Dodaj do ulubionych

Watpliwosci, watpliwosci...

26.02.07, 16:52
Jest takie powiedzonko: "Kiedy sa jakies watpliwosci, to nie ma watpliwosci".
Jestem ciekaw jak to sie przeklada na zycie w zwiazku ? Moze jakies
doswiadczenia ?:) Mysl mnie takowa naszla, bo stalem sie ofiara takich
"watpliwosci" co skonczylo sie saddy-endem ;) Rozumiem, ze ludzie rozstaja sie
z jakichs waznych powodow, typu ktos kogos zdradza czy bije, ale zeby jakies
"watpliwosci" niezbyt argumentowane... Dla mnie to zalatuje jakims X-files czy
innym science-fiction. Mozna sobie tak prostu po X latach pomyslec: "Ech,
fajny jest ten facet/babka, ale w sumie to chyba nie to, mam pewne watpliwosci
co do naszego zwiazku ".Smierdzi to zupelnym brakiem dojrzalosci. No chyba, ze
to ja jestem infantylnym naiwniakiem, ktory wierzy w wyidelizowany swiat.No
coz, jak sie ma miekkie serce ,to trzeba miec twarda dupe ;) Troche to
chaotyczne, ale mam nadzieje, ze w miare jasno sie wyrazilem :)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • monika.c Re: Watpliwosci, watpliwosci... 26.02.07, 17:03
      wiesz co, ja to sobie mysle, ze zadko tak jest, ze sie nie ma zadnych
      watpliwosci. Mi sie tak raz zdarzylo, ale on mial i mnie zostawil ;)
      Jestem teraz w super zwiazku, z super facetem i w sumie nie powinnam miec
      watpliwosci, ale je mam - a bo mial juz zone, bo ma coreczke, bo ....
      Ale ja to wszystko akceptuje, bo go strasznie kocham i wiem, ze chce z nim byc.
      Moze to i dobrze, ze mamy watpliwosci, bo to mowi, ze patrzymy na zwiazek
      realnie?
      Ja wiem, ze nigdy nie znajde kogos bez was, bez niedoskonalosci - ale wiem, ze
      tego nie chce tez, bo doskonalosci i perfekcja sa nudne!!!
    • papi_papi Re: Watpliwosci, watpliwosci... 26.02.07, 21:31
      hej, ja też kiedyś miałam takie nieuzasadnione watpliwości, poprostu cos było
      nie tak, jakos mnie gnało do przodu, gdzieś indziej.Sama nie wiem, do ideału ,
      którego nie ma....i posłuchałam,tego pytania co we mnie zagrało-a u mnie nazywa
      sie to intuicją i wybrałam inna drogę.I nie żałuje.Według mnie ten niepokój,to
      nieprzekonanie,te pytania tylko dają nam inne możliwości.Nic nie dzieje sie bez
      przyczyny,czasem watpliwość nieuzasadniona jest lepsza niż fałszywa pewność))
      Jak na faceta to taki wrażliwy okaz jesteś,mało takich))pozdro
      • at0mic Re: Watpliwosci, watpliwosci... 27.02.07, 09:19
        papi_papi napisała:

        > hej, ja też kiedyś miałam takie nieuzasadnione watpliwości, poprostu cos było
        > nie tak, jakos mnie gnało do przodu, gdzieś indziej.Sama nie wiem, do ideału ,
        > którego nie ma....i posłuchałam,tego pytania co we mnie zagrało-a u mnie nazywa
        >
        > sie to intuicją i wybrałam inna drogę.I nie żałuje.Według mnie ten niepokój,to
        > nieprzekonanie,te pytania tylko dają nam inne możliwości.Nic nie dzieje sie bez
        >
        > przyczyny,czasem watpliwość nieuzasadniona jest lepsza niż fałszywa pewność))
        > Jak na faceta to taki wrażliwy okaz jesteś,mało takich))pozdro

        Gdybym byl zlosliwy, to w odpowiedzi na twoj post uogolnilbym teze, ze kobiety w
        zwiazkach kieruja sie intuicja, a nie uczuciem ;)
        • papi_papi Re: Watpliwosci, watpliwosci... 27.02.07, 18:19
          A jedno drugiego nie wyklucza, mozna kierować sie intuicją i uczuciem.A tezy
          nie udowodnisz bo kobitą nie jesteś,chyba...:)
    • slodkie_pomarancze Re: Watpliwosci, watpliwosci... 26.02.07, 22:35
      myślę, że wątpliwości zawsze są bądź mniejsze bądź większe. zwłaszcza u kobiet,
      które analizuja 2 mln myśli na minutę. I jeśli dobrze prowadzę swoje obserwacje
      dookoła + doświadczenia własne to nie chodzi o brak dojrzałości (u kobiet).
      To trochę bardziej skomplikowane ...
      jest kilka możliwości. np. od początku ma się wątpliwości, które małe ciche
      drążą skałe jak kropla wody (najpierw się ich nie zauważa - idealizowanie,
      potem trochę a na koniec całkiem nie dają o sobie zapomnieć)
      czasem przed jakimś poważnym krokiem dalej nagle są wątpliwości niewiadomo
      skąd - z tym że to się zazwyczaj kończy pozytywinie.
      Ale reasumując - kiedy to jest "to" czego się szukało całe życie nie powinno
      być grubszych wątpliwości!! Od początku!!:)
    • e._ Re: Watpliwosci, watpliwosci... 27.02.07, 09:26
      A ja uważam, że jeśli pojawiają się wątpliwości, trzeba się im dokładnie, bez
      emocji przyjrzeć.
      Kiedyś też odkładałam je na bok, bo przecież wszystko było takie dobrze znane,
      oczywiste, bezpieczne, to niemożliwe - muszę sie mylić, krzywdzę go takimi
      myślami...
      Dostałam za to pare razy w kosć na tyle mocno, ze nauczyłam się analizować
      (czasami odkładać do "archiwum", lecz nie - na śmietnik) wszystkie sygnały,
      powodujące jakiekolwiek wątpliwości.
      Nie, nie jestem histerycznie podejrzliwa, ale zachowuję - nazwijmy to tak -
      pełną czujność bojową.
      I dobrze na tym wychodzę zwłaszcza, że ujawniam moje wątpliwości dopiero i
      wyłącznie wtedy, kiedy są solidnie podbudowane innymi sygnałami i faktami.
      • at0mic Re: Watpliwosci, watpliwosci... 28.02.07, 10:08
        Ok. Zalozlmy, ze obie osoby darza sie uczuciem, jednak jedna z nich (kobieta :P)
        zaczyna miec watpliwosci co do przyszlosci tego zwiazku. I w tym miejscu nasuwa
        mi sie pytanie: jakie to moga byc watpliwosci ? Czy w gre wchodza tez te "malo
        wazne",np: On nie zamyka deski od kibla albo wacha z rana swoje skarpetki. Czy
        tylko powazniejsze, typu: On nie chce miec dzieci albo jest nam kiepsko w lozku...?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka