Dodaj do ulubionych

Wielodzietni

IP: 195.94.204.* 19.05.03, 12:19
Pytanko: jak Wy albo Wasze otoczenie odnosicie się do rodzin wielodzietnych?
Takich, powiedzmy z piątką czy ósemką dzieci? Mam wrażenie, że pierwszą
odpowiedzią jest zazwyczaj "dziecioroby, na antykoncepcji się nie znają,
ciemniaki". Nawet u mnie w rodzinie babcia wnuczkę sztorcowała, że ma już
trzecie dziecko "Co ty sobie myślisz? Rozmnażacie się jak króliki!"

Czy zetknęliście się z czymś takim - jako obserwator, atakujący lub atakowany?
Obserwuj wątek
    • 7em Re: Wielodzietni 19.05.03, 12:21
      Gość portalu: Anton napisał(a):

      > Pytanko: jak Wy albo Wasze otoczenie odnosicie się do rodzin wielodzietnych?
      > Takich, powiedzmy z piątką czy ósemką dzieci? Mam wrażenie, że pierwszą
      > odpowiedzią jest zazwyczaj "dziecioroby, na antykoncepcji się nie znają,
      > ciemniaki". Nawet u mnie w rodzinie babcia wnuczkę sztorcowała, że ma już
      > trzecie dziecko "Co ty sobie myślisz? Rozmnażacie się jak króliki!"
      >
      > Czy zetknęliście się z czymś takim - jako obserwator, atakujący lub atakowany?


      niechec do wielodzietnosci zdradza lewicowe poglady i zakazenie kiłą
      cywilizacji smierci.

      mozna spobie sprawdzic empirycznie nie chce mi sie dowodzic


      5040
      • Gość: Anton Re: Wielodzietni IP: 195.94.204.* 19.05.03, 12:23
        7em napisał:
        > niechec do wielodzietnosci zdradza lewicowe poglady i zakazenie kiłą
        > cywilizacji smierci.

        Kpisz czy poważnie piszesz?
        • Gość: t Re: Wielodzietni IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.05.03, 12:31
          Nas babcia męża obsobaczyła, gdy byłam w ciaży z drugim dzieckiem. Sama
          urodziła szóstkę :)
          Jeśli kogoś stać na godne utrzymanie nawet 12 dzieci, i żona nie ma kłopotów ze
          zdrowiem - bardzo proszę. Gdy z powodów religijnych - super. Jak z beztroski i
          po wódce - nóż mi się w kieszeni otwiera.
          Ja chcę mieć trójkę, ale zdecydyję się na trzecie, gdy będę już miała je za co
          wykarmići wykształcić.
          Mam trójkę rodzeństwa i bardzo to sobie cenię :)

          • Gość: Anton Re: Wielodzietni IP: 195.94.204.* 19.05.03, 12:58
            Gość portalu: t napisał(a):
            > Mam trójkę rodzeństwa i bardzo to sobie cenię :)

            Tzn. co? Nikt takiej drużynie na podwórku nie fiknął?
            • Gość: t Re: Wielodzietni IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.05.03, 13:03
              Nie, mam się do kogo zwrócić o pomoć i wsparcie w cięzkiej chwili, ludzi,
              którzy rozumieją o co mi chodzi nawet gdy porozumiewamy się na migi, czuję się
              potrzebna i kochana przez wiele osób. Życzę każdemu.
              a na podwórku byłam najstarsza, więc i tak nikt sie nie stawiał;)
    • capa_negra Re: Wielodzietni 19.05.03, 12:28
      No cóż jeśli kogoś stać na dużą rodzinę to jego sprawa
      Natomiast jesli nie stać i przerzuca utrzymanie oraz wychowanie własnych
      dzieci na społeczeństwo to gdzie tu odpowiedzialność ??????
      Tu nie chodzi o poglądy tylko o rozsądek.
      Znam wielodzietne małżeństwo, które jest w stanie wykarmić swoje dzieci i znam
      takie, które kolejne dzieci oddaje do domu dziecka ..
      Nie wystarczy chcieć trzeba jeszcze móc.
      Nie sztuka jest płodzić kolejne dzieci - sztuką zapewnić przynajmniem minimum
      egzystencji
      • Gość: anE Re: Wielodzietni IP: *.chello.pl 19.05.03, 12:33
        zgadzam sie w zupelnosci..

        od siebie dodam, ze jak widze wielodzietna rodzine (ktora stac na utrzymanie
        rodziny), jestem pelna podziwu dla kobiety, ktora przez tyle lat chodzila w
        ciazy.. wychowanie takich dzieci to tez poswiecenie. z drugiej strony -
        weselej.. w domu pełno.
        dla mnie 3 to max.
    • Gość: małgosia Re: Wielodzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 12:32
      Raczej patrzy się na takie rodziny bardzo negatywnie. NIestety trzeba przyznać,
      ze wiele z tych rodzin to autentyczny margines spoleczny. Znam jednakze rodzinę
      z szóstką dzieci, wszystkie dzieci były planowane (Tzn. było planowanych 5, ale
      ostatnie urodziły się bliźnięta). W rodzinie tej nie jest bogato, ale nie ma
      nędzy, a dzieci rosną na dobrych ludzi. Bliscy i przyjaciele uwielbiają
      przebywać w domu tej rodziny, ale obcy (sąsiedzi, znajomi ojca z pracy) uważają
      ich za podgatunek, takich prymitywów, którzy nie znają się na antykoncepcji.
      Przykre
      • Gość: karolina Re: Wielodzietni IP: 195.117.97.* 19.05.03, 12:47
        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > Raczej patrzy się na takie rodziny bardzo negatywnie. NIestety trzeba
        przyznać,
        >
        > ze wiele z tych rodzin to autentyczny margines spoleczny. Znam jednakze
        rodzinę
        >
        > z szóstką dzieci, wszystkie dzieci były planowane (Tzn. było planowanych 5,
        ale
        >
        > ostatnie urodziły się bliźnięta). W rodzinie tej nie jest bogato, ale nie ma
        > nędzy, a dzieci rosną na dobrych ludzi. Bliscy i przyjaciele uwielbiają
        > przebywać w domu tej rodziny, ale obcy (sąsiedzi, znajomi ojca z pracy)
        uważają
        >
        > ich za podgatunek, takich prymitywów, którzy nie znają się na antykoncepcji.
        > Przykre

        Patrzy się negatywnie bo PRZEWAŻNIE takie rodziny nie mają za co utrzymać tych
        dzieci,może dlatego ludzie tak reagują.
        Ja osobiście nie mam nic przeciwko takim rodzinom pod warunkiem,że nie
        obarczają swoimi problemami społeczeństwa(chodzi mi o oddawanie tychże dzieci
        do domów dziecka lub domaganie się o finansowe wsparcie).
        Sama jeżeli będzie mnie w przyszłości na to stać chciałabym mieć 4 dzieci:)
        pozdrawiam
        • Gość: małgosia Re: Wielodzietni IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 12:53
          Ach, życzę wszystkiego najlepszego! Ja juz niestety jestem za stara na
          uwinięcie się z czwórką dzieci
          • sagan2 Re: Wielodzietni 19.05.03, 13:15
            Malgosiu :) czworaczki sie zdarzaja. albo 2 razy po
            blizniakach :) zycze powodzenia :)))
    • tetsuo_nakamura generalizowanie 19.05.03, 12:41
      znam takie dwa przypadki w swoim zyciu (z roznych biegunow zagadnienia). w moim
      rodzinnym miescie, w kamienicy gdzie mieszkalam z mama jeszcze do niedawna,
      pietro nad nami mieszkala(i dalej mieszka) wielodzietna rodzina.tata pijak, ale
      kase zarabia jakas jak ma przerwy w piciu, mama-baba straszna, pijaczka, dzieci
      plodzone podczas jakis strasznych libacji (mieszkaja doslownie nad nami,
      wszystko slychac, bo awantury karczemne) jest tych dzieci, zaraz niexh policze,
      piatka, podobno znowu jest w ciazy baba straszna, najmlodszy ma chyba jakies 3
      lata. pamietam jak bylam w liceum i przedostatni chlopiec byl tym najmlodszym,
      kiedys wyszlam na korytarz, bo uslyszalam placz dziecka. mlody ledwo co chodzil
      i platal sie po schodach 9 stare budownictwo, wyskokie schody) rzecz sie dziala
      na ostatnich pietrach domu, na polpietrze gdzie mlody plakal i raczkowal okno
      akurat bylo wybite (tata pijak wybil) i w ogole jest umiejscowione rowno z
      podloga( strych, 5 pietro). spokojnie podeszlam do dzieciaka, isiedzialam z nim
      na schodach pol godziny, az baba sie wyczolgala zza swoich drzwi, mlodego
      wziela za szmaty i do domu. dziecko jeszcze plakalo z kilka godzin. pozniej ten
      najmlodszy opiekowala sie nastepnym najmlodszym, dzieci czasami juz okolo
      szostej rano na dworze, nurkowanie w smietnikach ulubiona zabawa. i tak
      dziecko przedostatnie brudne jak swieta ziemia wraca do domu okolo22, 23
      wieczorem, ciagnie najmlodsze raczkujace, tez brudne jak swieta ziemia, to
      najmlodsze lize schody (oplute). dzieci nie choruja, sa bezczelne, chamskie,
      wczesnie zaczynaja pic piwo i pewnie inne rzeczy.
      drugi biegun: rodzice mojego chlopaka maja czworke dzieci wlacznie z moim,
      dzieci zadbane, fajne, jak najbardziej popieram.
      ale ta pierwsza sytuacja, wcale nie hipotetyczna byla przezemnie czesciej
      widziana. ja jestem jedynaczka wiec pewnie jestem spaczona i uwazam ze straszna
      babe byloby lepiej wysterylizowac (najstarsi synowie odsiaduja juz wyroki, sa w
      moim wieku, czyli ok.25 lat).
      • Gość: Anton Re: generalizowanie IP: 195.94.204.* 19.05.03, 12:57
        tetsuo_nakamura napisała:
        > ale ta pierwsza sytuacja, wcale nie hipotetyczna byla przezemnie czesciej
        > widziana.

        Tzn. częściej, bo tam częściej byłaś? Ciekaw jestem jakie są realne proporcje
        między takimi rodzinami - tzn. ile jest rodzin z czwórką piątką dzieci, bo chce
        mieć tyle dzieci, a ile ma tyle dzieci po wódzie? Może to się jakoś da
        sprawdzić?

        A w ogóle to sam chciałbym mieć z szóstkę.
        • tetsuo_nakamura Re: generalizowanie 19.05.03, 13:11
          moje rodzinne miasto to nie jakis ciemnogrod z utrudnoinym dostepem do wiedzy,
          pisze o wroclawiu. w mojej kamienicy mieszkaja normalne rodziny, i w calej
          okolicy takze mieszkaja normalne rodziny, tylko procentowo jest ich mniej niz
          tych "nienormalnych", czyli gdzie dzieci sie rodza, same wychowuja i radza
          pozniej sobie tak jak umieja, jakie wzorce im rodzice przekazali, czyli kradna,
          a nawet zabijaja i siedza pozniej w wiezieniach (znam osobiscie takie
          przypadki). w tych normalnych dla mnie rodzinach sa i jedynacy i wiecej dzieci,
          powiem szczerze, ze nie znam rodzin z piatka, szostka dzieci. ja sama chce miec
          dwojke, najlepiej parke (chlopiec i dziewczyna). moja mama rodzila mnie 24
          godziny, po porodzie omalo nie zeszla z tego swiata (mocno sie wykrwawila),
          zaluje, ze nie ma jeszcze jednego dziecka (ja jestem smutnym dzieckiem), ale
          jest to juz niemozliwe, z drugiej strony dobrze ze nie mam rodzenstwa (smutne),
          bo nie wiem jakbysmy sobie poradzily z pensja pielegniarki mojej mamy.
          jesli jestes facetem i hccesz 6tke dzieciaczkow, fajnie, wiesz ale to straszna
          eksploatacja ciala kobiety, tyle ciaz, odwazna bedzie ta co sie zdecyduje
          spelnic twoje marzenie.
          • Gość: Anton Re: generalizowanie IP: 195.94.204.* 19.05.03, 13:22
            tetsuo_nakamura napisała:

            > moje rodzinne miasto to nie jakis ciemnogrod z utrudnoinym dostepem do
            wiedzy,
            > pisze o wroclawiu.

            Nie żeby cóś przeciwko Wrocławowi. Piękne miasto, pierwsza liga, ale nawet w
            Warszawie niezłe są slumsy to tu to tam.

            > jesli jestes facetem i hccesz 6tke dzieciaczkow, fajnie, wiesz ale to
            straszna
            > eksploatacja ciala kobiety, tyle ciaz, odwazna bedzie ta co sie zdecyduje
            > spelnic twoje marzenie.

            JEST TAKA! :D
            • tetsuo_nakamura Re: generalizowanie 19.05.03, 13:35
              ciekawe jak sam mialbys byc tyle razy w ciaz, czy tez tak ochoczo deklarowalbys
              ta liczbe?wiesz macica rozciagnieta do granic mozliwosci juz trwale, wypadanie
              macicy, operacja ginekologiczna bo miesnie nie dzialaja, bo problemy z
              trzymaniem moczu.
              jeszcze jak kobieta przechodzi ciaze bezproblemowo i pracuje w polu w wysokiej
              ciazy to nie ma problemu, ale jak musi lezec w szpitalu prawie prze 7-8
              miesiecy to chyba niekolorowo. pozatym lepiej zeby byla mloda jak bedzie rodzic
              dzieciaczki, czyli przez 7 lat bedzie permamentnie w ciazy. rozumiem, ze
              zatrudnisz pania do pomocy na 24 h, aby twoja kobieta podolala jednoczesnie
              zaawansownanej ciazy, karmieniu piersia, i opiekowaniu cala reszta przychowku.
              odwazan kobieta, rozumiem ze rezygnuje z samorealizacji, nawet w domu ( nie
              bedzie miala na to czasu). chyba, ze chcesz czesc z dzieciaczkow zaadoptowac, a
              to juz szczytna sprawa i zwracam honor i nie bede juz ironizowac.:)
              • Gość: Anton Re: generalizowanie IP: 195.94.204.* 19.05.03, 13:52
                tetsuo_nakamura napisała:

                > ciekawe jak sam mialbys byc tyle razy w ciaz, czy tez tak ochoczo
                deklarowalbys
                > ta liczbe?

                Skąd mam wiedzieć?

                > wiesz macica rozciagnieta do granic mozliwosci juz trwale, wypadanie
                > macicy, operacja ginekologiczna bo miesnie nie dzialaja, bo problemy z
                > trzymaniem moczu.

                Czy to są zagrożenia realne czy jeden przypadek na milion? Sze pytam poważnie.

                > dzieciaczki, czyli przez 7 lat bedzie permamentnie w ciazy. rozumiem, ze
                > zatrudnisz pania do pomocy na 24 h, aby twoja kobieta podolala jednoczesnie
                > zaawansownanej ciazy, karmieniu piersia, i opiekowaniu cala reszta
                > przychowku.

                No więc na razie tego nie planujemy - po prostu nie byłoby nas na coś takiego
                stać. Raczej proste życie.

                > odwazan kobieta, rozumiem ze rezygnuje z samorealizacji, nawet w domu ( nie
                > bedzie miala na to czasu).

                Wiesz, ona po prostu woli mieć dzieci, bawić się z nimi i je wychowywać niż
                tracić czas w pracy.

                > chyba, ze chcesz czesc z dzieciaczkow zaadoptowac, a
                > to juz szczytna sprawa i zwracam honor i nie bede juz ironizowac.:)

                Ależ nie, nic takiego! Wal śmiało, bo jestem ciekaw jak to walenie będzie
                wyglądało w realu.
                • tetsuo_nakamura Re: generalizowanie 19.05.03, 14:14
                  Gość portalu: Anton napisał(a):

                  > tetsuo_nakamura napisała:
                  >
                  > > ciekawe jak sam mialbys byc tyle razy w ciaz, czy tez tak ochoczo
                  > deklarowalbys
                  > > ta liczbe?
                  >
                  > Skąd mam wiedzieć?

                  no tak, nie myslales o tym? dla mnie mysl, ze bede dzieciaczka nosic, czuc jego
                  ruchy jest super sprawa, ciesze sie ze jestem kobieta.
                  >
                  > > wiesz macica rozciagnieta do granic mozliwosci juz trwale, wypadanie
                  > > macicy, operacja ginekologiczna bo miesnie nie dzialaja, bo problemy z
                  > > trzymaniem moczu.
                  >
                  > Czy to są zagrożenia realne czy jeden przypadek na milion? Sze pytam poważnie.

                  sa to zagrozenia realne, wiele kobiet po porodzie ma problem z trzymaniem
                  moczu. lezalam na poczatku roku w szpitalu ginekologicznym i widzialam wiele
                  kobiet, ktore rodzily jedynie dwojke i byly operowane, bo miesnie nie dzialaja,
                  to niejakis kosmos operacje, te dotyczace zwieraczy to kosmetyka, wprawdzie
                  normalna operacja, wiesz rzadko kiedy ktos umiera (to ironia). a to wypadanie
                  macicy, to juz kosmos, zweza sie macice, ale sprawy zwiazane z seksem, no coz
                  moga byc komplikacje.
                  >
                  > > dzieciaczki, czyli przez 7 lat bedzie permamentnie w ciazy. rozumiem, ze
                  > > zatrudnisz pania do pomocy na 24 h, aby twoja kobieta podolala jednoczesni
                  > e
                  > > zaawansownanej ciazy, karmieniu piersia, i opiekowaniu cala reszta
                  > > przychowku.
                  >
                  > No więc na razie tego nie planujemy - po prostu nie byłoby nas na coś takiego
                  > stać. Raczej proste życie.
                  >

                  wiesz mysle, ze trzeba o tym pomyslec ( o pomocy), ty bedziesz pracowac, ostro,
                  no bo szostka, a twoja kobieta sama sobie nie poradzi, wierz mi jest troche
                  roboty z jednym dzieciaczkiem.

                  > > odwazan kobieta, rozumiem ze rezygnuje z samorealizacji, nawet w domu ( ni
                  > e
                  > > bedzie miala na to czasu).
                  >
                  > Wiesz, ona po prostu woli mieć dzieci, bawić się z nimi i je wychowywać niż
                  > tracić czas w pracy.
                  >

                  znam kobiety ktore zostaly w domu, opiekujac sie dziecmi, starajac sie aby dom
                  byl domem, poswiecajac tym samym swoje zycie, i one sie ciesza, bo dzieci sa
                  rewelacyjne, ale im czegos brakuje i dochodza do tej mysli majac 50 na karku.
                  dzieci inteligentne, ale mama zawsze byla, wszystko robila i jak teraz
                  kregoslup wysiada (to tez z powodu ciazy kilka razy) i mama powoli ma dosc i
                  chce cos robic dla siebie to wszyscy sie dziwia, ze dom jej nie wystarcza. zeby
                  nie bylo watpliwosci uwazam zostanie w domu i opieke nad dziecmi za prace.

                  > > chyba, ze chcesz czesc z dzieciaczkow zaadoptowac, a
                  > > to juz szczytna sprawa i zwracam honor i nie bede juz ironizowac.:)
                  >
                  > Ależ nie, nic takiego! Wal śmiało, bo jestem ciekaw jak to walenie będzie
                  > wyglądało w realu.

                  szkoda ze nie chcesz adoptowac dzieciaczka jakiegos, tyle jest maluszkow w
                  domach dziecka bo ich rodzice rozmanazali sie bez pamieci, ale nie chcieli sie
                  nimi zajmowac. o jakim waleniu w realu mowisz?
                  • Gość: Anton Re: generalizowanie IP: 195.94.204.* 19.05.03, 14:22
                    > to niejakis kosmos operacje, te dotyczace zwieraczy to kosmetyka, wprawdzie
                    > normalna operacja, wiesz rzadko kiedy ktos umiera (to ironia).

                    Mam znajomego położnika. On mówi, że u niego na oddziale tak z raz do roku
                    umiera normalna, zdrowa kobieta, której nic nie jest, tylko jak odpadło łożysko
                    to się nie chciały naczynia obkurczyć. Krwotok o kowierzchni dłoni. Straszne
                    sprawy.

                    > wiesz mysle, ze trzeba o tym pomyslec ( o pomocy), ty bedziesz pracowac,
                    ostro,
                    > no bo szostka, a twoja kobieta sama sobie nie poradzi, wierz mi jest troche
                    > roboty z jednym dzieciaczkiem.

                    Tak na sucho to trudno wykoncypować. Moja matka mówi mi, że najwięcej roboty
                    jest z pierwszym dzieckiem, następne jest już mniej kłopotliwe i mniej się
                    człowiek boi.

                    > znam kobiety ktore zostaly w domu, opiekujac sie dziecmi, starajac sie aby
                    dom
                    > byl domem, poswiecajac tym samym swoje zycie, i one sie ciesza, bo dzieci sa
                    > rewelacyjne, ale im czegos brakuje i dochodza do tej mysli majac 50 na karku.
                    > dzieci inteligentne, ale mama zawsze byla, wszystko robila i jak teraz
                    > kregoslup wysiada (to tez z powodu ciazy kilka razy) i mama powoli ma dosc i
                    > chce cos robic dla siebie to wszyscy sie dziwia, ze dom jej nie wystarcza.
                    zeby
                    > nie bylo watpliwosci uwazam zostanie w domu i opieke nad dziecmi za prace.

                    Inny czas, inne potrzeby. Przecież jej do kaloryfera łańcuchem nie przykuję.

                    > > Ależ nie, nic takiego! Wal śmiało, bo jestem ciekaw jak to walenie będzie
                    > > wyglądało w realu.
                    > szkoda ze nie chcesz adoptowac dzieciaczka jakiegos, tyle jest maluszkow w
                    > domach dziecka bo ich rodzice rozmanazali sie bez pamieci, ale nie chcieli
                    sie
                    > nimi zajmowac.

                    Powiedzmy, że nie jestem na to gotowy. Pożyjemy, zobaczymy.

                    Antoni Chodorowski - ten rysownik - miał bodaj z pięcioro własnych i trójkę
                    adoptowanych. A teraz wdowa musi się sama męczyć z ósemką. Wot, żyzń...

                    > o jakim waleniu w realu mowisz?

                    Miałem wrażenie, że jesteś wrogo nastawiona i że zaraz zaczniesz mnie łomotać.
                    Pora zacząć się przyzwyczajać. ;)
                    • tetsuo_nakamura Re: generalizowanie 19.05.03, 15:04
                      wiesz nie jestem wrogo nastawiona, mam inne zdanie poprostu, a ironizuje
                      podobno od urodzenia (zart). wiesz nie wierze, aby to bylo tak, ze najtrudniej
                      jest przy pierwszym dziecku. przeciez przy kazdym nastepnym chyba sie bedziesz
                      zastanawial, czy bedzie zdrowe. a to, ze twojej kobiety do kaloryfera nie
                      przykujesz to wierze, kto inny ja przykuje do domu - dzieci. wiesz dzieci same
                      sie nie wychowuja, pranie, sprzatanie, gotowanie,prasowanie, glaskanie,
                      lulanie, rozmawianie ze starszymi, karmienie oseskow, i mozna tak wyliczac.
                      zwlaszcza jak nie zatrudnisz pomocy w domu jak juz bedzie np. czworka, piatka,
                      szostka, zaharuje sie kobieta i juz w parktyce wcale nie musi byc szczesliwa.
                      ale moze byc, nie przecze jest to mozliwe. ja chce miec dwoje, ale jak zdarzy
                      sie przez przypadek 3 ciaza to nie usune, bede sie cieszyc. chce dwojke, bo to
                      wydaje mi sie optymalne, dwojka ma razniej (ja jedynaczka smutna), poza tym
                      obydwojgu dam z siebie duzo i starczy mi na to czasu (mam plany zawodowe). no
                      i ostatecznie mysle, ze jakis standard zycia (oprocz oczywiscie milości) im
                      zapewnie.
      • Gość: kim Re: generalizowanie IP: *.nagraj.pl 19.05.03, 13:06
        no nie przesadzajcie!
        4 dzieci to "wielodzietność"??
        moja znajoma ma 7-ro rodzenstwa, wiekszosc po studiach-1 nawet z tytułem
        doktora, inteligentni, odpowiedzialni, potrafia ciezko pracowac bo tak od
        zawsze musieli w domu
        tylko nie wiem czemu jakos niechetnie sie biora do przysparzanie "wnukow" ;))
    • Gość: moboj Re: Wielodzietni IP: 62.233.250.* 19.05.03, 13:13
      jesli tylko rodzice są w stanie zapewnić swoim licznym dzieciom godne życie to
      jestem jak najbardziej za. natomiast jeśli to patologia - a takich wiele
      dookoła - to uważam, że takie kobiety i facetów powinno sie sterylizować.
      poważnie to mówię. jeśli ktos nie zna umiaru i nie mysli to dlaczego
      społeczeństwo ma takie rodziny utrzymywac? wiem, że dzieci nie są niczemu
      winne, ale w wypadku patologii kontynuuja one styl zycia swoich rodziców, choć
      może zdarzają się chwalebne wyjątki.
      sama znam przypadek takiej patologii: mój partner ma daleką kuzynkę, która sama
      w sobie jest świetna kobietą, nie pije, nie pali. natomiast ma męża alkoholika,
      który w dodatku pracuje jako mrówka (mieszkają przy zachodniej granicy). jego
      zazwyczaj nie ma w domu, a jak się pojawia to jest bardzo pijany i oczywiście
      zabiera się za seks.
      efekt jest taki, że mają juz osmioro dzieci, w tym jedno kalekie, a matka
      oczywiście nie pracuje, bo zajmuje się dziecmi. w domu bieda aż piszczy.
      uważam, że w takim wypadku powinna byc możliwość wysterylizowania się.
    • Gość: melmire Re: Wielodzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 19.05.03, 13:16
      Nie mam nic przeciwko rodzinom wielodzietnym. Nie jestem przeciwna ich
      dofinansowaniu przez panstwo, pojecie solidarnosci spolecznej nie jest mi
      obce.Wole finansowac z moich podatkow dzieci niz armie. Chcialabym natomiast
      zeby wszystkie te dzieci byly chciane i kochane, zeby nie przychodzily na
      swiat przez przypadek, albo na drodze kalkulacji finansowej ze jeszcze jedno
      dziecko-jeszcze wiecej kasy od panstwa.Albo jako zabezpieczenie dla rodzicow
      na starosc , mamy znajomych ktozy maja piecioro dzieci, przy czym jednym z
      powodow, do ktorego otwarcie sie przyznaja jest to ze jak jednemu czy dwom cos
      sie stanie to jeszcze kilkoro zostanie...
      Sama na pewno matka wielodzietnej rodziny nie bede, ale wszystkim
      wielodzietnym zycze szczescia :)
    • muszek0 Re: Wielodzietni 19.05.03, 13:37
      polecam artykuł
      kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1120309&KAT=239
      strona finasowa to tylko jedna strona medalu.
      istotniejszą sprawą jest poświęcenie czasu i energii na wychowanie takiej
      gromadki. cóż z tego, że mając jedynaka da mu się pełne koryto i wszelkie
      dostępne zabawki i sprzęty, jak później zabraknie czasu i ochoty na wspólną
      zabawę i rozmowy.
      • Gość: melmire Re: Wielodzietni IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 19.05.03, 13:45
        Jezeli zabraknie czesu i ochoty do zabawy z jedynakiem, to z szesciorgiem
        dzieci tym bardziej, chyba ze chodzi ci o to ze dzieci beda same sie ze soba
        bawily :)
        Mysle ze ludzie ktorzy nie maja ochoty na zabawy i rozmowy z dzieckie (bo brak
        czasu , czy sily mozna od czasu do czasu wybaczyc) to w wiekszosci ci ktorzy
        ulegli presji spolecznej i zdecydowali sie na dziecko "nie czuja blues'a".
      • Gość: Anton Re: Wielodzietni IP: 195.94.204.* 19.05.03, 13:48
        muszek0 napisał:
        > cóż z tego, że mając jedynaka da mu się pełne koryto i wszelkie
        > dostępne zabawki i sprzęty, jak później zabraknie czasu i ochoty na wspólną
        > zabawę i rozmowy.

        No więc ja mam wrażenie, że gromadka tworzy własną, wewnętrzną dynamikę,
        zupełnie inną niż relacje dzieci-rodzice. I że ta dynamika jest jedną z
        najbardziej wartościowych rzeczy, które mają wielodzietne rodziny, a których
        nie mają i mieć nie mogą rodziny z jednym czy dwojgiem dzieci.

        To samo z czasem i rozmowami - w pewnym zakresie dzieci po prostu zajmują się
        sobą wzajem.
        • Gość: karolina Re: Pytanie do Antona IP: 195.117.97.* 19.05.03, 14:04
          Gość portalu: Anton napisał(a):

          > No więc ja mam wrażenie, że gromadka tworzy własną, wewnętrzną dynamikę,
          > zupełnie inną niż relacje dzieci-rodzice. I że ta dynamika jest jedną z
          > najbardziej wartościowych rzeczy, które mają wielodzietne rodziny, a których
          > nie mają i mieć nie mogą rodziny z jednym czy dwojgiem dzieci.

          Dlaczego uważasz,że rodzina z dwojgiem dzieci nie ma 'wewnętrznej dynamiki'?

          • Gość: Anton Ja to wiem IP: 195.94.204.* 19.05.03, 14:16
            Dlaczego? Otóż wiem to z własnego doświadczenia, z obserwacji i rozmów.

            Mam brata, z którym rozumiem się świetnie, w ćwierć słowa, jak z nikim. Nasz
            wspólny język to czasem aż kod, trudny do przeniknięcia dla kogoś, kto nie
            widział, nie doświadczył, nie przeczytał tego co my i nie śmiał się z tych
            samych gagów.

            No ale widzę, że ludzie mający więcej rodzeństwa mają takich radości więcej i
            bardziej zróżnicowanych. Jeden kolega mówi mi: moja młodsza siostra właśnie
            zamienia się w kobietę, nie masz pojęcia jaka to frajda ten proces obserwować i
            mu kibicować - razem z licealnymi podrywami.

            Rodzeństwo to szkoła dyplomacji, powiedział mi inny kolega, Amerykanin,
            najstarszy z ósemki. I tak dalej.

            Przy dwójce dzieci nie ma po prostu potencjału ludnościowego, który tę dynamikę
            tworzy - tych wzajemnych relacji, interakcji i awantur.
            • Gość: karolina Re: Ja też coś wiem IP: 195.117.97.* 19.05.03, 14:41
              Gość portalu: Anton napisał(a):



              > Przy dwójce dzieci nie ma po prostu potencjału ludnościowego, który tę
              dynamikę
              >
              > tworzy - tych wzajemnych relacji, interakcji i awantur.

              mam jedną siostrę i zupełnie się z Toba nie zgadzam,dynamika jest
              • Gość: Anton Jest, ale mało. nt. IP: 195.94.204.* 19.05.03, 14:44
                tzn. tej dynamiki mogłoby być więcej.
      • Gość: uncja Re: Wielodzietni IP: *.de.ibm.com 19.05.03, 13:51
        muszek0 napisał:


        > strona finasowa to tylko jedna strona medalu.
        > istotniejszą sprawą jest poświęcenie czasu i energii na wychowanie takiej
        > gromadki. cóż z tego, że mając jedynaka da mu się pełne koryto i wszelkie
        > dostępne zabawki i sprzęty, jak później zabraknie czasu i ochoty na wspólną
        > zabawę i rozmowy.

        ja osobiście jakoś nie wierzę, żeby przy 5 dzieci był czas na "indywidualne
        podejście", a tym bardziej na wspólne zabawy i rozmowę. Mam kilkoro znajomych z
        3 dzieci, dla nich fajne w tym układzie jest to, że dzieci mają się z kim bawić
        i zajmują się sobą nawzajem (niekoniecznie akurat w pozytywny sposób, częściej
        po prostu walczą ze sobą). Czasem to co się szumnie nazywa domową opieką nad
        dziećmi przez niepracującą matkę jest w istocie bardziej prowadzeniem domu a
        dzieci chowają się same (wychowywane "przy okazji" w przerwie między żelazkiem
        a odkurzaczem), bo mama ma tyle roboty - pranie, prasowanie, sprzątanie itd, że
        nie ma czasu na resztę...
        • Gość: Anton Re: Wielodzietni IP: 195.94.204.* 19.05.03, 15:55
          A jak inaczej to ma wyglądać? Dziecko powinno się rozwijać poprzez zabawę,
          interakcje z innymi itd. Kontakt z rodzicami to sprawa ważna, ale nie jedyna.
          Poza tym ważna jest obecność mamy "w tle", czyli taka, że niby jej nie ma bo
          prasuje, ale można się jej pochwalić rysunkiem a i przybiegnie, kiedy dziecko
          ryknie bo sobie palec przytnie drzwiami.

          Jeden mój kolega jako młody konserwatysta uważał, że matka powinna być w domu z
          dziećmi. Potem mieli dwie córeczki i - już jako konserwatysta w średnim wieku -
          stwierdził, że miał rację. Jego żona też nie narzekała.
    • Gość: sowa Re: Wielodzietni IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 19.05.03, 13:56
      Witaj znowu. Przeczytałam tak sobie wszystkie te posty i jestem pełna podziwu
      dla Twej chęci posiadania szóstki dzieciaków. Mówię to bez ironii. Mam
      koleżankę ze szkolnej ławy (razem 10 lat przesiedziałyśmy), która wyszła za mąż
      zaraz po maturze. Zupełnie świadomie, nie z koniecznośći. Wyszła za chłopaka,
      który ma sześciu braci. Dziś jest matką siódemki. Każde dziecko było świadomym
      wyborem. Marta kocha dzieci, uwielbia być w ciąży i nie wiem, jak to robi, ale
      po każdej wygląda coraz lepiej. Jest silna, zdrowa, wysoka, ma piękną skórę,
      moce włosy, zęby, paznokcie. Nie ma sflaczałych mięśni, nie wypada jej macica,
      żadnej ciąży nie przeleżała (ba, ostatnią córeczkę urodziła w domu, bo nie
      zdążyła do jechać do szpitala - dziewczyna 4,80 wagi, zdrowa jak rzepa).
      Oczywiście, że nie pracuje, ale ona po prostu takiego wyboru dokonała! Jako
      rodzinie powodzi im się normalnie, bez jedzenia mortadeli na śniadanie ale i
      bez żadnych luksusów czy ekstrawagancji. Dzieciaki donaszają po sobie ciuszki,
      fakt, ale Marta wyszła za założenia, że po prostu nie będzie kupować chińskiego
      badziewia ze stadionu, tylko zainwestuje w coś lepszego, więc dzieci nie
      wyglądają jak strachy na wróble. Zazdroszczę im, że rodzina daje im taką
      radość. Zbudowali duży dom, mają dwa duże samochody, bo drobiazg trzeba gdzieś
      upchnąć, Krzysiek haruje na utrzymanie swojej czeredy, ale to daje mu
      szczęście. Gdybyście widzieli, jak on patrzy na swoją żonę i dzieci. Ma w
      oczach kosmos, jest dumny, że los postawił przy jego boku taką kobietę. Takie
      przypadki popieram z całego serca. Tam dzieci są kochane, karmione, tulone,
      wychowywane na ludzi, niesamowicie ze sobą zżyte, a rodzice są świadomi tego,
      co robią. Ale jest druga strona medalu. Są patologie i ludzie, którzy chyba nie
      uświadamiają sobie, że seks kończy się zazwyczaj ciążą. A potem czyta się apele
      matek samotnie wychowujących siódemkę, ósemkę czy trzynastkę (!) dzieci,
      których to dzieci nie ma się za ubrać, ogrzać czy wykarmić. I to dla mnie jest
      horror. Nie jestem wprawdzie za sterylizacją, ale coś należałoby z takimi
      rodzinami i dziećmi zrobić. Może państwo polskie powinno, zamiast topić
      pieniądze z naszych składek na ZUS i opiekę zdrowotną (która jaka jest sami
      wiecie najlepiej) w armii urzędników i w ogóle nie wiadomo w czym, pomogła by
      takim rodzinom w wyżywieniu i wykształceniu takich dzieci? Przynajmniej szłyby
      na jakiś ludzki cel, bo teraz nie wiem, na co sa przeznaczane.
      • Gość: Anton Re: Wielodzietni IP: 195.94.204.* 19.05.03, 14:03
        Nie masz pojęcia, jak chciałbym mieć taką sytuację, jak ci Twoi znajomi... Moja
        narzeczona często chodzi (a może raczej chodziła, teraz nie ma na to czasu)
        pomagać przy dzieciach rodzinie z dziewiątką i mówi, że strasznie się to jej
        podoba, że rodzina świetna a i znajdzie się zawsze jakieś warzywo żeby do
        garnka włożyć.

        A co do tego wykrzyknika przy trzynastce, to nie przesadzaj. Znam gościa z
        szesnaściorga (jedna mama, jedna tata). Ze wsi, fakt, ale wszyscy że tak powiem
        wyszli na ludzi - wyższe wykształcenie, te sprawy.

        Z racji podeszłego już wieku (ja 28, ona 27) na jakieś wysrubowane rekordy nie
        liczymy, ale ile Bóg da to przyjmiemy. Mam nadzieję.
    • xurek Re: Wielodzietni 19.05.03, 13:58
      Dziecko to odpowiedzialnosc. Kazde nastepne, to wieksza odpowiedzialnosc.
      Jezeli rodzice czuja sie na silach podolac duzej ilosci dzieci zarowno
      wychowawczo jak i materialnie, to czemu nie? Jezeli natomiast dzieci te staja
      sie obciazeniem dla spoleczenstwa to uwazam, ze nikomu nie wychodzi to na
      dobre. Ani tym dzieciom, ani spoleczenstwu. Ja podchodze do wszelkich rodzin,
      obojetnie jak duze czy male, tak jak je widze. Jak widze szczesliwych ludzi
      dajacych sobie rade, to ciesze sie razem z nimi i podziwiam, jak widze
      spoleczno/psychiczna nedze to jest mi przykro a jak widze pasozytowanie na
      spoleczenstwie, to mnie wnerwia.

      Xurek
    • kropeska Re: Wielodzietni 19.05.03, 14:34
      Znam tylko jedna wielodzietna rodzine wiejska. 8 dzieci, zaniedbanych i
      zabiedzonych, ojciec pijak a matka prosta wiejska kobieta bez cienia
      odpowiedzialnosci. Gdyby nie te fakty, ze dzieci chodza nie raz glodne, maja
      utrudniony start w przyszlosc (najstarszy chlopak juz siedzi w wiezieniu, a nie
      jest to zly chlopak) to nie mam nic przeciwko rodzinom wielodzietnym. Sama
      marze aby miec kiedys warunki i fundusze, by zaadoptowac tak z piatke dzieci :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka