Dodaj do ulubionych

Dla twojego dobra

01.04.08, 11:28
Ok, mam pytanie do Was: jak sobie radzicie z sytuacjami kiedy
bliska wam osoboa (w moim przypadku chłopak) ciągle was poprawia
(dla waszego dobra, oczywiście). Przykładowo:
butelkę po wodzie należy mocno zakręcać (bardzo mocno) - jeśli
zakręcicie zbyt lekko - przechyli ją do góry nogami by wam
udowodnić, że jest zbyt lekko zakręcona itd.
Trudno jest znosić systematyczne poprawianie - np. gdy ktoś żąda od
was sporej zmiany nawyków - a wy, mimo dobrych chęci po prostu
sięzapominacie i robi się 'sprawa'.

Jak sobie poradzić z pedantem i lekkim despotą?
Obserwuj wątek
    • akkknes Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 11:35
      o bosz, ja mam takie zgiecie - to jest silniejsze ode mnie!!
      do mojej siostry, ze jak sie napije to niech odstawi butelke na
      miejsce; albo zeby usiadla prosto.... yyyyh ale to naprawde dla
      dobra - na przyszlosc...
      • funny_game Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 11:39
        Dla dobra na przyszłość ma nerwicy dostać albo samoocena ma jej siąść? :)
      • hangingout Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 11:39
        Tylko, ze po tym, jak ostatnio moj chlopak wyrzucił "zle odłożoną
        butelkę" do przedpokoju, po prstu NIE CHCE wiecej do niego isc.

        I bardzo poważnie zastanwiam się nad zawieszeniem zwiazku.

        On potrzebuje kogos uległego, nad kim może dominować - ja partnera -
        i mimo deklaracji "zalezy nam na sobie" tego nie da się pgodzić.
        • kitek_maly Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 15:14

          > Tylko, ze po tym, jak ostatnio moj chlopak wyrzucił "zle odłożoną
          > butelkę" do przedpokoju, po prstu NIE CHCE wiecej do niego isc.

          Wcale Ci się nie dziwię.
          Ja mówiłam o normalnych sprawach typu 'pamiętaj, jak otwierasz okno,
          zakręć kaloryfer', 'jak skończyłaś jeść, to zamknij chlebak, żeby
          chleb się nie suszył', czego np moja współlokatorka nie jest w
          stanie zapamiętać.
          A według mnie to jest po prostu olewanie zasad wspólnego współżycia
          + nieumiejętność dbania o swoje sprawy.
        • spacecoyote Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 15:35
          Ja odeszlam od faceta po 6 latach. Powodow bylo wiele, ale ciagle
          poprawianie bylo jednym z glownych. Juz nie moglam tego wytrzymac.
          Wszystko, co zrobilam, bylo zle! Nie tak odstawilam kubeczek, nie
          tak zmienialam worek na smieci, nie tak mylam naczynia, nie tak
          parkowalam samochod, pod zlym katem uchlalam zaluzje, no wszystko!!

