Dodaj do ulubionych

śmieszne zdarzenie, gafa

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 22:16
A może tak dla odsapnięcia od tych zdrad, kłamstw, kochanek i kochanków
popiszmy o zabawnych zdarzeniach (gafach) które nam się przytrafiły, o takich
o których opowiadamy znajmomym... Na gorąco przychodza mi do głowy takie dwie:

pierwsza- jeden z weekendowych poranków, jestem po jakiejś imprezie strasznie
chce mi się pić. Zapas picia (zimnego i bez alkoholu) w domu się skończył.
Biegnę do pobliskiego sklepu, żeby coś szybko kupić, staram się przy okazji
nie rzucać się nikomu w oczy (nie wyglądam najlepiej). Miotam się między
regałami, patrzę i widzę promoooocja kaaaawy!!!. Jakieś dziewuszki polewają
kawę przy swoim stoisku, pędem (cały czas starając się być niezauważona przez
tzw. ogół)biegnę w ich stronę z wózkiem na łeb na szyję, dopadam i proszę o
kawę, na to jedna z dziewuszek sypie mi śmietankę do kawy -ja, "Nie, tylko
bez śmietanki" (nie lubię kawy ze śmietanką po prostu). Na co dziewczyna
lekko skonsternowana "Ale to jest promocja śmietanki do kawy właśnie". Cóż
życie potrafi być brutalne...
druga - płynę promem do Skandynawii, przed wypłynięciem z portu wylazłam na
pokład, żeby się pogapić na ludzi na nabrzeżu i zapalić papierosa. Stoję
sobie spokojnie i nagle z tłumu wychodzi i staje przede mną kobieta, która
wyraźnie mówi coś do mnie, tylko ja kompletnie z tego nic nie rozumiem.
Skonstatowałam szybko, że szwedzki i norweski to raczej nie jest (bo te bym
rozpoznała) więc wystrzeliłam po angielsku, że nie mówię po fińsku (brzmiał
tak jakoś trratatatrrra - stąd skojarzenie). Na co kobieta zrobiła duuuuże
oczy i dalej coś do mnie mówi, po jakimś czasie coś z tego zabrzmiało już
bardziej znajomo. Okazało się, że ta kobieta była głucha (mówiący głusi,
mowią w bardzo charakterystyczny sposób), owszem była Polką, tylko głuchą i
czytała z ruchu warg i kiedy zagadałam po angielsku ona nie wiedziała o czym
mówię (stąd te duuuże oczy).Obśmiałyśmy się z tego później obydwie.

napiszcie coś zabawnego, w końcu jest lato i są wakacje, pośmiejmy się...
Obserwuj wątek
    • Gość: KOBI Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: 80.51.242.* 05.08.03, 22:20
      Mniw się kiedyś w Paryżu zdarzyło, że po dłuższej konwersacji po rozmówczyni -
      Fancuska zdziwiła się, że nie jestem Francuską. Bardzo mnie to podbudowało,
      czyzbym mówiła już tak dobrze i bez akcentu ???? W dalszej części rozmowy
      okazało się, że nosi ona aparat słuchowy !!!
      Zycie potrafi być brutalne!
      • nawiedzona_baba Re: śmieszne zdarzenie, gafa 05.08.03, 22:28
        Gość portalu: KOBI napisał(a):

        > Mniw się kiedyś w Paryżu zdarzyło, że po dłuższej konwersacji po rozmówczyni -
        > Fancuska zdziwiła się, że nie jestem Francuską.

        całe szczęście, że rozmawiałaś, "w pisanym" nie byłabyś już (chyba) taka dobra
        • Gość: KOBI Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: 80.51.242.* 05.08.03, 23:15
          NO !
          • Gość: Roztargniona Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: 80.51.242.* 11.08.03, 00:41
            Wsiadam do samochodu i mówie do męża - jedziemy. A kierowca: chetnie, tylko nie
            wiem gdzie pani ma zyczenie sie udaC. O Boże ! Nie mój mąż , nie nasz samochód !
    • Gość: Aniia oj ....:)))))) IP: *.dip.t-dialin.net 05.08.03, 22:32
      jesli juz o kacu...to po imprezie urodzinowej mojej dobrej kolezanki z samego
      rana wybralysmy sie szybko po jakas mineralna do sklepu. bylo to bardzo
      wczesnie gdzie osma rano..wiec nie mialysmy obawy ze ktos nas w tym okropnym
      stanie zobaczy...dodam ze to byla niedziela...i oczywiscie wszystko
      pozamykane, wiec wloczylsmy sie przez pol miasta w poszukiwaniu jakiegos
      kiosku..zmarnowana , spragniona i do tego czulam sie bardzo , bardzo zle...
      wlasnie przechodzilysmy kolo kosciola , kiedy musialam sobie poscic
      pawia..tylko gdzie? szybko pobieglam za rog..niestety z tamtad tez wychodzila
      starsza pani...i jak sie domyslilyscie..ladnie ja zalatwilam.to bylo najgorsze
      co mi sie moglo przydazyc.
      Ale chyba moj brat mial lepsza historie.
      On ma mieszkanie na 10 pietrze. a wiec wychodzac z domu wsiada do windy i
      sobie puscil baka...tyle za pare pieter nizej wsiadly do windy 2 dziewczyny.
      podobno , popatrzyly sie na siebie i zaczely sie smiac.
      brat powiedzial ze myslal ze sie pod ziemie zapadnie..zrozumiale!!!
      a, przypomniala mi sie jeszcze historia z dziecinstwa, jak wyjechalam z bratem
      na wies do cioci i poszlismy puszczac portwel.
      to znaczy, kladzie sie portfel na ulicy , przyczepia go do zylki. a jak jakis
      gosciu wyciadzie po niego i se schyla to sie poprostu portfel ciagnie.
      a wiec kolo ulicy , gorka, my na nia i puszczamy portfel,
      niestety dzien byl slaby bo nikt sie nie chcial zatrzymac, a wiec wpadlam na
      pomysl, ze jak sie nie zatrzyma to opsypiemy auta ziemia(ta z kretowiska)
      nastepne auto sie nie zatrzymalo a wiec FRU na niego.
      oczywiscie facet po hamulcach i do nas z ryjem a my w nogi,
      wszystko niby ok, gdyby nsie nie okazalo, ze facet bym policjantem w cywilu i
      wroci do wsi szukajac naszych rodzicow(oczywiscie , jakies bachory wyklapaly,
      kto my jestesmy)mi sie nie oberwalo, za to moj brat mial kuratora na karku;)
    • Gość: Nina Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 06.08.03, 00:29
      Kiedys w parku sptkalam pania w wieku mocno srednim z uroczym
      szczeniaczkiem.Porozmawialysmy,pieski sie pobawily po czym pani oddalila
      sie,mowiac,ze musi odebrac (tu padlo imie chlopca) z zajec.Po kilku dniach
      spotykam tego samego szczeniaczka ale w towarzystwie moze 8-9 letniego
      chlopca.Ucielismy sobie pogawedke,podczas ktorej wypalilam "moj pies zna
      twojego pieska,bo wczesniej z babcia byl na spacerze".Po chwili ciszy chlopiec
      odpowiedzial,ze to jego mama...
      Bylo to kilka miesiecy temu ale do dzis jestem mocno zawstydzona.
      Pozdrawiam.
    • agick Re: śmieszne zdarzenie, gafa 06.08.03, 10:48
      bosz... do dzisiejszego dnia chyłkiem przemykam się przez korytarz mojego
      biura.....
      a było to tak:

      jakieś trzy tygodnie temu umówiłam się z koleżanką na jazdę konną. poszłyśmy do
      klubu, w którym wcześniej nie byłyśmy. Facet chciał sprawdzić jak jeździmy -
      Koleżance dał narowistą kolacz a ja dostałam upartego wałacha. Żeby ruszyć to
      zwierzę i zmotywować do jazdy musiałam dać z siebie wiele...:)
      Następnego dnia miałam koszmarne zakwasy - uda, tyłek, łydki.... chodziłam
      trochę jak Wayne..
      Piszłam rano do kuchni zrobić sobie kawę.. stała tam grupka kolegów z innych
      departamentów, pili poranne espresso i dyskutowali. Na moje wejście delikatnym
      okrakie padło pytanie "co Ci się stało..?!"
      Na co ja, zgodnie z prawdą, odpowiedziłam " aaa, wczoraj jeździłam na twardym
      koniu i boli mnie tyłek, bo musiałam mieć mocny dosiad"... w kuchni zapadła
      cisza, a ja zdałam sobie sprawę, że ten tekst brzmi co najmniej
      dwóznacznie..... więc powiedziłam "yyyy...to ja muszę lecieć, miło było
      pogawędzić, paa!" i dałam dyla z tej kuchni. za moimi plecami walnęła salwa
      śmiechu....

      tia..
    • Gość: ania Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: *.chello.pl 06.08.03, 11:20
      Kiedys umowilam sie na randke przez internet. Chlopak mial czekac na mnie na
      przystanku. Ogolnie okreslil jak wyglada i jak ma na imie. Wyskakuje wiec z
      tramwaju, juz lekko spozniona, rozgladam sie po przystanku i widze blondyna w
      szerokich spodniach. Podskakuje do niego i z usmiechem sie witam. On
      odwzajemnia usmiech i tez sie wita. Wiec ja mowie:"No to gdzie idziemy??", a on
      na to:"A my sie znamy?". Wiec ja na to"No nie wyglupaj sie, jestes Tomek??", a
      on na to:"Tak mam na imie Tomek, ale nie znam Ciebie!". Ja juz lekko
      wkurzona:"Nie zgrywaj sie ok, jak to mnie nie znasz, dobrze wiesz kim jestem."
      "Nie wiem kim jestes, ale chetnie Cie poznam."
      "Przeciez juz sie znamy od kilku dni"
      "Ja Cie nie znam!!"
      "Przestan sie zgrywac, bo juz nie ochoty na gierki."
      I dalej bym sie tak klocila, gdy nagle zadzownila komorka i TEN z ktorym
      mialam sie spotkac wchodzi na przystanek;))))))!
      Hehehhe...
      • Gość: Kan_z_oz Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: *.mega.tmns.net.au 06.08.03, 12:31
        Pare lat temu gdy piwo pojawialo sie zadko w sklepach...

        Na poludniu Polski trafilismy na knajpe z dobrym piwem. Wypilam ile moglam, po
        czym wsiedlismy do autobusu. Srodek zimy, pozny wieczor, snieg po kolana, po
        godzinie musialam wyjsc do toalety. Na przystanku poprosilam kierowce byl
        poczekal to ja szybko na bok skacze. Na bok sie nie dalo, snieg po kolana i
        szczere pole!
        Kucnelam z przodu, nadjechal samochod z naprzeciwka i mnie pieknie oswietlil.
        Bylam bardzo popularna w tymze autobusie, gdzyz chlopstwo malo okien nie
        wywalilo by obejrzec moje poldupki. Moj chlopak, a obecny maz powiedzial, ze
        wlasciwie to mnie nie zna.
        Pozdrawiam
    • Gość: lola Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.03, 17:55
      1. gafa pospolita- kiedys zostałam przedstawiona pewnej Bardzo Waznej Osobie,
      pan wyciagnał reke zeby pomoc zdjac mi płaszcz, i wtedy, do dzis nie wiem
      dlaczego, o mały włos tej reki nie pocałowałam, jakies zacmienie umysłu, ale w
      pore sie zreflektowałam. Myslałam ze trupem padne na mysl ze mogło to dojsc do
      skutku, brrr...
      2. w szkole sredniej na boisku w pełnym słoncu patrze na kolezanke a ona na
      policzku ma włos, wiec hyc, chciałam go zdjac, a tu niespodzianka, ten kłak
      rósł jej na brodawce, wstyd mój i jej jeszcze wiekszy
      3. najwieksza wpadka- miałam jakies 13 lat, byłysmy z klasa zwiedzac obóz
      zagłady, idziemy tam, chciałam wziac kolezanke pod reke i złapałam pusty rekaw
      jej zawieszonego na ramionach swetra, nie wiem - wywołało to paniczny smiech
      nas obu, za co przewodniczka nas opieprzyła, bo wchodziłysmy na teren smierci
      tysiecy ludzi. Głupio, ale to był jakis odruch..
      • moniorek1 Re: śmieszne zdarzenie, gafa 06.08.03, 18:29
        W liceum nauczyciel historii wymyslil sobie,ze mamy skads wytrzasnac stary
        nieaktualny podrecznik do historii,z ktorego bedziemy sie uczyc.
        Klasa byla oburzona ,a ja mu powiedzialam : "chyba z kapy renifera go
        wytrzasne".
        Bylo to wtedy popularne powiedzonko w naszej klasie tylko ,ze ja nie
        wiedzialam co to jest kapa :)
    • Gość: WoBi Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: *.telkab.pl 06.08.03, 23:55
      To co mi sie wydarzylo chyba lepiej identfikowac jako nieszczesliwy
      wypadek. ;) Mianowicie... Pare lat temu postanowilem zwiedzic troszke swiata i
      wybralem sie do Egiptu. Akcja dzieje sie w Kairze w Muzeum. Spaceruje wsrod
      eksponatow muzealnych, trwa to juz dobra godzinke... Nagle poczulem nieodparta
      ochote obejrzenia wystroju toalet w tymze muzeum. Znalazlem je... ufff
      Wszedlem, zlokalizowalem kabiny. Zajalem jedna z nich. Po wykonaniu
      czynnosci, ktore zdecydowanie poprawily mi samopoczucie ;) zapragnalem powrotu
      do sarkofagow itp. Łapie za zamek w drzwiach... Uchwyt od zamka zostal mi w
      dloni. Zeby taka plastikowa tandete montowac. Ze sie nie ucza, na
      osiagnieciach pradziadkow. Jak jeden z drogim zbudowali piramide to stoi do
      dzisiaj. Mniejsza z tym... Stoje z tym plastikowym bublem w reku i podejmuje
      szybka decyzje: Ewakuacja nad drzwiami. Podnosze glowe do gory... Sciany kabin
      po sam sufit. Pomyslalem: Kurde, z zabawy w alpiniste nici... Zaczynam
      nasluchiwac, czy ktos jest jeszcze w toalecie. Niestey cisza. Podjalem
      decyzje, aby wzywac pomocy. Tylko jak ja sie z nimi dogadam. OK trzeba sobie
      przypomniec rodowity jezyk Anglikow i zaczac wzywac pomocy. W koncu ktos sie
      pojawil, jakis tubylec. Potem ktos jeszcze z jego ziomkow. Rozpoczeli akcje
      ratunkowa... Po jakims czasie udalo im sie. Otworzyli drzwi. Z ulga wyszelem z
      kabiny. Jakie bylo zdziwienie tego araba jak wreczylem mu polamany uchwyt od
      zamka i grzecznie podziekowalem. Od tej pory przed skorzystaniem z publicznych
      toalet najpierw ogladam zamek. I sprawdzam moje szanse na bezawaryjne
      opuszczenie tego przybytku.

      Droga historia wydarzyla sie mojej kolezance. hmm tez toaletowa. Bylismy w
      restauracji. Poszla do toalety, stoi przed lustrem, poprawia makijarz. Do
      toalety (tylko i wylacznie damska) wpada chlopak z dziewczyna. Widzac go,
      kolezanka mowi: To jest damska toaleta. Chlopak na to: Tak wiemy, ale my tu
      tylko na chwilke. ;)I poszli w kierunku kabin. Co oni tam robili do tej pory
      nie wiem... ;) hehehe
    • Gość: kohol Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: *.crowley.pl 08.08.03, 15:53
      Może to nie jest śmieszne, ale gafa na pewno.
      Własnie rozmawiałam z szefem o swoich teściach i napomknęłam, że teściowa
      czytuje "Nasz Dziennik". Szef powiedział:
      - Naprawdę?
      - Tylko mi nie gratuluj! - powiedziałam i zrobiłam minę męczennicy.
      Dziwnie na mnie popatrzył i coś mi się zaczęło wydawać, że właśnie podpadłam...
      No cóż, widzimy się w poniedziałek...
    • goga.74 Re: śmieszne zdarzenie, gafa 08.08.03, 16:09
      Spytalam nowopoznana kobiete z pokaznym brzuchem ktory to miesiac.
      Nie byla w ciazy.
      • Gość: renia Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: *.radio.com.pl 09.08.03, 11:51
        W 7-mej klasie podstawówki na rozdaniu nagród dla dobrych uczniów pierwsza
        wyciągnęłam rękę do dyrektorki szkoły - wypadło jakbym gratulowała jej że mi
        wręczy tę książkę ;)) odruch, ale było mi potem wstyd jak cholera
        • kurczak1976 Re: śmieszne zdarzenie, gafa 09.08.03, 13:00
          Ja to mam ciagle zabawne sytuacje wynikajace z braku swiatel podczas jazdy
          nocnej samochodem. Nawet mam juz taka naklejke na desce ZAPAL SWIATLA, ale nic
          nie daje.

          Raz odwozilam kolezanke do domu, no i tak jedziemy i wszyscy nam mrugaja. Co
          jest grane mysle pewnie swiatla. Ale sprawdzam, wlaczone jednak wszyscy dalej
          mrugaja. No to stop, wysylam kolezanke zeby zobaczyla. Wlaczam, wylaczam, pada
          odpowiedz swieca. No to jedziemy dalej. I tak zrobilam jakies 20 km
          szczesliwie dobijajc pod dom. Juz sie zatrzymuje a tu radiowoz.Pan policjant
          sugeruje otwarcie okna, no wiec nie ma dyskusji, otwieram i slysze: "Uprzejmie
          pania informujemy, ze w nocy nalezy uzywac swiatel normalny a nie postojowych"
          Na szczescie przyjeli to z humorem:O)

          Drugi raz tez podobna historia. Jade sobie poznym wieczorem i mysle "kurde co
          tak ciemno wszedzie?" No ale nie wpadlam na to ze nie mam swiatel. Dojezdzam
          do duzego skrzyzowania, zatrzymuje sie za jakims samochodem na swiatlach i
          patrze, ze gosc sie tam rozpina z pasow, otwiera dzwi i wychodzi z samochodu.
          Mysle sobie "co on wyprawia?". A ten przemily pan przyszed do mnie zeby mi
          powiedziec o tych nieszczesnych swiatlach...

          Trzecia historia jest zaslyszana wiec nie wiem czy prawdziwa ale mnie smieszy.
          Jedzie murzyn tramwajem. Nieswiadomy ogolnie panujacych zwyczajow siedzi
          spokojnie na siedzeniu nie zwracajac uwagi na horde zblizajacych sie w jego
          kierunku babc. Po chwili gdy nie ustepuje miejsca, ktoras z dam nie wytrzymuje
          i zaczyna swoj wywod na temat kultury mlodych ludzi.
          Ona: No wie pan, to tak niegrzecznie siedziec. U nas kazdy mlody czlowiek wie,
          ze miejsca nalezy ustapic, starej, schorowanej kobiecie.
          Murzyn chwile mysli i odpowiada:
          A wie pani, u nas to sie takie stare baby zjada...
    • Gość: ździcha gafy IP: derwisz:* / 10.5.6.* 10.08.03, 18:28
      Podoba mie się ten temat na lato :)
      Ja mam szczęście do gaf i przejmuję się nawet najmniejszą.
      Po przeczytaniu Waszych postów trochę się podniosłam na duchu :)
      A z moich przychodzą mi w tej chwili do głowy tylko dwie:
      - kąpaliśmy się ze znajomymi w jeziorze, był z nami chopak, który mi się bardzo
      podobał; dla zabawy obrzucaliśmy się błotem; przeszło nam po jakimś czasie,
      ładnie się opłukaliśmy; mówię: "Piotrek, jesteś jeszcze umazany - o, tu i
      tu..." chcę mu to błoto nawet ofiarnie z klatki piersiowej zmyć, ale okazało
      się, że to pieprzyki... ufff
      - pracuję w bibliotece; coś własnie xerowałam, przy komputerze siedział kolega,
      który miał mnie informowac o wejściu jakiegokolwiek czytelnika; słyszę poprzez
      szum xero "masz klientelę", ja na to "do cholery, nie wygłupiaj się, jaką
      klientelę?! takich to sobie poszukaj w agencji towarzyskiej".; tyle, że ta
      kobieta naprawdę tam stała i słyszała każde słowo me...

      serrrdecznie pozdrawiam
      ździ
    • Gość: emka Re: śmieszne zdarzenie, gafa IP: 195.116.200.* 10.08.03, 22:14
      No to teraz ja, chyba wszystkich tu przebiję:))
      Przyjmowałam w pracy ogoszenie od klienta i facet zapomnial dopisać w treści nr
      telefonu.Poprosilam go o korekte, na co on: no tak, w sumie nie wiadomo kto te
      usługi wykonuje.A ja na to z uśmiechem: niewidzialna ręka!!...po czym
      natychmiast sobie przypomniałam , że ten pan mA PROTEZĘ RĘKI W CZARNEJ
      REKAWICZCE!!:((( Strasznie mi się głupio zrobiło ale na szczęście on przyjął to
      z humorem dodając tylko: dokładnie:))

      Albo... to numer mojej koleżanki
      Umawiała się z kolegą z internetu i on zaczął się obawiać, że jej sie nie
      spodoba, więc zapewniła go, ze nawet jak bedzie miał okulary jak popielniczki,
      to ona nie patrzy na wyglą.Jakież było jej zdziwienie, kiedy zobaczyła gościa w
      baaardzo grubych okularach.Cóż... jak zabłysnąć to juz pełnym blaskiem:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka