johnnybebad
18.12.06, 13:12
tak niestey wynika z moich obserwacji... coraz więcej laleczek, którymi się
trzeba bezustannie zajmować, księzniczek co nie przeczytały definicji
księzniczki, co swojego mają (hobby, zdanie i cel w życiu) to szybko
odkładają na półkę, lub gorzej, wyrzucają do kosza, jak tylko poznają faceta
choć ciut bliżej, tak aby autosugestywnie przekonały same siebie do tego że
mają szansę na załapanie się na ten stateczek.. a dokąd on płynie, to już bez
znaczenia, byle nie musiały samodzielnie wiosłować, bo przeceiż księzniczce
nie wypada, albo też za cięzko...
można by winę zwalić na facetów, bo to przecież to oni (celowo oni, bo nie
ja) wybierają mało wymagające intelektualnie blondynki, no ale to sprawy nie
załatwia, przynajmniej nie dla facetów wśród których się obracam.
ostatecznie, szczytem ambicji życiowych jest znalezienie męża i
zabezpieczenie sobie leniwej acz wygodnej egzystencji, miłego, przytakującego
dryfowania.
mam sporo powodów by żądania akceptacji kobiecej samodzielności, zaradności i
niezależności włożyć po wsze czasy między bajki.
i takteż wkładam.
pozdro,
rozczarowany Johnny