          Tak sie nie da zyc - ale zmienic takiego kogos tez nie bardzo.
          Wyjdzie, ze sie czepiasz o drobiazgi.
    • widokzmarsa Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 11:41
      znam takich parę małżeństw. Codzienne przyp..alanie się do wszystkiego. Rosnące
      z roku na rok. Później przywalają się do dzieci a dzieci jak podrosną do
      rodziców. I jest taka grupa wzajemnego wbijania sobie szpili w każdym możliwym
      momencie. To trzeba uciąć od razu, wykopać i wypalić, bo odrośnie i jak chwast
      zniszczy życie.
      • hangingout Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 11:43
        Podobna jest jego matka: przykład - niedizelny obiad - jego mama
        gotuje dużo i tłusto - ja jem mało - proszę o 3 ziemniaki - dostaję
        6. Nie jem ich - wiadomo jaka mina.
        I tak jest za każdym razem, gdy się jedzie do rodziców mojego
        chłopaka.
        Oni po prostu nie szanują tego co mówią i każde z nich wie lepiej.
        W ich rodzinie na porządku dziennym jest obrażaie się na siebie
        wzajemnie jeśli druga osoba po prostu nie dostosowuje się do ich
        wymagań.
        • widokzmarsa Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 11:54
          to jest właściwie nieuleczalne. Trzeba by naprawdę dużego wysiłku żeby się
          zmienić. Z drugiej strony trzeba pamiętać że wielu facetów musi się trochę
          pop..alać by pokazać kto jest samcem w związku:)
      • funny_game Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 11:48
        Ament.
        • kasiasz5 Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 11:52
          Dla jego własnego dobra palnęłabym go poprostu w łeb,żeby mu się
          unormalniło.Zatruwać sobie życie drobiazgami....
          • hangingout Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 12:03
            Gdybyś coś takie powiedziała, używając słow "palneła" od razu
            zostałabyś zakwalifikowana jako "niezrównoważona" oraz "agresywna" -
            czyli niebezpieczna. A takich ludzi oni unikają.
            • kasiasz5 no więc tym bardziej... 01.04.08, 12:13
              radzę zwinąć żagiel.Bo potem to już niestety tylko kozetka u
              psychoterapeuty.
              • kasiasz5 Re: no więc tym bardziej... 01.04.08, 12:17
                A,że "takich"ludzi oni omijają to ja wiem.Szukają innych,mniej
                asertywnych,których można wciąż poprawiać,naprawiać,tworzyć...
                bez urazy do Ciebie.
                Jesli jest Ci z tym źle,a chyba jest to uciekaj.
                • hangingout Re: no więc tym bardziej... 01.04.08, 12:22
                  Wiesz, wszyscy mi to mówią. Jestm jego 8mą dziewczyną i wygląda na
                  to, że też odejdę. Na razie odowołałam wspólne wyjścia z nim, bo po
                  prostu nie chcę być obiektem zartów. Potem zobaczę, na razie nie
                  wiem, ale cieszę się, ze jedzie na delegacje niedługo. Odpocznę.
                  Nigdy nie sadziłąm, że to napiszę - jeszcze pół roku temu smuciły
                  mnie delegacje, bo "tak dlugo go nie zobaczę" a teraz się cieszę.

    • ulqa65 Re: dla swijego dobra 01.04.08, 11:56
      jestes mloda i piekna .zycie przed toba.znajdz innego.nie papraj sie w tym.sama
      widzisz po jego rodzinie.powodzenia
      • widokzmarsa a skąd wiesz że ona jest piękna? 01.04.08, 12:07
        Macie jakieś fajne fotki?
        • ulqa65 Re: a skąd wiesz że ona jest piękna? 01.04.08, 13:53
          mam lepszy widok niz ty z marsa
          • justysialek Re: a skąd wiesz że ona jest piękna? 01.04.08, 15:08
            lol ;-)))
    • mala_mee Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 12:18
      Mi ciągle poprawia błędy ortograficzne. No cóż, staram się
      uczyć :))) i nie płakac :)))
    • bertrada Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 12:30
      Popracuj nad asertywnością. Np zapisz się na jakiś kurs. Bo inaczej
      zrobią z ciebie sfrustrowane popychadło. A co do dobroci
      rodzicielskiej to przypomniało mi się jak gdzieś czytałam o
      średniowiecznych rodzicach. Niektórzy trzymali swoje dzieci latami w
      ciasnych beczkach, żeby się im kości zdeformowały. Potem sprzedawali
      je do cyrków, żeby tam miały dożywotni wikt i opierunek. Wszystko
      dla dobra dzieci. xD
      • widokzmarsa Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 13:22
        np na kurs szydełkowania lub spawania rur stalowych na zimno.
        • bertrada Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 13:36
          Wyobraź sobie, że asertywności można się nauczyć. I istnieją w tym
          celu szkolenia. Jest to forma psychoterapii. ;P
    • modliszka24 Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 13:27
      ja na szczescie czegos takiego nie zaznalam i nie wyobrazam sobie czegos takiego
      poprostu bym tego nie zniosla
    • kitek_maly Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 13:44

      Niestety nie pomogę, bo sama też czasem tak robię.
      A najczęściej robię coś po kimś, przykładowo, dokręcam sama tę
      butelkę. Jednak ja poprawiam osoby, z którymi mieszkam, ale nie
      zamierzam z nimi związać swojej przyszłości, więc w nosie mam, czy
      będą o tym pamiętać czy nie. Jednak jakby to był mój chłopak, to z
      pewnością zwracałabym uwagę na to.

      Po prostu ja lubię osoby, które trzymają głowę na karku i pamiętają
      nawet o takich drobnostkach i dążyłabym do tego, żeby mój partner
      też do takich należał. :-) W przewarzającej części to kwestia chęci.
      • hangingout Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 14:11
        Ok rozumiem cie - i moj chlopak tez tak robi:
        umyte przeze mnie naczynia - zmywa powtornie,
        poprawia po mnie reczniki: powinny wisiec w ścisle okreslonych
        miejsach, zamyka po mnie klape w toalecie, kładzie mydło na
        właściwą mydelniczkę itd...
        Tego jest masakrycznie duzo i coraz wiecej.

        Kiedy ostatnio u niego bylam moje rzeczy mogly byc w 1 (slownie
        jednym) miejscu.

        Problem w tym, ze nie moge tego juz dluzej zniesc.
        Co gorsze, to samo robi w moim mieszkaniu: mydlo nie tam, gdzie
        trzeba, lub np. kiedy jemy posilek: stoi i czeka kiedy
        sie "znajdzie miejsce".

        Sek w tym ze on jedynie WYMAGA i NARZUCA swoje zdanie.
        • 83kimi Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 14:15
          Miałam podobnego faceta, może nie czepiał się tego, gdzie ma leżeć
          mydło, ale teraz ciąglu narzucał mi swoje zdanie i coż, nie jesteśmy
          już razem. Może wymień do na normalnego.
        • kitek_maly Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 15:17

          > umyte przeze mnie naczynia - zmywa powtornie,
          > poprawia po mnie reczniki: powinny wisiec w ścisle okreslonych
          > miejsach, zamyka po mnie klape w toalecie, kładzie mydło na
          > właściwą mydelniczkę itd...

          Rozumiem, że może Cię wkurzać takie poprawianie i na pewno Twój
          chłopak przesadza. Może on jest po prostu skrajnym perfekcjonistą?
        • justysialek Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 15:18
          Lajton ma rację (kilka postów niżej) - on ma nerwicę natręctw. Do
          tego jest tyranem. Takie zachowanie to utajona agresja. Jak juz
          napisałaś jawna agresja u niego w rodzinie nie jest akceptowana,
          więc nauczył się w ten sposób wyładowywać swoją agresję (zresztą
          miał przykład w domu). Takie czepialstwo "dla twojego dobra" to
          bezpieczny sposób, by komuś doch.rzanić, jednocześnie
          niepozwalający, byś ty też odpowiedziała atakiem - bo przecież
          chciał dobrze, prawda?
          Na kursach asertywności faktycznie uczą jak sobie radzić z taką
          utajoną lub bierną agresją - więc to dobry pomysł. A jemu jak
          najprędzej powinnaś dać do zrozumienia, że masz dość tego!
          I jeszcze jedno: bliska ci osoba, to ktoś komu ufasz, kto cię
          wspiera, wzmacnia twoją pewność siebie, polepsza samopoczucie. Na
          pewno nie powinno być odwrotnie!!! Czy naprawdę chcesz być z kimś,
          komu się boisz sprzeciwić, powiedzieć o swoich uczuciach?
        • kozica111 Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:37
          "kiedy jemy posilek: stoi i czeka kiedy
          > sie "znajdzie miejsce"

          To ze mna by z głodu "zdechł".
      • stedo Re:N/t - Dla twojego dobra;)) 01.04.08, 15:33
        kitek_maly napisała:
        W przewarzającej części to kwestia chęci.
        >
        I na wesoło, wszak to dziś Prima Aprilis - i w kontekście zapytania zadanego
        onegdaj przez Kitka:"a mogę poprawiać błędy ortograficzne?":
        przewaŻającej - przewaga - waga:))/Chowam się:))/
        • stedo Re:N/t - Dla twojego dobra;)) 01.04.08, 15:43
          Wiem, wiem,że wiesz:))
          • kitek_maly Re:N/t - Dla twojego dobra;)) 01.04.08, 15:46

            Zaćmienie jakieś musiało mnie ogarnąć. :-)
            Ale ja lubię jak się mnie poprawia, więc możesz do woli. ;-)
            A zwykle to po prostu jestem zaskoczona - tak jak teraz - jak to się
            mogło zdarzyć? ;-)
            • stedo Re:N/t - Dla twojego dobra;)) 01.04.08, 16:18
              Dlatego, jeśli to nie zahacza o patologię to wskazana jest obustronna
              tolerancja,jak już napisano poniżej:))
    • lajton nerwica natręctw, do leczenia, z Tobą wszystko OK 01.04.08, 14:13

      • mmaupa Re: nerwica natręctw, do leczenia, z Tobą wszystk 01.04.08, 15:12
        To samo chcialam powiedziec, obsessive-compulsive disorder.
      • bertrada Re: nerwica natręctw, do leczenia, z Tobą wszystk 01.04.08, 15:29
        Faktycznie, po przeczytaniu pozostałych wypowiedzi autorki wątku
        zgadzam się, że ma facet poważne, uwarunkowane genetycznie
        zaburzenia i wymaga specjalistycznego leczenia. ;-]
    • lilith.b Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 15:56
      Ja miałam taką mamę. Szybko z domu uciekłam.
      Próbowałam też tresować mojego obecnego mężczyznę, ale się nie dał. A ja mam
      życiowy cel: nie być w tej kwestii taka jaka mama.
      • dita.von.teese Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:00
        ooo, to moi rodzice tak mieli a z wiekiem tylko sie pogarszalo. Zwlaszcza
        ojciec. Jest roznica miedzy upierdliwa, obsesyjna, destrukcyjna wrecz musztra a
        dbaniem o ogolny porzadek i zadbanie. WIEEEEEEEEJ...
        • lilith.b Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:06
          dita.von.teese napisała:

          >Jest roznica miedzy upierdliwa, obsesyjna, destrukcyjna wrecz musztra a
          > dbaniem o ogolny porzadek i zadbanie. WIEEEEEEEEJ...

          Dokładnie!
          Ja bym uciekła na twoim miejscu. On się nie zmieni
    • bertrada Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:09
      Popytaj na forum depresja i nerwica. Tam są osoby, które mają takie
      problemy, albo ze sobą albo z bliskimi. Z tego co wiem, to leczenie
      jest długotrwałe i uciążliwe ze względu na efekty uboczne leków. I
      bardzo trudno jest taką osobę przekonać do terapii.
      A teraz z innej beczki. Jak chcesz mieć dzieci to wiedz, że to jest
      dziedziczne.
      • kitek_maly Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:11

        Depresja i nerwica są dziedziczne??
        • stedo Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:15
          Skłonności do niej i podatność.
          • kitek_maly Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:16

            Ale skłonności to co innego niż sama choroba.
        • bertrada Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:18
          Oczywiście. Odkryto nawet mutację genu odpowiedzialną za skłonności
          do depresji. A w rodzinie chłopaka autorki wątku wszyscy są jacyś
          dziwni. Jego dzieci też takie będą. ;-)
          • kitek_maly Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:20

            Hmm czyli wynika z tego, że ludzie chorujący na depresję nie powinni
            mieć dzieci. :-(
      • hangingout Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:19
        Wiesz... dzieci tez za bardoz nie mozmey miec za szybko, bo z
        seksem tez jest problem: np. nie kochalismy sie bo "plama" na lozku
        (nie zartuje), lub ...
        Powiem tak - od poczatku zwiazku nie odbylismy zadnego normalnego
        stosunku seksualnego.

        Ok, ja juz jestem sfrustrowana i to bardzo.
        • kitek_maly Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:19

          > Wiesz... dzieci tez za bardoz nie mozmey miec za szybko, bo z
          > seksem tez jest problem: np. nie kochalismy sie bo "plama" na
          lozku
          > (nie zartuje), lub ...
          > Powiem tak - od poczatku zwiazku nie odbylismy zadnego normalnego
          > stosunku seksualnego.

          A dlaczego z nim jesteś?
          • hangingout Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:26
            Bo mi na nim zależało. Ponadto mam dość "wyrozumiałą" naturę -
            staram się poznawać ludzi, rozumieć ich, sluchac itd - i nie
            dokonuję za łatwo selekcji.
            tylko, że efekt tego jest nietety taki, że jestem zwyczajnie
            sfrustrowana po półrocznym zwiazku i chbya już wszystkie moje
            nadzieje na jakiekolwiek zmiany zostały rozwiane.

            POnadto - on jest inteligentny i wiele z jego tłumaczeń jest na
            prawde sensownych a ja się na nie łapię.
            • bertrada Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:31
              > POnadto - on jest inteligentny i wiele z jego tłumaczeń jest na
              > prawde sensownych a ja się na nie łapię.

              To jest typowe dla osób z zaburzeniami kompulsyjno obsesyjnymi.
              Zawsze próbują racjonalizować to co robią.
            • kitek_maly Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:32

              Wiesz, byłam ciekawa co Cię w nim urzekło.
              Pół roku? To uciekaj, póki nie wpadłaś w to na dobre. Naprawdę
              szkoda Twoich nerwów.
        • lilith.b Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:20
          O kurcze!!!
          :0
          Swoich rad udzieliłam już powyżej. reszta zależy od Ciebie.
          pozdrawiam
        • bertrada Re: Dla twojego dobra 01.04.08, 16:25
          Ten facet potrzebuje terapeutki a nie narzeczonej. Bez leczenia
          będzie się męczył do końca życia a świat z nim. ;P

          A co do dzieci, to nie chodziło mi o czas ich pojawiena się tylko o
          sam fakt ich posiadania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka