fish. Oh where could it be
              >
              > Jesli moge wtracic swoje 3gr w temacie:
              > nastepna kobiete rznij lepiej niz ta.

              W sumie wcale nie głupia rada :P

              Przeszło mi (tymczasowo), mam pewność, mam dowód. Wiem że mnie okłamuje. Co z
              tym zrobię? Jeszcze sam nie wiem. Eh, takie jest życie.
    • Gość: seledynowa już tylko walcz o szacunek dla samego siebie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.03.03, 19:56
      Dawno, bardzo dawno temu, gdy ktoś bardzo oszukał, zniszczył ...eee tam
      zamiast cierpieć i miotać zemstą poradzono mi ...NIE RÓB NIC
      bo nic tak nie daje do myślenia jak ..obojetność kogoś, kogo się skrzywdziło.
      Było to baaardzo trudne, ale dało mi potęzną satrysfakcję i poczucie ...mocy
      wewnętrznej.Po tym doświadczeniu byłam jakby bogatsza i silniejsza
      Najważniejsze to nie okazać, że boli - bo to budzi w byłym partnerze poczucie
      winy, a ono zamienia się w okrucieństwo - nie cierpimy i pogardzamy najbardziej
      tymi, których sami skrzywdziliśmy.
      Więc tylko OBOJĘTNOŚĆ - powciągliwa zyczliwość, unikanie bliskości ...bez słów
      i na Boga!!! bez deklarowania przyjaźni. To z ta przyjaźnią to (wybacz), ale
      zwyczajne ...samooszukiwanie się. Nie może być przyjaźni po tak zerwanym
      związku - jesli deklarujesz cos takiego, to ...oszukujesz.
      sel
      • vortex Re: już tylko walcz o szacunek dla samego siebie 03.03.03, 21:06
        racja oszukiwałem sam siebie, o przyjaźni nie ma mowy. Jeżeli chodzi o tą
        obojętność to możliwe że już za późno. Ponieważ już parę razy rozmawiałem z
        nią na ten temat i raczej dałem odczuć że mi źle :P powstrzymać się nie
        mogłem, ale mam teraz naukę z tego. Poszedłem do nich i powiedziałem im że
        wiem że byli już ze sobą przed 3. On nic nie powiedział, wyglądało na to że
        już nie ma ochoty zaprzeczać, ona się wkurwiła i kazała mi wyjść, podczas
        wychodzenia powiedziała "jeśli jeszcze kiedyś będziesz mi mówił jak mają
        postępować przyjaciele to ci urwe jaja" (wcześniej mówiłem jej że przyjaciele
        nie powinni się okłamywać i takie tam) nie przejąłem sie, wyszedłem zadowolony
        i jakby lżejszy. W tej chwili jestem happy, zobaczymy jak będzie jutro :D
        Postaram się rano napisać czy jestem nadal happy czy nie. Chociaż happy to
        chyba złe słowo, bo nie powiedziałbym że jestem szczęśliwy, ale po prostu mam
        teraz wrażenie że ta igła mnie już nie kłuje :P i po tym czymś co przeżywałem
        parę postów wcześniej wydaje mi się to prawdziwym szczęściem :P
        Wiem że szpiegować nie jest ładnie (zdradzać przecież jest chyba gorzej, czuję
        się usprawiedliwiony) ale wypytałem się o całą tą sytuację jeszcze jej matkę
        (nie wiem czy wcześniej to napisałem) i potwierdziła tylko wersję koleżanki.
        Mam nadzieję że dobry nastrój nie minie, i że cała ta sprawa nie będzie
        śmierdzieć jeszcze miesiącami.
        • anahella Re: już tylko walcz o szacunek dla samego siebie 03.03.03, 21:11
          Ehhhh kazdy predzej czy pozniej przez to przechodzi. 3m sie chlopie, tego
          kwiata to pol swiata:)
        • Gość: seledynowa nic nie rozumiesz... :-( IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.03.03, 21:23
          Komu o co chcesz udowodnić? i po co?
          wybacz, ale to dość żałosne, co robisz - wypytujesz, łazisz do jej matki,
          rozliczasz z przeszłości, prowadzisz jakieś niepotrzebne dochodzenia ... PO CO?
          Za moment coraz więcej ludzi sie zacznie od Ciebie odwracać - bo pachniesz
          OBSESJĄ.
          Może trudno jest Ci sie z tym pogodzić, ale uczucia nie podlegają normom,
          zasadom i przysięgom.
          Czy byli ze sobą juz dawno, czy od niedawna - to ma tylko dla Ciebie znaczenie.
          Nawet jesli udowdnisz całemu siwatu, że Cie oszukali, to ...co? Oni wzrusza
          ramionami, inni pokiwają głowami z politowaniem, a Ty tak naprawde udowodnisz,
          że jesteś FRAJEREM...jednym z wielu.
          Czy Tobie sie roi, że jesli oni zrozumieja swoją wielka podłość, to :
          a) rozstaną się?
          b) będa mieli straszne wyrzuty sumienia?
          c) rzucą Ci się ze szlochem na szyję?
          d) ktos Cie pokocha?

          Zrób sobie zimny prysznic. Otrzep piach ze swoich butów i nie oglądając się za
          siebie ...ODEJDŹ. Zejdź im z oczu i sumienia. Bo juz niedługo zaczniesz gardzić
          sam sobą.
          To jest jak walka z nałogiem - rzuć te obsesję. Juz momentami bywasz żałosny.
          Za niedługo staniesz się ..smieszny. A wtedy poczujesz pustkę wokól siebie.

          Jestes bardzo młody, ale chyba jeszcze znane sa Ci takie słowa jak: GODNOŚĆ,
          DUMA, HONOR.
          Posłuchaj ...kobiety, która nie raz umierała z miłości ale tez ze śmiechu,
          znudzenia i ..pogardy ;-)
          sel
          • anahella Re: nic nie rozumiesz... :-( 03.03.03, 21:41
            Oups... ostry i zimny byl ten prysznic, ale moze zadziala. Przeciez to nie jest
            glupi chlopak. Ale jak bol wywietrzeje to bedzie widac roznice miedzy DLACZEGO
            i PO CO.
          • vortex Re: nic nie rozumiesz... :-( 04.03.03, 00:14
            Gość portalu: seledynowa napisał(a):

            > Komu o co chcesz udowodnić? i po co?
            > wybacz, ale to dość żałosne, co robisz - wypytujesz, łazisz do jej matki,
            > rozliczasz z przeszłości, prowadzisz jakieś niepotrzebne dochodzenia ... PO
            CO?
            > Za moment coraz więcej ludzi sie zacznie od Ciebie odwracać - bo pachniesz
            > OBSESJĄ.
            > Może trudno jest Ci sie z tym pogodzić, ale uczucia nie podlegają normom,
            > zasadom i przysięgom.
            > Czy byli ze sobą juz dawno, czy od niedawna - to ma tylko dla Ciebie
            znaczenie.
            >
            > Nawet jesli udowdnisz całemu siwatu, że Cie oszukali, to ...co? Oni wzrusza
            > ramionami, inni pokiwają głowami z politowaniem, a Ty tak naprawde
            udowodnisz,
            > że jesteś FRAJEREM...jednym z wielu.
            > Czy Tobie sie roi, że jesli oni zrozumieja swoją wielka podłość, to :
            > a) rozstaną się?
            > b) będa mieli straszne wyrzuty sumienia?
            > c) rzucą Ci się ze szlochem na szyję?
            > d) ktos Cie pokocha?
            >
            > Zrób sobie zimny prysznic. Otrzep piach ze swoich butów i nie oglądając się
            za
            > siebie ...ODEJDŹ. Zejdź im z oczu i sumienia. Bo juz niedługo zaczniesz
            gardzić
            >
            > sam sobą.
            > To jest jak walka z nałogiem - rzuć te obsesję. Juz momentami bywasz
            żałosny.
            > Za niedługo staniesz się ..smieszny. A wtedy poczujesz pustkę wokól siebie.
            >
            > Jestes bardzo młody, ale chyba jeszcze znane sa Ci takie słowa jak: GODNOŚĆ,
            > DUMA, HONOR.
            > Posłuchaj ...kobiety, która nie raz umierała z miłości ale tez ze śmiechu,
            > znudzenia i ..pogardy ;-)
            > sel

            owszem przyznaję się że byłem żałosny i opętany obsesją. Jak im udowodniłem że
            wiem to stało mi się jakoś lepiej, już się nie przejmuję i nie ciąży mi to.
            Już nie ma dla mnie znaczenia kiedy dokładnie to się zaczeło. Nie chciałem
            żeby to co powiem wpłynęło na nich, (to znaczy byłby to miły dodatek) ale
            chciałem wypluć z siebie to całe ustrojstwo. mam to już za sobą. W sumie nie
            wiem po co, przyznaję się i nie zastanawiam się nad tym teraz, od nich się
            odwracam i zostaną teraz sami ze sobą, W tej chwili wydaje mi się ze już w
            ogóle nie będę się tym przejmować ale zdaję sobie sprawę że może mi się
            zdarzyć jeszcze beknąć :P Nie będę gardzić sam sobą, kiedyś uważalem się za
            gorszego niż ona ponieważ ona miała niezachwiany kręgosłup moralny którego się
            wiernie trzymała, pewien system wartości, ja nie zawsze byłem wierny w 100%
            temu co myślałem, a po tym jak zyskałem dowody na jej zdradę, zyskałem także
            dowody na to że wcale nie jest ode mnie lepsza, zniknęło coś co mnie męczyło
            przez już jakiś czas.

            Dobra już nie będę chrzanić, odwracam się od nich, ulżyło mi, odnowię
            zaniedbane znajomości, zaczynam życie na nowo. :P
          • Gość: anE Re: nic nie rozumiesz... :-( IP: *.chello.pl 04.03.03, 10:40
            chodzi chyba o dążenie do poznania prawdy.. dla swojej wlasnej satysfakcji i
            spokoju. porownanie tego, co bylo z tym, co sie wie teraz: wtedy - swiadomosc
            tego co jest (postrzegane jako prawda,brak falszu), teraz - swiadomosc, ze bylo
            sie wtedy oszukiwanym.
            ja tez bym chciala znac prawde, tego co bylo w moim zyciu kilka lat temu i do
            tej pory nie wiem, jak bylo.. czasem mi sie to przypomina i pamietam udreke,
            ktora wtedy czulam.. wiec sie nie dziwie.
            jak napisalam wczesniej - mysle, ze po jakims czasie bol sie zmieni w
            nieprzyjemne tylko wspomnienie, watpie, zeby taka obsesja mogla trwac bardzo
            dlugo.
            pozdrawiam sel, :-)
    • Gość: Gucio Re: Huśtawka IP: kawa:* / 10.0.0.* 09.05.03, 19:50
      Właśnie przeczytałem ten cały wątek i jestem szczerze zdegustowany Twoją
      postawą. Jedynie seledynowa wykazuje zdrowy rozsądek i moje zdanie jest takie
      samo jak jej. Mam nadzieje że twoje patrzenie na świat sie zmieni bo jest
      spaczone lekko. Widać że nie potrafisz zrozumieć innych ludzi skoro nie
      potrafiłeś przyjąć do wiadomości tego że sie w sobie zakochali. przecież serce
      nie sługa.
      P.S. a propos zaczynania życia na nowo z ciekawości spojrzałem ile razy
      pojawiasz sie na forum i do kogo zwracasz sie z najbardziej osobistymi
      problemami (obcy ludzie z netu a nie to grono twoich znajomych) to rzeczywiście
      w ogóle nie bywasz w domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka