eluch_a
04.05.08, 00:23
Ej, co on sobie wyobraża. Dzwoni o północy, pyta, co to w sumie za
film ma być ten, co będziemy w piątek oglądać, ja go pytam, czy mnie
po filmie odwiezie do domu, a on, że mnie odwiezie wtedy, kiedy uzna
za stosowne i bezczelnie ryje ze mnie w słuchawkę. I jeszcze, że to
włoskie siodło moje jest naprawdę rewelacyjne i że myśli, że skoro
mam siodło do skoków przez przeszkody, to może bym te skoki przez
przeszkody poćwiczyła w piątek pod jego okiem, ma nawet konia
idealnego: na tyle rozbrykany, żeby było fajnie, ale zupełnie
bezpieczny.
Albo ja jestem przez niego ogłuszona i zboczona i czytam między
wierszami coś, czego tam nie ma, albo on jest bezczelny i nigdzie
nie idę w piątek, bo mnie przestraszył.